Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem

28.07.05, 00:23
Wszystko co dobre szybko się kończy. Choć nie zawsze dobrze :( Na "bog"
pożegnali mnie panowie z suszarką, co przełożyło się na mandat 300 Kn... I
pomyśleć, że nasi niebiescy za przekroczenie na trasie prędkości o 18km/h
nawet z krzaków nie wychodzą... :)
Tym niemniej przejechałem w 12 dni 3,5 tys.km z północy HR na południe.
Znalazłem raj na ziemi - na płw.Peljesac w miejscowości Zuljana jest plaża i
otwarte morze - tak czystej wody i plaży jeszcze nie widziałem.
W ogóle jakby ktoś miąl jakieś pytania - proszzzzz...
    • Gość: ania Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.05, 01:25
      czy jest tam baza noclegowa ?
    • Gość: ania Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.05, 02:13
      Jak tam z kwaterami? czy są drogie? może więcej szczegółów; czy jest spokojnie,
      czy raczej rozrywkowo? czy jest co i gdzie zjeść? proszę o praktyczne
      informacje.
      • kasiula.m Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem 28.07.05, 08:08
        Czyli rozumiem, ze to byla "objazdowka" , tak?
        Kwatere na tym polwyzspie miales zalatwiona czy w ciemno? Jak jechales z Polski?
        Podaj przykladowe ceny ( szczegolnie w tym miasteczku), noclegi, ceny w
        sklepie, w knajpach itp.
        Byles z dziecmi, jak zniosly podroz i jakies sa atrakcje na miejscu dla nich
        procz morza i slonca.
        K
    • tiberina Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem 28.07.05, 10:01
      Za miesiąc będe na płw. Peljesac. Jakie miejscowaości polecasz?
    • remo29 Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem 29.07.05, 02:20
      Odpowiadam zbiorczo :)
      Jechałem z dwójką dzieci. Auto bez klimy najbardziej dało w d...ę mnie. Przed
      jazdą na południe (czyli tam gdzie autostrady jeszcze niet) lepiej się wyspać -
      droga kręta, jedzie się powoli, monotonnie, a czujnym trzeba być - jedna
      mikrokima i leeeeeecimy... Ważne jest żeby nie jechać w piątek i sobotę! Wtedy
      cała droga to jeden wielki korek. Na sam Peljesac można dostać się promem z
      Ploce (do miejscowości Trpanj) albo lądem przez Ston. Na prom niestety kolejka
      ustawia się gigantyczna, więc wybrałem bramkę drugą - pojechałem na południe
      (ok. 40km) i wjechałem na Peljesac przez w/w Ston, aby już półwyspem zawrócić na
      północ (też ok 40km). Na miejscu w Zuljane byłem zanim jeszcze prom wyruszył z
      Ploce :)
      O widokach nie będę pisał, bo to trzeba samemu zobaczyć. Półwysep ma 65km
      długości i jest tam kilka ciekawych miejscowości:
      Zuljana, Orebić, Trpanj, Trstenik, Drace i kilka innych. Generalnie dla
      spragnionych spokoju, wręcz dziczy polecam Zuljane; dla tych bardziej
      rozrywkowych i chcących zobaczyć kawał śródziemnomorskiej architektury polecam
      Orebić. Ceny wszędzie (poza Dubrovnikiem! Tam to jest kosmos!) są podobne:
      espresso 5-6 Kn, piwo w knajpie 10-12 Kn, pizza słusznych rozmiarów 30-40 Kn,
      spaghetti 30-35 Kn, cola/fanta/sprite 10 Kn, paczka marlboro 18 Kn. Parking
      płatny - 5 Kn (ale auto stawia się gdzie popadnie - byle nie przesadzić :)) Ceny
      produktów w sklepach są identyczne wszędzie. Są dwie sieci - Konzum i Studenac -
      obojętnie w jakim mieście, wszędzie ceny są zbliżone.
      Co do kwater - można jechać w ciemno. W każdej wiosce/miejscowości jest
      informacja turystyczna, gdzie w 15 min. zlokalizują odpowiedni apartament; na
      ulicach stoją "łapacze", a przy domach tabliczki/kartki "free, frei, wolne". W
      biurze powiedziałem ile osób, na ile dni, zapaliłem papierosa, ziewnąłem i już
      pan miał dla mnie karteczkę z nazwiskiem osoby, do której mam się udać. Nie
      targowałem się - 40 euro/dzień za dwupokojowy apartament dla 3 osób z kuchnią z
      kompletnym wyposażeniem, łazienką, jadalnią i chorwacką TV (zaj..ste filmy bez
      dubbingu za to z napisami. Chwytasz hrvatskij w tydzień :)) Do tego ganek przezd
      domem, murowany grill za domem, miejsce do parkowania i gospodarze gotowi na
      każde zawołanie.

      BTW: jazda do/z Orebicia nocą to niezły hardcore: kompletna ciemność, zakręty
      jak w MonteCarlo, sypiące się ze zboczy kamienie, zupełny brak barierek na
      zakrętach i tubylcy, którzy się nie pierdzielą - siedzą na zderzaku dopóki nie
      znajdą miejsca żeby wyprzedzić, albo tacy co jadą z naprzeciwka na "długich", bo
      nie chce im się pstrykać ;)
      • Gość: zbynek Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem IP: *.c151.petrotel.pl 30.07.05, 18:46
        potwierdzam.
    • Gość: barkajay Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem IP: *.chello.pl 30.07.05, 19:49
      a w dubrowniku jak z noclegami i cenami?
      aha - a co z parkingiem - platny 5 kn na ile (godz./ dzien/ pol godz.?)
      wlasnie za 12 dni jedziemy
      aha - a jaka trase z polski?
      bylbym wdzieczny za odpowiedz
      • remo29 Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem 31.07.05, 01:19
        Nie wiem ile kosztują noclegi w Dubrovniku, ale jeśli lokalny browar w kafejce
        kosztuje 25Kn (reszta kraju 10-12), to można sobie wyobrazić...
        Parking 5Kn za godzinę.
        Co do trasy: Cieszyn-Brno-Wiedeń-Graz-Maribor-Zagrzeb-Split. Większość to
        autostrady z pełną infrastrukturą. Jest trochę remontów w Austrii i Czechach,
        dlatego warto jechać w nocy w tygodniu. Ruch jest śladowy, można grzać
        130-160km/h bez ryzyka, że wjedzie się komuś w kufer. Realny czas podróży na
        trasie Cieszyn-Split to 15 godzin (wliczone postoje na papierosa, siku, kawę i
        drzemkę).
        • Gość: andrew Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem IP: 195.85.249.* 01.08.05, 14:23
          noclegi w dubrovniku wcale nie są dużo droższe niż gdzie indziej, w sumie to
          nawet nie wiem czy w ogóle są droższe (w sumie jest to dość daleko od
          cywilizacji, nie każdy tam dociera, więc cen nie mogą windować zbytnio)
    • grzek Re: Dalmacja od Sibenika po Dubrovnik - wróciłem 01.08.05, 15:01
      remo29 napisał:

      > Wszystko co dobre szybko się kończy. Choć nie zawsze dobrze :( Na "bog"
      > pożegnali mnie panowie z suszarką, co przełożyło się na mandat 300 Kn... I
      > pomyśleć, że nasi niebiescy za przekroczenie na trasie prędkości o 18km/h
      > nawet z krzaków nie wychodzą... :)

      A jak wyglądał kontakt z policją, nie dało się nic wytargować, tacy są
      rygorystyczni?
Pełna wersja