slawek0425 02.01.06, 21:41 Chciałbym się dowiedzieć czy są ta jeżowce a jeżeli tak to jak się zabezpieczyć? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: zbynek Re: Czy są w okolicach Trogiru jeżowce? IP: *.plock.mm.pl 02.01.06, 23:37 są - kupujesz obuwie do wody i po kłopocie. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Czy są w okolicach Trogiru jeżowce? 03.01.06, 10:58 Po klopocie to jest w piance (i tez nie do konca). Buty pomoga, ale trzeba uwazac. Rece, kolana, zadek (...) tez nie lubia kolcow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea Re: Czy są w okolicach Trogiru jeżowce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 20:58 oczywiście, że są jeżowce, szczególnie tam gdzie jest mniej ludzi. Sandały na grubszej podeszwie zabezpieczą. Gorzej z dzieciakami bo wyczyniają w wodzie różne sztuki i trudno je zabezpieczyć. Pomyśl jeszcze o kamieniach na dnie : śliskie łatwo wykręcić nogę na większych. Mnie osobiście poparzyła rybka (śliczna bardzo kolorowa !) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kir ach te jezowce IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.01.06, 17:29 Jeżowce wydają sie być przerażające dla tych co się wcześniej z nimi nie zetknęli. To miłe zwierzątka, mają kolce ale bez przesady - ani tak głęboko nie wkłówają się w ciało ani to tak super bardzo nie boli. A kolce jak już wejda to najlepiej zostawić. Naprawdę. Jak się je rusza gdy są w ciele to haczą (mają mikro zadry zapobiegające wysuwaniu się), kruszą się, a jak się otworzy rankę koło koca to kolec się otorbia (tj nasza skóra go otorbia i już jest prawie nie do wyjęcia. A jak się kolec zostawi to po ok 2 tygodniach sam częściowo wychodzi podczas kąpieli (wtedy można mu pomóc) a jak jest głębiej to można go wycisnąć jak syfka. Wychodza w tedy bez problemu i ślad nei zostaje. Ja pływam bez butów, co najwyzej w płetwach. Ale początkujący naujlepiej niech sobie sprawi tenisówki - przez sandałki z boku kolce wchodzą, przez tenisówki jest im trudno, czasem kolce utkwią w materiale Odpowiedz Link Zgłoś
kasiula.m Re: ach te jezowce 03.06.06, 09:51 jeżowce są przytwierdzone do dna a woda jest bardzo czysta i przeważnie są dobrze widoczne, najczęściej szare dobrze się odznaczją na jasnym kamienistym dnie, więc wystarczy trochę uwagi przy wchodzeniu do wody, a gdy się już pływa - nie ma problemu :) a jeśli chodzi o dzieci to one bawią się raczej przy brzegu a w tym miejscu baaardzo trudno o jeżowca, więc nie demonizujmy tych miłych stworzeń, jakby powiedział wyznawca buddyzmu: one są u siebie a my jesteśmy gośćmi - trochę kultury.... nasze dzieci miały obuwie do wody, my, dorośli - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiula.m Re: ach te jezowce 03.06.06, 09:52 napisałam szare, pomyłka, przeważnie są CZARNE a dno jest jasnoszare :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgot Re: ach te jezowce IP: *.kasztanowe.net / *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 08:46 Z jezowcami naprawde nie ma problemu..przy brzegu nie siedza tylko zyja przyklejone do kamieni gdzie na uboczu.super sie je oglada pod woda.na miejscu pelno stoisk z butami ochronnymi do wody (wybor ogromny!!!)-nie kosztuja duzo bo ok 30zł.nic , tylko sie kapac.juz nie moge sie doczekac!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: ach te jezowce IP: *.NET / *.stella.net.pl 12.06.06, 13:01 pewno, że można nawet na miejscu zaopatrzyć się w plastikowe buty ochronne z takiego śmiesznego przezroczystego tworzywa, które z czasem twardnieje pod wpływem słonej wody, ale nie warto. Za kilka złotych warto kupic w kraju najzwyklejsze tenisówki, one chronia stopy znacznie lepiej niz sandały czy klapki basenówki. Raz, że osłaniają też brzegi stóp, a nie tylko podeszwy, dwa, że zapewniają pełną stabilność stopom podczas chodzenia po kamienistym i bardzo często śliskim z powodu narośli glonowych, dnie. Przy okazji: ostrzegam przed czymś znacznie gorszym niż jeżowce. Tym czymś jest niewinnie wyglądająca lasadka, czyli takie "coś" co żyje sobie przyrośnięte do dna w miejscach, w których występują silne prądy, i powiewa niczym pospolity wodorost. Ma bardzo agresywne parzydełka-przyssawki, które powodują bardzo silne obrażenia, wymagające nierzadko interwencji lekarza (silne miejscowe podrażnienia do bąbli przypominających oparzenie II stopnia włącznie plus wysoka temperatura). Osoby o wysokich skłonnościach alergicznych mogą mieć naprawdę poważne problemy. Warto zatem rzucić okiem na dno, zanim się przysiądzie podczas zabawy lub pływania, bo można sobie spaskudzić pośladki (po kontakcie z lasadką potrafią pozostać trwałe blizny) i nieco zepsuć urlop. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kir Re: ach te jezowce IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.06.06, 14:06 Czy ty piszesz o ukwiałach? Co to jest lasadka? Nigdy nie spotkałem ukwiała który by był dla człowieka aż tak niebezpieczny. Najwyżej po dotknięciu leciuszińko szczypało, znacznie słabiej niż po pokrzywie, większość tylko się przylepia trochę do skóry. A z resztą w Chorwacji są coraz rzadsze i naprawdę ciężko je wypatrzeć, zwłaszcza duże ładne sztuki. To już meduzy są groźniejsze bo niektóre naprawdę parzą, tylko że spotkać je w lipcu i sierpniu nie jest łatwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: ach te jezowce IP: *.NET / *.stella.net.pl 12.06.06, 16:37 miejscowi doskonale wiedzą, co to jest, zwłaszcza w dalmacji. Kilka lat temu podczas wypoczynku pod Biogradem nastoletnia bratanica miała wątpliwą przyjemność nawrzeć bliższą znajomość z czymś takim. Nastąpiło to w sytuacji, kiedy podczas kąpieli usiadła na dnie w dość płytkiej wodzie. Oparzenie było ostre, bolesne i dało efekt paraliżujący w bezpośrednim sąsedztwie miejsca kontaktu z parzydełkami. Nasz gospodarz, kiedy tylko obejrzał ślady po oparzeniach, nawet nie dyskutował, tylko wsiadł z nami do auta i dopilotował nas do znajomego lekarza, gdzie dziewczę otrzymało dość kuteczną pomoc. Nie obyło się bez zastrzyków i temperatury, a blizny po oparzeniach ma na posladkach do dziś, i tak chyba zostanie. Z tego co wiem, to nie są raczej ukwiały, ale bez bicia przyznam, że nie dociekałem rodowodu lasadki. Miałem wątpliwe szczęście usiąść na czymś takim jakiś czas później. Na szczęście skończyło się na serii kilku "wypaleń" w dość mocnym materiale kąpielówek i dzięki temu tylko na dość łagodnych podrażeniach naskórka, które zagoiły się po kilku dniach, a pomogło w tym trochę zażywanie wapna i miejscowe odkażanie. Odpowiedz Link Zgłoś