Chorwacja inaczej.

05.02.03, 11:47
Czytajac rozne watki dochodze do wniosku, ze wszystkie wasza wojaze po
Chorwacji odbywaly sie albo wlasnym samochodem albo przez bioro podrozy. A
czy jest ktos kto Chorwacje przejechal na rowerze nocujac na dziko pod
namiotem?
    • chaladia Re: Chorwacja inaczej. 05.02.03, 23:34
      Do jazdy po Chorwackich drogach rowerem trzeba miec w sobie cos ze stracenca i
      zupelnie nie szanowac swojego zycia. Za to - do zwiedzania wysp rower jest
      wspanialym srodkiem lokomocji. Bazujac na Krku mozna zwiedzic caly Archipelag
      Wysp Kwarnerskich i przedostac sie na Cres i Maly Losnij, a nawet na Istrie.
      Odleglosci sa jak najbardziej "rowerowe", co wicej - prom czesto w sezonie nie
      ma miejsca dla samochodu, za to prawie nie zdarza sie, ze nie starczy miejsca
      dla roweru.

      Niestety, formalnie prawo w Chorwacji zabrania obozowania "na dziko". Trzeba
      korzystac z campingów, których jest duzo. Tych wielkich i takich malutkich,
      przyzagrodowych.
      • Gość: MAD MAX Re: Chorwacja na rowerze. IP: *.astercity.net 07.02.03, 10:00
        chaladia napisał:

        > Do jazdy po Chorwackich drogach rowerem trzeba miec w sobie cos ze stracenca
        i zupelnie nie szanowac swojego zycia.

        Nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedz. Jednagze moge potwierdzic iz Chorwaccy
        kierowcy maja bardzo podobny stosunek do rowerzysty co polscy kierowcy:
        totalnie ignoruja rowerzystow na drogach i uwazaja ich jako zawalidrogi. Pomimo
        tego jednak warto zwiedzic Chorwacje na rowerze albowiem mozna w takie rejony
        dotrzec, w ktore nigdy byscie nie dotarli samochodem a przez to w pelni odkryc
        ten kraj. Zwiedzanie kraju na podstawie "atrakcji przewodnikowych" jest ubogie.

        > Odleglosci sa jak najbardziej "rowerowe",

        Co masz na mysli mowiac "odległości rowerowe"? Dla mnie odledłości rowerowe to
        50-150 km dziennie i 1000 km na tydzien. Bazyjac na tych dystansach mozna
        swobodnie przejechac cala Europe na rowerze. Oczywiscie nie w miesiac ale w
        ciagu kilku lat robiac tylko wakacyjne wypady.

        >na co wicej - prom czesto w sezonie nie ma miejsca dla samochodu, za to prawie
        >nie zdarza sie, ze nie starczy miejsca
        > dla roweru.

        I taka właśnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.

        > Niestety, formalnie prawo w Chorwacji zabrania obozowania "na dziko". Trzeba
        > korzystac z campingów, których jest duzo. Tych wielkich i takich malutkich,
        > przyzagrodowych.

        W Polsce taka samo wystepuje zakaz obozowania na dziko. A jak jest w
        rzeczywistosci? Nad rzekami w letnie weekendy nie mozna znalesc miejsca do
        rozlozenia chociazby namiotu dwojki. Prawo jest prawem a zycie jest zyciem.
        >
        • chaladia Nie dogadamy się chyba... 07.02.03, 12:31
          Ty Mad Max masz w sobie co.ś z RobertaRoberta.
          Napisałem, że do komunikacji długodystansowej (Zagrzeb-Rijeka, Rijeka-
          Dubrovnik) rower jest nie bardzo dobrym środkiem lokomocji, gdyż na głównych
          trasach, a już w szczególności na Jadranskiej łatwo można zostać rozjechanym.
          Walka cyklistów z kierowcami naprawdę nie ma sensu, zwłaszcza na terenie obcego
          kraju.

          Za to na wyspach jest zupełnie inaczej. Odległości do przejechania - 50-80 km
          wynikają nie tyle z możliwości przejechania takiego dystansu, ale z tego, że w
          przeciwieństwie do okolic Warszawy, gdzie mało co jest do oglądania, tam co
          parę km warto się zatrzymać, by popodziwiać krajobraz lub zwidzaić jakiś
          zabytek. Widok na Most na Krk przez Kwarnerski Kanał można podziwiać przez parę
          godzin, a i tak następnego dnia chce się wrócić. Prawie każda wioska lub
          miasteczko ma jakiś zabytek wart zobaczenia (budowla z VIII w to w
          Dalmacji "normalny" obiekt, nawet specjalnie nie oznakowany, jeśli nie wyróżnia
          się czymś specjalnym poza wiekiem).
        • Gość: XXL Re: Chorwacja na rowerze. IP: *.echostar.pl 07.02.03, 16:02
          Gość portalu: MAD MAX napisał(a):

          > tego jednak warto zwiedzic Chorwacje na rowerze albowiem mozna w takie rejony
          > dotrzec,w ktore nigdy byscie nie dotarli samochodem a przez to w pelni odkryc
          > ten kraj.

          Ostrożnie, ostrożnie !!!
          Pomijając możliwość utraty życia w wypadku (o co b. łatwo bo drogi
          wąskie a kierowcy furiaci) weź pod uwagę, że tam się toczyła jeszcze
          niedawno wojna. Wiele ciekawych miejsc, zwłaszcza Dalmacja, Sławonia
          i cały szeroki pas przy granicy z Bośnią jest zaminowany i usiany
          niewypałami. Jeśli nie chcesz się "rozerwać" to raczej niewskazane jest
          opuszczanie głównej drogi i nocleg w polu. Tam są całe miejscowości
          opuszczone i być może (nie sprawdzałem) niebezpieczne.
          • Gość: Robert Chorwacja na rowerze. o TAK! IP: *.astercity.net 12.02.03, 16:53
            Gość portalu: XXL napisał(a):
            > Pomijając możliwość utraty życia w wypadku (o co b. łatwo bo drogi
            > wąskie a kierowcy furiaci)

            robert: Podobnie jest w Polsce. I czy z tego wlasnie powodu nie powinnismy sie
            poruszac na rowerach?

            weź pod uwagę, że tam się toczyła jeszcze
            > niedawno wojna. Wiele ciekawych miejsc, zwłaszcza Dalmacja, Sławonia
            > i cały szeroki pas przy granicy z Bośnią jest zaminowany i usiany
            > niewypałami. Jeśli nie chcesz się "rozerwać" to raczej niewskazane jest
            > opuszczanie głównej drogi i nocleg w polu. Tam są całe miejscowości
            > opuszczone i być może (nie sprawdzałem) niebezpieczne.

            Robert: A ja przejechalem sie tymi drogami i widzialem dokladnie tablce
            ostrzegawcze. A apropos noclegu to warto sie rozbijac na dziko. Nie mowie o
            nocowaniu na polach minowych lecz w "bezpiecznej" okolicy. Chyba nie ma
            piekniejszego noclegu jak nocleg na wysokim zboczu z darmowym widokiem na
            zatoke i wyspe KRK
Pełna wersja