campingowcy poradźcie

17.07.07, 09:03
Sorry za infantylne pytania, ale naprawdę potrzebuję rzeczowych opinii a
jestem zielona w temacie.
Wciąż nie jesteśmy (ja, mąż + 2 dwulatki) zdecydowani co do kierunku
wakacyjnego jak również formy wypoczynku. Wiemy tylko jedno - 3 pierwsze
tygodnie sierpnia.
Zasadniczo polujemy na last minute (Turcja, Tunezja), ale przestajemy liczyć
na cud, że uda nam się zmieścić w 6 tys. zł w tym terminie(rok temu się
udało, ale dzieci były gratis).
Rozważaliśmy Grecję na własną rękę, ale entuzjzazm ostudzili nieco
forumowicze z greckiego forum.
W związku z tym bardzo realny wydaje sie nam wyjazd do Chorwacji z namiotem.
kierunek Nin lub okolice (po przestudiowaniu wątków na forum).
I tu zaczynają się "schody".
Ostatni raz spaliśmy na campingu w 2001 roku w drodze do i z Czarnogóry(1 noc
Plitvice, 1 noc Makarska i 1 noc nawet nie wiem dokładnie gdzie w drodze
powrotnej).
Były to typowe noclegi tranzytowe, więc nie przywiązywalismy wagi do
infrastruktury campingowej, a zmęczenie "ścinało" nas o 22, więc życie nocne
campingu nam nie przeszkadzało.
Dlatego bardzo proszę napiszcie, czy pobyt z dziećmi na campie nie będzie dla
nas udręką? Czy faktycznie życie campingowe trwa do rana? Czy takie wakacje
dla nas są w ogóle realne? Wiem, że wiele ludzi jeździ z dziećmi, ale z tego
co zauważyłam to przeważnie camperami.
Wydrukowałam sobie z forum listę rzeczy do zabrania, ale jesli ktoś
campinguje z dziećmi to bardzo proszę o praktyczne rady - jak to w ogóle
zorganizować żeby było fajnie i żeby to był początek takiej formy spędzania
wakacji, a nie pierwszy i ostatni raz rodzinki pod namiotem?
Dodam jeszcze, że jeśli się zdecydujemy, to czekają nas kompletne zakupy
sprzętu (namiot, coś do spania, gotowania, siedzenia itd), tak, ze jesli ktoś
będzie uprzejmy doradzić w tym temacie, będę b. wdzięczna.
Chyba, że w tym terminie namiot z dziećmi w Chorwacji to nieporozumienie?
    • Gość: Kir Re: campingowcy poradźcie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.07.07, 12:03
      >Dlatego bardzo proszę napiszcie, czy pobyt z dziećmi na campie
      >nie będzie dla nas udręką?
      >Czy faktycznie życie campingowe trwa do rana?
      >Czy takie wakacje dla nas są w ogóle realne?

      Na przecietnym kempie w Hr życie nie trwa do rana, panuje normalna rodzinna
      atmosfera a o 23 to jest już cisza nocna która zazwyczaj nie jest jakos
      regulowana ale jest po prostu zwyczajem. Owszem są duze kempy z dyskowtekami
      tktóre trwają do 4-5 rano ale jest ich niewiele i trzeba ich po prostu unikać.
      Za to sa też kempy gdzie po godzinei 23 nie wpuszczą już nikogo samochodem zeby
      nie burzyć ciszy nocnej a stójkowi chodzą i sprawdzają czy ktoś przypadkiem nie
      zapomniał zgasić jakiegoś ognia itd.

      Z dwulatkami to ja bym szukał kempu który jest dobrze zacieniony i na płaskiej
      przestrzeni. Jest ich niewiele ale są.
      Do tego jedziecie w najgorszym okresie czyli po 1 sierpnia gdy całą Chorwację
      zalewają Włosi. Dobrze wam radzę uciekajcie od nich jak najnizej. Nin jest za
      bardzo na północy ponadto tamtejsze kempy sa kiepsko zacienione. Plaża jest
      piaszczysta ale woda to miesznina wody rzecznej i morskiej i morze być nieco
      chłodniejsza. Naprawde jedzczie niżej, najlepiej poniżej Makarskiej.

      Tak sobie pomyślałem czy nie byłby dla was dobry kemp Praprotno koło Ston.
      Po pierwsze kemp leży na prawie płaskim terenie i nie ma murków, za to są duze
      trawniki. Plaza jest piaszczysta przy kempie i skałki obok. Jest na plaży
      trochę ludzi. Dość dobre sanitariaty, przystępne ceny kempu gorsze ceny w
      sklepiku na kempie. Do pobliskiego ston jest 3-4km gdzie można zrobić zakupy i
      pójść do knajpy. Jak młodziez rozpiera energia to zawsze mozna wejść na mury :-
      ) ale obawiam się że rodzice padną pierwsi. Owoce można kupić na straganach
      przed kempem, choć w Ston jest targ z lepszymi cenami. Dość blisko do
      Dubrownika czy na Korczule a atrakcja dla maluchów że się przepłyną statkiem,
      obejdą umocnienia Korczuli nie lada. Można tez się wybrac promem na Mljet
      Ja tego kempu za bardzo nie lubie ale wam może bardzo odpowiadać. Jedyny
      problem to znaleźć zacienione miejsce którego sporo jest bo na kempie rosną
      olbrzymie oliwki ale czasem trzeba poszukać.
      No i na tym kempie obowiązuje cisza nocna.

      >Wiem, że wiele ludzi jeździ z dziećmi, ale z tego
      >co zauważyłam to przeważnie camperami.

      Nieprawda. Kempingami to jeżdzą zamożni emerycie bez dzieci ;-)


      >Wydrukowałam sobie z forum listę rzeczy do zabrania, ale jesli ktoś
      >campinguje z dziećmi to bardzo proszę
      >o praktyczne rady - jak to w ogóle
      >zorganizować żeby było fajnie i żeby to był
      >początek takiej formy spędzania
      >wakacji, a nie pierwszy i ostatni raz rodzinki pod namiotem?

      Po pierwsze duzy namiot i jeżeli planujecie wiecej wyjazdów pod namiot to dobry
      namiot. Za 4 osobowy trzeba zapłacić min 800plz choć dostanie się namiot za 300
      ale on po 2 wyjazdach bedzie się nadawał do kosza.
      Nie warto oszczędzac na wiekości namiotu bo w Hr wielkośc namiotu zazwyczaj nei
      wpływa na cenę (tylko niektóre kempy mają rozróżnienie na namioty 2 osobowe i
      większe. Do rodzinych wyjadów najlepsze sa namioty z osobną sypialną rodziców i
      dzieci do tego po obu stronach częsci "niesypialnianej"
      Ważne by namiot był wysoki, zeby np w czasie deszczu dało się w nim normalnie
      stanąć by coś ugotować. Na CHorwację namiot nie musi mieć super parametrów
      wytrzymałości na opady ale warto dokupić do namiotu duze gwoździe budowlane
      30cm lub większe bo w skalistą ziemię w Hr ciężko jest coś wbić. DO tego
      gwoździe można na końcu zabezpieczyć np gumowymi ochroniaczami z korków do
      fermentacji bo dzieci biegają i co raz któryś wyrżnie w gwoździa cyz śldzia i
      jak bedzie ochranicz to nic sobie nie zrobi.

      Warto pomyśleć o dodatkowym zacienieniu. Mozna kupic w supermarkecie pawilon
      ogrodowy i go przed namiotem rozstawić. Tylko trzeba pamiętać o zabezpieczeniu
      czymś takiego pawilonu żeby nie odleciał. Da dodatkowy cień a za niego nic nie
      zapłacićie. Można wziąść jakąś płachtę np z materiały która zasłoni namiot od
      słońca która można rozciągnąć na linkach nad namiotem ( tu trzeba troche
      pokombinować jak to zamocować i zabrac zapas linki.

      Jeżeli planujecie gotowac na pradzie to trzeba zabrać przedłużacz a najlepiej 2
      jeden na bębnie np 50m i drugi któtszy bo nie wiadomo jak daleko od prądu się
      rozbijecie. Ale za prąd się ekstra płaci za to tańsza jest kuchenka a czajnik
      macie w domu. Ja wożę kuchenkę gazową 2-palnikową z pułką na gary i to jest
      super i nie potrzebuję pradu choć dzięki prądowu komfort wzrasta bo można mieć
      jasne świato. Trzeba tylko pamiętać o zabraniu lampki czy lampek

      Jak nie jestescie przyzwyczajeni do spania na karimatach to weźcie materace
      choć ja wolę karimaty. Śpiwory mogą być bardzo cieńkie, bo i tak najczęsciej
      będziecie spać i nago i bez przykrycia prawie. Uważam że zabieranie pościeli na
      kemp to gruba przesada

      Można wziąśc np plandekę budowlaną i zrobić z niej podłogę w namiocie i przed
      nim.


      >Dodam jeszcze, że jeśli się zdecydujemy, to
      >czekają nas kompletne zakupy sprzętu (namiot,
      >coś do spania, gotowania, siedzenia itd), tak, ze jesli ktoś
      >będzie uprzejmy doradzić w tym temacie, będę b. wdzięczna.

      Z dziećmi to jest najwazniejsze żeby się nie nudziły. Mozna specjalnie na
      wyjazd kupic jakieś gry planszowe, zabrac trochę zabawek ale bez przesady bo
      dziecie wcisna do auta wszystko a potem się okaże że tymi zabawkami to one sie
      już wybawiły w domu. Można kupić jakąs ksiażkę do rodzinnego cyztania.

      Zabrał bym 2 parasole plazowe. Jeden do wbicia na plaży żeby dzieci nie były na
      słońcu a drugi do wbicia w wodzie żeby sobie dzieci siedziały w wodzie i miały
      cień. Narękawniki pływackie - takie maluchy w narękawnikach spokojnie sobie
      pływają

      Zabrał bym do namiotu jakies półki czy stojące czy wiszące - przy dzieciach
      trzeba wszystko trzymać w jakimś porzadku bo inaczej szybko sie pogubicie

      Zabierzcie jedzenie - bedzie taniej. Tam słabo wchodzą ciężkie rzecy a dobrze
      mokre. Więc kazdy zapas kisielu czy budyniu pójdzie, słodycze. Nie wszystko da
      się przywieźć ale częśc rzeczy spokojnie kupicie na miejscu tylko trochę drozej
      niż u nas. Zawsze najlepsze ceny są tam gdzie jest mało turystów i duzo
      miejscowych i wieksze sklepy.
      • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 17.07.07, 13:21
        Kir! Wielkie, ogromne dzięki za wyczerpujące informacje :-)

        Jeśli możesz jeszcze odpowiedzieć na kilka moich pytań to moja wdzięczność
        naprawdę nie będzie miała granic.
        Jeśli się nam uda zorganizować wyjazd, to opiszę ze szczegółami tak, żeby inny
        mogli równiez skorzystać :-)
        Wracając do tematu:
        > Do tego jedziecie w najgorszym okresie czyli po 1 sierpnia gdy całą Chorwację
        > zalewają Włosi. Dobrze wam radzę uciekajcie od nich jak najnizej.

        Jedziemy w najgorszym okresie, bo mąż pracuje we włoskiej firmie = przymusowy
        urlop w tym terminie. Włosi nam nie straszni, aczkolwiek może masz rację -
        ich "głośność" może się okazać problemem :-)

        Nin jest za
        > bardzo na północy ponadto tamtejsze kempy sa kiepsko zacienione. Plaża jest
        > piaszczysta ale woda to miesznina wody rzecznej i morskiej i morze być nieco
        > chłodniejsza.

        A ja się właśnie sugerowałam odległością (10 h 40 min jazdy wg viamichelin) i
        piaszczystą plażą (ze zdjęć wywnioskowałam, ze dla dzieci super, bo płytko na
        dosyć długim odcinku). Czy faktycznie woda jest duzo chłodniejsza? Będzie za
        zimna dla dzieci (wszyscy jesteśmy "ciepłolubni")?
        Przyznam, że cenowo Praprotno bardzo atrakcyjne, tylko, że tej trasy nie
        zrobilibysmy za noc.

        > Po pierwsze duzy namiot i jeżeli planujecie wiecej wyjazdów pod namiot to
        dobry namiot.

        Mam nadzieję na więcej wyjazdów, a namiot planuję taki:
        www.campus.com.pl/index.php/125/1857/32515
        > Warto pomyśleć o dodatkowym zacienieniu. Mozna kupic w supermarkecie pawilon
        > ogrodowy i go przed namiotem rozstawić. Tylko trzeba pamiętać o
        zabezpieczeniu
        > czymś takiego pawilonu żeby nie odleciał. Da dodatkowy cień a za niego nic
        nie
        > zapłacićie.

        Dzieki za tę informację. Pawilon ogrodowy mamy (+4 ściany z moskitiery) i też
        mi się wydawało dobrym pomysłem zabranie go, ale mąż twierdził, że pewnie
        będziemy musieli zapłacić za niego extra :-0

        > Ale za prąd się ekstra płaci za to tańsza jest kuchenka a czajnik
        > macie w domu. Ja wożę kuchenkę gazową 2-palnikową z pułką na gary

        Właśnie jak wygląda płacenie za prąd. Jeśli w cenniku jest electricity np 2
        Euro, to mam rozumieć 2 euro dziennie bez względu na zużycie, czy 2 euro
        (opłaty stałej) + ileś tam za faktyczne zużycie???
        Bo nie ukrywam, że nawet jeśli gotowalibysmy na gazie, to prąd by się nam i tak
        przydał.


        > Jak nie jestescie przyzwyczajeni do spania na karimatach to weźcie materace
        > choć ja wolę karimaty. Śpiwory mogą być bardzo cieńkie, bo i tak najczęsciej
        > będziecie spać i nago i bez przykrycia prawie. Uważam że zabieranie pościeli
        na kemp to gruba przesada

        Mamy 1 materac podwójny więc planujemy dokupić jeszcze 1 taki sam dla dzieci.
        Chcę zabrać poduszki dla dzieci (grubość 1 cm więc nie zajmą dużo miejsca), a
        dla nas jaśki. Materace chcę okryć prześcieradłami z gumką, a do przykrycia -
        zwykłe prześcieradła bawełniane.
        I tu się mi znów nasuwa pytanie - czy zabierać w ogóle śpiwory na tzw. wszelki
        wypadek (załamanie pogody itp)? Pewnie weźmiemy jakieś koce na plażę, więc w
        razie czego będziemy sie mieli czym przykryć. Myślisz, żeby zabrać przynajmniej
        1 śpiwór dla dzieci?

        >Zabierzcie jedzenie - bedzie taniej

        Przyznam, ze z tym mam największy problem - ze wzgledu na dzieci oczywiście.
        Syn jest strasznym niejadkiem. jego podstawowym pożywieniem jest kiełbasa +
        ketchup. Na pierwsze dni mogę przewieźć w lodówce i na campie podłaczyć ją do
        prądu, ale co później?
        Chętnie porobiłabym zapasy do słoików (fasolki, pulpety, gulasz), ale gdzie to
        przechowam? Czytałam coś o lodówkach a nawet zamrażarkach na campach, ale nie
        wiem na jakich zasadach to działa? Płaci się za wynajem? Czy to jest wspólne
        dla wszystkich?
        • Gość: B. Re: campingowcy poradźcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 16:13
          Polecam camp Galeb w Omisu (60 km na pld od Splitu-dojedziecie w ciagu 1 dnia),
          dobry dla osob z malymi dziecmi- idziesz 50m w glab morza a wode masz nadal do
          kolan+piaszczysta plaza, jedyny mankament-w sierpniu moze nie byc juz wolnych
          miejsc, jezeli ten camp nie bedzie Wam odpowiadac polecam campy na pocz
          Peljesaca (plw. kilkadziesiat km na pln od Dubrovnika), tam sa camp z tarasami,
          dosyc zacienione, ciche; co do jedzenia najlepiej zabrac ze soba wszystko
          oprocz chleba, owocow i warzyw(na Peljesacu niestety dosyc drogie), warto
          zabrac ze soba lodowke podlaczana w aucie do zapalniczki, a na camp do pradu(w
          takiej lodowce wedliny wytrzymaja ponad 2 tyg), uwazam, ze warto zabrac
          kuchenke na prad(zwyka plyta), lepsze to niz gaz bo gaz oszczedzasz i moze
          zabraknac a prad na camp i tak wezmiesz do lodowki(i tak do wszystkiego sie
          przydaje), lodowki campingowe to taki maly box i nie zawsze dziala, a jak cos
          chcesz z niej wziac musisz leciec przez pol campingu zeby sie np zimnej wody
          napic... warto zabrac ze soba mieso w sloikach(chyba ze planujecie jadac w
          knajpach), co do spiworow- ja zawsze biore dla kazdego bo zdazaja sie zimne noce
          (zwlaszcza na Peljesacu)i wtedy recznik czy zwykly koc nie wystarcza; a namiot
          faktycznie kupcie dobry bo jak przyjdzie burza lub co gorsza bora(wiatr taki)
          to wieksze szanse ze wytrzyma, pozdrawiam i zycze udanego urlopu:)
        • Gość: Kir Re: campingowcy poradźcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 16:14
          >Jeśli możesz jeszcze odpowiedzieć na kilka moich pytań to moja wdzięczność
          >naprawdę nie będzie miała granic.

          No ciekawe jak to sie wyrazi ;-) ;-) ;-)

          >A ja się właśnie sugerowałam odległością (10 h 40 min jazdy wg viamichelin) i
          >piaszczystą plażą (ze zdjęć wywnioskowałam, ze dla dzieci super, bo płytko na
          >dosyć długim odcinku). Czy faktycznie woda jest duzo chłodniejsza? Będzie za
          >zimna dla dzieci (wszyscy jesteśmy "ciepłolubni")?

          Nie jest duzo chłodniejsza ale wygląda przy normalnej wodzie jak żur. I
          temperatura zalezy od opadów. Jak popada to za kilka dni w Nin będzie
          chłodniejsza. Jak nie popada to będzie ciepła. Tylko że w Nin piaszczysta plaza
          dotyczy jedynie łachy piasku o długości może 600m (plaża w Praprotnie to może
          300m piachu ale np w Nin są komary ( bo obok miasta są bagniska i saliny)
          Mimo że Nin jest naprawde fajny najgorzy jest brak cienia na tych kempach i
          mało miejsca.
          W Praprotnie miejsca jest full bo wszyscy się rozbijają pod drzewani a kemp
          jest wielki

          10h 40min do Nin z Polski? hm- pewnie się da ale to jest naprawdę wyczyn

          >Przyznam, że cenowo Praprotno bardzo atrakcyjne, tylko, że tej trasy nie
          >zrobilibysmy za noc.

          To jest 3-4 godziny więcej. Nie ma co się bać jazdy, trzeba tylko zrobić postój
          co 1h żeby dzieci rozprostowały kości


          >Mam nadzieję na więcej wyjazdów, a namiot planuję taki:
          >www.campus.com.pl/index.php/125/1857/32515

          namiot fajny i wielki. Podoba mi się choć campus to żadna firma tylko troche
          lepsi chińczycy



          >Dzieki za tę informację. Pawilon ogrodowy mamy (+4 ściany z moskitiery) i też
          >mi się wydawało dobrym pomysłem zabranie go, ale mąż twierdził, że pewnie
          >będziemy musieli zapłacić za niego extra :-0

          Nie, nie zapłacicie. A jak się ktoś przyczepi to wystarczy go na noc złożyć.
          Zresztą w Praprotnie jest tyle miejsca że nikt nie zauważy


          >Właśnie jak wygląda płacenie za prąd. Jeśli w cenniku jest electricity np 2
          >Euro, to mam rozumieć 2 euro dziennie bez względu na zużycie, czy 2 euro
          >(opłaty stałej) + ileś tam za faktyczne zużycie???
          >Bo nie ukrywam, że nawet jeśli gotowalibysmy na gazie, to prąd by się nam i
          >tak przydał.

          No to prad. Płacisz te 2 euro i używasz dowoli z tym że jest jakieś
          zabezoieczenie - chyba 16A na przyłaczach. Starcza na czajnik ale nie wiem czy
          na 2 czajniki



          >I tu się mi znów nasuwa pytanie - czy zabierać w ogóle śpiwory na tzw. wszelki
          >wypadek (załamanie pogody itp)? Pewnie weźmiemy jakieś koce na plażę, więc w
          >razie czego będziemy sie mieli czym przykryć. Myślisz, żeby zabrać
          >przynajmniej 1 śpiwór dla dzieci?

          Ja bym zabrał. Jest ciepło ale bywa róznie. Jak popada 3 dni to w nocy będzie
          16-18 stopni. Uwazam że lepiej wziąśc cieńki spiwór ale nie mumia tylko prosty
          żeby służył jako kołdra po rozpięciu niż te prześcieradła

          Raczej zapomnij o spaniu pod kocem z plazy. Nie da sie go wytrzepac z piasku do
          konca, nawet na żwirkowej plazy bywa że koc łapie za dużo śmieci. Co innego koc
          na karimatę, na to prześcieradło. To się da.

          >Zabierzcie jedzenie - bedzie taniej

          >Przyznam, ze z tym mam największy problem - ze wzgledu na dzieci oczywiście.
          >Syn jest strasznym niejadkiem. jego podstawowym pożywieniem jest kiełbasa +
          >ketchup. Na pierwsze dni mogę przewieźć w lodówce i na campie podłaczyć ją do
          >prądu, ale co później?

          zostają puszki mięsne albo kiełabski w puszkach ( lub parówki). Kabanosy bez
          lodówki wytrzymują ok 10 dni i są pożywne


          >Chętnie porobiłabym zapasy do słoików (fasolki, pulpety, gulasz), ale gdzie to
          >przechowam? Czytałam coś o lodówkach a nawet zamrażarkach na campach, ale nie
          >wiem na jakich zasadach to działa? Płaci się za wynajem? Czy to jest wspólne
          >dla wszystkich?


          Nie pamiętam czy w Praprotnie były lodówki. My nie korzystaliśmy.
          Co do weków: weki jak sie zrobi dobrze wytrzymują rok niezaleznie od
          temperatury. Wystarczy je dobrze zagotować i pilnowac by nie lezały na słońcu
          (można położyć pod samochodem tylko trzeba pamiętać
          Wadą weków jest to ze sa strasznie ciężkie. Na miejscu możecie kupić kiełabase
          tyle że nie ma takiego wyboru jak u nas i sa bardzo słone. No i drogie


          • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 18.07.07, 08:48
            Jeszcze raz WIEEEELKIE dzięki :-)

            > No ciekawe jak to sie wyrazi ;-) ;-) ;-)
            Nie wiem czy jestem w stanie zaoferować Ci coś więcej niż peany na forum, ale
            jeśli myślisz, że jestem - pisz śmiało, jakoś się dogadamy ;-)

            >ale np w Nin są komary

            Trzeba było tak od razu :-)

            > 10h 40min do Nin z Polski? hm- pewnie się da ale to jest naprawdę wyczyn
            tyle podaje viamichelin, a my się zawsze mieściliśmy w czasach wyznaczonych
            przez
            viamichelin.com
            Przy założeniu, że wyjedziemy o 22 z domu - nie zakładamy postojów (ewentualnie
            na zmianę kierowcy, ale znając mojego męża, będzie jechał "do oporu", a te 10h
            z hakiem to dla niego nie problem).
            Właściwie tylko taka opcja jazdy wchodzi w grę, bo synek miewa chorobę
            lokomocyjną (jak mąż prowadzi), więc wolelibyśmy żeby przespał drogę.
            Ale opcja z Praprotnem jest do zrobienia przy założeniu, ze jedziemy przez noc,
            zatrzymujemy się rano na kilka godzin w fajnym miejscu (mąż śpi, ja się bawię z
            dziećmi) i w porze ich dziennej drzemki (ok. 12) ruszamy dalej na południe.

            > namiot fajny i wielki. Podoba mi się choć campus to żadna firma tylko troche
            > lepsi chińczycy
            To już kolejna negatywna opinia, jaką słyszę na temat campusa. Nie upieram się
            przy firmie, tylko podoba mi się ten namiot bo jest duży (na wypadek
            powiększenia rodziny) i wysoki (a to nie ukrywam jest dla nas priorytetem). Nie
            znalazłam nic równie fajnego z lepszych firm. Może coś doradzisz?

            > No to prad. Płacisz te 2 euro i używasz dowoli z tym że jest jakieś
            > zabezoieczenie - chyba 16A na przyłaczach. Starcza na czajnik ale nie wiem czy
            >
            > na 2 czajniki
            Czyli czajnik zamiennie z maszynką (teściowa ma taka fajną, małą i niezbyt
            ciężką na 2 palniki) pociagnie?
            A brać dodatkowo gazową na "wszelki wypadek" czy sobie darować?

            > Co do weków: weki jak sie zrobi dobrze wytrzymują rok niezaleznie od
            > temperatury. Wystarczy je dobrze zagotować i pilnowac by nie lezały na słońcu
            To ja chyba nie potrafię ich dobrze robić :-(
            Na jeden z mazurskich rejsów zrobiłam 6 litrów gulaszu cielęcego (praktycznie
            samo mięso z odrobiną sosu) w 2 słojach 3-litrowych.
            Otworzylismy je 3 dnia i oba zepsute :-(

            Reasumując: mimo wielu obaw jestem pozytywnie nastawiona do twgo wyjazdu.
            Martwi mnie tylko jedno - jak my się z tym wszystkim zapakujemy???
            Nie planuję wielu zabawek dla dzieci (jeśli będzie woda i piasek, to poza
            standartowymi zabawkami plażowymi nic nie potrzebują więcej), ale cały ten
            sprzęt + żarcie ...
            Ale cóż wierzę w zdolności mojego męża :-)
            Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki.
            • Gość: Kir Re: campingowcy poradźcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 11:54
              >>ale np w Nin są komary
              >Trzeba było tak od razu :-)

              Komary są nie tylko w Nin. Jest ich mniej niż u nas, sa mniejsze ale bardziej
              boleśnie kłują tyle że ukąszenie mniejsze

              Tu masz zdjęcie plazy i kawałeczka kempu w Praprotnie
              img311.imageshack.us/my.php?image=14dsc0692praprotnozatokaiplazauy6.jpg
              tu coś o Ston i okolicy
              www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=10592&postdays=0&postorder=asc&start=6
              >Przy założeniu, że wyjedziemy o 22 z domu - nie zakładamy postojów
              >(ewentualnie na zmianę kierowcy, ale znając mojego męża, będzie jechał "do
              > oporu", a te 10h z hakiem to dla niego nie problem).
              > Właściwie tylko taka opcja jazdy wchodzi w grę,
              > bo synek miewa chorobę lokomocyjną (jak mąż prowadzi),
              > więc wolelibyśmy żeby przespał drogę.

              Myślę że to trochę ryzykowne. To nie jest jechanie przez Polskę nocą gdzie
              drogi sa kręte i co chwila sa bodzce żeby nie zaspać. To jest droga
              autostradami. Długa i monotonna. Można zasnąc za kierownicą. Bądzcie ostrożni

              Czy próbowałaś starego sposobu na chorobę lokomocyjną dzieci czyli zalepianie
              im pępków plastrem?
              Ja uważam ze w każdych warunkach podróż przez 10h to mordęga. trzeba robic
              przerwy co 2-3h choćby na 10 minut i ruszenie nóg

              >Ale opcja z Praprotnem jest do zrobienia przy założeniu, ze jedziemy przez
              >noc, zatrzymujemy się rano na kilka godzin w fajnym miejscu (mąż śpi, ja się
              > bawię z dziećmi) i w porze ich dziennej drzemki (ok. 12) ruszamy dalej na
              > południe.

              Ja bym zjechał z autostrady nie na Jardankę tylko na tzw "stara drogę" przez
              Cista Provo, Vgorac, Bacinskie jeziorka, Plocze. ŁAtwiej się jedzie, mniejszy
              ruch, nie ma korków a od zjazdu z autostrady do Ston jest jakieś 3h bardzo
              spokojnej jazdy częśćiowo przez widowiskowe tereny

              Tu jest coś o Cista Provo itp
              www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=10592&postdays=0&postorder=asc&start=82
              choć jezeli jest już autostarada do Sestanovaca to pewnie pojedziecie przez
              Grabovac.
              Ale zawsze mozna pozrywać fioltowe figi z drzew wzdłuż drogi koło Vrgorackiego
              Pola


              >To już kolejna negatywna opinia, jaką słyszę na temat campusa. Nie upieram się
              >przy firmie, tylko podoba mi się ten namiot bo jest duży (na wypadek
              >powiększenia rodziny) i wysoki (a to nie ukrywam jest dla nas priorytetem).
              >Nie znalazłam nic równie fajnego z lepszych firm. Może coś doradzisz?

              Namiot jest fajny, pewnie mozna go rozłożyć bez częsci 2 osobowej. Przy tej
              cenie jest ekstra. No i jest lekki. Nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Ja
              używam namiotu marabuta od 6 lat ale teraz to oni mają skromna ofertę
              www.namioty.pl

              >Czyli czajnik zamiennie z maszynką (teściowa ma taka fajną, małą i niezbyt
              >ciężką na 2 palniki) pociagnie?
              >A brać dodatkowo gazową na "wszelki wypadek" czy sobie darować?

              Ja bym wziął butlę 1kg (kosztuje ok 40plz i jest wielkości gaśnicy
              samochodowej) plus prosty palnik za 25plz
              ewentualnie lampkę gazową do tej butli. Tak na wszeli wypadek. Jedziecie z
              dziecmi takie coś jak gotowanie trzeba mieć zabezpieczone na różne problemy

              Ale jak nastawiacie się na prąd to nie zapomnijcie o przedłużaczu. Najlepiej
              50m na szpuli plus drugi 20m. Mają mieć rozsądne przekroje czyli minimum 1mm2
              3żyły i gniazda z bolcem (podłączonym) dla bezpienczeństwa. No i przydadzą się
              jakieś worki foliowe żeby zabezpieczyć złącza przed deszczem i gumki recepturki
              lub druciki do mocowania tych worków. I jakiś przedłużacz 5m z większą iloścą
              gniazdek, i lampki

              >To ja chyba nie potrafię ich dobrze robić :-(
              >Na jeden z mazurskich rejsów zrobiłam 6 litrów gulaszu cielęcego (praktycznie
              >samo mięso z odrobiną sosu) w 2 słojach 3-litrowych.
              >Otworzylismy je 3 dnia i oba zepsute :-(

              coś robisz nie tak. Stawiam że są za słabo zagotowane lub za duże słoje.
              Poczytaj jak się to robi. Z tego co pamiętam jak się robi wekki mięsne to
              lepiej nie dawać warzyw zwłaszcza cebuli i papryki. najprościej jest zrobić np
              kiełbase w sosie własnym (galaretka) lub w tłuszczu

              > Martwi mnie tylko jedno - jak my się z tym wszystkim zapakujemy???

              Jak dzieci mają krótkie nóżki to można zająć przestrzeń za fotelami przednimi a
              dzieci i tak chyba pojada w fotelikach

              • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 18.07.07, 12:54
                > Czy próbowałaś starego sposobu na chorobę lokomocyjną dzieci czyli zalepianie
                > im pępków plastrem?

                Nie próbowałam ale słyszałam o tym. Jesli pojedziemy w nocy to nie będzie
                takiej potrzeby, ale jesli w dzień, to pewnie zakleję.

                > Ja uważam ze w każdych warunkach podróż przez 10h to mordęga. trzeba robic
                > przerwy co 2-3h choćby na 10 minut i ruszenie nóg
                Zgadzam się calkowicie, ale przetłumacz to mojemu mężowi :-(
                Oczywiście jeśli czuje zmęczenie i senność - zjeżdża z drogi w najbliższe
                możliwe miejsce. Ale generalnie jest bardzo wytrzymały i skupiony za kierownicą
                i jeśli dzieci śpią uważa przystanki za zbędne. Najgorzej na tym wychodzi
                oczywiscie mój pęcherz.

                > Ja bym zjechał z autostrady nie na Jardankę tylko na tzw "stara drogę" przez
                > Cista Provo, Vgorac, Bacinskie jeziorka, Plocze. ŁAtwiej się jedzie, mniejszy
                > ruch, nie ma korków a od zjazdu z autostrady do Ston jest jakieś 3h bardzo
                > spokojnej jazdy częśćiowo przez widowiskowe tereny

                Drogę oczywiście dokładnie przestudiujemy przed wyjazdem więc pewnie będę Cię
                jesze pytać (nie wiedziałam, że z Ciebie aż taki Cromaniak :-)), bo po powrocie
                z Czarnogóry w 2001 mamy lekkiego pietra (zjechaliśmy z Jardanki zgodnie z mapą
                i w pewnym momencie wjechaliśmy do całkiem opustoszałej, zbombardowanej
                miejscowości, po kilku km. skończył nam się asfalt, jadąc po piachu minęliśmy
                czołg i faceta bez nogi z karabinem, aż po ok. 8 km dojechalismy znowu do
                asfaltu i później już było ok.
                • Gość: Kir weki z kiełbasą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 14:02
                  www.gotowanie.wkl.pl/przepis16118.html
                  www.minrol.gov.pl/DesktopModules/Announcement/PrintAnnouncement.aspx?TabOrgId=1531&ModuleId=1265&AnnouncementId=7649

                  i jeszcze taki opis znalazłem;
                  "Do weków, nie należy do dodawać cebuli, gdyż mogą się popsuć.
                  Weki powinny być raczej półproduktami, niż gotową potrawą. Można przygotować
                  mięso tak jak na sos - podsmażyć lub poddusić /jak kto woli/ używając soli, do
                  mometu by było miękkie. W tzw. sosie własnym pakujemy w słoiki i pasteryzujemy.
                  Podobnie bigos, czy leczo- cebulka na gotowo. Pulpetów nie polecam, ponieważ
                  również łatwo się psują i bez cebulki w środku nie są takie smaczne. Gotowe
                  mają mięso i dużo E jako zagaszczęcze i stabilizatory. Robiąc weki samemu
                  dajemy jajka bułkę namoczoną, a to nie jest trwałe.
                  Najlepiej przecjowuje się mięso - wołowina cielęcina
                  Kiedy chcemy przygotować potrawę, najpierw na oleju podduszamy lub posmażamy na
                  złoto cebulkę, później dodajemy zawartość słoika i przyprawiamy do smaku. Jeśli
                  chcemy zagęścić sos możemy dodać skórkę chleba."
        • Gość: Robert Re: campingowcy poradźcie IP: *.aster.pl 17.07.07, 16:16
          Przede wszystkim odwagi a będzie dobrze ;)
          Ja byłem w tamtym roku ze swoim 7 letnim synem na autokampie Slanica na wyspie
          Murter, plaża bajeczna - metr od brzegu żwirek a potem już piaseczek i dla
          dzieci raj. Podróż z Warszawy z jednym noclegiem na Słowacji (tam też w Żylinie
          zakupy - tak aby Włosi tęsknym okiem spoglądali na Złotego Bażanta ;) - ale na
          serio - szukajcie kampu gdzie za parę groszy będziecie mieli dostęp do lodówki -
          wtedy naprawdę jest juz przyjemnie. Wszystkie dobre rady powyżej zamieszczone
          w pełni popieram, gwoździe budowlane na te ich skały to podstawa.
          • Gość: Kir Re: campingowcy poradźcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 17:25
            Slanica jest ok ale tam są murki. Trochę bym się bał z 2 latkiem który lata i
            nie patrzy co ma pod nogami. Do tego tłok za to ładny cień.
            No i nie napisałeś że do tej bajkowej plazy z groblą na wyspę trzeba z kempingu
            przejsc ok 1km a to z dwoma 2 latkami wyprawa. Fakt plaza piękana.
            Na plaży Slanica piasek ale tłok, odradzam. Tyle że za gęsto
    • Gość: ewa Re: campingowcy poradźcie IP: *.brzesko.net.pl 18.07.07, 21:15
      Rekord świata:)
      Sto lat nie byłam na forum chorwackim,bo sporo tu było turystów "pełną gębą",co
      to polską konserwą na wakacjach się nie skalają ,bo "światowi"...A tu proszę-
      niespodzianka.Facet udziela rzeczowych rad,życzliwie i cierpliwie.Zachęcona
      niniejszym dodam swoje trzy grosze.
      W kwestii śpiworów-zabierz,bo tylko w południowej Chorwacji są zbędne.
      Koc na plażę=TYLKO na plażę,do innych celów-tak,ale po wypraniu,zdecydowanie.
      Weź zabawki na plażę,na drogę dużo kartek,kredki do bazgrolenia,przydatne
      czytanie po drodze,bajki z magnetofonu,jeśli macie.Na gry bym nie liczyła-
      dzieci są za małe, dla starszych sprawdza się np."czarny piotruś"-dla ciebie to
      na przyszłość.Ten,kto nie prowadzi,musi zabawiać dzieci z tyłu,nawet starsze
      wymagają"animatora".Mając dzieci w tym wieku zdecydowanie zrobiłabym nocleg na
      Węgrzech-kampingi są śmiesznie tanie.
      W kwestii weków-z tą cebulą to nieprawda:)Zrób gotowy gulasz,sos,co tam
      lubicie,wpakuj wrzący do słoików,dokładnie zakręć (najlepiej niech zrobi to
      mąż),po dwóch dniach zpasteryzuj,20 minut,słoiki zalej wodą powyżej
      nakrętek.Przetestowane w Chorwacji,Grecji i Włoszech,w aucie z klimą i bez:)
      Sos musi być gotowy,nie podsmażony-to warunek.
      Na koniec-nie wiem,kto Cię zniechęcił do Grecji,ale nie miał racji...
      • Gość: Robert Re: campingowcy poradźcie IP: *.aster.pl 18.07.07, 22:16
        Na plażę to wg mnie najlepsze będą karimaty - koc czy ręcznik momentalnie przy
        tamtejszym zasoleniu będzie na maksa sztywny i szorstki, a tak pianka na żwirek
        i gra muzyka, poza tym szacunek za przepis z wekami - muszę to przetrenować ;)
      • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 19.07.07, 08:35
        dzieki Ewa :-)

        > to polską konserwą na wakacjach się nie skalają ,bo "światowi"...A tu proszę-
        > niespodzianka.Facet udziela rzeczowych rad,życzliwie i cierpliwie.

        Faktycznie dla Kir'a głęboki pokłon, bo jego cierpliwość nie zna granic:-)
        Co do konserw, oczywiście, że polskie najlepsze, ale ja się też nimi kalam
        tylko w podbramkowych sytuacjach tylko dlatego "żem" chemik i takie zboczenie
        zawodowe mi sie przytrafiło - widzę saletrę na kanapce :-)
        Dlatego wolę zrobić sama, bo wiem co tam dam. Puchy oczywiście też weźmiemy,
        ale po prostu nie chcę ich używać na codzień. No i liczę się z tym, że trochę
        kasy w knajpach też zostawimy, ale wolę pójść np. co 2-3 dni i nie zastanawiać
        się ile zapłacę niż stołować się codzień "na mieście" wybierając najtańsze
        potrawy.
        Dosyć dobrze z mężem gotujemy, więc jeśli tylko słoiki nam się nie popsują -
        będzie fajnie i smacznie.

        > Weź zabawki na plażę,na drogę dużo kartek,kredki do bazgrolenia,przydatne
        > czytanie po drodze,bajki z magnetofonu,jeśli macie.Na gry bym nie liczyła-
        > dzieci są za małe, dla starszych sprawdza się np."czarny piotruś"-dla ciebie
        to
        >
        > na przyszłość.Ten,kto nie prowadzi,musi zabawiać dzieci z tyłu,nawet starsze
        > wymagają"animatora".Mając dzieci w tym wieku zdecydowanie zrobiłabym nocleg
        na
        > Węgrzech-kampingi są śmiesznie tanie.

        Tu wciąż mamy dylemat. Albo jechać na noc, tak żeby dzieci przespały całą drogę
        (w przypadku kierunku południe Cro - pół drogi). Rano, jak się obudzą zrobić
        kilkugodzinną przerwę na bieganie zabawy lub kapiel (zależy gdzie dojedziemy) i
        w porze ich dziennej drzemki jechać dalej.
        Albo wybrać wariant dojazd to już wczasy i jechać po kilka godzin w ciągu dnia
        (właśnie w porze drzemki) zatrzymywać się w ciekawych (dla dzieci) miejscach z
        noclegami po drodze, nie ważne ile dni to potrwa (mamy do dyspozycji 3
        tygodnie).

        > W kwestii weków-z tą cebulą to nieprawda:)Zrób gotowy gulasz,sos,co tam
        > lubicie,wpakuj wrzący do słoików,dokładnie zakręć (najlepiej niech zrobi to
        > mąż),po dwóch dniach zpasteryzuj,20 minut,słoiki zalej wodą powyżej
        > nakrętek.Przetestowane w Chorwacji,Grecji i Włoszech,w aucie z klimą i bez:)

        A mi współżeglarze lamentujący wraz ze mną nad zepsutym gulaszem (patrz parę
        postów wyżej) powiedzieli, że to napewno przez cebulę :-(
        • Gość: ewa Re: campingowcy poradźcie IP: *.brzesko.net.pl 19.07.07, 16:45
          Luska, saletrę masz w dużych ilościach również w mięsku i tym bardziej
          wędlinach:).Nie zachęcam do spożywania konserw na codzień,na wakacjach jednak
          są jakimś rozwiązaniem,choćby i w podróży.Miejscowe wyroby są drogie,a konserwy
          niesmaczne.Dzieciom możesz wziąć np.dzemiki Tymbark w zgrzewkach jednorazowych
          (bez koserwantów),miód,jeśli lubią,płatki (w Cro firmowe,np.Nestle drogie) Nie
          psują się też kabanosy,salami pakowane próżniowo,choć te akurat dla pewności
          przewożę w lodówce samochodowej.Weki biorę co roku,testowałam różne
          mięsa,zawsze mają dodatek cebuli lub czosnku.Pakuję do mniejszych
          słoików,tak,by zużyć jednorazowo.I wbrew pozorom,domowy obiadek(niekoniecznie
          codziennie) ma swój urok również za granicą,zwłaszcza,jeśli na codzień rzadko
          jada się w komplecie:).Nie oszczędzaj na miejscowych lodach i owocach-takich w
          Polsce nie kupisz z pewnością.Smaczne są lokalne twarogi(w
          pudełkach),oliwki,dżemy.
          z Polski należy zabrać kremy do opalania (horrendalne ceny) i herbatę (w Cro
          nie istnieje).Przyda się młotek,bo z wbijaniem śledzi bywa różnie...Z
          drobiazgów,o których się zapomina-sznurek na bieliznę + klamerki.Przydatna w
          namiocie będzie półka (ktoś już o tym wspominał),polecam
          siatkową,wielopoziomową z Ikei(stoiska dziecięce).Zamiast polecanej kuchenki
          elektrycznej moim zdaniem lepsza jednak butla gazowa(plus podwójny palnik)-
          zanieś do napełnienia ,na podgrzanie wody i paru obiadów na pewno wystarczy,a
          łatwiej ją wepchnąć pomiędzy bagaże.Jakby co,pytaj.Pzdr.
    • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 25.07.07, 16:02
      Zadecydowaliśmy w końcu, że jedziemy na Rab.
      Wyjazd prawdopodobnie w poniedziałek i w zwiazku z tym znowu mam pytanie.
      Jak radzicie jechać z dziećmi? Na noc (przy założenu, że będą spać jak w domu
      powinniśmy dojechać na miejsce) czy z łuższymi przerwami w ciągu dnia, a jeśli
      tak to macie propozycje jakiejś rozrywki po drodze (np. plac zabaw w Austrii
      czy Słowenii?).
    • saharaa Re: campingowcy poradźcie 25.07.07, 21:38
      hej!
      od kilku lat jezdzimy na campingi po całej europie.
      W tym roku bylismy w lipcu w Chorwacji.
      Polecam stronke z campingami z całej europy,zawsze z niej korzystamy,
      informacje tam zawarte są konkretne i sprawdzone.
      www.eurocampings.pl/pl/europie/
      adama@poczta.onet.eu - jezeli masz pytania to napisz.
    • luska1973 Re: campingowcy poradźcie 16.08.07, 09:19
      Witam po powrocie :-)

      Chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować wszystkim za rady
      przedstawione w tym wątku.
      Wiele z nich okazało się bezcennymi.

      Wakacje były wspaniałe. Przekonałam się do namiotu i ciężko będzie
      mężowi wyciągnąć mnie teraz na jakieś zorganizowane hotelowe wczasy.
      Wylądowaliśmy na małym rodzinnym campingu. Sanitariaty pozostawiały
      bardzo wiele do życzenia jeśli chodzi o stopień zużycia, ale myte i
      dezynfekowane kilka razy dziennie nie robiły na mnie żadnego
      odstraszającego wrażenia. Na dzieciach również. Czasami posiłkowałam
      się kąpielą w misce (głównie kiedy myłam im głowy).
      Z przetworami własnej roboty przesadziłam = ZERO wizyt w lokalnych
      knajpach (poza lodami i deserami) a i tak o mało nie wieźliśmy
      żarcia z powrotem.
      Z kilkunastu słoików: pieczeni wołowej i wieprzowej, pulpetów,
      fasolki i MIELONKI (wyszła rewelacyjna) zepsuł się tylko 1 słoik
      fasolki (chyba puściła zakrętka).
      Przy małych dzieciach gotowe słoiki to idealne rozwiązanie - na
      miejscu tylko odgrzać (doprawić, ew. dodać śmietanę).

      Jeśli chodzi o trasę to tam 910 km - 13 h w tym prom, powrót - 10 h.
      W obie strony jazda nocą po weekendzie.

      Koszty.
      paliwo 550 zł;
      autostrady 150 zł;
      13 noclegów 1200 zł;
      jedzenie ok.1000 zł.

      Po prostu nie mogę w to uwierzyć :-)
      Pozdrawiam
Pełna wersja