Skuterem na Krk...

02.08.07, 09:33
Dzień dobry. Przejrzałam wyszukiwarkę, ale chyba nikt tu o takim pomyśle nie
pisał. Zamierzam zatem zapytać o radę. Od paru lat jeździmy na wakacje
skuterem (wcześniej był motorower 50-tka, którym zjeździliśmy spory kawałek
Polski, teraz skuter 150-tka). Już w czasach motoroweru był pomysł z
Chorwacją, jednak nie wypalił (chyba na szczęście). W tym roku jednak plany
są takie własnie. Byliśmy w Chorwacji raz, też kombinowaliśmy, bo autokar z
biura podróży wywalił nas o 4 nad ranem w Karlowacu i do Baski dojechalismy
tamtejszym autobusem. Podobnie wracaliśmy - nasz autobus miał nas zgarnąć w
Karlowacu w nocy.
Chcemy jechać podobną trasą, jaką wiozł nas wtedy autobus z biura podróży,
czyli przez Słowację i Węgry. Przyznam, że potrzebuję wszelkich rad:-) jaką
drogą jechać (bo może jest lepsza trasa?), jak wygląda przejazd płatnymi
autostradami i opłaty za nie (trochę przejrzałam tu różne watki na ten temat,
ale jednak wolę dopytać:-)), no i czy w ogóle nas wpuszczą na autostradę?
Prosiłabym też o porady w sprawie noclegów - prawdopodobnie ze trzy dni w
drodze będziemy:-). Jakieś motele?
Aha i czy do płatności po drodze wystarczy karta? Na pewno weźmiemy euro i
złotówki, żeby je na miejscu wymienić na kuny, ale zastanawiam się nad
płaceniem na Węgrzech i w Słowacji, za benzynę, jakiś posiłek etc. (nocować
tam nie chcemy, chcemy przejechać je w ciągu jednego dnia).

Mam jeszcze nieśmiałe pytanie, czy w ogóle kiedykolwie ktoś dojeżdżal do
Chorwacji w ten sposób, czy jesteśmy pierwsi?

Dziękuję z góry za wszystkie rady:-)
    • Gość: gośc Re: Skuterem na Krk... IP: 193.164.157.* 02.08.07, 09:42
      witam
      no, szczerze mówiąc- jestem zaskoczony tym pomysłem,ale pionierzy muszą być i
      trzymam mocno za was i za skuterki :))) poważnie
      co do noclegów i cen- przeszukaj dobrze fora bo było już- teraz jestem w pracy
      i nie bardzo mogę,ale później się odezwę

      skuter ??? nie widziałem i nie słyszałem, aby Polacy jechali do HR

      powodzenia
      • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 09:53
        Poszukam jeszcze, może faktycznie niedokładnie szukałam. Są te polecane wątki,
        tam było o podobnej trasie, tyle, że samochodem:-) było też o płatności za
        autostrady, więc to mniej więcej wiem, chciałam się tylko dopytać dokładniej,
        bo co do autostrad, to przede wszystkim martwi mnie, czy nas wpuszczą w ogóle:-)
        • dorcia1234 Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 10:12
          w tej kwestii ci nie doradzę ale spróbuj może jeszcze na stronce www.cro.pl
          tam jest wielu wielbicieli Chorwacji i może coś więcej ci poradzą.
          A tak na marginesie to kibicuję wam i trzymam kciuki, żeby się udało
          • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 21:50
            Dzięki, zajrzę też na tę stronę:-) może mi co rozjaśni. No kurczę, z jednej
            strony uważam, że to może być fajna droga, z drugiej boję się trochę...
    • chaladia Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 11:22
      Witaj!
      Jeśli jesteście z południa Polski, to pomysł wcale nie jest zły.
      Jeśli z okolic Szczecina - trochę hardcore'owy, ale wcale nie twierdzę, że
      niewykonalny.
      Ten skuter to może lepiej, żeby miał z 650 ccm (Suzuki Brugman na ten
      przykład), a jeszcze lepiej, żeby to były dwa takie Brugmany - choć to zapewne
      teoretyczne rozważania, bo za taką kasę to można kupić VW Busa Westfalię w
      niezłym stanie).
      Teoretycznie prędkość skutera 125 ccm i autobusu powinna być porównywalna. W
      praktyce może być gorzej, bo autobusy jeżdżą dużo szybciej niż im na to
      pozwalają ograniczenia - vide ostatni przypadek we Francji...
      Spać możecie np. w Oekotelu w Grazu. To miły i czysty hotel. Ma taką wadę, że
      zamyka się "na cztery spusty" po 22:00 i jest bezwzględnie konieczne, aby
      dotrzeć tam przed tą godziną.
      Inny problem to Gorski Kotor, czyli odcinek pomiędzy Karlovcem i Rijeką. Tam
      częściej pada, (wręcz leje) niż świeci słońce. Na skuterze może to być
      nieprzyjemne.
      • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 21:40
        Dziękuję za odpowiedzi:-) i za wsparcie, bo przyznam, obawiałam się usłyszeć,
        że pomysł do kitu:-)
        Jesteśmy z Warszawy:-) Skuter ma 150 ccm - jakoś nie chce mieć więcej:-) i nie
        zamierzamy na nim szaleć raczej. Wolimy być nieco dłużej w trasie, ale
        bezpieczniej jechać.
        Jutro wieczorem pewnie będę mogła napisać coś więcej na temat planowanej trasy,
        musimy kupić porządniejszą mapę:-) no i obgadać sprawę jeszcze we dwójkę (bo na
        razie mąż jest poza Warszawą), może wtedy będę miała jeszcze jakieś pytania.
        Będzie można? Bo na razie przeglądam tu wątki, owszem, ale jednak mętlik lekki
        w głowie mam...
        • chaladia Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 22:02
          Jaką prędkość może ten skuter rozwinąć pod pełnym obciążeniem?
          • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 22:31
            Do setki:-) w ogóle wyciąga 110-120 ale z obciążeniem nigdy nie jechaliśmy
            szybciej.
            • chaladia Re: Skuterem na Krk... 02.08.07, 22:58
              No to bez większego problemu dojedziecie w jeden dzień do Traiskirchen (do
              Grazu chyba na 22:00 nie zdążycie), tam prześpicie się i następnego dnia na Krk
              bez problemu.

              Pytanie techniczne mam: jak Wy się spakujecie na ten skuterek? Ja jechałem w 2
              osoby dorosłe + 8-letnie dziecko Fordem Fusionem i miałem bagażnik
              zapakowany "na ścisło", do tego lodówkę na przednim siedzeniu pasażera...
              • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 10:02
                Och, załadowani jesteśmy po uszy:-) dwie sakwy, kufer, przestrzeń pod
                siedzeniem, no i w tym miejscu z przodu skutera mieszczą się, jak dobrze się
                upchnie, trzy torby:-) w jednej albo i dwóch będzie sprzęt do nurkowania:-)
                Ale i tak - o orgii strojenia się mogę zapomnieć:-) raczej czeka mnie orgia
                nieustannego prania:-) ale cóż, jestem przyzwyczajona. jak jeździliśmy
                pociągiem z plecakami, wszystko trzeba było na własnych plecach udźwignąć:-P
              • Gość: Madzia Re: Skuterem na Krk... IP: 213.17.227.* 03.08.07, 10:10
                No w Fordzie Fusion to chyba mały bagażnik jest...
                My jechaliśmy Fiatem Doblo w 4 osoby + pies, i też mało miejsca było
                A pakowny to on jest.... Na skuter to ja bym sie pewnie nie zapakowała...
                • dorcia1234 Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 10:26
                  odnośnie pakowania działa chyba teoria względności. Jeździło się kiedyś autostopem po Polsce i nie tylko i cały dobytek łącznie z namiotem, śpiworem i kuchenką mieścił się w plecaku i nie narzekałam na brak czegokolwiek. Jak człowiek obrósł w piórka i zaczął jeździć samochodem to drastcznie wzrosła ilość bagażu, teraz przydałaby się ciężarówka
                  • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 20:20
                    No właśnie:-) My ciągle jeździmy na wakacje trochę jak w czasach studenckich,
                    tzn. bierzemy jednak więcej rzeczy (taki skuter naprawdę da się załadować po
                    uszy:-), ale styl podobny:-)
              • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 20:23
                Chaladio, dziękuję Ci bardzo za pomoc:-)
                Mam jeszcze pytanie - widzę, że radzisz nam drogę przez Czechy i Austrię. Czy
                ona jest krótsza? Wygodniejsza? My chcieliśmy jechać przez Słowację i Węgry, bo
                tak na pierwszy rzut oka na mapę ta droga wydawała nam się krótsza. Jutro
                będziemy mieć lepszą mapę i spróbujemy się zorientować, ale pytam orientacyjnie.
                • dorcia1234 Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 20:37
                  ja co prawda nie Chaladia ale ci powiem że jechaliśmy trasą słowacko-węgierską i czesko-austriacko-słoweńska i zdecydowanie lepsza jest ta druga, jakoś taka bardziej wygodna, może dlatego że na Węgrzech cały czas roboty drogowe? a tak wjechaliśmy na autostradę i się jechało ( kawałek w Czechach i potem już ciągle), i można zobaczyć jaskinię w Postojnej
                  (z tym że my jechaliśmy z Gdyni, więc wam z Warszawy może jednak bardziej odpowiadać wariant węgierski)
                  • Gość: Vv Re: Skuterem na Krk... IP: *.generacja.pl 03.08.07, 21:35
                    Wszystko fajnie ale trasa przez Austrię to autostrady. To bez sensu zeby takim
                    skuterkiem jechać autostradą. Zważcie na różnicę samochód a skuter to inna
                    bajka i inne rzeczy się liczą.

                    Zastanawiam się czy jest sens takiej podróży. Głownie problem lezy w tym że za
                    dużo ze sobą nie weźmiecie, koszt dodatkowego noclegu podważa finansowy sens
                    przedsięwzięcia, będzie podobny do biletu na autokar

                    Autokary jeżdzą też na samo wybrzeże więc może trzeba poszukac lepszego
                    połączenia. Albo znaleźć kolegę z samochodem.
                    • chaladia Re: Skuterem na Krk... 03.08.07, 22:24
                      Chyba tu chodzi o samo dokonanie czegoś niezwykłego.

                      Osobiście mam głebokie przekonanie że próba zostanie zakończona sukcesem, ale
                      mam też równie głębokie przekonanie, że drugiej takiej próby nie będzie... bo
                      to jest trochę BDSM.

                      W Chorwacji widywałem motocykle i duże skutery z rejestracjami austriackimi
                      (głównie Styria), jakichś Węgrów, Słoweńców, nawet Włochów.
                      • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 05.08.07, 16:34
                        Nie, nie chodzi o dokonanie czegoś niezwykłego (a to jest coś niezwykłego? tak
                        pytam, no bo własnie - wszyscy się dziwią:-)). Raczej o sprawdzenie, czy tak
                        się da:-) i jeśli się da, to dalej będziemy tak jeździć, choć moze już na innym
                        motocyklu (planujemy kupno nieco większego skutera, np 250-tki albo motocykla z
                        koszem bocznym, za rok, dwa...).
                        Dziękuję bardzo wam wszystkim za pomoc. Jedziemy prawdopodobnie jutro, albo
                        najpóźniej pojutrze. Przenocujemy w Bratysławie. Zamelduję się po powrocie:-))

                        Aha, mam jeszcze jedno pytanie, mam nadzieję, że się nie powtarzam. Zauważyłam,
                        że wszyscy pisząc o cenach na Słowacji podają je w złotówkach. na jakiejś
                        stronie o noclegach, którą polecano, też byly zlotówki. Czy to przelicznik, czy
                        też przyjmują tam np w motelach zapłatę w złotych? Przepraszam, jeśli pytanie
                        naiwne...
                        • dorcia1234 Re: Skuterem na Krk... 05.08.07, 17:30
                          nie ma problemu ze złotówkami w rejonach przygranicznych ( inaczej bym nie pisała bo umarłabym tam z głodu )ale im dalej w Słowację tym bardziej trzeba mieć ichnią walutę.
                          Dla mnie wasz wyjazd też nie jest czymś niezwykłym, ludzie jeżdżą na rowerach, wędrują pieszo. Raczej jest dla mnie wspomnieniem szalonych lat kiedy niewiele było potzreba do szczęścia - ot, żeby mieć gdzie rozbić namiot i zagotować wodę na chińską zupkę.
                          Czekam na relację i szerokiej drogi
                          • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 05.08.07, 18:28
                            aha, dzięki:-) no jakoś sobie poradzimy, są przecież bankomaty:-)
                            No własnie, gdybysmy się uparli jechać tam na rowerach, to by faktycznie było
                            coś (ale ciii, jeszcze mój chłop usłyszy i weźmie to poważnie, a wtedy biedna
                            będę:-D).

                            Pozdrawiam Was serdecznie, jeszcze raz dzięki za pomoc i trzymajcie kciuki (nie
                            puszczajcie do jakiegoś 24 sierpnia:-P)
    • Gość: aplik Re: Skuterem na Krk... IP: *.sfc.pl 05.08.07, 18:36
      Ja raczej polecam trasę przez Słowację i Węgry -
      wwa-czwa-cieszyn-żylina-bratysława-mosonmagyo...-csorna-szombathely-kormend-zalegerszeg-nagykanisza-cro.Przez
      Właśnie tak jadę 09.08.( jak zwykle - trasa dobrze oznaczona- E65 )Przez Austrię
      nie wiem co powie na to policja? Powodzenia!
      • a.g.n.i Re: Skuterem na Krk... 24.08.07, 11:01
        Bardzo wam dziękuję. Wczoraj w nocy wrócilismy, prosto z Bratysławy.
        W Bratysławie mieliśmy dzień odpoczynku, wcześniej też w jeden dzień
        przyjechaliśmy z Plitwic.
        Niestety, w tamtą stronę pogoda wycinała nam brzydkie numery, stad
        mieliśmy jeden nieplanowany nocleg w Bielsku (zalał nas potworny
        deszcze w okolicach Mysłowic), potem jechaliśmy cały dzien do
        Bratysławy, bo nie chcieliśmy autostradą (w drodze powrotnej już nią
        jechaliśmy) tylko przejechaliśmy piękną malowniczą trasą przez góry,
        no a potem wlekliśmy się z ograniczeniami prędkości lokalnymi
        drogami do Nitry:-) w Br byliśmy o pierwszej w nocy. Dzień
        odpoczynku i na Krk - przejechaliśmy szybciutko przez Węgry drogą,
        którą nam Aplik poradził (bardzo dziękujemy) no i koło 14 już
        znaleźlismy sie w Chorwacji. Zadowoleni pojechaliśmy sobie
        kilkadziesiąt km autostradą, po czym zaczęło się... burze,
        zacinające deszcze, które przeczekiwaliśmy na stacjach benzynowych,
        potem straszliwa mgła, już wieczorem, ciemno było.. a na trasie
        żadnego noclegu... brrr. Jak już zjechaliśmy z autostrady, pojawiły
        się różne noclegowe oferty, poprawiła się jednak też pogoda...
        piekna noc, więc uznałam - jedziemy. Błądząc po Rijece w końcu
        dotarlismy na most, no i na Krku dopadła nas znów ulewa... do Baski
        jechaliśmy 10 na godzinę (właściwie to prawie płynęliśmy w tych
        strugach wody), oślepiały nas samochody, raz się wywaliliśmy, na
        szczęście nie w przepaść. 3 km przed Baską przerażeni uznalismy, że
        zgubilismy drogę, była 4 rano, ciemno i ciągle lał deszcz,
        przeczekaliśmy go na przystanku autobusowym. Dotarliśmy przemoczeni
        i wykończeni...
        jednak, gdyby nie pogoda, to naprawdę - to da się zrobić i jest to
        naprawdę super trasa.
        W Basce zostaliśmy tydzień, potem pojechaliśmy do Senj (dla odmiany
        jechaliśmy w potwornej wichurze), potem do Plitvic.
        Potem mogę napisać więcej:-) na razie dopiero zainstalowałam się w
        domu:-)
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja