Szaleniec z kamieniem w reku odpowiada na zarzuty

24.05.07, 12:32
Czytając jakże ożywioną dyskusję szaleniec postanowił podziękować tym
wszystkim, którzy z prostych słów wychwycili cel i zamiar zrozpaczonego
człowieka. Szaleniec nie spodziewał się aprobaty. Przeto nie robił tego dla
poklasku. Owszem, szaleniec jest niespełna rozumu ale jego ułomność nie
opiera
się na chorej ambicji zaistnienia w świadomości tłumu.

Potępiający jego czyn mają rację. Racja ta tyczy się jednak generaliów, w
ramach których samosąd z natury swej jest zły i jako taki zawsze powinien być
poddawany krytyce. Gra się jednak tak jak przeciwnik pozwala. Czy adwersarze
szaleńca rozważają postępki wariatów drogowych w kategorii samosądu? Jeżeli
nie
to w głowie szaleńca rodzi się rozpaczliwe pytanie; dlaczego? Czyż jadący z
zawrotną prędkością idiota nie stawia siebie w roli sędziego, który decyduje
o
życiu pozostałych uczestników ruchu? Czy jako ojciec rodziny szaleniec ma
prawo, ba czy nie ma obowiązku wszelkimi dostępnymi metodami bronić jej przed
złem tego świata? W ogarniętej szaleństwem głowie dźwięczy, przyprawiając
niemal o fizyczny ból odpowiedź, która nie pozostawia wątpliwości; TAK!!! Cóż
powiemy naszym dzieciom, które zostaną potrącone na drodze? Że nie mogliśmy
nic
zrobić bo prawo ludzi nierespektujących prawa było dla nas ważniejsze?

Szaleniec twierdzi i jest w stanie bronić tego twierdzenia siłą argumentów,
że
wariaci drogowi to potencjalni mordercy. Mordercy, w walce z którymi siła
argumentów niestety nie wystarcza. Ta walka wymaga niestety argumentów siły…
Pełna wersja