Dodaj do ulubionych

To musiało się stać - potrącenie na Jagielskiej!

26.07.07, 14:40
Drogim forumowiczom, "bezpiecznie jeżdżącym" szybciej niż 30 - 40/h
i "bezpiecznie wyprzedzającym" Jagielską, polecam lekturę tego posta, mam
nadzieję, że wzbudzi on refleksję.
A radnym reklamującym się na naszym wątku może doda energii do wyegzekwowania
spowalniaczy.
Byłam dziś w grupie, która się zatrzymała koło leżącego w trawie człowieka.
Został potrącony przez jakąś nędzną kreaturę, która uciekła z miejsca
wypadku. W przebłyskach, jak człowiek ten odzyskiwał świadomość, mówił o
żonie, dwojgu dzieci - jak on je utrzyma. Nie miał czucia w nogach. I to jest
wymiar tragedii. Nie statystyka tylko tragedia tego człowieka. Zdołał nam też
powiedzieć, że pracował na jednej z budów i właśnie wracał do domu. Pamiętał
tylko uderzenie w plecy. Na szczęcie miał plecak, który prawdopodobnie ocalił
mu życie.
Dla, co bardziej sceptycznych dodam, że nie było czuć od niego alkoholu i
prawdopodobnie szedł dobrą stroną jezdni, bo leżał po lewej stronie, czyli
przodem do nadjeżdżających samochodów.
Mój wniosek - nie ma na Jagielskiej bezpiecznego wyprzedzania i każda
prędkość powyżej ograniczeń może skończyć się właśnie tragedią, głownie
dlatego, że nie ma tam miejsca dla pieszych i w każdym momencie może zdarzyć
się, że ktoś wyjdzie z posesji, albo z którejś z bocznych uliczek.
Kierowcy - uważajcie.
Obserwuj wątek
      • marta_s_b Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 26.07.07, 21:36
        Koszmar! Mam nadzieje ze złapią drania. Niestety watpie żeby cos drgnęło w tych
        debilach, ja wczoraj zostałam wytrabiona za to że wypuszczałam samochód
        wyjezdzający z Ogrodowej (był po mojej prawej), a po wyśmianiu mnie szanowny
        kierowca, bynajmjniej nie 40 km/h, mknął Wilanowską ochlapując przechodniów
        wodą z kałuzy swoim pieknym BMW WPI 2K94 (zdaje się że mieszkaniec osiedla
        Magnolii), ale płaszcze się przed nim bo zdążył się pochwalic że ma też
        Porsche...
        • bocaauthentic Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 26.07.07, 22:21
          To czemu nie zatrzymałaś swojego samohodu na środku (żeby nie mógł wyprzedzić),
          nie wysiadłaś i nie ździeliłaś tego trąbiącego kretyna z liścia w ryj? Może by
          ten dupek zrozumiał, że jeżdżąc szybko jest potencjalnym zabójcą! Chociaż
          wątpię... I bynajmniej nie chodzi mi tu o markę samochodu (sam jeżdżę BMW),
          tylko o bezmózgowie pędzącego australopitka, których mam nadzieję spotkam w
          podobnej sytuacji, jaka Ciebie spotkała. Niestety na mnie nie trąbią. A
          szkoda...
          P.S. Dzięki za numer rejestracyjny.....
                • gosc.gosc Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 27.07.07, 11:11
                  Od czasu gdy nastąpiła ostatnia zmiana organizacji ruchu, pojawiła się grupa
                  kierowców (nowa) którzy traktują Jagielską jako alternatywę dla Julianowskiej i
                  Geodetów przez które trudno się przebić zarówno do W-wy jak i do Piaseczna.
                  Niestety mamy do czynienia z kretynami którzy traktują tą trasę jako
                  komputerową symulację jednokierunkowej ulicy. O czasu tej reorganizacji ruchu
                  praktycznie codziennie wracając do domu w Józefosławiu muszę na newralgicznych
                  zakrętach "przytulać się" do krzaków na poboczach ze wględu na idiotów jadących
                  od strony Józefosławia ścinających zakręty z szybkością znacznie przekraczającą
                  zarówno dopuszczalną szybkość jak i zdrowy rozsądek.
                  Winę za aktualny stan ponoszą zarówno ci "chorzy kierowcy" jak i autorzy zmian
                  w organizacji ruchu. Wszystkie kwestie ze światłami które są poruszane na tym
                  forum jak również to iż nikt z osób odpowiedzialnych za te zmiany nie wpadł na
                  pomysł aby tymczasowo zmienić konfigurację świateł przy ulicy Karczunkowskiej,
                  tak aby można było zawrócić w stronę Jagielskiej bez łamania przepisów
                  drogowych (w praktyce można zawrócić wyłącznie przejeżdżając przez pas
                  oddzielający jezdnie lub na "wczesnym czerwonym" bezpośrednio na skrzyżowaniu.
                  Cała ta sytuacja skłania mnie do refleksji iż dla wielu osób (nie tylko
                  kierowców) proces myślenia jest bardzo bolesny.
                  • kamilos2003 Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 02.08.07, 23:50
                    Przykra sprawa z tym potrąceniem, ale to było niestety do przewidzenia.
                    Z ręką na sercu przyznam się, że zdażyło mi się tam wyprzedzać, ale na odcinku
                    z dobrą widocznością. Na usprawiedliwienie dodam, że wyprzedzałem pojazdy
                    jadące ok. 20 km/h (aż tak cierpliwy nie jestem, żeby jeździć w takim tempie),
                    których kierowcy na wszystkich zakrętach włączali kierunkowskazy tak jakby
                    chcieli skręcić w krzaki. Ponadto przy każdym mijaniu się z pojazdem
                    (osobowym !!!) jadącym z naprzeciwka zatrzymywali się. Dlaczego to piszę ?
                    Dlatego, że moim zdaniem tacy kierowcy stwarzają nie mniejsze zagrożenie od
                    tych pędzących tam 90 na godzinę. Większość kierowców jadących za takim artystą
                    kombinuje co zrobić, żeby jechać normalnie i zaczyna się wyprzedzanie i inne
                    rózne niebezpieczne manewry.
                    Zanim zaczniecie podróż z "zawrotną" prędkością 20 czy 30 na godzinę
                    zastanówcie się czy jest to faktycznie uzasadnione.
                    • hannah24 Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 03.08.07, 13:40
                      Kierunkowskazy to rzeczywiście przesada, ale prędkość chyba nie. Tam miejscami
                      nie ma nawet centymetra pobocza i piesi muszą iść drogą. Proszę sobie
                      wyobrazić, że jedzie Pan 40 i musi się zatrzymać natychmiast bo na zakręcie
                      jest pieszy czy rowerzysta zupełnie niewidoczny nawet 10 metrów wcześniej. a z
                      drugiej strony nadjeżdza auto i ominąć pieszego też się nie da. Tak jest w
                      kilku miejscach na Jagielskiej i Działkowej. A na prostych odcinkach trzeba
                      zwalniać przed Osiedlową i Ogrodową bo pierwszeńswto z prawej (ciekawe czy Pan
                      przestrzega?). Już chyba lepiej poślimaczyć się za takim ostrożnym żółwiem niż
                      wyprzedzać dla tej minuty oszczędności na czasie.
                      • witkoim Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 03.08.07, 13:49
                        fakt lepiej zwalniać .........
                        ja codziennie (jak nie pada deszcze) idę od strony lasu, bo nie jeżdzę do pracy
                        samochodem, tylko idę do metra na piechotę. Gdy wracam Wilanowską prawidłową
                        stroną to nie jeden baran pędzi i robi przede mną dziwne i nerwowe manewry.
                        Jednemu sie tak spieszyło niedawno, że mnie "olał" i myślał,że dla niego zejde
                        gdzieś w te pola, bo ON jedzie... i co ..... i stracił prawe lusterko. Nie wiem
                        co z szybą, ponieważ tak pędził i nie miał manewru bo jechały samochody z
                        przeciwka, a ja to widząć, że mnie już puknie wystawiłem rękę przed siebie i
                        lusterko mu poszło....fakt ręka mnie boli do dziś, ale nie jest złamana, a
                        gościu lusterko ma w plecy.
                        niestety- dżungla
                        i jeździjcie tak dalej - jadąc na pieszego, a będzie więcej lusterek się sypać
                        pozdrawiam

                      • kamilos2003 Re: To musiało się stać - potrącenie na Jagielski 04.08.07, 00:29
                        hannah24, takich "artystów" spotykam przeważnie jadąc w stronę Warszawy i tym
                        samym nie widzę powodu zwalniania na skrzyżowaniach z Osielowymi itd. (jadąc z
                        warszawy zwalniam czym wzbudzam wielkie zdziwienie jadących za mną), "artyści",
                        o których pisałem wczoraj na prostych rowijają "zawrotne" prędkości dochodzące
                        do 20 km/h, a na zakrętach w porywach "10".
                        Zgadzam się z tym, że na zakrętach czasami trzeba bardzo zwolnić, ale jazda na
                        prostych z tak małymi prędkościami wkurza mnie strasznie i takich delikwentów
                        kierowałbym na dodatkowe jazdy z instruktorem (takich co mają problem z
                        wykonaniem manewru mijania się z pojazdem jadącym z naprzeciwka jadąc z
                        prękością 40 - 60 km/h na tego typu drogach również).
                        • krys_tw Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 04.08.07, 11:32
                          ...stłuczki. Filozofujesz i przedstawiasz swoje racje, niestey odnoszę
                          wrażenie, że nie masz za dużego doświadczenia i wyobraźni. Wąskie, kręte dróżki
                          (ul.Działkowa, Jagielska) nadają się tylko do jazdy w zawrotnych prędkościach ,
                          czyli przytoczone przez ciebie 10-20 km/h -max!!! Taka jest rzeczywistość -
                          "artysto". Na zakrętach, na wspomnianych ulicach należy zwolnić to pewne, ale
                          niestety i na prostych odcinkach tych dróg nie da się rozwinąć większej
                          prędkości. Jeżdżę tym odcinkiem juz prwie trzy lata i przez takich kierowców
                          jak ty dochodzi na tym odcinku, co najmniej do kilku stłuczek w ciągu tygodnia.
                          Nie zapominaj, że tuż przy tych dogach zbudowane są domy, ludzie parkują
                          samochody,wychodzą z posesji, spacerują po poboczach i tylko minimalna prędkość
                          może pozwolić uniknąć tragedii.
                          • drom7777 Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 04.08.07, 14:14
                            Takich hojraków (wybitnych kierowców) znałem 2 a raczej już jednego. Pierwszy
                            mimo iż pare razy wyszedł z dużych opresji podczas pokonywania odległości
                            samochodem w zawrotnych prędkościach to jednak pewnego dnia się nie udało -
                            zginą, zostawił żone i 3 dzieci (małych). Na szczęście nikogo więcej nie zabił.
                            Drugi to ciekawsza sprawa właśnie na takiej drodze jak nasza zabił ok roku temu
                            człowieka muszę ci Hojraku powiedzieć że to już wrak człowieka i bardzo często
                            lekko śmierdzi kałem (...). Też uchodził za wybitnego kierowcę. Naprawdę nie
                            życzę nikomu takiego przeżyci ale z tych wypowiedzi wynika iż idzie to w bardzo
                            złym dla Was(Ciebie) kierowco hojraku kierunku. Pomyśl zanim będziesz
                            przyśpieszał, wyprzedzał co będziesz robił jak ci się nie uda ten manewr
                            zachowanie. Jak spojrzysz ludziom, (pracownikom, sąsiadom) w oczy wiedząc że
                            zabiłeś człowieka. Naprawdę pomyśl a nie zastanawiaj się jak wyprzedzić i
                            zyskać te 5 min - tak naprawdę bezznaczenia.
                            • brt01 Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 04.08.07, 16:30
                              drom7777

                              w tej kwestii oczywiście sprawa jest jasna, okolice Jagielskiej nie nadają się
                              do jazdy powyżej 30-40km/h, a jak już zwalniam na śpiących policjantach to
                              koledzy Józefosławianie w swych audi q7 i inny terenowych bmw pukają się w
                              głowę jak mnie wyprzedzają.. cóż zawalidroga jestem...

                              ale ja nie o tym,

                              generalnie używanie wobec kogoś słów typu "Hojraku" itp, kogoś, kto prowadzi
                              wcale nie głupią polemikę nie sprzyja budowaniu dobrej atmosfery, a moim
                              zdaniem jest odrobinę obraźliwe. Np. gdybyś mnie nazwał Hojrakiem nie czułbym
                              się zachwycony, starajmy się trochę szanowac nawzajem, a w szczególności
                              uszanujmy zdanie innych,

                              pozdrawiam
                          • kamilos2003 Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 06.08.07, 00:40
                            Nareszcie odezwali się ci co jeżdżą tam właśnie 10-20 na godzinę na prostych
                            (mam na myśli krys_tw oraz drom7777) i jak widać poczuli się bardzo urażeni.
                            Zdziwię cię kris, ale mam za sobą ponad 20 lat doświadczenia za kółkiem i
                            przejechanych kilkaset tysiecy kilometrów. Skoro twierdzisz, że takimi ulicami
                            jak Działkowa i Jagielska można jeździć 10-20 na godzinę, to raczej Ty nie masz
                            doświadczenia, skoro nie potrafisz jechać tam z normalną prędkością na poziomie
                            30-40. Nie jeżdżę tamtędy może 3 lata, ale jakoś nie widziałem tam znowu tak
                            wielu stłuczek, a te które widziałem nie wynikały z nadmiernej prędkości, a
                            raczej z braku podstawowych umiejetności kierowców (ścinanie zakrętów, itp.).
                            Zgodzę się, że jest to dosyć niebezpieczny odcinek (widziałem znacznie gorsze),
                            ale prędkość 30-40 jest tam prędkością bezpieczną (na "policjantach" trzeba
                            niestety zwolnić bardziej, żeby nie "zostawić" na nich zawieszenia, oczywiście
                            jak słusznie zauważył brt01 "nie dotyczy" to kierowców terenówek, które z
                            reguły są prowadzone przez panie po 40-ce z co najmniej 2 litrami olejnej na
                            twarzy i paznokciami, którymi nie da się włączyć kierunkowsakazów śpieszące się
                            pewnie na kolejną operację plastycznę), a kto nie potrafi tam tak jechać
                            dostosowując się do pozostałych uczestników ruchu, powinien się podszkolić (np.
                            wykupić trochę jazd z instruktorem), a nie pisać głupoty.
                            Co do tego co napisał drom7777 nie będę się wypowiadał, szkoda czasu, ponieważ
                            nie wówimy tu o prędkościach na poziomie 160-180, a o takich, które niemal
                            każdy rowerzysta może osiągnąć, a przy takich jadąc samochodem trudno się zabić
                            i każdy kierowca powinien zdążyć wykonać manerw/czynność pozwalający uniknąć
                            stłuczki czy wypadku, a jeśli tego nie potrafi to strach pomyśleć co będzie,
                            gdy rozpędzi się do 140 na godzinę. No i jakim cudem, przeszedł badania na
                            prawo jazdy ???
                            Sorry, za długi wywód, ale mam wrażenie, że nie wszyscy zrozumieli co miałem na
                            myśli w poprzednich postach.
                            Podsumuję: Moim zdaniem Jagielską i Działkową każdy przeciętny kierowca może
                            jechać 30-40 na godzinę zwalniając na "policjantach" do prędkości odpowiedniej
                            dla zawieszenia sojej maszyny oraz na zakrętach (gdy jest taka potrzeba !!! i
                            nie jest konieczne do cholery na nich włączanie kierunkowskazów !!!!).
                            Pozostali hm.... (bez urazy), ale rolę kierowcy w samochodzie powinni zamienić
                            na rolę pasażera (dla dobra większości jeżdżących tamtędy).
                            • krys_tw Re: do kamilos2003-odpowiedź 06.08.07, 12:02
                              Tak! Należę do tej bezpiecznej, przewidywalnej i odpowiedzialnej grupy
                              kierowców, którzy jeżdżą na wspomnianych odcinkach z prędkośćią dostosowaną do
                              warunków tam panujących, czyli są miejsca gdzie jadę z prędk. 10-20 km/h. Dla
                              ułatwienia dodam Ci ,że jeżdżę srebrnym fordem mondeo(kombi) o nr rej WE
                              itd... , a prawo jazdy mam od 19 lat, rocznie przejeżdżam ok. 55 tyś km-
                              dotychczas bezwypadkowo!!! Ale nie o tym chciałem pisać. Obiecuję,że będę
                              dalej dbał o to, by jeździć bezpiecznie,rozważnie, ponieważ chcę dalej żyć i
                              nie chcę nikomu wyrządzić żadnej krzywdy. Coraz częściej zdarza się na naszych
                              wąskich , niebezpiecznych polskich dróżkach, poszkodowanymi w wypadkach zostają
                              także ci którzy jechali prawidłowo, bo nagle wyskoczył im z naprzeciwka taki
                              kamikadze jak ty kamilos - amigos, i tylko dzięki min prędkości jest się w
                              stanie zareagować i niedopuścić do czołowego zderzenia. I jeszcze gorąca prośba
                              do wszystkich rodziców, by zwrócili uwagę na to i w jaki sposób spacerują po
                              drogach opiekunki waszych dzieci. Faktem jest ,że nasza miejscowość nie posiada
                              infrastruktury w postaci chodników- Panie opiekunki,spacerują po
                              józefosławskich drogach-parami,trójkami a nawet czwórkami, zajmują całą
                              szerokość drogi- zajęte sobą nie zważają na wiele zagrożeń ze strony pedzących
                              piratów drogowych. I w tym tez przypadku, ograniczona prędkość i zasada
                              ograniczonego zaufania do niektórych uczestników ruchu drogowego, może oddalić
                              widmo tragedii. Pozdrawiam wszystkich kierowców. Nie dajcie się sprowokować ,
                              by nacisnąć pedał gazu, tam naprawdę nie da się jechać szybciej.
                            • macrad "Prędkość bezpieczna" 06.08.07, 18:39
                              Mam nadzieję, że to pojęcie jest Panu znane. Znaczy tyle, że każdy kierowca ma
                              sam ocenić z jaką maksymalną prędkością może jechać w konkretnym miejscu i w
                              konkretnych warunkach, by jego jazda była bezpieczna (przy czym oczywiście nie
                              wolno mu przekraczać prędkości, która wynika z przepisów). Więc jeśli ktoś
                              uznaje, że według niego bezpieczne jest poruszanie się po uliczkach Józefosławia
                              i okolic z prędkością np. 30 km/h - to ma do tego święte prawo i żaden kamilos
                              ani inny -os nie powinien się nad tym kierowcą wytrząsać. Więc proszę o nie
                              wygłaszanie mądrości w stylu "rolę kierowcy w samochodzie powinni zamienić na
                              rolę pasażera". Sam jeżdżę po tych uliczkach bardzo wolno (Ford Focus WPI59RG),
                              mimo prawa jazdy od 40 lat i przejechanych setek tysięcy kilometrów - po całej
                              Europie. I mam zupełnie gdzieś tych, którzy dostają palpitacji serca, kiedy
                              zwalniam na niebezpiecznych zakrętach prawie do zera, a rowerzystów nie
                              wyprzedzam na trzeciego. Może dzięki takim właśnie zachowaniom jeszcze nigdy nie
                              zapłaciłem mandatu, a mój bilans punktów karnych to zero. Dodam tylko tyle, że
                              jeśli są warunki, to lubię jeździć bardzo szybko - na przykład na niemieckich
                              autostradach, gdzie "wyciskam" z silnika tyle, ile można.

                              Pozdrowienia i życzenia zdrowego rozsądku,
                              • ola.wz Re:Prędkość bezpieczna- bis 06.08.07, 19:34
                                Dziekuję Panie Macieju, za ujęcie całej prawdy w ten właśnie
                                sposób. Całkowicie zgadzam się z tymi argumentami i cieszę się,że w
                                naszej miejscowości mieszkaja też kierowcy rozsądni.
                                Kamilos2003- na niemieckich autostradach, wciskaj sobie gaz do
                                dechy- na własną odpowiedzialność a nam pozwól żyć i jeździć po
                                dróżkach lokalnych z prędkością nawet 10 km/h, jeśli uważamy ,że
                                właśnie ta prędkość jest bezpieczna.
                                Pozdrawiam mieszkańców Jożefosławia i wszystkim uzytkownikom
                                polskich dróg życzę bezpiecznej jazdy.
                                Ola Woźniak
                                • drom7777 Re:Prędkość bezpieczna- bis 06.08.07, 20:32
                                  Podzielam opinie pani Oli, niezmienia to jednk faktu iż spotykamy
                                  się na naszych wąskich uliczkach z ludźmi którzy nadmiernie ufają
                                  swoim umiejętnością kierowania autami. Proszę nie zapominać iź prawa
                                  fizyki także istnieją i można je niebezpiecznie przekroczyć wierząc
                                  tylko we własne umiejętności a zapominając o wyobraźni i zdrowym
                                  rozsądku. W Niemczech takie zachowanie jak na naszych drogach dla
                                  większości użytkowników skończyło by się badaniem psychiatrycznym
                                  czy przypadkiem nie brakuje im któreś klepki. A w Polsce "owczy pęd"
                                  jeden jedzie 80 km/h to i "ja" próbuję mu doruwnać. Nazywam
                                  to "owczym pędem" ponieważ widzę dosyć często użytkowników takich
                                  dróg w Niemczech tam Polacy tak nie pędzą po osiedlowych drogach.
                                  • macrad Re:Prędkość bezpieczna - cis 06.08.07, 21:10
                                    W Niemczech pędzi się po autostradach nawet i 250 kilometrów na godzinę, ale za
                                    to na terenie zabudowanym jeździ się 50. A jak stoi znak, że 30, to się jedzie
                                    najwyżej 30 i już.
                                    Na Działkowej pod Lasem stoi ograniczenie do 40, a i to jest czasem mało
                                    bezpieczna prędkość. Tymczasem praktycznie codzienne spotykam tam Bardzo
                                    Odważnych Kierowców, którzy nie mają za grosz wyobraźni i jeżdżą ze dwa razy
                                    szybciej. Jeśli zagwarantują, że się rozbiją na słupie - proszę bardzo. Ale
                                    niestety najprawdopodobniej wcześniej czy później zrobią krzywdę przypadkowej
                                    osobie.

                                    Ile można zaoszczędzić, jadąc od Wilanowskiej do Puławskiej z wariacką
                                    prędkością? Dwie minuty? Trzy? No, może cztery. A ile trwa dojazd do centrum
                                    Warszawy? Minimum pół godziny. Więc czy warto ryzykować czyjeś zdrowie (a może i
                                    życie) dla zaoszczędzenia najwyżej 10% czasu przejazdu? Moim zdaniem nie.
                                    • kamilos2003 Re:Prędkość bezpieczna - cis 07.08.07, 01:02
                                      No cóż, jeśli dla krys_tw i pozostałych 10 na godzinę to jest
                                      prdkość bezpieczna to niech tak się "turlają" (uważajcie na
                                      wyprzedzających was rowerzystów). Ja nie zamierzam, i nie dlatego,
                                      żeby zaoszczędzić 3-4 minuty, a dlatego, że nie lubię PRZESADNIE
                                      wolnej jazdy.
                                      Jak napisał macrad każdy ma jakąś prękość bezpieczną adekwatną do
                                      swoich umiejętności na danej drodze. Dla mnie wynosi ona 34-40-50 i
                                      nie zamierzam jeździć tam 10 na godzinę.
                                      krys_tw napisał - "bo nagle wyskoczył im z naprzeciwka taki
                                      kamikadze jak ty kamilos - amigos, i tylko dzięki min prędkości jest
                                      się w stanie zareagować i niedopuścić do czołowego zderzenia" -
                                      chyba jeździsz środkiem ulicy skoro masz takie emocjonujące
                                      przeżycia, wystarczy jechać przy "swoje" krawędzi, zeby żadne
                                      reakcje nie były potrzebne. Co do "pochodów" opiekunek całkowicie
                                      sie zgadzam, maszerują czasami trójkami i zdziwione, że się na nie
                                      trąbi.
                                      • macrad trąbienie i inne demony 07.08.07, 09:21
                                        Hm, mnie uczono (prawda, dawno), że trąbić na terenie zabudowanym wolno tylko
                                        wtedy, kiedy służy to ostrzeżeniu przed bezpośrednim niebezpieczeństwem. Czyżby
                                        coś się zmieniło i teraz wolno trąbić na przechodniów, by ich zgonić z drogi? I
                                        nie bierzesz pod uwagę tego, że Twoje trąbienie słychać w co najmniej kilkunastu
                                        okolicznych domach?
                                        Józefosław jaki jest - każdy widzi. Ale to, że tam nie ma miejsca dla pieszych i
                                        rowerzystów nie oznacza, że kierowcy - tylko dlatego że mają "swój" asfalt - są
                                        panami ulic w tej miejscowości.

                                        A co do prędkości, mam prośbę. Jadąc np. działkową spójrz - tak uczciwie - na
                                        prędkościomierz swojego samochodu. Nie chcę Ci niczego ot-tak zarzucać, ale
                                        jestem prawie pewien, że nie jesteś wolny (tak jak ja i każdy inny kierowca) od
                                        pewnego zjawiska: jesteśmy czesto przekonani, że jedziemy 10, 20, ... 50 km/h, a
                                        tak naprawdę jest to o co najmniej 10 - 20 więcej. Bo współczesne samochody są
                                        bardzo dobrze wyciszone i zawieszone, więc się po prostu nie czuje prędkości. I
                                        dopiero jak się spojrzy na prędkościomierz, to się człowiek dziwi. Niestety na
                                        zakręcie, mokrej nawierzchni, piachu, skrzyżowaniu typu Działkowa-Ogrodowa albo
                                        w sytuacji, kiedy na ulic(zk)ę wyskakuje dziecko, prawda wychodzi na wierzch i
                                        nieszczęście gotowe. A potem można przez całe życie żałować tej jednej chwili...

                                        pozdrawiam i życzę ciut więcej szacunku dla innych użytkowników dróg i ulic,
                                        • kamilos2003 Re: all 08.08.07, 23:22
                                          Trąbienie - trąbię i będę trąbił na pieszych, którzy maszerują całą
                                          szerokością i z reguły po niewłaściwej stronie ulicy (na tych,
                                          którzy poruszają się prawidłowo nie trąbię). Przepisy jasno regulują
                                          jak powinni poruszać się piesi po ulicy bez chodnika, na pewno nie w
                                          stylu atakującej armii Napoleona.
                                          Pokonywanie zakrętów "dziwięćdziesiątek" z prędkością 30 na godzinę
                                          nie stanowi dla mnie (i z pewnością dla większości kierowców)
                                          problemu i nie muszę używać do tego ręcznego czy zjeżdżać na
                                          przeciwległy pas.
                                          Niestety kierowcy jadący na prostych z prędkością 10 czy 20 na
                                          godzinę i np. włączający kierunkowskazy na zakrętach pozostaną dla
                                          mnie delikatnie mówiąć zawalidrogami.
                                          Jeśli ktoś jest kiepskim kierowcą i nie czuje się na siłach poruszać
                                          takimi ulicami to może powinien jeździć Geodetów (tam jest szerzej i
                                          nie ma takich zakrętrów), a jak ktoś się źle czuje to powinien
                                          raczej skorzystać z usług RojBusa, a nie wsiadać za "kółko" i
                                          stwarzać zagrożenie dla innych.

                                          PS. Jestem przekonany, że większość osób, które tu mnie tak
                                          krytykowały jeździ tam znacznie szybciej niż pisali czyli 10-20 na
                                          godzinę.
                                      • macrad ps. 07.08.07, 09:32
                                        Aha, jeszcze jedno, zapomniałem napisac wyżej.

                                        Ja nie twierdzę, że na ulicach Józefosławia należy jeżdzić z prędkością 10 km/h.
                                        Ale jeśli ktoś czuje, że taka prędkość jest adekwatna do jego możliwości,
                                        umiejętności i poczucia bezpieczeństwa, nie nazywam go zawalidrogą i nie mówię o
                                        nim, że "się turla". Uznaję, że widać ma powód, by tak jechać. Może sie dopiero
                                        uczy, może szuka adresu, a może się na przykład źle czuje.
                                        Uliczki Józefosławia to nie jest szosa, a warunki są jakie są i wzajemne
                                        warczenie na siebie w układzie kierowcy-rowerzyści-piesi nie ma najmniejszego sensu.
                                      • radalaski Re:Prędkość bezpieczna - cis 07.08.07, 10:07
                                        Mam wrażenie że troche zakrzyczano kolegę kamilosa w imię słusznej
                                        sprawy ale chyba nie do końca osoby gorliwe w krzewieniu idei wolnej
                                        jazdy same jeżdżą 10km/h.

                                        Wyznaję zasadę że należy jeździć z taką prędkością jaka daje pewność
                                        że zdołamy zareagować w nagłej sytuacji. Zależy to oczywiście od
                                        doświadczenia, wieku, stanu pojazdu. Obowiązujące ograniczenie do
                                        30km/h jest moim zdaniem wystarczające. I tak nikt rozsądny (mam
                                        nadzieję) nie jedzie szybciej po garbach albo na zakrętach o 90
                                        stopni pod lasem.

                                        Jednak osoby przesadnie ostrożne(jak dziś pewien obywatel) jadą na
                                        prostym odcinku 10km/h, za nimi piętrzy się kolejka i to właśnie
                                        wyzwala zagrożenie bo od czasu do czasu ktoś niecierpliwy próbuje
                                        wyprzedzać.

                                        Problem nie w tych co jeżdżą 30-40km/h ale w tych którzy nie schodzą
                                        poniżej 70, nie respektują pierwszeństwa bocznych ulic (jadąc od
                                        Warszawy),scinają zakręty, omijają kolejkę do Puławskiej.

                                        Gwoli wyjaśnienia - moje doświadczenie za kierownicą to 16 lat i
                                        jakieś 300 tys. km w Polsce i za granicą. Wypadków i stłuczek
                                        związanych z opisywaną sytuacją 0.
                                        • macrad 10 km/h 07.08.07, 10:52
                                          Powtarzam: nie żądam jeżdżenia z prędkością 10 km/h, ale staram się zrozumieć
                                          tych, którzy z taką prędkością jadą. Widać mają ku temu powód. Trąbienie,
                                          miganie światłami, wykrzykiwanie wyzwisk albo pukanie się w głowę (a to u nas w
                                          Polsce, nie tylko w Józefosławiu, norma) nie prowadzi do niczego poza wrzodami
                                          na żołądku.

                                          Wyprzedzanie samochodu, jadącego wolno, nie stwarza dodatkowego
                                          niebezpieczeństwa - jeśli ten manewr jest wykonywany wtedy, kiedy jest
                                          bezpieczny. A jeśli nie jest bezpieczny, nie należy go wykonywać. To chyba
                                          zdrowa zasada.

                                          Też jestem zwolennikiem rozwiązania najprostszego, czyli stosowania się do
                                          obowiązujących przepisów i zdrowego rozsądku. Lepszy jest spokojny "laminarny"
                                          ruch wolny, niż szarpanina podlana adrenaliną. To świetnie widać na Puławskiej.
                                          Niejeden raz, jadąc spokojnie prawym pasem, spotykałem przy Wyścigach rajdowców,
                                          którzy ruszali obok mnie z piskiem opon, na skrzyżowaniu z Karczunkowską.
                            • z-a-k Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 07.08.07, 10:40
                              kamilos2003 - w przeciwienstwie od Ciebie jezdze tamtedy
                              codziennie , a co wiec chodze rowniez pieszo wraz z dwojka dzieci .
                              Nie liczac opisywanej historii, widzalem juz zlamany slup
                              telekomunikacyjny na poczatku Jagieskiej, zabita sarne , wyrwe w
                              plocie koilo lasu . Wczoraj czerwony Fiat Sejczento jadacy w
                              kierunku Warszawy o malo nie nie straronowal w poblizu Jagieskiej
                              3 , wiec prosze nie pisz takich glupot ze wyrobisz sie jadac 30-40
                              na godzinie na 90-stopniwym zakrecie ( chyba ze uzywajac hamulec
                              reczny ) .
                              • aakmbr Re: kamilos2003- będziesz mądry do pierwszej .... 07.08.07, 11:19
                                ludzie zlitujcie sie
                                rozumiem ze nie kazdy umie w zakret wjechac 40km/h ale robienie wielkich oczu ze
                                nie zwalnia sie ponizej 30 to chyba przesada

                                ja jakos nie zwalniam i nie wylatuje zza zakretu z piskiem
                                a nie jestem wielkim kierowca o cudownych umiejetnosciach i przeciwnie prawo
                                jazdy mam od kilku lat zaledwie
                                ale moj instruktor i mąż tlukli mi: jedziesz jak slimak - zjedz na prawy pas,
                                nie klej sie do srodkowej linii, itd co uwazali za nie mniej wazne sprawy
                                dotyczace bezpieczenstwa ruchu i jestem im za to wdzieczna
                                nie opowiadajcie mi wiec ze jazda 10km/h to jedyny bezpieczny sposob pokonanai
                                Dzialkowej
                                szanowna Pani ktora wczoraj Alteą jechala cala trase 10km/h i srodeczkiem niech
                                do cholery przestanie byc wzorcem do nasladowania
                                bo istota ktora jadac 10km/h nie wyrabia na zakrecie i znajduje sie na moim
                                pasie z przeciwka gdy wchodzi w zakret jest przyczyna wypadkow a nie ze dwa
                                samochody mina sie na tym zakrecie z predkoscia (sumujac) 60km/h
                                a jesli ktos nie potrafi niech jedzie Kuropatwy - nie ma sytuacji bez wyjscia

                                pozdrowienia
                                ar
                                • macrad będziesz mądry(a).... kiedyś 07.08.07, 12:02
                                  Jest pewien naturalny, hm... cykl rozwojowy kierowcy.

                                  Najpierw się po raz pierwszy (drugi, trzeci...) wsiada samodzielnie do
                                  samochodu. Wtedy się człowiek czuje bardzo mało pewnie i często jedzie baaardzo
                                  wolno, bojąc się "dotknąć" prawej strony jezdni. Czy to znaczy, że należy mu
                                  kazać jeździć gruntową drogą, po koszmarnych wybojach?

                                  Potem kierowca czuje się coraz bardziej pewnie. Ma poczucie, że w samochodzie
                                  jest bardzo bezpieczny i że zawsze zapanuje nad swoją maszyną. Wtedy jest
                                  najbardziej niebezpieczny dla otoczenia i najmniej wyrozumiały dla inych
                                  użytkowników dróg.

                                  A potem wraca zdrowy rozsądek i kierowca zaczyna rozumieć, że życie ma tylko
                                  jedno i że jak zrobi komuś krzywdę, to będzie miał wyrzuty sumienia do końca
                                  życia. I dopiero wtedy zaczyna jeździć spokojnie i bezpiecznie. Nie wkurza się
                                  na tych, którzy się wloką, i przewiduje pojawienie się na drodze takich, którym
                                  jeszcze rozum nie wrócił.

                                  I ja przesyłam pozdrowienia.
                                  • aakmbr Re: będziesz mądry(a).... kiedyś 07.08.07, 13:51
                                    szanowny Panie
                                    nie bardzo pasuje do "naturalnego" cyklu rozwojowego kierowcy
                                    byc moze dlatego ze mialam dwa razy tyle lat robiac prawko co ma kierowca z
                                    "naturalbnego" cyklu
                                    jestem juz nagryziona zębem czasu ;) i nie w glowie mi zatchniecie sie swoimi
                                    postepami w nauce kierowania pojazdami ;) podchodze z rezerwa do swoich
                                    umiejetnosci i nie robie niczego co mialoby chocby znamiona brawury :) slowo daje
                                    takze prosze nie kazac mi czekac na powrot mojego rozsadku... bo moze to nie
                                    nastapic :> choc mam nadzieje z powodu jego niezanikniecia wczesniejszego :)
                                    pozdrawiam (wreszcie mamy lato...)
                                    ar
                                    • macrad Re: będziesz mądry(a).... kiedyś 07.08.07, 18:35
                                      Iiii... tam, Pan to ja jestem, ale żeby od razu oficjalnie "szanowny"?
                                      ;-D

                                      Przede wszystkim przepraszam jeśli mój wpis został odebrany jako osobisty
                                      przytyk. Nie było to moim zamiarem. Chciałem napisać to, co napisałem (a jest to
                                      rezultat pzemyśleń nie tylko moich, ale wielu kierujących samochodami osób, z
                                      którymi rozmawiałem) i akurat wypadło w tym miejscu. A już zupełnie nie
                                      interesuje mnie licytowanie na stopień nadgryzienia zębem czasu. Zwłaszcza, że
                                      różny jest stopień odporności na ten ząb i nieraz nadgryza on w sposób znaczący
                                      osoby bynajmniej nie pamiętające Hanki Ordonówny.

                                      A co do "rozwoju kierowcy", to nie uważam siebie za wyjątek. Jak sobie czasami
                                      myślę jakie głupoty wyczyniałem na drodze w czasach, kiedy cieszył mnie właśnie
                                      zdobyty Fiat-FSO 1500, to... ech, wolę o tym nie pamiętać. Więc teraz, z
                                      perspektywy lat, staram się dzielić moimi przemyśleniami. Ot i wszystko.

                                      Pozdrawiam, czekając na piękną jesień (nareszcie bez upałów)
                                • macrad ...i jeszcze coś... 07.08.07, 12:23
                                  Stan nawierzchni na tych uliczkach. Zdarzyło mi się kiedyś (już po remoncie)
                                  wjechać w zakręt na Jagielskiej z prędkością niby bezpieczną - bo ja wiem, może
                                  ze 30-35 km/h. I co? I nie przewidziałem jednego - koszmarnej dziury, która
                                  "wyrosła" nie wiadomo kiedy. Samochód mi przestawiło o jakieś 30 stopni,
                                  przeskoczyła płyta w odtwarzaczu, a felga nabrała kształtu wyraźnie mniej
                                  okrągłego. Na szczęście nikogo akurat nie było, ale zimnym potem się oblałem na
                                  myśl co by się stało, gdyby za zakrętem jechał rowerzysta, bawiłoby się dziecko,
                                  albo pojawił się samochód, jadący w przeciwną stronę. Więc naprawdę nie dziwię
                                  się kierowcom, którzy na tych zakrętasach z prawie zerową widocznością baaaardzo
                                  zwalniają. I sam tak robię.
                                  • hannah24 Re: ...i jeszcze coś... 09.08.07, 11:08
                                    Panie Macieju, zgadzam sie z Panem całkowicie. A wracając do uwagi
                                    Kamila, że piesi powinny chodzić właściwą stroną drogi, to akurat na
                                    Działkowej i Jagielskiej niezupełnie. Oczywiście tam można chodzić
                                    tylko pojedyńczo, ale już strona jest uzależniona od szerokości
                                    pobocza lub jego całkowitego braku, jak na zakręcie na początku
                                    Jagielskiej gdzie jest mur i to jeszcze obsadzony sosnami, których
                                    gałęzie wystają na drogę. To jest jeszcze inna sprawa, że dobro
                                    ogółu zderza się z prywatnym interesem i większość właścicieli nie
                                    odda dobrowolnie kawałka posesji na chodnik, a jeszcze sadzą
                                    żywopłoty tak, żeby zająć całe pobocze czy całkowicie zasłonić
                                    widoczność na zakręcie. Urzędnicy też mało się przejmują pieszymi i
                                    budowa chodnika to zawsze zadanie na końcu listy spraw do
                                    załatwienia! No, ponarzekałam sobie! Pozdrawiam
                                    • macrad podsumowanko 09.08.07, 20:25
                                      Ja naprawdę nie chcę na nimkogo napadać, nikomu przytykać, ani się wobec nikogo
                                      wymądrzać. Nie o to chodzi, by pokazać kto ma rację, a kto się źle zachowuje.
                                      Ludzie są różni, i na tym właśnie polega piękno tego świata.
                                      Podsumowując moje wszystkie "wystąpienia", mam tylko jedną prośbę: bądźmy
                                      wszyscy dla siebie nawzajem bardziej wyrozumiali i tolerancyjni. Nic się nikomu
                                      nie stanie jak się nie wydrze na kogoś, komu się zdarzyło nieprawidłowo wyjechać
                                      z podporządkowanej ulicy, nie będzie tragedii jak się nie wyprzedzi z piskiem
                                      opon wlokącego się koło za kołem kierowcy, i nie zawali się świat jak się
                                      uśmiechnie do lezącego niemrawo po asfalcie pieszego, zamiast go z wściekłością
                                      obtrąbić.
                                      Tyle. Aż tyle i tylko tyle.
                                    • brt01 Re: ...i jeszcze coś... 09.08.07, 20:32
                                      hannah24

                                      zgadzam się w 100%,
                                      czy mógłby mi ktoś wyjaśnić czemu w Jozefosławiu przy tak wielu
                                      drogach wogóle nie ma chodników??
                                      przecież to kwestia czasu kiedy wydarzą się kolejne nieszczęścia...
                                      ja naprawdę nie chciałbym kiedykolwiek przeczytać gdziekolwiek, że
                                      została (nie daj Boże) potrącona spacerująca matka z dzieckiem....
                                      • kamilos2003 Re: ...i jeszcze coś... 09.08.07, 23:27
                                        hannah24, każdy (nie kierowca również) powinien wiedzieć, że piesi
                                        powinni się poruszać lewą stroną ulicy w przypadku braku ciągu
                                        pieszego zwanego chodnikiem, zarówno po samej ulicy (gdy nie ma
                                        pobocza) jak i poboczu. Nie ma znaczenia czy jest to ulica
                                        Działkowa, Jagielska czy jakakolwiek inna. Pieszy idący prawą stroną
                                        stwarza bardzo duże zagrożenie dla siebie i innych użytkowników,
                                        ponieważ nie widzi nadjeżdżającego samochodu, a kierowca w takim
                                        przypadku może spodziewać się wszystkiego z jego strony.
                                        Wydaje mi się, że zgodnie z przepisami pas drogowy powinien mieć
                                        odpowiednią szerokość i (chyba) umożliwiać budowę zarówno drogi jak
                                        i chodnika. Pytanie czy jakiś matoł źle zaprojektował ulicę, czy
                                        ktoś postawił murek w pasie drogowym.
                                        Macrad zapewniam, że nie zamierzam trąbić czy wyzywać prawidłowo
                                        poruszającego się ludka maszerującego ulicą w tempie żółwia,
                                        natomiast na bezmyślnych kretynów idących w kilka osób całym prawym
                                        pasem oczywiście.
                                          • kamilos2003 Re: Szanowny Panie Kamilos... 10.08.07, 00:27
                                            Macrad - nie ma znaczenia czy mi ulżyło czy nie (nie taki był cel).
                                            Trudno nazwać inaczej kogoś kto jest do tego stopnia bezmyślny, że
                                            na własne rzyczenie prosi się o śmierć.

                                            Poza tym, my raczej nie będziemy mieli wspólnego zdania pod żadnym
                                            względem.
                                            • macrad Re: Szanowny Panie Kamilos... 10.08.07, 00:37
                                              Rzeczywiście, chyba mamy nieco inne podejście do świata i ludzi. Staram się
                                              unikać osób, które nie potrafią postępować inaczej, niż "trąbić na kretynów".
                                              Przepraszam, ale wyrosłem z takich postaw. Dlatego kłaniam się jeszcze raz i żegnam.
                                              • kamilos2003 Re: Szanowny Panie Kamilos... 10.08.07, 00:46
                                                To nie jest kwestia wyrastania z jakiś postaw. Są ludzie, którzy
                                                tolerują wszystko jak leci, a są tacy, którzy reagują. Pewnie,
                                                łatwiej ich ominąć i nie raegować bo można być wyzwanym i myśleć, a
                                                co mi tam najwyżej weźmie ich na chłodnicę rojbus czy inna
                                                śmieciarka.
                                                Trobię i będę to robił, jak więcej osób będzie robiło tak jak ja to
                                                może zrozumieją jak trzeba się zachowywać w ruchu ulicznym.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka