Dodaj do ulubionych

zalety bezbiurza..?

05.11.09, 13:12
ceny rosna, oferta taka sobie - same molochy hotelowe po 300 lub 800 osob...

moze samemu jednak, jak my od 15 lat?

Lepiej (warunki) i taniej (w sumie)

Na Krete na przyklad:-)

Loty do Chani lub do Iraklionu... maksymalnie to 1000 zł, ale mozna się
zasadzić i po 700 i po 800... a to wlasnie glowny wydatek. Załóżżmy maksa,
czyli bez łachy 1000 zł 1 osobe za czarter...

Nocka w aprtamencie z basenem, dwa pokoje, kuchnia i tarasy, to 35-40-45 euro
(nie ważne ile osob - za miejsce nie za łóżka..)
Miejsca do wyboru, z dala od hoteli i rodaków głośnych.

Żywienie - tu najtrudniej mi jest pomóc komukolwiek, bo albo mozna na maksa,
albo średnio, albo minimualnie, ale załóżmy średnio - własne śnadanka z
pomaranczami, feta, pomidorami, ogorkami, miodem, i oliwkowym pieczywem -
mniam, lekki posilek poludniowy i fajna kolacja w tavernie.

4 bilety = 4000
14 dni = 14x40 = 2500 zl za apartament
14 dni żywienia = ok. 2500
razem 9000 zł za DWA tygodnie
(oczywiscie plus extra wydatki dodatkowe własne)

plus samochod wlasny na 10 dni za 1000 zł

3 bilety to 3000
14 dni to dalej 2500 za apartament
14 dni żywienia to ok. 2000
7500 za DWA tygodnie dla 3 osob

Oczywiscie, ze strefa euro przegrywa z kierunkami BEZ euro... ale nie jest w
prywatnych wyjazdach tak źle.
Moze warto pomyslec o bezbiurzu?
:-))
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: scpanda Re: zalety bezbiurza..? IP: 193.138.241.* 05.11.09, 13:40
      Może bym się z Tobą zgodził ale chcę jechać na kretę w 3 osoby i jakoś wychodzi
      mi z obliczeń 7000 zł.przelot-nocleg-wyżywienie.Nie w
      molochu -bo tylko 45 pokoi.Jest także basen a plaża pod nosem.Weżmę samochód na
      3 dni trochę pozwiedzam trochę poleżę na plaży.Obowiązkowo wycieczka na
      Santorini i do wąwozu Samaria.Trochę grosza na lody piwko
      słodycze itp.Całość około 9600.Wyszło Ci taniej? Chyba nie.A głowę mam
      spokojną-bez kombinowania. Pozdrawiam.
      PS. w tym roku w lipcu byłem na Korfu-apartament na plaży.3 osoby-
      4100 zł bez wyżywienia.Fakt wziąłem trochę słoików z Polski.Nie chodziłem
      głodny.Autem pojeżdziliśmy,skuterem.2 wycieczki wykupiłem-
      całe Korfu zwiedziliśmy.Całkowity koszt tego wszystkiego 7500.
      To jest tanio. Oczywiście leciałem z biurem.
      • bah-77 Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 19:51
        > Fakt wziąłem trochę słoików z Polski.Nie chodziłem głodny.

        Naprawdę nie smakuje Ci grecka kuchnia podczas ciepłego wieczoru?
        Porównując różne kraje na Południu Europy, Grecja kusi mnie
        najbardziej właśnie tawernami.

        Ale dyskusja o gustach chyba do niczego nie doprowadzi...

        Pzdr

        bah77
    • simon_r Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 15:02
      A jak się własnym autem pojedzie to można ze sobą zabrać namiot :))
      A kemping dla 2 osób z namiotem i samochodem od 15 do 24 euro za dobę.
      Koszty przejazdu zależą od tego ile bryka pali... w moim przypadku było to 8
      tankowań za 40 euro każde (średnio licząc) i wystarczyło na dojazd do Grecji i
      objechanie kontynentu + Peloponezu rok temu a w tym roku zaszaleliśmy i
      dodatkowo wydaliśmy 250 euro na promy co pozwoliło nam objechać całą Kretę i
      Santorini... w dwie osoby. Ale do autka jeszcze dało by się kogoś zabrać.
      O komforcie przemieszczania się i totalnej swobodzie decydowania, gdzie i co
      robić nawet nie ma co wspominać... jak nam się gdzieś nie podobało to jechaliśmy
      dalej, jak się znudziło to się przenosiliśmy w inne miejsce :))
      BEZBIURZE jest najlepszym biurem!!
    • logopeda9 Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 15:10
      hihihi ciekawe co na Twój post złośliwcy wszystkich oskarżający o
      konszachty z biurami:)a na serio to popieram w całej rozciągłości,my
      już wypróbowaliśmy i z pewnością przyszłe wakacje też bez biur,pozdr!
      a co do cen to apartment udało nam się we wrześniu ze wszelakimi
      wygodami i widokiem na lazury jońskie za 30 euro wynająć!
    • barbelek Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 18:01
      co do cen przelotu na Kretę:
      - w 2007r. za 4 osoby- 2.400zł (czerwiec- druga połowa)
      - w 2008r. za 4 osoby- 1.600zł (przełom czerwca i lipca)
      - w 2009r. za 4 osoby- 2.100zł (lipiec)
      w takich cenach udało mi się bilety lotnicze kupić do Heraklionu i z powrotem.
      Hotele- (a raczej rodzinne hoteliki) ceny od 37 euro do 50 za dwupokojowe
      apartamenty (studia) z aneksem kuchennym, łazienką, tarasem(lub dwoma), z
      basenem, albo "na plaży".
      Codzienne kolacje w tawernie: ceny od 25 euro do 60 za 4 osoby z winem, napojami.
      Samochód na cały pobyt to koszt ok. 350euro
      Lecz wydaje mi się, że najważniejszą kwestią związaną z "bezbiurzem" nie jest
      kwestia "czy taniej", ale to, że swobodniej, kameralniej, spokojniej. To w tym
      najbardziej cenię. Ale z drugiej strony- nie każdemu to odpowiada.
      Wiele osób chce mieć już wszystko zorganizowane, podane. Nie chcą wychodzić z
      hotelu, albo samochód na 3 dni i objazd całej Krety. Z obowiązkowymi fakultetami
      do Samarii i na Santorini.
      Jedni lubią to, inni tamto. Czy któryś ze sposobów wyjazdu jest lepszy? To
      zależy dla kogo.
      Pozdrawiam Barbelek
      PS A w sprawie tych "lazurów jońskich" odezwę się Logopedo do Ciebie na priv- można?
      • amigo50 Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 19:02
        Ponieważ ja też jestem podejrzewany o konszachty z biurami, to uchylę
        rąbka tajemnicy i tym,którzy jeszcze nie wiedzą powiem, a tym którzy
        wiedzą to i przypominać nie trzeba, że od wielu lat namawiam do
        jeżdżenia bez biur.
        Rachunek ekonomiczny (z grubsza licząc) jednego i drugiego
        rozwiązania jest podobny. Jeżeli ma się jednak w tym trochę wprawy i
        praktyki, to jednak bez biura wychodzi taniej i z mojego punktu
        widzenia dużo atrakcyjniej.
        Podkreślam jednak : "z mojego punktu widzenia".
        I dodam jeszcze, że nie wożę ze sobą żadnych puszek ani worków
        kartofli czy cebuli, nie sypiam na plaży - choć czasami miałbym na to
        ochotę.
        • Gość: Johny Re: zalety bezbiurza..? IP: *.050.c93.petrotel.pl 05.11.09, 20:42
          Ja też wole bezbiurze. Nie wiem czy takie wypady są najtańsze. Może
          w biurach trafiają się tańsze wycieczki ale czy takie same? Od 3 lat
          nie korzystam z biur i wcale za nimi nie tęsknię. Czy biuro
          zorganizowałoby mi pobyt na Costa Blanca w hotelu przy samej plaży
          dla 4-os rodziny w lipcu za 7 tys. zł. Wątpie. Na następne wakacje
          wybrałem Cypr - koszt wychodzi mi jeszcze taniej bo 6,5 tys. zł.
          Jest się niezależnym i co najważniejsze nie grozi żadne bankructwo.
          Ale prawda, zależy kto co lubi...
          • jola002 Re: zalety bezbiurza..? 05.11.09, 23:00
            Ja tez bylam w tym roku na wlasna reke na Costa Blanka dwa tygodnie w sierpniu
            tez mi wyszlo na 3 osoby 7000 tys calosc , z biura podrózy za skierowanie dla
            jednej osoby musialabym zaplacic okolo 4 tys nie liczac euro na drobne wydatki .
            Dwa lata temu Zakynthos , tydzien 1700zl z wynajetym samochodem na caly tydzien
            . W ty roku mysle o Turcji znalazlam super apartament , hotel 4 * gwaizdkami ma
            takie warunki a moze i nie zaplace z rabatem za wczesna rezerwacje 2100 + bilety
            na samolot niech bedzie 2000 tys , juz sie dowiadywalam to jest 4100 , reszta na
            jedzenie rozne przejazdy nawe jabym miala stracic razem 8000 tys . Z biura
            podrózy nie bede pisac jakiego , najtansze skierowanie to 2500 tys to 7500 i z
            500 euro a gdzie reszta .Gdzies wyjsc wieczorem , wykupic jakas wycieczke 10000
            tys jak nic . Pewnie jak ktos ma wiecej kasy , albo wystarczy mu tylko hotelowy
            basen to ok .
        • Gość: AnnaiGrzegorz Re: zalety bezbiurza..? IP: *.toya.net.pl 06.11.09, 11:09
          W naszym przypadku nie możemy porównać zalet bezbiurza z wycieczką
          zorganizowaną,ponieważ nigdy nie byliśmy z biurem na
          wakacjach.Zawsze sami, autem albo samolotem lub pociągiem.Może coś
          tracę nie jeżdżąc z biurem?Np.winiacz za darmo.Albo żarcie na
          szwedzkim stole?Film w autokarze?Sąsiedzkie popijawy?...To
          oczywiście żarty,ale tak właśnie kojarzy mi się wyjazd z biurem.I
          jeszcze jedno:wkurza mnie pogardliwa wyższość wyjeżdżających z
          biurem nad nami,wolnymi ptakami"bo ja nie muszę się o nic
          martwić"Kiepski argument.Generalnie nie martwię się o nic na
          wakacjach.Na przykład,że nie zdążę na obiad...
          • chiara76 Re: zalety bezbiurza..? 06.11.09, 11:19
            Gość portalu: AnnaiGrzegorz napisał(a):

            > W naszym przypadku nie możemy porównać zalet bezbiurza z wycieczką
            > zorganizowaną,ponieważ nigdy nie byliśmy z biurem na
            > wakacjach.Zawsze sami, autem albo samolotem lub pociągiem.Może coś
            > tracę nie jeżdżąc z biurem?Np.winiacz za darmo.Albo żarcie na
            > szwedzkim stole?Film w autokarze?Sąsiedzkie popijawy?...To
            > oczywiście żarty,ale tak właśnie kojarzy mi się wyjazd z biurem.I
            > jeszcze jedno:wkurza mnie pogardliwa wyższość wyjeżdżających z
            > biurem nad nami,wolnymi ptakami"bo ja nie muszę się o nic
            > martwić"Kiepski argument.Generalnie nie martwię się o nic na
            > wakacjach.Na przykład,że nie zdążę na obiad...


            a mnie właśnie odwrotnie...od pewnego czasu widzę wyraźną niemal pogardę
            wyjeżdżających bez biura dla tych jeżdżących z biurem.
            Za Chiny Ludowe nie mogę rozgryźć tych animozji wzajemnych, nie wiem, może to
            faktycznie ktoś nakręca celowo, pojęcia nie mam.
            Acha, żeby była jasność wielki podróżnik ze mnie żaden, ale jeździłam zarówno z
            biurem (nie, nie pamiętam popijaw, i nikt na szczęście nie zmuszał mnie do
            spędzania czasu na leżaku przy hotelowej plaży, z basenów nie korzystam odkąd po
            jednym z nim wróciłam chora ciężko, więc to w ogóle odpada), jak i sami
            organizowaliśmy sobie wyjazdy i nie twierdzę, że któryś ze sposobów jest lepszy
            od drugiego.

            Każdy był niezły, na dany czas mojego życia, sytuacji materialnej itd itd. Mam
            za sobą też wyjazdy pod namiot za granicę autostopem, tak więc swego czasu
            rozmaitego wyjazdowego życia zaznałam.
            • jacek1f Chiaro, nie widzę nigdzie pogardy, raczej chec 06.11.09, 13:31
              pokazania innej. nowej mozliwosci, a przede wszystkim sprostowanie głupich prowokacji biurowych, ze niby taniej z biurami, co nie jest prawdą....

              Chodzi raczej, by ludzie dowiedzieli się, że łatwo i tanio można podróżować (nie wszędzie oczywiście! Ale akurat tu mówimy o Grecji...) samemu i nie dać sie nabierać na oferty fakultetów, wycieczek, wieczorów greckich itp....
              I że warto poznawać samemu ludzi, kulturę i jedzenie i zabytki, nie koniecznie w pakiecie masowo przykrojonym i spłyconym siłą rzeczy...

              Nikt nikomu na szczęście nie zabrania, nie grozi itp:-)
              • chiara76 ... 06.11.09, 13:43
                jacek1f napisał:

                > pokazania innej. nowej mozliwosci, a przede wszystkim sprostowanie głupich prow
                > okacji biurowych, ze niby taniej z biurami, co nie jest prawdą....
                >
                > Chodzi raczej, by ludzie dowiedzieli się, że łatwo i tanio można podróżować (ni
                > e wszędzie oczywiście! Ale akurat tu mówimy o Grecji...) samemu i nie dać sie n
                > abierać na oferty fakultetów, wycieczek, wieczorów greckich itp....
                > I że warto poznawać samemu ludzi, kulturę i jedzenie i zabytki, nie koniecznie
                > w pakiecie masowo przykrojonym i spłyconym siłą rzeczy...
                >
                > Nikt nikomu na szczęście nie zabrania, nie grozi itp:-)

                jacku, akurat może nie na tym forum, ale na paru innych naprawdę to
                czuć...według mnie to przykre. Wiadomo, że teraz info w sieci szukają nie tylko
                młodzi, prężni i znający języki, ale też czasem ludzie pokolenia starszego,
                którzy po prostu często nie mają ani takich możliwości ani chęci przekopywać się
                przez net. Poza tym, co wspomniałam, bariera językowa.
                Zresztą, jak mówię, nie bardzo rozumiem, dlaczego ktoś nie może jechać z biurem
                i sam zwiedzać. My tak zrobiliśmy z wyjazdem na Maltę. Ponieważ hotel, jaki nam
                pasował okazał się tańszy kupiony przez biuro, niż jakbysmy chcieli załatwić
                sobie sami tam wyjazd, tak to właśnie załatwiliśmy a na miejscu i tak
                zwiedzaliśmy sami (tak samo zresztą robimy w Grecji).
                I bardzo dobrze, że nikt nikogo nie zmusza, natomiast po prostu chodziło mi o
                to, że fajnie było by gdyby ludzie ogólnie szanowali swoje chęci czy upodobania.
                Wiesz, czasem ktoś zadaje na jakimś tam forum konkretne pytanie a odpowiedzi
                uzyskuje zupełnie nie na temat, rady jakieś od czapki mimo, że on wie o co pytał
                konkretnie , potem wywiązuje się dyskusja, często gęsto zakończona
                nieprzyjemnościami. O to mi chodzi.
                Dobra, ze swojej strony kończę dyskusję;)
                Pozdrawiam tych, którzy jeżdżą z biurem i tych, którzy eksplorują kierunki sami.
              • ewamalgorzata Re: Chiaro, nie widzę nigdzie pogardy, raczej che 06.11.09, 15:48
                Z biurami w _wyjątkowych okolicznościach_ [czytaj: super lasty poza sezonem] -
                bywa taniej - w tamtym roku widzialam w Itace w czerwcu oferte na thassos-
                przelot , pensjonat z BB - 560 zł za tydzień, 660 za dwa - i to akurat cena nie
                bardzo do przeskoczenia przy indywidualnym wyjezdzie.
                Byłam kiedyś na Krecie za 600 zł/tydz - 3 lata tamu co prawda, w maju - tez
                super las z Triady tym razem.
                Ale generalnie ja uwazam, ze jeśli nawet cena z biura i ssamemu - wychodzi
                podobna - to z reguły samemu ma się o wiele wyższy standard i o wiele lepsze
                miejscówki. Nie wspominając o tym, że wbrew temu co oferuja nasze biura - Grecja
                to nie tylko Korfu, Kreta, Kos, Rodos, Thassos i Zanthe - coś pominęłam?
                Ostatnio była Lefkada- nie wiem, czy jeszcze jest, kiedyś, przez moment było
                Karpathos (swoją drogą w abstrakcyjnych cenach, ale jednak).

                Druga sprawa to tzw. fakultety - to coś co mnie powaliło, jak byłam własnie na
                wspomnianym już wyjezdzie z Triadą. Oczywiście, poniewaz to było coś w stylu
                super-mega-traf-czy jakos tak - zakwaterowali mnie- gdziezby jak nie w Hersonissos.
                Z przyczyn organizacyjnych musiałam udać się na - moje pierwsze w zyciu -
                spotkanie z rezydentem. Nie żałuję, dowiedziałam się rzeczy, o których wczesniej
                nie miałam pojęcia:
                a/ samochód - tylko przez rezydenta. Grecy oszukują na kązdym kroku, z
                ubezpieczeniami niejasno - a jeżdzą strasznie, wypadki i stłuczki zdarzają się
                co rusz, drogi są straszliwie niebezpieczne - generalnie lepiej go wcale nie
                brać, i skorzystać z pakietu atrakcyjnych wycieczek - w sumie dzięki nim i tak
                WSZYSTKo, co jest ciekawe na Krecie zobaczymy! [wyszlo,ze jedyne, co jest
                ciekawe na Krecie to elafonissi, Balos, Knossos i wieczor kretenski)
                No i urzekła mnie cena wycieczki do Knossos. Przypominam: miejsce akcji:
                Hersonissos, dla bojących się samochodu - autobus do Heraklionu - jak znam
                greckie ceny pewnie 2-3 e, stamtąd jezdza do Knossos - jedna przesiadka w jednym
                miejscu, bez szukania itp.. Koszt wyciczki "zorganizowanej" - 30 E./os. Nie
                obejmuje ceny biletu wstępu:)


                I jeszcz ejedna uwaga: Ja wiem, ze łatwiej się wszytsko załatwia jak człowiek
                coś tam chocby kweka po angielsku czy niemiecku - ale na boga, gdyby bez
                najomości języka nikt nie wyjezdzał - to czy ktokolwiek by jezdził do Afryki, o
                dżungli poludniowoamerykańskiej nie wspominając?
                Znajomośc angielskiego na wyspach Greckich rzeczywiście jest imponująca, ale już
                np. we Włoszech zdarzało mi się mnóstwo korzystać z rozmówek polsko włoskich -
                nawet w motelach przy autostradach bywało, że nikt po angielsku ani niemiecku
                nie kumał ni w ząb. Więc znajomośc lub nie - języka tez nie jest jakąś wilką
                przeszkodą w podróżowaniu..ot co.

                I- żeby nie było. Nie uważam, że ludzi, którzy podróżują z biurami sa jakimś
                gorszym rodzajem turystów. Sama tak czasami jeżdzę - bo u mnie koszt wyjazdu
                niestety jest czynnikiem decydującym. Natomiast wieloktotnie na tym forum
                pisałam, że jeśli ktoś jest zainteresowany "alem" i spędzaniem czasu głównie
                pomiędzy hotelem, basenem, plażą i barem - żeby zamist Grecji wybrał Egipt czy
                Tunezję. Ale nie przez złośliwość - tylko dlatego ,że za podobne pieniądze w
                tamtych krajach będzie miał o niebo wyższy standard usług. Takie sa realia i
                tyle - przynajmniej z mojej strony nie ma wtym ziarna złośliwości.
      • Gość: Marek Do Barbelka IP: 62.180.229.* 17.11.09, 11:41
        barbelek napisał:
        .........w 2009r. za 4 osoby- 2.100zł (lipiec).........

        Przyznam że cena za 4 os. bardzo atrakcyjna. Jesli mogę Cię prosić -
        to powiedz mi proszę z jakim wyprzedzeniem kupowałeś te bilety
        lotnicze ? I jeśli możesz zdrać prosze mi gdzie :)

        Pozdrawiam
    • bebiak Re: zalety bezbiurza..? 06.11.09, 15:14

      He he - no dobra: ja jako pierwsza zaświadczam, że znana mi
      osobiście od lat Chiara nie jest pracownikiem biura podróży, nooo
      chyba, że coś przede mna tyle lat ukrywa.. :-)

      Ad rem:
      ja mam doświadczenia z wyjazdów organizowanych samodzielnie i z
      kilku sprzed jakichś 10-ciu może lat kiedy byłam z biurem (ze 3 razy
      byłam tak w Helladzie bo przelot mi odpowiadał a i jakiś hotel w
      porcie też).
      Przyznam, że mimo, iż się mocno izolowałam - nie lubię wyjazdów
      zbiorowych, unikam ich skutecznie jak ognia, ale nie tępię tych,
      którzy lubią/jeżdżą jeśli tylko mnie ze sobą nie ciągną:)
      W oderwaniu od finansów - dla mnie podstawową różnicą (i nie do
      wyceny przecież) jest kwestia atmosfery w hotelach/pensjonatach
      gdzie kwaterowane są grupy turystyczne od tych gdzie grup nie ma.
      I nieprawdą jest, że nie ma to znaczenia, bo w hotelu tylko śpimy.
      Tak, rzeczywiście w Helladzie w moim przypadku nawet kilka tylko
      godzin śpimy (3-4) bo na więcej szkoda czasu (odsypiam w Polsce) -
      już właściciel jest zupełnie inny jeśli ma tylko indywidualnych
      gości, sprzątaczka też i recepcjonistka też, i ci goście też są w
      większości (bez urazy) inni - to kolosalna różnica i widać ją od
      pierwszego wejrzenia. To wszystko czuje się w powietrzu, to są w
      ogóle inne miejsca, z zupełnie innym klimatem.
      Kiedy sobie szukam chatki na wakacjach zwracam na to szaloną uwagę:
      jak widzę znaczek to omijam, jak nie widzę to dopytam bo zwyczajnie
      nie chcę mieszkać tam gdzie grupy. Oglądam też otoczenie he he, żeby
      gdzieś obok przypadkiem...;-) No mam chopla na tym punkcie jak nic i
      moje prawo:) Podkreślam: inni to nie znaczy gorsi, inni dla mnie
      to znaczy mnie bardziej odpowiadający:-)

      Ja zauważyłam taka pewną prawidłowość: jak już się zacznie jeździć
      samemu aż odrzuca na myśl o wyjeździe zbiorowym (dla mnie już sama
      zbiórka na lotnisku byłaby mocnym i niezbyt chcianym przeżyciem, że
      nie wspomnę o transferze do hotelu) - taka prawidłowość występuje u
      wielu moich znajomych, przy czym nie dotyczy to tak banalnych krajów
      jak Grecja ale znacznie trudniejszych do zwiedzania gdzieś tam w
      Azji na przykład.


      Pozdrawiam. B.
      • chiara76 Re: zalety bezbiurza..? 06.11.09, 16:21
        bebiak, ja już podobno byłam pracownikiem pizzerii, i nie wiedzieć, kim, więc
        mnie już nic nie zdziwi;) nie masz co zaświadczać, kto nie chce wierzyć, i tak
        nie uwierzy;)
      • kalinihtaa Re: zalety bezbiurza..? 06.11.09, 20:31
        Od ładnych paru już lat jeżdżę z rodziną samochodem do Grecji, wszystko organizuję sam (choć z dużą pomocą tutejszego forum internetowego) i zdecydowanie wolę ten wariant. Lubię działać niezależnie i bez ograniczeń.
        Pewnie na starość nie będę miał sił biwakować tak jak teraz ale może wtedy zamienię namiot na przyczepę.
        Co do cen to nie mam zadania co jest tańsze a co jest droższe. Wszystko zależy i wszystko jest względne. W te wakacje wydałem po podsumowaniu wszystkich wydatków ok 8000 - 9000 PLN za piecioosobową rodzinę i ponad 20 dni pobytu w Grecji pod namiotem.
    • barbelek Re: zalety bezbiurza..? 06.11.09, 21:55
      Ja jeszcze tak wtrącę: spotkałem ludziejów, którzy kilka razy jechali wcześniej
      z biurem a potem pojechali na własną rękę; kilka razy spotkałem tez takich,
      którzy najpierw na własną rękę a potem z biurem. Ale nie spotkałem jeszcze
      takich, którzy jak już zaznali wyjazdu z "bezbiurza" - mając wybór (głównie
      cena, okazja) wybiorą BP. Widocznie wyjazdy- te organizowane samemu- mają to
      "coś". Aczkolwiek najważniejsze to miłe spędzenie czasu "tam". Niech każdy z nas
      wróci zadowolony z wakacji- chyba to jest najważniejsze przecież?!
    • ozlem Re: zalety bezbiurza..? 07.11.09, 09:44
      Mnie w bezbiurzu, jeśli chodzi o Grecję, zachwyca głównie mnogość "oferty" i możliwośc jej dostosowania do własnych potrzeb (często ad hoc). Tego nie oferuje żadne biuro. Podobnie jak nie oferuje satysfakcji z samodzielnie zorganizowanych wakacji. Finansowo bywa różnie, bo dla mnie nie koniecznie liczy się maksymalne obniżenie kosztów. Zdarzało mi się w Grecji mieszkać w kwaterach, małych hotelikach za taka cenę, że znajomi pukali się w głowę twierdząc (i słusznie), ze za te pieniądze mogłam sobie pojsć do biura, wybrac najlepszy ***** hotel z AI i niczym się nie przejmować, a nie samodzielnie wszystkiego szukać. Może i tak ale klimat nie ten...
      • jacek1f Tadziu, akurat w Grecji ten namiot nie bywa 07.11.09, 13:43
        najtanszy.... bo ceny kwater w apartamentach wlasnych z lazienkami itd sa takie same lub nizsze czesto od campingowych oplat i warunkow... Na Krecie na pewno. Zreszta jak mowimy o sezonie wakacyjnym, to namiot nie jest chyba dobrym rozwiazaniem, lepiej raczej nawet BEZ namiotu:-)
        • simon_r Re: Tadziu, akurat w Grecji ten namiot nie bywa 10.11.09, 09:37
          Jeszcze nie znalazłem takiego miejsca gdzie kwatera byłaby tańsza od namiotu.
          Na kontynencie i Peloponezie płaciliśmy za raczej duży namiot + samochód + 2
          osoby od 15 do 18 euro.
          Na Krecie za to samo od 17 do 20 euro.
          Na Santorini 24 euro.
          Na kempingach, które nie miały bezpośredniego dostępu do plaży były baseny (Agia
          Gallini, Santorini, Nea Kifissia).. bardzo ładne baseny.
          Wszędzie poza Santorini mieliśmy prąd w namiocie, więc można było sobie czajnik
          bezprzewodowy włączyć i światłość zrobić.
          Osobiście polecam namiot.
          Kwatery niestety są zdecydowanie droższe. Najtaniej udało nam się znaleźć w
          Paleohorze za 30euro noc. Ale w innych miejscach poniżej 35 euro ceny nie
          schodziły mimo, że to był już wrzesień.
          • jacek1f a, to przepraszam, ja wiem ze 4 osoby 10.11.09, 09:44
            byly iucieszona na Krecie widzac apartamenty po 35 euro wlasnie a za ich
            wszytskich (ale moze wiecej namiotow czy co...?) wychodzilo im 30-32...
            Wiec leiej 2 pokije i klima i kuchnia wtedy.

            Prawda jest, ze liczba osob odgrywa role w apartamentach - bo cena jedna za noc,
            a miejsc kilka... im wiecej tym lepiej:-))
                • zo_h Re: racja - nie rozmawiamy o 10 lipca - 20 sierpn 14.11.09, 15:25
                  No właśnie niestety ja przykładowo jestem skazany na urlopy w wakacyjnym
                  szczycie. Taka "pie..." kochana robota, że wakacje to tylko lipiec lub sierpień.
                  W dodatku zazwyczaj o dokładnym terminie urlopu wiem 3-4 tygodnie przed
                  wyjazdem. Przeliczając ceny w sezonie różnica już nie będzie pewnie aż tak wielka.
                  Zresztą kurcze w sumie to poza organizacją przelotu i noclegu w moim przypadku
                  biuro nic nie wnosi do pobytu. Spotkanie z rezydentem to w zasadzie wymuszone
                  zapoznanie się z ofertą wycieczek fakultatywnych których nie chcę.
                  • jacek1f zo_hu, nietety. ALe juz niedlugo lipiec/sierp 14.11.09, 15:45
                    bedzie najwspanialszym czasem do wypraw wlasnych na Północ - do doskanalego lata w Skandynawii :-) A o Poludniu juz zupelnie trzeba bedzie zapomniec w tych miesiacach.
                    Raz juz tak mialem - 45 st przez 7 dni, nawet Grecy nazwli to katastrofą.

                    Dla nas "indywidualnych" to jeszcze nic, ale dla "biurowych" ciezko... Choc pierwszy raz w zyciu wtedy razem z kilkudziesiecioma osobami w Stavros plazowalem od g. 23 w nocy - tlum na plazy, lozka zajete, morze pelne - wszyscy dopiero wtdy wypelzalismy z kryjowek przed sloncem:-)

                    Wspaniale, choc mam nadziej,ze niepowtarzalne bedzie:-)
                    • zo_h Re: zo_hu, nietety. ALe juz niedlugo lipiec/sierp 14.11.09, 23:05
                      Ech ale właśnie to ciepło jest jednym z magnesów które przyciągają mnie na Kretę prawie że (sorry za porównanie) jak muchę do kupy. Bezgranicznie silnie z atawistycznym nastawieniem do odbioru tego bodźca. Chociaż muszę przyznać w tym roku był jeden dzień kiedy upał był dla mnie ... jak cios nożem w plecy od najlepszego przyjaciela. 30 minutowy (wg. przewodnika) spacer po wzniesieniach wiodących do Lissos stał się dla mnie i mojej żony 2 godzinną agonią w kilkudziesięcio stopniowym upale. Nim doszliśmy do wąwozu, gdzie położone są wykopaliska, nasz zapasy wody skurczyły się o 2/3. Bez widoku na uzupełnienie ich ... mając cel wyprawy w zasięgu wzroku ... zawróciliśmy, bo szlak na Lissos wcale popularny nie jest i widoki na pomoc mizerne. I tak powróciliśmy na łono cywilizacji, wypijając ostatni łyki wody tuż po kilku pierwszych krokach na drodze asfaltowej wiodącej do Sougi. Jasne że na wiosnę byłby to faktycznie 30 minutowy spacerek ... ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby wykupić rejs z Sougi, przynajmniej "Capitan Mike" reklamuje się z taką ofertą.
                      Czy czegoś mnie to nauczyło ... tak ... bierze więcej wody :D, patrz łaskawiej na rejsy ;). A następnego dnia ... i tak plażowaliśmy bo nie ma to jak wygrzać się na słońcu :D.

                      Pozdrawiam.
                      • jacek1f absolutnie. Ale granice są, oj, są... 14.11.09, 23:40
                        4045 stopni wiecej niz 3-5 dni i juz nikt nie ma wakacji, nie ma wody, nie ma pradu, bo klima zabija zasilanie Wyspy... Nie mozna wychodzic, zwiedzac, jezdzic... Zmmarnowane wakacje wtedy - zaprawdę.

                        Na szczescie, do tej pory sporadycznie, ale czesciej sie robi coraz.
                        • kalinihtaa a ja jadę do Grecji rowież po upał 15.11.09, 11:19
                          Jednym z powodów dla których wyjeżdżam co roku do Grecji jest właśnie
                          temperatura, dodam - WYSOKA temperatura. Ja po prostu cierpię z zimna w naszym
                          kraju, najgorszy jest dla mnie sierpień gdy zazwyczaj wracam wtedy do Polski z
                          Grecji, a u nas temperatura "letnia" oscyluje w okolicach 20, a wieczory to już
                          Syberia.
                          Oczywiście z drugiej strony znam ludzi dla których 35 to upał a 40 to katastrofa
                          - ten typ tak ma.
                          Jednak czasami zastanawiam się po co jechać w gorące kraje by potem siedzieć w
                          klimatyzowanym hotelu? Ale
                          każdy lubi co innego.
                          Ja w każdym bądź razie popieram wszystkimi ręcyma bezbiurze - samochód i namiot.
                          • Gość: gtw ceny apartamentów IP: 195.158.247.* 16.11.09, 09:21
                            tak sobie czytam ten wątek i czesto powtarzają się ceny apartamentow
                            rzedu 30-50 euro/doba i to jeszcze dwupokojowych...

                            dziwne, ale mysląc o samodzielnym wyjeżdzie do Grecji w przyszłym
                            roku ściagnalem sobie sporo bezpośrednich linków do stron
                            apertamentów/pensjonatów (Halkidiki, Pelion) i okazuje się, że w
                            sezonie przeciętne cena za apartament 2-pokojowy dla 4-osobowej
                            rodziny to 70-80 euro, a 100 euro też nie jest czyms nadzwyczajnym...


                            skąd ta rozbieżnośc???
                              • jacek1f normalka, nie znacie sie:-) Juz wyjasniam: 16.11.09, 10:59
                                1. prawo wymaga wywieszania i publikowania maksymalnej ceny dla turystowEOT,
                                czyli Grecka Izba/Organizjacja Turystyki). Maksymalnej, czyli takiej co juz
                                wiecej nie mozna, bo wtedy na skargę sie leci:-)
                                Dlatego normalnym jest w malych pokoikach nawet na drzwiach cennik a w nim cena
                                70 euro za dobe, choc najdrozej w historii ten apartament poszedł i chodzi po 38
                                euro i t0 dla Niemca:-)

                                2. To troche z internetem jak z bazarem jest, i po pierwszych mailach lub
                                telefonie cena zaczyna byc realna.
                                Relane ceny w sezonie potrafia byc 45-50 euro, a jazke, ale poniewaz podaz
                                apartamentow jest mocno PONAD popyt na mijescu, to dlatego w postach, tych co
                                byli i placili naprawdę za cos przewija sie 25-30-35-40 euro.

                                3. Zdaraz asie, oczywiscie, ze w sezonie w danej miejscowowsci nie am miejsc,
                                ale bardzo rzadko.

                                4. Zdarza sie, znam sam to, ze jest jeden apartament wony, odwolany i chos
                                szczytsezonu i obok placa 50 euro, to my na 6 dni bierzemy za 30. Bo tak sie oplaca.

                                Czy juz wyjasnione troche?
                                • zo_h Na żywioł? 16.11.09, 14:40
                                  Czyli co całkiem dobrym sposobem jest pojechanie na "żywioł" i szukanie wolnych
                                  miejsc (i okazji) w bazie noclegowej?
                                    • Gość: Maraska Re: Eureka... IP: *.zr.univ.gda.pl 16.11.09, 17:09
                                      Ja tez popieram zalety bezbiurza, chociaz nie ukrywam sama jezdze i tak i z
                                      biurem, szczegolnie gdy musze sie decydowac w ramach tzw "last minute". wtedy ku
                                      mojemu zalowi biuro zazwyczaj wychodzi taniej, glownie ze wzgledu na wysokie
                                      ceny lotow:-(
                                      Ale dla mnie jest jeszcze jedna kwestia, idac do biura dostaje gotowa oferte i
                                      pozwala mi to szybko zalatwic wakacje, organizowanie samemu wymaga wiecej czasu.
                                      ja nie pojade na ten tzw zywiol, bo po 1) jezdze z dzieckiem wiec szukam
                                      apartamentu/hotelu okreslonego rodzaju, basen musi byc:-) a po 2) mam taki
                                      charakter ze wole jechac majac znaleziona kwatere, nie lubie szukac na
                                      miejscu...no nie lubie i juz:-)woel tu w zimowe wieczory grzebac grzebac w
                                      necie...az wygrzebie to co mnie zadowoli w pelni:-)
                                      Co innego ze to oczywiscie wielka frajda, ktorej mi nikt nie odbierze ale
                                      rozumiem ze sa ludzie, ktorzy wola miec wszystko podane, gotowe.
                                      pozdrawiam
                                      Maraska
                                  • ewamalgorzata Re: Na żywioł? 17.11.09, 00:24
                                    Cenowo na pewno tak. Tak jak pisał JAcek wczesniej - minimalne
                                    szanse- jesli nie zerowe - że się nie znajdzie czegoś odpowiedniego.
                                    Z drugiej strony - wiele zalezy - przynajmniej w moim przypadku - od
                                    czynników zewnętrznych.. np: jak Ci wypadnie
                                    przylecieć/przybić/przycumować czy po prostu dojechać do celu
                                    podrózy np. późnym wieczorem, a do tego jest to twój pierwszy pobyt
                                    w danej okolicy - no to wtedy chyba szukanie na zywioł jest męczącym
                                    i trudnym zadaniem. Ja na przykład lubię sobie dokładnie obejrzec
                                    miejsce, okolicę, sąsiedztwo, itp - i u mnie wygląda to tak: jak mi
                                    wypada, że do celu dotrę wieczorem (np. popołudniowy prom z Pierusu
                                    docierał do Naxos koło 23ciej..easyjet z brelina na Krecie lądował
                                    koło północy, itp.) - szukam sobie czegoś przez net wczesniej. Ale
                                    zawsze w takich przypadkach było tak, że ceny, które dostawałam
                                    odbiegały od cen pensjonatów podawanych na stronach. Zwłaszcza po
                                    drugim czy trzecim mailu, kiedy juz byłam bardziej na dane miejsce
                                    zdecydowana.
                                    Podobnie z cenami podawanymi na miejscu - też się różniły od
                                    oficjalnych.

                                    W kwestii formalnej: tylko raz w życiu byłam w grecji w tzw. wysokim
                                    sezonie czyli w pierwszej połowie sierpnia.

                                • des4 nie do końca znasz się 17.11.09, 09:36
                                  być może taka opcja funkcjonuje w przypadku kiekskich altanek...

                                  jeśli chodzi o pensjonaty albo apartamenty o dobrym standardzie, to
                                  cena ze strony internetowej zazwyczaj jest ceną ostateczną i bardzo
                                  trudno jest uzyskać jakikolwiek upust, jeśli juz negocjowac to np. w
                                  przypadku jazdy większa ekipą, kiedy wynajmuje się wiecej kwater u w
                                  danym miejscu, wtedy faktycznie mozna wyrwać 15-20% upustu...
                                  • jacek1f des4 z calym szacunkiem, ale 17 lat corocznych 17.11.09, 10:40
                                    wyjazdow, czasem 2 razy w roku jakos daje mi inne dosiwadczenie niż Twoje.
                                    Albo masz pecha potwornego, albo ja mam szczescie - ale raczej Ty pecha, bo znam
                                    mnostwo osob, ktore maja takie same doswiadczenie jak ja.
                                    I polakow tam jezdzacych, i Grekow goszczacych Polakow.
                                    I nie sa to altanki, zapewniam.
                                  • ewamalgorzata Re: nie do końca znasz się 17.11.09, 11:23
                                    Moje obserwacje i doświadczenia jednak bliższe są tych jackowych niż Twoich.
                                    Owszem, bywa, że cena ze strony nie ulegała zmianie - ale to były raczej wyjątki
                                    niż reguły. Na okreslenie "kiepska altanka" bym się nie zgodziła:)
                                    • wtopek różnie jest z tymi upustami 18.11.09, 12:38
                                      2 lata temu byliśmy w tym miejscu

                                      www.aeolos.com.gr/en_place.htm
                                      przełom koniec sierpnia-początek września, dostalismy niewielki
                                      rabat, bo robilismy rezerwacje dla 2 rodzin, poza tym z tego co
                                      dowiadywalismy się nam iejscu, raczej nie stosowano w sezonie
                                      jakichś znaczacyc zniżek, a średnia apartamentu w Chorefto dla 4-
                                      osobowej rodziny, to plus/minus 100 euro

                                      lepsze miejsca mają albo swoich stałych corocznych bywalców, a wtedy
                                      kwestia ceny jest liczona zupełnie inaczej, albo nie zniżają cen bo
                                      na kwaterę o dobrym standardzie, blisko plaży zawsze się znajdą
                                      chętni

                                      tak przychyliłbym się do opinii, że łatwiej stargować gorsze
                                      miejsca/lokalizacje niż te "premium"
                                      • ewamalgorzata Re: różnie jest z tymi upustami 18.11.09, 13:48
                                        Ja pisałam o swoich doświadczeniach - i mam jakie mam:)
                                        Posezonowe głownie..a poza tym moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak lepsze
                                        i gorsze miejsce - w kontekście miejscówki nie standardu pokoju oczywiście. Dla
                                        mnie na przykład miejsce idealne, jakiego szukam - to pensjonat, koniecznie bez
                                        mała na plazy a konkretnie przy samej plazy, koniecznie bez basenu i do tego
                                        niewielki. Niektórzy takich bez basenów wcale nie rozpatrują - a moja
                                        przyjaciółka najchętniej mieszkałaby w takich, co się znajdują w samym porcie:)
                                        Co do cen - to jeszcze mam taką uwagę, że sporo zalezy od wyspy lub rejonu
                                        Grecji kontynentalnej - a najwięcej od sezonu. W końcu sama byłam zaskoczona, że
                                        znalazłam, poza sezonem, noclegi na Santorini (niestety, pensjonat miał basen)
                                        po 10 e za osobę (kwiecień w ubiegłym roku). Cennik oficjalny - 14 e. pierwszy
                                        mail - 13
                                        www.greeka.com/cyclades/santorini/hotels/santorini-anny-studios/index.html
                                        • wtopek Re: różnie jest z tymi upustami 19.11.09, 08:32
                                          sorry, ale twoje rady i doświadczenia sa wybitnie "niszowe" i
                                          skierowane dla tych 5% ludzi, którzy jada do Grecji poza sezonem...

                                          przyznasz, że Grecja w kwietniu raczje nie jest zbyt popularnym
                                          kierunkiem, a czytając forum ludzie w ogromnej większości chcą się
                                          dowiedzieć jakie sa ceny w okresie czerwiec-wrzesień...

                                          tak też jest, że basen jest generalnie czymś uatrakcyjniajacym
                                          ofertę zwlaszcza dla rodzin z dziecmi...

                                          tak więc nie sprzedawaj doświadczeń dotyczących twojego jedynie
                                          slusznego modelu turystyki jako coś powszechnie obowiązujące, bo z
                                          calym szacunkiem ale portowe pensjonaty w kwietniu to maly margines
                                          wyjazdów...
                                          • ewamalgorzata Re: różnie jest z tymi upustami 19.11.09, 11:10
                                            Ej, no niedokładnie tak napisałam, jak twierdzisz:) Przykład z santorini i
                                            kwietnia podałam, gdyż był to jedyny pensjonat, w jakim spałam i do jakiego
                                            linka pamiętałam - chodziło mi o poparcie moich słów jakimś dowodem. Generalnie
                                            tak jak pisałam, moje doświadczenia nie dotycza szczytu sezonu ale końca
                                            sierpnia, września i czerwca.
                                            I są jakie są - ceny ostateczne zazwyczaj odbiegają od tych na stronach
                                            internetowych tak przy korespondencji mailowej jak i przy wynajmowaniu "na miejscu"

                                            I nie wiem, co rozumiesz przez "mój jedynie słuszny" model turystyki - bo jakbyś
                                            poczytał trochę więcej, choćby w tym watku - to może byś zauważył, że - mimo iż
                                            preferuję osobiście wyjazdy bez biura - w dużej mierze dlatego, że biura dla
                                            turystów z moimi upodobaniami w zasadzie nie mają ofert - to doprawdy nie widzę
                                            nic złego jak ktoś sobie jeździ z biurem - sama kilkakrotnie byłam (Triada miała
                                            słynne poniekąd Little Bay w Stavros, Ecco miało jakiś pensjonat na Kosie w
                                            Lambii) - ale z doświadczenia wychodzi mi, że samemu jest trochę taniej i dużo
                                            lepiej. Co w tym dziwnego, że Jacek założył taki wątek i dzielimy sie w nim
                                            uwagami itp. doświadczeniami? Gdzie tu widzisz narzucanie "jedynie słusznego
                                            modelu turystyki"?
                                          • krainaksiazek.pl Re: różnie jest z tymi upustami 19.11.09, 17:03
                                            W tym roku - przełom czerwca i lipica, czyli początek sezonu, Naxos, apartament dla 4 osób, obok basen (ja muszę mieć basen :)), chyba 14 dni, pierwszy mejl 75e, skończyło się na ok. 60e/noc. Ale na miejscu nie było ofert znacznie tańszych, jak pytaliśmy 'naganiaczy' w porcie.
                                            Potem przez telefon znaleźliśmy na Milos na 2 noce drogo, za 90e/noc chyba, ale na miejscu na resztę pobytu po 45e/noc - wszystko apartamenty, tylko bez basenów, bo na Milos baseny prawie nie występują.
                                            t
                                      • bachula_gr Re: różnie jest z tymi upustami - owszem. 20.11.09, 07:41
                                        wtopek napisał:
                                        > tak przychyliłbym się do opinii, że łatwiej stargować gorsze
                                        > miejsca/lokalizacje niż te "premium"

                                        Niekoniecznie.
                                        - Prawda jest to co napisal Jacek, ze cenniki wywieszone w recepcji
                                        hotelowej i poszczegolnych pokojach to "times portas" czyli ceny
                                        oficjalne MAKSYMALNE, zatwierdzane co roku, na dany rok, z podzialem
                                        na oficjalnie i odgornie wyznaczone sezony niski/wysoki, w
                                        zaleznosci od kategorii lokalu. O greckich kategoriach vs
                                        klasyfikacji gwiazdkowej byl niedawno watek, z linkami do
                                        oficjlanego rejestru EOT.

                                        - tym samym we wszelkich materialach reklamowych a wiec i na na
                                        stronach internetowych jest wymog podawania tych wlasnie cen!

                                        - ceny w hotelach mozna negocjowac oficjalnie (o czym praktycznie
                                        nikt poza Grekami nie wie) i nieoficjalnie. Oficjalnie, bo oficjalne
                                        potencjalne znizki sa zapisane w cenniku na dany rok. Ile i komu
                                        mozna. A nieoficjalnie- wszystko zalezy od uroku osobistego i sily
                                        przebicia klienta :)
                                        Polacy znani sa z tego, ze nie wiedza jak i nie negocjuja, dlatego
                                        juz na wstepie dostaja wyzsze ceny.
                                        Turysci z Izraela sa mistrzami negocjacji, marudza, marudza tak
                                        dluzo az dlas swietgeo spokoju zostaja zakwaterowani za polowe ceny.
                                        Podobnie Wlosi. Polacy i Amerykanie placa najwiecej. Z niewiedzy.

                                        Znizek praktycznie nie da sie wynegocjowac tylko w czasie Wielkanocy
                                        i Bozego Narodzenia (dwa tygodnie wokol BN i NRoku).


    • Gość: bnm Re: zalety bezbiurza..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 10:45
      Mój ostatni wyjazd z Neckermannem był w 2002. Od tego czasu wynajmuje
      zawsze dom wakacyjny z basenem ( PT,GR,SP,CY )za który płacę srednio
      150 euro/dzien. Lot z Berlina średnio 1000 e za 4 osoby plus auto zna
      10-14 dni za ca. 350-400 e. Wychodzi oczywiscie drozej ale mam
      pewność że:
      1.Nie jestem w tłumie hotelowiczów - pool do mojej dyspozycji ( także
      w nocy...)
      2.Wakacje spędzam w mniej turystycznych rejonach , mam blisko do
      mniej turystycznych plaż
      3.Nie matwię się o sytuację finansową biura
      4. Mam wreszcie satysfakcję samodzielnych wakacji- także na Zachodzie
      niewielu tak podróżuje. Widze to po naklejkach na walizkach turystów
      stojących przy odprawach np. w Berlinie czy Wiedniu.

      • jacek1f jesli mowa o domach, to rzeczywiscie 17.11.09, 10:57
        przy wszytskich zaletach - wg mnie samych zaletach!!! - jest drozej, ale to
        wtedy nasz swiadomy wybor, a jakże!

        Natomiast wracając do aprtamentów i zakładając nawet te nieszczęsne, pechowe
        niewytragowane 70 euro za noc, to
        nadal 14 dni dla 3 sob z przelotem najdrozszym, czyli 1000 zł za osobe, daje
        przy 1 e=4,2 pobyt i przelot dla 3 osob w cenie 7116 zł.

        Najtansza jaksa oferta z biura na 14 dni, powiedzmy 2500 zl za osobe (choc
        uwazam, ze w takiej cenie warunki nieporownywalnie gorsze niz w miejscu za 760!
        euro...)
        daje przelot i pobyt w cenie 7500 zł..

        Bez tłoku, bez hotelu molocha, bez upierdliwych rezydentów, w swoim wybranym
        miejscu i do tego 384 zł taniej:-)))
          • Gość: aducha Re: aha, wiesz BNM, ze to i tak tylko 3100 IP: 80.54.67.* 17.11.09, 18:05
            Kreta z biurem od 25.08 dla 2 osób samolot, apartament całkiem całkiem 3698 zł.
            Plus wyżywienie, ale organizując samemu też trzeba coś jeść. Mnie się wydaje, że
            nie można negować, ani jadących z biurem, albo bez. Każdy ma swoje racje. są
            tacy co jadą z biurem podróży i siedzą w hotelu przy basenach, ale jeśli tak
            lubią, niech tak wypoczywają. Są tacy co latają z biurem i do hotelu przybywają
            tylko, aby się wyspać( ja do takich osób należę) i realizują dokładnie taki sam
            program zwiedzania jak ci co zorganizowali sobie wyjazd samodzielnie. Poza tym
            nie każdy dysponuje 14-21 dniami urlopu,samochodem nadajacym się do
            przemierzenia setek kilometrów, znajomością języka, który dla starszych osób
            jest na prawdę wielką blokadą. To nie tylko spytanie o drogę w obcym języku, ale
            zabukowanie biletów na prom, korespondencja w języku angielskim z właścicielami
            pensjonatów itd, itd. Nie każdy jest odważny, czasami strach paraliżuję przed
            samodzielnością. Mnie bardzo podobały się słowa amigo 50- cytuję- ,,Rachunek
            ekonomiczny (z grubsza licząc) jednego i drugiego
            rozwiązania jest podobny. Jeżeli ma się jednak w tym trochę wprawy i
            praktyki, to jednak bez biura wychodzi taniej i z mojego punktu
            widzenia dużo atrakcyjniej." I mam nadzieję, że spece od samodzielnych wypraw
            będziecie nam służyć pomocą, kiedy przyjdzie ten dzień i się przełamiemy( mam
            nadzieję, że już niedługo). Pozdrawiam
            • bah77 Re: aha, wiesz BNM, ze to i tak tylko 3100 18.11.09, 08:05
              > Są tacy co latają z biurem i do hotelu przybywają
              > tylko, aby się wyspać( ja do takich osób należę) i realizują
              dokładnie taki sam program zwiedzania jak ci co zorganizowali sobie
              wyjazd samodzielnie.

              Aducho, w takim przypadku różnica we wspomnieniach z wakacji może
              być rzeczywiście niewielka, szczególnie gdy skorzysta się z BP,
              które oferuje noclegi w pensjonatach.

              Jednak Jacek zakładając ten wątek, słusznie zwraca uwagę, że
              planując pobyt stacjonarny można samemu załatwić sobie to 1 miejsce
              na noclegi, np. w sąsiednim pensjonacie (+ przelot/dojazd), i to bez
              wychodzenia z domu.
              I że bez marży BP wychodzi to jednak trochę taniej.

              Więc warto rozważyć, czy nie nadszedł już ten moment na przełamanie
              się. :-)

              Pozdrawiam

              bah77
              • Gość: Johny Re: aha, wiesz BNM, ze to i tak tylko 3100 IP: *.190.c67.petrotel.pl 18.11.09, 19:44
                Ja już od kilku lat nie korzystam z biur i jak opowiadam w pracy o
                wyprawach na własną rękę, to jakoś tak z podziwem ludzie podchodzą -
                że się odważyłem i to z dziećmi, że wychodzi w sumie taniej niż z
                biurem. Pare osób już tym zaraziłem i nawet pomagam im jak szukać.
                Uwierzcie to wciąga i jaka satysfakcja, że nie trzeba być od kogoś
                uzależnionym. W tym roku miałem już kryzys, planując wakacje 2010,
                bo ceny tanich lotów do atrakcyjnych lokalizacji jakoś tak
                podrożały. Miałem już nawet poczekać na oferty biur, ale udało się -
                nie złamałem się i znalazłem tani lot - na Cypr i to z LOT-em za
                1818 zł na 4 osoby. Reszta to już rutyna. Wyjdzie mi koło 7,5 tys.
                na 2 tyg. w porządnym hotelu ze wszystkim. Jak na Cypr w szczycie
                sezonu, myśle że nieźle. Starczy z pewnością i na wynajęcie
                samochodu. Też zachęcam niezdecydowanych - więcej odwagi.
    • Gość: gość zainteresowan Re: zalety bezbiurza..? IP: *.chello.pl 17.11.09, 19:14
      Wątek wyjątkowy i bardzo ciekawy. Będę go śledził do końca, ale zastanawiam się
      czemu w tym temacie wypowiada się aż tak wiele osób z TWA. Czyżby na ich,
      [zamkniętym] forum "Grecja i wyspy greckie" wyczerpały już własne tematy???? A
      może wreszcie znudziły się same sobą. W sumie okazuje się, że grono osób
      zainteresowanych tym tematem jest skromne a doradców 100 razy więcej. Co nimi
      kieruje. Myślę, że altruizm i za to im dziękuję!.
    • venus47 Re: zalety bezbiurza..? 18.11.09, 19:29
      Szanowni [Autorzy] - {Forumowicze}!!!!
      Proszę Was trzymajcie się głównego [Tematu], który założył jego [Autor].
      Nie zmieniajcie [Tematu] ponieważ wprowadza to ogromne zamieszanie w bazie
      <wyszukiwarki>. Szczególnie dotyczy to jacka1f, który zawsze [Temat]
      rozpoczyna swoim komentarzem i kontynuuje go w dalszej [Treści] swojej wypowiedzi.
      Jacek, Jacek; Jesteś dobry w swoich komentarzach, ale popraw się.
    • kalanitka Re: zalety bezbiurza..? 19.11.09, 09:21
      Ja jestem za bezbiurzem chociaż "nigdy nie mów nigdy" :)
      Cena owszem była ważna w podejmowaniu decyzji - sami czy z biurem.
      Przy naszej 4-osobowej rodzinie "bezbiurze" wychodziło taniej bo
      jeździliśmy niestety w wysokim sezonie - sierpień. Nam zależało
      jednak na dotarciu do miejsc do których biura z całym szacunkiem nie
      docierają. Nawet jeśli jakaś biurowa obazdówka tam zahaczała to na
      krótko.
      • simon_r Re: zalety bezbiurza..? 19.11.09, 10:02
        A są miejsca gdzie biurowa objazdówka dociera na dłużej???
        Siedząc sobie w teatrze w Epidavros obserwowaliśmy towarzystwo z autobusów. My
        sobie zjedliśmy śniadanko kontemplując otoczenie a oni z jęzorami na wierzchu
        biegali aby coś zobaczyć zanim autobus odjedzie.. my mieliśmy chwile gdy byliśmy
        sami a oni zawsze w tłumie.
        • Gość: AnnaiGrzegorz Re: zalety bezbiurza..? IP: *.toya.net.pl 19.11.09, 12:09
          Oj tak,to prawda.W drodze na Peloponez zatrzymaliśmy się w ciekawym
          miejscu,jakieś 50 km przed Atenami na posiłek.Zjedliśmy,wypiliśmy
          kawę i zrobiło nam się tak błogo,że siedzieliśmy,siedzieliśmy i
          tyłka nam sie ruszyć nie chciało.Przed nami w oddali morze,za nami
          góry,przyjemny wiaterek,w cieniu 33 stopnie,no po prostu pełny
          relaksik.Aż tu nagle wpadła polska wycieczka.Nie macie pojęcia z
          jaką w tym momencie przyjemnością przypatrywaliśmy się naszym
          rodakom ,którzy z wywieszonym językiem biegali od toalety do
          sklepu,baru,autokaru...Popatrzyliśmy na siebie i z pełną flegmą
          zamówiliśmy sobie po jeszcze jednej kawie.A autokar zniknął w sinej
          dali...A my kawka,ciasteczko,czekoladka...luzik,normalnie
          luzik,proszę państwa...
    • guyritchie Re: zalety bezbiurza..? 19.11.09, 12:45
      nie wiem jak jest z biurem. zawsze wyjeżdzam (a raczej wyjezdzamy) bez biura. W
      tym roku odwiedziłem Wenecję, Istambuł, Lizbonę, Ateny, Rzym i za kilka dni jadę
      do Alicante nie korzystajac z biur. Nie wiem po co mialbym to robić. Tak sobie
      myslę co miałbym w tych wyjazdach więcej i lepiej jakbym pojechał z biurem? I
      nie wymyśliłem nic. Poza tym zorganizowanie takiego wyjazdu samo w sobie jest
      niezłą zabawą! Lubię to.
      A sprawa kosztów? Myślę, że wyjazdy indywidualne (a wiadomo, "interesuje nas
      tylko to co indywidualnie", że sięgnę po cytat z ubiegłowiecznego serialu) nie
      są tańsze od "biurowych" - przynajmniej w moim przypadku. Ale są to koszty
      calkowitej swobody.
      i znacznie lepiej poznaje się miasto, kraj, ludzi (i co dla mnie ważne -
      kuchnię) jak możesz całkiem swobodnie dysponowac swoim czasem. Lubie zależec
      tylko od siebie. poza tym wybieram terminy wyjazdów w okresach poturystycznych -
      wiosna i jesienia. W Atenach w wielkim, pięknym hotelu było w listopadzie
      kilkanaście osób... dookoła spokój, szum morza, pusta plaza.

      Koszty...bilety powrotne regularnymi liniami do Lizbony, Wenecji czy Istambułu
      kosztowały między 600 a 700pln. Tanie linie do Rzymu - 350pln a do Alicante
      230pln - oczywiście bilety powrotne.
      Hotele wybieram zawsze na pewnym poziomie więc zakładam, że za pokój zapłacę
      100eur. Ponad to ze tak powiem budżet dzienny na rozkurz zazwyczaj jest na
      poziomie 100-180eur (dwie osoby). To zawsze pozwala na swobodę zwiedzania,
      transportu i wybierania knajpek.
      Ubezpieczenie na wyjazd ze sporymi kwotami gwarantowanymi to ok. 120pln (dwie
      osoby). Poza tym uzywam kart kredytowych, które też dodatkowo mnie ubezpieczają.

      Nie wiem po co miałbym wynajmować biuro? Transfer z lotniska do hotelu? W
      atenach za 35km zapłaciłem 30eur za taksówkę. W Lizbonie shuttlebus zawiózł mnie
      pod hotel za 11eur.
      Posiłki? Toż to jedna z największych przyjemności turystyki - bieganie po
      lokalnych knajpkach, próbowanie nowych smaków, nowych win! Bufet w hotelu i open
      bar tego nie zapewnia a wrecz przeciwnie - zniechęca do takich doswiadczeń.
      Wycieczki "fakultatywne"? Zbyt wiele ich po drodze spotkalem aby cokolwiek
      dobrego o nich powiedzieć. Lizbona w jeden dzień. Ziemia święta w dwa, Toskania
      w trzy. W Paryżu po 6 godzinach w d'Orsay wciąż mi było mało. A przecież w 6
      godzin można zwiedzić cały Paryż!

      Nie przypisujcie mi pogardy do biurowych turystów. O nie! Doskonale rozumiem ich
      motywacje. Mam przyjaciółkę co kupuje drogie wczasy w dobrych biurach bo na
      codzień żyje tak intensywnie, że potrzebuje calkowitego wylączenia,
      przywiezienia, odwiezienia, podania i zabrania. Szuka trybu off i w biurach go
      znajduje.
      Inny mój kumpel jeżdzi z grupą przyjaciół na wakacje więc szukają wycieczki
      razem i razem spedzaja tam czas. To pozwala uniknąć dyskusji: co dzisiaj, gdzie
      dzisiaj, a może gdzie indziej, a może jeszcze tam, ale to nie fajne, ale ja
      właśnie chce. Biuro i wyjazd zorganizowany. Koniec.

      Często, bardzo często wyjazd biurowy to jedyna szansa na zobaczenie kawałka
      swiata. Bariera językowa i kulturowa wiele osób zupełnie blokuje. To widać w
      dyskusjach forumowych o biurach podrózy, gdzie do tzw. pilotów czy rezydentów
      biegają ludzie z najmniejszymi głupstwami, bo nie mają pojecia jak załatwić to z
      obsluga hotelu czy knajpy. Stają się tam całkowicie bezradni.

      Wyjazd bezbiurowy jest bardziej satysfakcjonujący, odpoczywa się wtedy zupełnie
      inaczej bo zazwyczaj z dala od molochów turystycznych. Czas przeznacza sie tylko
      na to co najbardziej cię interesuje (np. duuuzo Orsay a do Wersalu niekoniecznie).
      Zawsze namawiam do wyjazdów "indywidualnych" wystarczy spróbowac raz aby nie
      wracać potem do biura.
      • gringo68 Re: zalety bezbiurza..? 19.11.09, 13:08
        "bezbiurowy jest bardziej satysfakcjonujący"

        dla ciebie, nie narzucaj innym jedynie słusznego modelu spędzania
        wakacji...

        i wyjazdy z biurem i te bez biura mają swoje wady i zalety i raczej
        w ilości wyrównanej po obu stronach...
        • guyritchie Re: zalety bezbiurza..? 23.11.09, 09:56
          gringo68 napisał:

          > "bezbiurowy jest bardziej satysfakcjonujący"
          > dla ciebie, nie narzucaj innym jedynie słusznego modelu spędzania
          > wakacji...

          drogi gringo, jakże ja miałbym narzucać jedynie słuszny model wakacji? Nie mam
          na to ochoty ani możliwości; na szczęscie nikt nie ma. Opisałem w sposób
          nieagresywny i niewartościujący mój model wakacji "bezbiurowych".
          A dlaczego uważam, że wyjazd bezbiurowy może byc bardziej satysfakcjonujący?
          Częsc argumentów opisałem w poprzednim poście,
          inne to takie, że naprawdę mnie cieszy jak wieloetapowa podróż wymyslona i
          sklejona całkowicie przeze mnie działa jak należy. Samo wymyslanie i
          organizowanie takiej podrózy jest dobrą zabawą.
          To po prostu jest satysfakcjonujące także dlatego, że mam swiadomość, że caly
          czas zależę tylko od siebie. A to dla mnie ważne. pozdrawiam wszystkich chętnie
          podróżujących i tych z biurem i tych bezbiurowych.
      • jacek1f bardzo dziękuje za dyskusje , i 19.11.09, 13:10
        za ten post Guya - łądnie zbiera wszytsko.
        Założyłem wątek, żeby skanalizowac wielokrotnie powtarzane w różnych miejscach
        argumenty, przykłady itp.
        Broń bogowie z panteonu! nikt tu nie forsuje "jedynie słusznej wzizji swej"
        wyjazdu, nie ma mowy.

        Dla każdego cos miłego i nie da sie radości i rodzaju spedzania wolnego czasu
        uwiezic w monopolu:-)

        Ale jeżeli ktokolwiek skorzysta z jakiejkolwiek uwagi zawartej tu w wątku i cos
        mu to pomoze w decyzji albo naświetli cos - to wspaniale.
        I tyle:-)
        pozdrawiam

        ps. może ktos założy wątek: zaletry podróżowania do Grecji i na Wyspy z polskimi
        biurami"
        i tez bedzie wspaniale..:-)
        • venus47 Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 19.11.09, 19:04
          Jacku; napisałeś:
          ""bardzo dziękuje za dyskusje , i za ten post Guya - łądnie zbiera wszytsko.""
          Drogi Jacku sam widzisz jak wygląda mieszanie [Tytułu] i łączenie go z
          [Treścią]. Piszesz dalej:
          ""> ps. może ktos założy wątek: zaletry podróżowania do Grecji i na Wyspy z
          polskim i biurami" i tez bedzie wspaniale..:-)"
          Popieram Twoją propozycję. Przecież wśród nas jest wielu emerytów, którzy
          z racji uwarunkowań powojennych nie znają angielskiego i nie poradzą sobie sami
          w "wielkim świecie". Oczywiście są wyjątki osób urodzonych wcześniej niż Wy,
          Wy,Wy - "najaktywniejsi", którzy znają języki i poradzą sobie bez biura.
          Myślę, że powinien powstać wątek w rodzaju <Emeryci w/do Grecji"
          Dziękuję Ci i pozdrawiam.
          P.S.
          Radź nam emerytom dalej;



          • kalanitka Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 19.11.09, 20:43
            Ale Venus chyba ty nie jesteś emerytem :)
            Jeśli mogę coś poradzić takie forum jest dla wszystkich i młodzieży
            chcącej jechać z plecakiem i rodzin z dziećmi małymi większymi, dla
            singli,emerytów też. Dla tych któży chcą jechać sami i klientów biur
            podróży. Każdy wybiera sobie informacje jakie mu pasują. Im więcej
            różnych informacji tym lepiej. Dla każdego coś dobrego hihihi
            Mnie nie będzie interesować np hotel z basenami, animacjami dla
            małych dzieci bo mam nastolatki. Więc wyłuskuję to co mi akurat
            pasuje.Jeśli ktoś nie uzyska tu informacji zawsze może się udać na
            inne fora np
            forum.gazeta.pl/forum/f,19,Turystyka_zorganizowana.html
            tu uzyska konkretne informacji gdzie kiedy z jakim biurem
            forum.gazeta.pl/forum/f,743,Porady.html
            tu też może zadać pytanie o podróż z biura.
            Jeśli emeryt jest biegły w korzystaniu z internetu i wie czego chce
            poradzi sobie :)
            Jeśli lubi podróże a nie bardzo sobie radzi z komputerem lub go nie
            ma np. i tak takie forum mu nie pomoże (chyba ze jakiś wnuk mu :)
            poprostu pójdzie do jakiegoś biura w swojej miejscowości.
            Tak samo jak są zwolennicy biur i bezbiurza tak są też emeryci
            którzy nie wychodzą z domu i tacy co biegają na zajęcia uniwersytetu
            trzeciego wieku.
              • kalanitka Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 20.11.09, 08:52
                haha fotogeniczny jest prawda. On nie potrzebuje biura podróży jak
                wyjeżdżamy wynajmujemy mu miejsce w prywatnym pensjonacie (też
                znalezionym przez internet na jakimś forum :)
                Nigdy nie mówię nigdy i jeśli będzie taka oferta wyjazdu
                odpowiadajaca mi "miejscowo", cenowo, terminowo itd itp. to
                skorzystam. Lubię mieć wybór i sądzę że inni też.
                Jeśli kogoś interesuje pogoda i hotele z basenami takich szuka
                informacji, jeśli kuchnia grecka(bo jest smakoszem) lub kwatery
                prywatne to tego będzie szukał. Podrużuje samochodem, inny samolotem
                a ktoś inny promem - to o nie będzie pytał. Proste.
                Nikt nikomu nie narzuca formy spędzania urlopu jedynie dostarcza
                inspiracji. A przyznam że takie fora to bogate źródło. Jeśli
                wniesiesz coś dobrego do niego to może komuś pomożesz :)
                Na fotoforum są piękne zdjęcia z Korfu dorzuć kilka swoich. Podaję
                link abyś już nie szukał/a
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,882,83604123,83604123.html
                Pozdrawiam. Miłego dnia
                • deoand Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 20.11.09, 10:56
                  hej .. jezdziłem i z biurem i bez biura i znowu z biuren i bez biura
                  i teraz znowu z biurem więc mam porównanie ...

                  ograniczymy sie wszakże do Europy bo do krajów " innych " typu
                  Afryka płn jeżdzi sie zawsze z biurem i to pozostaje poza dyskusja ..

                  Natomiast w Europie jazda z biurem ma tę oczywista przewage nad
                  jazdą samodzielną , że w określonym czasie jak najwiecej zobaczysz i
                  sie dowiesz o danym kraju .. przecież biuro ma opracowany dokładnie
                  harmonogram ile czasu na co oparty o wieloletnie czasem
                  doświadczenia ... To że ktos chce patrzec na morze przez godzine -
                  drugą na rybki a trzecią na kamień a czwartą na bezdomnego pieska to
                  proszę bardzo ale za chwile zrobi sie ciemno i trzeba będzie z
                  wywieszonym językiem szukać noclegu bo ten z internetu szlag trafił
                  bo chiało sie pieska ...
                  a parkowanie w miastach a szukanie drogi do określonych zabytków a
                  zwiedzenia ciekawych miejsc - to daje pilot , który te miejsca zna -
                  chyba , że jest pilotem do d..

                  inna sprawa bieganie po twernach i szukanie obiadokolacji - po co
                  zmęczonym szukać jakieś tam twerny i posilac sie czymś czego nazw
                  nawet nie wymówimy oprócz suflaków oczywiście - skoro to samo
                  dostaniesz juz opłacone z biurem w tawernie czy hotelu ... nie
                  schudniesz na tym wikcie aby zrobił sie z ciebie anorektyk .. jak
                  chcesz to idź sobie do tawerny po 22 i zamów cos tam .

                  Ja korzystam z formy 7 + 7 i wolę zwiedzać intensywnie przez tydzień
                  a drugi tydzień opalac sie na plaży

                  pzdr i każdemu wg jego uznania

                  i jeszcze jedno - proszę łaskawie pamiętać , że ilośc interesujących
                  miejsc w danym krsju jest ograniczona i w zasadzie stała - wszystko
                  polega na dojeżdzie do tych miejsć -
                  • m.c.r Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 20.11.09, 21:08
                    deoand napisał:

                    > ograniczymy sie wszakże do Europy bo do krajów " innych " typu
                    > Afryka płn jeżdzi sie zawsze z biurem i to pozostaje poza dyskusja ..

                    Dlaczego? Znajomi samodzielnie organizowali wyjazd do Wietnamu, inni zaś na
                    Kubę, w tym roku Tanzania.

                    > Natomiast w Europie jazda z biurem ma tę oczywista przewage nad
                    > jazdą samodzielną , że w określonym czasie jak najwiecej zobaczysz i
                    > sie dowiesz o danym kraju .. przecież biuro ma opracowany dokładnie
                    > harmonogram ile czasu na co oparty o wieloletnie czasem
                    > doświadczenia ...

                    Tak, Ateny w 3 godziny, objazd Peloponezu w jeden dzień itp. Biuro wywiezie Cię
                    wyłącznie w miejsca stricte turystyczne. Widziałeś na ten przykład wycieczkę do
                    Perachory? Albo Pellany? Widziałeś wyprawę na Mani?

                    > To że ktos chce patrzec na morze przez godzine -
                    > drugą na rybki a trzecią na kamień a czwartą na bezdomnego pieska to
                    > proszę bardzo ale za chwile zrobi sie ciemno i trzeba będzie z
                    > wywieszonym językiem szukać noclegu bo ten z internetu szlag trafił
                    > bo chiało sie pieska ...

                    Hm, nigdy nie miałem problemu z noclegami, fakt, czasami zajmuje to więcej niż
                    10 minut. Zwiedzanie polega na tym, że przeznaczasz na nie tyle czasu, ile
                    chcesz, a nie ile chce przewodnik. Fakt, można próbować zwiedzać z biurem
                    Meteory (tzn jeden klasztor + obowiązkowo wytwórnia "ikon"), ale czy to na tym
                    polega? Z doświadczenia powiem, że nie.

                    > a parkowanie w miastach a szukanie drogi do określonych zabytków a
                    > zwiedzenia ciekawych miejsc - to daje pilot , który te miejsca zna -
                    > chyba , że jest pilotem do d..

                    Ale on zna tylko Epidavros, Mykeny etc. Myślisz, że zna Perachore? Heraion
                    Argiwski? Trafi do Nekromanteionu? Ba, nie sądzę, aby nawet do Dodony trafił.
                    Zabytki (i drogi doń) w Grecji są całkiem nieźle oznaczone, a jeszcze jak się ma
                    mapę papierową...

                    > inna sprawa bieganie po twernach i szukanie obiadokolacji - po co
                    > zmęczonym szukać jakieś tam twerny i posilac sie czymś czego nazw
                    > nawet nie wymówimy oprócz suflaków oczywiście - skoro to samo
                    > dostaniesz juz opłacone z biurem w tawernie czy hotelu ...

                    To samo? Może tak samo brzmiące danie, ale na pewno nie tak samo smakujące.

                    > nie
                    > schudniesz na tym wikcie aby zrobił sie z ciebie anorektyk .. jak
                    > chcesz to idź sobie do tawerny po 22 i zamów cos tam .

                    Ale ja np chcę spać do 12 i o 13 zjeść śniadanie, a nie od 6 czatować przed
                    wejściem do restauracji hotelowej, bo o 7 wszystko będzie zjedzone :-) Nie chcę
                    też specjalnie wracać na 18 na kolację, bo akurat wolę poleżeć na plaży, czy
                    pospacerować.

                    > Ja korzystam z formy 7 + 7 i wolę zwiedzać intensywnie przez

                    Masz takie prawo i jest to Twój wybór, który szanuję. Ja po kilku latach
                    jeżdżenia z biurami odkryłem czym jest samodzielny wyjazd i nie zmienię tego w
                    drugą stronę.
                    Nie nakłaniam też nikogo do takiej formy wypoczynku, choć _moim_ zdaniem jest
                    ona ciekawsza.

                    > i jeszcze jedno - proszę łaskawie pamiętać , że ilośc interesujących
                    > miejsc w danym krsju jest ograniczona i w zasadzie stała - wszystko
                    > polega na dojeżdzie do tych miejsć

                    Jak myślisz, do ilu ich procent docierają biura podróży i ich przewodnicy? Wielu
                    miejsc nie widziałem w Grecji, kilka udało mi się poznać, natomiast z całą
                    powagą mogę napisać, że wszystko to, co (w każdym razie w kontynentalnej części
                    Ellady się znajduje) pokazują i po czym oprowadzają przewodnicy mam za sobą :-)
                    • Gość: aducha Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i IP: 80.54.67.* 21.11.09, 10:02
                      Dlaczego często przewija się w wątkach problem zwiedzania z przewodnikiem, jako
                      minus podróży z biurem? Przecież na miejscu można wynająć samochód i podróżować
                      tak samo jak wy, w te same miejsca co wy, a czasami zobaczyć więcej.Nas
                      interesuje przelot i najtańszy nocleg,gdyż wybywamy rano a wracamy wieczorem. I
                      to cały kontakt z biurem podróży. Myślę,że jedno i drugie podróżowanie ma plusy
                      i minusy, a jak już wcześniej pisałam niektórzy mają tylko 7 dni urlopu i
                      samodzielna podróż samochodem np do Grecji jest bez sensu. Niektórzy znów nie
                      czują się na tyle silni, aby się tego podjąć.
                      • m.c.r Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 21.11.09, 11:09
                        Można zwiedzać na własną rękę, ale po co wtedy przepłacać za nocleg, z którego
                        nie korzystasz? Chyba, że piszesz o zwiedzaniu najbliższych okolic i powrót na
                        noc do hotelu.
                        Jak wspominałem - ja nikogo nie namawiam na samodzielną podróż. Każdy wypoczywa
                        jak mu najwygodniej/najlepiej. Przedstawiłem jedynie argumenty, które w moim
                        przypadku spowodowały taki a nie inny wybór.
          • deoand Re: bardzo dziękuje za dyskusje , i 20.11.09, 22:27
            Bo i Bp tez nie jest złe choc jak ktos preferuje wyjazdy indywidualne to prosze
            bardzo .
            do poprzednika .. naprawde ogląda się bedąc pierwszy raz w obcym kraju standarty
            tak jak chocby w Polsce Warszawe Kraków Zakopane a nie św Lipke , Piątek i Pacanów .

            tak samo i w Grecji choć na pewno zważywszy na linię brzegowa Grecji
            pieknych plaz jest wiele choc tak naprawdę trochę podobne do siebie ...

            pzdr deoand
                  • guyritchie bilety lotnicze 23.11.09, 09:42
                    drogi Marku,
                    sporo biletów kupuję samodzielnie i mam pewne doświadczenie.
                    przekaże ci kilka rad i pomysłow jak tanio kupić bilet.

                    Generalnie latam po Europie. Wciąz można polecieć i wrócić np. do Rzymu za
                    300pln czy do Hiszpanii za 250pln.
                    Zarejestrowałem się na stronach kilku przewoźników więc regularnie dostaję
                    newslettery z ich "promocjami". Często w takich promocjach kupuję bilety i np do
                    Istambułu czy Lizbony bilet lufthansy z Warszawy kosztował 600pln. Mój
                    przyjaciel do madrytu poleciał Lotem w październiku za 360pln. W ogóle w maju
                    lot sprzedawał bilety na bliską europę, wyloty latem i we wrzesniu w okolicach
                    350-400pln np. do Budapesztu.
                    Poza tym regularnie wchodze na strony tanich przewoźników i sprawdzam ceny
                    biletów. Udało mi się skleić podróż do Gibraltaru za ok. 500pln przez Londyn a
                    nawet na Alitalia na Sardynię za 360pln!

                    Jak pisałem wcześniej sam organizuję swoje wyjazdy i nie przywiązuję się do
                    kierunków jakie chcę odwiedzić. Często bilet kupuje wlasnie dlatego, że jest tani.

                    Mam taką metodę... Jesli wybiorę sobie jakieś miejsce na urlop to wchodze na
                    stronę portu lotniczego do którego będę lecial i sprawdzam jakie linie tam
                    operują. Potem linia po linii sprawdzam ich siatki połączeń i sprawdzam ceny
                    połączeń z polski. W regularnych liniach zazwyczaj szukam cen biletu powrotnego
                    z polski w cenie do 600-650pln. Regularne linie dają wygodę odprawienia bagażu
                    do miejsca ostatecznego a poza tym każda zmiana rozkladu daje prawo do zwrotu
                    CAŁEGO biletu na wszystkie etapy podrózy.

                    W poprzednim roku kupowałem bilety do portugalii (do Lizbony i z Porto, w obie
                    strony przesiadka w Paryżu) u tanich przewoźników i każdy etap podrózy był u
                    innego przewoźnika. Wszystko zadziałało bez problemu ale na ORLY spędziliśmy
                    ok.8 godzin czekając na przesiadkę co nie jest dobrym doswiadczeniem, co wie
                    każdy kto odwiedził to lotnisko.
                    Moją metodą na sklejenie takiej podrózy jest prowadzenie rezerwacji w tym samym
                    czasie w otwartych osobno okienkach na każdy etap podróży. to jedyna gwarancja,
                    że ceny biletów będą potwierdzone.

                    Oczywiście ryzyko przy tanich liniach jest spore. Moja pierwsza próba
                    odwiedzenia sardynii nie wyszła właśnie przez zmianę rozkładu lotów taniego
                    przewoźnika na jeden z etapów. Bilet był rezerwowany oczywiście na każdą podróz
                    osobno i nie miało znaczenia, że przewoźnik był ten sam - włoski Volare.
                    Wszystkie bilety musiałem oddać i poniosłem pewne koszty, ale cala podróż
                    kosztować miała ok. 400pln więc rezygnacja kosztowała ok. 120pln. Takie to ryzyko.

                    Podsumowując... dla mnie takie klejenie podrózy to zabawa. Jestem elastyczny w
                    czasie i w miejscu podróży...odwiedzę Hiszpanię albo Grecję albo we wrześniu
                    albo w październiku a zalezy to m.in. gdzie kupię atrakcyjne bilety. Dlatego
                    lubię ten sposób podróżowania.
                    • ewa.mila różnice 23.11.09, 12:55
                      Faktycznie, coś jest w tych dyskusjach pomiędzy jeźdżącymi z biurem
                      i bez biura ... jakieś napięcie, niezrozumienie i poczucie, że
                      któraś ze stron uważa się za "lepszę" czy "gorszą". I mam tu na
                      myśli nie tylko neta i forum jedno czy drugie. Mam na myśli realny
                      świat i własne doświadczenia. Mam dobrą koleżankę, która jeździ z
                      biurem. I jest tym zachwycona, zawsze zadowolona. Dwa razy była na
                      krótszym wyjeździe bez biura a jednak uważa, że biuro to dobry
                      wybór. W niczym jej nie ogranicza, nie przeszkadza. Wielokrotnie
                      zadawała mi pytania dlaczego ja wolę jechać bez biura, a ja ciągle
                      to samo, że swoboda, luz, spokój ... itp. Dla mnie najważniejsze
                      jest to, że w samodzielnych wyjazdach czuję, że tak naprawdę tylko
                      ode mnie zależą moje wakacje, że jestem takim swoim prywatnym biurem
                      podróży i sprawia mi wielką frajdę szukanie, negocjowanie, czytanie,
                      pytanie ....
                      Ale ... wracając ... otóż coś dziwnego zaczęło się dziać między mną
                      a wspomnianą koleżanką .. w końcu ona powiedziała, że ja daję jej
                      odczuć, iż samodzielne wyjazdy są lepsze, że są "czymś", a jej to
                      taka lipa. A ja nigdy nie miałam takiego zamiaru, nigdy nie chciałam
                      nic takiego dać drugiej osobie odczuć, przenigdy nie krytykowałam.
                      W czym tkwi problem? bo to co doświadczyłam osobiście teraz odczuwam
                      w dyskusjach forumowych - choćby w tej.
                      Powiedziałam koleżance i Wam wszystkim forumowicze jeżdżący z
                      biurami - pragnę powiedzieć, że nie ma w nas jeżdżących bez biur
                      żadnej agresji wobec Was, żadnego poczucia wyższości!!!!!!!!! Nic z
                      tych rzeczy! Przestańcie w końcu traktować nas w taki sposób -
                      prawdopodobnie nie jednemu pomogliśmy i gotowi jesteśmy pomóc!! i
                      proszę wierzyć - również emeryci podróżują sami!!! i tym emerytom
                      też mogłabym dać wskazówki. PO to są te nasze posty - bezbiurowców -
                      popatrzcie na to uczciwie - ilu tu dzieli się swoim doświadczeniem,
                      pomysłami, wiedzą mimo, że nikt za to nie płaci, wszystcy robią to
                      bezinteresownie i jeszcze dostają po głowie za to, że niby
                      tacy "przemądrzali", "wygadani". Mi nadal pomagają wszystkie
                      wypowiedzi tych bardziej doświadczonych w samodzielnych wyjazdach i
                      chętnie ich czytam i słucham.
                      Biurowcy i bezbiurowcy - wszystkim przyjemności życzę - w
                      samodzielnym szukaniu, drążeniu, czytaniu - począwszy od netu, przez
                      przewodniki, mapy a skończywszy na ofertach biur.
                      • deoand Re: różnice 23.11.09, 13:56
                        Ładnie piszesz tyle tylko , że nie da się tego twojego przesłania wcielic w
                        życie na forach - wszystkich turystycznych i nie chodzi tu tylko o Grecje
                        chocby o Egipt , który kiedys był tego najlepszym przykładem ale talto TWA cos
                        sie po prostu wykruszyło albo zestarzało po prostu .
                        Zawsze ci co jeżdza bez biura powołują sie na wyimaginowana wolnośc i takie tam
                        uważając , że oni to prawdziwi turyści a ci co z biurem to drugi sort .
                        i rodzi to konflikt natychmiast .
                        Ja aktualnie jeżdzę z biurami w ramach 7 + 7 i jestem zadowolony bo
                        nie trace czasu na szukanie dróg , posiłków ,hoteli i nier męczę sie za kółkiem
                        a przejechać trzeba chocby w tej Grecji ok chyba 2 tys km żeby cos zobaczyć ...
                        Kiedys jeździłem własnym autem do Chorwacji Włoch czy na Węgry .. Teraz jestem
                        po prostu wygodny bo starszy i mnie sie nie chce - po prostu jestem leniwy i
                        tyle ale dzieki opcji 7 + 7 zobaczę cały kraj - oczywiście z grubsza i
                        oczywiście standarty co daje mi wyobrażenie o tym kraju .

                        Ja preferuje ten system ale jak ktoś ma wiecej czasu to prosze bardzo - tez
                        poczytam o technicznych sposobach organizowania podróży

                        ale szukanie okazzji i inernecie jak było w poprzednim poscie - kupowanie
                        tanszych biletów gdzieś tam a może odwołaja lot - koczowanie na lotniskach wylot
                        z Niemiec czy Bóg wie skad i tam też powrót a w Grecji wypożyczanie auta -
                        męczenie sie za kierownica szukanie ciekawych miejsc - uwaga aby ktos nie rozbił
                        ci auta , za które musisz zapłacić jeszcze w Atenach ... po co mi to

                        Ide do biura wpłacam kwote na Okęcie dalej tydzień byczenia na plaży i w autokar
                        i cała Grecja zaliczona

                        ale można oczywiście samemu tez tylko nie wypisujmy , że ten co tak robi to
                        jakis nadturysta czy nad człowiek ...

                        Jeden lubi żone inny teściową

                        pzdr deoand
                        • ewa.mila Re: różnice 23.11.09, 15:26
                          zaliczona???
                          Dla jednych męczarnia to wypożyczenie samochodu i skręcanie w drogę,
                          którą się samemu chce przejechać a dla drugiego męczarnia to wyjazd
                          z grupą, podporządkowanie co do czasu i miejsca, przystanek w
                          momencie może nie koniecznie odpowiednim ....
                          Każdy wybiera co mu pasuje ....
                          ale czy każdy chce zaliczyć???
                          tu mam wątpliwości
                          • bah77 Re: różnice... 24.11.09, 00:01
                            Miła Ewo!

                            Jacek założył ten wątek, aby zwrócić uwagę, że można łatwo i taniej
                            załatwić sobie wakacje _stacjonarne_ w pensjonacie w GR samemu, a
                            nie przez BP.
                            Jednak jak ktoś lubi wielki hotel z basenem, monotonnym żarciem i
                            np. jakimiś animacjami, to pewnie i tak wybierze BP.

                            A już zupełnie jałowa jest dyskusja o wyższości/niższości
                            samodzielnych wakacji objazdowych, a tych z BP - jeden cieszy się
                            wyszukanymi atrakcjami, które sam lubi najbardziej, a drugi ma
                            radochę, gdy zaliczy kraj w 7 dni i nie musi "zawracać" sobie głowy
                            np. oglądaniem fotek przed wyjazdem.

                            Pozdrawiam

                            bah77
                        • m.c.r Re: różnice 24.11.09, 08:32
                          deoand napisał:


                          > Ide do biura wpłacam kwote na Okęcie dalej tydzień byczenia na plaży i w autoka
                          > r
                          > i cała Grecja zaliczona

                          Masz na myśli Delfy, Meteory i Epidavros? Nie jestem złośliwy, ale gdzie biuro jeszcze Cię zawiezie, że "całą Grecje zaliczasz"?


                          > ale można oczywiście samemu tez tylko nie wypisujmy , że ten co tak robi to
                          > jakis nadturysta czy nad człowiek ...

                          Raczej pasjonat :-)
                          • Gość: masta Re: różnice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 08:53
                            O ile mnie pamięć nie myli, Pałkowski w książce o wyprawie na
                            Syberię opisał różnice między turystami (którzy lubią dobry hotel,
                            dobre miejsce, 7+7, a po powrocie pochwały w kręgu znajomych) a
                            podróżnikami, którzy organizującą sobie podróże na własną rękę, nie
                            po to, by po powrocie podnieść swoje ego w oczach znajomych, a po
                            to, by spełniać się w swojej pasji życia.

                            Wydawać by się mogło, że to jest sedno sprawy. Turysta vs Podróżnik.
                      • chiara76 Re: różnice 23.11.09, 14:09
                        ewo, tu to jeszcze jest dyskusja w wersji light, ale ostatnio śledziłam dyskusję
                        na forum Turystyka Zorganizowana, gdzie tak zjechano faceta, który wypowiedział
                        się pozytywnie o wyjeździe z biura (akurat bardzo daleko, poza Europę, chociaż
                        teoretycznie to może nie ma znaczenia), że aż się zastanowiłam, skąd w ludziach
                        tyle agresji i chęci przywalenia , jak naprawdę nie trzeba się z kimś zgadzać,
                        tylko po co od razu taka nieprzyjemna sprawa.
                        Mnie biuro jak dotąd służyło jako przewoźnik i zapewniacz hotelu, bo i tak na
                        miejscu wynajmujemy auto i jeździmy sami, ale kurczę, nigdy nie czułam jakiejś
                        wielkiej satysfakcji, że ja wysiadam się na parkingu przy danej atrakcji z
                        samochodu osobowego a ktoś inny wraz z grupą ludzi z autokaru.
                        • simon_r Re: różnice 23.11.09, 17:11
                          chiara76 napisała:

                          > nigdy nie czułam jakiejś
                          > wielkiej satysfakcji, że ja wysiadam się na parkingu przy danej atrakcji z
                          > samochodu osobowego a ktoś inny wraz z grupą ludzi z autokaru.

                          no bo chyba jednak nie o to chodzi... bardziej o to co się czuje jadąc autokarem
                          i widząc piękne miejsce a nie mogąc się zatrzymać i pobyć tam choć przez chwilę :))
                          Wycieczka do Kairu czy Petry to dla mnie był koszmar.. i już teraz wiem, że
                          muszę tam powrócić SAM, czyli bez autokaru z tłumem ludzi.
                        • deoand Re: bilety lotnicze 24.11.09, 12:26
                          Masz na myśli Delfy, Meteory i Epidavros? Nie jestem złośliwy, ale
                          gdzie biuro jeszcze Cię zawiezie, że "całą Grecje zaliczasz"?

                          Tak ale przecież jeszcze Ateny i cały Peloponez - a co jeszcze
                          chcesz zobaczyc w Grecji kontynentalnej jadąc indywidualnie w ciągu
                          7 dni ????

                          ogólnie cała Grecja - oczywiście bez wysp a widoczki miasteczek
                          slicznych nadmorskich są generalnie podobne i nawet nazw nie
                          spamietasz .

                          Zaliczyć troche tak trochę nie ale coś w tym jest - jak zaliczysz
                          400 kobiet jak jeden z koszylarzy NBA to wątpie czy cos by mógł
                          powiedzieć o 156 albo 324 ale ja mieszczę się w przedziale ok 30-40
                          to o kazdym kraju w którym byłem i zaliczyłem - raz z biurem raz
                          samemu -cos tam bym powiedział .

                          oczywiscie rady jak zorganizowac taki samodzielny wyjazd są bardzo
                          cenne i rzeczowe

                          pzdr deoand


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka