Gość: Niezadowolona
IP: *.bgz.pl
29.05.12, 12:05
Właśnie tydzień temu wróciłam ze swoją rodziną z wakacji z Rodos. Międzylądowanie na Krecie wydłużyło lot o 2 godziny, a drugie już lądowanie na docelowej wyspie Rodos fatalnie skończyło sie dla mojego kilkunastomiesięcznego dziecka :( /gwałtowne wymioty, przerażenie dziecka, a przy tym brak woli stewardessy przy sprzątnięciu pozostałego bałaganu, który pozostał pomimo mojego ogarnięcia za pomocą całego opakowania chusteczek nawilżających/.
I tak na marginesie: słyszałam wiele negatywnych opinii o celowym zaniechaniu Biura Neckermanna o tym międzylądowaniu. I były to nie tylko opinie rodzin z małymi dziećmi.
I niestety, w zakresie organizacji lotu - Biuro podróży Neckermann nie spełniło podstawowych oczekiwań swoich klientów. Przy zakupie wycieczki celowo nie informowało o międzylądowaniu na Krecie; tuż przed już samym lotem, na lotnisku w Warszawie - poinformowano nas, że międzylądowanie wydłuży czas podróży tylko o 1 godzinę (a trwało to 2 godziny); po wylądowaniu już na Krecie - poproszono wszystkich o wyjście z samolotu; po powrocie do samolotu - nasze wcześniejsze miejsca były już zajęte przez turystów wracających z Krety do Polski, i niestety zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym: ciesz się, że miejsce dla Ciebie w ogóle jest (nieważne, że siedzieliśmy oddzielnie: ja z małym bobasem, a mój mąż po drugiej stronie samolotu z niezbędnym bagażem podręcznym dla naszego dziecka). I jeszcze jedno: na lotnisku na Krecie, turyści sami musieli pilnować informacji o odlocie na Rodos. Na lotnisku była ogromna dezorganizacja w zakresie informowania podróżujących. To był jeden wielki chaos. My turyści - musieliśmy sami się nawzajem pilnować. Brak słów...