Grecja - posiłki

09.07.12, 22:04
Mam pytanie, czy jadąc do Grecji zwykle preferujecie formułę all inclusive czy są wśród Was osoby, które jadą na wczasy z dwoma posiłkami? Czytam informacje o różnych hotelach i czasami ten all jest mocno naciągany. Zastanawiam się, czy gdybyśmy chcieli żywić się na mieście to czy dużo drożej to wychodzi? Zależy mi przede wszystkim na poznaniu tradycyjnej greckiej kuchni ;)
    • ka_ja1 Re: Grecja - posiłki 09.07.12, 22:23
      Witam! jeżeli zależy Ci na poznaniu prawdziwej greckiej kuchni to polecam pobyt bez wyżywienia. Hotelowe jedzenie ma niewiele wspólnego z grecką kuchnią. Jeżeli w dodatku chcesz pozwiedzać troszkę ciekawych miejsc to naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać :)
      • ulo205 Re: Grecja - posiłki 09.07.12, 22:29
        A czy greckie tawerny są drogie? Ile może w przybliżeniu kosztować fajny grecki obiad dla dwójki osób przez 8 dni?
        • very_famous Re: Grecja - posiłki 09.07.12, 22:39
          Cena zależy od tego co zamówisz. Zwykle jest to od około 15€ na osobę do 25-30€. Choć całkiem dobrze da się najeść za pomocą sałatek, przystawek i może wiele taniej nie wyjdzie ale w ten sposób każdy może zamówić coś innego co można w rezultacie konsumować na spółkę :)
          U Greków fajne też jest street food np. gyrosy albo rewelacyjne naleśniki z różnymi formami nadzienia.
          • Gość: wisełka Re: Grecja - posiłki IP: 62.244.130.* 10.07.12, 08:08
            Dobry obiad bez napoju zjesz niemal wszędzie za ok 10€. Wróciłam tydzień temu. Objechałam Grecję w kółeczko :)
      • des4 Re: Grecja - posiłki 10.07.12, 08:10
        hotelowe jedzenie w dobrym hotelu ma dużo wspólnego z grecką kuchnią

        a opowieści, że każda tawerna to cuda wianki i poezja kulinarna, też są mitem
        • simon_r Re: Grecja - posiłki 10.07.12, 09:01
          des4 napisał:

          > hotelowe jedzenie w dobrym hotelu ma dużo wspólnego z grecką kuchnią
          >
          > a opowieści, że każda tawerna to cuda wianki i poezja kulinarna, też są mitem

          pewnie to prawda ale... jedzenie to nie tylko napychanie sobie brzucha tym co się znajdzie na szwedzkim stole.
          Jedzenie w tawernie to klimat, ludzie, obserwacje których w żadnym hotelu nie uświadczysz. W hotelu dostaniesz co najwyżej żarcie, może trochę inne niż w hotelu w Egipcie albo Turcji ale nadal będzie to żarcie w klimacie hotelowym. Czyli wśród turystów latajacych z talerzami upchanymi po brzegi a często pakującymi kanapki na wynos.... nieee.. ja dziękuję. Wolę się naciąc na marnie zrobioną mezede w tawernie obserwując miejscową "florę i faunę" niż siedziec w tłumie hotelowym..
          • jacek1f taverna - menu - podpowiedzi: 10.07.12, 09:52
            Może kilka gotowców menu tawernianego?

            Bo mezedes, to jednak nie przystawki, w pojęciu polskim. Są robione żeby zamówić kilka
            - jak tapas – i dzielić się radośnie. Nie powinno się zamawiać jednej „przystawki” do
            jednego dania..:-( bo szkoda tych wszystkich różnych smacznych oferowanych potraw.

            2 osoby np.
            Nakrycie – 2 euro, ale już mamy bułkę zwykle. Podgrzana w piecu i charakterystycznie
            nacięta, gotowa do rwania w kawałki i np. maczania w oliwie, jeśli ta jest na stole.
            (pierwszy sprawdzian dobrej tawerny – jak oliwa i to głęboka, domowa, czysta dziwica
            stoi na stole z xido, czyli octem…)
            Klasyka – czyli sałatka grecka – 4 e, plus tzatziki (jeśli domowe, nie z wiadra…) 3 e,
            i kalmary smażone (ale z listy mezedes brane, a nie z dań, bo tamte będą z ziemniakami i
            warzywkami…) 4 e.
            Butelka retziny Ekavi lub karafka domowego białego lefko – 0,5 litra 4 e. Woda – 2 e.

            W zasadzie już można się najeść – i w porach lunchowych to z nadmiarem nawet,
            ale dodajmy jakieś meze kolejne – albo pastę z bakłażanów (melitzanosalate) 4 e
            do maczania pieczywa (albo favę – paste z fasoli, albo keftedes – dla mięsożerców –
            wszystko po 4e, albo saganaki – ser smażony..)

            2 osoby – 23 euro. (plus dostaniemy po lufie raki i talerzyk owoców.

            3 osoby – jak wyżej wszystko,
            plus 2 dodatkowe jakieś mezedes: może rybki atherina (takie malutkie jak zapałki
            smażone, do chrupania – kopiasty talerzyk, i np. ośmiornica (albo z grilla albo xidato,
            czyli marynowana po upieczeniu – po 5 e.
            I jakieś prawdziwe danie – może mielone soudzoukakia w sosie pomidorwym? Albo
            kotleciki jagnięce – od 6 do 8 sztuk, ale w towarzystwie ziemniaków – 8 e.
            [jeśli nie wystarczy jedynie domówić talerz patates tziganites, czyli ziemniaków
            smażonych lub pieczonych lub (jak tawerna średnia – frytek z paczki…) – 4 e, na środek
            dla wszystkich.]

            Czyli 23 plus 10 plus 8.
            3 osoby – ok 40 euro.

            4 osoby
            Nakrycie 2 e, literek wina i woda – 8 e.
            4 różne mezedes = 16 e. (np. placuszki z cukinii, talerz ślimaków, taramasalata – dip z
            ikry dorsza, keftedes w sosie pomidorowym)
            2-3 różne dania „główne”= 30 e. Do podziału.
            Ekstra! Mają tiropitkia, czyli pierożki – w cieście filo nadzienie z fety ale podawane są
            miodem… 5 e.

            Razem, 4 osoby = ok 60 e.

            Oczywiście napoje, piwo, sprite podbijają.
            Oczywiście dochodzi ryba – i już masakra – np. dorada jedna na 2 osoby z grilla – to ok

            20-27 euro porcja. Inne świeże tak samo.
            Oczywiście – sałatka z jeżowców, jako najdroższe meze (10-12 euro za porcyjkę!!) i już
            więcej.
            ……
            • jacek1f i jeszcze to proszę, może pomoże: 10.07.12, 10:02
              Mała ściąga.... na szybko

              Kreteńskie jedzenie jest proste, przez co doskonale, tworzone z
              dobrych produktów wyrastających pod najpiękniejszym słońcem.

              Same mezedes (przekąski) mogą zrobić ucztę i najczęściej robią:
              dolma (gołąbeczki z liści winogron z ryżem i dodatkami, nadziewane
              kwiaty cukinii, czyli antuski, nadziewane pomidory, papryki, cukinie
              i bakłażany, czyli gemiste... Oliwki i sery - klasyka, tzatziki do każdego posiłku,
              w każdej tavernie trochę inaczej doprawione, taramasalata, fava,
              czyli dipowe rzeczy do ciepłego pieczywa, keftedes - małe kuleczki z
              mielonego mięsa kuminem pachnące i czasem cynamonem, mnóstwo
              maleńkich i średnich rybek prosto z patelni:-)
              Ośmiornica z grilla lub z wina, mmm. Kalamaraki - pierścionki z
              kalmarów panierowane... Keftedes w sosie pomidorowym, zapiekane
              potrawy pod fetą - od krewetek po karczochy... Sałaty oczywiście -
              no bo z takich pomidorów i ogórków i cebuli, to zawsze są pyszne, a
              polane ichnią oliwą domową i ich octem winnym... No i saganaki - ser
              feta lub kefalotiri (grawiera ich) smażona w panierce. Do
              wszystkiego dużo cytryn do skrapiania…
              Przerwa po przystawkach.:-)

              Nie kupujmy rozlewanej raki w sklepikach, jak
              się nie zna człowieka i się z nim jej nie piło – to najlepsza
              zasada, sprawdzona przez 18 lat!. Najlepiej po 2-3 wizytach
              zaprzyjaźnić się z właścicielem
              taverny i z nim gadać o zakupie różnych domowych rzeczy do Polski.

              Drogie zdecydowanie są , ale warto zamawiać najprostsze - świeża
              dorada tylko z grilla z sosem cytrynowo-oliwnym rozpływa się w
              ustach zawsze i może być śmiało posiłkiem dla dwóch osób.
              ((Ale wiecie – kiedy kupiłem w Arkadii w KŚ w Warszawie świeże dwie dorady! I
              zrobiłem jak trzeba. I wyszły - mimo braku cytryn kreteńskich – jak
              na Wyspie, choć ciemno na zewnątrz było i mokro i śnieżno ))
              Natomiast zamawiajac steka z tunczyka, lub suvlaki (szaszlyki) z tunczyka nie
              spodzieajmy sie japonskiej jakosci rybki. Nalezy nie bac sie i sprawiac radosc
              wlascicielom taver pytajac co dzis specjalnego z ryb maja... Malutkie i srednie sardynki
              z cytryna do szklanki chlodnego bialego wina domowego – ech!

              Kreteńczycy nie mają wysokiej "kultury mięsa", bo zawsze to był
              luksus... więc
              ze smutkiem spoglądam na Niemców, którzy koniecznie zamawiają
              sznycle:-(
              Podobnie z gyros i suvlakami - nie należy spodziewać się najwyższej rozkoszy
              podniebienia, choć przyprawy, przyprawy i przyprawy zrobia nam dobrze – oregano z
              gór, tymianek, ocet winny biały – one potrafią „ubogacić” każdy strzęp mięsa. Nie
              zmienia to faktu, że nazywanego zwykle daniami turystycznymi...

              Ale już potrawy z królika (kouneli) - w sosie cytrynowym lub pomidorowo-

              cynamonowym -
              mmmm. No i jagnięcina sezonowana - tylko polecam kotleciki (paidakia), im
              mniejsze tym pewniej, że z jagnięcia, a nie z baranka. No i jak jest
              w karcie kozina - zawsze młoda! - to koniecznie trzeba spróbować. I
              tego już się nie przebije w Polsce. Królika na pewno, koziny też,
              jagnięcinę można ale za dużą cenę.
              (choć brzydką tajemnicą jest, ze stoły greckie zapełnia w tawernach
              jagnięcina z Bułgarii…, ale to tak, jak z czosnkiem chińskim u
              polskich górali w karczmach).

              Grecy specjalnie przemierzają Wyspę do wioski Archanes (okręg
              Iraklio) na mlodą kozę i słynne "czarne" wino z Archanes do niej!
              Stifado - cielęce kawałki w aromatycznym sosie - zawsze bezpieczne i
              zawsze
              smaczne. Jest tez przesmaczna wersja makaronowa - makaron "rizo"
              podany z
              tymże. ((To warte polecenia do przygotowanie w Polsce, i
              wprowadzeniana stałe do menu dla gości i rodziny. Cud cynamonu i
              dobrej cielęciny (lepszej z zasady od tej podawanej w tawernach)
              spłynie na wszystkich)).

              Kurczak cytrynowy (kotopoulo lemonato) - wart grzechu, szczególnie, gdy dostaniemy z
              ziemniakami
              zrobionymi razem z nim w tym sosie. Musaka – oczywiście doświadczeni kretomaniacy
              wiedzą, że zamawiamy
              tylko wtedy, gdy widzimy, ze jest podawana zapieczona w glinianych
              miseczkach, a nie w blaszkach lub luzem na talerzu…. Wrrrr.
              Ziemniaki, patates - "greckie frytki", robione od wieków tak jak u nas
              dawniej domowe się robiło - duże kawałki dobrych ziemniaków dobrze podsmażonych.
              Wczesniej wymaczane w wiadrach ze słodką wodą. Zawsze warto spróbować pizzę -
              ktora wg Greków jest ich wynalazkiem
              starożytnym wywodzącym się od pity z dodatkami, i o którą toczą
              odwieczne spory z Włochami:-)) Papryka grillowana powinna wejść na stałe do domów
              w Polsce, bo łatwa i najmilsza w przywołaniu zapachu i smaku..

              Owoce morza, drogie i mrozone - świetnie jest trafic na
              Południu w Arvi na wyłowiona właśnie ośmiornicę, lub pojechać do
              Ierapetra i wskazać palcem na wieszak i wybrać świeżą do
              stłuczenia…. Tlko ten dobry ocet
              winny i oliwa… tworszy klasę ośmiornic krasato, czy schara, czy
              sto furno, czy sto gril (kazdy spsob na osmiornice jest swietny w tavernie!)

              Keftedes - małe pachnące z mielonego;
              pastitsio czyli zapiekanka makaronowa
              arni me giaourti/ - jagniecina w jogucie
              kurczak cytrynowy - kotopulo lemonato
              Baklazany serowe = Melitzana me tiri
              Gardides saganaki – zapiekane krewetki
              Melitzanosalata – pasta z bakłażanów

              Spinakopita – szpinak w ciescie zapiekany
              maschori stifado – stifado cielęce
              Saganaki – smażony, panierowany ser
              Choriatiki – salatka grecka...
              koza - katziki
              tzatziki - tzatziki
              patates - ziemniaki - zawsze w takiej formie "frytkowej"
              desery warte sprobowania:
              kadaifi
              baklava
              giourti me meli - jogurt z miodem
              kafedes kawa (warta grzechu):
              skieto - bez cukru
              metrio - lekko slodka
              gliko - bardzo slodka.
              • Gość: Mary Re: i jeszcze to proszę, może pomoże: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.12, 12:38
                Pascal mógłby się schować :-)

                Jestem pod wrażeniem, ale poproszę dla laika, kilka jeszcze prostszych wskazówek. To co napisałeś jest bardzo ok (przeczytałam dokładnie), ale nie jestem w stanie zapamiętać połowy z tego i potem wykorzystać w praktyce, czyli na kilku czy nawet kilkunastodniowym wyjeździe.
                Czyli, jeśli jestem w Grecji, mam w hotelu żarcie, ale chciałabym koniecznie raz po raz skosztować czegoś greckiego, jakie proponowałbyś posiłki/dania (kilka) i w jakich tego szukać tawernach. Dla mnie wszystkie są urocze, w dzień puste, wieczorem pełne właśnie turystów. Poproszę o jeszcze mniejszą ściągę:-)
                • jacek1f :-) toalbo zerknij post wczesniej jeszcze 10.07.12, 13:12
                  w propozycje menu z taverny...:-)
                  albo

                  mezedes - tzatziki, melitzanosalata, fava (dipy, pasty z jogurt i ogorek, baklazany, cieciorka)
                  keftedes (male kuleczki miesne), atherina (malutkie rybki), chtapodi (osmiornica), kalamari (kalmary), saganaki tiri (ser zapiekany);

                  dania - musaka (zapiekanka baklazany, sos pom, mieso i beszamel), stifado (gulasze z krolika, wolowiany, cieleciny, jagnieciny), kokinisto (miesa duszone w winie), biftekia (burgery z grilla):

                  desery - baklava, kadaifi, jogurt z miodem, galaktobureko;

                  mini mini mini:-)
              • simon_r Re: i jeszcze to proszę, może pomoże: 10.07.12, 17:47
                Z kreteńskich jedzeń zapomniałeś o jednym bardzo ważnym - "arni kleftiko" czyli kradzionym jagnięciu :)
                Bardzo rożnie je przygotowuja jesli chodzi o skład ale wszedzie pysznie.. to jest coś czego się nie da zepsuć, bo zawsze jest to danie jednogarnkowe duszone długo w piecu.
          • wtopek Re: Grecja - posiłki 10.07.12, 10:45
            tylko, że w tawernach powszechnie gotuje się dla turystów i dla swoich, dwa garnki to od kilku lat standard

            no i na kogo się tak napatrzysz w tej tawernie? na innych...turystów? bo latem to oni stanowią 99% gości...



            a zawartość się znacznie różni
            • Gość: gość Re: Grecja - posiłki IP: *.leon.com.pl 10.07.12, 15:47
              ulo może ja Ci troche pomoge w decyzji.Jeżeli to mają być wakacje Twojego życia i masz nieograniczony portfel to jak najbardziej możesz jechać i degustować pożywienie w tawernach.Natomiast my z mężem nie należymy do tych najlepiej zarabiających,ale staramy się, aby 2 razy w roku gdzieś wyskoczyć.Byliśmy tylko raz na wczasach z opcją HB i straciliśmy tyle dodatkowej kasy,że więcej tego błędu nie popełniliśmy.Zaznaczam,że ja nie pije alkoholu nawet w mikroskopijnych ilościach,a mój mąż na wczasach lubi wypić piwko lub lampke wina do posiłku.Natomiast lubię słodycze,owoce i w ciepłych klimatach spijam dużą ilość zimnych napoi.Teraz wyjeżdżając na wczasy wykupujemy tylko opcję ALL.Wykupujemy wczasy tylko 2 tygodniowe,z czego 7 dni to przeróżne wycieczki, a reszta wypoczynek.Nie siedzę na siłe przy basenie bo mam ALL i musze wykorzystać bo zapłaciłam.Wyliczając cały koszt wczasów i tak na tym wychodze lepiej.Dam Ci prosty przykład.Miesiąc temu wróciliśmy z Rodos.Byliśmy na 2 tyg.z ALL,za tę opcję płaciliśmy około 400zł więcej czyli około 100euro.Wypożyczyliśmy sobie samochód na 3 dni,oprócz tego zorganizowaliśmy sobie jeszcze 4 inne wycieczki całodniowe.W tych dniach obiady spożywaliśmy po drodze w tawernach,kosztując ich lokalnych przysmaków.Za obiad na dwie osoby płaciliśmy zawsze ok.30 euro (jakiś miejscowy specjał,dla męża piwo i dla mnie cola)Teraz to pomnóż razy 7 w naszym przypadku,to masz już przeszło 200 euro.Zauważ że śniadania,kolacje i napoje do tych akurat posiłków w te dni spożywaliśmy w hotelu.Wykupując opcje bez wyżywienia musisz jeszcze doliczyć te posiłki,a nie tylko obiady.Ktoś może napisać,że np.gyros jest tani bo kosztuje ok.3 euro.Tak zgadzam się,ale taki gyros dawany na wynos do ręki jest mały i ja traktowałabym go raczej jako przekąske,bo np mój mąż aby się nasycić musiałby ich zjeść ze 3 sztuki.Te 400zł które zapłaciłam dodatkowo za opcję ALL to w Grecji wystarczyłoby nam tylko na 3-4 obiady.Byłam pare razy na wyspach greckich obserwuje te ceny,przeliczam i zawsze dochodze do wniosku że musiałabym naprawde nie wiedzieć co robić z pieniędzmi, aby sobie pozwolić na żywienie się w tawernach.Wole dołożyć sobie i za chwile wyjechać na następne wczasy.Ale każdy ma prawo dokonać wyboru.Ja dałam tu przykład który ja preferuje.
            • simon_r Re: Grecja - posiłki 10.07.12, 17:33
              przepracowałem kilka tygodni w róznych greckich knajpach na Paros... nigdy nie było dwoch garnków dla turystow i dla swoich.
              Tawerna tawernie nie równa.. jak się chodzi na bulwar to owszem większość w tawernach stanowią turyści ale też są to INNI turyści, niż znajomi znad basenu... ale ja jestem niereprezentatywny bo w Grecji nawet nie zagladam w poblize hoteli a często jadam np. w Kantinach. Żeby trafić na Kantinę trzeba jednak być w lekko innym miejscu niż bywaja turyści. kantiny bowiem stoją sobie przy bocznych drogach pośrod pól i służą lokalnej ludności do zjedzenia posiłku w południe gdy pracuje się na polu. Zwykle jest tam niewiele w menu.. jakieś souvlaki, loukaniki z frytkami i sałatką. Za to właśnie w takich miejscach turyści są traktowani lepiej nawet niż miejscowi a wszyscy dokoła są zdziwieni co tam robisz, skąd się wziąłeś i chca się z toba zaprzyjaźnić :)... dlatego za 4 euro w kantinie zjesz lepiej niż w niejednej turystycznej tawernie za 20 euro. Ale w tym celu trzeba ruszyć doopę znad basenu..
              • jacek1f właśnie tak, właśnie tak... n/t 10.07.12, 17:46
                • ka_ja1 Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 10.07.12, 18:57
                  i dokładnie zgadzam się z przedmówcą:) nie trzeba mieć worka pieniędzy żeby stołować się w tawernach! nawet w turystycznych miejscowościach przyjmuję zasadę że najczęściej wybieram tawerny ..gdzie najwięcej miejscowych tam dobre jedzenie.. i super klimacik nie zawiodłam się. 1 pobyt Kreta All praktycznie wyjechałam nie wiedząc co to kuchnia grecka ( oczywiście nie żałowałam bo nie wiedziałam czego :) ) 2 pobyt HB wywalona kasa... kolejne bez wyżywienia = Grecja, prawdziwa Grecja:) Klimat, fantastyczne jedzenie, w niepowtarzalnej atmosferze. Podsumowując HB odpada na pewno z dwojga złego wybrałabym All....
                  • Gość: gtw Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t IP: 195.158.247.* 11.07.12, 07:43
                    Żeby trafić na Kantinę trzeba jednak być w lekko innym miejscu niż bywaja turyści. kantiny bowiem stoją sobie przy bocznych drogach pośrod pól i służą lokalnej ludności do zjedzenia posiłku w południe gdy pracuje się na polu.

                    no fajnie... turyści mają posuwać parę km w 30C upale z dziećmi aby zjeść w miejscu gdzie...nie jadają turyści :D
                    • simon_r Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 11.07.12, 10:04
                      Gość portalu: gtw napisał(a):

                      > Żeby trafić na Kantinę trzeba jednak być w lekko innym miejscu niż bywaja tu
                      > ryści. kantiny bowiem stoją sobie przy bocznych drogach pośrod pól i służą loka
                      > lnej ludności do zjedzenia posiłku w południe gdy pracuje się na polu.

                      >
                      > no fajnie... turyści mają posuwać parę km w 30C upale z dziećmi aby zjeść w mie
                      > jscu gdzie...nie jadają turyści :D

                      no jak ktoś ma zwyczaj nie ruszać się od hotelowego basenu z kombinatu turystycznego typu Leptokaria, Malia czy inna Paralia to faktycznie dla niego bez sensu. Ale wystarczy wybrać się z takiej cudnej Leptokarii na wycieczkę do Edessy czy Verginy aby minąć po drodze setki kantin posród sadów brzoskwiniowych. O ile pojedzie się bocznymi drogami (np. starą national road) a nie autostradą.
                      • Gość: gtw Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t IP: 195.158.247.* 11.07.12, 11:54
                        aha, to aby zjeść trzema mieć jeszcze samochód

                        robi się coraz fajniej :D
                        • simon_r Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 11.07.12, 12:34
                          a jak inaczej wyobrażasz sobie zwiedzanie w Grecji??... na fakultetach??.. bardzo dziękuję nie korzystam
                          • Gość: gtw Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t IP: 195.158.247.* 11.07.12, 14:25
                            w przeciwieństwie do ciebie nie lansuję jedynie słusznego modelu zwiedzania

                            a za pomysł codziennych kilkukilometrowych spacerów w poszukiwaniu jedynie słusznej tawerny naleza się brawa

                            ups...za obligatoryjne wypożyczanie samochodu na 2 tygodnie też...
                            • zo_h Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 11.07.12, 14:46
                              Nie da się ukryć że, siedząc w hotelu nie zwiedzasz ... tak czy inaczej musisz, dojść, dojechać czy w jakiś inny sposób przemieścić się. Wydaje mi się że właśnie o to chodzi Simonowi.

                              Pozdrawiam
                            • simon_r Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 11.07.12, 16:18
                              Lansuję to co uważam za słuszne i ciekawe... jest to oczywiście moje zdanie i jesli go nie podzielasz to siedź sobie w hotelu all inclusive przy basenie. TWOJA WOLA!!!
                              Forum jest od tego aby dzielić się informacjami i poglądami... gdybym miał przybrać Twój ton to mógłbym napisać "że za propozycję siedzenia przez dwa tygodnie przy jednym basenie, walki codziennej o leżaki i jedzenia w kółko tego samego żarcia w tej samej knajpie należą się mega brawa".
                              • des4 Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 14.07.12, 22:26
                                wyrazy współczucia za pobyty w biedahotelach gdzie walczy się o leżaki i je to samo codziennie

                                nie każdy ma parcie na "zwiedzanie" w 40 stopniowym upale"
                                • simon_r Re: właśnie tak, właśnie tak... n/t 16.07.12, 16:49
                                  des4 napisał:

                                  > wyrazy współczucia za pobyty w biedahotelach gdzie walczy się o leżaki i je to
                                  > samo codziennie
                                  >
                                  no proszę... czyżbyś zrozumiał o czym tutaj piszę??...

                                  > nie każdy ma parcie na "zwiedzanie" w 40 stopniowym upale"

                                  w 40 stopniowym upale też można zwiedzać... np. można sobie zwiedzić plażę, na której będzie się samemu a zamiast mętnej wody będzie na przykład coś takiego
                                  nie musze być przywiązany do baru i leżaka nawet w 40 stopniowym upale.
    • Gość: elkaszka Re: Grecja - posiłki IP: *.radom.vectranet.pl 10.07.12, 19:30
      W tym roku byliśmy w Grecji z wyżywieniem HB ze względu na plany zwiedzania wysp i Albani. Wyniosło to nas dużo drożej niż gdybyśmy mieli wyżywienie ALL. I było trochę kłopotliwe, żeby cały czas być zaopatrzonym w wodę czy colę. Ale zaraz po śniadaniu wyruszaliśmy na wycieczki, wracając na kolację. Formuła ALL "siłą rzeczy" trochę by nas trzymała w pobliżu hotelu. W naszym hotelu dodatkowo płatne napoje do kolacji, czy drinki były bardzo drogie. Tak, że wybór formuły HB, BB czy All zależy od planowanego wypoczynku.
      • jacek1f Simon, masz rację, kleftiko - głównie w pergaminie 10.07.12, 20:14
        w tzw papilotach, sakiewkach robione - nie tylko arni (jagnię), ale teraz robi sie różne w technice kleftiko:-) Super. Dzięki za przypomnienie!
        • Gość: Andrzej Re: Simon, masz rację, kleftiko - głównie w perga IP: *.180.122.25.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.07.12, 01:04
          Jacku i Simonie tak sobie poczytałem wasze odpowiedzi i jestem zachwycony tą ,całą znajomością dodyczącą tawern , noclegów itp, sam jestm na forum od 4 lat i tylko czytam i czasami napisze .Nie mam daru do blogu czy opisywania swoich wrarzeń ,do grecji jeżdżę od 20 lat i na pocz 90lat tam miszkałem .Zaraziła mnie do dziś ,byłem na wielu wyspach i w tym roku też wyprawiam się na Cyklady >Astypaleę >Kos Cały czas mnie tam ciągnie i zdaję sobie sprawę że to nie koniec. Nigdy nie zastanawiałem się co,gzie,za ile ,czy warto tam pojechać lub co warto zwiedzić ? byłem na miejscu i ??? zaczynałem wakacje, Czy w tawernie wydałem 10e czy 2 na pite giros na ulicy dla mnie ma małe znaczenie,cały urok pobytu na wyspach polega na tym ż tam jesteś i czujesz się w Grecji.
    • Gość: podróżniczka Re: Grecja - posiłki IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.07.12, 05:03
      To wszystko wprowadza się do tego jak dużo jesz. Osobiście nie praktykuję już all inclusive bo traktuję wakację jako swego rodzaju obóz kondycyjno-odchudzający i nie mam zamiaru płacić za coś czego nie zjem. Sałatki w tawernach są dużo tańsze. W ogole najchętniej jeżdzę do apartamentów bez wyżywienia bo na greckich śniadaniach też szału nie ma. W dużych hotelach owszem jest wybór, ale w mniejszych - kawa, biały chlebek (którego nie tykam) i ser. Nawet plastra ogórka nie uświadczysz.
    • barbaras12 Re: Grecja - posiłki 11.07.12, 16:02
      W Grecji hotelowe posilki ? Zdecydowanie NIE ! Na kazdym rogu wsi czy miasteczka sa taverny i souvlakarnie - ceny dla kazdej kieszeni i do wyboru. Grecja jest chyba jedynym miejscem na swiecie, gdzie moze zjesc dobrze i biedny i bogaty, bzdury tego typu "dwa garnki - jeden dla turystow a drugi dla wlascicieli" pisze ktos kto chyba nie ma pojecia o realiach greckich. Kawe duzo tansza mozna sie napic w kafenio zamiast kawiarni itp. Naprawde warto sie zapoznac z grecka kuchnia - jest przepyszna.
      • Gość: elkaszka Re: Grecja - posiłki IP: *.radom.vectranet.pl 14.07.12, 17:22
        Nie wiem dlaczego Pani krytykuje hotelowe posiłki w Grecji. Skąd takie niedobre doświadczenie? My sobie bardzo chwaliliśmy posiłki w restauracji hotelowej. Przecież produkty i kucharz są miejscowe :). A co do naszego ( bardzo znacznego) doświadczenia podróżniczego: parę lat temu mieszkaliśmy w Grecji w Tolo i na posiłki chodziliśmy do pobliskiej bardzo popularnej tawerny - brudno, lepiące się ceraty na stołach a do zestawu z przyprawami przylepiony ogromny karaluch ( posiłki bez rewelacji). Raz musiałam skorzystać z ich toalety. Takiego brudu jaki zobaczyłam na zapleczu kuchennym i w WC nie widziałam podczas swojego długiego podróżniczego życia. W tym roku w Grecji jadaliśmy w hotelu. Kuchnia w naszym hotelu nie dość,że wydawała pyszne greckie posiłki to jeszcze była lśniąca czystością (pozwoliłam sobie pooglądać zaplecze ). Tak, że kto co woli...
    • bella_roza Re: Grecja - posiłki 14.07.12, 18:14
      ja wolę all inclusive, po pierwsze ze względu na finanse, po drugie szukanie knajpy kilka razy dziennie i wybieranie z menu kojarzy mi się raczej z męczarnią niż przyjemnością, po trzecie nie chce mi się latać po sklepach i tachać zgrzewek z napojami. na 2 tygodnie planuję 3-5 dni wycieczek i wtedy obiad jemy w tawernach, w końcu obecność na posiłkach przy AI nie jest obowiązkowa ;-) do tej pory byłam w dobrych hotelach i jedzenie było naprawdę pyszne a do tego bufet posiadał okropne międzynarodowe potrawy które wybredne dzieciaki (czyli moje) zjedzą typu spagetti albo fasolka w pomidorach. jesli chodzi o greckie specjły które uwielbiam czyli baklawa, dolmades i tsatsiki to tym hotelowym nic nie moża było zarzucić,. w hotelu natomiast nie zjem takich rzeczy jak kalmary i na to wybieram się do knajpy. jednak wielkim minusem AI jest tycie :( choćby nie wiem jak się pilnowało a między posiłkami piło tylko wodę to i tak nie ma bata, zawsze się utyje.
      • Gość: Rafał Re: Grecja - posiłki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.12, 17:09
        Byliśmy w ubiegłym roku 2 tygodnie na Krecie. Z założenia bez wyżywienia, bo planowaliśmy zwiedzać.
        W trym roku wakacje z ALL i już jestem nieszczęśliwy. Wiem, że jeśli będę mógł to za rok znowu powtórka ze zwiedzania z jedzeniem gdzie popadnie. Jadaliśmy różnie, w miejscach uczęszczanych przez turystów i w takich gdzie nas traktowano jako atrakcję. Nie potrafię powtórzyć co jedliśmy, z czystością też bywało różnie ale nigdzie nie mieliśmy kłopotów żołądkowych, zawsze było smacznie i w większości przypadków tanio. Tanio to 10-12 EU na2 osoby plus piwo, wino. Śniadania robiliśmy sobie sami, zakupy w okolicznych sklepach lub w marketach. Woda obowiązkowo w marketach i to 1-2 zgrzewki (cena zgrzewki w markecie oscylowała około 2-3 EU co często dorównywało cenie jednej butelki w miejscach turystycznych. Co jadaliśmy - najczęściej zamykało się to na przystawkach i sałatkach, ale w takich temperaturach jeść dużo było ciężko. Jeśli łakomiłem się na coś więcej dojeść było ciężko, a cena wahała się około kilkunastu euro. Zakładając, że kolacja kosztowała 20 EU to albo była zakrapiana lepszym winem albo byliśmy obżarci.
        Zwiedzając samemu zatrzymywaliśmy się tam gdzie było fajnie i było, jedliśmy tam gdzie nam się podobało, wszędzie spotykaliśmy się z życzliwością i chętnie man tłumaczono co chcemy zamówić, bo przyznaję, że wybór polegał na losowaniu z karty podpartym fotkami dań. Nawet jeśli łapaliśmy się na sztuczki dla turystów było co najmniej ciekawie, praktycznie zawsze sympatycznie, a dość często szałowo. Najdziwniejsza i najprostsza przystawka smakowała niespodziewanie dobrze. Co do czystości - jadąc na Lasiti od strony Neapoli na ostrym zakręcie staneliśmy przy knajpie/sklepie. Nic nadzwyczajnego. Obsługa jednoosobowa do wszystkiego - miła. Jedzenie smaczne, wybór duży, ceny niskie, za to żona jak poszła szukać właściciela w kuchni żeby uregulować rachunek wróciła lekko zaszokowana czystością..., ale jakoś nic nam nie było. Toaleta, delikatnie mówiąc skromna, ale czysta o zapachu neutralnym, widoki przy jedzeniu nie do opisania.
        • hippo55 Re: Grecja - posiłki 17.07.12, 11:39
          Ja opcję all wybieram z tego powodu, że póki co podróżujemy z dwójką maluchów i w takim przypadku jest to po prostu wygodne. A i tak zawsze planujemy jakieś wycieczki, więc tawerny odwiedzamy. Ale nie ukrywam ,że tęskni mi się do dawnych wyjazdów bez wyżywienia ;). Pamiętam jak przypadkiem na Krecie trafiliśmy do knajpki gdzie jedli sami Grecy gdzieś w Heraklionie, ale nie w centrum. Takich owoców morz nie jadłam do tej pory. Jadaliśmy tam przez tydzień ;)
          • Gość: regina Re: Grecja - posiłki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.12, 14:06
            My najczęściej wybieramy opcję all inc, co nie przeszkadza nam jeść poza hotelem, bo zawsze bierzemy na kilka dni samochód/skuter (max 5), reszta dni, 7-8 spędzamy terenie hotelu, morze, basen, barek, zabawa. Sposób wypoczywania jest bardzo indywidualny i nie ma ani złego ani dobrego i nie znoszę tych pouczeń. Padło kilka rzeczowych odpowiedzi, które sama przeczytałam z przyjemnością, a reszta to nic nie wnoszące do dyskusji wypociny. Opcja wyzywienia na pewno powinna zależeć od tego co chcemy robić na wakacjach, jeśli hotel traktujemy tylko jako bazę wypadową to bez sensu brać all, bo po co i dla kogo, jeśli chcemy sie w hotelu bawić, poznawać ludzi, lub jestesmy z dziećmi, to wydaje mi się, że pełne wyżywieni jest jak najbardziej ok
Inne wątki na temat:
Pełna wersja