Dodaj do ulubionych

Szerszenie - moja grecka zmora...

18.02.15, 14:13
Hej, w zeszłe wakacje byłam w Grecji - najpierw Kreta na tydzień, potem Zakynthos na tydzień. Dziwi mnie brak informacji na ten temat w internecie (jeszcze będąc w Grecji szukaliśmy w internecie czegoś na ten temat), może to ja jestem przewrażliwiona, ale ta informacja może być cenna dla osób, które tak jak ja panicznie boją się os i szerszeni.
Otóż w ogóle nie byłam przygotowana na ich obecność w Grecji. Wiem, u nas w Polsce też są szerszenie, ale jak zobaczę jakiegoś raz - dwa razy na całe wakacje to jest dobrze. W Grecji natomiast są miejsca, gdzie jest ich pełno. Przez to nasz wyjazd nie był w stu procentach tak udany jak mógłby być, gdyby nie moje skłonności panikarskie na widok takiego małego bzyczącego szkodnika.
Należy dodać, że to inny gatunek szerszenia niż w Polsce - szerszeń orientalny (chyba bardziej obrzydliwy niż "nasz", bo czerwony z żółtym odwłokiem, który jest jego "baterią słoneczną").
Nasze pierwsze spotkanie z szerszeniami miało miejsce jak pojechaliśmy na Monastyry, konkretnie Gouvernetou (spaliśmy w zachodniej Krecie, okolice Chanii). Jest to mało uczęszczane miejsce przez turystów i można zejść (podobno) w dół do morza stamtąd po takim górskim szlaku. Nam się nie udało, bo później było już dość stromo, a był mega skwar i zawróciliśmy, ale ja nie o tym. Trafiliśmy na szlaku na małe gniazdo szerszeni. Ja wpadłam w panikę a one bzyczały dookoła mnie i męża. Mąż się nie boi ale ja nie umiem w takich sytuacjach nie uciekać (dobrze że w pobliżu nie było przepaści). Jeden wplątał mi się we włosy , na szczęście mój mąż z zimną krwią go wywalił. Najgorsze było to, że musieliśmy tą samą drogą wrócić, ale zboczyliśmy trochę ze ścieżki na większą stromiznę (mój lęk wysokości nie miał wtedy żadnego znaczenia) i udało się obejść je kilka metrów z boku. "Uraz" po tamtym wydarzeniu sprawił, że zawsze już będąc w Grecji zwracałam uwagę czy nie ma gdzieś szerszeni. Miałam nadzieję, że były tylko w tym jednym miejscu. Niestety nie. Generalnie w większych miastach jak Chania, czy Rethymno nie widziałam ich. Jedynie w okolicach jeziora Kournas pojawiły się ze dwa, ale przeżyłam je jakoś. Nie było ich też w rejonie Elafonisi. Drugie "większe" spotkanie miało miejsce gdy pojechaliśmy na Wąwóz Samaria. Długie wędrówki nie stanowią dla nas problemu, więc cieszyliśmy się na kilkunastokilometrową wyprawę po górach. Jechaliśmy z biurem podróży z samego rana i naprawdę bardzo miło wspominam ten czas. Wędrówka nie była męcząca, a była to odskocznia od leżenia plackiem przy basenie lub na plaży. Ale gdzie te szerszenie? No właśnie. Wszystko było dobrze do momentu, gdy nie przeszliśmy wąwozu... Mieliśmy dobry czas - 4h (nie wiedzieliśmy, że prom którym musimy płynąć jest i tak dopiero po kilku godzinach - ok. 5, tak byśmy szli wolniej, jednak przewodnik był dość słaby). Doszliśmy więc do miejscowości, do której można dopłynąć tylko wspomnianym promem lub dojść wąwozem. Tak samo więc z "wydostaniem się". Poszliśmy więc na plażę jak większość osób, by wskoczyć do zimnego morza, które po długiej, kurzącej się wyprawie było nie lada ukojeniem (choć temperatura wody była niższa i trzeba było uważać na zdradliwe morze, które 2-3 metry od brzegu było już głębokie po szyję, a chwilę później traciło się grunt pod nogami). Jeszcze przed kąpielą zobaczyłam kilka szerszeni, już wiedziałam, że nie lubię tego miejsca. No ale poszliśmy z mężem się wykąpać (siedziałam w wodzie jak najdłużej się dało). Kiedy już miałam dość, poszliśmy na leżaki. Tam, na plaży te skubańce miały chyba autostradę, bo co chwilę jakiś przelatywał mi pod nosem. Leżałam jak sparaliżowana, aż namówiłam mojego męża żeby stamtąd iść. Ale gdzie? Gdziekolwiek. Tylko że gdziekolwiek nie było lepiej. One latały wszędzie! W końcu poszliśmy do jakiejś restauracji i tam siedzieliśmy kolejne 4h w oczekiwaniu na prom (najgorsze 4h wakacji). Na szczęście do restauracji szerszenie nie wlatywały, bo był w niej cień, a one ładują się słońcem. Tak samo na zacienionych uliczkach było ich mało (jak się któryś zagubił). Nawet dojście na prom z tej restauracji, oddalonej o jakieś 100m był dla mnie problemem...
Uwierzcie mi - całe szczęście że w miejscowości w której spaliśmy (Agia Marina) nie było ani jednego szerszenia przez cały pobyt, bo chyba bym nie wychodziła w hotelu. To tyle na Krecie.

A co na Zakynthos? Nic lepiej. A miałam nadzieję że one żyją tylko na Krecie. Niestety były też w przyhotelowym aquaparku (najczęściej w południe, bo wtedy jest ich największa aktywność), a także w okolicach plaży, w okolicy Zatoki Wraku widzianej z góry -z klifu (bo w okolicy Zatoki Wraku widzianej z dołu - z motorówki, były "tylko" osy), w okolicach miejscowości, z której wypływaliśmy do Błękitnych Grot, na plaży Xigia... W wielu miejscach. Były to raczej pojedyncze sztuki (oprócz plaży Xigia i Tsilivi Waterpark, tam było ich więcej), ale po złych doświadczeniach z Krety każdy jeden bzyk sprawiał, że moja czujność wzrastała dziesięciokrotnie i już nie czerpałam super satysfakcji z widoków, wypatrując czy obok mnie nie lata jakiś szerszeń.
Być może mam jakąś fobię związaną z osami i szerszeniami, ale nie znalazłam żadnego artykułu nigdy wcześniej o tym (jedynie wpis na forum gdzie jakaś dziewczyna otworzyła w Grecji parasol, w którym było gniazdo szerszeni, które ją pokąsały niemiłosiernie), więc postanowiłam napisać własny, by może pomóc komuś, kto będzie szukał na ten temat informacji (tak jak ja) na forach.

PS: Jak macie jakieś pytania co do miejsc w których byliśmy to chętnie pomogę ;) W tym roku wybieram Chorwację - widoki też super, ale tam nie spotkałam ani jednego szerszenia :D
Obserwuj wątek
    • Gość: GreekGod Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.02.15, 14:52
      o nareszcie jakiś lajtowy wątek na forum!
      Ttx
      • Gość: kivi Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.nordeabank.pl 18.02.15, 15:47
        huehue :D
        • grekan Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 18.02.15, 15:55
          a mrowki, karaluchy, pszczoly, osy, muchy......!, lepiej nie wyjezdzac.
          • Gość: mmm Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.02.15, 16:44
            są jeszcze skorpiony i ryby gryzące w łydki na Rodos oraz tarantule na Symi
            • Gość: sisi Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.15, 17:52
              Gryzace rybki byly na Zante baardzo brutalne na plazy Banana Beach. A i na Krecie sie trafialy. Poza tym można trafic rybę-zmijkę. Niebezpieczna. Jesli ktos wrazliwy może nawet umrzec.
    • Gość: em Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.static.ip.netia.com.pl 18.02.15, 18:53
      To problem z głową, a nie z szerszeniami. Fobie leczy psychiatra.
      Gdybyś była uczulona na jad owadów błonkoskrzydłych- odczulanie na oddziale alergologicznym.
    • Gość: Ada Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.15, 21:30
      Ja nie mogę, ale się ubawiłam. Od kilku lat pomieszkuję na Zante i nigdy nie widziałam tam szerszenia. Na Krecie też nie spotkałam. Na fobię może pomoże psychiatra.
      • bebiakk Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 18.02.15, 22:16
        A ja miałam spotkanie ze stonogami, z czego się nie cieszyłam zwłaszcza kiedy mi powiedziano, że mogą wleźć do ucha... grrrr... ...
        Nigdy ich w Polsce nie widziałam i stwierdzam, że wcale stu nóg nie mają.
        Zresztą po grecku nazywaja się jakoś od saranda (a saranda to 40 po grecku).
        I ilość ich nóg bliższa 40-tu niż setce :)
        • bananas.only Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 19.02.15, 10:53
          Szerszeni nie widziałam, za to na Kos plaga nietoperzy wieczorami. Nie było to przyjemne.
          • Gość: sisi Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.02.15, 11:08
            Na Korfu w Rodzie komary. Była tam rzeczka z żółwiami i chmary komarów.
            • w_isienka Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 19.02.15, 15:06
              Byliśmy na wyspach kilkakrotnie (Kreta, Kos, Zante, Patmos, Nissiros, Rodos i Zakynthos). Zawsze bierzemy auto i zwiedzamy ile się da (włącznie z szutrówkami) i nigdy nie widziałam tam ani jednego szerszenia. Jeśli ktoś sie boi szerszeni to po pierwsze powinien sie dowiedzieć czy jest na nie uczulony = zrobić konkretne badania. Jeśli to faktycznie fobia to wizyta u psychologa lub psychiatry może pomóc, aczkolwiek słyszałam, że fobie się ciężko leczy ( nie wiem na ile to prawda?).
              • w_isienka Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 19.02.15, 15:08
                A swoją drogą ciekawe gdzie na Kosie była ta plaga nietoperzy (???).
                • bananas.only Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.02.15, 16:17
                  W Blue Lagoon Resort. w lipcu 2014. Wieczorami latały po terenie hotelu, szczególnie tam gdzie rosło sporo bananowców. W naszych wieczornych wędrówkach do miasta Kos były ich nieodłącznym uzupełnieniem...
                  • alajna2 Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.02.15, 17:44
                    Na Korfu komary. jeśli chodzi o Chorwację tam tez są różnew stwory latające i takie robaki coś jakby stonogi. dla mnie obrzydliwe :/
                    • bananas.only Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.02.15, 17:50
                      W Chorwacji najlepsze stwory to jeżowce. Mojemu mężowi przebił się przez specjalne buty. Krew lała mu się ciurkiem. Nie miał jak wyciągnąć tych połamanych kolców ze stopy a było ich chyba kilkadziesiąt. But z wbitym na wylot jeżem wylądował w koszu. Od tej pory nie chce już pojechać do Chorwacji :)
                    • ewce1 Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.02.15, 17:52
                      ojej, a tfu, jakie te wszystkie robaczki obrzydliwe.

                      Koniecznie też uważajcie na cykady. Ohydne strasznie. :-)

                      A najlepiej to siedzieć w domu.
              • blumka91 Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.02.15, 22:09
                Ja się panicznie boję ukąszenia, poza tym brzydzą mnie okropnie z samego wyglądu (nawet jak nie jestem uczulona, na pewno to nie poprawi mojego samopoczucia).
                Szerszenie podobno występują w Grecji najczęściej na przełomie sierpnia i września no i uaktywniają się w słonecznej pogodzie, także możliwe że ich nie widzieliście drodzy turyści i mieszkańcy, bo:
                a) byliście w innym czasie
                b) trafialiście na miejsca, gdzie ich nie było
                c) nie zwracaliście uwagi, bo się nie boicie
                Napisałam posta dla tych co się boją jak ja. Można się lepiej przygotować do takiego wyjazdu mając pewne informacje.

                Na pewno fobie ciężko się leczy, bo jedną z metod jest konfrontacja z przedmiotem fobii. Ja sobie nie wyobrażam, żeby się konfrontować (wystarczy mi widok "bzyczących" w wakacje), dlatego nigdzie się nie wybieram, ale dzięki za rady (te uprzejme jak w tym komentarzu "w_isienka" i te mniej miłe, a za te złośliwe ironie - nie dziękuję i mam nadzieję że ich autorzy nigdy nie będą musieli się skonfrontować z czymś, czego się boją, chyba że same "hojraki" piszą z takim jadem).

                Co do jeżowców:
                - Tak, w Chorwacji są jeżowce, jednak ja nie widziałam ani jednego w wodzie, w której się kąpałam, może dlatego nie mam problemu z tym, żeby tam ponownie jechać. W Grecji widziałam za to na Zante na Cameo Island całe rzesze tych czarnych kolczatych.
                - "bananas.only" - współczuję, na pewno duży ból i praktycznie po wakacjach po takim spotkaniu z jeżowcem, bo wejdź tu potem do słonej wody.
              • Gość: Meggi Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: 194.42.116.* 03.06.15, 12:42
                Zante to skrót od Zakynthos :-) To ta sama wyspa - to tak informacyjnie :-)
                • Gość: Piotr Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.15, 19:33
                  Ojojoj co za odkrycie, "nikt tego nie wiedział" he he he.
    • goska52 Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 15.09.15, 08:38
      Zwiedziłam kilkanaście greckich wysp i szerszeni nie spotkałam, ale okazuje się że do czasu.
      Na Chios szerszenie to mały problem, właśnie takie czerwono-żółte, W Pyrgi kelnerka bała się podejść do stolika gdzie kilka upodobało sobie filiżanki z niedopitą kawą, w Emborios osbługa w tawernie usiłowała pozbyć się ich przy pomocy czegoś dymiącego, a z klasztoru Paternon nad Nea Moni przepędziły nas skutecznie.
      Nie wiem czy nie jest to wynik pożarów, które sporą część wyspy zamieniły w pogorzelisko, i szerszenie straciwszy naturalne gniazda przeniosły się bliżej ludzi.
    • Gość: Paweł Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: 213.249.8.* 03.08.16, 05:46
      Jesteśmy właśnie w Grecji / Peloponez w hotelu Grecotel Oasis i tu jest jakaś plaga szerszeni i os. Do dystrybutorów z napojani w barze plażowym nie da się dosłownie podejść bo zawsze siedzą na nich szerszenie. Wczoraj moja koleżanka nalała swojej córce napój gdzie do środka wpadł szerszeń - wypad prosto z dystrybutora i był żywy - nie chce myśleć co by było jakby ona to wypiła. Jest z nami rodzina z dziećmi, które są uczulone i to jest bardzo niebezpieczne bo hotel raczej nie jest gotowy na szybką pomoc w tego typu sytuacji - wszyscy tutaj bagatelizują sytuację.
      • 1europejczyk11 Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 28.09.16, 14:47
        Nigdy nie spotkaliśmy (na szczęście ) na wyspach ,jak i na kontynencie tych wstręciuchów.
        Natomiast z Grecją nieodłącznie kojarzą nam się cykady i ich przepiękne odgłosy (naprawdę oboje z żoną lubimy:) ).
        Najwięcej ich do tej pory widzieliśmy na Chalkidiki ,natomiast na Kos na zielonym terenie hotelu pomieszkiwały modliszki ( sic! ) :)
        • Gość: Gość Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.16, 18:32
          Niebywałe, cykady w Grecji, to nie mieści się w głowie. Cóż za odkrywczy wpis buhahaha.
          • ametystowa.pani Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 20.11.16, 22:00
            ja się boję os, szerszeni oczywiście też, nie lubię też węży i pająków. W Polsce rzadko szerszenie spotykam.Widziałam ich trochę w Turcji ale latające nad głowa nietoperze też fajne nie były. Do Grecji się wybieram. Nie mam fobii, raczej nie jestem uczulona bo kilka razy mnie osa użarła i nic mi nie było ale generalnie jakby jakaś okolica słynęła z takiego dziadostwa to bym raczej tam nie jechała,
      • ma.ci.ej Re: Szerszenie - moja grecka zmora... 21.11.16, 11:10
        Ja też na Peloponezie spotkałem ich przynajmniej kilka (okolice Kaparissi). Przylatywały wieczorem i trzeba było jednak trochę uważać. I do tego mnóstwo komarów. Natomiast na Sithoni - do grillowanych ryb przylatowało mnóstwo os.
        W tym roku natomiast nie spotkałem jeżowców (no może najwyżej kilka) i meduz, ale na spotkanie z nimi też można liczyć.
        Za to nie ma kleszczy, w przeciwieństwie do Polski. Każdy kraj ma swoje małe paskudztwa, a im cieplej, tym jest ich więcej i są bardziej niebezpieczne.

    • Gość: Adderyg Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.play-internet.pl 21.08.22, 14:49
      Właśnie wróciłam z Grecji - z Rodos. Było pełno szerszeni - wszedzie! Oczywiście wszyscy mieli je gdzieś, ale ja się ich panicznie boję, wiec widziałam je wszedzie. Najwiecej było w mieście Lindos - doslowanie latały nad głowami. Między uliczkami, na drodze prowadzącej na ruiny, w restauracji na dachu. Strasznie to było. Były tez na plażach - w IXIA na szczęście nie tak dużo, ale pojechaliśmy na Agathe i nawet nie wysiadałam z samochodu tyle ich było. Ogólnie nie interesowały się ludźmi i nie podlatywaly do nas, ale ja i tak się nalałam
      • Gość: Juzio Re: Szerszenie - moja grecka zmora... IP: *.146.69.236.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 29.08.22, 14:40
        Witam. Potwierdzam. Siedzę na plaży w Rodos i szerszenie mogę liczyć w setkach. Nie atakują ludzi, chociaż miałem nieprzyjemny incydent bo skubaniec wleciał pomiędzy stopę i klapek. Ale i tak nie odbierze to uroku tej wyspie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka