jacek1f
23.06.05, 13:08
To wg mnie, niech inni podbijają...
Oczywiście zawsze są dwa sposoby... albo tylko szorty, koszulka, sandały i
karta kredytowa lub bankomatówka (bo wszystko można kupić na miejscu), albo
jednak coś do walizki/torby włożyć w Polsce:
Ubrania – każdy sobie oczywiście, ale:
- oprócz sandałów 60-70% czasu, warto mieć plastikowe butki do
pływania – pomagają bezboleśnie i niegroźnie jeżowcowo (szczególnie na
północy) wchodzić do morza na kamienistych plażach;
- jeśli będziemy się przemieszczać nie tylko po turystycznych
wydeptanych ścieżkach basen-hotel-morze-taverna itp., to warto mieć twardsze
buty. To w końcu same góry i sandały mogą nie wystarczeć;
- jedne cienkie długie spodnie i koszula cieplejsza lub bluza (nie
polar, ale z długimi) – po pierwsze do klasztoru, teatreum, kościółków itp.
nie wypada półgoło włazić, po drugie wieczorem po nasłonecznieniu się
solidnym może nas wytrząść w tavernie, szczególnie nad samym morzem;
- czapka, chustka, bandanka na głowę – koniecznie;
- własne plażowe ręczniki. Nie znoszą jak się wynosi na basen lub plażę
hotelowe...
- okulary koniecznie;
Kremy i smarowidła słoneczne. Warto zabrać, bo na tym największa różnica
cenowa jest. Podobnie balsamy po opalaniu.
Antykomarowy sprzęt. Ze dwie maszynki do kontaku z wkładami i offy. Wkłady
dokupimy spokojnie jak zabraknie. Także na miejscu lepiej kupić świeczkę
antykom na wieczory tarasowe.
Mała latarka (późne powroty z tavernyJ)
Nóż ostry (do bagażu oczywiście), a to dlatego, że w apartamentach bardzo
często nie ma innych oprócz małych i szał ogarnia przy krojeniu warzyw i
owoców.
Warto mieć = kupię dobrą mapę w sklepie tamże na miejscu, jeśli zamierzamy
wracać na Kretę, bo te darmowe w wypożyczalniach są średnie bardzo.
Ja zabieram małą torbę termosową (na 8 puszek miejsce) i w niej noszę nad
wodę piwo i napoje puszkowe – trzyma zimno do 3-4 godzin.
Nie oszczędzam podczas pobytów, ale zawsze na wszelki wypadek mamy kilka
zupek błyskawicznych. Ratują czasem, jak ma się lenia, a chce się coś w
południe wchłonąć, by dotrwać do nocnej taverniady.
Mini apteczka: plastry, bandaż jeden, fenistil (po komarach), aspiryna, wapno
(od słońca), przeciwbólowe jakieś nurefonawate, coldrex i coś na gardło do
ssania (czasem za dużo zimnego piwa...). Węgiel. Reszta – nie daj boże
potrzeby! – do kupienia wszędzie.
Coś jeszcze ważnego?