byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos

IP: 195.136.120.* 02.08.05, 11:18
chetnie opowiem...
    • Gość: lidzia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.05, 11:21
      Hej jak miejscowość, plaże i ceny
      • Gość: kasia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 195.136.120.* 02.08.05, 11:32
        ogólnie jest to miejscowość rozrywkowa a nie wypoczynkowa, ceny są bardzo
        wysokie bylismy 15 dni i wydalismy z wypożyczeniem samochodu 800 euro na 3
        osoby i wcale nie pozwalaliśmy sobie na wiele. Plaże są małe i obładowane
        leżakami dwa leżaki + parasol 8 euro wszędzie. sok pomarańczowy 3 euro, pizza
        od 6-10 euro. Wszędzie jest głośno dużo pubów i dyskotek, brakuje klimatu
        greckiego, duzo Polaków. Ja ogólnie zraziłam sie do krety właśnie przewz tę
        mijscowość w ogóle mi się nie podobała może dlatego że byłam z małym dzieckiem
        i oczekiwałam czegoś "więcej". Jeżeli ktoś ma ochotę się zabawić a nie wypoczac
        to idealne miejsce

        pozdrawiam
        • bebiak Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos 02.08.05, 11:51
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          > Ja ogólnie zraziłam sie do krety właśnie przewz tę
          > mijscowość w ogóle mi się nie podobała może dlatego że byłam z małym
          >dzieckiem i oczekiwałam czegoś "więcej".

          Kasiu, wg mnie zupełnie niepotrzebnie zraziłaś się do Krety, bo wyspa to bardzo
          piękna. Nie bardzo wiem jak to się stało, że oczekując tego o czym piszesz -
          wybrałaś się do Limenas Chersonissos, które jest specyficznym miejscem na
          Krecie i służy wyłącznie jednemu - rozrywce młodych ludzi.
          Dziś, kiedy mamy szeroki dostęp do wszelkich przewodników, internetu w tym
          forum - taki wyjazd jak Twój to absolutna pomyłka.
          Wielokrotnie tutaj na forum była mowa o tym, co to jest Limenas Chersonissos,
          sama nawet cytowałam fragment pewnego opracowania mojego autorstwa (byłam w
          Limenas Chersonisssos, byłam, stąd to nie wydumane a prawdziwie informacje).
          Limenas Chersonissos ma wielu zwolenników: o, mój syn na przykład, dziś 20-
          letni, który uważa, że jako 16-latek spędził tam cudowne wakacje i ja się z
          tego cieszę.
          Ja swoje cudowne wakacje na Krecie spędzałam w Rethymnonie dla odmiany - czego
          z kolei mój syn nie pojmuje jak może być cudownie gdziekolwiek indziej na
          Krecie niż w Limenas Chersonisos:-)
          Stało się jak się stało, wypada mi tylko ubolewać nad tym, ze wakacje Twe nie
          były udane, ale moim zdaniem Krety skreślać nie powinnać - to urocza wyspa
          (jeśli tylko bliżej ją poznasz i wiesz czego oczekujesz i gdzie jechać).
          Pozdrowienia. B.
          • bebiak Re: Chersonissos - jeszcze do Kasi 02.08.05, 11:56
            Zauważyłam, że kiedyś pytałaś tu na forum pytałaś o Chersonisoss i ja Ci
            napisałam dość szczegółowo wszystko, właśnie z tego opracowania - zatem
            dlaczego tak bardzo Cię to zdziwiło co tam zastałaś?
            Pozdrowienia. B.
            • bebiak Moje Limenas Chersonissos - może dla Lidki? 02.08.05, 12:02
              Wklejam moja wizję Limenas Chersonissos, którą kiedyś tu na forum zamieściłam
              dla Kasi:

              Gość portalu: kasia napisał(a):

              > wiecie może co nieco o tej miejscowości?

              O Hersonissos?
              Niżej moja wizja: spędzałam tam wakacje w 2001 roku z moim - wówczas - 16
              letnim synem i tylko ze względu na niego wybrałam to miejsce [kiedy byłam rok
              wcześniej, sama, omijałam to miejsce wielkim łukiem i mieszkałam w Rethymnonie-
              kwestia upodobań].

              O północy wyszliśmy na wieczorny spacer do miasta.
              Przejście na drugą stronę głównej drogi szybkiego ruchu łączącej Chanię z
              Agios Nikolaos wymagało wiele cierpliwości: ruch był tutaj niesamowity, a na
              to, że samochody czy motocykle zatrzymają się aby przepuścić w pieszych, nie
              należało w Helladzie liczyć.
              Wiele osób zmierzało na wybrzeże i od razu można było się zorientować, że
              życie w Limenas Hersonissos zaczyna się właśnie o tej porze. W mieście
              znajdowało się mnóstwo wypożyczalni samochodów, hoteli, barów i tawern, a im
              bliżej wybrzeża tym liczba ich wzrastała, szczególnie wszelakich miejsc
              rozrywki.
              Weszliśmy na promenadę, na widok której Tygrys oszalał z radości.
              - Ależ tu jest super! – krzyczał z zadowoleniem starając się przekrzyczeć
              panujący hałas. – Będę tu przychodził codziennie w nocy, kiedy tylko będziemy
              na Krecie, dobrze?
              - Dobrze, skoro ci się tak podoba? Przecież przyjechaliśmy tu głównie z uwagi
              na ciebie.
              Nie można było swobodnie spacerować – tłumy młodych ludzi obojga płci
              przewalały się w obu kierunkach. Po prawej stronie można było dostrzec morze
              oraz ogródki tawern i restauracji, a po lewej – bary, w większości muzyczne, i
              różne kluby, ciągnące się wydawać by się mogło, w nieskończoność.
              Byłam atmosferą panującą na promenadzie przerażona – żadnej tu Grecji, żadnych
              klimatów z tych, których lubiłam doświadczać w Helladzie. Z barów i klubów
              wydobywała się ostra, głośna i anglojęzyczna oczywiście muzyka, powodująca
              wielki hałas. Tak, to było miejsce dla młodych, rozbawionych ludzi, którym
              wszystko jedno gdzie spędzają wakacje, byle tylko było głośno i wesoło.
              Wydawało mi się, że podobnie musi być na hiszpańskiej Ibizie, o której tyle
              czytałam, a na którą nigdy bym nie pojechała, choćby za darmo.
              Cieszyłam się jednak, że Tygrysowi tak bardzo się tutaj podoba.
              Kiedy promenada się skończyła zrobiło się zupełnie sympatycznie. Postaliśmy
              chwilę przy niewielkim porcie pełnym łódek, popatrzyliśmy na olbrzymi wał
              oraz na górujący nad tym wszystkim mały kościółek, ślicznie nocą oświetlony.
              Obeszliśmy port dokoła dochodząc do końca cypla i zasiedliśmy nad morzem.
              Kolorowe neony tych wszystkich barów i klubów, które teraz dla nas znajdowały
              się po drugiej stronie zatoki, odbijały się w wodzie. Dochodziły tutaj ciche,
              pojedyncze dźwięki muzyki. Tak, w tym miejscu było doprawdy bardzo
              sympatycznie.
              Wracając zeszliśmy na plażę. Zdjęłam buty, stanęłam w ciepłej wodzie
              jednocześnie witając się z morzem.
              - Zupełnie niedawno mówiłam ci, że tu wrócę – szeptałam, aby nikt, poza
              morzem, mnie nie słyszał. – I spójrz: minęło 10 raptem miesięcy i jestem,
              znowu tu jestem i witam cię, jak starego znajomego, bo jesteś mi bardzo
              bliskie.

              ---------------------
              Fajnej zabawy Wam życzę:-)
              B.


            • Gość: kasia Re: Chersonissos - jeszcze do Kasi IP: 195.136.120.* 02.08.05, 12:20
              negatywnie byłam nastawiona jeszcze przed wyjazdem, wakacje wykupiiłam
              spontanicznie nie wiedząc nic o tej miejscowości, na formu weszłam jak juz
              wszystko opłaciłam także rozczarowałam się jeszcze zanim wyjechałam a pobyt tam
              mnie tylko w tym utwierdził

              pozdrawiam
              Kasia
              • bebiak Re: Chersonissos - jeszcze do Kasi 02.08.05, 12:32
                Gość portalu: kasia napisał(a):

                > negatywnie byłam nastawiona jeszcze przed wyjazdem, wakacje wykupiiłam
                > spontanicznie nie wiedząc nic o tej miejscowości, na formu weszłam jak juz
                > wszystko opłaciłam także rozczarowałam się jeszcze zanim wyjechałam a pobyt
                >tam mnie tylko w tym utwierdził

                Wcale Ci się nie dziwię: dla mnie Limenas Chersonissos to doprawdy nieciekawe
                pod każdym względem miejsce (to moja opinia), ale są ludzie, którzy takich
                miejsc potrzebują i wracają bardzo zadowoleni:-)
                Nie wiem bliżej jak w innych krajach (bo raczej po innych się nie szwędam bo i
                po co), ale w Helladzie są miejsca, których unikam: to Faliraki na Rodos, to
                Kardamena na Kos, to Kalithea na Halkidiki, to Cavos (absolutny nr 1!) na
                Korfu, i jeszcze parę innych by się znalazło.
                Te nie miejsca dla mnie - nie ma tam tego, czego poszukuję w Helladzie i stąd
                tam nie jeżdżę (ale zaglądam - z ciekawości, żeby sie utwierdzić w przekonaniu,
                że tam doprawdy nie mam czego szukać).
                Swoje wakacje na Krecie, kiedy mieszkałam w Limenas Chersonissos uważam jednak
                za bardzo udane: syn miał swoje rozrywki, a my z mężem mieliśmy szwędanko po
                mniej turystycznej Krecie (te górskie wioski: stare Chersonissos, Piskopiano i
                tam dalej, dalej aż do Skotino), mieliśmy dwie urocze Cyklady, mieliśmy i wyspy
                Dodekanezu (Kretę jako taką to ja zjeździłam rok wcześniej).
                No ale my z pełną świadomością wybraliśmy Limenas Chersonissos (syn!) i tak
                zaplanowaliśmy wakacje, że wszyscy wracaliśmy bardzo nieszczęśliwi, bo...
                wracać musieliśmy:(
                Pozdrowienia. B.
                • Gość: kasia Re: Chersonissos - jeszcze do Kasi IP: 195.136.120.* 02.08.05, 12:38
                  bylam zła głównie na siebie, że nie sprawdziłam sama a zaufałam panu z biura,
                  kóry polecił nam tę miejscowośc widząć że mamy małe (2 letnie) dziecko, zamiast
                  odpoczywać na plazy musiałm pilowac dziecko żeby się nie zajadało petemi
                  zostawionymi na plaży a było ich mnóstwo i nie skaleczyło się pustymi puszkami
                  po piwie...

                  pozdrawiam
                  • bebiak Re: Chersonissos - jeszcze do Kasi 02.08.05, 12:49
                    Gość portalu: kasia napisał(a):

                    > bylam zła głównie na siebie, że nie sprawdziłam sama
                    >a zaufałam panu z biura, kóry polecił nam tę miejscowośc widząć że mamy małe
                    >(2 letnie) dziecko,

                    Właśnie to jest ten problem - nie chciałam Ci tego pisać, bo powinno to wyjść
                    od Ciebie i ... wyszło.

                    >zamiast odpoczywać na plazy musiałm pilowac dziecko żeby się nie zajadało
                    >petemi zostawionymi na plaży a było ich mnóstwo i nie skaleczyło się pustymi
                    >puszkami po piwie...

                    Takie jest Limenas Chersonissos i jemu podobne miejscowości, niestety.
                    Uwielbiam Grecję jak pewnie wiesz i nie wyobrażam sobie wakacji gdzie indziej
                    jak właśnie tam. Dopiero wróciłam (cała nieszczęśliwa bom wrócić musiała!) a
                    za 24 dni pojadę znowu.. i wiem, że będę zachwycona:-)
                    Ale wiesz co? Jak jechałam kiedyś do Tunezji (na życzenie męża he he) to
                    zanudzałam ludzi przez miesiące pytaniami o miejsca, o hotele i takie tam
                    (znaim kupiłam!) - tam też chciałam być zadowolona na tyle na ile skrzywiona na
                    punkcie Grecji mogę być gdzieś indziej zadowolona. I byłam nawet, choć nie
                    mówię tu o moich emocjach:)
                    Wierzę, że pojedziesz jeszcze na Kretę, bo - no kurczę, musisz mi wierzyć - to
                    taka piękna wyspa!
                    Dziś jest jak jest: rozczarowanie, niesmak, poczucie straconego czasu,
                    oczekiwań i pieniędzy, to musi być okrutne, ale tego już nie da się zmienić.
                    To pewnego rodzaju lekcja Kasiu, czy nie? Żal, że taka bolesna dla Ciebie.
                    Osobiście tak lubię czytać wynurzenia szczęśliwych ludzi wracających z Hellady -
                    szkoda, że do nich tym razem nie dołączysz. Tym razem Kasiu, tym razem...
                    Powodzenia na przyszłość. B.
    • rzaruffka Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos 02.08.05, 12:17
      Witam. Proszę o informacje o samym hotelu, właśnie się do niego wybieramy. Czy
      jest tam czysto, jaka obsługa, czy basen jest faktycznie malutki? I bardzo mnie
      interesuje wyżywienie, co oferowali na śniadania i obiadokolacje? Czy dla
      Ciebie te posiłki wystarczały, czy trzeba było dojadać?
      • Gość: kasia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 195.136.120.* 02.08.05, 12:29
        hotel jest czysty ale mały, basen również jest mały, nietsty z połamanymi
        leżakami i z mnóstwem mrówek, ale to osobiście mi nie przeszkadzało. Sniadania
        sa monotematyczne (byłam 15 dni) pomidory, szynka, ser żółty, ser fetam pod
        koniec nie chodziłam juz na sniadania bo nie mogłam na nie patrzeć. sniadania
        są do 9:45. Oboadokolacje zaczynają sie o 18.30-21.00 na ogól byly dobre
        składały się z części np makaron z sosem pieczrkowym póxniej główne danie pure
        ziemiaczane z surówką (to co mi sie nie podobało to że było jedno danie do
        wyboru, czasami mi nie smakowała i musiałam żywić się na "mieście"). W hotelu
        nie ma ciszy nocnej mieszłam koło 8-9 osobowej "wycieczki z holandii i przez 2
        tygodnie miałam muzyke do 4-5 rano, hałas, trzaskanie drzwiami. Także nie
        polecam tego hotelu rodzinom z dziećmi. Cały hotel obsługuje tylko jeden kelner
        i czasami trzeba czekać dość długo aż podejcie i posprzata i poda obiead. Woda
        do obiadu (mała 1,2 euro, cola 1,80, wino 1,2). Miejscowośc jest raczej
        nastawiona na rozrywke niż odpoczynek, małe, zatłoczone plaże, a co mnie
        najbardziej "uraziło" to chamstwo ludzi młodych rzucajacych pety, pudełka pp
        papierosach i po piwie na plażę, zostawiali straszny syf nik tego nie sprzątał.
        Było brudno i głośno i tak zapamietam te wakacje mam ochotę pójść do pana który
        widząc że jesteśmy z małym dzieckiem zaproponował nam te wakacje, nigdy więcej
        Hersonisson, nigdy więcej neckermann`a

        pozdrawiam
      • Gość: kasia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 195.136.120.* 02.08.05, 12:31
        aaaa i musielismy stołowac się na mieście bo nam osobiście nie wystarczały...
        • rzaruffka Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos 02.08.05, 12:45
          Nawiązując do petów i puszek na plaży, myślałam, że taki syf można spotkać
          tylko nad naszym polskim możem, a tu proszę.
          A powiedz, czy na tych małych plażach da radę wcisnąć się z własnym materacem?
          Bo nie zamierzamy korzystać z płatnych leżaków.
          • Gość: kasia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 195.136.120.* 02.08.05, 12:57
            do godziny 17 to raczej tylko gdzieś z tyłu a tam już w ogóle było brudno, my
            głównie korzystalismy z leżaków i parasola bo na słońcu było za gorąco blisko
            wody ze względu na dziecko bo piasek był mokry i mozna było po nim chodzić.
            Wystarczy przyjść wcześniej i na pewno coś się znajdzie nie wiem tylko czy
            wytrzymacie na słońcu bo było naprawdę ciepło. Jest tam kilka takich "dzikich
            zupełnie malutkich plaż i one nie były zapchane leżakami ale wejście do wody
            pyło kamieniśte a nawet skaliste...

            pozdrawiam
            • rzaruffka Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos 02.08.05, 13:03
              Dzięki za wszystkie informacje!
              • Gość: kasia Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 195.136.120.* 02.08.05, 13:08
                aaaa i jeszcze jedna przestroga strasznie oszukują w sklepach jak tylko mogą
                potrafią nawet nie wydać 10 euro jak płacisz np. 50-tką trzeba im patrzeć na
                ręce ile wydają bo jak tylko spojrzysz w inna stronę to 100% że wydadzą mniej,
                mnie chieli nie raz oszukać.
          • Gość: Vei Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos IP: 193.16.255.* 03.08.05, 16:33
            Ja nie do konca zgadzam sie z Kasia. Zalezy moze, w ktore miejsce chodzila na
            plaze. To, ze plaze sa male to fakt, ale np. przy hotelu Maris jest fajna
            plaza - przy morzu nie ma lezakow, bo wiekszosc parasoli jest z tylu
            ("wmurowanych") w piasek. Zreszta zejscie do morza tam jest piaszczyste.

            Natomiast z drugiej strony - przy mojej ulubionej restauracji Acropol plaza
            byla jeszcze wezsza, moze nie az tak brudna, ale za to ciezko byloby sie
            wcisnac.

            Zrobcie sobie spacer po plazy pierwszego dnia i wypatrzycie swoje miejsce.

            Pozdrowka
    • rzaruffka Re: byłam w Hotelu Blue Island w Hersonissos 02.08.05, 12:20
      Dopiero teraz zauważyłam, że już mi to opisałaś. Dzięki za informacje :)
Pełna wersja