singielka na krecie?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:18
opiszcie jak się czuć może singielka-40-stka na wakacjach na
Krecie,interesuje mnie wszystko,nie szukam gościa zaznaczam ,czy można samemu
podrózować po wyspie , czy mamolnni sa miejscowi.dziekuję za opowiedzi i pomoc
    • bebiak Re: singielka na krecie? 24.01.06, 14:27
      Bez przesady: nader często podróżuję po Helladzie sama (bo lubię i już) i
      jestem absolutnie zachwycona. Mam 42 lata, wędruje kilometrami po dróżkach z
      plecakiem na plecach, spotykam się z wielką życzliwością, sympatią,
      przychylnością, wzbudzając nieco zainteresowania wśród miejscowych (dla nich to
      dziwne trochę, że tak łazikuję kilometrami, w upały szczególnie). Dużo gadam,
      Grecy też, stąd w każddej mijanej wiosce zamieniam parę zdań z tambylcami moją
      łamaną greką (ale już się zapisałam nareszcie na lekcje stąd będę kaleczyć
      język mniej). Wchodzę swobodnie do każdej tawerny, do której mam ochotę wejść,
      do kafenionu (zwyczajowo przeznaczonego dla mężczyzn) wchodzę w sposób
      naturalny również.
      Acha, wychodząc zawsze zostawiam w chatce (gdzie mieszkam) info, w jakim mniej
      więcej kierunku się udaję (i nr telefonu też zostawiam), a jedynym dla mnie
      minusem jest to, że niestety, ale przepłacam za chatki jako singielek:((
      Jeszcze skrobnę, że w Helladzie czuję się nadzwyczaj bezpiecznie.
      Powodzenia. B.
      • bebiak Re: singielka na krecie? 24.01.06, 14:36
        Aaa, zapomniałam: czy Grecy są namolni?
        Nie, dla mnie nie. Owszem zwracają na mnie uwagę jak na babę (cóż, byłabym
        zdołowana gdyby było inaczej he he!), ale dla mnie to zupełnie normalne u
        facetów. Nie spotkałam się jak dotąd z jakimś natrętnym tambylcem, ba, nie
        przypominam sobie abym musiała kiedykolwiek wzmocnić głos czy zmienić jego ton
        chcąc dać do zrozumienia, że nie jestem zainteresowana bliższą znajomością.
        Pogadać - pogadam z każdym, ale nie widzę w tym nic złego.
        Muszę dodać: unikam jak ognia wszelkich centrów turystycznych, kurortów i
        takich tam - w takich miejscach sytuacja może wyglądać nieco inaczej (nie
        wiem).
        Pozdrowienia. B.
    • Gość: ela Re: singielka na krecie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:49
      dzieki serdeczne za wsparcie jade pierwszy raz sama troche mnie to strsuje ,już
      od 11 lat podróżuję po świecie zawsze z moim partnerem , jadę do Hersonissos w
      czerwcu i stąd chcę poznać i pozwiedzać Kretę, grecję trochę zwiedziłam tylko
      umni problem z angielskim ni w ąb tylko słówka postawowe ,troche lepiej ale nie
      najlepiej z niemieckim czy dam sobie radę ,
      • bebiak Re: singielka na krecie? 24.01.06, 15:16
        A innego miejsca na Krecie nie było, jak Limenas Chersonisos? Świadomie
        wybrałaś czy trochę przypadkiem? Jeśli świadomie to OK - są ludzie, którzy
        lubią i takie miejsca (nie należę do tej grupy).

        Po Grecji łatwo się szwędać, wiesz? Jakieś wszystko tam jest proste, łatwe i
        banalne.. - a może to tylko moje wciąż pozytywne nastawienie? Sama nie wiem.

        Nie wiem Elu jak z językiem, bo poza szczątkowym greckim (przydaje się w
        wioskach!!) mówię po angielsku stąd problemów nie zajerestrowałam. Nie umiem
        sobie wyobrazić jak może być bez znajomości języka, rozumiesz o co mi chodzi?
        Na ile ten brak utrudnia życie. Wiem jednak, że Grecy są doprawdy przychylni i
        pomocni - wspólnymi siłami (Ty trochę, oni trochę) na pewno się porozumiecie
        (upewnij się potem w jeszcze innym miejscu - tak na wszelki wypadek).

        Aaa, już wiem jak to jest bez języka - spotkałam się z tym w Tracji gdzie
        częściej spotyka się niemiecki (nie znam!) niż angielski, ale i tam jakoś sobie
        radziłam.
        Pozytywne nastawienie Ci wysyłam - to piękny kraj, piękny pod każdym względem:-
        )) tylko to Twoje Limenas Chersonissos, ale i tam może być fajnie.
        • Gość: władek Niskie dopłaty do jedynek IP: *.mofnet.gov.pl 24.01.06, 15:24
          Niskie dopłaty do jedynek - hotel Niki - scan holiday, hotel Sergios -
          Neckermann. Popieram niskie dopłaty! Sorry że nie do konca na temat, ale moze
          moj post sie przyda komus kto wszedł na ten wątek własnie zainteresowany
          problemem niskich cen jedynek. Nie reklamuje tu biur, stwierdzam tylko, ze
          niemieckie biura sa bardziej przyjazne singlom.
    • Gość: ela Re: singielka na krecie? IP: 80.54.27.* 24.01.06, 17:19
      czy to miejsce naprawdę nie nadaje się ,żeby przespać się w hotelu i
      poplażować raz po raz ,nie jest to miejsce do wypadów?
      • jacek1f miejsce jest "balangowe" bardzo - i od Greków 24.01.06, 17:43
        nic Cie tam nie spotka raczej, ale od pijanych turystów - teraz przewaznie
        Polacy i Niemcy mlodzi (bo Anglicy sie wyniesli i od dwoch lat Czesi i Wegrzy
        tez unikaja...), to moze byc bardzo prawdopodobne...
        • Gość: ela Re: miejsce jest "balangowe" bardzo - i od Greków IP: 80.54.27.* 24.01.06, 17:59
          raczej odradzasz mi to miejsce na wakacje
          • Gość: bah7 Re: miejsce jest "balangowe" bardzo... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 24.01.06, 18:14
            Zajrzyj np. tu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=203&w=29012765&a=29062644

            Dla miłośników nocnego trybu spędzania wakacji i szybkiego zawierania
            znajomości to wymarzone miejsce...

            Pzdr

            bah7
          • bebiak Re: O Limenas Chersonissos 24.01.06, 18:22
            Gość portalu: ela napisał(a):

            > raczej odradzasz mi to miejsce na wakacje

            Ja co do zasady - tak.
            Kiedy byłam sama na Krecie - wybrałam Rethymnon, kiedy rok później pojechałam z
            synem, wówczas 16-letnim ofkors wybrałam Limenas Chersonissos (z uwagi na
            niego) ale kiedy byłam sama - nawet tam nie wstąpiłam wiedząc co to jest. To
            nie miejsce dla mnie, ale wakacje były wspólne (nastolatek też ma swoje prawa) -
            osobiście w Helladzie poszukuję zupełnie innych klimatów.

            Już to kiedyś tu zamieszczałam - tak wspominam Limenas Chersonissos:

            Spędzałam tam wakacje w 2001 roku z moim - wówczas - 16 letnim synem i tylko ze
            względu na niego wybrałam to miejsce [kiedy byłam rok wcześniej, sama, omijałam
            to miejsce wielkim łukiem i mieszkałam w Rethymnonie - kwestia upodobań].

            O północy wyszliśmy na wieczorny spacer do miasta.
            Przejście na drugą stronę głównej drogi szybkiego ruchu łączącej Chanię z
            Agios Nikolaos wymagało wiele cierpliwości: ruch był tutaj niesamowity, a na
            to, że samochody czy motocykle zatrzymają się aby przepuścić w pieszych, nie
            należało w Helladzie liczyć.
            Wiele osób zmierzało na wybrzeże i od razu można było się zorientować, że
            życie w Limenas Chersonissos zaczyna się właśnie o tej porze. W mieście
            znajdowało się mnóstwo wypożyczalni samochodów, hoteli, barów i tawern, a im
            bliżej wybrzeża tym liczba ich wzrastała, szczególnie wszelakich miejsc
            rozrywki.
            Weszliśmy na promenadę, na widok której Tygrys oszalał z radości.
            - Ależ tu jest super! – krzyczał z zadowoleniem starając się przekrzyczeć
            panujący hałas. – Będę tu przychodził codziennie w nocy, kiedy tylko będziemy
            na Krecie, dobrze?
            - Dobrze, skoro ci się tak podoba? Przecież przyjechaliśmy tu głównie z uwagi
            na ciebie.
            Nie można było swobodnie spacerować – tłumy młodych ludzi obojga płci
            przewalały się w obu kierunkach. Po prawej stronie można było dostrzec morze
            oraz ogródki tawern i restauracji, a po lewej – bary, w większości muzyczne, i
            różne kluby, ciągnące się wydawać by się mogło, w nieskończoność.
            Byłam atmosferą panującą na promenadzie przerażona – żadnej tu Grecji, żadnych
            klimatów z tych, których lubiłam doświadczać w Helladzie. Z barów i klubów
            wydobywała się ostra, głośna i anglojęzyczna oczywiście muzyka, powodująca
            wielki hałas. Tak, to było miejsce dla młodych, rozbawionych ludzi, którym
            wszystko jedno gdzie spędzają wakacje, byle tylko było głośno i wesoło.
            Wydawało mi się, że podobnie musi być na hiszpańskiej Ibizie, o której tyle
            czytałam, a na którą nigdy bym nie pojechała, choćby za darmo.
            Cieszyłam się jednak, że Tygrysowi tak bardzo się tutaj podoba.
            Kiedy promenada się skończyła zrobiło się zupełnie sympatycznie. Postaliśmy
            chwilę przy niewielkim porcie pełnym łódek, popatrzyliśmy na olbrzymi wał
            oraz na górujący nad tym wszystkim mały kościółek, ślicznie nocą oświetlony.
            Obeszliśmy port dokoła dochodząc do końca cypla i zasiedliśmy nad morzem.
            Kolorowe neony tych wszystkich barów i klubów, które teraz dla nas znajdowały
            się po drugiej stronie zatoki, odbijały się w wodzie. Dochodziły tutaj ciche,
            pojedyncze dźwięki muzyki. Tak, w tym miejscu było doprawdy bardzo
            sympatycznie.
            Wracając zeszliśmy na plażę. Zdjęłam buty, stanęłam w ciepłej wodzie
            jednocześnie witając się z morzem.
            - Zupełnie niedawno mówiłam ci, że tu wrócę – szeptałam, aby nikt, poza
            morzem, mnie nie słyszał. – I spójrz: minęło 10 raptem miesięcy i jestem,
            znowu tu jestem i witam cię, jak starego znajomego, bo jesteś mi bardzo
            bliskie.

            - - - - -
            Pozdrowienia. B.
            • jacek1f Chersonissos - a ja dodam jeno: 24.01.06, 18:30
              TAK, odtradzam samotnej osobie około 40 lat:-)) Jezeli nie a byc celem w celu:-)

              I jeszcze dodam, ze nasza Ewa Konsul z Iraklio ma najwiecej niemilej pracy z
              rodakami przyjezdnymi wlasnie z rejonu Herso.
    • Gość: ela Re: singielka na krecie? IP: 80.54.27.* 24.01.06, 19:10
      kto pyta nie błądzi, dzięki za opini ,nie takiego mi mijsca i wrażeń ,odczuć
      potrzeba
      pozdrawiam i ciesze się bardzo z takiej dyskusji konkret i obiektywizm
      możemy daklej kontynuować temat wakacji ,czego oczekujemy ,co lubimy itd, itp.
      miłego wieczoru
      • ewamalgorzata Re: singielka na krecie? 25.01.06, 09:45
        Herssonisos jest wstrętne, wcale nie klimatyczne i hałaśliwe - popieram:) A
        angielskim się za mocno nie martw - Grecy mają tę zaletę, że - w
        przeciwieństwie do takich np. Anglików - bardzo ładnie mówią po angielsku:)))))
        To znaczy: z mojego punktu widzenia. Z moją, nazwijmy ją.. hm.. mało biegłą:)
        znajomością angielskiego - mam koszmarne trudności ze zrozumieniem tubylców np.
        w Londynie (Dublina nie wspominając, ja szczerze mówię, watpię, czy oni tam
        naprawdę po angielsku mówią?;-)) ). Grecy mówia baaardzo wyraźnie -
        przynajmniej z naszego, polskiego, punktu widzenia:))). Bierze sie to chyba
        stąd, że w ich języku istnieją głoski podobne do naszych -stąd też ich
        wyraźniejszy angielski.
        Reasumując: Komunikacja po angielsku w GRecji jest łatwiejsza i przyjemniejsza
        niż w wielu innych krajach. Oczywiście - to mój, kompletnego beztalencia
        językowego - punkt widzenia:)
Pełna wersja