Gość: Dominika
IP: *.acn.pl
29.07.03, 09:44
Niejednokrotnie tutaj ostrzegałam wszystkich przed Big Blue. Zawsze znalazło
sie na 1 mój list 10 listów pochwalnych. Zwykle sa to te same osoby, ktore
starają sie wytłumaczyc jak to jest cudownie z nimi na wakacjach. Jak ja
pisałam, że ludzie płakali na lotnisku, to inni mówili, ze wrócili
zachwyceni. Pytałam sie z ciekawości o hotel Zante maris na Zakhyntos,
poniewaz rzeczywiscie mielismy ochote jechac na te wyspe. Okazało sie, że
mozna tam wynająć przepiekne apartamenty, a nawet całe wille za niewiele
większe pieniadze niz proponowało Big Blue. Ktos z czytelników napisał mi, że
spedził tam cudowne wakacje i nawet dał link do tego hotelu Zante. I moje
przeczucia mnie nie myliły. Pojechalismy sami. Spedzilismy cudowne wakacje w
prywatnej willi z basenem, samolot do Grecji, potem promem. Zaden problem,
wystarczy tylko znac troche angielskiego, żeby dogadac sie na lotnisku i w
porcie. Ot i co.
Z ciekawosci pojechalismy zobaczyc ten wspaniały hotel Zante maris będac w
miejscowosci Tsilivi. To co zobaczyłam przeszło moje najsmielsze oczekiwania.
Koszmar. jeden wielki koszmar.
Dzisiaj znalazłam link na jednym z wątków do artykułu we wprost:
www.wprost.pl/ar/?O=47143
To co jest napisane w tym artykule to czysta prawda dot. hotelu Zante maris w
Tsilivi na Zakhyntos.
Mam nadzieje, że Big Blue wreszcie zamknie swoje biura, zbankrutuje i
przestanie nabijac swoich klientów w butelkę.
Pozdrawiam cytujac cześc artykułu:
"Big Blue Travel, czyli wczasy na budowie
"Cieszcie się! Przyjeżdżacie tu tylko w tym roku. Gdy dokończymy budowę
hotelu, to mieszkać będą już w nim tylko Anglicy" - usłyszał Stefan
Mierzejewski z Warszawy od Greka pracującego w hotelu Zente Maris na
Zakinthos, małej wysepce na Morzu Jońskim. Wczasy dla siebie, żony i wnuka
Mierzejewski wykupił w Anna Travel. Organizatorem wyprawy był Big Blue Travel
(biuro powstało 17 stycznia 2003 r. - w dniu, kiedy licencję na skutek skarg
klientów utraciła firma Big Blue), który obiecał zakwaterowanie w nowo
wybudowanym czterogwiazdkowym hotelu Zente Maris. W folderze zdjęcia hotelu
(a raczej sprytnie zmontowana grafika komputerowa) wyglądały zachęcająco:
basen, dużo zieleni, ładny krajobraz. Rzeczywistość okazała się inna: hotel
był dopiero budowany. Polskich turystów umieszczono w jedynej oddanej do
użytku części (na oczach gości kończono wstawianie okien). Zamiast atrakcji
mieli głośno pracujące maszyny budowlane oraz towarzyszący budowie kurz i
brud. - Basen miał nie wykończone dno, mój sześcioletni wnuk poranił sobie
stopy. Na dodatek w łazience wisiały nie zabezpieczone przewody elektryczne -
opowiada Stefan Mierzejewski."