Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB

IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 20:19
Wróciłem kilka dni temu z dwutygodniowego pobytu na Krecie w hotelu Apladas
Beach w Platanias. Rzecz była organizowana przez Big Blue. Pisac mógłbym
długo o różnych aspektach tej wycieczki, ale że jestem leniwy to wolę
odpowiadać na zadawane pytania jeśli inni forumowicze mają takowe.
    • kilovolt Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB 23.09.03, 13:18
      To chyba razem lecieliśmy w czwartek, ja byłem w Elefterii. Autokar zabierał
      po drodze gości właśnie z Apladas Beach i Kolimbari Beach. I jak ogólne
      wrażenia bo moje dobre?
      • Gość: Miłosz Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB IP: PLTORA* / 212.244.62.* 25.09.03, 14:26
        Nie, ja wracałem w niedzielę i powrót to był horror bo z hotelu autokar zabrał
        nas na lotnisko w Chani o 1:30 w nocy - samolot miał odlatywać o 4:40 nad
        ranem. Odleciał o ... 8:40. Kwitnienie na lotnisku z małymi dziećmi przez taki
        czas to nie była przyjemność. Co do reszty to jak zwykle mieszanka dobrych i
        złych wrażeń. Dobre to przede wszystkim kreteńska przyroda i walory naturalne.
        W hotelu - wygląd zewnętrzny, baseny, bar przy nich, niektóre osoby z obsługi.
        Złe - smród kanalizacji, przedmiotowe traktowanie gości przez właściciela i
        większość obsługi, nastawienie na wyciągnięcie jak najwiekszej ilości pieniędzy
        przez wielu Greków. Najlepszy komentarz to chyba taki że chcę tam wrócić, ale
        wiosną, na zwiedzanie wyspy rowerem, i do innego hotelu. Pozdrawiam, Miłosz
        • kilovolt Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB 26.09.03, 23:55
          Rzeczywiście, pamiętam te powroty niedzielne były zawsze bardzo późno w nocy.
          W czwartek autokar zabierał nas o 18:15, wylot mieliśmy mieć o 21:50 a na
          lotnisku okazało się, że o 21:30. W Warszawie byliśmy parę minut po 23:00.
        • Gość: Grodek Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB IP: *.studiokwadrat.com.pl 29.09.03, 12:13
          Te powroty o 4.40 z poślizgiem to specjalność Big Blue. Ja byłem na Krecie w
          czerwcu i samolot z Chani, który miał wystartować o 4.40 wystartował o 6.50. Z
          winy Big Blue bo nie dostarczyło kompletnych list pasażerów załogom samolotów.
          Rezydent zwalił całą winę na załogę Air Polonii (że nie umie doliczyć się 80
          pasażerów), a dopiero w Polsce okazało się jak było naprawdę. Nie wspomnę już o
          nieplanowanym międzylądowaniu w Katowicach, które wydłużyło i tak przedłużoną
          podróż o kolejną godzinę z haczykiem.
        • Gość: Robin Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB IP: 172.10.11.* 01.10.03, 13:45
          Na czym polegało "przedmiotowe traktowanie"? Byłem w Apladasie i nie spotkałem
          się tam raczej z niczym takim. Natomiast ogólnie byłem zadowolony (nigdy nie
          jest w 100% tak jak byśmy chcieli - miałem np budowę widoczną z okna pokoju,
          ale po 2 dniach przyzwyczaiłem się i już jej nie zauważałem). Zapamiętałem ten
          hotel i Platanias bardzo pozytywnie.
          • Gość: Miłosz Re: Wróciłem z hotelu Apladas Beach z BB IP: PLTORA* / 212.244.62.* 06.10.03, 15:00
            Kolega z którym byłem od początku miał zepsutą klimatyzację w pokoju.
            Zgłosiliśmy to od razu, lecz pomimo że zawaria była ewidentna - rzecz nie
            reagowała na żadne sterowanie poza wyłaczeniem bezpiecznika - potrzebne były
            trzy poziomy konsultacji zanim pojawił się fachowiec z firmy serwisowej:
            najpierw recepcjonistka, później tzw. techniczny zwany przez nas Aplastadosem,
            na końcu własciciel hotelu. Wszyscy powórzyli ten sam rytuał polegający na
            bezskutecznych próbach właczania i wyłaczania diabelstwa, no ale w końcu
            właściciel łaskawie zdecydował że skoro damn thing i na jego polecenie nie
            działa to coś trzeba z tym zrobić.
            Ten sam właściciel stanowczo sprzeciwił się wniesieniu na balkon hotelowy
            roweru który wypożyczyłem - i tu nie dziwiłoby mnie to gdyby a/ rower był
            brudny - nie był, świeżo z wypozyczalni; b/ była żadnej wartości - ale był, bo
            to była maszyna juz wyczynowej klasy; c/ sprzed tego właśnie hotelu kilka dni
            wcześniej nie zniknął przypięty zamkiem rower
            Inna rzecz - panie sprzątające które pierwsze ataki na pokój przypuszczały juz
            o godzinie dziewiątej, ponawiając je co pół godziny aż w końcu człowiek
            zmeczony ich nachalnością a chcący jednak mieć chociaż te ręczniki zmienione,
            odpuszczał.
            Nie wspomnę już o problemach z przedłużeniem pobytu na jedną noc (ze wzgględu
            na ten nieszczęsny wylot o 4:40 rano) gdzie ceregiele trwały przez tydzień,
            skończywszy sie łaskawym zezwoleniem na skorzystanie z pokoju do 24.00 za
            niewygórowaną cenę 110 EUR. Dopiero po mojej interwencji i obowiązkowej
            konsultacji z właścicielem stwierdzono że możemy jednak po pólnocy do budzika
            się też przespać.

            Nie były to moze dramaty - chodzi bardziej o wrażenie czy czuło się tam
            nastawienie przyjazne - hotel jest dla turysty czy raczej turysta jest dla
            hotelu. I to rozumiałem przez przedmiotowe traktowanie.
Pełna wersja