Gość: Robert
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
10.10.03, 09:31
Wróciłem z wakacji na Krecie. Wakacji wykupionych w byłym już Big Blue. Z
samych wakacji jestem bardzo zadowolony, ale chciałbym Wam powiedzieć o
czymś innym.
Gdy w piątek nadeszła wiadomość o upadku BB, okazało się, że najbardziej
poszkodowani to nie ci z nas, którzy musieli skrócić swoje wakacje czy
podróże poślubne - oni mogą dostać odszkodowanie. Najbardziej dotknęło to
właściciela hotelu, człowieka niezwykle przyjaznego, zazwyczaj pełnego
humoru i uprzejmego. Georgios pokazał nam trzęsącymi się rękami umowę, z
masą wymagań wobec hotelu, za to bez żadnego zabezpieczenia na wypadek
upadku biura. Pokazał nam palcem dwie ostatnie - zaległe - raty, które BB
miało mu jeszcze zapłacić. Na 40.000 euro...
W momencie, gdy dowiedział się, że tych pieniędzy już nie dostanie, zdał
sobie sprawę, że rachunki za prąd, wodę, inne rzeczy dopiero nadejdą. Zdał
sobie sprawę, że musi opłacić całą obsługę hotelu. Myślałem, że człowiek
dostanie zawału...
My uświadomiliśmy sobie, że w każdej chwili możemy zostać poproszeni o
opuszczenie pokoi. Że możemy wylądować na ulicy. Chyba nikt by się nie
zdziwił. Wielu z nas siedziało do późna w nocy z załamanym właścicielem,
próbując go jakoś pocieszyć. Obok krążyła jego matka, starsza już pani,
próbując ukryć łzy. Cała jego rodzina stanęła przed problemem przeżycia do
następnego sezonu... A momentami... to on pocieszał nas (!), że nie będzie
problemu z powrotami, że wszystko będzie OK...
Nie wyrzucił nas.
Na drugi dzień rano czekało na nas normalne śniadanie! Nikt też nie musiał
opuścić pokoju o 12:00, kiedy kończyła się doba hotelowa.
Gdy o 16:30 przyjechał autokar, by zabrać wszystkich z hotelu na lotnisko,
właściciel wyszedł na ulicę nas pożegnać. Wyszedł życzyć nam szczęśliwej
podróży i pomachać ręką za odjeżdżającym autokarem. On!...
Jak dla mnie - człowiek wielkiego serca, prawdziwie przyjacielski Grek. Mam
dla niego olbrzymi szacunek, i te wakacje zapamiętałem już teraz jako udane
dzięki Georgiosowi - a nie Big Blue...
Zapamiętajcie: Hotel Armonia w Ammoudarze pod Iraklionem, Georgios
Michalitsis. Tam nikt nie zostawi Was na lodzie, nawet jeśli sam jest w
gorszej jeszcze sytuacji...
Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie dla niego wynagrodzeniem z nawiązką.