Gość: Maciej
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.06.09, 21:11
Chciałbym podzielić się z wami wspomnieniami z wczasów, jakie spędziłem przed
tygodniem na greckiej wyspie Rodos nieopodal wybrzeży Turcji na Morzu
Śródziemnym. Zakwaterowani byliśmy w czterogwiazdkowym Hotelu Lydia Maris 4,5*
(Ecco Holiday) położonym w miejscowości Kolymbia niedaleko Faliraki i stolicy
wyspy Rodos. Polecam to wspaniałe miejsce. Ja choruję na zanik mięśni i
niewydolność serca, a na Rodos czułem się wyśmienicie. To zasługa łagodnego i
ciepłego klimatu śródziemnomorskiego i czystego powietrza. Na Rodos zawsze
świeci słońce, a niebo jest błękitne, bezchmurne, dlatego pozwoliło podładować
nasze „akumulatory”. Hotel Lydia Maris, w którym mieszkaliśmy, był znakomicie
przystosowany dla osób niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich, posiadał
wszędzie podjazdy i dwie windy. Obsługa była bardzo uprzejma i na każdym kroku
służyła nam pomocą. Mieliśmy przestronny pokój z pięknym widokiem na morze.
Pokoje były czyste i komfortowe. Warto w dniu przyjazdu wybrać sobie pokój od
strony morza, ponieważ w południe nie świeci w nim słońce i dlatego nadaje się
świetnie do wypoczynku po plaży. Hotel posiada własną w którym można poleżeć
w ciepłe południe. Woda w morzu była wspaniała, ciepła i krystalicznie czysta
z widocznością na kilkadziesiąt metrów. Jedzenie było wyśmienite. Mieliśmy
zapewnione wyżywienie All Inclusive Ultra- wszystkiego ile dusza zapragnie i
świetna metaxa- trunek najlepszy pod słońcem. Kucharze zaskakiwali nas
codziennie różnorodnością wykwintnych potraw, które sprostają nawet
najwybredniejszym gustom (baranina, wieprzowina, kurczak, ryby, owoce morze
przyrządzone z okrasą w południowych warzywach). Dużo świeżych południowych
owoców i warzyw.
My pożyczyliśmy samochód, bo z wózkiem inwalidzkim jest nam trudno wsiąść do
autobusu. Wypożyczenie samochodu kosztowało 50 euro na 2 dni + paliwo. Jednak
osoby zdrowe śmiało mogą wybrać się miejscową komunikacją. Autobusy jeżdżą
często zgodnie z rozkładem. Zwiedziliśmy przepiękne Lindos położone u podnóża
gór w malowniczej zatoce z lazurowym morzem. Na górze znajdują się ruiny
cytadeli, do których można dotrzeć na nogach lub na ośle. Na zboczach góry
schodzą ku morzu śnieżnobiałe domy, w których zamieszkuje 1600 mieszkańców.
Miasto to było często odwiedzane przez artystów i jest często uwieczniane na
płótnie przez malarzy. Woda w zatoce w Lindos jest ciepła jak wannie-
sprawdziłem to. Wody w zatoce Lindos są płytkie. Morze jest przejrzyście
lazurowe i przypomina kryształ. Jadąc samochodem z Kolymbii do Lindos i dalej
do Kiotari mogliśmy podziwiać cuda natury, górskie przełęcze i lazurowe morze.
Odwiedziliśmy też typowo grecką miejscowość położoną 1 km od Kiotari (należy
skręcić za Kiotari w głąb wyspy 1 km, jest drogowskaz) o nazwie Asklipio.
Asklipio to wspaniałe białe domki położone wśród gór i przełęczy z wąskimi,
krętymi uliczkami. W Asklipio znajduje się zabytkowa cerkiew z malowidłami z
ok. 1100 roku. W niedzielę uczestniczyliśmy tam w pięknej mszy św. w obrządku
grecko-katolickim. Mogliśmy przy tej okazji przyjrzeć się życiu i zwyczajom
miejscowej ludności. To taka typowa miejscowość grecka nie zajeżdżona przez
turystów.
Z miejscowości które warto odwiedzić polecam Gennadi, która leży 3 km za
Kiotari, ale trzeba jechać wzdłuż wybrzeża wyspy. Genadi jest piękne z wąskimi
uliczkami, kościółkiem, ale to już jest miejscowość turystyczna.
Polecam również miejscowość Archangelos niedaleko Kolymbii, gdzie można
przyjrzeć życiu codziennemu Rodyjczyków. Miasteczko oferuje knajpki w greckim
stylu, sklepy dla miejscowych i rzeczywiście niższe ceny niż w kurortach.
Następnego dnia zwiedziliśmy stolicę wyspy Rodos, które powstało 2400 lat
temu. W atmosferę średniowiecza przeniósł nas spacer po starym mieście - przez
jedenaście bram, uliczkami wśród sklepień z lawy w kolorze ochry i błękitu, po
żwirowych chodnikach zwanych chóchlaki. Zwiedziliśmy pałac Wielkich Mistrzów,
mury miejskie i Ulicę Rycerską. Widzieliśmy przepiękne stare miasto z
imponującym zamkiem wielkich mistrzów zakonu joanitów, meczet Sulejmana
Wspaniałego, ogromny port jachtowy oraz przeogromna ilość kafejek, sklepików i
straganów. Starówka miasta zrobiła na nas niesamowite wrażenie.
Port Mandraki z charakterystycznymi trzema wiatrakami, do którego wychodzi się
jedną ze średniowiecznych bram miejskich, przywodzi na myśl czasy Krzysztofa
Kolumba. Całe miasto zatopione jest w parkach porośniętych przez platany,
drzewa cyprysowe i niezliczone odmiany palm.
Jeśli chodzi o Grecję, radzę korzystać ze sprawdzonych organizatorów, bo
warunki w hotelach bywają naprawdę różne. Przeważnie hotele posiadają jedną
kategorię niżej (podobnie jak w Tunezji, Maroku i Egipcie) w stosunku do tego
co podają organizatorzy. W przypadku nowoczesnego hotelu Lydia Maris
przyznałbym zasłużone 4*.