Gość: Maciek
IP: *.Red-88-15-131.dynamicIP.rima-tde.net
10.02.10, 23:44
Witam,
Zwracam sie z uprzejma prosba o wyjasnienie mi paru spraw dla osob, ktore
mieszkaja bo znaja z autopsji realia w Hiszpanii ...
Jutro wracam po 10 dniach pobytu w Hiszpanii do Polski. Wyjazd zorganizowalem
samodzielnie, wybralem zakwaterowanie w Alicante.
Co do samego miasta i noclegu nie mam zastrzezen. Szokujace jest dla mnie to
co zobaczylem w wielu mniej i bardziej znanych miejscowosciach w prowincjach
Murcja, Walencja i Alicante. Duze miasta takie jak Murcja, Walencja czy
Alicante wygladaja jeszcze jako tako chociaz sa lepsze i gorsze dzielnice jak
wszedzie.
Natomiast nie rozumiem dlaczego niewielkie miejscowosci nie mowiac juz o
wsiach sa totalnie zaniedbane. Wystarczy przejechac pociagiem na trasie
Murcja-Alicante czy autobusem na trasie Alicante-Cartagena zeby zobaczyc
dziesiatki o ile nie setki opuszczonych gospodarstw na wsi i zruinowanych
blokow przewaznie nie zamieszkanych. Dlaczego tak sie dzieje i dlaczego domy
nie sa wyburzane do konca tylko rozpadaja sie same prowokujac roznego rodzaju
element do ich zajmowania?
Dla mnie szokujaca jest tez ogromna liczba zamknietych osiedli i to nie tylko
w duzych miastach, ale takze na prowincji np. w Gran Alacant, Altet itp. Czy
Hiszpanie az tak bardzo boja sie o bezpieczenstwo? Poza duzymi miastami jedyne
osiedla domow przypominajace Europe widzialem na Costa Blanca w pasie od
Alicante do Benidorm oraz okolicach Denii. Przy niektorych osiedlach wisialy
niemieckie lub francuskie czy brytyjskie flagi? Czy to znaczy, ze zamieszkuja
te drogie osiedla obcokrajowcy? Z kolei takie miejscowosci jak La Union, El
Algar czy Los Alcazares wygladaja jak miasteczka na pograniczu
amerykansko-meksykanskim i w niczym wg mnie nie przypominaja cywilizowanych
obszarow Europy. Podobne wrazenia odnioslem bedac w takich miejscowosciach jak
Elda, Petrer, Orihuela czy Crevillent. Pomijam juz fakt, ze po ulicach tychze
miejscowosci chodza przewaznie Arabowie, Murzyni i przybysze z Ameryki
Lacinskiej. W ogole odnioslem niejednokrotnie wrazenie, ze w Hiszpanii
Hiszpanie staja sie na niektorych obszarach mniejszoscia. Bardzo malo
widzialem mlodych ludzi np. mlodych par czy matek z dziecmi, 3/4 ludzi na
ulicach to emigranci i starcy. Podobnie w autobusach i pociagach regionalnych
(Euromed, Alvia czy Talgo to inna bajka, ale tam koszty biletow porownywalne
sa z lotniczymi i przed wejsciem do pociagu trzeba przeswietlic bagaz jak na
lotnisku). Kolejna sprawa - plaze, jestem naprawde rozczarowany plazami w
miastach i miasteczkach. W okolicach Alicante jedyne plaze, ktore robia
pozytywne wrazenie to plaze w Altet i Arenales del Sol. Pozostale sa
niewielkie i polozone przy drogach badz torach kolejowych (nie wiem jaka to
przyjemnosc lezec na plazy i sluchac ryku silnikow aut lub przejezdzajacych
pociagow). Dodatkowo b. czesto bloki i hotele budowane sa tuz przy plazach bez
zadnego pasu zieleni. W Alicante usiadlem na lawce na promenadzie przy plazy
to jakas starsza kobieta ostrzegla mnie, zebym nie trzymal luzem plecaka bo mi
go ukradna. Bylo to pierwszego dnia mojego pobytu i pozostawilo spory niesmak.
Zwlaszcza ze kilka dni pozniej jadac tramwajem z Alicante do Benidorm mialem
kolejna nieciekawa sytuacje. Do tramwaju wsiadl jakis koles i chodzilem w ta i
z powrotem az w koncu usiadl kolo mnie ciagle mi sie przypatrujac, nerwowo
ruszal nogami i glowa i dziwnie sie zachowywal jakby byl na jakis prochach. W
koncu sie wkurzylem i na jakiejs stacji udalem ze wysiadam i koles poczatkowo
nie chcial mnie przepuscic a potem patrze ze idzie za mna wiec poszedlem w
strone motorniczego zglosic mu ta sprawe. Widzac to koles szybko wysiadl nie
deklarujac wczesniej takiego zamiaru. Jakas kobieta, ktora ze mna jechala
powiedziala mi, ze dobrze zrobilem bo tu kradzieze sa czeste, a ja nie
wygladam na Hiszpana (jestem jasnym blondynem) i takich sie tu najczesciej
okrada. Takze bez komentarza. Aby oddac sprawiedliwosc musze powiedziec, ze w
restauracjach i hotelu obsluga byla dla mnie b mila podobnie jak konduktorzy w
pociagach. Niemniej opisane przeze mnie sytuacje pozostawiaja niesmak. Kolejna
sprawa to ceny. Jak to jest mozliwe, ze w Alicante sensowny obiad skladajacy
sie z wolowiny i ziemniakow kosztuje minimum 20 euro w restauracji (samo
drugie danie bez zupy i napojow). Z kolei w Aguilas zjadlem zupe, drugie
danie, deser i wypilem napoj w ladnej restauracji tuz nad morzem za 6 euro?
Jeszcze jedno pytanie dlaczego wiekszosc mieszkan ma non stop zasuniete
zaluzje? Czy to oznacza, ze nikt w nich nie mieszka? Przy niektorych ulicach
wszystkie domy mialy w oknach zasuniete zaluzje, a na parkingach przy domach
staly auta, wiec jak sadze przynajmniej w niektorych ktos mieszkal, dlaczego
wiec nie odsunal zaluzji mimo, ze dzien byl pochmurny i nie swiecilo slonce?
Ogolnie z miejsc ktore odwiedzilem polecam:
1. zamek w Alicante i ogrod palmowy w Alicante
2. Miasteczko Sztuki i Nauki w Walencji
3. plaze w Altet i Arenales del Sol
4. starowke w Murcji
5. zabytki rzymskie i fenickie w Kartagenie
6. Mar Menor
7. El Palmeral w Elche
Z krajow dotychczas przeze mnie odwiedzonych w Europie Hiszpanie moge jedynie
porownac z Wlochami. Nie ukrywam, ze oba kraje mimo pieknych krajobrazow i
zabytkow nie wydaja mi sie dobrym miejscem do zycia i w porownaniu z krajami
skandynawskimi czy alpejskimi sa po prostu wg mnie zacofane cywilizacyjnie, a
mimo to pobyt w nich zakladajac ze nocuje sie w sredniej klasy hotelu i je w
dobrych restauracjach wychodzi naprawde drogo, a w obu tych krajach bylem poza
sezonem.
Bede wdzieczny za odpowiedz przynajmniej na jedno z moich pytan.
Pozdrawiam
Maciek