samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak?

19.02.11, 14:05
Chciałbym się wybrać z kilkuletnimi dziećmi w najbliższe wakacje samochodem do Hiszpanii, nad morze. Jaką trasę polecacie (z Warszawy)? Gdzie nocować po drodze. Gdzie szukać noclegu na miejscu? Lepiej w lipcu, czy sierpniu? Jakie są tam ceny?
(Dwudniowa podróż nie jest problemem dla moich dzieci)
    • Gość: e-tam Re: samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak? IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 14:29
      polo1971 napisał:

      Chciałbym się wybrać z kilkuletnimi dziećmi w najbliższe wakacje samochodem do Hiszpanii, nad morze. Jaką trasę polecacie (z Warszawy)? Gdzie nocować po drodze. Gdzie szukać noclegu na miejscu?

      Nasza Majówka 2010 r. < zapraszam

      Pozdrawiam,
      P.S.
      Wolne wczytywanie cierpliwie czekaj to może chwilę potrwać.
      • polo1971 Re: samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak? 20.02.11, 19:23
        Wy byliście z przyczepą kempingową, bez dzieci. To duże różnice.
        Planowaliście noclegi z wyprzedzeniem, czy improwizowaliście?
        • Gość: e-tam Re: samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak? IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 21:12
          polo1971 napisał:
          Planowaliście noclegi z wyprzedzeniem, czy improwizowaliście?

          Przy takiej trasie nie ma czasu na improwizację.

          Przykładamy ogromną wagę, by zaplanować przed WYJAZDEM
          perfekcyjnie wszystko w najdrobniejszych szczegółach na całej trasie wyprawy.


          Wszystkie miejsca do zwiedzania oraz noclegi zaplanowane były przed wyjazdem.
          Nie robiliśmy rezerwacji, na kempingach nie było problemu z miejscem.
          Urlop masz taki jaki sobie sam zaplanujesz przed wyjazdem!

          Każdego wieczoru przed spaniem wprowadzałem do nawigacji
          wszystkie punkty GPS odwiedzanych miejsc na kolejny dzień.
          Następnego dnia włączałem nawigację i w drogę...
          Dzięki nawigacji każdego dnia jeżdzimy jak "po sznurku".

          Nigdy na całej trasie nie myślałem co dalej???
          Każdego dnia realizowaliśmy wcześnie zaplanowane założenia prze wyjazdem.

          Rezerwację noclegów robiliśmy przy tym wyjeżdzie przed wyjazdem z domu.
          Miejsce tankowanie paliwa też wybrane przed wyjazdem.

          Pozdrawiam,
          • Gość: marcinoit Re: samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak? IP: 89.107.243.* 20.02.11, 23:32
            > Nigdy na całej trasie nie myślałem co dalej???
            > Każdego dnia realizowaliśmy wcześnie zaplanowane założenia prze wyjazdem.
            no niezle ,jak w wojsku :)
            a apele poranne tez byly?
    • Gość: marcinoit Re: samochodem do Hiszpanii - gdzie, kiedy, jak? IP: 89.107.243.* 20.02.11, 20:08
      kilkakrotnie jezdzilismy z dziecmi do Hiszpani. wyruszalismy z okolic Konina. Granice przekraczalismy w Zgorzelcu. Lubie prowadzic noca wiec staralem sie zawsz przekraczac granice wieczorem ok 20 a potem szybciutko po pustych niemieckich autostradach z krotka drzemka nad ranem gdzies na parkingu. Potem juz spokojnie przez francje z noclegiem w hotelu gdzies na poludniu okolice Lyonu czy Montpellier. Podczas pierwszej wyprawy dzieci mialy 6 miesiecy i 4 lata. Lipiec i sierpien to szczyt sezonu w Hiszpani ceny wiec beda wyzsze zwlaszcza w miejscowosciach typowo turystycznych. Nocleg na miejscu zalezy od zasobnosci portwela oczekiwan i gustow. od kempingow przez apartamenty n ahotelach konczac. proponuje najpierw zdecydowac gdzie potem w jakich warunkach a nastepnie szukac konkretnych ofert.
      • Gość: e-tam Tylko do > marcinoit IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 10:49
        marcinoit napisał(a):

        ...Lubie prowadzic noca wiec staralem sie zawsz przekraczac granice
        wieczorem ok 20 a potem szybciutko po pustych niemieckich autostradach
        z
        krotka drzemka nad ranem gdzies na parkingu < tak kończyli
        moi bliscy koledzy na autostradach:
        Niemiec
        Włoch
        Francji
        Wieczny odpoczynek racz im dać... Amen
        Osierocili dzieci i ...

        Szkoda, wszyscy byli miłośnikami jazdy nocą !!!
        Jeden z nich zawsze SPAŁ siedząc (przykryty "derką") pod drzewem,
        żona i dzieci spali "niby wygodnie" w aucie.

        Pozdrawiam,
        P.S.
        Może faktycznie moje sformułowanie > Nigdy na całej trasie nie myślałem co dalej???
        ...nie było precyzyjne.
        Miało znaczyć tyle, że w czasie wyprawy nie stoimy na:
        drodze, parkingu lub kempingu i zastanawiamy się jak i którędy jechać, lub gdzie nocować.

        Wielu znajomych pojechało naszym szlakiem Majówka 2008 r. < wolne wczytywanie
        i nikt nie był w stanie zwiedzić/zobaczyć co my zaplanowaliśmy.
        Wszyscy korzystali z naszego "gotowca" ale z powodu lenistwa
        i braku zdyscyplinowania "poddawali się".
        Przyjacielu życzę miłego urlopu (bez porannych apeli) szerokiej drogi oraz szczęśliwego powrotu.
        • marcinoit Re: Tylko do > marcinoit 21.02.11, 13:43
          uwaga o ryzyku nocnej jazdy jak najbardziej sluszna. dla tego nalezy sie najpierw dobrze wyspac. ja osobiscie jestem mniej zmeczony jazda noca pusta autostrada niz zatloczona w ciagu dnia.
          osobiscie traktuje wakacje jako czas na odpoczynek i relaks . jade gdzie chce kiedy chce jesli mam ochote siedze dluzej w jednym miejscu. nie bawi mnie zaliczanie kolejnych atrakcji turystycznych ale kwestja gustu.
          > i nikt nie był w stanie zwiedzić/zobaczyć co my zaplanowaliśmy.
          > Wszyscy korzystali z naszego "gotowca" ale z powodu lenistwa
          > i braku zdyscyplinowania "poddawali się".
          i niby co z tego wynika??? mieli mniej udane wakacje?? moze nie kazdemu odpowiada "jazda jak po sznurku" czy scisle realizowanie nawet tak doskonalego planu jak twoj?
          dzieki za zyczenia . apeli napewno nie bedzie :) zamierzam sie dobrze wyspac a wieczorami wypic i zjesc cos dobrego w jakiejs dobrej knajpie w ktorej nie spotyka sie turystow.
          • bah77 Re: Nie tylko do > marcinoit... 23.02.11, 09:28
            > uwaga o ryzyku nocnej jazdy jak najbardziej sluszna. dla tego nalezy sie najpie
            > rw dobrze wyspac. ja osobiscie jestem mniej zmeczony jazda noca pusta autostrad
            > a niz zatloczona w ciagu dnia.

            Nie chodzi o ryzyko nocnej jazdy, jeśli ktoś to lubi.
            Tylko o to, że wydaje Ci się, że po przejechaniu ponad 1.000 km, krótka drzemka w aucie gdzieś na parkingu zastąpi nocleg kierowcy, który ma potem dalej jechać setki km.
            Do czasu, niestety.
            I nie ma gwarancji, że zabije tylko siebie i swoją rodzinę, a nie niewinnych ludzi...

            > osobiscie traktuje wakacje jako czas na odpoczynek i relaks .

            Kimając w aucie podczas długiej jazdy?

            Pozdrawiam

            bah77
            • Gość: e-tam Re: Nie tylko do > marcinoit... IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.11, 14:34
              bah77 napisał
              ...krótka drzemka w aucie gdzieś na parkingu zastąpi nocleg kierowcy...
              ...Do czasu, niestety....

              Masz rację bah77, do czasu niestety...

              Nasza przygoda 08.2010r. po noclegu < na kempingu
              Zatrzymujemy się na posiłek i oddech na naszym ulubionym parkingu < wolne wczytywanie cierpliwie czekaj to może chwilę potrwać

              Po pewnym czasie obok nas zatrzymują się nasi rodacy z dziećmi (rodzina 2+2).
              Pani przygotowuje posiłek a kierowca układa się na drzemkę (jechał całą noc)
              obok nas na ławeczce < powiększ i przesuń zdjęcie
              Szofer śpi na wznak na ławce i chrapie, po chwili dzieci mają ubaw.

              Starsze dziewczynki tak się zaprzyjażniły podczas postoju (wspólnej zabawy na huśtawkach) że po chwili pada propozycja od żony rodaka dalszej wspólnej jazdy do Włoch, bo jadą "w ciemno".
              Przyjmujemy propozycję, po przebudzeniu kierowcy przez żonę jest jego akceptacja dalszej wspólnej jazdy w konwoju.

              Ruszamy nasi znajomi z parkingu jadę TYLKO autem przed nami, my z przyczepą za nimi.
              Kilkakrotnie auto naszych rodaków "dziwnie gubi" pas ruchu na autostradzie.
              Co pewien czas kierowcy z sąsiedniego (lewego) pasa ruchu sygnałem dżwiękowym
              "prostują" tor jazdy naszego rodaka i jest OK.

              Srebrny golf naszych rodaków na łuku drogi jedzie prosto "wali" w betonową bajerkę odbija się i przewrócony leży na drodze.

              Całe szczęście że nikt na nich nie najechał!!!
              Za chwilę pogotowie zabiera poszkodowanych.
              Wszystko skończyło się na potłuczeniach! Auto na złom.
              Lokalna policja kieruje ruchem i rozładowuje korek.
              Kierowcy z lewej i prawej strony (my też) omijają wolno wrak auta i jadą dalej.

              Życie toczy się dalej jak by nic się nie stało!
              Amen
              Taki był koniec urlopu przez "kimanie na łuku" < przed tunelem

              Pozdrawiam,
              P.S.
              Wszystkim życzę udanego urlopu i szczęśliwego powrotu.
              • dociekliwy_0 Re: Nie tylko do > marcinoit... 23.02.11, 15:11
                > Życie toczy się dalej jak by nic się nie stało!

                Niby i prawda, sam lubię pospaę, wiec nie pcham się do nocnej jazdy bez dwóch zmienników.
                Nie zmienia to jednak faktu, że wg statystyk to nie niewyspanie, a nadmierna prędkość i nieumiejętność jazdy jest najczęstszą przyczyną wypadków.

                > Kierowcy z lewej i prawej strony (my też) omijają wolno wrak auta i jadą
                > dalej.

                Czy ja dobrze rozumiem? Postanowiliście jechać wspólnie, doszło do wypadku, ominąłeś auto i pojechaliście dalej??
                • Gość: marcinoit Re: Nie tylko do > marcinoit... IP: 89.107.243.* 23.02.11, 15:21
                  > Czy ja dobrze rozumiem? Postanowiliście jechać wspólnie, doszło do wypadku, omi
                  > nąłeś auto i pojechaliście dalej??
                  widze ze ni etylko ja odnioslem takie wrazenie. mam nadzieje ze to tylko niezrecznosc wypowiedzi :)
              • Gość: marcinoit Re: Nie tylko do > marcinoit... IP: 89.107.243.* 23.02.11, 15:13
                coz zdarza sie tak jesli ktos nie umie ocenic swoich mozliwosci lub nie reaguje na oznaki przemeczenia. podobnie bywa z wypoczetymi kierowcami pedzacymi 160 km /h ktorym wydaje sie ze umieja i dadza rade.
                mnie w twj opowiesci uderzyl inny fakt
                > Kierowcy z lewej i prawej strony (my też) omijają wolno wrak auta i jadą
                > dalej.
                chcesz powiedziec ze nie zatrzymales sie aby udzielic pomocy ofiarom wypadku??
            • Gość: marcinoit Re: Nie tylko do > marcinoit... IP: 89.107.243.* 23.02.11, 15:19
              > > osobiscie traktuje wakacje jako czas na odpoczynek i relaks .
              >
              > Kimając w aucie podczas długiej jazdy?
              nie da sie kimac podczas jazdy , chyba ze nie jest sie kierowca :)
              a tak powazniej to napisalem wyraznie co rozumie przez relaks i wypoczynek na wakacjach , nie doczytales/as??
              w kazdym razie naperewno nie jest bieg od jednej "atrakcji" turystycznej do nastepnej scisle wedle wczesniejszego planu . zwlaszcza ze wiekszosc tych "atrakcji" nic nei mowi ani o kraju ani o ludziach. ale zaznaczam to kwestia gustu i upodoban nie twierdze ze krtos kto jedzie jak po sznurku od jednego opisanego w przewodniku punktu do nastepnego robi zleczy gorzej. ja zwyczajnie tak nie lubie.
              • bah77 Re: Nie tylko do > marcinoit... 23.02.11, 19:35
                > napisalem wyraznie co rozumie przez relaks i wypoczynek na wakacjach , nie doczytales/as?

                Doczytałem i dlatego sugeruję, aby dojazd na wakacje potraktować jako ich fajny element, a nie jak zło konieczne.
                Nawet jak ktoś lubiłby kimać przez całe wakacje stacjonarne w fotelu auta (nic mi do tego), to jednak powinien zadbać o wypoczynek podczas długiej trasy, najlepiej w równie atrakcyjnym miejscu jak miejsce docelowe (bo jest także potem co miło wspominać)...

                bah77
    • Gość: jolka tanio samolotem IP: *.wejherowo.vectranet.pl 21.02.11, 07:57
      Teraz można polecieć tanio na sobotę i niedzielę 25.03 - 28.03. Lecimy ryanairem ( z Gdańska) do Girony za 230 pln , a wracamy z Barcelony ( do Gdańska) wizzairem za 132 pln.
      • Gość: Anna Re: tanio samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.11, 09:07
        Na pobyt na miejscu polecam apartament na samej plaży, zajrzyj na www.lamanga.pl Na pobyt z dziećmi na nie ma lepszej "miejscówki"
Pełna wersja