Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje

06.06.05, 11:04
Podróżowałam z biurem TUI, mieszkałam w Aparthotel Riu Adeje, bez wyżywienia.
Jestem bardzo zadowolona, chętnie odpowiem na każde pytanie.
    • Gość: megg Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje IP: *.law.uj.edu.pl 06.06.05, 11:46
      Witaj, mam kilka pytań:
      -jak długo trwał lot, jaka linia, czy w samolocie są serwowane posiłki?
      - co ciekawego zwiedziłaś/zobaczyłaś/jakie ceny wycieczek?
      -jakie temperatury w południe?

      Na razie tyle:-)
      • yanga Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 06.06.05, 15:16
        1.Lot był opóźniony, wystartowaliśmy pół godziny później, a na Gran Canarii
        okazało się, że jest awaria w kabinie pilotów (podobno wentylacji) i czekaliśmy
        na usunięcie usterki. Lecieliśmy od 17 do 22.30, zwykle chyba krócej to trwa.
        Samolot wygodny (airbus), wygodniejszy od boeinga, bo więcej miejsca na nogi,
        ale generalnie właśnie do podróży mam najwięcej pretensji. To, co nazywają
        posiłkiem, składało sie z pięciu kawałeczków drobiowego mięsa i łyżki sałatki
        (kukurydza, marchewka i coś tam jeszcze) plus zimny napój do wyboru. Za wino i
        kawę trzeba było płacić, o małym koniaczku, który zwykłam fundować sobie w
        powietrzu, w ogóle nie było mowy. Ponieważ z domu wyszliśmy o wpół do drugiej
        po kanapce, oznacza to 6 godzinną podróż praktycznie o suchym pysku, bo dokupić
        można było tylko czekoladkę (nie używam) i chrupki. Na tych jednak, którzy
        mieli wykupione obiadokolacje, w hotelu czekał ponoć w hotelu posiłek,
        przynajmniej tak zapowiadali. My napiliśmy się tylko whisky zakupionej na
        Okęciu i poszliśmy głodni spać. To nie koniec pretensji do linii lotniczych:
        dla mnie gorsze od spraw aprowizacji było to, że nie sposób było uzyskać
        jakichkolwiek informacji o trasie lotu. Dla mnie lot to jest przyjemność sama w
        sobie, a na Kanary leciałam po raz pierwszy. Chciałam wiedzieć, nad jakimi
        krajami lecimy, czy nad Saharą czy nad oceanem, czy te góry, co nam wchodzą w
        okno to Alpy czy Pireneje, a tu nic, zero. Nawet po wylądowaniu nie
        dowiedzieliśmy się, jaka temperatura jest na zewnątrz (w powrotnej drodze
        powiedzieli przynajmniej tyle). TUI podobno ma na to wszystko minimalny wpływ
        (nie mogę zrozumieć, dlaczego), ale uważam, że mogli lojalnie ostrzec ludzi,
        aby zabrali sobie jakiś prowiant (było sporo małych dzieci).
        2. Odbyliśmy mnóstwo wycieczek, ponieważ to było naszym głównym celem - nie
        lubimy plaży. Zapisaliśmy się na wycieczkę statkiem na La Gomerę i drugą - na
        podglądanie wielorybów i rekinów. Oni mają te zwierzaki na etacie ;-), więc
        podobno nie było wypadku, żeby się nie wywiązały. Obie wycieczki bardzo
        polecam. Trzecia to Masca Trekking. Masca jest maleńką górską wioską, do której
        jedzie się busem po bardzo karkołomnych drogach, a potem schodzi do morza
        wąwozem, co trwa około 3 godzin. Na dole czeka statek, którym płynie się do
        Costa Adeje. Wyprawa jest dość żmudna i trzeba mieć odpowiednie buty - co
        najmniej adidasy na grubej podeszwie, bo inaczej przewodnik po prostu nie
        zabierze. Właśnie mnie nie zabrał i mąż poszedł sam, a ja - jak niepyszna -
        wróciłam na dół z kierowcą. Nie żałuję jednak, bo na statek się zabrałam i
        miałam dodatkowy rejs "na delfiny". Mężowi jednak bardzo sie podobało, chociaż
        nastepnego dnia był strasznie obolały (ale my jestesmy starsi państwo, a w
        grupie był 9-letni chłopczyk, który świetnie sobie radził). Ceny w granicach 40
        euro z kawałkiem, dokładnie nie pamiętam. Chyba najdroższa jest La Gomera, ale
        wszystkie bardzo gorąco polecam, nie ma żadnego naciągalstwa! W drugim tygodniu
        wypożyczyliśmy samochód - zamówiliśmy za pośrednictwem TUI najtańszą kategorię
        (typ Punto), a dostaliśmy w tej cenie czterodrzwiowego seata leone. Za 4 dni
        zapłaciliśmy 139 e z pełnym ubezpieczeniem. Wiem, że są tańsze wypożyczalnie,
        nawet ta polska z Los Christianos, ale nie żałujemy naszej decyzji.
        Zwiedziliśmy Santa Cruz, Park Narodowy Teide (wspaniały!), na wulkan jednak nie
        wjeżdżaliśmy, bo niezbyt dobrze się czułam na tej wysokości. Nawet pilotka nam
        odradziła: kosztuje to ok. 20 e, widok jest albo go nie ma, a na sam czubek
        trzeba mieć specjalne pozwolenie na konkretny dzień i godzinę. Byliśmy też w
        Loro Parku i Jungle parku - oba koniecznie! I jeszcze wybralismy się przez góry
        do Punta del Teno - najdzikszy, północno-zachodni cypel z latarnią morską i
        widokiem na Los Gigantes - olbrzymie klify wznoszące się pionowo nad lustrem
        wody - widać je także z wycieczki "na wieloryby" (tylko TUI wozi tak daleko,
        więc warto więcej zapłacić, a w cenie jest lunch z winem i zimne napoje bez
        ograniczeń).
        3. Przez cały czas temperatura była wymarzona (jak dla nas): około 22-23
        stopni, zdarzało się zachmurzenie. W górach na pewnej wysokości trzeba się
        liczyć z gęstą mgłą, ale się nie zrażać; kilka kilometrów dalej może już być
        słońce na błękitnym niebie! Drogi są dobre, a miejscami bardzo dobre, ale
        kręte - jak to w górach.
        • yanga Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 06.06.05, 15:18
          Sprostowanie w kwestii czasu lotu: trwał nie do 22.30, tylko do 23.30 -
          niestety...
          • Gość: Pablo Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje IP: *.icpnet.pl 06.06.05, 18:50
            Cześć,
            jeżeli pamiętasz, proszę podaj parę przykładów z cenami, np. żywnośc, alkohole,
            kosmetyki, elektronika, wstępy na nocne imprezy ?
            • yanga Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 06.06.05, 21:40
              Nocne imprezy już nie dla nas... Mamy po 65 :-). Natomiast alkohole i owszem.
              Codziennie kupowaliśmy butelkę innego wina - wszystkie znakomite - naprawdę za
              nieduży pieniądz, dokładnie nie pamiętam, ale na nasze wychodziło około 20 PLN,
              a za około 30 było naprawdę de lux. Z tańszych polecam Estolę, a potem
              ćwiczyliśmy Faustino VII i V - im niższy numer Faustina, tym droższe, jak dla
              nas ten VII wystarczy. Dobre i tanie jest też sherry. Generalnie uważamy, że
              hiszpańskie wina są w Polsce nieznane i niedoceniane. Do wina - znakomite
              lokalne sery, też tanie. Reszta to kawa, pieczywo, masło, dżem, miód - tu nie
              jestesmy miarodajni, bo śniadania jemy tylko takie i w bardzo małych ilościach.
              Na obiady chodziliśmy do nadbrzeżnych knajpek - pamiętam cenę dwuosobowej
              paelli - 16 eurów z groszami i to jest naprawdę góra żarcia. Pizze są inne niż
              u nas, na cienkim, podpłomykowym cieście - nam to bardzo odpowiadało - na pewno
              poniżej 10 e, ryby - zależy jakie filet z soli z dodatkami też ok. 9 e. Można
              też żywić się taniej, ale my, starsi państwo lubimy wygodę i dobrą obsługę.
              Kosmetyki: to jest rewelacja. Poeme Lancome - 50 ml eau de parfum - 37 e.
              Podobnie whisky, za litr czarnego Jasia Wędrowniczka 22 eura. I wszyscy radzą,
              żeby nie czekać z zakupami na lotnisko, bo tam jest drożej. Natomiast z
              elektroniką trzeba uważać. Biznes jest obsadzony przez Azjatów, którzy podobno
              oszukują na potęgę, przekręty zdarzają się nawet w bardzo eleganckich sklepach.
              Ludzie tracą kasę - podobno ktoś wezwał policję, ale była bezsilna, bo
              właściciel sklepu z miejsca miał kilku świadków i wszystkiego się wyparł. To
              nie są legendy, ostrzegała nas rezydentka. Ale wymieniła też w Costa Adeje
              jeden sklep autoryzowanego dealera godny polecenia, tylko my nie
              skorzystaliśmy. Doszliśmy do wniosku, że mogłyby być problemy z gwarancją,
              woleliśmy nie ryzykować. Myślę, że w każdym razie trzeba się poradzić
              rezydenta - nasza pani z TUI z całą pewnością reprezentowała interesy swoich
              podopiecznych i jest godna zaufania (mieliśmy dowody).
              • Gość: megg Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje IP: *.law.uj.edu.pl 07.06.05, 08:43
                Yanga pięknie dziękuję za odpowiedź, jeszcze małe pytanko; jakie to były linie
                lotnicze i czy był to lot we czwartek, wspólny ze Scan Holiday (podobno biuro
                połączyło się z TUI). Serdecznie pozdrawiam:-)
                • yanga Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 07.06.05, 11:16
                  Na oba pytania - tak. Podróżowała jeszcze z nami "grupa integracyjna" z pewnej
                  znanej z produkcji słodyczy firmy. Tak się "zintegrowali" podczas lotu, że
                  wstydziliśmy się za nich wobec naszej - wspólnej niestety - rezydentki. Potem
                  specjalnie przełożyliśmy wycieczkę, byle się z nimi więcej nie spotkać, na
                  szczęście odlecieli po tygodniu.
                  • Gość: megg Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje IP: *.law.uj.edu.pl 07.06.05, 12:28
                    Witaj Yango ponownie, to chyba nie zupełnie odpowiedź na moje pytania, chyba
                    jakiś chochlik tu zaszalał:-))
                    • Gość: Ala1 Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje IP: *.one.pl 07.06.05, 18:03
                      Megg, na Teneryfę leci LTE, w czwartek, razem ze Scanem.
                      Lecę na Gran Canarię 30 czerwca razem z Teneryfą.
                      Pozdrawiam
                    • yanga Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 07.06.05, 21:34
                      Widocznie mam już kłopoty z "czytaniem ze zrozumieniem" - przepraszam. Na
                      szczęście Ala już mnie wyręczyła :-)))
        • iberia29 Re: Wróciłam z Teneryfy, Costa Adeje 07.06.05, 14:31
          yanga -super to wszystko opisalas ;-)) naprawde, mam pytanie czy Masca trekking
          to cos jak Samaria na Krecie ?
          • yanga Re: Podziękowania, sprostowania 07.06.05, 21:45
            Alu, witaj!!! Bardzo mi swego czasu pomogłaś i wszystko się zgadzało, naprawdę
            jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza mój mąż zawdzięcza Ci Masca Trekking, gdyby
            nie Ty w ogóle nic byśmy o takiej możliwości nie wiedzieli, bo rezydentka TUI
            poinformowała nas dopiero po konkretnym zapytaniu. Ja, jak mogłaś przeczytać,
            dałam plamę, ale nic to... Jeszcze raz wielkie dzięki!
            Iberio, Kreta ciągle jeszcze przede mną...
            Na koniec jeszcze jedno sprostowanie: oczywiście na morskiej wycieczce podgląda
            się wieloryby i DELFINY, a nie rekiny! Te ostatnie podziwiać można w tunelu
            podwodnym w Loro Parku. Wybaczcie roztrzepanie, powinnam dokładniej czytać, co
            wysyłam.
            • Gość: Ala1 Re: Podziękowania, sprostowania IP: *.one.pl 07.06.05, 22:30
              yanga, no i cóż takiego się stało? Każdemu zdarza się coś przeoczyć,
              szczególnie wtedy, gdy chce się szybko odpowiedzieć. Roztrzepanie też jest
              cechą "ludzką". Nic się nie martw.
              Cieszę się, że mogłam pomóc.
              Pozdrawiam Ciebie i iberię.
            • iberia29 Re: Podziękowania, sprostowania 08.06.05, 00:44
              Nie ma sprawy, nikt nie jets nieomylny a i ja czesto w pospiechu klikam i
              glupoty pisze ;-) Loro Park zaliczylam podczas wycieczki na Tene ;-) a Tobie
              polecam Krete ;-) pozdrofka dla Ciebie i ALi ;-)
              • Gość: megg Dziękuję :-) IP: *.law.uj.edu.pl 08.06.05, 08:43
                Yango i Alu, pięknie dziękuję za wszelkie nieocenione opisy, porady,
                podpowiedzi, bardzo mi się przydadzą w mojej podróży. Jeszcze raz wielkie
                dzięki!!!
                • Gość: Ala1 Re: Dziękuję :-) IP: *.one.pl 08.06.05, 22:00
                  megg, nie ma sprawy. Zawsze możesz liczyć na naszą pomoc. Po to jest mi forum.
                  Pozdrawiam cieplutko Ciebie, yanga i iberię.
                  Pa, pa
                  • grazka15 Re: Do Yangi 09.06.05, 09:22
                    Witaj Yanga. Cieszę się, że wróciliście z Teneryfy zadowoleni, bo ja "trochę"
                    Cię na nią namawiałam. Szkoda, że nie udało Ci się zejść wąwozem Masca (też na
                    to gorąco namawiałam), bo to naprawdę pozostaje na długo w pamięci. Ale ja
                    gdzieś o tych butach pisałam. Nas o tym uprzedzono, że jak nie ma się
                    odpowiednich to przewodnik może nie zabrać. Szczerze mówiąc nie do końca w to
                    wierzyłam, a jednak. Ja dzień przed tym "spacerkiem" szukałam po Costa Adeje
                    jakichś odpowiednich i wcale nie było to łatwe. W końcu kupiłam jakies adidasy,
                    a już byłam gotowa pójść w takich letnich. No i bym nie poszła.
                    A kto był przewodnikiem podczas Waszej wycieczki? U nas był nasz sąsiad ze
                    Słowacji.
                    Pozdrawiam serdecznie.
                    Grażka
                    • yanga Re: Do Yangi 09.06.05, 09:37
                      U nas był Austriak, bardzo kompetentny i autorytarny - jak przystało na
                      rasowego przewodnika. Oczywiście pisałaś o butach, ale moje adidasy przy
                      zejściach nie bardzo się sprawdzają (nie wiem, czemu, bo rozmiar dobry) -
                      zawsze potem mam paznokieć dużego palca do kasacji, więc wzięłam inne. Takich
                      profesjonalnych górskich butów nie zamierzam kupować, bo w wysokie góry raczej
                      nie będę już chodzić. Ale, jak zaznaczyłam, nie ma tego złego, co by na dobre
                      nie wyszło, bo mąż powiada, że przy mojej obecnej kondycji mogłabym mieć
                      problemy, zresztą okazało się to przy wyprawie do "baranka" (piekielnego). Cóż,
                      człowiekowi trudno uwierzyć w swój wiek i związane z tym ograniczenia, a jednak
                      czasem trzeba umieć zrezygnować, żeby nie sprawiać innym kłopotów.
                      • wojtek33 Re: Do Yangi 09.06.05, 10:31
                        yanga napisała:

                        > U nas był Austriak, bardzo kompetentny i autorytarny - jak przystało na
                        > rasowego przewodnika. Oczywiście pisałaś o butach, ale moje adidasy przy
                        > zejściach nie bardzo się sprawdzają (nie wiem, czemu, bo rozmiar dobry) -
                        > zawsze potem mam paznokieć dużego palca do kasacji, więc wzięłam inne.

                        Właśnie na tym to polega, wysoko sznurowane przytrzymują stopę, by nie opierała
                        się na palcach i kostkę, by nie wykręcić. Do tego twarda podeszwa z wibramu, by
                        nie czuć kamieni. Już za 350 zł mozna kupić lekkie i wytrzymałe, mało używane
                        wystarczą na wiele sezonów. Szkoda z powodu butów tracić wielu atrakcji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja