STERYDY obawiać się czy nie?

16.04.05, 00:20
Szanowni Państwo; Dotychczas ograniczałem się do ewentualnego odpowiadania na
Państwa pytania, ponieważ to Wasze forum i takim ma pozostać. Natomiast w
licznych postach i mailach zauważyłem "problem sterydoterapii", a dokładniej
obawy przed skutkami i powikłaniami. Zakładając, że po usłyszeniu historii i
badaniu dziecka dokonujemy podziału na podstawie wskazań medycznych(!) na
naczyniaki "do leczenia" i "do obserwacji", pozostaje nam tylko wybór metody.
Istnieje pewna gama metod, ale sterydoterapia ogólnoustrojowa WYSOKIMI
DAWKAMI stanowi podstawową metodę, od której się całe leczenie zaczyna' w
przypadkach naczyniaków nieoperacjnych, rozległych lub wykluczających
zastosowanie innych metod (np. laser). Oczywistym jest dla wszystkich, a w
szczególności dla lekarza zalecającego terapię, istnienie szerokiej gamy
działań niepożądanych sterydów ( w wiekszości przemijających), ale czy mamy
inną opcję? "Do leczenia" oznacza, że istnieją medyczne wskazania do
wykonania operacji w znieczuleniu ogólnym, zabiegu laserowego, czy też
podania potencjalnie niebezpiecznych sterydów. Wszystkie metody lecznicze
obarczone są ryzykiem wystapienia ewentualnych działań niepożądanych, i to że
są powszechnie stosowane oznacza, że po rozważeniu za i przeciw jednak
oceniono, że oczekiwane skutki warte są podjęcia tego ryzyka. I przede
wszystkim to właśnie sterydy są jedną z nielicznych metod leczniczych
działajacych PRZYCZYNOWO!, albowiem hamują parę etapów angiogenezy, czyli
tworzenia kolejnych naczyń. Nie "śniegowanie", ucisk, czy nawet laser, tylko
właśnie sterydy działają przyczynowo, czyli tak jak byśmy chcieli leczyć
wszystkie choroby. Dlatego proponuję nie odrzucać tak łatwo tej metody, bo
dzięki niej setki i tysiące dzieci na świecie pozbyło się problemu, który
Państwa do tego forum przyciągnał. Z pozdrowieniami Dariusz Wyrzykowski
Pełna wersja