bei
01.09.04, 13:52
kciałam jakoś naókowo i mondże tó błysnonć...i napisać coś o prechistorycznej
kozmodziefczynie.....o Marilyn Monroe ( hyba dobsze pszepisalam)...była
blond....i z pjenknymi wymjarami....ale- zamjast ksinszki o Monroe- siegło
siem mi Millera- zfrotnik raka....może to o mnie- bo jezdem choroskopowo
rakjem....to ponodx dobry znak- domator-romantyk-ble ble ble.....tylko nie
wjem- co te słowa oznaczajom
tag wjenc Menry Miller pohłonol mnie kolejny raz- morze w końcó zrozómjem - o
co w tym dłoooogim choroskopje hodzi- a morze mi ktuś wytłómaczy....