dzika_mumia_z_bagien
22.09.04, 14:09
Ino tylko tak, rzeby panowie umóndurowani siem nie dowiedzieli. I rzebym we
Rawiczu nie skonczyła, bo moja Mama by płakaua, rze jej jedyne wybitnie
uzdolnione i fspaniałe dziecko (czyli ja) jezd kryminalistom. Do tego
dopuscic nie mogem, bo pszeczytalam w we choroskopje, rze pszyszlosc
sfietlana mie czeka. Ale wracajonc do meritum. Muj sonsiad. Nie dosc, rze
jezd gupi, mały, gróby i bżytki, to jeszcze chandluje paskami kliniwymi na
bazarze. Ham i prostak z pola pszenicznego. Powiedział burek jeden, rze piesa
mojego otsztszeli, bo szczeka. A co, szkurwasz, ma robic? Miałczeć? Poza tem
ta menda, sonsiad G, dzwoni po policje jak u mie som kozmo-balangi. Rze niby
cisze zakucam. Pszes niego jezdem notowana we aktach policji, a kto wie,
morze nawed we Ef Bi Aj. Niech se burak korki we uszy pofsadza, a nie nenka
niewinnych obywateli, czyli mie.
I tu sie pojawia kłeszczyn: jak go zniwelowac? Jak połorzyc kres sonsiadowi
G? Wysadzenie we powietsze jego haty otpada, bo to som segmenty i ja mjeszkam
obok. Rzony i dzieci nie koha, wienc okupu za nie nie zapłaci. Ma kota i
kanarka, ale tesz ich nie lubi. Samohut czyma we gararzu, wienc nie moge
pszebic opon.
Pomuszcie, bo jezdem zdesperowana. A rze ja narwana troche jezdem, to moge
pewnego pienknego jesiennego dnia ze bazukom wyskoczyc i łep u otstszelic.
Ale ftedy pujde do pierdla. A tak byc nie morze.
Czekam na propozycjie.