bei
06.12.06, 22:06
ot poczondkó
Wisir- znacie ten proszeg? Pjeże- dopjera z szarego do bjałego...no códa
wyprawja w pranjó.
Otósz, muj misiaczeg oddał do pranja dresik wieczorowy....wyciongam s pralki-
a s kieszeni wypadły strinki...niby moje, ale nie moje.
Pytam go, w mjendzyczasie zanóżam nie gżecznie renke w tej kieszeni,a tam
stanig.
Pytam czyje to..
a on- rze to moje,a otróhowo shował do kieszeni, jag ó naz goźcie byli a moja
bjelizna lerzała w challlu (zaczełam wytenrzac pamięć- no tag...rozbjerał
mnie..ale....z rurzowej!, a ta jezd czerwona, i stanig ze czy nómery wjenkszy
od mojego.
Wjenc muwie, rze moja dessu wszystgie som rurzowe z cekinami, a to jezd
czerwone z dżetami.
Wjen misiaczeg mi wytłómaczył, rze proszeg mi doprał tag jag czeba, i teraz
mam czerwonom...a stanig??? pytam, czemó takie wielkie mihy ma?
No...ot temperatóry...rozciongnoł sie w tym pranió.
Kohani...czy on mi pranja muskó nie robi???? czy ta moja szara massa, co do
mesy mjałam jom zglosić, f oparah wissira nie wyblagła mi?
A muwiłam, by nie dawac praczce wolnego- bo bendzie nieszczenście!