Dodaj do ulubionych

A jak jest z pracą w Kanadzie?

02.06.04, 12:58
Chodzi mi o prace dla przecietnego kanadyjczyka po studiach. Jak trudno ja
zdobyc i jak zarabiaja kanadyjczycy?
A jak z praca dla Polaków ,którzy wyemigrowali do Kanady?
Napiszcie,co?
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 14:07
      mika74 napisała:

      > Chodzi mi o prace dla przecietnego kanadyjczyka po studiach. Jak trudno ja
      > zdobyc i jak zarabiaja kanadyjczycy?
      > A jak z praca dla Polaków ,którzy wyemigrowali do Kanady?
      > Napiszcie,co?


      Na to pytanie raczej trudno odpowiedziec jednoznacznie. Zalezy jaki zawod Cie
      interesuje. Jedni nie maja wiekszych problemow ze znalezieniem pracy inni maja.
      Zalezy wiele od szczescia i aspiracji.

      Wsrod Polakow, moich znajomych wszyscy maja prace i to wcale nie na budowie czy
      sprzataniu domow. Sporo z nich pracuje na stanowiskach kierowniczych.
      Znam oczywiscie tez takich co pracuja na budowie, ale jezeli ktos w Polsce byl
      murarzem to w Kanadzie nie bedzie sie ubiegal o posade ksiegowego (lub inna
      niezwiazana z jego wyksztalceniem).

      A zarobki sa rozne od... do.... Rozpietosc jest duza. Zalezy co sie umie i
      gdzie pracuje.

      Pozdr.
      • dradam1 Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 16:15
        ma.pi napisała:


        >
        > > Chodzi mi o prace dla przecietnego kanadyjczyka po studiach. Jak trudno ja
        >
        > > zdobyc i jak zarabiaja kanadyjczycy?

        Pytanie nie jest wystarczajaco scisle. Przecietny lekarz (GP) po studiach
        zarabia w Albercie okolo $22 .ooo miesiecznie ( dane opublikowane na
        internecie).

        Pielegniarki sa poszukiwane ( tez zaleznie od kwalifikacji) od 40 tys. rocznie
        w gore. Dla indian reserves na przyklad , w pelni kwalifikowana pielegniarka ma
        okolo $70 tys. rocznie.

        > > A jak z praca dla Polaków ,którzy wyemigrowali do Kanady?
        > > Napiszcie,co?

        Znowu kwestia kwalifikacji. A takze w okolicy gdzie pracuja.
        >
        >
        > Na to pytanie raczej trudno odpowiedziec jednoznacznie. Zalezy jaki zawod Cie
        > interesuje. Jedni nie maja wiekszych problemow ze znalezieniem pracy inni
        maja.
        >
        > Zalezy wiele od szczescia i aspiracji.

        Jak zwykle w zyciu.

        >
        > Wsrod Polakow, moich znajomych wszyscy maja prace i to wcale
        > nie na budowie czy
        > sprzataniu domow. Sporo z nich pracuje na stanowiskach kierowniczych.
        > Znam oczywiscie tez takich co pracuja na budowie,
        > ale jezeli ktos w Polsce byl
        > murarzem to w Kanadzie nie bedzie sie ubiegal o posade ksiegowego (lub inna
        > niezwiazana z jego wyksztalceniem).

        Ksiegowym moze zostac jedynie osoba posiadajaca trening w Kanadzie oraz zdany
        egzamin (CGA) .

        >
        > A zarobki sa rozne od... do.... Rozpietosc jest duza. Zalezy co sie umie i
        > gdzie pracuje.

        Jak najbardziej.
        Kierowca ciezarowki z przyczepa, posiadajacy pelne kwalifikacje ( hamulce
        pneumatyczne itp.) ma od $25 na godzine.
        Podobnie zarabiaja pracownicy przemyslu naftowego ( rig workers). Potem , w
        miare nabierania doswiadczenia mozna zostac na przyklad "szefem" takiego
        stanowiska i miec $70 k/rocznie.
        Kucharz na "camp" na polnocy zarabia okolo 20-25 dolarow za godzine. Ale jak
        zle gotuje, to moze zostac bardzo ale to bardzo poturbowany.

        Tak , ze regul nie ma i pytanie musi byc precycyjne. Bezrobocie tez istnieje, i
        to zaleznie od prowincji. Specjalisci komputerowi obecnie nie sa poszukiwani.

        Pozdrawiam

        dra.

        • pikorpikor Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 18:35
          Ksiegowym moze zostac jedynie osoba posiadajaca trening w Kanadzie oraz zdany
          egzamin (CGA) .

          dradam
          mam pytanie

          Czy w Kanadzie są uznawane brytyjskie kwalifikacje ACCA (Assosiation of
          Chartered Certified Accountants)?

          Bo takowe można zrobić też w Polsce np Ernst&Young ma taką ofertę.

          www.tf.pl/view.php?art=15911
          Poza tym to Commonwealth smile

          Czy CGA to coś w stylu Certified Public Accountant czy tylko egzamin podstawowy
          uprawniający do pracy jako księgowego?
          • niebieski_motylek Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 21:55
            CGA to jest skrot od Certified General Accountant. ale accountants moga byc nie
            tylko CGA's ale i CMA's i oczywiscie CA's.

            Nie spotkalam sie z ACCA tutaj w Kanadzie nie orientuje sie czy sa tutaj
            uznawane czy nie...
            CGA to jest cos w stylu CPA- 6 lat kursow jesli sie bierze je ze stowarzyszenia.
              • niebieski_motylek Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 22:36
                CMA -Certified Management Accountants
                Aby zostac CMA musisz spelnic trzy warunki:
                - ukonczyc uniwersytet przed zlozeniem aplikacji do stowarzyszenia
                - zdac egzamin wstepny
                - 2 lata kursow
                CGA - Certified General Accountants
                - nie musisz miec ukonczonych studiow aby rozpoczac kursy
                - kursy trwajace 6 lat.opcje extra kursy: i dodatkowo sie uzyskuje Bachelor
                degree and/or MBA (wieczorowo wszystko)
                CA- Chartered Accountants
                - Ukonczony uniwersytet-
                - Praca (2 lata ? nie jestem pewna na ogol w firmach auditingowych)
                - Egzaminy UFE

                CGA i CMA ponoc beda sie laczyc, takie chodza sluchy.

                CA/CGA/CMA sa wszyscy uprawnienie do badania sprawozdan finansowy.
                In other words they all can be internal or external auditors and provide
                assurance and related services to the clients.
                However it used be that CA were most desirable to provide these services.
                Nowdays you can be either as long as you have experience in auditing.


          • ana1p A jak jest z pracą w Kanadzie? 02.06.04, 22:01
            generalnie, niezaleznie od prowincji sprawa wyglada tak
            -praca w miejscu gdzie istnieja zwiazki zawodowe
            -praca w miejscu gdzie tych zwiazkow nie ma
            -praca dla siebie czyli twoj biznes

            i teraz
            tam gdzie jest zwiazek zawodowy mozesz miec caly etat lub pol etatu lub prace
            na telefon, kiedy cie potrzebuja

            podobnie jest tam gdzie nie ma zwiazkow ale to jest marginalne zjawisko

            W Brytyjskiej Kolumbii (dla przykladu) pielegniarki sa poszukiwane, ale ...
            (tam gdzie sa zwiazki - a sa prawie wszedzie) to zwiazek zawodowy
            trzyma "kontrole" nad sprawa zatrudnienia i z tego co sie orientuje to nie ma
            czegos takiego jak od razu dostac po szkole prace w pelnym etacie. Najpierw
            musisz przejsc prace na telefon, potem ewentualnie na pol etatu i dopiero potem
            (po odczekaniu swojej kolejki - moze to trwac nawet i 10 lat) dostaniesz sie na
            miejsce pelnego etatu. W przypadku pracy na telefon (kiedy cie potrzebuja to
            dzwonia) nie przysluguja ci zadne swiadczenia takie jak maja na pol etatu czy
            na pelny etat

            W budownictwie (o ile sie orientuje) ta sama praca pod zwiazkami jest z zasady
            o wiele wiecej platna niz ta sama praca tyle tylko ze bez zwiazkow zawodowych,
            ale ... czesto bywa tak ze zwiazkami, ze przerwy w pracy (strajki lub brak
            pracy) zdarzaja sie o wiele czesciej niz w miejscach bez zwiazkow

            W Wielkim Vancouver place za ta samoa prace oplaca sie wiecej nicz w malej
            miejscowosci, bo i zycie jest drozsze

            w duzych korporacjach warunki pracy sa zazwycaj lepsze ale atmosfera czesto
            wisielcza z uwagi na drobne polityki, konkurencje miedzy pracownikami itd

            teamt rzeka i napewno sytuacja jest rozna w roznych prowincjach i w roznych
            miejscach zamieszkania
            • ma.pi Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 03.06.04, 14:44
              ana1p napisała:

              >
              > W Brytyjskiej Kolumbii (dla przykladu) pielegniarki sa poszukiwane, ale ...
              > (tam gdzie sa zwiazki - a sa prawie wszedzie) to zwiazek zawodowy
              > trzyma "kontrole" nad sprawa zatrudnienia i z tego co sie orientuje to nie ma
              > czegos takiego jak od razu dostac po szkole prace w pelnym etacie. Najpierw
              > musisz przejsc prace na telefon, potem ewentualnie na pol etatu i dopiero
              potem
              >
              > (po odczekaniu swojej kolejki - moze to trwac nawet i 10 lat) dostaniesz sie
              na
              >
              > miejsce pelnego etatu. W przypadku pracy na telefon (kiedy cie potrzebuja to
              > dzwonia) nie przysluguja ci zadne swiadczenia takie jak maja na pol etatu czy
              > na pelny etat

              To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.

              Pozdr.
              • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 03.06.04, 18:42
                ma.pi napisała:

                > ana1p napisała:
                >
                > >
                > > W Brytyjskiej Kolumbii (dla przykladu) pielegniarki sa poszukiwane, ale ..
                > .
                > > (tam gdzie sa zwiazki - a sa prawie wszedzie) to zwiazek zawodowy
                > > trzyma "kontrole" nad sprawa zatrudnienia i z tego co sie orientuje to nie
                > ma
                > > czegos takiego jak od razu dostac po szkole prace w pelnym etacie. Najpier
                > w
                > > musisz przejsc prace na telefon, potem ewentualnie na pol etatu i dopiero
                > potem
                > >
                > > (po odczekaniu swojej kolejki - moze to trwac nawet i 10 lat) dostaniesz s
                > ie
                > na
                > >
                > > miejsce pelnego etatu. W przypadku pracy na telefon (kiedy cie potrzebuja
                > to
                > > dzwonia) nie przysluguja ci zadne swiadczenia takie jak maja na pol etatu
                > czy
                > > na pelny etat
                >
                > To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.

                Tak? A na czym to polega? Bo w/g mnie to wyglada dokladnie tak samo jak w BC
                • ma.pi Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 03.06.04, 19:29
                  fredek_kruger napisał:

                  > ma.pi napisała:
                  >
                  > > ana1p napisała:
                  > >
                  > > >
                  > > > W Brytyjskiej Kolumbii (dla przykladu) pielegniarki sa poszukiwane, a
                  > le ..
                  > > .
                  > > > (tam gdzie sa zwiazki - a sa prawie wszedzie) to zwiazek zawodowy
                  > > > trzyma "kontrole" nad sprawa zatrudnienia i z tego co sie orientuje t
                  > o nie
                  > > ma
                  > > > czegos takiego jak od razu dostac po szkole prace w pelnym etacie. Na
                  > jpier
                  > > w
                  > > > musisz przejsc prace na telefon, potem ewentualnie na pol etatu i dop
                  > iero
                  > > potem
                  > > >
                  > > > (po odczekaniu swojej kolejki - moze to trwac nawet i 10 lat) dostani
                  > esz s
                  > > ie
                  > > na
                  > > >
                  > > > miejsce pelnego etatu. W przypadku pracy na telefon (kiedy cie potrze
                  > buja
                  > > to
                  > > > dzwonia) nie przysluguja ci zadne swiadczenia takie jak maja na pol e
                  > tatu
                  > > czy
                  > > > na pelny etat
                  > >
                  > > To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.
                  >
                  > Tak? A na czym to polega? Bo w/g mnie to wyglada dokladnie tak samo jak w BC


                  Well, znam sporo pielegniarek i zadna nie czekala 10 lat zeby dostac staly etat.
                  A moze ja znam tylko szczesciary?

                  Pozdr.
                • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 04.06.04, 04:37
                  fredek_kruger napisał:

                  > >
                  > > To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.
                  >
                  > Tak? A na czym to polega? Bo w/g mnie to wyglada dokladnie tak samo jak w BC


                  W Toronto i okolicach na pielegniarki czeka sporo etatow full time (w
                  szpitalach). Dodatkowo czesto gesto szpitale zapewniaja platne kursy
                  specjalizacyjne w niektorych dzialach (np. critical care).
                  Sama jestem pielegniarka w ICU, pracuje w szpitalu od 1999, etat full time
                  dostalam po roku, teraz pracuje na part time z wlasnego wyboru.
                  Pierwszy z brzegu przyklad - szpital Southlake w Newmarket ON - w ubieglym roku
                  otworzyl nowiutki oddzial CVICU (kardiochirurgia), w pazdzierniku mieli wciaz
                  ok. 25 etatow (full time) do wziecia.
                  Na pewno gorzej jest na zadupiu, ale to chyba normalne smile
                  • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 04.06.04, 21:15
                    aga_rn napisała:

                    > fredek_kruger napisał:
                    >
                    > > >
                    > > > To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.
                    > >
                    > > Tak? A na czym to polega? Bo w/g mnie to wyglada dokladnie tak samo jak w
                    > BC
                    >
                    >
                    > W Toronto i okolicach na pielegniarki czeka sporo etatow full time (w
                    > szpitalach).

                    Chyba przeczytalas o tym w gazecie. Szkoda, ze nie czytalas o tym, ze po
                    kryzysie SARS, ktos wpadl na pomysl, ze to bardzo niezdrowo jesli pielegniarki
                    latami pracuja na 2-3 czesciowych etatach w roznych placowkach, bo nigdzie nie
                    moga dostac pracy na caly etat. Chyba nikt przy zdrowych zmyslach nie pracuje w
                    ten sposob jesli moze miec 1 caly etat z benefitami, urlopem, etc. A skad sie
                    niby biora te ciagle narzekania w srodowisku na przemeczenie? A stad, ze
                    owszem, pielegniarki to by sie przydaly, tylko, ze pieniedzy na nowe etaty nie
                    ma i dlatego 6 wykonuje prace 10.

                    Dodatkowo czesto gesto szpitale zapewniaja platne kursy
                    > specjalizacyjne w niektorych dzialach (np. critical care).

                    To nie jest dodatkowo, tylko nie na temat. Takie kursy to sie oferuje osobom,
                    ktore juz sa dawno zatrudnione, a nie kandydatom.

                    > Sama jestem pielegniarka w ICU, pracuje w szpitalu od 1999, etat full time
                    > dostalam po roku, teraz pracuje na part time z wlasnego wyboru.

                    Nie przecze, ze to moze miec miejsce. Nawet w gownianej sytuacji zawsze trafi
                    sie ktos, komu sie uda - korzystny zbieg okolicznosci, przypadkiem we wlasciwym
                    momencie we wlasciwym miejscu z wlasciwymi kwalifikacjami. Sam znam takie
                    osoby - to sa wyjatki - chocby po to zeby zaspokoic klucz political
                    correctness. Moja zona ma rejestracje RN rowniez od 1999. Przedtem 3 lata jako
                    RPN. Przedtem 10 lat w Polsce na OIOM-ie w duzym szpitalu. Pisze to po to, zeby
                    uprzedzic twoje ewentualne teksty o braku doswiadczenia itp.
                    I co? I nic. Szamocze sie na 2 czesciowych etatach w VON i nursing home.
                    Szpital? Marzenie scietej glowy. I nie jest wyjatkiem - zna sporo kolezanek ze
                    srodowiska, imigrantek z roznych krajow i Kanadyjek, wiele z doswiadczeniem.
                    Czesc juz stracila wiare w klamliwe zapewnienia prasy o "shortage" pielegniarek
                    i pracuje od 2-3 lat w Stanach, przeklinajac zatrudnienie w Kanadzie. Z zona
                    pracuje pielegniarz-Kanadyjczyk, ktory rok temu powrocil po kilkuletniej pracy
                    w duzym szpitalu w Filadelfii. Nie moze dostac calego etatu w nursing home.
                    Zalatwil swoje sprawy rodzinne, wlasnie sie pakuje z powrotem do Stanow i mowi,
                    ze nigdy wiecej pracy w Kanadzie. W kraju, w ktorym rzekomo panicznie brakuje
                    pielegniarek nie stawia sie dodatkowych barier zawodowych w momencie
                    kryzysowym, w postaci wprowadzeniu wymogu 4 letnich studiow, bo to pogorszylo,
                    by tylko "gap" na pare ladnych lat. Podczas gdy np w Phoenix, AZ sprowadza sie
                    poza kolejka imigracyjna duza partie pielegniarek z Ameryki Pld., szkoli we
                    wszystkim co potrzebne, po czym zalatwia sie im zielone karty. W tymze Phoenix
                    wystarcza 2 letni intensywny program, zeby uzyskac prawo do egzaminu
                    licencyjnego (w swietopierdzacej Kanadzie w rzekomym wielkim kryzysie przedluza
                    sie nauke do 4, zeby wyszkolic "papierowe" pielegniarki). Ostatnio Lincoln
                    Center, najwiekszy prywatny kompleks szpitalny w Arizonie, urzadzil i
                    finansuje "przyzakladowa" szkole, by wyszkolic sobie pielegniarki. Za praktyki
                    sie placi studentom, a nie odwrotnie tak jak to sie dzieje w Kanadzie. Ostatnio
                    znajoma Kanadyjka (RN z kilkuletnim doswiadczeniem) byla na interview w walk-in
                    przychodni, bo zalezalo jej na pracy w dzien. Zaproponowano jej $12 na godzine.
                    Nie mogla uwierzyc wlasnym uszom, w koncu stwierdzila, ze nie widzi celu w
                    dalszej rozmowie i wyszla. A oni sie dziwili, ze ona sie dziwi, hehehe.
                    W zeszlym roku bylismy na wakacjach w Phoenix. Zona tak dla jaj zadzwonila do
                    Lincoln Center i zapytala. Nie chcieli jej puscic od telefonu. Miala propozycje
                    na kilku oddzialach, zmiana do wyboru, w perspektywie roku zielona karta,
                    stawka startowa $28. Powiedziala, ze planuje w niedalekiej przyszlosci. Do dzis
                    przysylaja e-maile co pewien czas z zapytaniami. TO jest zapotrzebowanie na
                    pielegniarki.

                    > Pierwszy z brzegu przyklad - szpital Southlake w Newmarket ON - w ubieglym
                    roku
                    >
                    > otworzyl nowiutki oddzial CVICU (kardiochirurgia), w pazdzierniku mieli wciaz
                    > ok. 25 etatow (full time) do wziecia.

                    Zesrala sie bida i placze. O tym tez czytalas w gazecie.

                    > Na pewno gorzej jest na zadupiu, ale to chyba normalne smile

                    Zgadza sie, ze mieszkamy na zadupiu - London - ponad 300 tys. mieszkancow.
                    Tylko, ze w twoim pojeciu zadupiem jest wszystko co lezy poza Toronto, lacznie
                    z Vancouver jak widac z poprzedniego postu. Pozwol jednak, ze z satysfakcja
                    rowna twojej popsuje ci troche radosc. Otoz mieszkasz w miescie, gdzie pol
                    populacji to kolorowi, ceny domow, property tax, ubezpieczenia samochodow,
                    koszty utrzymania, brud i smrod sa znacznie wyzsze niz gdziekolwiek, a
                    mozliwosci pracy tylko o 10-15% wyzsze. Ale to chyba normalne smile.

                    P.S. Moj brat wyniosl sie z Kanady 3 lata temu do Stanow. Do dzis cieszy sie,
                    ze nie musi "chodzic za praca na kolanach" jak to sie dzieje w Kanadzie.
                    Uprzedzajac twoje ew. komentarze - nie mial problemu z angielskim, skonczyl
                    miejscowe studia (oprocz tych w Polsce) i mial experience. A tobie trafilo sie
                    pierdzacym sztosem i twierdzisz, ze wszyscy i wszedzie tak maja.
                      • fredek_kruger Re: Wiec fredek.... 07.06.04, 19:11
                        niebieski_motylek napisała:

                        > Nie rozumiem co jeszcze tutaj robicie... zwijac sie do Phoenix... i tyle...
                        > jesli tutaj zle....

                        Po prostu tak sie sklada, ze trzymaja nas tu jeszcze pewne sprawy. A wiosna
                        przyszlego roku tak sie zwiniemy, ze tylko gwizd uslyszysz, hehehe. Napisze do
                        ciebie z dalekiej podrozy, napisze do ciebie na pewno... zwlaszcza jak bedziesz
                        snieg w zimie odgarniac przy akompaniamencie opetanego wiatru, ktory w Ontario
                        nigdy chyba nie przestaje wiac, hehehe.
                    • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 04.06.04, 22:14
                      Fredek, skladam Ci najszczersze wyrazy wspolczucia, widac wiele rzeczy nie
                      uklada Ci sie po Twojej mysli tutaj w Kanadzie, stad taka frustracja.
                      Nie chce mi sie komentowac Twojego zjadliwego postu w szczegolach, powiem Ci
                      tylko tyle - o szpitalu w Newmarket nie czytalam wylacznie w gazecie, mialam
                      tam prace od reki (zapewniona przez manager CVICU), niestety jej nie pasowalo
                      to co jest dla mnie obecnie koniecznoscia - praca tylko w weekendy ze wzgledu
                      na male dzieci.
                      Pracuje w szpitalu (zeby nie byc goloslownym - Humber River regional w
                      Toronto) - do mojego ICU w ciagu ok. 1.5 roku przyjeto conajmniej 7 osob na
                      full time - wiekszosc z nich ma bardzo male seniority (dwie osoby to new grads
                      z kilkumiesiecznym doswiadczeniem na telemetry unit) - wszystkie byly wyslane
                      do Seneca college na kurs "critical care" (w ramach zatrudnienia, czyli kurs
                      oraz pensja platna przez szpital). Jedna osoba po roku dala noge do St. Mike's.
                      Ale Ty oczywiscie wiesz lepiej, od zony ktora szpitala od srodka jeszcze nie
                      widziala.
                      Ja zaczelam od dwoch etatow (part time i casual) w ICU, w dwoch roznych
                      szpitalach. Do obydwu zostalam przyjeta w krotkim odstepie czasu w 1999, bez
                      doswiadczenia w ICU (nawet bez doswiadczenia w kanadyjskim szpitalu - wczesniej
                      tez pracowalam w NH) za to z "critical care certificate" ktory zrobilam sama
                      dla siebie, i za wlasne pieniadze.
                      Piszac "o zadupiu" mialam na mysli te okolicznosci gdzie faktycznie, jest np.
                      jeden szpital, wiadomo ze w takiej sytuacji nierealne jest wejscie do srodka i
                      otrzymanie full time od reki. A ja sama mieszkam na takim zadupiu ze Twoj
                      London ON to jest NYC w porownaniu do mojej wioski. Ceny domow, property tax,
                      ubezpiecznia samochodow sa takie ze mozesz tylko pomarzyc smile W Toronto (poza
                      praca) ostatni raz bylam ... nie pamietam kiedy.
                      Moze trzeba sie troszeczke bardziej postarac to i Tobie sie cos "pierdzacym
                      szztosem" trafi wink albo faktycznie spakowac sie i do JuEsEj zasuwac. Ja bym
                      sie na pewno zdecydowala gdyby nie praca meza.
                      • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 07.06.04, 19:57
                        aga_rn napisała:

                        > Fredek, skladam Ci najszczersze wyrazy wspolczucia, widac wiele rzeczy nie
                        > uklada Ci sie po Twojej mysli tutaj w Kanadzie, stad taka frustracja.

                        Twoje wspolczucie jest mi potrzebne na klak. Wiekszosc rzeczy ulozyla mi sie w
                        Kanadzie znakomicie, i nie stalo sie to bynajmniej przypadkiem, a dzieki
                        konsekwentnej nauce i pracy - swojej i zony.

                        > Nie chce mi sie komentowac Twojego zjadliwego postu

                        Przeczytaj swoj oryginalny post i bedziesz wiedziala, kto pierwszy byl zjadliwy.

                        w szczegolach, powiem Ci
                        > tylko tyle - o szpitalu w Newmarket nie czytalam wylacznie w gazecie, mialam
                        > tam prace od reki (zapewniona przez manager CVICU)

                        A, to jest druga strona medalu. Jak sie jest protegowanym to sprawy wygladaja
                        zupelnie inaczej.

                        , niestety jej nie pasowalo
                        > to co jest dla mnie obecnie koniecznoscia - praca tylko w weekendy ze wzgledu
                        > na male dzieci.
                        > Pracuje w szpitalu (zeby nie byc goloslownym - Humber River regional w
                        > Toronto) - do mojego ICU w ciagu ok. 1.5 roku przyjeto conajmniej 7 osob na
                        > full time - wiekszosc z nich ma bardzo male seniority (dwie osoby to new
                        grads
                        > z kilkumiesiecznym doswiadczeniem na telemetry unit) - wszystkie byly wyslane
                        > do Seneca college na kurs "critical care" (w ramach zatrudnienia, czyli kurs
                        > oraz pensja platna przez szpital). Jedna osoba po roku dala noge do St.
                        Mike's

                        No, to tylko potwierdza, moje podejrzenia, ze London jest miejscem wyjatkowo
                        tyfusiastym. Widzialem kiedys nawet ogloszenie, ze szpital w Hamilton
                        poszukiwal nawet nowych grads na pelne etaty. Przecieralem oczy, bo w London
                        swiat musialby sie skonczyc, zeby cos takiego mialo miejsce. Myslelismy pare
                        lat temu o przeprowadzce do Vancouver, ale stwierdzilismy, ze roznica miedzy
                        uciazliwoscia przeprowadzki do innego miasta w Kanadzie, a do Phoenix jest b.
                        niewielka i dlatego jedziemy tam gdzie na pewno nie trzeba bedzie dyndac na
                        jakims casual ogonie przez lata.

                        > .
                        > Ale Ty oczywiscie wiesz lepiej, od zony ktora szpitala od srodka jeszcze nie
                        > widziala.

                        Nie badz glupio zlosliwa. Zona byla pielegniarka z dwoma specjalizacjami na
                        OIOM-ie kiedy ty pewnie jeszcze zbieralas pyry na kartoflisku pod Kutnem,
                        hehehe. Chcialbym zobaczyc jak startujesz w London.

                        > Ja zaczelam od dwoch etatow (part time i casual) w ICU, w dwoch roznych
                        > szpitalach. Do obydwu zostalam przyjeta w krotkim odstepie czasu w 1999, bez
                        > doswiadczenia w ICU (nawet bez doswiadczenia w kanadyjskim szpitalu -
                        wczesniej
                        >
                        > tez pracowalam w NH) za to z "critical care certificate" ktory zrobilam sama
                        > dla siebie, i za wlasne pieniadze.
                        > Piszac "o zadupiu" mialam na mysli te okolicznosci gdzie faktycznie, jest np.
                        > jeden szpital, wiadomo ze w takiej sytuacji nierealne jest wejscie do srodka
                        i
                        > otrzymanie full time od reki.

                        W London jest kilka szpitali, i co z tego. Dziesiatki pielegniarek, niezaleznie
                        od narodowosci (liczac Kanadyjczykow) zwisaja latami na "casual part-time",
                        ktore otrzymaly jeszcze z laska niesamowita.

                        A ja sama mieszkam na takim zadupiu ze Twoj
                        > London ON to jest NYC w porownaniu do mojej wioski. Ceny domow, property
                        tax,
                        > ubezpiecznia samochodow sa takie ze mozesz tylko pomarzyc smile

                        Cos tu krecisz, bo w innym poscie stwierdzasz, ze maz chcialby wybudowac dom,
                        ale ceny ziemi sa takie, ze to nie na wasza kieszen. I to sie nie zgadza, bo na
                        zadupiach, o jakich piszesz, ziemia jest b. tania. Zdaje sie, ze piszesz pod
                        przeciwnika akurat.

                        > Moze trzeba sie troszeczke bardziej postarac to i Tobie sie cos "pierdzacym
                        > szztosem" trafi wink

                        Mowe o "lepszym" staraniu wyglos do chinskiego ludu, ale nie do mnie. My
                        sie "postaralismy" i to znacznie lepiej niz wielu. W ciagu 10 lat pobytu ja
                        skonczylem studia informatyczne, zona zrobila rejestracje RPN, potem RN. W
                        miedzyczasie sponsorowalem mojego brata, urodzilo i wychowalo sie dziecko, etc.

                        albo faktycznie spakowac sie i do JuEsEj zasuwac. Ja bym
                        > sie na pewno zdecydowala gdyby nie praca meza.

                        A widzisz jak to glupio komus przycinac? Trzeba sie bylo "troszeczke bardziej
                        postarac" i maz skonczylby uniwerek albo chociaz college i mozna by bylo dzis
                        do Stanow jechac, a tak, maz nie lapie sie na wize TN1. Nie pisze tego zeby sie
                        nasmiewac, tylko zeby ci udowodnic jak to nieladnie sie puszyc.

                        A sfrustrowany troche jestem, bo stwierdzam, ze gdybysmy zrobili w Stanach to
                        co zrobilismy w Kanadzie (w kategoriach edukacyjno-zawodowych) to stalibysmy
                        dzis 2 razy lepiej niz stoimy, chociaz jestesmy grubo ponad kanadyjska
                        przecietne 59 tys. dochodu na household. Albo inaczej: mielibysmy to co mamy,
                        wkladajac o polowe mniej wysilku i czasu, a przez druga polowe cieszac sie
                        normalnym zyciem. Lata temu mialem wybor miedzy USA i Kanada, w USA znacznie
                        lepsze warunki startowe, i diabel mnie podkusil, zeby ladowac sie do Kanady.
                        Ale to juz moja wina i dlatego tez do siebie mam zasadniczo pretensje, bo
                        Kanada jest jaka jest czyli USA dzielone przez 2, hehehe. Wkurza mnie tylko ta
                        bolszewicka propaganda w zestawieniach z poludniem. Do tego jest znacznie
                        gorzej niz bylo kiedys - 14 lat temu. Jest swietnym krajem w zestawieniu z
                        Polska. Ze Stanami przegrywa o dlugosc. A wiesz skad wiem? Bo mam brata, ktory
                        zyl i ksztalcil sie tutaj przez 5 lat, a na skutek dziadostwa wyladowal w
                        Stanach. I ma sie jak paczek w masle, a o Kanadzie nie chce nawet slyszec. A o
                        nim wiem akurat, ze przesadysta nie jest.
                        • ma.pi Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 07.06.04, 21:41
                          fredek_kruger napisał:



                          >
                          >
                          > Mowe o "lepszym" staraniu wyglos do chinskiego ludu, ale nie do mnie. My
                          > sie "postaralismy" i to znacznie lepiej niz wielu. W ciagu 10 lat pobytu ja
                          > skonczylem studia informatyczne, zona zrobila rejestracje RPN, potem RN. W
                          > miedzyczasie sponsorowalem mojego brata, urodzilo i wychowalo sie dziecko,
                          etc.
                          >

                          Sponsorowales brata???? Jestes pewny??
                          A co na to kanadyjskie prawo imigracyjne?

                          Pozdr.
                          • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 07.06.04, 23:24
                            ma.pi napisała:

                            > Sponsorowales brata???? Jestes pewny??
                            > A co na to kanadyjskie prawo imigracyjne?

                            Dalo mu "landed", a co mialo zrobic? A co w tym niezwyklego? Aha, nie mozesz
                            tego zrobic jesli przebywasz w Kanadzie na wizie turystycznej lub nielegalnie?
                            Nacielas sie probujac? Trzeba sie bylo kogos zapytac, hehehe.
                            • ma.pi Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 09.06.04, 17:34
                              fredek_kruger napisał:

                              > ma.pi napisała:
                              >
                              > > Sponsorowales brata???? Jestes pewny??
                              > > A co na to kanadyjskie prawo imigracyjne?
                              >
                              > Dalo mu "landed", a co mialo zrobic? A co w tym niezwyklego? Aha, nie mozesz
                              > tego zrobic jesli przebywasz w Kanadzie na wizie turystycznej lub
                              nielegalnie?
                              > Nacielas sie probujac? Trzeba sie bylo kogos zapytac, hehehe.

                              Wiesz zajzyj sobie na strone rzadowa rzadu kanadyjskiego i poczytaj sobie kogo
                              mozna sponsorowac, I to prawo w tej formie istnieje juz od wielu lat.
                              I jeszcze tyczy sie tego kogo obywatel albo staly rezydent moze sponsorowac, a
                              nie odwiedzajacy lub siedzacy na czarno.

                              Pozdr.
                              • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 10.06.04, 05:22
                                ma.pi napisała:

                                > Wiesz zajzyj sobie na strone rzadowa rzadu kanadyjskiego i poczytaj sobie
                                kogo
                                > mozna sponsorowac, I to prawo w tej formie istnieje juz od wielu lat.
                                > I jeszcze tyczy sie tego kogo obywatel albo staly rezydent moze sponsorowac,
                                a
                                > nie odwiedzajacy lub siedzacy na czarno.
                                >
                                > Pozdr.
                                >

                                A ty sobie ZAJRZYJ w lustro i powiedz wyraznie: "Jestem kretynka". Osla lako, ty
                                sie mnie pytasz czy ja jestem pewny, ze go sponsorowalem i mi piszesz zebym
                                sobie zajrzal. Wczoraj przyjezdna pindo z Lomzy! Zdawalo mi sie, qrva. Papiery
                                wyslalem w czerwcu 92, przyjechal w marcu nastepnego roku, podpisywalem
                                zobowiazanie, ze bede go wspieral przez 10 lat, jezeli nie znajdzie pracy.
                                Kiedy ty spalas na kartoflisku, on przyjechal, dostal obywatelstwo, skonczyl
                                studia, wyjechal do Stanow dostal zielona karte, a ty klempo meldujesz mi, ze
                                on nie istnieje. Powiedz mi czy twoi rodzice nie byli przypadkiem rodzenstwem -
                                to by wiele wyjasnialo, hehehe. Ja widze, ze ty jestes z tych bardzo
                                szkodliwych, wszystkowiedzacych polaczkow-wiesniaczkow. Znam to bydlo
                                doskonale. Jeden z drugim jak przyjechal to nie potrafil sie ludzi dopytac jak
                                do kibla trafic, ale do pouczania to sie rwie jak ruski na rower, hehehe. I
                                pamietaj, ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu. A moze ja tez nie istnieje,
                                co?
                                • ana1p Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 05.08.04, 00:15
                                  fredek_kruger napisał:

                                  > > ma.pi napisała:
                                  > > Wiesz zajzyj sobie na strone rzadowa rzadu kanadyjskiego i poczytaj sobie

                                  > A ty sobie ZAJRZYJ w lustro i powiedz wyraznie: "Jestem kretynka". Osla lako,
                                  > Kiedy ty spalas na kartoflisku, on przyjechal, dostal obywatelstwo, skonczyl
                                  > Ja widze, ze ty jestes z tych bardzo
                                  > szkodliwych, wszystkowiedzacych polaczkow-wiesniaczkow. Znam to bydlo
                                  > doskonale. Jeden z drugim jak przyjechal to nie potrafil sie ludzi dopytac
                                  jak
                                  > do kibla trafic, ale do pouczania to sie rwie jak ruski na rower,

                                  i kto tu jest normalnym czlowiekiem? sad
                            • fredek_kruger Re: do fredka 24.06.04, 05:50
                              za_morzem napisał:

                              > tak z ciekawosci, co to znaczy "studia informatyczne"?

                              A ktorej czesci tego wyrazenia nie rozumiesz? Kiedys nazywalo sie to w Polsce
                              informatyka, a teraz jak - cymbergaj?
                              • za_morzem do fredka 24.06.04, 05:57
                                latwo sie irytujesz wink
                                2 letni program na college,
                                2 letni program w szkole technicznej (w B.C. INSTITUTE OF TECHNOLOGY)
                                Bachelor czy Masters...
                                jest troche mozliwosci,
                                ciekaw bylem co nazwales "studiami INFORMATYCZNYMI"
                                • fredek_kruger Re: do fredka 24.06.04, 16:52
                                  za_morzem napisał:

                                  > latwo sie irytujesz wink

                                  Wyczulem zlosliwa intencje. Nieslusznie?

                                  > 2 letni program na college,
                                  > 2 letni program w szkole technicznej (w B.C. INSTITUTE OF TECHNOLOGY)
                                  > Bachelor czy Masters...
                                  > jest troche mozliwosci,
                                  > ciekaw bylem co nazwales "studiami INFORMATYCZNYMI"

                                  Ja nie mam takich rozterek. Wyrazu "studia" uzywam w kontekscie edukacji tylko
                                  w jednym znaczeniu: wyksztalcenie wyzsze czyli minimum "bachelor". Nie bardzo
                                  wiem jak nazwac po polsku nauke w college (notabene - w Ontario sa rowniez
                                  programy 3 letnie, informatyczne i inne), bowiem nie uwazam tego za odpowiednik
                                  szmatlawych niegdysiejszych (o dzisiejszych nic nie wiem) polskich studiow
                                  policealnych, wiec pozostaje przy okresleniu "postsecondary").
                        • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 07.06.04, 23:32
                          fredek_kruger napisał:
                          )
                          ) Przeczytaj swoj oryginalny post i bedziesz wiedziala, kto pierwszy byl
                          zjadliwy


                          Fredek, oto moj oryginalny post:
                          ) )
                          ) ) To wyglada na to, ze pielegniarki w Ontario maja latwiejszy zywot.
                          )
                          ) Tak? A na czym to polega? Bo w/g mnie to wyglada dokladnie tak samo jak w BC


                          W Toronto i okolicach na pielegniarki czeka sporo etatow full time (w
                          szpitalach). Dodatkowo czesto gesto szpitale zapewniaja platne kursy
                          specjalizacyjne w niektorych dzialach (np. critical care).
                          Sama jestem pielegniarka w ICU, pracuje w szpitalu od 1999, etat full time
                          dostalam po roku, teraz pracuje na part time z wlasnego wyboru.
                          Pierwszy z brzegu przyklad - szpital Southlake w Newmarket ON - w ubieglym roku
                          otworzyl nowiutki oddzial CVICU (kardiochirurgia), w pazdzierniku mieli wciaz
                          ok. 25 etatow (full time) do wziecia.
                          Na pewno gorzej jest na zadupiu, ale to chyba normalne smile

                          Czytam i czytam, i nie moge zrozumiec co jest "zjadliwego" w tym poscie.
                          Napisalam co ja sadze o pracy W ONTARIO (konkretnie - Toronto i okolice),
                          dodajac tylko ze "na zadupiu" jest gorzej - bo jest (np. takie miejsca jak
                          Barrie, Orangeville, Orilla - to kilka przykladow ktore akurat znam - jeden
                          szpital w okolicy, nie ma wiec FT etatow dla wszystkich chetnych, ktorzy
                          chcieliby miec prace niedaleko domu).
                          To natomiast wziales sobie od razu wszystko do siebie ! Nie wiem nic na temat
                          sytuacji w BC ani nawet w London (i niczego takiego nie twierdzilam) - moze
                          zadaj sobie troche trudu i czytaj tekst ze zrozumieniem.
                          PISZE O TORONTO I OKOLICACH - i na podstawie tego co Ty piszesz stwierdzam ze
                          nie masz pojecia jaka jest czy byla sytuacja tutaj w przeciagu ostatnich 2-3
                          lat.

                          ) w szczegolach, powiem Ci
                          ) ) tylko tyle - o szpitalu w Newmarket nie czytalam wylacznie w gazecie, mial
                          ) am
                          ) ) tam prace od reki (zapewniona przez manager CVICU)
                          )
                          ) A, to jest druga strona medalu. Jak sie jest protegowanym to sprawy wygladaja
                          ) zupelnie inaczej.

                          Jak wyzej - to co tutaj napisales tylko potwierdza ze moze ogranicz sie do
                          wypowiadania na te tematy do London i okolic. Nie wiem co ma wspolnego
                          przybycie na "open house" zoragnizowany przed szpital w jednym z torontonskich
                          hoteli, rozmowa z manager, interview itp. z "protekcja". Lapowki nie dalam wink
                          co najwyzej swoje resume, blagac na kolanach tez nie musialam - bo prace mam.
                          Dodam jeszcze ze niestety, tlumow na tym "open house" nie bylo.
                          )
                          ) No, to tylko potwierdza, moje podejrzenia, ze London jest miejscem wyjatkowo
                          ) tyfusiastym.

                          No i widzisz, trzeba bylo tak od razu wink
                          Ja nie dostalam pracy po zadnej znajomosci - jeden etat (PT) zaproponowala mi
                          moja owczesna manager ktora poznalam w college podczas robienia kursu "critical
                          care". Widocznie nie miala strasznego wyboru wsrod protegowanych wink skoro
                          wybrala mnie na podstawie tego co widziala w szkole. Druga prace dostalam z
                          gazety - typowo, wyslanie resume, interview, itp.
                          Full time - w 2000 manager chodzila po ICU i rozdawala full time etaty -
                          doslownie -, lapala kazdego kto byl PT lub casual i pytala "chcesz FT ? " Od
                          razu Ci mowie zeby znowu nie bylo ze ja taka protegowana - w wiekszosci
                          szpitali w Ontario jest ONA - zwiazek zawodowy, i etat dostaje sie na podstawie
                          seniority, pisanie ze etat ktos dostaje po protekcji lub wedlug jakiegos klucza
                          (jak to sugerowales do mnie w poprzednim poscie) jest totalna bzdura.
                          W tych nielicznych szpitalach gdzie ONA nie ma - nie wiem jak jest bo nigdy nie
                          pracowalam.
                          Od 2001 z mojego oddzialu odeszlo z 50 % poprzedniego skladu. Byly to
                          dziewczyny pracujace po 5-10 a nawet 20 lat w tym szpitalu - po raz pierwszy od
                          lat nie musialy trzymac kurczowo swoich etatow i seniority, i poszukac lepszych
                          warunkow, szpitali blizej domu, lepszych szefow itp. Dostawaly prace bez
                          problemow w Etobicoke General, Trillium, Credit Valley, Toronto Western, St.
                          Joseph's. Na ich miejsce jak pisalam przyszlo mnostwo nowych, bez
                          doswiadczenia w ICU, itp. - pisalam o tym poprzednio.

                          ) ) .
                          ) ) Ale Ty oczywiscie wiesz lepiej, od zony ktora szpitala od srodka jeszcze n
                          ) ie
                          ) ) widziala.
                          )
                          ) Nie badz glupio zlosliwa. Zona byla pielegniarka z dwoma specjalizacjami na
                          ) OIOM-ie kiedy ty pewnie jeszcze zbieralas pyry na kartoflisku pod Kutnem,
                          ) hehehe. Chcialbym zobaczyc jak startujesz w London.

                          Pod Kutnem nigdy nie bylam, slowa "pyry" w moim jezyku nie ma. Zlosliwa
                          zrobilam sie tylko i wylacznie po tym jak przeczytalam zlosliwosci na moj temat
                          w Twoim poscie. Nie znasz mnie, a od razu stwierdziles ze cos mi sie
                          jakims "sztosem" udalo, i tak dalej. Nie napisalam w swoim oryginlnym poscie
                          NIC ZLOSLIWEGO na Twoj temat a Ty - owszem. No ale wiem dlaczego - ta
                          frustracja o ktorej piszesz nizej moze byc tego przyczyna.


                          ) Cos tu krecisz, bo w innym poscie stwierdzasz, ze maz chcialby wybudowac dom,
                          ) ale ceny ziemi sa takie, ze to nie na wasza kieszen. I to sie nie zgadza, bo
                          na
                          )
                          ) zadupiach, o jakich piszesz, ziemia jest b. tania. Zdaje sie, ze piszesz pod
                          ) przeciwnika akurat.

                          Przede wszystkim jeszcze raz - ze zrozumieniem cos krucho - gdzie ja napisalam
                          ze mieszkam w Toronto (co mi probowales wmowic) ? W Toronto tylko pracuje,
                          mieszkam gdzie indziej - owszem na zadupiu smile.
                          Ceny ziemi - zagladnij sobie na mls.ca i sprawdz ceny np. York-East
                          Gwillimbury. Tez zadupie ale nie takie dalekie zeby ziemia byla naprawde
                          tania, juz nie te czasy. Tylko te okolice wchodza w gre.
                          ) ) Moze trzeba sie troszeczke bardziej postarac to i Tobie sie cos "pierdzacy
                          ) m
                          ) ) szztosem" trafi wink
                          )
                          ) Mowe o "lepszym" staraniu wyglos do chinskiego ludu, ale nie do mnie. My
                          ) sie "postaralismy" i to znacznie lepiej niz wielu. W ciagu 10 lat pobytu ja
                          ) skonczylem studia informatyczne, zona zrobila rejestracje RPN, potem RN. W
                          ) miedzyczasie sponsorowalem mojego brata, urodzilo i wychowalo sie dziecko,
                          etc.

                          No i swietnie, gratuluje i zycze troszke wiecej szacunku dla ludzi o ktorych
                          nie masz pojecia.
                          ) albo faktycznie spakowac sie i do JuEsEj zasuwac. Ja bym
                          ) ) sie na pewno zdecydowala gdyby nie praca meza.
                          )
                          ) A widzisz jak to glupio komus przycinac? Trzeba sie bylo "troszeczke bardziej
                          ) postarac" i maz skonczylby uniwerek albo chociaz college i mozna by bylo dzis
                          ) do Stanow jechac, a tak, maz nie lapie sie na wize TN1.

                          Oj, nie chce wyjsc znowu na zlosliwa wiec nie skomentuje. Przeczytaj sobie
                          jeszcze raz co napisalam a nie dopisuj swoich komentarzy.
                          Slyszales moze o takiej sytuacji kiedy komus nie oplaca sie po prostu ruszac z
                          miejsca ?
                          Nie pisze tego zeby sie
                          )
                          ) nasmiewac, tylko zeby ci udowodnic jak to nieladnie sie puszyc.

                          Znowu jakas nadinterpretacja z Twojej strony - w ktorym miejscu ja sie pusze ?

                          ) A sfrustrowany troche jestem, bo stwierdzam, ze gdybysmy zrobili w Stanach to
                          ) co zrobilismy w Kanadzie (w kategoriach edukacyjno-zawodowych) to stalibysmy
                          ) dzis 2 razy lepiej niz stoimy, chociaz jestesmy grubo ponad kanadyjska
                          ) przecietne 59 tys. dochodu na household. Albo inaczej: mielibysmy to co mamy,
                          ) wkladajac o polowe mniej wysilku i czasu, a przez druga polowe cieszac sie
                          ) normalnym zyciem. Lata temu mialem wybor miedzy USA i Kanada, w USA znacznie
                          ) lepsze warunki startowe, i diabel mnie podkusil, zeby ladowac sie do Kanady.
                          ) Ale to juz moja wina i dlatego tez do siebie mam zasadniczo pretensje, bo
                          ) Kanada jest jaka jest czyli USA dzielone przez 2, hehehe. Wkurza mnie tylko
                          ta
                          ) bolszewicka propaganda w zestawieniach z poludniem. Do tego jest znacznie
                          ) gorzej niz bylo kiedys - 14 lat temu. Jest swietnym krajem w zestawieniu z
                          ) Polska. Ze Stanami przegrywa o dlugosc. A wiesz skad wiem? Bo mam brata,
                          ktory
                          ) zyl i ksztalcil sie tutaj przez 5 lat, a na skutek dziadostwa wyladowal w
                          ) Stanach. I ma sie jak paczek w masle, a o Kanadzie nie chce nawet slyszec. A
                          o
                          ) nim wiem akurat, ze przesadysta ni
                          • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 07.06.04, 23:38
                            Dokonczenie mojego postu bo go cos zjadlo:


                            Wkurza mnie tylko
                            ta
                            > bolszewicka propaganda w zestawieniach z poludniem. Do tego jest znacznie
                            > gorzej niz bylo kiedys - 14 lat temu. Jest swietnym krajem w zestawieniu z
                            > Polska. Ze Stanami przegrywa o dlugosc. A wiesz skad wiem? Bo mam brata,
                            ktory
                            > zyl i ksztalcil sie tutaj przez 5 lat, a na skutek dziadostwa wyladowal w
                            > Stanach. I ma sie jak paczek w masle, a o Kanadzie nie chce nawet slyszec. A
                            o
                            > nim wiem akurat, ze przesadysta nie jest.

                            Ano wlasnie, tylko czemu trzeba sie akurat wyladowac na innych ?
                            Wiecej zyczliwosci zycze,
                        • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 04:48
                          fredek_kruger napisał:

                          Chcialbym zobaczyc jak startujesz w London.

                          hehe, tak mi przyszlo do glowy - wiesz Fredek, w moim resume moge wpisac:
                          - Critical Care Certificate of Achievement
                          - 5 years ICU experience (canadian)
                          - ACLS
                          - BscN Program - University of New Brunswick - in progress

                          Moze niewiele zwazywszy ze po drodze urodzilam dwoje dzieci, ale moze nie
                          byloby tak zle, kto wie wink
                          LOL
                          • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 15:36
                            aga_rn napisała:

                            > fredek_kruger napisał:
                            >
                            > Chcialbym zobaczyc jak startujesz w London.
                            >
                            > hehe, tak mi przyszlo do glowy - wiesz Fredek, w moim resume moge wpisac:
                            > - Critical Care Certificate of Achievement
                            > - 5 years ICU experience (canadian)
                            > - ACLS
                            > - BscN Program - University of New Brunswick - in progress

                            A nie, nie kochana. Nie ma tak dobrze. Jak startujesz w London po uzyskaniu
                            rejestracji PRZED uzyskaniem experience'u, ktory posiadasz obecnie. Ruski
                            miesiac by ci sie przysnil, hehehe. No i ten maz, biedak, ciagle na tasmie.
                            • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 16:55
                              fredek_kruger napisał:

                              . No i ten maz, biedak, ciagle na tasmie.

                              Fredek, Fredek wink
                              najpierw kartoflisko, teraz tasma - nie przykladaj to wszystkich swojej wlasnej
                              miarki smile I patrz pod nogi - nie zaplacz sie w ta slome ktora wciaz Ci z butow
                              wystaje wink
                              Bye-bye
                              wink

                              PS.
                              Dwa posty temu twierdziles ze dostalam prace dzieki protekcjom tudziez
                              szczesciu tudziez jakiemus kluczowi. Skad wiesz ze nie znalazlabym sobie
                              jakiejs protekcji w London wink
                              • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 18:19
                                aga_rn napisała:

                                > fredek_kruger napisał:
                                >
                                > . No i ten maz, biedak, ciagle na tasmie.
                                >
                                > Fredek, Fredek wink
                                > najpierw kartoflisko, teraz tasma - nie przykladaj to wszystkich swojej
                                wlasnej
                                >
                                > miarki smile

                                To nie moja miarka. To wynika z twoich postow.

                                I patrz pod nogi - nie zaplacz sie w ta slome ktora wciaz Ci z butow

                                Nie grozi. Ty natomiast powinnas patrzec, zeby sie nie potknac o te rozwiniete
                                onuce, ktore starym obyczajem nawet do szpilek zakladasz, hehehe.

                                > Dwa posty temu twierdziles ze dostalam prace dzieki protekcjom

                                Nic nie twierdzilem - metnie piszesz i tak to wygladalo.

                                tudziez
                                > szczesciu

                                Czy ty naprawde jestes taka glupia na jaka wygladasz? Nie wiesz, ze przy
                                rownych kwalifikacjach i innych rzeczach rownie wazne jest szczescie,
                                polegajace na tym zeby we wlasciwym czasie znalezc sie na wlasciwym miejscu? Ja
                                na przyklad dobrze trafilem po skonczeniu studiow, a moj dobry znajomy z roku,
                                choc byl wcale nie gorszy ani mniej pracowity ode mnie trafil duzo gorzej? Ale
                                ja sobie zdaje sprawe z przypadkowosci tej sytuacji i z tego, ze rownie dobrze
                                moglo byc odwrotnie i nie twierdze, ze ja jestem gosciu, a on nie. A tobie
                                trafilo sie jak slepemu psu na obcej wiosce i zaraz sie nadymasz, twierdzac, ze
                                tylko lewusom sie nie udaje. Ty jestes taka umyslowo nowobogacka i stad to
                                kartoflisko. Nawet po twoim nicku to widac, hehehe. Ja rozumiem, ze sie
                                cieszysz ze swoich osiagniec (kazdy sie cieszy), ale, bez przesady, nie 5 lat
                                po. Rzecz polega na tym, ze niektorym sloma z butow wystawala, teraz troche jej
                                wytrzasneli i mysla, ze nikt nie pozna, hehehe.

                                >tudziez jakiemus kluczowi.

                                Nie wiesz, ze gdzieniegdzie mozna sie dostac, bo akurat im brakuje imigranta,
                                Indianina, kobiety, visible minority, middle aged, etc. do sprawozdan? Tak samo
                                jak nie wiesz, ze w pewnych firmach, czasem rowniez panstwowych, odchodza takie
                                rozne hopsztosy, ze dziwnym zbiegiem okolicznosci zalapuja sie tylko krewni i
                                znajomi krolika, a zwiazki maja przy tym tyle do powiedzenia co Zyd za
                                okupacji? Chyba od niedawna w Kanadzie jestes.

                                Skad wiesz ze nie znalazlabym sobie
                                > jakiejs protekcji w London wink

                                A nie wiem - to zalezy w jakim stopniu posiadlas sztuke dupowlazenia, hehehe.
                                • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 18:35
                                  Ech, jeszcze jeden przypadek proby leczenia wlasnych kompleksow i low self
                                  esteem poprzez atakowanie i nadinterpretacje (lub wrecz zero zrozumienia tego
                                  co sie czyta) w (niby) anonimowej sieci. Plus kreowanie spiskowej teorii
                                  dziejow dla wlasnego uzytku (w takim samym celu jak powyzej).
                                  Fredek, zdradz secret wink co sie kryje za twoim nickiem, taki ladny wywod na
                                  temat mojego przeprowadziles (szkoda tylko ze walnales kula w plot) LOL
                                  Hehehe, dzieki za troszke humoru
                                  wink
                                  • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 20:00
                                    aga_rn napisała:

                                    > Ech, jeszcze jeden przypadek proby leczenia wlasnych kompleksow i low self
                                    > esteem

                                    Ja? Jakie ja mam miec kompleksy? Self-esteem? Z jakiego powodu? Wiedzie mi sie
                                    w Kanadzie dobrze, skonczylem studia, w perspektywie wyjazd na stale na
                                    poludnie Stanow, gdzie prawdopodobnie bedzie mi sie wiodlo jeszcze lepiej (nie
                                    wylaczajac pogody). Zona tez zrobila co miala do zrobienia. Wszystko o wlasnych
                                    silach. A ze nie pracuje w szpitalu? No, coz nie kazdy jest slepa, ale za to
                                    nadeta kura. Spoko, bedzie, juz wkrotce, bez laski kanadyjskiej walacej sie
                                    sluzby zdrowia.

                                    Pozdrawiam szalejacego z mlotkiem na lajnie meza, hehehe i korespondencyjnych
                                    studiow w New Brunswick, buahahaha.

                                    P.S. Sluchaj, to jest mysl! A moze by tak meza listownie wyksztalcic? Podobno
                                    mozna nawet sie nauczyc naprawiac telewizory, hehehe.

                                    A na drugi raz - spusc sobie troche powietrza zanim zaczniesz pisac.
                                    • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 20:45
                                      fredek_kruger napisał:


                                      Zona tez zrobila co miala do zrobienia. Wszystko o wlasnych
                                      >
                                      > silach. A ze nie pracuje w szpitalu? No, coz nie kazdy jest slepa, ale za to
                                      > nadeta kura. Spoko, bedzie, juz wkrotce, bez laski kanadyjskiej walacej sie
                                      > sluzby zdrowia.


                                      Jednak tu Cie boli, tak przypuszczalam smile
                                      Powodzenia w JuEsEj smile

                                      > Pozdrawiam szalejacego z mlotkiem na lajnie meza, hehehe i korespondencyjnych
                                      > studiow w New Brunswick, buahahaha.

                                      Tak wlasnie myslalam - ze sie tutaj wtopisz. Jak nie masz o czyms pojecia to
                                      lepiej nie pisz bzdur.
                                      A maz owszem, z mlotkiem lubi ganiac, tyle ze wylacznie po domu, i wylacznie w
                                      ramach hobby.
                                      Za pozdrowienia i za troske wyrazona nizej goraco dziekuje
                                      smile

                                      > A na drugi raz - spusc sobie troche powietrza zanim zaczniesz pisac.

                                      Same goes for you wink
                                      pa
                                      • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 21:24
                                        aga_rn napisała:

                                        > fredek_kruger napisał:
                                        >
                                        >
                                        > Zona tez zrobila co miala do zrobienia. Wszystko o wlasnych
                                        > >
                                        > > silach. A ze nie pracuje w szpitalu? No, coz nie kazdy jest slepa, ale za
                                        > to
                                        > > nadeta kura. Spoko, bedzie, juz wkrotce, bez laski kanadyjskiej walacej si
                                        > e
                                        > > sluzby zdrowia.
                                        >
                                        >
                                        > Jednak tu Cie boli, tak przypuszczalam smile

                                        At, glupias. To sie wywiazalo tylko na boku. Ciebie by nie bolalo? Chociaz nie
                                        tylko to mnie boli. Jestem zmeczony Kanada (oczywiscie nie w porownaniu do
                                        Polski). Chodzi o to, czego nie mozesz zreszta pojac od samego poczatku, to to,
                                        ze nie jest tak jak piszesz ty i durna prasa - ze jest duzo pracy dla
                                        pielegniarek. To, ze jakas czesc gdzies dostaje caly etat to normalne - ktos
                                        musi dostac. To jest wypadkowa miejsca i czasu. Rzecz w tym, ze jest gorzej niz
                                        lepiej. Czesc, ktora zwisa na casual etatach jest znacznie wieksza w calym
                                        Ontario. Ale ty patrzysz bardzo ograniczenie - mnie sie udalo od razu to
                                        znaczy, ze jest doskonale. Gowno prawda. Gdyby to byla prawda, to pielegniarki
                                        nie wylyby o przeciazeniu praca, gazety w Toronto nie pisalyby, ze praca
                                        pielegniarek na 2 lub wiecej czesciowych etatach to rzecz niezdrowa, bo
                                        roznosza paskudztwa z jednej placowki do drugiej (maja te czesci etatow, zeby
                                        skompletowac 1 caly, a nie dorobic ekstra), klamczuch McGuilty nie mamilby
                                        zatrudnieniem dodatkowych 6 tys. (wczoraj CBC) pielegniarek (przeciez nie
                                        potrzeba nowych etatow, tam gdzie nie ma kim zapelnic starych), nie stawiano by
                                        dodatkowych progow w wymaganym poziomie wyksztalcenia, poglebiajac jeszcze
                                        deficyt kadrowy, etc. etc. Ale ty nie widzisz dalej niz koniec wlasnego nosa i
                                        co gorsza piszesz tu glupoty ludziom z kraju.
                                        O swoich osiagnieciach nie pisalem zeby sie glupio chwalic, tylko po to ci
                                        wybic z glowy w protekcjonalnym tonie utrzymane teksty "O troche wiecej wysilku
                                        i pracy". Ja nie przyjechalem wczoraj, i przez te lata nie siedzielismy z
                                        rekami pod tylkiem, kwekajac. Uwazam, ze ja wypelnilem swoj kontrakt z Kanada.
                                        Po przyjezdzie nie kwekajac zabralismy sie do roboty na tyle na ile to bylo
                                        mozliwe. I smiem twierdzic, ze zdzialalismy sporo. Ale rezultat, choc dobry,
                                        jest niewspolmierny do wlozonego wysilku i czasu. Dlatego mam to w nosie i
                                        zamierzamy sie wyniesc. A obludy jest w Kanadzie do cholery, kiedy wiecznie
                                        tylko tlumacza ludziom, ze w Stanach jest krzywo, a Kanada to "the best....".
                                        Totalny bullshit. Kanada jest najlepsza dla takich co potrafia i lubia lape
                                        wyciagac. Jak komus sie chce cos zrobic to niech lepiej zmiata do Stanow. Aha,
                                        no i wieczne chwalenie sie ta rozpadajaca "free" sluzba zdrowia, hehehe. A w
                                        podatkach tyle zlupia, ze przewyzsza to znacznie koszty ubezpieczenia w
                                        Stanach. Tam tez nie jest idealnie, ale... gdyby zona nawet dostala dobra prace
                                        w szpitalu, na caly etat, to i tak zmiatamy. Nie bedziemy sie wiecznie utykac
                                        po szparach a pozniej kurczowo tego trzymac.
                                        • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 22:04
                                          Widzisz Fredek, spojrz sam poza czubek wlasnego nosa - ja pisze na podstawie
                                          WLASNYCH doswiadczen. I na podstawie wlasnych doswiadczen - powtarzam sie -
                                          stwierdzilam ze pracy dla pielegniarek w Toronto i okolicach bylo w ciagu
                                          ostatnich lat pod dostatkiem. Tylko tyle.
                                          A to Ty mi bardzo milo i niezjadliwie napisales w odpowiedzi "udalo Ci sie
                                          pierdzacym sztosem". I inne mile rzeczy. Za darmo, bo ja Tobie niczego
                                          zlosliwego nie napisalam. Tymczasem i ja, i maz, tez do wszystkiego,
                                          powolutku, wlasnymi silami dochodzimy. Ja mam swoja licencje od 1997 roku, i
                                          swoje w domach starcow (przez agencje) przepracowalam - czego nie moglam
                                          zniesc. Od razu po otrzymaniu licencji wrocilam do college - bo wiedzialam ze
                                          bez jakiejkolwiek specjalizacji nie bede miala szansy na prace taka jaka chce.
                                          Pracowalam na full time noce w NH i sie uczylam - do tego dom, dziecko - jak
                                          wiekszosc z nas. Prace dostalam po tym jak Mike Harris oglosil w 1999 ze
                                          zatrudnia iles tam pielegniarek, i wreszcie cos sie ruszylo. Po roku okazalo
                                          sie ze szpital zaczyna wysylac peielgniarki na kursy specjalizacyjne - i pensja
                                          placona, i kurs. Mnie nikt nie musial juz wysylac - bo certyfikat sama
                                          zrobilam. Pisalam juz jakie wedrowki ludow odbyly sie na moim oddziale - to
                                          jest prawda, niczego z palca nie wyssalam. Ja z 5-letnim doswiadczeniem naleze
                                          do seniorow. Na przelomie 2001/2002 spedzilam rok na urlopie macierzynskim -
                                          po powrocie nie poznalam oddzialu, tyle ludzi odeszlo. Na ich miejsce przyszli
                                          nowi. Moja manager rowniez szefuje oddzialowi internistyczno-kardiologicznemu -
                                          tam przyjmowala new grads ktore po paru miesiacach, jezeli oczywiscie chca,
                                          wysyla do seneca college, a potem przychodza do pracy do ICU. A na internie
                                          przewazaja mlode, niedoswiadczone dziewczyny plus pielegniarki z agencji - jak
                                          ktoras z ich seniorek np. zachoruje to musza sciagac kogos z ICU na team
                                          leader, bo reszta zalogi na dyzurze nie da sobie rady.
                                          W gablocie HR wisi obecnie 7 postingow - 3 FT, 3 temporary FT (minimum rok) i 1
                                          PT. A na oddzialach, na danym dyzurze, czasem polowa personelu to pielegniarki
                                          z agencji. U mnie jest tak samo - codziennie sa conajmniej 2 RN z SRT. A
                                          jedna "kursantka" konczy jeszcze senece, po skonczeniu przychodzi na FT
                                          (zupelnie nowa).
                                          Ja nie znam nikogo kto by czekal na FT - za to znam ludzi ktorzy pracuja na PT
                                          lub w agencji na wlasne zyczenie (ja oddalam swoj FT w ubieglym roku i
                                          przeszlam na PT).
                                          Tyle. Puszyc sie - czym ? ICU to ciezka praca. Na razie bardzo to lubie ale
                                          jak dlugo - nie wiem. Studia moga sie przydac w przyszlosci (BTW - nie
                                          korespondencyjne, UNB ma program w polaczeniu z Humber College w Toronto).
                                          Bez zlosliwosci,
                                          Pozdrawiam
                                          AgaRN
                                        • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 22:27
                                          . Gdyby to byla prawda, to pielegniarki
                                          nie wylyby o przeciazeniu praca, gazety w Toronto nie pisalyby, ze praca
                                          pielegniarek na 2 lub wiecej czesciowych etatach to rzecz niezdrowa, bo
                                          roznosza paskudztwa z jednej placowki do drugiej (maja te czesci etatow, zeby
                                          skompletowac 1 caly, a nie dorobic ekstra)

                                          A ja wlasnie znam glownie te dziewczyny ktore dorabaiaja ekstra. Maja FT w
                                          jednym miejscu, pracuja w systemie 4 on - 5 off i dorabiaja przez agencje - w
                                          roznych szpitalach. Dwie dzieczyny z agencji ktore przychodzily do nas na
                                          dyzury wlasnie zatrudnily sie u nas na casual - bo potrzebuja dodatkowych
                                          pieniedzy a dyzury z agencji byly bardzo nieregularne. Obie pracuja FT gdzie
                                          indziej. Poza tym jest cala masa ludzi ktorzy pracuja tylko przez agencje - bo
                                          nie chca zadnego commitment i wola byc freelancer - mogly juz dawno podlapac
                                          etat ale nie chca.
                                          Te "przenoszace paskudztwa" pielegniarki w czasie kryzysu SARS wzieto na
                                          celownik - byly to glownie "agentki", musialy sie wtedy zadeklarowac i pracowac
                                          tylko dla jednego szpitala.

                                          • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 22:59
                                            aga_rn napisała:

                                            > . Gdyby to byla prawda, to pielegniarki
                                            > nie wylyby o przeciazeniu praca, gazety w Toronto nie pisalyby, ze praca
                                            > pielegniarek na 2 lub wiecej czesciowych etatach to rzecz niezdrowa, bo
                                            > roznosza paskudztwa z jednej placowki do drugiej (maja te czesci etatow, zeby
                                            > skompletowac 1 caly, a nie dorobic ekstra)
                                            >
                                            > A ja wlasnie znam glownie te dziewczyny ktore dorabaiaja ekstra. Maja FT w
                                            > jednym miejscu, pracuja w systemie 4 on - 5 off i dorabiaja przez agencje - w
                                            > roznych szpitalach.

                                            No tak, ale to nie ma nic do rzeczy. Dorabiaja, bo chca, a nie musza. Jak sie
                                            ma zapewniony gdzies caly etat, to mozna hulac w/g wlasnej checi.

                                            Dwie dzieczyny z agencji ktore przychodzily do nas na
                                            > dyzury wlasnie zatrudnily sie u nas na casual - bo potrzebuja dodatkowych
                                            > pieniedzy a dyzury z agencji byly bardzo nieregularne. Obie pracuja FT gdzie
                                            > indziej.

                                            jak wyzej

                                            Poza tym jest cala masa ludzi ktorzy pracuja tylko przez agencje - bo
                                            >
                                            > nie chca zadnego commitment i wola byc freelancer - mogly juz dawno podlapac
                                            > etat ale nie chca.

                                            Cos mi sie nie chce wierzyc zeby ktos przy zdrowych zmyslach, z rodzina,
                                            (wykluczajac specyficzne sytuacje -dzieci, szkola) chcial pracowac na gwizdek
                                            majac to jako jedyne zrodlo zarobkow.

                                            > Te "przenoszace paskudztwa" pielegniarki w czasie kryzysu SARS wzieto na
                                            > celownik - byly to glownie "agentki", musialy sie wtedy zadeklarowac i
                                            pracowac
                                            >
                                            > tylko dla jednego szpitala.

                                            Ja akurat czytalem, ze pracowaly tak bo nie mogly inaczej. A niby dlaczego
                                            wolalyby miec dwie polowki i kombinowac z grafikami, zamiast jednego etatu w
                                            jednym miejscu. A o tych co piszesz - kazano im sie zdeklarowac, a FT
                                            zaproponowano, przepraszam?

                                            W London (i zaloze sie, ze nie tylko) jest praktyka taka, ze szpitale po
                                            zwolnieniu sie jakiegos etatu kroja go na kilka czesci i oferuja part-time
                                            casual z wielka laska. To wszystko nie dotyczy tylko pielegniarek - w Kingston
                                            jest duze wiezienie. Mieli sporo czesciowych etatow prison guard. Po przejsciu
                                            czesci straznikow na emeryture, ci casual i PT spodziewali sie, ze teraz w/g
                                            seniority oni przejda na FT. Hehehe, odzyskane etaty pokrojono na czesci i
                                            zatrudniono wiecej guards na, guess what?, PT i casual. Teraz 3/4 straznikow
                                            jest PT i casual. Przeciez pare lat temu byl gdzies w Ontario pomysl, zeby
                                            strazakow zatrudniac PT. Co za totalny idiota to wymyslil! Ale to obrazuje
                                            dziadowski i oszukanczy trend w Ontario. Co sie dziwic prywatnym pracodawcom,
                                            ze tak robia, jezeli panstwo daje im przyklad. Zamiast zapewnic obsade szpitala
                                            na 3/4 pelnymi etatami, a reszte FT i casual zeby byc flexible w/g potrzeb, to
                                            robi sie dokladnie odwrotnie. Niedlugo sami PT beda pracowac. I jak jestem tu
                                            14 lat to bez przerwy slysze tylko placz "nie ma pieniedzy, nie ma pieniedzy".
                                            Dziwnym zbiegiem okolicznosci - podatki i user fees coraz wieksze na wszystkich
                                            szczeblach, a services coraz mniej. Dziadostwo totalne albo scam. My w kazdym
                                            razie nie damy juz Kanadzie zadnej szansy, gdzie bez przerwy tylko sie mysli o
                                            pracy. Za dlugo tego biegania za znikajacym punktem. Zreszta tego samego zdania
                                            sa sami Kanadole, gdzie kto tylko moze bryzga na poludnie, nie wylaczajac
                                            pielegniarek. A oni tu niech sobie robia propagande i ciemnote wciskaja swiezym
                                            imigrantom. Zreszta jak tak dalej pojdzie, to zostana wkrotce sam na sam z
                                            kolorowym ludkiem, przewaznie na welfare.
                                            • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 23:16
                                              fredek_kruger napisał:

                                              > >
                                              > > A ja wlasnie znam glownie te dziewczyny ktore dorabaiaja ekstra. Maja FT
                                              > w
                                              > > jednym miejscu, pracuja w systemie 4 on - 5 off i dorabiaja przez agencje
                                              > - w
                                              > > roznych szpitalach.
                                              >
                                              > No tak, ale to nie ma nic do rzeczy. Dorabiaja, bo chca, a nie musza. Jak sie
                                              > ma zapewniony gdzies caly etat, to mozna hulac w/g wlasnej checi.

                                              A mnie wlasnie chodzi o to ze to jedyna w tym momencie opcja jakiej jestem
                                              swiadkiem - dorabianie do FT. Nie znam ani jednej pielegniarki ktora
                                              kombinowalaby z dwoma czesciowymi etatami z braku FT. Byl trend ze glownie
                                              agencja, po SARS jednak niektore zlapaly casuale aby zrodlo dodatkowej pracy
                                              bylo bardziej pewne. Z agencja bywa tak ze ktos na jednym dyzurze siada sobie
                                              z team leader i bukuje sie na nastepne dyzury - czyli czesc "agentek" czasem
                                              nie ma szansy jezeli siedza w domu pod telefonem.
                                              >
                                              > Dwie dzieczyny z agencji ktore przychodzily do nas na
                                              > > dyzury wlasnie zatrudnily sie u nas na casual - bo potrzebuja dodatkowych
                                              > > pieniedzy a dyzury z agencji byly bardzo nieregularne. Obie pracuja FT gd
                                              > zie
                                              > > indziej.
                                              >
                                              > jak wyzej


                                              Jak wyzej
                                              > Poza tym jest cala masa ludzi ktorzy pracuja tylko przez agencje - bo
                                              > >
                                              > > nie chca zadnego commitment i wola byc freelancer - mogly juz dawno podlap
                                              > ac
                                              > > etat ale nie chca.
                                              >
                                              > Cos mi sie nie chce wierzyc zeby ktos przy zdrowych zmyslach, z rodzina,
                                              > (wykluczajac specyficzne sytuacje -dzieci, szkola) chcial pracowac na gwizdek
                                              > majac to jako jedyne zrodlo zarobkow.

                                              Sa, sa - znam takie. Wykorzystuja sytuacje ze szpitale strasznie agencji
                                              uzywaja. Cztery przyklady - jedna mloda i bez dzieci, jedna juz babcia, jedna
                                              starsza i bezdzietna (te dwie ostatnie rowniez jezdza na krotkoterminowe
                                              kontrakty do US - Floryda, Texas) a jedna - real estate agent (nie na tyle
                                              wzieta zeby bylo to jej zrodlo dochodu).
                                              Zasuwaja az sie kurzy, lapia co sie da.
                                              > > Te "przenoszace paskudztwa" pielegniarki w czasie kryzysu SARS wzieto na
                                              > > celownik - byly to glownie "agentki", musialy sie wtedy zadeklarowac i
                                              > pracowac
                                              > >
                                              > > tylko dla jednego szpitala.
                                              >
                                              > Ja akurat czytalem, ze pracowaly tak bo nie mogly inaczej. A niby dlaczego
                                              > wolalyby miec dwie polowki i kombinowac z grafikami, zamiast jednego etatu w
                                              > jednym miejscu. A o tych co piszesz - kazano im sie zdeklarowac, a FT
                                              > zaproponowano, przepraszam?

                                              Jak wyzej - te co mialy FT oczywiscie nie pracowaly, te ktorym nagle zrodlo
                                              dochodow ucieto - albo wziely casual, albo cut the losses, odrobily z nawiazka
                                              po.
                                              Nie twierdze ze nie jest tak jak piszesz - ale ja tego nie widze u siebie.
                                              Powaznie.

                                              BTW, Fredek, to Ty tez te durne gazety czytasz ? wink
                                              • fredek_kruger Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 08.06.04, 23:32
                                                aga_rn napisała:

                                                > BTW, Fredek, to Ty tez te durne gazety czytasz ? wink

                                                Juz dawno nie czytam. Dojezdzam do roboty 40 min, to przewaznie mam radio na
                                                CBC, chyba, ze smuca, co im sie czesto zdarza. Czasem na Internecie zawadze
                                                cos. Jeszcze najwiecej trzezwych artykulow mozna chyba znalezc w "National
                                                Post". Dawno jestes w Kanadzie? Dlaczego nie myslisz o Stanach, chociaz
                                                piszesz, ze chcialabys? Jesli nie chcesz, nie odpowiadaj - w koncu to twoja
                                                sprawa i gajowego Maruchy, hehehe.

                                                P.S. Nie pamietasz Freddie Krugera z tasiemca "Nightmare on Elm Street"? Wesoly
                                                facet, hehehe. Chyba, ze za mloda jestes - ale jeszcze latach 90 leciala
                                                koncowka.
                                                • aga_rn Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 09.06.04, 15:09
                                                  Jestem w Kanadzie 10 lat, od 1994 - dopisalam sie w watku o wizie malzenskiej,
                                                  widze ze u nas bylo identycznie jak u Was smile
                                                  Wiesz, z tym nickiem - ja pamietam Freddy'ego (chociaz fanka nie bylam), tyle
                                                  ze chodzilo mi o przeslanki doboru takowego wink Bo widzisz, mi napisales ze mam
                                                  RN w nicku bo sie chwale czy cos w tym stylu - a to nieprawda. Po prostu nigdy
                                                  nie bylam zbyt tworcza jezeli chodzi o nicki, pierwszy raz na jakimkolwiek
                                                  forum rejestrowalam sie na "eDziecko" - to bylo forum miesiecznika "Dziecko".
                                                  Nie potrafilam niczego sensownego wymyslic. Ja jestem Aga, a Ag tam bylo na
                                                  peczki. No wiec trzeba bylo sobie cos dolozyc dla rozroznienia. W ubieglym
                                                  roku "eDziecko" stalo sie czescia "Gazety" i dlatego tutaj sie pojawilam. A
                                                  ten nick juz ze mna zostal, i gdzie indziej tez sie tak loguje.
                                                  Zreszta, i tak malo ludzi wie co RN oznacza.
                                                  Z innej strony - przychodzi do nas na dyzury chlopak z agencji SRT - on
                                                  najmniejsze notatki w stylu "pacjent zrobil kupe" podpisuje wszystkimi swoimi
                                                  tytulami - John Smith, RN BScN CC(RN) - musi sie postarac zeby ladnie
                                                  wykaligrafowac te wszystkie literki smile
                                                  Do US raczej sie nie ruszymy, chociaz ja bym nie miala nic przeciwko temu zeby
                                                  sprobowac - te wszystkie ogloszenia dla tutejszych pielegniarek dzialaja na
                                                  wyobraznie smile Na pewno malo kto zalowalby decyzji - jezeli chodzi o warunki
                                                  pracy, place, bonusy. Plus koszty utrzymania, podatki. Ale ... Moj maz
                                                  pracuje w swojej kompani juz kilkanascie lat, ma seniority, benefity,
                                                  emeryture. W jego dziale jest jedyny. Nie ma kokosow ale jest security. Nie
                                                  chce mu sie zaczynac wszystkiego od poczatku a ja nie chce tego zadac od
                                                  niego. Hehe, moze jak dzieci sie usamodzielnia a on przejdzie na emeryture.
                                                  Myslelismy kiedys o tym - jak robilam swoj refresher, wtedy nie bylo pracy wiec
                                                  czlowiek probowal kombinowac. Ale jakos kupilo sie pierwszy dom, czlowiek
                                                  wsiakl i tak dalej, zaczal bardziej zapuszczac korzenie.
                                                  Teraz i tak zyjemy w zawieszniu bo mamy 2.5 letniego synka (jest tez cora 9
                                                  lat), ja pracuje tylko w weekendy coby uniknac headache'u z babysitter czy
                                                  przedszkolami, rodziny nie mamy tutaj zadnej wiec i tak nie ruszalibysmy sie
                                                  nigdzie przez nastepne pare lat. Dlatego m.in. nie wypalil Newmarket chociaz
                                                  bylam zdecydowana zmienic prace - nie mialam nawet jak przejsc "orientation" bo
                                                  musialyby to byc dniowki w srodku tygodnia. A ja nie mam takiej mozliwosci.
                                                  Na razie.
                                                  Co do gazet - to i tak super ze cos czytasz. Ja ostatnio nie czytam NIC, nie
                                                  wiem jak to sie dzieje, stracilam zainteresowanie, jedynie internet i to po
                                                  lebkach. W aucie - tylko muzyka, jade do pracy 50 minut, i to jest moj czas na
                                                  myslenie o niebieskich migdalach wink
                                                  A kiedys codziennie przeczytalam jeden dziennik od deski do deski.
                                                  Moze mi ten marazm przejdzie sad
                                                  Milego dnia,
    • fredek_kruger Z praca w Kanadzie jest tak 08.06.04, 20:32
      Trzeba pilnie sledzic informacje podawane przez media. Jesli media twierdza, ze
      pracy jest do cholery i jeszcze troche, tzn. ze pracy jest b. malo, glownie w
      Tim Horton's, hehehe. Jezeli media podaja, ze jest malo pracy tzn. ze pracy nie
      ma w ogole. Stwierdzone na podstawie wieloletnich obserwacji wielu ludzi. Aha,
      zawod, poziom kwalifikacji i doswiadczenie (kanadyjskie, bo o polskich w ogole
      nie ma co wspominac) obojetne. Jedyny ratunek to spelnic wymagania na TN1 i
      uciekac do USA.
    • lancelot48 Re: A jak jest z pracą w Kanadzie? 03.09.04, 00:54
      mika74 napisała:

      > Chodzi mi o prace dla przecietnego kanadyjczyka po studiach. Jak trudno ja
      > zdobyc i jak zarabiaja kanadyjczycy?
      > A jak z praca dla Polaków ,którzy wyemigrowali do Kanady?
      > Napiszcie,co?

      Krotko mowiac, kto szuka napewno znajduje. Kazda sprawa jest bardzo
      indywidualna. Blad robi ten, kto w statystyce szuka nadziei na spelnienie swych
      potrzeb. Jesli z natury jestes optymista, napewno prace masz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka