lancelot48
06.09.04, 22:07
Ilona Wenek-Ziemba i jej opinie o realiach kanadyjskich
www.rajhobot.home.pl/srodek_ottawa1.htm
Ta sztuka była dobra jak pokarm kochającej matki. Gdy zajęliśmy miejsca w
drugim rzędzie,podeszła ze sceny kobieta w ubiorze bezdomnego. Patrząc mi w
oczy jakby mnie rozpoznała podała mi rękę i przywitała się. Rozpoczął się
spektakl. Alice (Nicky Brodie) podchodziła do ludzi na widowni i mówiła z
uczuciem ,że zagląda w okna w swych wędrówkach i raduje się ze szczęśliwymi,
płacze ze smutnymi. Wyszły na scenę jeszcze trzy postaci kobiece. Jedna z
nich w białej chuście na głowie i błękitnej muzułmańskiej sukni, okrywającej
szczelnie ciało. To była Zahra (Leah Gingerich) matka wszystkich plemion.
Opowiedziała swoją historię. Gdy zdjęła chustę z głowy przeżyłam szok bo była
blondynką. Była tak sugestywna i wymowna, włącznie z prawdziwymi łzami.
Dosłownie widziałam ją z jej synkiem w obozie dla uchodźców, gdy walczy o
przetrwanie. Utraciła wszystko dom, kraj, rodzinę. Żyje tylko aby ochronić
swoje maleństwo. Pozostałe kobiety w zadziwiający sposób uzupełniły całą
historię. Ana (Pauline van der Roest) poszukuje korzeni. Chce wiedzieć skąd
była jej matka, z jakiego kraju, z jakiej kultury. Nie wystarcza jej dobre
wykształcenie, bycie u siebie bo przecież nikt nigdy nie zapyta się jej skąd
jest... Kate (Amy Cunningham) to córka dyplomatów, która całe swoje życie
zmieniała miejsce zamieszkania. Wszędzie gdzie była jest kawałek jej duszy ,
jej tęsknoty. jest tak samo bezdomna jak pozostałe mimo dostatku
materialnego. Gospodynią wieczoru pozostaje wciąż Alice odziana w łachmany.
Okazuje się ,że jej koszyk to prawdziwa skarbnica. Jest tam lusterko i stare
listy i gazeta. Bomby lecą im wszystkim na głowę , wyją syreny, wali się
świat. Kobiety zawodzą, a po chwili wznoszą ręce do modlitwy.