lancelot48
20.09.04, 20:07
Jakos tak z koncem sierpnia 2001 roku gdzies w sieci odezwaly sie glosy:
"W zwiazku z publikacja artykulów ..."
"To sa zwykle insynuacje ..."
"a ty co gestapo? ..."
"Nie chce zabierac glosu na temat Poloni Kanadyjskiej i dzialalnosci
takowej ..."
"Jaka szkoda, ze odbiegacie Panowie (J.W. oraz M.M) od tematu, licytujac sie
tym, kim kto jest w odniesieniu do spraw bierzacych, albo przeszlych, albo
tych ktore nie nastapily. Rzucanie wzajemnych insynuacji nie prowadzi do
wspolnego porozumienia i z tego wynikajacego dobra. Problem polega na tym, ze
kazdy definiuje to "wspolne dobro" po swojemu i wedlug tego argumentuje, a w
sumie byc moze obydwaj macie to samo "dobro" na sercu, tylko zdefiniowane
inaczej ... "
Az lezka kreci sie w oku - toz to takie swojskie, takie nasze ojczyzniane ...
www.iyp.org/forum/read.php?f=1&i=1133&t=1133