lancelot48
10.10.04, 19:46
Kanadyjskie Swieto Dziekczynienia - na stronce pinezka.pl (comiesiecznik z
domieszka absurdu)
W czasie naszego październikowego Święta Dziękczynienia nie organizujemy
parady, ani nie szalejemy na zakupach, jak Amerykanie. Dla wielu z nas
odległości są zbyt ogromne na podróż do domu, gdyż wolne są tylko trzy dni.
Jednak ciągle jest to rodzinne spotkanie przy posiłku, składającym się
obecnie z indyka lub szynki, tłuczonych ziemniaków i żurawin. Składanie
podziękowań za obfite plony lub bezpieczne dotarcie do celu ma długą
tradycję. Było ono praktykowane przez wiele kultur i religii, z których część
tak poważnie traktowała urodzaj w polu, że posuwała się do składania ofiar z
ludzi. Szczęśliwie, we współczesnym świecie tradycja ta należy już do
przeszłości, choć czasem aż nas korci, by złożyć w ofierze z któregoś
wyjątkowo irytującego krewniaka. Na naszym kontynencie, jeszcze przed
przybyciem Europejczyków, tubylcy odprawiali podczas żniw rozmaite obrzędy
dziękczynne. Pierwszym, który zapisał się na kartach kanadyjskiej historii
Święta Dziękczynienia, był brytyjski pirat Martin Frobisher. Chcąc wywiązać
się z zobowiązań wobec Królowej, pożeglował on w 1576 roku w kierunku Nowego
Świata na poszukiwanie legendarnego Przejścia Północno-Zachodniego (łączącego
Atlantyk z Pacyfikiem). Po obfitującej w sztormy podróży przez Ocean
Atlantycki, przybił w końcu do brzegów obecnej Ziemi Baffina. Frobisher wraz
z załogą ukląkł na stałym lądzie, by modlitwą podziękować za ocalenie, po
czym wszyscy chciwie rzucili się na soloną wołowinę, suchary i groszek.
zobacz pelny tekst wraz ze zdjeciami i przepisami kulinarnymi:
www.pinezka.pl/content/view/645/