Dodaj do ulubionych

Realia na rynku pracy dla New Canadians

01.04.05, 23:48
Witam serdecznie wszytkich poszukujących informacji o rynku pracy dla
imigrantów w Kanadzie. Polecam uważną lekturę postów na poniższym forum,
zwłaszcza z lutego:
www.canadaimmigrants.com/forum.asp
Zapraszam do dyskusji na temat czy nas - "białasów" - sprawa nie dotyczy? Są
tam posty od ludzi z Polski, Rosji i innych krajów europejskich ale większość
dotyczy tzw. "visible minority".
Ktoś już pisał o tym, że w Kanadzie jest największa ilość doktorów, magistrów
i profesorów zasuwających w fast food-ach, na taksówkach oraz na taśmie w
fabrykach.
Z wymienionego forum wynika też, że imigranci z długim stażem biorą odwet na
nowych, nie pozwalają im zdobyć lepszej pracy lub dać choćby szansy na
zatrudnienie ponieważ, m.in. boją się o własne miejsca pracy. Poza tym zwykła
zawiść i satysfakcja z patrzenia na to, jak inni dostają w tyłek jest hamulcem
przed udzieleniem rzetelnej, szczerej pomocy. Działa zasada "Ja to dopiero
dostałem w tyłek, a niech się pomęczy goguś jeden, magisterek".
Zastanówmy się chwilę, jaka byłaby dzisiaj Polska, Polonia w Kanadzie czy USA
gdybyśmy potrafili działać razem i dla osiągnicia wspólnych celów. Gdybyśmy
potrafili wykorzystać nasze cwaniactwo (swoją drogą będące często kreatywnym
działaniem) i ukierunkować je nie dla własnego tylko i wyłącznie dobra, ale w
celu budowania silnej autonomii i bogacenia się całej Polonii.
System generalnie jest nieprzyjazny wobec nowych emigrantów, którzy - o ironio
- są wybierani na podstawie znajomości języka, wyższego wykształcenia i
kwalifikacji zawodowych (doświadczenia), które po przyjeździe okazują się
bezwartościowe na rynku pracy. CO ZA ŚCIEMA!!!

Zapraszam do dyskusji na temat realiów. Co jest przejaskrawione a co jest
prawdziwe. Piszcie i dzielcie się swoją wiedzą oraz przekonaniami. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • bibliotekarz76 Re: Realia na rynku pracy dla New Canadians 03.04.05, 02:45

      Zacznę od tego, że mnóstwo ludzi przyjeżdża do Kanady z jakimiś
      nieprawdopodobnymi oczekiwaniami, które łatwo przeradzają sie w frustrację.

      Przyjechałem bez żadnych znajomości i rodziny, pracę zgodną z moim zawodem i
      kwalifikacjami znalazłem po sześciu miesiącach. Ale miałem dużo szczęścia i
      bardzo dobrych "doradców".

      Nie spotkałem sie z żadną formą "odwetu", przeciwnie, wielu ludzi okazało mi
      życzliwość i poświęcało mi swój czas. Staram się postępować podobnie. Teoria
      odwetu ma jedną niepowtarzalną zaletę, pozwala łatwo wytłumaczyć swoje
      niepowodzenia.

      Z opinią o Polonii i Polakach niestety się zgadzam. Widzę bardzo umiarkowane
      zadowolenie z własnych małych sukcesów, ale ogromną ulgę że innym się nie udaje.

      System można ocenić jako nieprzyjazny, zgadzam się. Ale trzeba tu rozróżnić dwie
      kwestie - rządowy program imigracyjny i rynek pracy, te dwie rzeczy nie mają ze
      sobą nic wspólnego... Rząd kanadyjski stara się ułatwić życie imigrantom jak
      może, ale przecież nie przymusi przedsiębiorców żeby nas zatrudniali. Gdybym był
      kanadyjskim przedsiębiorcą, też byłbym maksymalnie nieufny wobec kandydatów
      kształconych, wychowanych i pracujących na innych kontynentach.

      Ściema? Nie przypominam sobie żeby ktoś przed przyjazdem mi obiecywał że moje
      doświadczenie będzie tu honorowane. Jeśli ktoś jest na tyle nierozsądny żeby
      przyjeżdżać bez rzetelnego wybadania realiów, nie zasługuje moim zdaniem na
      przesadne współczucie.

      Prawda jest taka że rocznie przyjeżdża kilkaset tysięcy imigrantów. Większośc z
      nich odnosi sukces, lub przynajmniej utrzymuje się na powierzchni. Trzeba myśleć
      o nich, a nie analizować przypadki tych, którym się nie powiodło.
      • zelmar Re: Realia na rynku pracy dla New Canadians 09.06.05, 11:58
        Mądra refleksja. Mieszkałem w Stanach i zaczynałem jako 19-latek na myjni
        samochodowej i jakoś szedłem do przodu, zawsze jak to napisałeś na powierzchni.
        Teraz (10 lat później) jestem w Polsce i chce zabarać rodzinę do Kanady. Mam
        nadzieję, że się uda. I wcale nie spodziewam się, że powita mnie orkierstra.
      • blotniarka.stawowa Do Bibliotekarza 25.07.05, 02:43
        Na wstepie przypominam sie - kiedys udzielilam ci wyjasnien w sprawie o ktorej
        pytales na forum "Banki". (Pamietam, bo to byl moj jedyny 'wystep' na owym
        forum smile)
        Spiesze wiec z gratulacjami, ze poszczescilo ci sie z otrzymaniem pracy, z
        ktorej czerpiesz satysfakcje. A teraz kilka uwag:

        bibliotekarz76 napisał:
        > Ale miałem dużo szczęścia i bardzo dobrych "doradców".

        Otoz to! Pomoc ze strony starszej (stazem) Polonii powinna polegac na zyczliwym
        "doradztwie". Pomoca dla swiezego emigranta jest nie tyle zaproszenie go na
        niedzielny obiad, co udzielenie mu odpowiednich INFORMACJI, bo wszystko przeciez
        i dla nas kiedys bylo nowe (system szkolnictwa, sluzby zdrowia, bankowosci,
        podatkow, uzyskiwanie czlonkostwa profesjonalnych stowarzyszen zawodowych, itp.)

        > Z opinią o Polonii i Polakach niestety się zgadzam. Widzę bardzo umiarkowane
        > zadowolenie z własnych małych sukcesów, ale ogromną ulgę że innym się nie udaje.

        Bylabym ostrozna z takim generalizowaniem. Byc moze sa i tacy, ale np. ja i
        Polacy, z ktorymi sie spotykam towarzysko i zawodowo zawsze, bez wyjatku,
        cieszymy sie z sukcesow rodakow... Doceniamy wysilek, ambicje i determinacje.

        Reszte wypowiedzi popieram, pozdrawiam.
        B.
        • bibliotekarz76 Błotniarka! 25.07.05, 04:39

          Co ja mogę powiedzieć smile Oczywiście że Cię pamiętam, Błotniarka!

          Absolutnie, informacja to jest NIEZASTĄPIONA POMOC! Ja na początku byłem tak
          zielony, że takiego wsparcia nie znalazłbym niczego...

          Odnośnie Polonii - sama prawda, nie należy generalizować. Nie mogę przecież
          powiedzieć żebym spotkał tylko nieżyczliwych Polaków.


          Zelmar - trzymam kciuki!


      • blotniarka.stawowa Dzieki, Sylwek07 26.07.05, 13:31
        Zagladam czasem na f. Polonia i na turystyczne USA i Kanada, zauwazylam, ze Ty
        tez czesto sluzysz pomoca. Czasami zzymamy sie, ze ludzie pytaja o tak
        'oczywiste' rzeczy, ze nawet nie chce nam sie odpowiadac, a Ty niezmordowanie,
        po raz kolejny, wyjasniasz, wskazujesz linki. Brawo!!!
        Latwo jest wpasc w pulapke, ze cos jest 'oczywiste', a tak naprawde to
        pare/parenascie lat temu i dla nas nie bylo...
    • blotniarka.stawowa Wracajac do pierwszego wpisu… 26.07.05, 21:54
      Savvy,tematy tu poruszone to material na wielowatkowa dyskusje...

      >Zapraszam do dyskusji na temat czy nas - "białasów" - sprawa nie dotyczy?

      Problem uprzedzen rasowych w miejscu pracy: trudny temat. Byc moze, my
      "bialasy" mamy latwiejsze zadanie niz inni, ale to tez zalezy od pracodawcy.
      Wiadomym jest, ze tzw. visible minorities maja pierwszenstwo w zatrudnieniu do
      agencji rzadowych. Moznaby dyskutowac, czy sluszne sa preferencje tylko na
      podstawie koloru skory i odpierac zarzuty o wyrownywaniu historycznych
      niesprawiedliwosci, ale na zmiane sie na razie nie zanosi.
      Jesli chodzi o pracodawcow prywatnych, tam kolor skory i kraj pochodzenia z
      reguly sie nie licza. Wazna sa umiejetnosci i doswiadczenie, czasem lut
      szczescia. Pisze z reguly, bo nie sposob pominac zwyklych uprzedzen, jakie tkwia
      w wielu z nas, czy z tego sobie zdajemy sprawe, czy nie.

      > Ktoś już pisał o tym, że w Kanadzie jest największa ilość doktorów, magistrów
      >i profesorów zasuwających w fast food-ach,

      W fast foodach zasuwa glownie mlodziez, profesora i lekarza trudno tam spotkac.
      Znam tylko jednego lekarza z Polski, ktory przez pare lat utrzymywal sie z
      pracy jako clerk w drug store studiujac medycyne tutaj, ale to raczej wyjatek.
      Nie musze dodawac, ze teraz nie zaluje smile

      >Z wymienionego forum wynika też, że imigranci z długim stażem biorą odwet
      >na nowych, nie pozwalają im zdobyć lepszej pracy lub dać choćby szansy na
      >zatrudnienie ponieważ, m.in. boją się o własne miejsca pracy.

      Tutaj juz zupelnie sie nie zgodze. Doswiadczylismy tu pomocy nie tylko od
      Kanadyjczykow, takze od rodakow, i w miare mozliwosci staramy sie sluzyc tym,
      ktorzy pytaja. Jeszcze raz podkreslam, co uwazam za pomoc - wlasciwe informacje
      i wskazowki.

      > Działa zasada "Ja to dopiero dostałem w tyłek, a niech się pomęczy goguś
      >jeden, magisterek".

      Kiedys mnie samej tak sie wydawalo, w odniesieniu do tzw. "starej Polonii" – tej
      powojennej. Panowala opinia, ze nie lubia oni przyjezdnych z lat 80/90, wlasnie
      z powodu, ktory wymieniles. Jeszcze raz – szczescie polega na dostaniu sie we
      wlasciwe srodowisko. Jesli ktos zetknal sie ze starszym panem, ktory ciagle
      powtarza, ze on "pracowal za $10 na tydzien i byl happy" (zapominajac, ze w tych
      czasach maslo kosztowalo 5 centow), i na tej podstawie wyrobil sobie opinie o
      calej "starej Polonii", to jest to krzywdzace. Z osobistych doswiadczen podam
      tylko, ze zrozumienie miedzypokoleniowe jest mozliwe. Przyjazn z mocno starsza
      para (on-uczestnik Powstania Warszawskiego, ona-z armia Andersa wydostala sie z
      Rosji) przetrwala do dzisiaj, niestety teraz juz tylko z jednym z Nich.

      >Zastanówmy się chwilę, jaka byłaby dzisiaj Polska, Polonia w Kanadzie czy USA
      >gdybyśmy potrafili działać razem i dla osiągnicia wspólnych celów.

      Najpierw trzeba te wspolne cele zdefiniowac. Moim zdaniem wazne byloby miec
      liczaca sie reprezentacje polityczna w parlamencie, a na to z kolei niewielu ze
      swiezych imigrantow, zajetych tzw. dorabianiem sie, chce poswiecic czas.
      Wprawdzie nie dzialam aktywnie w zadnej z zorganizowanych grup polonijnych, ale
      doceniam ich osiagniecia. Za jedno z nich uwazam spowodowanie przed paru laty
      znikniecia zapisu z podrecznikow historii do klasy 11 o "polskich obozach
      koncentracyjnych". Poza tym, coz to znaczy ta oslawiona JEDNOSC Polonii? Czyz
      przyjezdzamy z kraju, w ktorym jako spoleczenstwo jestesmy monolitem? Spektrum
      polityczne ma wszystkie mozliwe kolory - i tu, i tam.

      >potrafili wykorzystać nasze cwaniactwo (swoją drogą będące często kreatywnym
      >działaniem)

      Zgrabna definicja, ale w mojej tradycji jezykowej cwaniactwo i kreatywne
      dzialanie to dwie rozne rzeczy. Cwaniactwo kojarzy mi sie z czyms nieuczciwym,
      nieetycznym, wykorzystywaniem innych, itp. Mozna byc wybitnie kreatywnym bez
      cienia cwaniaczkowatosci w sobie!

      >są wybierani na podstawie znajomości języka, wyższego wykształcenia i
      >kwalifikacji zawodowych (doświadczenia), które po przyjeździe okazują się
      >bezwartościowe na rynku pracy. CO ZA ŚCiEMA!!!

      Przyznam, bezwartosciowe okazuja sie np. niektore zawody (np. prawnik), co jest
      przykre, ale prawdziwe. Natomiast w wielu innych zawodach, czasami po
      dodatkowym doksztalceniu, mozna z powodzeniem pracowac i prowadzic normalne zycie.
      Pozdrawiam, zycze wszystkim zmagajacym sie z zakotwiczeniem w Kanadzie powodzenia.
      • savvy Re: 29.07.05, 00:06
        Dziękuję wszystkim, którzy odpisali. Ja oczywiście zgadzam się z przytoczonymi
        uwagami, ale trudno jest przejść obojętnie obok wypowiedzi zamieszczonych na
        forum dla "visible minorities". Uderza fakt, że tak wiele osób bezskutecznie
        próbuje się wkręcić do normalnego życia zawodowego, pomimo ukończonych
        dodatkowych szkół w Kanadzie.
        Zjawisko "kopania" nowych imigrantów nie doyczy tylko imigracji powojennej.
        Zetknąłem się z ludźmi, którzy wyemigrowali w latach 80 i w kółko powtarzają,
        jak to oni musieli zasuwać za 8 dolarów lub mniej. My Polacy jesteśmy zawistnym
        narodem, co wychodzi nam na złe - i w Polsce i na emigracji.
        Co do "jedności" to mam tu na myśli wspieranie i lojalność Polaków wobec siebie,
        biznesów jakie robimy i dorabiania się nie tylko pieniędzy ale równiez pozycji
        (wizerunku) w społeczeństwie kanadyjskim. Większość Polaków patrzy tylko na
        własne podwórko i nie myśli w szerszych kategoriach co oznacza, że nie postrzega
        potrzeby wspólnego działania. Krótko mówiąc nie jesteśmy zgrani w żadnej
        dziedzinie. Co zresztą jest udowodnione historycznie. Ostatnio wpadła mi w ręce
        biografia B. Prusa i odkryłem ze zdumieniem, że ten człowiek poświęcił całe
        życie na wytykaniu Polakom ich destrukcyjnej mentalności. Brak jednomyślności,
        lojalności i umiejętności wspólnego osiągania celów przyczyniały się do zapaści
        narodu polskiego (gospodarczo i społecznie). Dla własnej prywaty Polacy
        potrafili sprzedać sąsiada. To co dzisiaj dzieje się w Polsce, to dokładnie to
        samo. Rozbieżne interesy różnych grup hamują rozwój kraju. To, że Polacy na
        emigracji czyli w warunkach sprzyjających budowaniu gospodarczego wzrostu nie
        potrafili przez tyle lat stworzyć znaczącej siły też świadczy o braku "jedności".
        Natomiast co do Kanady, to uważam że "canadian experience" jest nadużywane. W
        dobie globalizacji, wykonujemy podobną pracę w firmach kanadyjskich,
        amerykańskich i innych, które są rozsiane po całym świecie. I w wielu
        przypadkach "canadian experience" jest bezpodstawne.
        Pozdrawiam
        • konrad1974 Re: 29.07.05, 21:32
          Podpisuje sie pod wypowiedzia sawy. Bardzo madre i trafne spostrzezenia
          zamiesciles dotyczace mentalnosci Polakow. Najgorsze jest to, ze ta mentalnosc
          nie zmienia sie i pozostaje bez zmian przez wieki i jest przekazywana z jednego
          pokolenia na drugie. Polacy nie potrafia myslec w kategorii wspolnego dobra,
          liczy sie jedynie prywata.
          W moim przekonaniu to wlasnie polska mentalnosc jest determinantem i w obecnej
          dobie konsekwencja sytuacji spoleczno-ekonomicznej obecnej Polski i Polakow.
          W zasadzie mozna byloby rozwinac temat i poddac go glebokiej dyskusji,
          przytaczajac liczne przyklady z zycia, ale po co. Niejeden juz to zrobil i co,
          zmienilo to cos? Nie, Polska pozostala krajem glupich i nieudolnych.
          Pozdrawiam
          • lancelot48 Re: ..... w sprawie wcale nie oczywistej ......... 05.08.05, 06:49
            Pragne stwierdzic do tematu, o ktorym ...

            konrad1974 napisał:

            > Polacy nie potrafia myslec w kategorii wspolnego dobra,
            > liczy sie jedynie prywata.

            Mozna sprobowac cos jednak w tej kwestii zrobic.

            > W moim przekonaniu to wlasnie polska mentalnosc jest determinantem i w
            obecnej
            > dobie konsekwencja sytuacji spoleczno-ekonomicznej obecnej Polski i Polakow.

            Stwierdzenie. Nazwanie zjawiska. Wniosek.
            Po wniosku, logiczne wydaje sie, nalezaloby naszkicowac jakis plan.
            Jesli "prywata" kiedykolwiek ma zostac wyeliminowana, ktos i kiedys (moze
            wlasnie teraz i moze wlasnie Ty) powinien wykonac pierwszy "ruch na
            szachownicy".

            > W zasadzie mozna byloby rozwinac temat i poddac go glebokiej dyskusji,
            > przytaczajac liczne przyklady z zycia, ale po co. Niejeden juz to zrobil i
            co,
            > zmienilo to cos?

            Logiczne jest aby wykonac przynajmniej dokladna analize. Znalezc odpowiedz na
            pytanie, dlaczego nic to nie dalo.

            Jesli to, co "niejeden juz to zrobil" bylo konstruktywna ocena to czescia
            skladowa tego "juz to zrobienia" bylo rowniez przynajmniej naszkicowanie co i
            jak i gdzie i kto i w jakim czasie. Przypuszczam jednak, ze to, co "niejeden
            juz to zrobil" bylo czysta krytyka widzianego zjawiska. Krytyka nic nie wnosi.
            Tylko konstruktywna ocena cos moze wniesc do tematu.

            > Nie, Polska pozostala krajem glupich i nieudolnych.

            Mysle jednak, ze ktos jednak sie znajdzie kto do "glupich i nieudolnych" nie
            nalezy. Jednak, zwroc uwage, nie koniecznie takowi przebywaja na forum "Kanada -
    • gezi Re: Realia na rynku pracy dla New Canadians 10.08.05, 10:20
      Drogi Sawy,

      Jak nigdy "przelecialem" prawie wszystkie odpowiedzi i... musze cos dodac.
      Wielu z nas jest ...rasistami.W Twojej wypowiedzi jest to bardzo widoczne a z
      takim podejsciem do zycia w Kanadzie ciezko jest ..."dobrze" zyc. Wyczuwam tez
      ze masz jakis zal do Kanady, ze nie jest... "latwo"...
      Masz racje . Jestesmy zagubieni,bezradni,zazdrosni.Pracujemy jako ciecie,
      malarze tynkarze. Praca jest ...praca. Kazdy zyje jak moze lub chce. Ale
      jestesmy tez przedsiebiorczy,zaradni i pracowici. Jestesmy inzynierami lekarzami
      i profesorami.Wszystko zalezy gdzie..."bywasz".
      Pamietaj ,ze Polonia to takze Ty i ja. Inne narodowosci tez maja swoje problemy
      i spory , czesto "wieksze" od naszych. Nasza niewiedza i nieznajomosc tych
      srodowisk sprawia ,ze wydaja nam sie oazami spokoju i zgody.
      Wyobraz sobie ,ze znam tez "magisterkow", "inzynierkow", ktorzy pracuja jako
      ciecie i windziarze(nic nie ujmujac tym zawodom).
      Wyobraz sobie takze ,ze mam maly..."interes" ( nie badz ...zlosliwy). Taka mala
      "manufaktura" z ..."obrabiarkami".Przez znajomych zaoferowalem "magisterkom"
      "inzynierkom" bezplatne doszkolenie sie w programach komputerowych , ktore
      uzywamy. Ale oni ..."nie chca chciec" jak mawial Stas Wyspianski. Nawet nie chca
      chciec dowiedziec sie "o co biega".
      Do Dyskutantow na forum,
      Mam propozycje. Zorganizujmy "zlot" i zamiast teoretyzowac nt. polonii i jej
      problemow... zalozmy jakies towarzystwo ..."psychicznie niegroznych" (jesli
      jeszce nas za takich mozna uwazac).

      Lacze pozdrowienia,
      Gezi
      • blotniarka.stawowa Re: Realia na rynku pracy dla New Canadians 11.08.05, 04:39
        gezi napisał:
        > Drogi Sawy,
        > Wielu z nas jest ...rasistami.W Twojej wypowiedzi jest to bardzo widoczne

        A ja inaczej odczytalam tekst Savvy, widze tam wspolczucie dla nowych przybyszow
        o innym kolorze skory niz bialy, uwaza on chyba, ze "oni" maja jeszcze gorszy
        start niz "my". Slowo "bialas" opatrzyl przeciez cudzyslowem...
        Co do rasizmu i pogardy dla innych, zgadzam sie z Gezi, wielu Polakow
        demonstruje to chocby w mowie (okreslenia: zoltek, brudas, pakol). Z
        przykroscia odbieram pogardliwe "kanadol".

        >Wszystko zalezy gdzie..."bywasz".
        To prawda. Trudno przecenic, jak wiele zalezy od towarzystwa, w jakim sie
        znalezlismy. Nie mowie tu nawet o stopniu wyksztalcenia lub zawodzie, raczej o
        podejsciu do zycia. Przebywanie wsrod narzekaczy nas doluje, ludzie pogodni
        budza w nas optymizm.

        > Inne narodowosci tez maja swoje problemy
        > i spory , czesto "wieksze" od naszych. Nasza niewiedza i nieznajomosc tych
        > srodowisk sprawia ,ze wydaja nam sie oazami spokoju i zgody.

        Kiedys biedna rosyjska Zydowka mowila mi z rozzaleniem "Wy, Polacy, to sobie
        wzajemnie pomagacie, popieracie sie, a my sie tylko klocimy..." smile

        > Ale oni ..."nie chca chciec" jak mawial Stas Wyspianski.

        Z niektorymi to prawda, ale inni "chca chciec" , ale nie wiedza, gdzie sie
        zwrocic. I takim wlasnie warto pomagac stosowna informacja.
        • gezi Re: Towarzystwo..."psychicznie niegroznych"... 11.08.05, 10:29
          Mysle o tym zupelnie powaznie choc mam malo wolnego czasu zeby tym sie zajac juz
          w tej chwili.Mam male "zawirowanie" i wydaje mi sie ,ze potrwa gdzies do konca
          wrzesnia.Ale jesienia bardzo chetnie podejme sie ..."organizacji". Moze ktos
          ...dolaczy? Do wiosny mozemy zorganizowac jakis..."biwak".
          Propozycje "statutu" TPN mile widziane.
          Wydaje mi sie ,ze fundamentalnym punktem programu powinno byc
          "samo-usprawnianie sie" tzn. przy "krytyce" czegokolwiek nalezy "zaproponowac"
          lepsze rozwiazanie problemu. Oczywiscie mozemy dyskutowac czy propozycja jest
          lepsza czy gorsza ale taka propozycja musi byc.
          Mieszkam w Vancouver i wiosny sa tutaj ...cudowne.
          Czekam na sugestie.Zobaczymy czy ten temat interesuje innych "forumowiczow".

          Lacze pozdrowienia,
          Gezi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka