Dodaj do ulubionych

to go or not to go ...

03.11.07, 23:34
Witam wszystkich,

Od kilku dni przegladam forum szukajac informacji na temat emigracji
na stale do Kanady.(Dostalem pozytywna odpowiedz z urzedu
emigracyjnego /okres oczekiwania 2 lata/) teraz szukam odpowiedzi
na pytanie czy jeszcze warto emigrowac do Kanady?

Wiem, ze kazdy z przypadkow jest/byl inny, kazdego rzucily inaczej
losy do Kanady. Sam tez jestem emigrantem i mieszkam obecnie w
Holandii. Ciagnie mnie jednak dalej. Jedynie zdrowy rozsadek
nawoluje do rozwagi. Mam skonczone studia (w tym jedne poza Polska) -
dobra prace w zawodzie (podobnie moja zona). Dlatego zastanawiamy
sie czy warto? Czy warto zaczynac od nowa ...

W moim przypadku nie wiem na jakich zasadach mialo by nastapic
uznanie dyplomu. Pare lat temu znalazlem gdzies w sieci liste
uczelni z Europy ktorych dyplomy sa uznawane w Kanadzie "od reki"
(chyba, ze to bajka) Czy bede musial przejsc zmudna droge
nostryfikacji i kolejne studia?

Przeliczajac zarobki i koszty zycia w Europie a w Kanadzie wyglada
na to ze Kanada jest tansza - widac to np. po cenach domow. Z
drugiej strony trudno porownywac pudelka z zapalek(Kanada) do
konstrukcji z cegly i betonu(Europa).

Zastanawia mnie tez:

1/ kwestia emerytury - jak wyglada zycie po 60?
2/ Czy przysluguje pracownikom platny urlop jak w Europie(25
dni/rok)?
3/ Opieka medyczna - czy jest taka super jak "wiesc gminna niesie"?

pozdrawiam,

Latajacy Holender
Obserwuj wątek
      • ypenburg Re: to go or not to go ... 03.11.07, 23:56
        sylwek07 napisał:

        > Nie napisales do jakiej Prowincji bys jechal,miasta..jakie
        > ukonczyles studia,kierunek,w jakim zawodzie pracujesz ...

        -Prowincja Onario miasto Ottawa,Toronto okolice

        -Studia 1/ MSc. organizacja i zarzadzanie
        2/ MSc. systemy produkcji/zarzadzanie/optymalizacja

        -Zawod obecnie wykonywany : informatyk/tester - sektor bankowy
        • trapper1977 Re: to go or not to go ... 04.11.07, 00:27
          witam,
          w Kanadzie bardzo trudno potwierdza się swoje wykształcenie ...
          Udało Ci się zdobyć dwa tytuły MSc z zarządzania ... więc teraz to
          kwestia czy nadal Ci się chce studiować w Kanadzie, żeby je
          potwierdzić, a nie jest to tania sprawa zwłaszcza jakbyś chciał
          skorzystać z większej uczelni ... ogólnie sprawa uznania tytułu to
          sprawa, która tutaj nie jest odgórnie regulowana więc nie ma jasnych
          zasad ... twoje tytuły łatwiej ktoś uzna w całej Europie niż
          tutaj ... tutaj liczy się tylko canadian experience i canadian
          education ... nawet jakbyś potwierdził za spore pieniądze swoje MSc
          to jest to wątpliwe czy pracodawcy będą podchodzili do tego tak samo
          jak do tutaj uzyskanego tytułu (poza tym cechy coś co w europie nie
          ma znaczenia tutaj wymagane jest abyś do nich należał wręcz np nie
          wolno używać tytułu engineer jak nie zapiszesz się do czegoś
          takiego) ... druga sprawa naprawdę zastanów się (nie mylić
          z "odradzam") nad przyjazdem, bo Kanada to kraj, który ostatnio
          bardzo otworzył się na emigrantów i jest duża konkurencja na rynku
          pracy; wbrew temu co pisze się o wysokim zapotrzebowaniu na siłę
          roboczą to nie ma takiego bumu jaki występuje teraz w europie
          (zapotrzebowanie jest ale na tanią siłę roboczą)... jak słyszą słowo
          emigrant to od razu liczą, że będziesz pracował za najniższą stawkę
          w branży chociaż masz już n-lat doświadczenia z tego kraju z którego
          przyjeżdzasz - więc moja rada szanuj pracę którą masz jeśli dobra i
          pięć razy zastanów się czy to co tutaj zyskasz to jest warte
          tego ... mieszkania/domy z kartonu na które w Europie nikt by nie
          rzucił nawet okiem tutaj nie są wcale tanie - potrafią wręcz
          kosztują niesamowite sumy (wszystko zresztą zależy od prowincji i od
          miasta jak jest duże) - no chyba, że chcesz sporo dojeżdżać do pracy
          codziennie ... ogólnie zasada jest taka - wszystko zależy od
          szczęścia, zaradności i umiejętności, ale jeśli zdecydujesz się
          tutaj przyjechać to przygotuj się że będziesz musiał poświęcić sporo
          lat zanim osiągniesz standard życia, który masz teraz ...
          przynajmniej takie jest moje zdanie ... acha pamiętaj w europie masz
          sporo urlopu płatengo tutaj ? zależy do jak dobrej firmy trafisz ...
          możesz w pierwszym roku nie dostać wogóle płatnego urlopu chyba, że
          pracodawcy będzie bardzo zależało na tobie

          pozdrawiam
      • santacruz2000 Re: to go or not to go ... 04.11.07, 02:44
        nie chcialbym tworzyc jakichs szarych scenariuszy tutaj, ale na stop procent,
        powtorze na 100% (sto) procent nie zostaniesz przyjety tutaj do pracy w swoim
        zawodzie bazujac na kwalifikacjach i credentials przyniesionych tutaj z EU.
        Powod, tak jak poprzednik powiedzial, rocznie mamy tutaj transport 250 000
        newcomers ktorzy napinaja plytki i podly rynek pracy, plus dodatkowe tysiace
        absolwentow z tutejszych uniwerkow (a jest ich wiele w samym tylko Ontario). Ty,
        przyjezdzajac stajesz w szranki z:
        1. emigrantami ktorzy otrzymali swiezo wizy stalego pobytu i ktorych spotkasz
        zaraz po przylocie na Pearson Int'l Airport w TOR lub Int'l Airport w miescie
        Ottawa (w ktorym to miescie mieszkam) .
        2. emigrantami ktorzy borykaja sie o pozycje bedac juz tu w CAN od min.5 lat i
        ktorzy nawet koncza juz nostryfikowac dyplomy i nabieraja tutejszych nawykow zycia
        3. last, but not least, abslowentami tutjeszych szkol wyzszych,born Canadians
        albo wlasnie emigrantami (patrz p.2)
        4.Systemem, ktory jest bardzo protekcjonalny, i ktory nie pozwoli Ci dostac
        dobrze platnej pracy bez wykladania tysiecy $$$ i wielu lat oddanego zycia jako
        downpayment.


        Dzis do Kanady nie warto emigrowac chyba ze zamierzasz:

        1.Jezdzic tirem
        2.wykonywac ciezkie fizyczne prace budowlane lub rzemieslnicze
        3.poswiecic sie dla dzieci (o ktorych nie wspominasz nic) tym samym skazujac sie
        na lata zycia bedac bottom feeder w przedziale stawek, ktore oplaca Ci czynsz,
        skaza Cie na zakupy w najtanszych sklepach i w koncu dadza CI do myslenia jak
        sie stad uwolnic.

        mysle ze niczego nie pominalem, zrobisz jak zechcesz, serdecznie sluze porada
        jesli jednak zdecydujesz sie na przylot.

          • za_morzem Re: to go or not to go ... 04.11.07, 19:31
            estevez napisał:

            > jak widac niektorym zupelnie sie nie powodzi w Kanadzie i oni sa najglosniejsi
            > wink

            strasznie splycasz...
            co ma wspolnego powodzenie do realiow rynu pracy w kanadzie?
            jest dokladnie tak jak oni pisza.
            rynek pracy w bc jest wyjatkowo plytki i niezroznicowany, podobnie jest w albercie.
            jest pare hot profesji i duzo prac uslugowych z grosze.
            • estevez Re: to go or not to go ... 05.11.07, 18:57
              heh za_morzem, ty juz tez tracisz kontakt z rzeczywistoscia powoli. Jest
              dokladnie jak pisza ? Ze jedyne co Polacy moga robic w Kanadzie to jezdzic tirem
              albo wykonywac ciezkie prace fizyczne ? Rewelacja
              A powodzenie do realiow rynku pracy w Kanadzie ma bardzo wiele, bo jak ktos
              pisze ze albo tir albo lopata to z doswiadczenia to pisze, a wtedy ciezko mowic,
              ze sie komus powiodlo ?
        • pal0ma Re: to go or not to go ... 04.11.07, 03:37
          >>>>Dzis do Kanady nie warto emigrowac chyba ze zamierzasz:

          1.Jezdzic tirem<<<<

          W przypadku tego zawodu juz nie oplaca sie emigrowac do Kanady.
          Stawki leca w dol od lat, sa tacy co jeszcze wyciagaja na tirach
          niezle pieniadze, ale lamiac przepisy i narazajac zycie i zdrowie
          (jezdzac na dlugich trasach typu Kalifornia czy Floryda samotnie
          przez wiecej godzin niz zezwala na to prawo).
          Sytuacja lada chwila pogorszy sie duzo bardziej, bo tirami beda po
          Ameryce jezdzic Meksykanie z Meksyku za niskie meksykanskie stawki
          (nowa umowa wchodzi w zycie).
    • santacruz2000 Re: to go or not to go ... 04.11.07, 08:45
      paloma, slyszalem o pilotazowym programie 100 jednostek ciezarowych i o tym ze
      w Kanadzie juz sie podnosi wrzawa. amerykanie wpuszajac na razie setke
      najlpeszych flot mexykanskich pokazuja kanadolom, ze konkurencja na rynku bedzie
      zazarta.Meksykanskie tiry przekorczyly 100 kilometrowa strefe USA-Mexyk pierwszy
      raz od kilkudziesieciu lat i wjeda na rynek przewoznikow tranzytowych
      transkontynentalnych.
      • za_morzem urlop ... 04.11.07, 19:16
        wedlug prawa pracownikowi przysluguja 2 tygodnie urlopu przez pierwsze piec lat.
        jesli pracodawcy zalezy na nim da 3 tygodnie, niestety przy rynku pracy
        wygladajacym dokladnie tak jak opisali poprzednicy zwykle daje minimum.
        ameryka polnocna to kulture pracy a nie wakacji.
        kanadyjczycy rzadko gdzies jezdza, szczegolnie porownujac do mieszkancow europy
        zachodniej.
        podzczas uropu najchetniej remontuja dom.
    • jarecki32 Re: to go or not to go ... 04.11.07, 20:27
      radze poczytac w poprzednich watkach, bo temat pt. jechac czy nie
      jechac powtarza sie na tym forum dosc czesto.
      Ja sam juz wielokrotnie pozwalalem sobie wyrazic swoja opinie, gdyz
      jestem w Kanadzie od 20-tu lat. Zaczalem od Ottawy, obecnie jestem w
      Montrealu, choc w Ottawie nadal czesto bywam.
      Kluczem do sukcesu jest tu cierpliwosc i pokora. Jesli oczekujemy
      natychmiastowego sukcesu, duzych pieniedzy , szybkich promocji to
      moze nas spotkac spory zawod. Jesli zostawimy sobie 5-10 lat na
      ustabilizowanie zycia i wyjscie na prosta to szanse sa duze, ze nam
      sie powiedzie. Trzeba po prostu ciezko zasuwac, starac sie wygrywac
      swoje atuty, nie wojowac ze wszystkimi dookola i pokazywac szefom,
      ze jestesmy zawodowo lepsi od innych. A jesli juz zdobedziemy
      niezaleznosc finansowa to bedziemy w stanie dostrzec wszystkie
      zalety tego kraju, ktorych na prawde nie brak. Pare dni temu byl
      duzy artykul w Spieglu o naftowym boomie w Kanadzie ( drugie zasoby
      ropy na swiecie). Petrodolary napedzaja obecnie gospodarke Alberty a
      przy oakzji calego kraju. Zasoby innych bogactw naturalnych sa tutaj
      ogromne (lasy, woda, boksyty, uran, zloto, itd, itd). Dlugo by o tym
      pisac, ale przeciez wystarczy troche poguglac i sami znajdziecie.
      • ypenburg Re: to go or not to go ... 05.11.07, 08:56
        Dziekuje za info.

        20 lat w Kanadzie to spory czas. Wyjazd 20 lat temu byl nie lada
        wyczynem i skokiem w przyszlosc. Obecnie roznice sie zacieraja. Moge
        cos o tym powiedziec poniewaz ostatnie 10 lat spedzilem poza Polska,
        zdobywajac doswiadczeniwe w w Szwecji, Finlandii,Holandii, Tajwanie
        i Meksyku. /I nie byla to praca na "zmywaku"/
        Obecnie pracuje dla firmy z USA - ktora bez problemow moze
        zaoferowac mi kolejny projekt np. w Kanadzie. Przyslowie mowi
        do "odwaznych swiat nalezy" - nie boje sie wyzwan problem w tym i z
        lata leca i gdzies tam juz trzeba byloby sie ustabilizowac. Jesli
        jednak ma to byc kolejne 5-10 lat ...


        a teraz czysta teoria ....

        Nurtuje mnie tez inne pytanie - co w przypadku firm,urzedow
        kanadyjskich ktore wysylaja swoich pracownikow na projekty poza
        terytorium Kanady - a co za tym idzie jak taki czas wlicza sie w
        czas pobytu w Kanadzie. Teoretycznie to nie moja wina iz "moja"
        firma ma dla mnie projekt tam gdzie ma ... czy mam w takim wypadku
        to odrzucic i zrezygnowac z pracy?











        • jarecki32 Re: to go or not to go ... 05.11.07, 13:54
          z
          > lata leca i gdzies tam juz trzeba byloby sie ustabilizowac. Jesli
          > jednak ma to byc kolejne 5-10 lat ...
          >
          >OK, te 5-10 lat to na skali sredniej. Ale sa tez wyjatki. Jesli
          dajmy na to swobodnie wladasz angielskim to juz masz wielki plus i
          czas stabilizacji sie skraca. Jesli dodatkowo wyslawiasz sie w tym
          jezyku gramatycznie i elokwentnie to masz kolejny plus. Jesli
          przyjezdzasz majac zalatwiona prace i wysoka pensje to w ogole nie
          ma problemu, zakladajac, ze potrafisz sie szybko zaadoptowac do
          Troche Innego Kraju.




          > a teraz czysta teoria ....
          >
          > Nurtuje mnie tez inne pytanie - co w przypadku firm,urzedow
          > kanadyjskich ktore wysylaja swoich pracownikow na projekty poza
          > terytorium Kanady - a co za tym idzie jak taki czas wlicza sie w
          > czas pobytu w Kanadzie. Teoretycznie to nie moja wina iz "moja"
          > firma ma dla mnie projekt tam gdzie ma ... czy mam w takim wypadku
          > to odrzucic i zrezygnowac z pracy?
          >
          Z tym nie ma problemu.
          Mam znajomych co od ponad 10-ciu lat pracuja gdzies w Taiwanch,
          Indiach i piorun wie gdzie i ciagle maja kanadyjski paszport. Trzeba
          po prostu od czasu do czasu przyjechac na wakacje do Kanady i
          podstemplowac paszport.
          >
          • ypenburg Re: to go or not to go ... 05.11.07, 16:23

            > z
            > > lata leca i gdzies tam juz trzeba byloby sie ustabilizowac.
            Jesli
            > > jednak ma to byc kolejne 5-10 lat ...
            > >
            > >OK, te 5-10 lat to na skali sredniej. Ale sa tez wyjatki. Jesli
            > dajmy na to swobodnie wladasz angielskim to juz masz wielki plus i
            > czas stabilizacji sie skraca. Jesli dodatkowo wyslawiasz sie w tym
            > jezyku gramatycznie i elokwentnie to masz kolejny plus. Jesli
            > przyjezdzasz majac zalatwiona prace i wysoka pensje to w ogole nie
            > ma problemu, zakladajac, ze potrafisz sie szybko zaadoptowac do
            > Troche Innego Kraju.

            Z jezykiem nie ma problemu poniewaz na codzien posluguje sie
            angielskim. Poza tym mam skonczone studia w jezyku angielskim.
            Co do pracy moge sie stak ustawic by firma wyslala mnie na kontrakt
            do Kanady. Kwestia adaptacji to nie problem nie jest to pierwszy
            kraj w ktorym mieszkalbym ...


            > > a teraz czysta teoria ....
            > >
            > > Nurtuje mnie tez inne pytanie - co w przypadku firm,urzedow
            > > kanadyjskich ktore wysylaja swoich pracownikow na projekty poza
            > > terytorium Kanady - a co za tym idzie jak taki czas wlicza sie w
            > > czas pobytu w Kanadzie. Teoretycznie to nie moja wina iz "moja"
            > > firma ma dla mnie projekt tam gdzie ma ... czy mam w takim
            wypadku
            > > to odrzucic i zrezygnowac z pracy?
            > >
            > Z tym nie ma problemu.
            > Mam znajomych co od ponad 10-ciu lat pracuja gdzies w Taiwanch,
            > Indiach i piorun wie gdzie i ciagle maja kanadyjski paszport.
            Trzeba
            > po prostu od czasu do czasu przyjechac na wakacje do Kanady i
            > podstemplowac paszport.

            Mowisz o tych co juz maja paszport kanadyjski ja natomiast mialem na
            mysli pierwsze 5 lat gdzie teoretycznie powinienies przemieszkac 2
            lata z 5 w Kanadzie. Co np gdy firma w Kanadzie wysle mnie od razu
            na projekt do "Bangladeszu" na 5lat jak wtedy?
            • jarecki32 Re: to go or not to go ... 05.11.07, 16:51
              Mowisz o tych co juz maja paszport kanadyjski ja natomiast mialem na
              > mysli pierwsze 5 lat gdzie teoretycznie powinienies przemieszkac 2
              > lata z 5 w Kanadzie. Co np gdy firma w Kanadzie wysle mnie od razu
              > na projekt do "Bangladeszu" na 5lat jak wtedy?

              Zakladam, ze chcesz sie osiedlic w Kanadzie na stale. A skoro tak,
              to zalatwiasz sobie status "Landed Immigrant" (Sylwek jest specem od
              wszelakich formalnosci)
              Jesli juz masz swoj "landed immigrant", to przepisy sa podobne
              (przynajmniej tak bylo 20-lat temu). Mozna pracowac za granica, ale
              w Kanadzie nalezy sie od czasu do czasu meldowac. O ile sie wydluza
              przez to procedura otrzymania obywatelstwa nie mam pojecia, ale
              Sylwek na pewno wie.
              • sylwek07 Re: to go or not to go ... 05.11.07, 16:57
                Sylwek o tym na 100 % nie wie i jedyne co slyszal a co nie jest
                potwierdzone bo jesli pracujesz w takiej firmie Kanadyjskiej to masz
                ciagle wazny status no ale to musi ktos to potwiedzic .
                Moze cos znajde w necie na ten temat.
      • jarecki32 Re: to go or not to go ... 05.11.07, 17:47
        Brdzo adekwatny link, a tekst kluczowy to

        the residency test under the proposed rules requires at least 730
        days (i.e. 2 years) of physical presence accumulated in Canada
        within the previous 5 years. This means that permanent residents
        could safely remain outside of Canada for up to 3 years in a 5 year
        period ;


        A pisalem, ze Sylwek wszystko znajdzie smile
        • davro Re: to go or not to go ... 05.11.07, 19:46
          ypenburg, tak kiedys o emigracji pisal starywiarus;

          "emigracja jest jak skok do wody z wiezy, z 10 metrow. W nocy.
          Z zawiazanymi oczyma. Bez gwarancji, ze w basenie jest woda. Ile bys
          sie nie zastanawial, ile bys nie wypytywal. g... z tego bedzie, o
          ile nie masz wystarczajacej motywacji, zeby sie odbic i skoczyc.
          O jednym cie zapewniam: nigdzie na ciebie nie czeka czerwony dywan,
          ciekawa, lekka i swietnie platna praca zgodna z kwalifikacjami,
          gustownie umeblowany dom ze starannie utrzymanym ogrodem, samochod z
          osmiocylindrowym silnikiem i pies, co juz na lotnisku bedzie lizal
          reke nowego pana. Wszystko to mozesz miec, ale najpierw musisz
          zmienic spojrzenie na samego siebie, a potem oderwac raczki od dupy
          i skoczyc."
          • jarecki32 Re: to go or not to go ... 05.11.07, 20:01
            zgadzam sie z tym co napisales, ale ypenburg juz to powinien
            wiedziec bo jak sam napisal, cyt: "
            10 lat spedzilem poza Polska,
            zdobywajac doswiadczeniwe w w Szwecji, Finlandii,Holandii, Tajwanie
            i Meksyku. /I nie byla to praca na "zmywaku"/ "
            Problem ma taki, gdzie zatrzymac sie na stale, bo juz ma troche dosc
            tulaczki, przynajmniej tak go zrozumialem.
            • za_morzem Re: to go or not to go ... 06.11.07, 01:31
              ypenburg reprezentuje zupelnie inna emigracje niz ta o ktorej pisal starywiarus.
              w jego sytuacji to raczej kwestia zdeydowania czy chce wlasnie do kanady bo z
              tego co pisal wynika ze profesjonalnie jest na tyle atrakcyjny ze o prace w
              jakimkolwiek nowym kraju nie musi sie martwic.

              przepisy o czasie spedzanym poza kanada podczas posiadania statusu landed
              immigrant zmienily sie na mniej restrykcyjne.
              20 lat temu nie mozna bylo wyjechac na dluzej niz 6 miesiecy w ciagu jednego roku.
              co jest ciekawe bo wiekszosc krajow raczej tego typu przepisy zaostrza. w
              przypadu kanady to pewnie uklon w kierunku tych ktorzy inwestuja w kanadzie
              swoje pieniadze a zarabiaja je zupelnie gdzie indziej, (co zreszta jest
              standardem w vancouver) wiec nie maja czasu na siedzenie w swojej nowej
              ojczyznie wink. ja widac po bc sposob dziala.

              wszystko zalezy od tego czego ypenburg od nowego kraju oczekuje.
              jesli lubi prowincjonalne spokojne zycie i przyrode to zachodnia kanada lub male
              ontaryjskie miasteczka bede idealne.
              jesli szuka swiatel wielkiego miasta...
              to juz inna sprawa.

              najlepiej jedak sprawdzic samemu.

              czy udalo ci sie juz kanade odwiedzic?


              jarecki32 napisał:

              > zgadzam sie z tym co napisales, ale ypenburg juz to powinien
              > wiedziec bo jak sam napisal, cyt: "
              > 10 lat spedzilem poza Polska,
              > zdobywajac doswiadczeniwe w w Szwecji, Finlandii,Holandii, Tajwanie
              > i Meksyku. /I nie byla to praca na "zmywaku"/ "
              > Problem ma taki, gdzie zatrzymac sie na stale, bo juz ma troche dosc
              > tulaczki, przynajmniej tak go zrozumialem.
              • ypenburg Re: to go or not to go ... 06.11.07, 09:30
                za_morzem napisał:

                > ypenburg reprezentuje zupelnie inna emigracje niz ta o ktorej
                pisal starywiarus
                > .
                > w jego sytuacji to raczej kwestia zdeydowania czy chce wlasnie do
                kanady bo z
                > tego co pisal wynika ze profesjonalnie jest na tyle atrakcyjny ze
                o prace w
                > jakimkolwiek nowym kraju nie musi sie martwic.
                >
                > przepisy o czasie spedzanym poza kanada podczas posiadania statusu
                landed
                > immigrant zmienily sie na mniej restrykcyjne.
                > 20 lat temu nie mozna bylo wyjechac na dluzej niz 6 miesiecy w
                ciagu jednego ro
                > ku.
                > co jest ciekawe bo wiekszosc krajow raczej tego typu przepisy
                zaostrza. w
                > przypadu kanady to pewnie uklon w kierunku tych ktorzy inwestuja w
                kanadzie
                > swoje pieniadze a zarabiaja je zupelnie gdzie indziej, (co zreszta
                jest
                > standardem w vancouver) wiec nie maja czasu na siedzenie w swojej
                nowej
                > ojczyznie wink. ja widac po bc sposob dziala.
                >
                > wszystko zalezy od tego czego ypenburg od nowego kraju oczekuje.
                > jesli lubi prowincjonalne spokojne zycie i przyrode to zachodnia
                kanada lub mal
                > e
                > ontaryjskie miasteczka bede idealne.
                > jesli szuka swiatel wielkiego miasta...
                > to juz inna sprawa.
                >
                > najlepiej jedak sprawdzic samemu.
                >
                > czy udalo ci sie juz kanade odwiedzic?

                Nie - nigdy nie bylemw Kanadzie, zato moja zona byla tam z dwa razy.
                Tak sie sklada, ze skonczyla studia w stanach zreszta niedaleko bo w
                Minnesotta. Nie wiem czy sie nie wybrac na maly urlop do Kanady i
                samemu sie zorientowac. Najprawdopodobnie bede w USA w styczniu wiec
                latwiej wpac do Kanady. Musze tylko zalatwic wize turystyczna.

            • ypenburg Re: to go or not to go ... 06.11.07, 09:23
              jarecki32 napisał:

              > zgadzam sie z tym co napisales, ale ypenburg juz to powinien
              > wiedziec bo jak sam napisal, cyt: "
              > 10 lat spedzilem poza Polska,
              > zdobywajac doswiadczeniwe w w Szwecji, Finlandii,Holandii,
              Tajwanie
              > i Meksyku. /I nie byla to praca na "zmywaku"/ "
              > Problem ma taki, gdzie zatrzymac sie na stale, bo juz ma troche
              dosc
              > tulaczki, przynajmniej tak go zrozumialem.

              dokladnie tak mowisz ! - potwiedzam szukam astabilizacji
                • ypenburg Re: to go or not to go ... 06.11.07, 09:34

                  zaoferowanao mi wize na zasadzie "skilled workers" wiec tu nie
                  problem. W europie mam prace, mieszkanie, samochod itp czyli jestem
                  jakos ustabilizowany ale nadal nie czuje sie tu konfortowo ...



                  sylwek07 napisał:

                  > ypenburg to jest Nas 2 smile
                  > ja tez szukam ale bez pobytu stalego wyjazd na wizie turystycznej
                  to
                  > nie zbyt dobre wyjscie no chyba ze tam znajde kogos kto mi uwierzy
                  i
                  > da szanse na tzw nowe zycie smile
                  >
                  >
                  • dela12 Re: to go or not to go ... 06.11.07, 13:29
                    zalozmy ze masz w Kanadzie prace, mieszkanie i samochod wymien trzy
                    najwazniejsze dla ciebie rzeczy, ktore sprawia ze bedziesz sie czul
                    komfortowo. Ciezko tak na prawde odpowiedziec na pytanie czy mozna
                    osiagnac tutaj stabilizacje, skoro nie wiadomo na czym ci zalezy i
                    co ty rozumiesz pod tym pojeciem.
                    • sylwek07 Re: to go or not to go ... 06.11.07, 14:32
                      dela12 nie wiem czy to bylo do mnie ale faktycznie odpowiedz na to
                      pytanie moze byc trudna ale wystarczy ze bede miec pozwolenie na
                      pobyt,na prace to wtedy bardzo trudno przyjdzie komus zeby mnie
                      oszukac,oklamac i robic ze mnie tzw wariata a jesli nawet taka osoba
                      sie znajdzie to sie obronie ,co innego jesli sie nie ma
                      pobytu,pozwolenia na prace.

                      Nie mozna uciecz od swojej przeszlosci ale mozna to zmiejszyc i na
                      tym polega zycie moje.
                    • za_morzem stabilizacja ... 06.11.07, 14:47
                      o to chodzi.
                      ty juz masz stabilizacje (praca, dom itp.).
                      czego oczekujesz od stabilizacji kanadyjskiej?
                      ze bedzie bardziej stabilna?

                      najlepiej przyjedz i zobacz sam bo kanada jest INNA niz myslisz.
                      i nikt ci nie powie jaka jest.

                      inna historie opowie ktos w europie ledwo wiozal koniec z koncem, a inna kto
                      pracowal dla korporacji na calym swiecie (skala porownawncza inna), inny
                      stosunek do niej bedzie mial pracownik agensji reklamowej, milosnik SMART cars,
                      skuterow i sjesty a inna spawacz z malego miasta ze slaska zafascynowany pick up
                      trucks V12 (nie umiejszajac nikomu).

                      wszystko zalezy wiec od tego ja wyobrazasz sobie kanade i czego od niej oczekujesz.
                      'stabilizacja' dla kazdego znaczy co innego.
    • jarecki32 Re: jeszcze o stabilizacji 06.11.07, 15:50
      Tak jak juz ktos wspomnial slowo "stabilizacja" bedzie mialo nie
      dokladnie to samo znaczenie dla roznych ludzi. Ale czy istnieja
      pewne cechy uniwersalne zyciowej stabilizacji ? Moze i sa, ale te
      beda inne dla mlodych a jeszcze inne dla ludzi dojarzalych, inne
      dla mezczyzn i jeszcze inne dla kobiet.
      Choc generalnie wiekszosc oczekiwan od stabilizacji sprowdza sie do
      trzech spraw:
      1. Bezpieczenstwa stalego dachu nad glowa
      2. Zabezpieczenia finansowego na dzis i na starosc
      3. Zaufania do systemu pomocy w razie kryzysu ( zdrowie, katastrofy
      naturalne, itp)

      W powyzszych trzech kryteriach Kanada nie jest perfekcyjna ale jest
      zupelnie dobra, a poniewaz od kilku lat ma spore nadwyzki budzetowe
      ciagle poprawia serwisy socjalne.
      Ja sam od 17-tu lat mieszkam w tym samym miejscu, wiec moge
      powiedziec, ze zapuscilem korzenie na dobre i faktycznie czuje, ze
      sie ustabilizowalem. Wiekszosc moich znajomych Polakow jest w
      podobnej sytuacji.
      • dela12 Re: jeszcze o stabilizacji 06.11.07, 16:42
        o to mi wlasnie chodzilo gdy poprosilam ypenburga o wymienienie
        trzech rzeczy skladajacych sie na stabilizacje. Ciezko ustosunkowac
        sie do jego wyobrazen o stabilizacji w kontekscie Kanady skoro ich
        nie znamy.
        Dla mnie (31 lat, kobieta) to:
        1. Udany zwiazek, ktory udalo mi sie stworzyc akurat z
        Kanadyjczykiem. Tu plus dla Kanady.
        2. Bezpieczenstwo finansowe. To akurat w kazdym kraju zalezy w
        glownej mierze od nas samych, od pracowitosci, zdolnosci do
        oszczedzania, wyksztalcenia, czasem po prostu szczescia.
        3. Praworzadnosc (nie wiem czy to odpowiednie slowo). W Kanadzie nie
        musze sie martwic tym, ze jak zachoruje to nie bedzie mnie np stac
        na prywatne leczenie u panstwowego lekarza albo na lapowke zeby sie
        dostac na oddzial. Nie musze sie martwic tym, ze nie umiem lapowek
        dawac. Idac do urzedu jestem tak samo traktowana jak inni petenci.
        Sa ogolnie przyjete reguly i nikt nie probuje ich obejsc. Nie widze
        kombinatorow, ludzie szanuja przepisy, chocby tak prozaiczne jak
        sposob segregowania smieci. Przekroczyles predkosc - placisz mandat
        jak cie Policja zlapie. I tak dalej.
        • sylwek07 Re: jeszcze o stabilizacji 06.11.07, 20:21
          dela12 ja do tej pory nie dalem lapowki ani tez nikt z moich
          bliskich no ale jesli sam ktos wpycha kase to nie ma co sie
          dziwic,wiem i znam tez przypadki z gazet ze lekarz kazalo sobie
          zaplacic za zabieg itd no ale nie mozna powiedziec ze tak jest
          wszedzie i na kazdym kroku
          co do oszukanstwa to powiedz komus ze nie masz stalego pobytu i
          zobaczysz do czego moga byc zdolni ludzie nawet w takiej Kanadzie.
          Nikomu tego nie zycze ani tez nie polecam.
      • ypenburg Stabilizacji dla mnie to ... 07.11.07, 11:12
        Jak powyzej wspomnial moj przedmowca:

        Choc generalnie wiekszosc oczekiwan od stabilizacji sprowdza sie do
        trzech spraw:

        1. Bezpieczenstwa stalego dachu nad glowa
        - splacenia domu w 10 lat bez "tzw. wyprowania zyl"
        - przez dom rozumiem cos co nie jest klockiem z kart

        2. Zabezpieczenia finansowego na dzis i na starosc
        - godziwy system emerytalny
        3. Zaufania do systemu pomocy w razie kryzysu ( zdrowie, katastrofy
        naturalne, itp)
        - dobra opieka medyczne
        - bezprobocie (nigdy nie wiesz co cie czeka)


        4/ Dostepna edukacja dla dzieci, przedszkole - (platna ale w
        granicach rozsadku)

        5/ urlop porownywalny z europejskim

        6/ uznanie edukacji z europy bez koniecznosci kolejnych studiow


        ???W powyzszych trzech kryteriach Kanada nie jest perfekcyjna???
        dlaczego ?

        • jarecki32 Re: Stabilizacji dla mnie to ... 07.11.07, 14:03
          ???W powyzszych trzech kryteriach Kanada nie jest perfekcyjna???
          > dlaczego ?

          Sluzba zdrowia jest nadal niedofinansowana, brakuje sprzetu,
          lekarzy i pielegniarek. Oczywiscie sa tu miejsca lepsze i gorsze.
          Ottawa jest jednym z lepszych. Mamy tu wprawdzie powszechne
          ubezpieczenie i inne goodies, ale WHO stawia sluzbe zdrowia Kanady
          na miejscu ok 20-tego ( zachodnie kraje Europy i Skandynawia sa na
          czele)
          Having said that, Ekonomia Kanady idzie w ostatnich latach mocno
          do przodu i naklady na sluzbe zdrowia (plus czesciowa prywatyzacja)
          prowadza do ciaglej poprawy sytuacji.

          Edukacja jest niezla i wielu miejscach nie ma powodu posylania
          dzieci do szkol prywatnych ( te ostatnie maja tez rozny poziom).
          Uniwersytety sa najtansze w Quebec, w Ontario bedzie juz ze dwa razy
          drozej ( choc ciagle duuuzo taniej niz w USA, mowiac o porownywalnym
          poziomie szkoly)

          Na emeryture trzeba sobie ekstra oszczedzac ( RRSP), chyba ze sie
          pracuje w sektorze panstwowym. Emerytura panstwowa dla wszystkich
          (old age security) zarowno z Ottawy jak i z prowincji jest niewielka.

          I tak dalej i tak dalej.
          Nie jest super ale jest dobrze i sadze, ze bedzie nawet lepiej
          (Petrodolary !)
        • za_morzem Re: Stabilizacji dla mnie to ... 08.11.07, 06:02
          ypenburg napisał:

          > Jak powyzej wspomnial moj przedmowca:
          >
          > Choc generalnie wiekszosc oczekiwan od stabilizacji sprowdza sie do
          > trzech spraw:
          >
          > 1. Bezpieczenstwa stalego dachu nad glowa
          > - splacenia domu w 10 lat bez "tzw. wyprowania zyl"
          > - przez dom rozumiem cos co nie jest klockiem z kart.....
          etc...

          ...................

          jesli to sa twoje 'warunki' to chyba lepiej zostan w europie.
        • dela12 Re: Stabilizacji dla mnie to ... 08.11.07, 13:14
          Ypenburg, oto moje komentarze
          1. jesli "klocek z kart" to dla ciebie dom o konstrukcji
          szkieletowej, drewniany to innych tutaj nie buduja. Jesli chcialbys
          miec dom na modle europejska (beton, pustaki czy cegly, dachowka
          ceramiczna) musialbys niezle zabulic, nie wspominajac juz faktu ze
          ciezko by ci bylo znalezc fachowcow. A zeby splacic dom w 10 lat
          oboje z zona musielibiscie naprawde bardzo dobrze zarabiac (zakladam
          ze chcesz miec nowy dom, w duzym miescie, czyli ponad 300 tys CAD)
          2. system emerytalny panstwowy do grosze (OAS), prawda jest taka ze
          trzeba prywatnie oszczedzac zeby miec godziwe warunki na starosc.
          Jak pisze jarecki, tylko funkcjonariusze panstwowi maja sie dobrze,
          przechodza na emeryture po przepracowaniu okreslonej ilosci lat
          (wypada z reguly lekko po 50-tce) i maja chyba 70% pensji jako
          emeryture
          3. Jesli chodzi o opieke medyczna to jest w porzadku, pewnie ze sa
          pewne braki, C difficile, kolejki itp., ale mam wrazenie ze nie jest
          to az taki wielki problem. O bezrobociu malo wiem.
          4. Edukacja do szkoly sredniej wlacznie jest bezplatna, przedszkola
          dofinansowane. Pod tym wzgledem nie mozna narzekac. Rozwiniety
          system kredytow studenckich i stypendiow. I mlodziez dosc wczesnie
          zaczyna dorabiac (15-latkowie).
          5. Urlopu jest amerykanski, czyli ma sie nijak do europejskiego.
          Zapomnij o 5 tygodniach jak np w Polsce, chyba ze jestes
          funkcjonariuszem panstwowym.
          6. Uznanie edukacji zalezy tylko i wylacznie od potencjalnego
          pracodawcy. Jest co prawda nowo utworzony urzad Foreign Credential
          Refferal Office, ale nie widze zeby oficjalnie potwierdzali dyplomy.
          • jarecki32 Re: Stabilizacji dla mnie to ... 08.11.07, 14:24
            A zeby splacic dom w 10 lat
            > oboje z zona musielibiscie naprawde bardzo dobrze zarabiac
            (zakladam
            > ze chcesz miec nowy dom, w duzym miescie, czyli ponad 300 tys CAD)

            Domy z drewna nie sa takie zle w klimacie kanadyjskim. Sa duzo
            bardziej ekonomiczne w ogrzewaniu zima i chlodzeniu latem niz domy z
            kamienia i cegly. Poza tym obecnie wykonczenie na zewnatrz jest
            takie jak sobie zazyczysz, chocby kamien lub cegla.
            Jesli bierzesz dom za 300k, to zakladam, ze polowe masz na
            downpayment. 150k dlugu mozna splacic dosc latwo w 10 lat jesli
            macie z zona >150k brutto/year co w high-tech nie jest obecnie za
            duzo dla ludzi z 10+ lat experience. Banki sa obecnie bardzo
            elastyczne w opcjach do szybkiego splacania ( double-up, weekly
            payments, 10-15% against principal/year) Jak masz kase to mozesz
            splacic bardzo szybko.

            Wakacje 5-tygodniowe w sektorze prywatnym jak najbardziej istnieja.
            Ja sam mam 22 dni w roku wakacji plus pare ekstra dni w okresie
            Christmas. Tu wystarczy, ze wezme 3 dni z wlasnej puli abym mial
            dwutygodniowe wakacje zimowe. Ilosc wolnych dni w mojej firmie (high-
            tech) zalezy od wyslugi lat i pozycji w firmie. Podobnie jest w
            innych firmach w mojej branzy.
            • ypenburg Re: Stabilizacji dla mnie to ... 10.11.07, 13:44
              Tu gdzie mieszkam domy tez sa po 300tys ale Euro. I to nie sa domy z
              wyzszej polki ake takie srednie klasy. Niestety zbyt duze ryzyko
              dlamnie pakowac sie w taki kredyt tutaj w Europie.

              Co do wakacji to sie troche ucieszylem ze jest tego wiecej ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka