Wybór miejsca w USA

IP: *.profarb.com.pl 31.03.04, 08:20
Czesc wszystkim , wylosowalam zielona kartę , zostałam już wezwana do konsula
na rozmowe. Jesteśmy z mężem w trakcie wyboru miasta w USA to którego
chcielibyśmy jechać i w sumie sami nie wiemy. On jest inżynierem elektrykiem
ja z zawodu nauczycielką angielskiego. Czy macie jakieś propozycje? Sugestie?
Czekam z niecierpliwością i dzięki wielkie
    • ertes Re: Wybór miejsca w USA 31.03.04, 17:18
      Jedzcie tam gdzie cieplo: Kalifornia, Arizona, ewentualnie Floryda.
      Ogolnie zachodnie wybrzeze.
    • soup_nazi Tu jest wskazowka, hehehe 31.03.04, 20:04
      This land is your land,
      From California
      To the New York Island
      • soup_nazi A tak na powaznie, to powinniscie pojechac tam 31.03.04, 20:13
        gdzie wam bedzie dobrze, hehehe.
    • cracovian ten rok bedzie kijowy... 31.03.04, 20:32
      ...bo na wschodzie cykady sie beda mnozyc, a na zachodzie bez pradu zycie trudne

      Moze lepiej na Alaske? Zawsze prace przy rybach znalezc mozna...
      • ertes Re: ten rok bedzie kijowy... 31.03.04, 21:02
        Bez pradu? Gdzie brakuje pradu?
    • starypierdola Re: Wybór miejsca w USA 31.03.04, 23:12
      Jedz na Hawaje! W ten sposob oszczedzisz sobie w przyszlosci wielu wyjazdow na
      zimowe wakacje.
      SP
    • Gość: polam5 Re: Wybór miejsca w USA IP: 64.254.97.* 01.04.04, 03:01
      No wiec oboje jesli znacie angielski i jestescie gotowi na prawdziwa ameryke
      bez poloni ale za to z pogoda to na pewno Kalifornia. Twoj angielski przy6da
      sie na poczatek ale maz bedzie chyba tym co zarabia na chleb i wazne jest aby
      on znal angielski. Musicie sie liczyc z tym ze w Kaliforni aby jako tako zyc to
      trzeba mieck ok 100k rocznych zarobkow (brutto) - ponizej 50k to chyba jest
      niemozliwe. Jesli wolicie byc wsrod polakow to NY albo Chicago. W sumie chyba
      powinniscie sie tam osiedlic gdzie bedziecie miec prace - potem mozecie
      decydowac.
      Powodzenia
      • Gość: Ania Re: Wybór miejsca w USA IP: *.client.comcast.net 01.04.04, 06:30
        Ja Wam radze, zostancie w Europie. Nawet nie wyobrazacie sobie przez co musicie
        przejsc tutaj zeby dojsc do stabilnosci - powiedzmy po dziesieciu latach.
        Chyba ze na pniu dostaniecie prace po 60000 na lba w stabilnym zakladzie.
        • kly Re: Wybór miejsca w USA 01.04.04, 06:46
          Dlaczego radzac, piszesz stad?
      • jersey_guy Re: Wybór miejsca w USA 01.04.04, 08:32
        Zgadzam sie z przedmowca, tylko ze gdziekolwiek mowi on "angielski" nalezy to
        wykreslic i zastapic slowem "hiszpanski". Jak zadne z was nie habla espanol, to
        bedzie ojjj ciezko w Mexifornii.
        • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 01.04.04, 08:58
          dzieki za na razie tyle postow, czekam na wiecej. Sytuacja wyglada tak ze mamy
          ciotkę pod Chicago i tam na pewno sie zaczepimy na poczatek, ale tylko na jakis
          miesic dwa. Potem marzymyu o Caiforni ale slyszelismy o potwoernych cenach...
          czy to prawda? A czy ktos wie jak wyglada sytuacja z praca wlasni w Californi?
          dzieki wielkie
          • kalifornian Re: Wybór miejsca w USA 01.04.04, 09:05
            Mieszkam w LA.
            Ceny sa wyzsze niz w innych stanach ale zarobki rowniez.
            Ale warto placic wiecej za to co tu jest.
            Jak chcesz napisz na priv jak masz pytania i postaram sie odpowiedziec.
            • starypierdola Kalifornia ... 01.04.04, 16:22
              >>> Ceny sa wyzsze niz w innych stanach ale zarobki rowniez. Ale warto placic
              wiecej za to co tu jest.<<

              No i podatki najwyzsze w kraju z silna perspektywa na dalsza podwyzke.....
              Tylko Hawaje!!!

              SP
              • jersey_guy Yea OK 01.04.04, 18:51
                Pierdolo, te podatki kalifornijskie to zart w porownaniu z Nowym Jorkiem.
                Pomieszkaj w NYC to dopiero wtedy zobaczysz co to sa podatki...
                • starypierdola NYC vs. CA 01.04.04, 20:45
                  >>Pomieszkaj w NYC to dopiero wtedy zobaczysz co to sa podatki...<<


                  Tak, napewno masz racje co do NYC. Ale porownaj np. Albany czy Schenectady do
                  Fresno czy Carmel.

                  A pamietasz co powiedzial Schwarz..ger wczoraj? Ze choc byl temu przeciwny
                  bedzie jednal musial podniesc podatki w CA.

                  W sumie Hawaje najlepsze. Tez Ameryka a spac mozna na plazy. W LA nie mozna bo
                  naca zimno!

                  SP
                  • Gość: SoCal Re: NYC vs. CA IP: *.broadcom.com 01.04.04, 21:21
                    > A pamietasz co powiedzial Schwarz..ger wczoraj? Ze choc byl temu przeciwny
                    > bedzie jednal musial podniesc podatki w CA.

                    Chyba ci sie snilo.
                    • starypierdola Moj sen ... 01.04.04, 22:13
                      ... jest tutaj:

                      www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?file=/news/archive/2004/03/31/state1004EST0037.DTL


                      SP
              • starypierdola California & Income Taxes ... 01.04.04, 22:55
                www.taxadmin.org/fta/rate/ind_inc.html
                SP
          • Gość: polam5 Re: Wybór miejsca w USA IP: *.client.comcast.net 01.04.04, 17:57
            Pracy w Kaliforni -w elektronice (mieszkam w Silly-con Valley) nie brakuje ale
            i nie znaczy tez ze mozna ja latwo dostac. Wszyscy szukaja z praktyka w
            zawodzie bo nie ma czasu aby kogos uczyc. Rynek pracy jest jak roller coaster -
            teraz zaczyna sie poprawiac. Powoli biznes zaczyna sie wynosic w inne czesci
            kraju - Colorado np albo Texas gdzie ludziom placi sie mniej i nikt nie zmienia
            pracy co 2 lata albo czasciej bo konkurencja potrzeuje i placi wiecej. Tempo
            zycia niezmierne bo trzeba pracowac aby przezyc. Ale jak sie ma dobra prace to
            mozna zyc. Ceny domow sa zwariowane - reszta cen chyba wszedzie podobna. Trudno
            wiec sie jest zaczepic w Kaliforni a potem to juz jest OK .
            • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 02.04.04, 12:21
              no i samam juz nie wiem co robic, kjazdy z Was daje inna rade i kazdy mowi co
              innego.. wydaje mi sie ze to jednak tak jest, ze jak ktos chce to prace
              znajdzie, co? piszcie dalej DZIĘKI
              • starypierdola USA 02.04.04, 15:56
                Jedz do rodziny, nic sie nie martw. Illinois nie taki zly.
                A jak tam bedziesz to rozgladajcie sie za praca wszedzie i przeniescie sie tam
                gdzie sie Wam bedzie oplacalo.

                Te wszystkie komentarze to "wishful thinking". Np. jak bedziesz w CA to zeby
                przezyc bedziesz tak tyrac ze nie bedziesz miala czasu cieszyc sie otoczeniem.
                A jak bys byla w Wyoming (!!!) to starczy CI czasu na to zeby do CA pojechac i
                naprawde sie nia cieszyc (no state tax in Wyoming).

                No i te Hawaje! Spac mozna na plazy wiec tanio. Roboty tez duzo, przy turystach!

                SP
          • Gość: Tamtejszy Re: Wybór miejsca w USA IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 05:30
            Są strony internetowe omawiające najbardziej pożądane miejsca do życia w
            Ameryce. Koszty życiowe, bezpieczeństwo, szkolnictwo, służba zdrowia, klimat,
            wielkość miasta itd. Początkek to chyba jednak (jak ktoś tu sugerował) gdzie
            pracę znajdziecie bo w Ameryce tak właśnie wybiera się miejsce do zamieszkania.
            Czy już coś w tym kierunku robicie? Także, i ty jako nauczycielka, i chyba mąż
            jako inżynier, będziecie musieli zdobyć licencje stanowe na wykonywanie waszych
            zawodów.
    • cracovian Jesli pojedziesz od razu do Szikago... 02.04.04, 16:35
      ...to juz stamtad nie wyjedziesz, wiec nie trac czasu na zbedne pytania - to
      jest mrowkolew Polakow :-) Ale fajnie jest sobie zawsze pomarzyc.
      • Gość: SoCal Re: Jesli pojedziesz od razu do Szikago... IP: *.oc.oc.cox.net 02.04.04, 19:06
        Swieta prawda cracovian.
        Zaraz ich zastrasza jak to wszedzie poza Chicago jest zle itp. SPotkaja pare
        takich osob jak starypierdola negatywnie nastawionych do wszystkiego i zakopia
        sie w polsko-chicagowska rzeczywistosc.

        Chcecie jechac do Kalifornii do jedzcie od razu. DO cioci w Chicago zawsze
        zdazycie pojechac jak sobie nie dacie rady tutaj.
        Mierzyc trzeba wysoko.
        • starypierdola Szikago i SP 02.04.04, 20:31
          >>SPotkaja pare takich osob jak starypierdola negatywnie nastawionych do
          wszystkiego <<

          Ja!!??? Negatywnie nastawiony???
          Przeciez jej pisze ze ma jechac prosto na Hawaje. Zal Ci ze Ty tam nie
          mieszkasz???

          SP
        • cracovian Re: Jesli pojedziesz od razu do Szikago... 02.04.04, 21:14
          Jada za chlebem, wiec jak juz do Szikago przyjada to sie okaze, ze akurat tam
          chleba dla Polakow jest b. duzo. Do Kalaafonii albo Hawaje to by bylo super,
          ale na poczatek to sobie najprawdopodobniej nie daliby rady - moze za pare lat
          jak sie dorobia w Szikago, ale forsa jest zdecydowanie uzalezniajaca, wiec
          kolko sie zamknie.

          W Szikago mozna zyc jak krol i to w dosc krotkim czasie jesli czlowiek jest
          skory do pracy - nie wiem co prawda z autopsji, ale czasem czlowieka kusi jak
          widze i slysze o nielegalnych matolach robiacych kolejne miliony (doslownie)
          • Gość: SoCal Re: Jesli pojedziesz od razu do Szikago... IP: *.oc.oc.cox.net 02.04.04, 21:20
            Poradzic sobie to znaczy znalezc prace a to wszystko zalezy od chodliwego zawodu
            i umiejetnosci oraz szczescia.
            Pracy mozna zaczac szukac zanim sie przyjedzie. Pewnie ze latwiej zaczepic sie u
            rodziny zwlaszcza jak sie nie ma zbyt wielkich funduszy.
            Ja jednak wybiore Kalifornia nad chicago z zamknietymi oczami o kazdej porze
            dnai i nocy.
            • cracovian Re: Jesli pojedziesz od razu do Szikago... 02.04.04, 21:31
              Chicago to inny swiat dla takiego Poludniowca jak ja, ale bez watpienia
              pieniedzy w Szikago jest jak lodu. O zawodzie to sobie moga zapomniec, bo i po
              co??? Niech maz popracuje u szklarza, dacharza, kafelkarza, czy cos w tym stylu
              przez pare miesiecy po osiem na godzine, przyuczy sie czego potrzeba, a potem
              ludzie juz na niego pracuja.

              W Kaalaafornii albo gdziekolwiek indziej to beda pracowac w jakims tam
              zawodzie, doksztalacac sie i moze wreszcie sie dorobia jakiejs sensownej
              posadki, ale nigdy wlasnego interesu prowadzic nie beda; zawsze na losie stanu
              ekonomii i zachcianek pracodawcy. Czasem mysle, ze gdybym teraz mial wybierac
              to wolalbym jakis interes szklarski miec i przychody rzedu 1/4 miliona $$$ tak
              jak prawie kazdy...
    • Gość: Zuza Re: Wybór miejsca w USA IP: *.it-net.pl 03.04.04, 13:07
      Wybor miejsca jest trudny , radze unikac wielkich skupisk polonijnych..tam
      zawsze trudniej o prace a do tego nie wszyscy Polacy sa uczynni i
      pomocni.Najpier wybierz sobie stan a potem dopiero miasto,wybierajac stan
      zwracaj uwage na to co najwazniejsze czyli podatki...z tego co sie orientuje
      najlepiej jest na wschodzie,male bogate stany,troche zimno zima ale da sie
      wytrzymac:)Skoro znasz jezyk Ameryka bedzie Cie witac serdecznie:)
      udanego zycia zycze...i zazdroszcze:)
    • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 05.04.04, 12:55
      to znowu ja, czyli głowna zainteresowana. Piszcie, piszcie!!! dzięki wielkie
      wszystkim, nawet nie zdajecie sobie sprawy jaką pomocą jesteście dla mnie i
      mojego męża. Przynajmniej mamy o czym myśleć w nocy:) Pozdrawiam
      • starypierdola Kobieto!!! 05.04.04, 15:53
        Noc nie jest do myslenia!!! Noc jest do bardziej prozaicznych zajec!!! Nawet w
        Kalifornii, czy w Szikago!! Jak sie nie wyspisz i nie zrelaksujesz bedziesz
        miec klopoty za dnia.

        Polonia to nie koniecznie ci co tu pisza. Wrecz przeciwnie, wiekszosc Polakow
        sobie pomaga (wiec nie ma sie co bac), wzajemnie sie wspera, i nie ma czasu
        pisac na Forum Gazety.

        Co do Kalifornii, to widze we wiele kompanii stamtad przenosi sie akurat to
        Chicago. Cos w tym musi wiec byc.

        SP

        SP

        • Gość: Gosia Re: Kobieto!!! IP: *.profarb.com.pl 06.04.04, 07:43
          no dobra, w nocy też znajduję czas na inne rzeczy:) Wiesz.. jesteśmy teraz w
          natłoku załatwiania i sami już nie wiemy co robić... planujemy wyjazd na
          wrzesień, także troszkę czasu jeszcze zostało We will see... Dzięki raz jeszcze
    • waldek.usa Re: Wybór miejsca w USA 06.04.04, 16:37
      Polecam Boston, miasto bardzo ladne, niewielkie, z ogromna liczba uczelni,
      Cambridge po drugiej stronie rzeki, Harvard i MIT.

      Nie na temat: angielska wersja strony Profarb nie trzyma sie kupy, ktos
      powinien to profesjonalnie poprawic.

      Powodzenia!
      • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 07.04.04, 14:15
        dzięki Waldek, a jak tam w Bostonie wygladają ceny? bo słyszałam że są
        horrendalne... a poza tematem, nie pracuje w Profarbie:) jestesmy podlaczeni
        tylko do ich sieci....
        • waldek.usa Re: Wybór miejsca w USA 07.04.04, 16:03
          Gość portalu: Gosia napisał(a):

          > dzięki Waldek, a jak tam w Bostonie wygladają ceny? bo słyszałam że są
          > horrendalne... a poza tematem, nie pracuje w Profarbie:) jestesmy podlaczeni
          > tylko do ich sieci....


          Tak, Boston jest bardzo drogi, np. mieszkania:

          (1br - 1 sypialnia, 2br - 2 sypialnie)

          boston.craigslist.org/aap/
          zakupy on-line:

          www.peapod.com/site_frameset.jhtml
          Pytania? Wal smialo!
        • xisk Re: Wybór miejsca w USA 07.04.04, 22:54
          witam!
          ja takze sie wybieram do usa z green card, i mam pytanko na temat pracy w
          usa:czy mlody mechanik urzadzen przemyslowych z certyfikatami i kursami naprawy
          urzadzen prod.usa(kursy prowadzone przez przedstawicieli firm produkujacy w/w/
          urzadzenia), ze znajomoscia jez. angielskiego, ma jakies szanse na prace w
          zawodzie.pytam sie, bo nie wiem czy wyjezdzac, poniewaz tutaj mam niezla
          posade, a tam nie chce myc kibli u zyda za 5$/hour. z gory dzieks!
          • starypierdola Mechanik /Service 07.04.04, 23:09
            Jesli to prawda to jest duze prawdopodobienstwo ze firmy ktore Cie szkolily /
            zatrudnialy w Polsce zatrudnia Cie do napraw ich urzadzen w USA. Oprocz
            kwalifikacji technicznych powinienes tez umiec sie doadac PRZEZ TELEFON!

            Przygotuj porzadne resume, zalacz kopie swiadectw (z angielskim tlumaczeniem;
            pieczatki tlumacza nie trzeba) i poslij do: (1) Zarzadow tych kompanii (Human
            Resources) i (2) przedstawicieli regionalnych; tych ostatnich moze byc setki.

            Powodzenia
            SP

            PS. Jak mi sie zepsuje pralka (Maytag) to gdzie Cie szukac??
            • xisk Re: Mechanik /Service 07.04.04, 23:17
              thx SP!
              a jesli pralka sie zepsuje to proponuje service;) ale bede mogl looknac;)))
    • Gość: Stanislaw co wybrac? IP: *.mbi.ucla.edu 07.04.04, 23:00
      Gosia stawiasz rzeczywiscie trudne pytanie. Ale bardzo duzo rzetelnych
      odpowiedzi jest juz powyzej. Duzo zalezy przede wszystkim czy znasz jezyk.
      Wtedy rzeczywiscie naprawde mozesz wybierac. Niektore miejsca sa potwornie
      drogie -Nowy Jork, Boston, San Francisco i Los Angeles -zeby mieszkac w
      bezpiecznej okolicy musisz zaplacic bardzo duzo. Za te same pieniadze mozesz
      zyc jak krol w jednych stanach a biedowac w innych.
      Wszystkie miejsca na wybrzezu sa ciekawe a w srodku jest generalnie prowincja.
      Jesli chcesz tylko pracowac to srodek kraju jest pewnie ciekawszy, wiecej
      dostaniesz za swoje pieniadze. Jesli lubisz pojsc na spacer po pracy i zobaczyc
      cos wiecej poza McDonaldem to musisz wybrac drozsze miejsce na ogol na wybrzezu.
      Osobiscie uwazam ze lepiej zyc w ciekawszym miejscu. Nawet jesli jest sie
      biednym -niesamowita przyroda wiele wynagradza.
      Kalifornia jest na pewno jednym z najpiekniejszych miejsc na swiecie.
      Na pewno bardzo trudny jest zawsze poczatek ale jesli nic sie nie ma latwiej
      wystartowac w Chicago czy Nowym Jorku bo wtedy nie trzeba miec samochodu. W LA
      nawet jako sprzataczka nie mozesz pracowac bez samochodu. Komunikacja miejska
      jest do niczego.
      • Gość: Gosia Re: co wybrac? IP: *.profarb.com.pl 08.04.04, 13:44
        dzieki Stanisław, odpowiedzi na pytania sa proste: jezyk znamy w bardzo dobrym
        stopniu obydwoje, także to jest najmniejsze zmartwienie. Jesteśmy bardzo
        ciekawymi swiata ludźmi więc na pewno przy wyborze będziemy się kierować tym,
        zeby w naszym miejscy zamieszkania coś się działo. Wydaj mi się że na start nie
        mamy za bardzo innego wyjścia niż zamieszkanie u ciotki w Chicago... nie mamy
        kasy na start samodzielny np w Kaliforni gdyż jak sam napisałeś nie będzie nas
        stac na dzień dobry na samochód. Wiesz.. obydwoje z mężem jesteśmy obrotnymi
        ludźmi i krzywda na pewno nam się nie stanie, ale jakaśtam obawa jest...
        ostatnio znowu nachodzą nas wątpliwości czy warto. Ludzie mówią tak różne
        rzeczy, że nie jest wesoło, kolorow, że pracy nie ma, że drogo... sama już niw
        wiem Ale boję się tego że zmarnujemy jakąś tam szansę, okazję. Poradźcie...
        GOSIA
        • Gość: Maciek Re: co wybrac? IP: *.cust.telepacific.net 08.04.04, 19:10
          Pojedz. Do Polski zawsze mozna wrocic jak sie nie uda. Na pewno nie zginiesz z
          glodu, w najgorszym razie zrobicie sobie dluzsze wakacje.

          A w Kalifornii jest ladnie. Nie trzeba mieszkac na wybrzezu, zeby tego
          doswiadczyc. Fresno tez jest dla ludzi :). I sekwoje zaraz obok.
        • Gość: Zuza Re: co wybrac? IP: *.it-net.pl 08.04.04, 19:50
          Naprawde nie ma czego sie bac!!!Jesli znacie jezyk to jest V.good , tylko
          naprawde im dalej od polskich dzielnic tym lepiej..jakas marna robote na
          poczatek mozesz znalesc a potem szukac czegos co by ci bardziej odpowiadalo!a
          jak juz bedziesz bogata to przeprowadz sie do Bostonu!!!..chyba juz mowilam ze
          zazdroszcze?!sama mysle o zielonej karcie ale najpierw studia:)
        • Gość: Stanislaw cd IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 03:10
          Jesli znasz jezyk to oczywiscie polowa sukcesu.
          Doskonale rozumiem Twoje obawy. Ta decyzja jest bardzo trudna i ja sam kazdego
          ranka podejmuje ja na nowo a kazdego wieczoru rozmawiam na ten temat z zona...
          Bardzo duzo zalezy od tego jaki jest Twoj status w Polsce. Jesli masz bardzo
          dobre mozliwosci, dobra prace, znajomosci, bogatych rodzicow lub tym podobne to
          do Ameryki warto jechac raczej na wakacje.
          Ameryka to kraj wielkich mozliwosci i chyba rzeczywiscie kazdy moze tu do
          czegos od zera dojsc ale malo kto mowi ile czasu to zajmuje i ile wysilku to
          kosztuje.
          Oczywiscie nie mowie o tych ktorzy maja bogate rodziny, lub znajduja bogatego
          chlopaka, lub do wszystkiego dochodza nieuczciwie...
          Zeby uczciwie samemu cos osiagnac potrzeba wielu lat ciezkiej pracy.
          W praktyce jedyny sposob to zalozenie wlasnego nawet malego biznesu. Tylko na
          swoim mozna naprawde zarobic. A zeby zaczac biznes trzeba uciulac na czyms
          innym...
          Jesli Wasz status w Polsce jest kiepski, bez perspektyw to na pewno warto.
          Doswiadczenie Ameryki to nie tylko pieniadze -ale poznanie jezyka, mentalnosci
          ludzi, spotkania z ludzmi roznych kultur -poznanie ich przy pracy, poznanie
          zupelnie innego swiata. To bardzo ubogaca.

          Poza tym zyc nawet skromnie w USA to wiecej niz zyc bogato w Polsce.
          Wiele rzeczy ktore w Polsce sa wysokim standardem tutaj sa zupelnie normalne i
          oczywiste. Nawet na skromnej pracy mozna zarobic tyle zeby zaspokoic wiele
          marzen ktore w Polsce pozostaja wylacznie w snach.
          Tu z miesiaca na miesiac widac postep -pracuje sie ciezko i duzo ale jesli
          chcesz i potrafisz, mozesz to wykorzystac.

          A jesli juz bedziecie bogaci to nie zaden Boston ale Kalifornia. Chyba ze
          uwielbiacie miejskie zycie -wtedy Nowy Jork.
          Natura w Kalifornii uderza jednak do glowy. Nikt siedzac cale zycie w Europie
          nie zrozumie jak fascunujaca moze byc tutaj przyroda. Ja zawsze np bylem
          mieszczuchem a teraz najbardziej fascynuje mnie przyroda....

          Krotko mowiac: nie boj sie, zaryzykuj.
          • kalifornian Re: cd 09.04.04, 18:14
            > Zeby uczciwie samemu cos osiagnac potrzeba wielu lat ciezkiej pracy.
            > W praktyce jedyny sposob to zalozenie wlasnego nawet malego biznesu. Tylko na
            > swoim mozna naprawde zarobic. A zeby zaczac biznes trzeba uciulac na czyms
            > innym...

            Bez przesady, wystarczy dobry zawod, dobra praca i da sie zyc na calkiem dobrym
            poziomie.
            Nie trzeba zadnych "lat ciezkiej pracy".
    • Gość: paradoxx Re: Wybór miejsca w USA IP: 57.66.193.* 09.04.04, 03:22
      hi every!mam maly dylemacik...chodzi o to ze jestem przed rozmowe z konsulem w
      sprawie green card.slyszalem, ze podczas tej rozmowy pada pytanie:"dlaczego
      chcesz wyjechac do usa".i tutaj jest problem, chodzi mi co powiedziec, aby bylo
      z sensem, a i przy okazji pozbylo mnie szans na green card.wiem, za lament jak
      w polsce jest zle niewiele da, a nawet pogorszy sprawe.dajcie jakis pomysl.
      • starypierdola Co powiedziec? 09.04.04, 05:32
        Powiedz ze zawsze chciales sie ze mna spotkac i dla tego planujesz wyjechac.
        Powodzenia

        SP
    • Gość: Stanislaw aha IP: *.dialup.bol.ucla.edu 09.04.04, 04:51
      Dopiero teraz przeczytalem cala dyskusje. Ktos grubo przesadzil z tym 100000$ na rok w
      Kalifornii. Chyba ze dla tego kogos kupno domu na raty i leasing dwoch nowych samochodow to
      jest minimum konieczne do przezycia.
      Skromne zycie w Kalifornii jest mozliwe juz za 30000$ na rok.

      Natomiast z praca jest bardzo ciezko. Nisko platne prace sa wysycone przez Meksykanow, a
      wysokoplatnych nie ma bo ekonomia ciagle jeszcze zle stoi.

      • Gość: Gosia Re: aha IP: *.profarb.com.pl 09.04.04, 09:43
        czyli w kaliforni nie mozna sie opiekowac dziecmi ani sprzatac mieszkan? To w
        takim bądź razie co mozna robić ???
        • kalifornian Re: aha 09.04.04, 18:11
          Mozna, mozna i calkiem niezle kobiety zarabiaja.
          Normalna stawka godzinowa to $20 i powyzej przy sprzataniu.
          Dzieci do pilnowania jest sporo, nie wszystko Meksykanie robia.
      • kalifornian Re: aha 09.04.04, 18:12
        $30000 to chyba z nocowaniem pod palma albo gdzies na pustyni z dala od ludzi
        zywiac sie kaktusami.
    • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 19:19
      Nie przejmuj sie glupimi komentarzami Gosia.
      Jak wspomnialem ze sprzataniem i bawieniem dzieci jest trudno bez samochodu. Do
      bogatych domow nie podjezdzaja autobusy. Nie wiem dokladnie jak to jest ze
      sprzataniem ale moja zona troche bawi dzieci. Jesli bedziesz szukac cos sama to
      raczej znajdziesz cos ponizej 10$/h. Dobrze jest poszukac jakiejs agencji albo
      porozlepiac ogloszenia w bogatych okolicach wtedy masz szanse znalezc cos za 15-
      20$.
      Klopot w tym ze wymagaja od razu prawa jazdy, ale to mozesz szybko zalatwic i
      zrob to jak najszybciej - to jak dowod osobisty tutaj.
      Poza tym agencje chca zawsze jakies referencje ale jesli bedziesz miec
      szczescie to moze cos Ci znajda bez referencji.
      To co pisalem o Meksykanach to niestety prawda ale tak jak to ktos slusznie
      powyzej zauwazyl nie wszystkie prace sa przez nich zajete. Wiele osob preferuje
      tez osoby z Europy i to jest pewien atut.
      Oczywiscie nie licz na to ze bedziesz mogla pracowac w swoim zawodzie,
      szczegolnie ze jestes anglistka. Moja zona jest nauczycielka jezyka
      niemieckiego. Malo kto tu sie uczy jezykow a jesli juz to wola native
      speakerow. I to jest tez pewna zaleta bo czasami ktos sie zdarzy kto chce sie
      uczyc polskiego -ale to raczej rzadkosc -wez to jednak pod uwage. Jesli trafisz
      do LA dobrze jest od razu uderzyc do agencji babysittingowych w bogatych
      dzielnicach jak Beverly Hills.
      30000 to jak pisalem skromnie ale mozna zyc w West LA czyli w dobrej i
      bezpiecznej dzielnicy. Podejrzewam ze wiekszosc Polakow w LA mieszka w biednych
      dzielnicach i wystarcza im jeszcze mniej ale nie radze tego robic. Lepiej
      zaplacic wiecej ale byc bezpiecznym. W Santa Monica mozesz juz znalezc
      apartment za 1000$ na m-c. ale trzeba troche sie oszukac. No i zalezy jakie
      chcesz warunki. Santa Monica jest bardzo bezpieczna i jest nawet polski sklep i
      polska dentystka.
      Poza tym jesli uwielbiasz plaze i ladna pogode to im bardziej na poludnie w
      Kalifornii tym lepiej.
      • kalifornian Re: 09.04.04, 19:56
        Czlowieku za 30k ty chcesz przezyc?
        Toz chyba zebracy maja wiecej!
        Co za Polakow ty znasz?
        Za 30 tysiecy to lepiej zostac albo wrocic do Polski.
        • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 20:11
          To ze w ogole zabralem glos na forum wzielo sie stad iz uwazam ze wiele osob
          jest krzywdzonych falszywymi informacjami na temat Ameryki i zakladajac ze ktos
          poszukuje rzetelnych informacji -moze trafic na jakies bzdury. Sa tacy ktorzy
          przesadzaja w opisywaniu trudnosci -bo sa nieudolni i sa tacy ktorzy wszystko
          upiekszaja -moze sami zyjac w swiecie fantazji a moze chcac sie popisac.
          Niestety do osob takich jak Gosia nalezy trudna decyzja -komu uwierzyc.
          Zakladajac ze sa tu osoby ktore naprawde oczekuja odpowiedzi na pytania dodaje:
          Pracuje na uniwersytecie i moja pensja wynosi niewiele powyzej 30k. To duzo
          mniej nizbym chcial ale w zupelnosci wystarcza na godne zycie dla dwojga w
          dobrej dzielnicy, na kupno samochodu, odwiedziny w Polsce, zwiedzenie wielu
          miejsc w Ameryce i wakacje na Hawajach.
        • lukasz97 Re: 09.04.04, 20:29
          kalifornian napisał:

          > Czlowieku za 30k ty chcesz przezyc?
          > Toz chyba zebracy maja wiecej!

          doktoranci na UCLA (ie West LA) dostaja ok $23k/rok (plus czesne).
          postdoc ok $35+/-5k/rok

          > Co za Polakow ty znasz?

          Polakow ? taka jest uczelniana rzeczywistosc - studentow/postdocow
          z Polski na UCLA jak na lekarstwo.

          > Za 30 tysiecy to lepiej zostac albo wrocic do Polski.

          do pracy na uczelni za pareset $$/miesiac ?
          oplaca sie przezyc nawet pare lat za 30k$ jezeli otwiera to potem droge
          do pracy za prawdziwe $$$

          lukasz



          • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 20:35
            Czesc Lukasz
            Mam wrazenie ze pracujemy na tym samym pietrze...
            Uzywam tu mojego drugiego imienia bo za bardzo osobiste rzeczy wypisuje.

            Dzieki za poparcie
            • lukasz97 Re: 09.04.04, 21:08
              Gość portalu: Stanislaw napisał(a):

              > Czesc Lukasz
              > Mam wrazenie ze pracujemy na tym samym pietrze...
              > Uzywam tu mojego drugiego imienia bo za bardzo osobiste rzeczy wypisuje.
              >
              > Dzieki za poparcie


              tia. zdazylem sie domyslic. proby maskowania sie przy tak malej ilosci
              osob piszacych z *.ucla.edu sa chyba z gory na niepowodzenie
              skazane.. ;o)

              l

              • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 21:19
                O kurcze:
                nie zauwazylem ze to pokazuje skad pisze...
                • starypierdola Nareszcie ... 09.04.04, 21:43
                  .... zauwazyles!!

                  No to teraz przestan pisac pierdoly. To moja domena.

                  Starypierdola
          • waldek.usa Re: 09.04.04, 22:29
            lukasz97 napisał:

            > kalifornian napisał:
            >
            > > Czlowieku za 30k ty chcesz przezyc?
            > > Toz chyba zebracy maja wiecej!
            >
            > doktoranci na UCLA (ie West LA) dostaja ok $23k/rok (plus czesne).
            > postdoc ok $35+/-5k/rok
            >
            > > Co za Polakow ty znasz?
            >
            > Polakow ? taka jest uczelniana rzeczywistosc - studentow/postdocow
            > z Polski na UCLA jak na lekarstwo.
            >
            > > Za 30 tysiecy to lepiej zostac albo wrocic do Polski.
            >
            > do pracy na uczelni za pareset $$/miesiac ?
            > oplaca sie przezyc nawet pare lat za 30k$ jezeli otwiera to potem droge
            > do pracy za prawdziwe $$$
            >
            > lukasz
            >
            >
            kalifornian nie zna realiow akademickich.
            Tak samo jest po medycynie, zostajesz internem i podobnie placa.



            >
            • kalifornian Re: 09.04.04, 22:56
              Zgadza sie. Nie znam realiow.
              30 tysiecy rocznie to ja wydaje wiecejna samo mieszkanie wiec zycie za taka sume
              to musi byc wegetacja.
              • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 09.04.04, 23:42
                Gosia:
                Listy kaliforniana doskonale ilustruja to jak wyglada polonia kalifornijska.
                np. wizyta w polskim kosciele sprowadza sie wlasnie do tego: pochwalic sie kto
                jakim samochodem przyjechal i ile kto zarabia lub wydaje.
                Z wieloma ludzmi nie ma o czym poza pieniedzmi porozmawiac. Tak naprawde ludzie
                ci nie umieja nawet korzystac z tych pieniedzy ktore maja. Wiekszosc czasu
                spedzaja w domu przed telewizorem (dlatego rozmiar telewizora to tez czesty
                temat tutaj).
                To dlatego ktos powyzej dosyc slusznie polecil Ci zebys trzymala sie od polonii
                z daleka. Oczywiscie to pewna generalizacja - sa tez interesujacy i pomocni
                Polacy. Ale raczej trzeba byc z Polakami bardzo ostroznym.
                • Gość: Andrew Re: IP: *.home.cgocable.net 09.04.04, 23:52
                  BINGO !! Stanislawie , mala ilosc polskich rodzin w okolicach mojego
                  zamieszkania jest jego najwiekszym plusem .
                • kalifornian Re: 10.04.04, 00:23
                  Stanislaw jak na razie to napadasz na mnie i piszesz jakiesz bzdury ze za 30 tys
                  mozna tutaj wyzyc.
                  Za 30 tysiecy to mozna wegetowac i mieszkac w slumsach.

                  Po co ty chodzisz do kosciola to ja nie mam pojecia i nawet nie bede zgadywal
                  gdyz ja sie trzymam z dala od tego rodzaju przybytkow a zwlaszcza polskich.

                  Czy to ze nie zgadzam sie z Toba ze za 30k mozna tu normalnie zyc to powod do
                  obrazania mnie?
                  • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 10.04.04, 00:51
                    Mysle ze jesli komus ublizam to samemu sobie tym ze daje sie wciagnac w taka
                    dyskusje.
                    Ty natomiast mnie obrazasz twierdzac ze pisze bzdury i sugerujac ze wegetuje
                    czy tez mieszkam w slumsach.

                    Nie wiem czy ogladales film SZCZESLIWEGO NOWEGO JORKU -tam pelno jest zalosnych
                    bankrutow zyciowych ktorzy przed znajomymi w Polsce probuja grac biznesmenow.

                    Przyklad kosciola podaje nie dlatego ze tam chodze ale dlatego ze to ile kto
                    wydaje na mieszkanie nie imponuje tu nikomu poza Polakami i dlatego spotykaja
                    sie oni w kosciele zeby tymi popisami przed znajomymi nadac sens swojemu zyciu.
                    Na codzien sprzataja a w niedziele zamieniaja sie w biznesmenow.

                    Jesli pisze cos do forum to dlatego ze uwazam ze ludziom brak rzetelnej
                    informacji przez ludzi (tutaj Cie obraze:) takich jak Ty -ktorzy zgrywaja sie
                    zamiast powiedziec prawde.

                    Owszem sa ludzie ktorzy tu wydaja 30000$ na mieszkanie ale oni albo doszli do
                    tego wieloma latami ciezkiej pracy, albo odziedziczyli to po rodzinie bez
                    zadnego wysilku, albo sa zlodziejami. Do ktorej grupy Ty sie zaliczasz?


                    • Gość: kalifornian Re: IP: *.broadcom.com 10.04.04, 01:09
                      Stasiu masz tu moj post bez logowania.
                      Jestem inzynierem w tej firmie ktora mozesz zobaczyc w adresie, mozesz tez
                      zobaczyc w jakiej okolicy mieszkam i wiedz ze finansowo to co mam doszedlem
                      dlatego ze jestem inzynierem i nic poza tym.
                      Wspolczuje ci ze zarabiasz 30k, z mojego punktu widzenia to wegetacja.

                      Jak widac zarabianie takich zasranych pieniedzy spowodowalo u ciebie totalkne
                      zgorzknienie i niedowierzanie nikomu. Wspolczuje ci ze nie masz znajomych poza
                      sprztaczami i babysitters, wspolczuje ci takiego zdania o wlasnych rodakach ze
                      tylko oszukuja i robia na pokaz. Wspolczuje ci takie obrazu swiata w ktorym
                      ludzie majacy wiecej niz ty to zlodzieje. I wspolczuje ci ze zarabiasz
                      wielokrotnie mniej od inzyniera.
                      Masz bardzo smutne zycie co widac po Twoich wpisach.
                      Wspolczuje ci go.
                      • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 10.04.04, 02:05
                        kalifornian:
                        Nie chce mi sie sprawdzac Twojej firmy.
                        Ty mozesz natomiast sprawdzic jakie sa przecietne zarobki w Ameryce.
                        Rozumiem ze twierdzisz ze przecietne amerykanskie zarobki oznaczaja wegetacje.
                        Masz do tego prawo.
                        Zgadzam sie z Toba ze 30k to zasrane pieniadze. Uwazam ze zasluguje na wiecej
                        jednak jestem na pozycji treningowej i wkrotce mam zamiar to zmienic. W moim
                        przekonaniu jednak mozna zyc za nie godnie. Ktos kto tu przyjezdza i zaczyna od
                        zera nie moze liczyc na duzo wiecej. Ja tu pisze za ile na rok mozna miec dobre
                        zycie, a nie za ile mozna kupic dom i dwa nowe samochody. Chyba pomyliles
                        dyskusje.

                        Nigdy nie powiedzialem ze Ci niedowierzam. Powiedzialem tylko ze na dobre
                        pieniadze trzeba zapracowac. Jesli jestes inzynierem zapewne na to zapracowales.
                        Rodza sie jednak we mnie dwa pytania: czy od razu dostales taka dobra pozycje?
                        Jesli nie to przedtem zapewne wegetowales? Czy rodzice Cie utrzymywali?
                        Tak czy owak inzynierowie nie rosna na drzewach. Jesli sam na wszystko
                        zapracowales to wiesz jak trudno jest na poczatku ale tez wiesz ze 30k
                        wystarcza na dobre zycie.

                        Ponadto:
                        > Jak widac zarabianie takich zasranych pieniedzy spowodowalo u ciebie totalkne
                        > zgorzknienie i niedowierzanie nikomu.

                        Niedowierzanie to zboczenie zawodowe, jako inzynier powinienes to zrozumiec.
                        Nie jestem zgorzknialy -jedynie bardzo praktyczny i szczery.

                        > Wspolczuje ci ze nie masz znajomych poza
                        > sprztaczami i babysitters

                        Nie znam akurat zadnych sprzataczy.
                        Mam doktorat i mozesz sie domyslec jakiego pokroju mam znajomych. Jednak to nie
                        po wyksztalceniu dobieram sobie przyjaciol.
                        Mysle natomiast ze to co piszesz o tym ile zarabiasz i ile wydajesz i jak
                        smiejesz sie z sytuacji innych, a teraz z okreslonych zawodow swiadczy
                        natomiast wiele o Tobie jako o czlowieku i zapewniam Cie ze takich wlasnie
                        ludzi na przyjaciol sobie nie wybieram.

                        > wspolczuje ci takiego zdania o wlasnych rodakach ze
                        > tylko oszukuja i robia na pokaz.

                        A jakie Ty masz zdanie na temat rodakow?

                        > I wspolczuje ci ze zarabiasz
                        > wielokrotnie mniej od inzyniera.

                        Mnie rowniez przykro z tego powodu :)

                        > Masz bardzo smutne zycie co widac po Twoich wpisach.

                        Z tym sie natomiast nie zgadzam.
                        I dodam ze Twoj list wzbudzil we mnie ogromna wesolosc.

                        Przejrzyj swoje wpisy i zastanow sie jaki obraz czlowieka z nich sie wylania.
                        Nie chcialbym byc takim czlowiekiem nawet za wielokrotnie wieksza
                        wyplate.

                        Ludzie ktorzy doszli do wszystkiego swoja praca i wysilkiem maja najczesciej
                        duzo szacunku wobec pracy innych. Jak to sie stalo ze Ty go nie masz?
                        • kalifornian Re: 12.04.04, 20:33
                          Widzisz chlopcze jestes prymitywem. A dlaczego? Dlatego ze juz w pierwszym
                          poscie napisales o bogatszych ludziach ze sa zlodziejami.
                          Moj komentarz na temat wegetacji i slamsow moze nie najgrzeczniejszy na pewno
                          nie zasluzyl aby mnie nazwac zlodziejem.
                          Jestes po prostu zwyklym chamem. Koniec kropka.
                          • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 12.04.04, 21:08
                            kalifornian, twoje posty naprawde dodaja radosci mojemu zyciu.
                            Zastanawiam sie jak Ci sie udalo zostac inzynierem. Na pewno musiales miec
                            elementy logiki... moze rodzice zaplacili za ten egzamin...?
                            Jeszcze nigdy nie uzylem wobec nikogo slow "prymityw, cham".
                            To z jaka obfitoscia Ty podobnych slow uzywasz swiadczy wylacznie o Twoim
                            poziomie.
                            Co do moich postow: czytaj je cale a nie co drugie slowo.
                            Powiedzialem powyzej ze ludzie bogaci albo doszli do tego ciezka praca albo
                            mieli bogatych rodzicow albo sa zlodziejami. Jakos nie zauwazyles dwoch innych
                            opcji z czego wnosze ze ta trzecia jest w Twoim przypadku prawdopodobna -skoro
                            tak Cie ubodla.
                            Czyzbym trafil w czuly punkt?
                            Czy raczej wszystkich dokola wyzywasz od chamow bez roznicy?
                            • kalifornian TIMEOUT 12.04.04, 21:18
                              A moze jednak przestaniemy powielac zwykle polskie zachowania i przestaniemy
                              obrzycac sie blotem.
                              W sumie mozna by calkiem rozsadnie podystkutowac i przedstawic swoje wlasne
                              poglady na zycie tutaj. A o to chyba chodzilo na tym watku a nie o kolejne bagno.
                              Zaczne wiec ja od przeproszenia Ciebie Stanislaw za komentarze ktore mogly cie
                              obrazic i zabolec.
                              Zobaczmy gdzie cywilizowana dyskusja moze nas zaprowadzic. I czy jest mozliwa.
                              • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 12.04.04, 22:15
                                kalifornian:
                                No coz -z twojego listu wynika na pewno ze zgadzasz sie z jednym z moich
                                pogladow ktory skrytykowales wczesniej a mianowicie ze polonia skora jest do
                                wdawania sie w spory i do obrzucania sie blotem. To pierwszy krok w kierunku
                                znajdowania wspolnych pogladow.

                                Ja tez nie pisalem po to zeby Cie urazic (az do dzisiaj).
                                Bardzo mi przykro. Przepraszam.
                                Masz racje -szkoda czasu na takie spory.
                                Co do mojego zdania - juz je zaprezentowalem powyzej.
                                Pierwsze posty na pewno nie moga obrazic nikogo.

                                Mysle ze nowy watek wniesc moze natomiast sprecyzowanie gdzie mieszkasz. Jesli
                                jest to np San Francisco -wowczas sprawa ma sie zupelnie inaczej poniewaz tam
                                mieszkania rzeczywiscie sa dwa razy drozsze niz w LA. Nie mniej San Francisco
                                to nie cala Kalifornia. To mogloby jednak wytlumaczyc pewne sprzecznosci w
                                naszych doswiadczeniach. Zdaje sie ze Dolina Krzemowa ma podobne ceny.
                                Wlasciwie rzecz sie ma jednak tak ze bez wzgledu na miejsce zawsze da sie
                                znalezc jakas okolice ktora jest bezpieczna a ktora jest na tyle daleko od
                                jakichs centrow typu SF czy LA ze nie trzeba przeplacac za mieszkanie.
                                Ponadto podkreslam ze mowilem wlasnie o warunkach startowych (o ktore chodzilo
                                Gosi i w ktorych jestem ja, Lukasz czy Waldek) a nie o warunkach docelowych (w
                                ktorych zapewne Ty jestes). Ja sam podkreslam ze moj obecny stan nie jest
                                stanem w ktorym wyobrazam sobie siebie na dluzej i nie przedstawiam go jako
                                sytuacji idealnej. Nie jest to wegetacja poniewaz jestem w tej sytuacji
                                szczesliwy i nawet od strony finansowej moge sobie pozwolic na wiele rzeczy
                                ktore w Polsce bylyby niemozliwe, ale oczywiscie podobnie jak Ty mam wieksze
                                oczekiwania od zycia niz 30k.
                                • ertes Re: 13.04.04, 00:59
                                  Wlasnie, narzekamy na obrzucanie sie blotem, trzymamy sie z dala od siebie a
                                  sami jestesmy sobie winni. Zbyt czesto stoimy w przeswiadczeniu ze nasze
                                  doswiadczenia sa jedynie sluszne i ciezko znalezc kompromis.

                                  Zdziwisz zle mieszkam w zasadzie po sasiedzku: Orange County. W rejonie Santa
                                  Monica bywam dosc czesto gdyz mam tam przyjaciol. Ogolnie Santa Monica zawsze mi
                                  sie kojarzyla z bardzo drogim miastem stad to moje niedowierzanie ze mozna tam
                                  przezyc za tak niewielkie pieniadze. Musze jednak przyznac ze nie znam na tego
                                  miasta zeby zabierac autorytatywnie glos. Gwoli wyjasnienia to nie jestem tutak
                                  dlugo a przyjechalem od razu do pracy w firmie ktorej pracuje wiec nie stawialem
                                  pierwszych krokow w trudnej sytuacji finansowej. Dlatego tez 30k wydawalo mi sie
                                  wrecz suma niemozliwa do przezycia. Jednak po zastanowieniu fakt, mozna.
                                  Rzeczywiscie, sam nie tak dawno zaczynalem rowniez :) tyle ze gdzie indziej.

                                  Jesli chodzi o sam poczatek dla kogos kto przyjezdza z Polski to chyba
                                  najtrudniejsze jest zaczepienie sie tzn mieszkanie i praca. Gosia wspomniala o
                                  sprzataniu wiec wyobrazam sobie ze nie boi sie takiej pracy. Z tego co sie
                                  orientuje mozna spokojnie ze sprzatania zarobic te nasze 30k :) A jak widac na
                                  poczatek jest to dobry zarobek. Bylem w Chicago kilkatrotnie i naprawde, ale
                                  naprawde nie chcialbym tam mieszkac.

                                  Jeszcze jedno z czym sie z Toba zgadzam to Kalifornia na pewno jest
                                  najpiekniejszym i najciekawszym stanem z nadajacych sie do zamieszkania.
                                  • kalifornian Re: 13.04.04, 01:02
                                    oops sorry, to mialo byc tym nickname sygnowane.


                                    Wlasnie, narzekamy na obrzucanie sie blotem, trzymamy sie z dala od siebie a
                                    sami jestesmy sobie winni. Zbyt czesto stoimy w przeswiadczeniu ze nasze
                                    doswiadczenia sa jedynie sluszne i ciezko znalezc kompromis.

                                    Zdziwisz zle mieszkam w zasadzie po sasiedzku: Orange County. W rejonie Santa
                                    Monica bywam dosc czesto gdyz mam tam przyjaciol. Ogolnie Santa Monica zawsze mi
                                    sie kojarzyla z bardzo drogim miastem stad to moje niedowierzanie ze mozna tam
                                    przezyc za tak niewielkie pieniadze. Musze jednak przyznac ze nie znam na tego
                                    miasta zeby zabierac autorytatywnie glos. Gwoli wyjasnienia to nie jestem tutak
                                    dlugo a przyjechalem od razu do pracy w firmie ktorej pracuje wiec nie stawialem
                                    pierwszych krokow w trudnej sytuacji finansowej. Dlatego tez 30k wydawalo mi sie
                                    wrecz suma niemozliwa do przezycia. Jednak po zastanowieniu fakt, mozna.
                                    Rzeczywiscie, sam nie tak dawno zaczynalem rowniez :) tyle ze gdzie indziej.

                                    Jesli chodzi o sam poczatek dla kogos kto przyjezdza z Polski to chyba
                                    najtrudniejsze jest zaczepienie sie tzn mieszkanie i praca. Gosia wspomniala o
                                    sprzataniu wiec wyobrazam sobie ze nie boi sie takiej pracy. Z tego co sie
                                    orientuje mozna spokojnie ze sprzatania zarobic te nasze 30k :) A jak widac na
                                    poczatek jest to dobry zarobek. Bylem w Chicago kilkatrotnie i naprawde, ale
                                    naprawde nie chcialbym tam mieszkac.

                                    Jeszcze jedno z czym sie z Toba zgadzam to Kalifornia na pewno jest
                                    najpiekniejszym i najciekawszym stanem z nadajacych sie do zamieszkania.

                                    • Gość: Stanislaw rozejm :) IP: *.mbi.ucla.edu 13.04.04, 02:45
                                      Tak doswiadczylem juz tego wielokrotnie. Kiedys mieszkalem w malym uniwersyteckim miasteczku
                                      w Niemczech. W tym samym miasteczku mieszkala moja kolezanka.
                                      Ja nigdy nie moglem znalezc niemieckich przyjaciol a ona miala ich zawsze w nadmiarze. Ja
                                      uwazalem ze Niemcy sa nieprzyjazni i bazowalem to na swoich doswiadczeniach -ona uwazala ze
                                      nie ma milszych ludzi niz Niemcy i tez opierala sie na doswiadczeniu zyciowym, z tego samego
                                      miasta, uniwersytetu.
                                      Fakt ze ona byla atrakcyjna kobieta zmienial zupelnie okolicznosci -nic dziwnego ze nie brak bylo
                                      wokol niej ludzi...

                                      Tak jest wszedzie -czesto nie potrafimy wystarczajaco uogolnic, wyobrazic sobie ze moze byc
                                      troche inaczej. Dlatego podroze tak ksztalca -czlowiek uczy sie widziec wszysto z tak roznych
                                      punktow widzenia (-i dlatego Gosia zaryzykuj!) To naprawde ubogaca.

                                      Santa Monica ma wiele regionow.
                                      Jest czesc gdzie sa rzeczywiscie bardzo drogie rezydencje -szczegolnie w strone Malibu czy
                                      Brentwood. Apartamenty nad oceanem tez sa drogie nawet kiepskiej jakosci, ale jest obszar ktory
                                      jest nieco dalej oceanu a jeszcze nie za blisko UCLA mniej wiecej przy Santa Monica Blvd, gdzie
                                      znalezc mozna tansze apartamenty, nawet ponizej 1000$/mc.

                                      Orange County ma tez na pewno miejsca drozsze. Przede wszystkim mniej jest chyba miejsc gdzie
                                      znalezc mozna apartamenty. Z drugiej strony jest tam bardzo duzo miejsc z pieknymi plazami, od
                                      Huntington Beach po Laguna Beach. Tam na pewno jest drogo. Byc moze latwiej jest znalezc cos
                                      tanszego dalej od oceanu. Moi znajomi maja apartamet w Costa Mesa. Dwa razy wiekszy od mojego
                                      i placa podobnie do mnie. Wyglada to troche jak blokowisko ale nie jest zle. Zalezy czy sie stawia na
                                      powierzchnie czy na widok z okna.

                                      Rzeczywiscie 30k jest bardzo trudne na poczatku. Przede wszystkim dlatego ze na poczatku
                                      zainwestowac musisz w samochod, security deposit itd, a nie masz jeszcze kredytu i za wszystko
                                      musisz placic gotowka z gory. Placisz z gory a wyplate dostajesz na koncu miesiaca. Dlatego
                                      pierwsze miesiace sa rzeczywiscie ciezkie, ale potem mozna juz spokojnie zyc.
                                      Dlatego to dobry pomysl moze odlozyc cos w Chicago, i np przyjechac tu juz swoim samochodem z
                                      jakimis oszczednosciami na start.

                                      Mysle ze na pewno przekonalismy Gosie do Kalifornii.
                                      Mozna rzucac sie sobie do gardel ze wszystkich innych powodow ale ktokolwiek tu pomieszka nie
                                      moze sobie wyobrazic piekniejszego miejsca.
                                      Choc sa wady -jak nieustannie zimna woda w oceanie.
                                      No i z czasem chcialoby sie wlasnie wiecej. Nie tylko te 30k...
                                      Musze przyznac ze najwiecej klotni mam wlasnie ze znajomymi ktorym probuje opowiedziec jak
                                      pieknie tutaj jest -oni najczesciej odbieraja to jako zgrywanie sie, popisywanie sie. Ja tymczasem
                                      chcailbym po prostu opowiedziec co dane mi bylo tutaj przezyc...

                                      • kalifornian Piekna Kalifornia 13.04.04, 19:00
                                        Costa Mesa po sasiedzku :) Ja jestem pare rzutow beretem na poludnie.
                                        I fakt ze w Laguna Beach chcialbym mieszkac ale tam jest potwornie drogo ale
                                        pieknie :)

                                        Wlasnie, piekno Kalifornii polega miedzy innymi na zroznicowaniu. Klimat
                                        srodziemnomorski, pustynie oraz klimat alpejski. Zawsze mozna znalezc cos dla
                                        siebie. Teraz jest czas gdy kwitna pustynie. Jesli ktos lubi kwiaty to tylko
                                        czas spedzac podziwiajac.
                                        W Antelope Valley zaczyna sie okres na California Poppy czyli cale kilometry
                                        rozsianych makow. Wyglada to prawie jak pozar. Polecam jesli nie byles tam jeszcze.
                                        W zasadzie jedyny stan gdzie jest kilka klimatow a przyroda sie zmienia na
                                        przestrzeni 100 mil.
                                        W Palm Springs jest 100 stopni a po 20 minutach jazdy kolejka gorska jestesmy w
                                        chlodnym lesie pachnacym wanilia. Spacer jeszcze wyzej i mozna nawet zmarznac.
                                        Takich "extremes" jest wiecej. W Anza Borrego mozna roztopic sie od upalu a
                                        jednoczesnie zatrzymac w najwiekszej w USA oazie gdzie cicho szumia palmy i
                                        plynie zimny strumien.
                                        Nie wspominajac ze sezon narciarski konczy sie w czerwcu :)

                                        Tylko w Kalifornii :)
                                        • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 13.04.04, 19:35
                                          Zgadza sie.
                                          Jakies trzy cztery tygodnie temu udalo mi sie wreszcie przylapac pustynie na
                                          kwitniecu. Joshua Tree konkretnie. Kwitnace juki, drzewa Jozuego i dywany
                                          kwiatow. W tym roku wszystko kwitnie podobno ze zdwojona intensywnoscia bo w
                                          tamtym roku bylo za malo deszczu..
                                          Niestety planowalem tydzien temu do Death Valley ale akurat w weekend
                                          zapowiadali burze wiec nie pojechalismy.
                                          Ale teraz juz moze byc za pozno, nie? Wszystko przekwitlo pewnie?
                                          Poza tym za tydzien i jeden dzien planuje pospacerowac po innej "pustyni":
                                          Haleakala crater. Z Kalifornii rowniez w to miejsce jest najtaniej i
                                          najwygodniej.
                                        • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 13.04.04, 19:44
                                          Poppy Reserve odwiedzilismy juz w tamtym roku. Niedawno bylismy tez w Palm
                                          Springs przejechac sie Aerial Tramway-em. Ale bylo jeszcze duzo sniegu u gory i
                                          nie dalo sie za duzo pochodzic. Natomiast nie bylismy jeszcze w Anza Borrego.
                                          Jakos ze zdjec wydawalo mi sie ze jest takie sobie. Mowisz ze warto?
                                          • kalifornian Re: 13.04.04, 20:05
                                            Anza Borrego jesli chodzi o kwiaty to chyba jest ciekawsze od Joshua.
                                            Niestety sezon juz sie konczy ale jeszcze mozna cos znalezc.
                                            www.desertusa.com/wildflo/ca.html zajrzyj na ta strone.

                                            Ja bylem tam dwa tygodnie temu po raz kolejny. Nie wiem dlaczego ale akurat ta
                                            pustynia ma wiele uroku dla mnie. Piekne kwitna wszelkie kaktusy, jest zielono i
                                            kolorowo. Aczkolwiek jak jest goraco to rzeczywiscie jest goraco :)
                                            Niemniej jednak polecam. Jesli bedziesz jechal to nie polecam jechania S22 w
                                            strone Borrego Springs. Lepiej pojechac 2 do 78 a potem S3. Na S22 jest bardzo
                                            stromy i dlugi zjazd gdzie mozna spalic hamulce.
                                            Ten park ma tez to dobre ze nie placisz zadnych fees, mozesz sie rozbic z
                                            namiotem gdzie chcesz i mozesz palic ognisko gdzie chcesz pod warunkiem ze nie
                                            jest bezposrednio na ziemi. Niestety sezon kampingowy sie powoli konczy :(
                                            W Death Valley bylem kiedys wiosna (kwiecien) ale poza 115F kwiatow raczej
                                            niewiele zobaczylismy ;)

                                            Haleakala crater? Tam niestety jeszcze nie dotarlem :(

                                            • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 13.04.04, 20:37
                                              Zdjecia kwiatow rzeczywiscie robia wrazenie.
                                              Niestety juz chyba teraz nie zdazymy. Szkoda -nie wiadomo tez gdzie nas
                                              poniesie w przyszlym roku.
                                              Ale przekonales mnie ze warto. Jestem milosnikiem kaktusow.
                                              Moze dlatego ze sa takie inne niz rosliny z Europy.
                                              Moze dlatego tez Kalifornia robi takie wrazenie -jest tu takie mnostwo miejsc
                                              ktore sa zupelnie inne niz to do czego jestesmy przyzwyczajeni w Europie.
                                              Dzieki za driving directions, moze w przyszlym roku...

                                              Zeby bylo zabawniej to w Death Valley bylem wlasnie z Lukaszem w 2002 roku.
                                              Troche jednak odczuwam niedosyt bo byla pozna jesien, listopad, i pogoda nie za
                                              bardzo sie udala -co prawda za to nie bylo goraco ale w ostatni dzien nawet
                                              padalo. Tak wiec paleta artystow nie byla za bardzo kolorowa, a zloty kanion
                                              nie za bardzo zloty.
                                              Dlatego chcielismy tam jeszcze wrocic.
                                              Ja moze nawet chcialbym jechac w lecie - to musi byc ciekawe doswiadczenie taki
                                              upal. Nie wiem tylko czy spodoba sie to mojej zonie. I chyba lepiej jechac
                                              wypozyczonym samochodem w takie warunki.

                                              Na Haleakala trzeba niestety wiecej czasu tzn dluzszy urlopik.
                                              I nie wszyscy jednak lubia. Lukasz np uwielbia dzikie miejsca, nieznane,
                                              niedostepne... My z zona bardziej wolimy typowe atrakcje turystyczne -
                                              najczesciej gwarantuja one sukces. Tzn uwazam ze jesli do jakiegos miejsca
                                              zbudowano droge tzn ze warto tam jechac -aczkolwiek zgadzam sie ze nie zawsze
                                              tak byc musi. Dlatego "zaliczanie" parkow narodowych jest czyms co lubimy.
                                              Oczywiscie nie musi to byc koniecznie park narodowy. Kalifornia uczy szeroko
                                              pojetej turystyki lokalnej... Zreszta w Europie ludzie tez to robia -gorzej z
                                              Polska. tez jest tam mnostwo miejsc a ludzie raczej siedza w domach.
                                              Wiem ze nie wszystkich stac -ale na tym wlasnie polega rzecz -zeby nie tylko
                                              jezdzic na koniec swiata ale tez jechac na spacer w miejsca bliskie. Jak sie
                                              dobrze rozejrzec i w Polsce mozna znalezc mnostwo czadowych miejsc. Nie jest to
                                              oczywiscie Kalifornia -ale jak sie postarac wszedzie da sie cos zrobic.
                                            • lukasz97 Re: 14.04.04, 07:39
                                              kalifornian napisał:


                                              > Niemniej jednak polecam. Jesli bedziesz jechal to nie polecam jechania S22 w
                                              > strone Borrego Springs. Lepiej pojechac 2 do 78 a potem S3. Na S22 jest bardzo

                                              niedwne odkrycie - na 78, kawalek na zachod od Ocotillo Wells jest sliczny
                                              slot canyon ;o)

                                              > stromy i dlugi zjazd gdzie mozna spalic hamulce.

                                              za to widoki sa sliczne. i czasami kozice do zdjecia pozuja ;o)

                                              > Ten park ma tez to dobre ze nie placisz zadnych fees, mozesz sie rozbic z
                                              > namiotem gdzie chcesz i mozesz palic ognisko gdzie chcesz pod warunkiem ze nie
                                              > jest bezposrednio na ziemi. Niestety sezon kampingowy sie powoli konczy :(
                                              > W Death Valley bylem kiedys wiosna (kwiecien) ale poza 115F kwiatow raczej
                                              > niewiele zobaczylismy ;)

                                              trzeba bylo podjechac gdzies wyzej... poszczegolne rejony DV kwitna o roznej
                                              porze, im wyzej tym poznie... a przez to, ze wysoko moze tam byc calkiem bardzo,
                                              to DV atrakcja jest caloroczna - w lecie mozna spac nad lemierzami (kilns) w
                                              Wildrose Canyon - ladny kemping (Mahogany Flats), tyle ze bez wody. widoki
                                              sliczne. i jeszcze na Telescope Pk mozna stamtad polezc...

                                              l

                                              > Haleakala crater? Tam niestety jeszcze nie dotarlem :(
                                              >
                                        • lukasz97 Re: Piekna Kalifornia 14.04.04, 07:20
                                          kalifornian napisał:


                                          > W Antelope Valley zaczyna sie okres na California Poppy czyli cale kilometry
                                          > rozsianych makow. Wyglada to prawie jak pozar. Polecam jesli nie byles tam

                                          w ostatnia (ie Wielka ;o) sobote w okolicznych pagorach bylo zielono, ale
                                          maczkow zdecydowanie brak. przynajmniej w Poppy Preserve. albo jeszcze za
                                          wczesnie, albo kiepski rok... :o[ kto nie widzial tutejszej pustyni z sezonu
                                          z El Nino (97/98), niech zaluje (ogladajac album z obrazkami Dykingi ;o)
                                          l
                                          • kalifornian Re: Piekna Kalifornia 14.04.04, 07:31
                                            Ja niestety nie widzialem gdyz mnie tu nawet nie bylo.
                                            Ale w ostatnich latach nasycilem sie, jesli wogole mozna, widokiem kwitnacych
                                            kaktusow i makow.

                                            Co to za album? Gdzies na necie?
                                            • lukasz97 Re: Piekna Kalifornia 14.04.04, 08:02
                                              kalifornian napisał:

                                              > Ja niestety nie widzialem gdyz mnie tu nawet nie bylo.
                                              > Ale w ostatnich latach nasycilem sie, jesli wogole mozna, widokiem kwitnacych
                                              > kaktusow i makow.
                                              >
                                              > Co to za album? Gdzies na necie?

                                              papierowy. do dostania w amazon i pokrewnych:

                                              Desert: The Mojave and Death Valley
                                              by Janice Emily Bowers & Jack Dykinga
                                              ISBN: 0810932385

                                              lukasz
                                            • lukasz97 Re: Piekna Kalifornia 14.04.04, 08:04
                                              kalifornian napisał:

                                              > Ja niestety nie widzialem gdyz mnie tu nawet nie bylo.
                                              > Ale w ostatnich latach nasycilem sie, jesli wogole mozna, widokiem kwitnacych
                                              > kaktusow i makow.
                                              >
                                              > Co to za album? Gdzies na necie?

                                              a strona autora (z galeria) jest pod:

                                              www.dykinga.com/
                                              l
                      • lukasz97 Re: 12.04.04, 17:47
                        Gość portalu: kalifornian napisał(a):

                        > Stasiu masz tu moj post bez logowania.
                        > Jestem inzynierem w tej firmie ktora mozesz zobaczyc w adresie, mozesz tez
                        > zobaczyc w jakiej okolicy mieszkam i wiedz ze finansowo to co mam doszedlem
                        > dlatego ze jestem inzynierem i nic poza tym.
                        > Wspolczuje ci ze zarabiasz 30k, z mojego punktu widzenia to wegetacja.

                        obawiam sie, ze mylisz pojecia... co innego przezycie, co innego robienie
                        za $30k/rok kariery na cale zycie...

                        Za $30k da sie bez problemu w rejonie LA _PRZEZYC_. Podatki zzeraja z tego ok
                        20%. Na mieszkanie w znosnej dzielnicy (West LA, Culver, Palms, Santa Monica)
                        wydac trzeba ok $10k-$12k/rok, na jedzenie (w domku, nie po knajpach ;o)
                        ok $10/dzien co daje $4k/rok, utrzymanie autka (ubezpieczenie, benzyna, itp)
                        - ok $2k/rok. zostaje ok $6k/rok - do zuzycia w sposob dowolny. Przez pare
                        lat da sie tak zyc i nawet conieco odlozyc.

                        Co innego robienie za takie $$ kariery na cale zycie. I to nie dlatego, ze za
                        mieszkanie chcialoby sie $30k/rok wydawac. Skadinad, jezeli te $30k wydajesz na
                        czynsz a nie na splate pozyczki na condo/dom to malo toto rozsadne; chociazby
                        dlatego, ze ceny nieruchomosci w CA ida ostatnio w gore w tempie ok 30%/rok
                        (poza Silly Valley ;o). Problem to fundusz emerytalny, $$ potrzebne na
                        wyedukowanie dzieci czy ewentualne kupno domu (czy chociazby condo)

                        > Jak widac zarabianie takich zasranych pieniedzy spowodowalo u ciebie
                        > totalkne

                        o zgorzknieniach itp nie bede sie wypowiadal ;o) Moze tylko o tym, ze
                        inzynierem stales sie w Plu a nie w US i dlatego tutejszej uczelnianej
                        rzeczywistosci nie znasz - pare lat spedzonych na uczelni jako 'postdoc'
                        za $30k-$40k/rok to normalny szczebelek w tutejszej uczelnianej karierze.
                        z zalozenia tymczasowy i stanowiacy, czesciowo przynajmniej) ciag dalszy
                        edukacji (vide formalnie pozycja postdocow na uczelni zblizona jest do
                        pozycji doktorantow czy studentow). po paru latach rzeczony postdoc
                        idzie albo do przemyslu albo stara sie gdzies o profesure. W obu przypadkach
                        zarobki wzrastaja ok 2.5/3x

                        lukasz
                        • kalifornian Re: 12.04.04, 20:42
                          Mozliwe ze masz racje z tymi 30k. Niestety ja sobie nie potrafie wyobrazic zycia
                          w ten sposob. Z mojego punktu widzenia to wegetacja. Nikogo nie nazywalem
                          zlodziejem. Drobna roznica.
                          Siedzcie sobie na tych postdocach, uczcie sie.
                          I nazywajcie ludzi ktorym w jakis tam sposob lepiej sie powodzi zlodziejami.
                          Przeczytaj wszystkie posty i policz ile obelg lub negatywnych opisow jest w
                          postach Twojego kolegi. Nie liczac juz bzdur ktore powypisywal.
                          • lukasz97 Re: 12.04.04, 21:21
                            kalifornian napisał:

                            > Mozliwe ze masz racje z tymi 30k. Niestety ja sobie nie potrafie wyobrazic
                            > zyci a w ten sposob.

                            no coz... masz szczescie ;o)
                            statystycznie, dochod _na rodzine_ w USA to $35k/rok. sporo osob w USA musi
                            wiec z tymi $30k na rok zyc a nie tylko 'wyobrazac sobie'

                            >Z mojego punktu widzenia to wegetacja. Nikogo nie nazywalem
                            > zlodziejem. Drobna roznica.

                            ja tez nie ;o)

                            > Siedzcie sobie na tych postdocach, uczcie sie.
                            > I nazywajcie ludzi ktorym w jakis tam sposob lepiej sie powodzi zlodziejami.
                            > Przeczytaj wszystkie posty i policz ile obelg lub negatywnych opisow jest w
                            > postach Twojego kolegi. Nie liczac juz bzdur ktore powypisywal.

                            nie pisze w imieniu mojego kolegi tylko we wlasnym...

                            lukasz
                        • kalifornian Re: 12.04.04, 20:45
                          > inzynierem stales sie w Plu a nie w US i dlatego tutejszej uczelnianej

                          Skad takie zalozenia? Jestescie podobno naukowcami?
                          Tego was ucza na uczelni? Zakladanie czegos na podstawie widzimisie?
                          • lukasz97 Re: 12.04.04, 21:16
                            kalifornian napisał:

                            > > inzynierem stales sie w Plu a nie w US i dlatego tutejszej uczelnianej
                            >
                            > Skad takie zalozenia? Jestescie podobno naukowcami?
                            > Tego was ucza na uczelni? Zakladanie czegos na podstawie widzimisie?

                            skad zalozenia ? bo z tego co piszesz brak znajomosci tutejszych realiow
                            az bije...

                            lukasz
                          • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 12.04.04, 21:18
                            Ja rozumiel Lukasza:
                            Wiesz skad zalozenie ze ksztalciles sie w Polsce?
                            Bardzo duzy odsetek ludzi w Polsce nie rozumie tego co czyta:
                            po tym jak komentujesz moje posty -to prosta konkluzja.
              • waldek.usa Re: Nie na temat ... 12.04.04, 18:37
                kogo obchodzi ile wydajesz na mieszkanie?

                A intern po medycynie za 30k wyzyc musi przez kilka lat, taka jest cena duzej
                forsy w przyszlosci. Dlatego ma sie roommates i wyzyc mozna, ale ty przez to
                nie przeszedles, bo skonczyles Ivy League i rodzice zafundowali chalupe.
                Wiec nie wydziwiaj, bo tak lamentujesz, ze az dziwne i podejrzane to sie robi...
                • lukasz97 Re: Nie na temat ... 12.04.04, 19:02
                  waldek.usa napisał:

                  > kogo obchodzi ile wydajesz na mieszkanie?
                  >
                  > A intern po medycynie za 30k wyzyc musi przez kilka lat, taka jest cena duzej
                  > forsy w przyszlosci.

                  ... i pewnosci, ze, w odroznieniu od inzynierow roznej masci, pozycja nie
                  bedzie jedna z tych, co ja 'off-shore outsource' do Indii ;o)

                  lukasz
                  • waldek.usa Re: Nie na temat ... 12.04.04, 19:47
                    lukasz97 napisał:

                    > waldek.usa napisał:
                    >
                    > > kogo obchodzi ile wydajesz na mieszkanie?
                    > >
                    > > A intern po medycynie za 30k wyzyc musi przez kilka lat, taka jest cena du
                    > zej
                    > > forsy w przyszlosci.
                    >
                    > ... i pewnosci, ze, w odroznieniu od inzynierow roznej masci, pozycja nie
                    > bedzie jedna z tych, co ja 'off-shore outsource' do Indii ;o)
                    >
                    > lukasz



                    Niestety masz racje
                • kalifornian Re: Nie na temat ... 12.04.04, 20:34
                  Nie madrz sie za bardzo Waldziu bo jak zwykle masz niewiele do powiedzenia poza
                  zwyklym wymadrzaniem sie.
                  • Gość: Stanislaw Re: IP: *.mbi.ucla.edu 12.04.04, 21:13
                    Mam wrazenie kalifornian ze to czysta psychologiczna projekcja -jak cie znam z
                    postow to Twoje slowa krytyki wobec Waldka pasuja do Ciebie jak ulal, podobnie
                    jest z Twoja krytyka mnie...
                    • waldek.usa Re:Stanislawie 12.04.04, 22:05
                      Gość portalu: Stanislaw napisał(a):

                      > Mam wrazenie kalifornian ze to czysta psychologiczna projekcja -jak cie znam
                      z
                      > postow to Twoje slowa krytyki wobec Waldka pasuja do Ciebie jak ulal,
                      podobnie
                      > jest z Twoja krytyka mnie...



                      Powiedzmy sobie prosto z mostu: dokladnie tak wlasnie jest z tym tu
                      kalifornianym, jak powyzej.
                      Zabiera glos w sprawach, na ktorych sie nie zna, juz wyrobil sobie "opinie" na
                      innych forach.
                      Ma bujna fantazje, a jakze, choc od czasu do czasu ma racje.
                      Ale rozlozyl Pan (oraz Lukasz) go na czynniki pierwsze stosunkowo szybko i bez
                      problemu, on nie ma pojecia o realiach, szczegolnie akademickich.
                      Moj cytat:

                      "A intern po medycynie za 30k wyzyc musi przez kilka lat, taka jest cena duzej
                      forsy w przyszlosci. Dlatego ma sie roommates i wyzyc mozna, ale ty przez to
                      nie przeszedles, bo skonczyles Ivy League i rodzice zafundowali chalupe."


                      I to go najbardziej meczy, bo na inzyniera to ani logiki, ani analitycznego
                      podejscia, ani wspomnien - nie ma.
    • alex113 Re: Wybór miejsca w USA 10.04.04, 01:35
      Gosiu zatrzymanie sie poczatkowo u cioci to najlepsza propozycja. Pamietaj ze
      zajmie wam kilka tygodni zalatwienie Social Security number (to tutejszy PESEL)
      wyrobienie lokalnych praw jazdy itp. Nawet gdybyscie tu przyjechali z walizka
      gotowki bez tych dokumentow, umowy o prace i chocby kogos kto za was moze
      poreczyc, nikt wam nie wynajmie na normalnych warunkach mieszknia, nie
      zarejestruje samochodu i nie zalozy telefonu (niezbednego do znalezienia pracy)

      Zatrzymajcie sie u krewnych na kilka miesiecy a potem wybierzcie sie tam gdzie
      wam powazny pracodawca zaoferuje chocby jeden etat. Z umowa o prace i kompletem
      lokalnych papierow mozecie sie przenosic.


    • Gość: 26_MONIKA@interia. Re: Wybór miejsca w USA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.04.04, 03:34
      chciala bym sie dowiedziec czy bylo juz losowanie tych wiz do usa bo my z mezem
      tez wyslalismy i niewiemy kiedy to moze cos przyjsc jesli oczywiscie
      wylosujemy i czy to gdzies mozna sprawdzic np w ambasadzie usa czy moze jest
      losownie w paru turach jeli mozesz to odpisz pozdrawiam
      • Gość: s... Re: Wybór miejsca w USA IP: *.anhmca.adelphia.net 13.04.04, 05:49
        Jezeli emigrowac do USA to tylko do Kalifornii.
        Czy to na polnoc (okolice San Francisco) - mieszkalem tam 10 lat,
        czy na poludnie - rejon Orange County.
        Powiem krotko:
        Kalifornia to jest to!
        • Gość: Ewa Re: Wybór miejsca w USA IP: *.client.comcast.net 13.04.04, 06:16
          Jak podoba sie Wam w Kalifornii mieszkanie na karpecie?
          Mnie to dobija, a znalezienie czegokolwiek z parkietem
          jest niemozliwe.
          • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 13.04.04, 09:38
            Fajnie tak po Świętach poczytać tyle różnych ciekawych postów... Jedno jest
            pewne: macie różne propozycje, my na pewno zatrzymamy się u ciotki na dzien
            dobry. Myśleliśmy i zastanawialiśmy się tak poważnie nad tym wyjazdem i zgodnie
            chórem z mężem odpowiedzieliśmy że chcemy i jesteśmy ciekawi. Californian, do
            Ciebie napisze prywatnie:) A ja wciąż i nadal czekam na nowe propozycje:)
            Miłego po Świętach!!!!!!!!!
          • waldek.usa Re: Wybór miejsca w USA 13.04.04, 14:53
            Gość portalu: Ewa napisał(a):

            > Jak podoba sie Wam w Kalifornii mieszkanie na karpecie?
            > Mnie to dobija, a znalezienie czegokolwiek z parkietem
            > jest niemozliwe.



            Jestem troche zaskoczony, ze parkietow brak. Zapewne na tym polega "urok"
            Kalifornii, o ktorym co poniektorzy trabia, oraz dziura budzetowa.
            Na powaznie, mieszkam w Bostonie. Parkietow i desek nie brakuje, architektura
            kolonialna nie przewidywala karpetow. Karpety to taniocha w porownaniu z
            drewnianymi podlogami, kladzie sie je na najtansze plyty i muzyka gra.
            Piekno architektoniczne Bostonu rozklada na lopatki Kalifornie. Jest to jedyne
            miasto w USA z europejskim duchem i potezna historia. Sa cztery pory roku, jest
            normalnie.
            Miasto niewielkie, wygodne, bardzo duzo uczelni i miedzynarodowych studentow,
            prezne zycie kulturalne, miasto nalezy koniecznie odwiedzic.
            Jesli idzie o kieszen, to Boston zdecydowanie nie jest dla wszystkich, jest
            bardzo drogi i w tym przypadku Kalifornia jest lepsza.
            • Gość: SoCal Re: Wybór miejsca w USA IP: *.oc.oc.cox.net 13.04.04, 17:34
              Po takich tekstach nic tylko mozna sie zalamac.
              Ocena miejsca na podstawie karpetow...

              Co mnie na przyklad sie nie podoba w New England to ze w pazdzierniku leza duze
              ilosci suchych lisci. Nie wnerwia was to? W Kalifornii zjawisko prawie nie
              wystepuje.


              Bardzo fajnie ze Ci sie podoba Boston. Ale watpie akurat czy jest lepszy niz
              setki innych miast. Jest po prostu inny. Jednym sie podoba do zycia innym na
              wakacje. A co do por roku? Myslalem ze sa trzy: zajebiscie ziman zima,
              zejebiscie gorace i wilgotne lato i Big Dig.
              A Kalifornia? Ludzie glosuja nogami. Najbardziej rozwijajacy sie stan USA gdzie
              przybywa najwiecej ludnosci.
              • starypierdola California: migration 13.04.04, 19:52
                www.dof.ca.gov/html/Demograp/E-1text.htm

                SP
              • waldek.usa Re: Wybór miejsca w USA 13.04.04, 20:53
                Gość portalu: SoCal napisał(a):

                > Po takich tekstach nic tylko mozna sie zalamac.
                > Ocena miejsca na podstawie karpetow...



                Hehehe, zgadzam sie, jak ta kobita mogla cos takiego.
                Nie pasuje jej, bo sa karpety...


                >
                > Co mnie na przyklad sie nie podoba w New England to ze w pazdzierniku leza
                duze
                > ilosci suchych lisci. Nie wnerwia was to? W Kalifornii zjawisko prawie nie
                > wystepuje.
                >


                Nie, ludzie sa przyzwyczajeni. Foliage w New England jest bardzo malowniczy.


                >
                > Bardzo fajnie ze Ci sie podoba Boston. Ale watpie akurat czy jest lepszy niz
                > setki innych miast. Jest po prostu inny.




                Jest unikatowy, znajdz mi taki drugi. Ludzie tu przyjezdzaja i zostaja
                (oczywiscie nie wakacjusze i nie od razu).


                Jednym sie podoba do zycia innym na
                > wakacje. A co do por roku? Myslalem ze sa trzy: zajebiscie ziman zima,
                > zejebiscie gorace i wilgotne lato i Big Dig.


                E tam, przesadzasz, tu trzeba pomieszkac, zeby wiedziec. Ten Big Dig to
                wesole ;)
                Blizszy prawdy bylbym ja mowiac ze w Kalifornii jest ciagle to samo i samo i
                samo i nudne. W sumie klimacik jest przyjemny, nie powiem.



                > A Kalifornia? Ludzie glosuja nogami. Najbardziej rozwijajacy sie stan USA
                gdzie
                > przybywa najwiecej ludnosci.


                To zalezy od mozliwosci i sytuacji, najlatwiej jest tam, gdzie sie najprezniej
                sprawy tocza, nic dziwnego, ze wszyscy sie pchaja.
                Ludzie do Massachusetts tez przyjezdzaja, m.in. z powyzszych powodow.


                Suma sumarum:

                wszedzie moze byc dobrze, ale...

                if life sucks, it sucks everywhere, don't care how nice and pretty.

                Nie rozumiem dlaczego ludzie wogole zadaja tego typu pytania, pogrzebac po
                necie i mozna sobie jakies obiektywne zdanie wyrobic.
                A tutaj? Gucio, kazdy swoje miejsce lansuje, ale kazdy to nie osobnik zadajacy
                pytanie. Nie wiem, ja swoj wybor podjalem wlasnorecznie.
          • lukasz97 Re: Wybór miejsca w USA 13.04.04, 19:08
            Gość portalu: Ewa napisał(a):

            > Jak podoba sie Wam w Kalifornii mieszkanie na karpecie?
            > Mnie to dobija, a znalezienie czegokolwiek z parkietem
            > jest niemozliwe.

            uh... mozliwe pewnie jest, tylko ze za odpowiednia cene :o[
            A jak ktos ma wlasne, to gestosc HomeDepot w CA pewnie
            od przecietnej nie odstaje ;o)

            lukasz
            • Gość: Ewa Re: Wybór miejsca w USA IP: *.client.comcast.net 14.04.04, 06:19
              Hard wood floors ma wiekszosc domow i flatow w SF a w Bay erii niema szans na
              wynajecie niczego. Nie bedziemy dojezdzac do naszych prac w Bay area z SF po
              70,80 mil dziennie w jedna strone. Zreszta zycie w SF jest cholernie uciazliwe.
              No chyba ze kupimy bude za minimum 500000$ - tanszych niema i polozymy parkiet.
          • Gość: Gosia Re: Wybór miejsca w USA IP: *.profarb.com.pl 14.04.04, 15:29
            dzięki wielkie za pomoc. Podkreślam ze czytam dokładnie wszystko, cczesc z
            waszych opinii jest dziwna (?) , ale szanuję je. I rzeczywscie to ja muszę
            zdecyować kto z was kłamie, a kto pisze prawdę....
            • kalifornian Re: Wybór miejsca w USA 14.04.04, 16:59
              Jedno co jest pewne to najwazniejsze beda Twoje doswiadczenia. Bardzo czesto nie
              jest to do porownania z nikim innym.
              Musisz tez sie przyzwyczaic ze ludzie narzekaja. Sama tez podejrzewam bedziesz
              narzekac. Zwlaszcza na poczatku. Nikt nie zaprzecza ze tutaj jest inaczej. I z
              reguly kazdy kto przyjedzie dostrzega innosc od tego co mial u siebie w domu. Ta
              innosc wlasnie powoduje narzekania. A to brak parkietu, a to pralki nie takie, a
              to buty do kitu, drewniane domy i jeszcze setki innych.
              Nie ma w tym nic nienormalnego. Normalna ludzka reakcja czlowieka ktory zostal
              wyrwany z biezpieczenstwa znanego sobie srodowiska do czegos zupelnie nowego i
              innego a co najwazniejsze NIEZNANEGO.
              Problem zaczyna sie wtedy gdy nie umiemy poznac i zrozumiec gdzie jestesmy. Nikt
              nigdy nie twierdzil ze Ameryka zwierciadlanym odbiciem miejsca w ktorym
              mieszkasz. Trzeba ja poznac i zrozumiec dlaczego jest inna i jak jest inna. To
              my musimy dopasowac swoje zycie a nie na odwrot. Wiekszosc emigrantow bardzo
              szybko daje sobie z tym rade. Narzeka sie zawsze gdyz to jest natura czlowieka.
              Ale zaczynasz rozumiec ze drewniane domy to moze i lepsze niz betonowe, ze
              pralki wcale nie sa takie zle a juz na pewno suszarka jest doskonalym
              wynalazkiem, te wielkie samochody sa calkiem wygodne i okazuje sie po poznaniu
              sklepow itp ze w zasadzie to wcale nie jest gorzej a jest lepiej. Nie znaczy to
              wcale ze w Europie nie ma lepszych rzeczy! Sa a jakze! Ale nie staje sie to
              powodem do oceny tego co jest tutaj.

              Najwiekszym problemem jest gdy takie narzekanie nie przechodzi. Spotyka sie
              ludzi ktorzy po 10 latach tutaj nadal ci potrafia powiedziec o ogolnym
              dziadostwie bo nie ma karpetow itp. To jest ich osobista tragedia. Im dluzej tu
              sa tym bardziej gorzknieja wtapiajac sie w tutejsza rzeczywistosc. Bardzo czesto
              zeby zagluszyc w sobie te problemy zaczynaja n arzekac, ba!, wrecz nienawidzic
              Polski i Europy wogole. Czego mamy przykladow az nadto na forum.

              Dla kazdego emigranta najwazniejsze jest aby pamietal ze tutaj jest INACZEJ i
              potrafil zrozumiec ze to ON musi sie dostosowac.
    • starypierdola California 18.04.04, 16:50
      A dzisiejszej prasy:

      "...The notorious San Andreas fault may be on the cusp of producing a flurry
      of earthquakes that could rattle South California with a strong temblor ...

      ... The southern portion of the fault last ruptured in 1857. Current levels of
      strain measured on San Andreas are at their highest in 1500 years and suggest
      the fault is due to begin releasing that pent-up energy ...

      ...An earthquake on the southern San Andreas of magnitude 7.5 or larger could
      kill thousands of people in greater Los Angeles area and cause damage estimated
      in tens of billions of dollars, experts have said".

      Biedny Californian. Przyjdzie sie skladac na stype!.

      SP
      ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja