nie umiem zyc w usa...

26.10.10, 19:56
juz 4 lata mija jak tu jestem . i ciagle mysle tylko o PL i marze o powrocie - zebysmy sie z M przerprowadzili. codziennie slucham polskiego radia, czytam tylko po polsku. tesknie i mysle jak tu jechac - a bylam juz 2 razy w lato na pare tyg. i wracalam z lzami i niechecia. mieszkam na poludniowym zachodzie usa wiec z dala od polskiej community i z dala od znajomych nam w Pl lasow , jezior itp.
czasem mysle ze tu to czas stracony jakias hibernacja, choc mam fajnego M i syna. pracowalam ale nie dawalo mi to takiej satysfakcji jak w pl, bo moje wyksztalcenie nie liczy sie tu za bardzo.
czy ktoras z Was tez tak czuje lub wyszla z tego marazmu po X latach ?
albo w koncu przeprowadzila sie do PL i wszystko wrocilo do normy ?

myslimy o przeprowadzce na east coast - czy to mi pomoze ?
    • magdamajewski Re: nie umiem zyc w usa... 26.10.10, 20:22
      przez dobrych kilka lat tez tak mialam ba nawet teraz w jakims tam malym bo malym procencie teskno mi za Polska. Niektorzy sie adoptuja szybko, innym to troche zajmuje ale sa i tacy ktorzy nigdy nie sa w stanie sie zaaklimatyzowac. Emigracja jest ciezka i niestety nie kazdy sie nadaje na emigranta. Przyzam szczerze ze gdybym wiedziala jak ciezko jest (przynajmiej na poczatku) bo chyba bym sie nie zdecydowala na wyjazd.
      Ja wyjechalam 12 lat temu, tutaj nauczylam sie doroslego zycia i wiem ze odnalezc w Polsce byloby mi bardzo ciezko. Rodzina mnie odwiedza w miare czesto, zaczelam w miare regularnie tam latac, mam swoja rodzine i grono znajomych. W Polsce znajmomi i rodzenstwo sie rozjechalo. Kazdy zyje swoim zyciem, przynajmnie tak jest w moim przypadku, wiec spotaknia bylyby rzadkie.
      Dopoki sie czlowiek nie zdecyduje gdzie chce zyc, to zawsze bedzie taki rozdarty. Jedna noga tutaj druga tam.
      Ja przeprowadzialam sie w miejsce ktore mi troche Polske przypomina. Mam fajny park gdzie sa alejki i czlowiek sie czuje jak w lesie, blisko mam wode i przyznam sie ze poczulam sie duzo lepiej po przeprowadzce.

      • arybka68 Re: nie umiem zyc w usa... 26.10.10, 22:00
        Moje 4 lata w USA minely w sierpniu. Mieszkam na wsi, daleko od wszystkiego i od Polakow. Gdybym wiedziala wczesniej jakie zycie mnie tu czeka, za zadne skarby maz by mnie tu nie zaciagnal :/ On sie tu urodzil, wiec dla niego jest oki a mial juz dosyc zycia w Polsce i dlatego sie przenieslismy. Ja juz nie mam szans zeby wrocic do Polski chyba ze bez meza, wiec powoli zaczynam sie przyzwyczajac :( Mam nadzieje tylko ze zamieszkamy troche blizej filadelfii, zeby bylo blizej cywilizacji ;) W Polsce zostali przyjaciele. Takich tutaj nie znajde, wiec pielegnuje te przyjaznie na odleglosc. Jestem w Polsce co 2 lata i jakos musi wystarczyc. Mnie tutaj wykancza odleglosc, ze wszedzie jest daleko no ale to dlatego ze mieszkam w srodku niczego jak to ktos powiedzial. Mam nadzieje, ze jakos uporam sie z tym wszystkim i z czasem bedzie lzej ale ze na 100% sie przystosuje to nie sadze :( Moze przeprowadzka dla was bedzie pomocna, sprobujcie jezeli macie mozliwosc. Ja wiem napewno, ze musze sie stad wyniesc, zeby jakos lepiej funkcjonowac. Zycze wytrwalosci i dobrych decyzji :)
        • kaja7 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 13:59
          U mnie za miesiac mija 5 lat. Chyba tez bardzo cierpialam te zpierwsze 4 lata. Kilka powodow: nie mialam pracy tak dobrej i satysfakconujacjej jak w POlsce, mieszkamy w malej miescowosci, kolezanki i rodzina wszyscy w POlsce. Teraz chyba dopiero zaczelam oddychac i naprawde sie cieszyc bo mam prace co daje mi satysfakcje (jeszcze nie ta wymarzona) i zarabiam tez fajnie. Zaczelam dostrzegac uroki malej miejscowosci pracuje od 6-3 i juz 3.05 jestem w domu, czesem ide do YMCA na 45 min i odbieram synka z YMCA day care. Przekonalam meza ze moze sie przeprowadzimy do Madison, WI i o dziwo on chce (pochodzi tez miejscowosci o 6000mieszk). Mam duzy kontakt z polskimi kol. Bylam dwa razy od 5 lat w Polsce a moja mama jest teraz juz 3 raz u nas.

          Kiedys jak mieszkalam w Niemczech przez 1.5 roku czytalam arukul ze emigranci na poczatku sa zadowoleni nowym miejscem sa w eurorii, wszytko jest nowe, potem przychodzi kryzys, tesknota, potem znow ok - tak jak sinusoida. Nie pamietam tylko jaki to byl przedzial czasowy, kiedy to nastepuje. Chyba troche prawdy w tym jest.



    • reninka72 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 14:54
      U mnie przeprowadzka do Ciupagowa zrobila ogromna roznice. Jestem w Stanach juz 9 lat, troche na poludniu, pozniej 3 lata w Kalifornii - bylam bliska depresji. Nie chcialam sie przenosic do Chicago, widzialam je przez pryzmat stereotypow ale amerykanski maz mnie przekonal. Od razu zrobilo mi sie lepiej :) W sumie po jakichs 7 latach, to podobno srednia dla imigrantow, choc niektorzy zawsze zyja w rozkroku. Poszlam do graduate school, znalazlam prace lepsza niz mialam w Polsce, urodzily mi sie pol-amerykanskie dzieci i jest mi dobrze. W tym roku bylam w Polsce pierwszy raz od 4 lat i pierwszy raz od emigracji poczula, ze to nie jest juz moj dom, ze chce wracac do Stanow, bo tu jednak bardziej czuje sie u siebie. Nie znaczy to, ze wszysto jest cacy, wiele rzeczy mnie drazni w Stanach ale jednak z czasem zapuscilam tu korzenie.
      Doradzalabym ci przeprowadzke w wschodnie wybrzeze. Kazdy jest inny ale w moim przypadku bardo pomogla zmiana krajobrazu na bardziej znajomy (naprawde!), dostep do polskich sklepow, ksiazek, bardziej "europejski" styl zycia. Mieszkamy z dala od Polonii, ale czuje sie tu na swoim miejscu. Powodzenia!
      • oliv2 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 17:02
        chyba wiekszosc osob teskni. i to jest normalne, zwlaszcza jak sie w PL zostawilo rodzine i przyjaciol z ktorymi sie mialo swietne relacje, nawet dziwne by bylo nie tesknic.
        u nas niedawno minelo dopiero 3 lata tutaj - i jest nam ciagle tak samo. tzn dobrze jest tutaj, ale w PL tez bylo bardzo dobrze i mysle ze podobnie byloby jakbysmy wrocili (choc boje sie troche ze juz troche tu wsiaklam, przywyklam do innego stylu).
        w wakacje jak bylismy w PL bylo na prawde ciezko wrocic. w marcu jedziemy znowu i to mnie bardzo cieszy.
        ale na pewno nie uwazam ze czas tutaj to czas stracony - wrecz przeciwnie. doksztalcamy sie, poznajemy nowych ludzi. jedynie smutno mi sie robi jak sobie pomysle ze mialabym nigdy nie wrocic.
        • kaja7 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 17:43
          Wlasnie OLIV2 jest zawsze szansa na dosksztalcanie sie, trzeba tylko chciec. W polsce jest gorzej z tym. Zyje mi sie tu naprawde wygodniej niz gdybym zostala w POlsce - chociaz pracowalam na uczelni.

          Nawet jesli sie ma malo urlopu to bezplatny zawsze (prawie zawsze) mozna wziac!!!!!!!!!!!! i pojechac na 3 tyg do Polski.
          • happiest1 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 18:18
            Tez tak mialam i czasem nadal mam. Chcialabym wrocic ale maz jest amerykaninem i nie da sie go przekonac:) Na poczatku mialam duze doly, nie moglam zaprzyjaznic sie z amerykankami, Polakow tu malo, ale jacys sa. W koncu poznalam tez fajne amerykanki i spotykamy sie regularnie. Dzieci troche podrosly i zaczely chodzic do przedszkola, ja zapisalam sie do szkoly. Czas mi teraz tak szybsko leci ze nawet nie wiem kiedy. Najgorzej jak dzieci sa male i siedzi sie w domu caly czas. Ja mieszkam w NM wiec nie ma tu nic z polskich krajobrazow, ale przyzwyczailam sie i podoba mi sie.
            NA pocieszenie powiem Ci ze moj kuzyn po latach mieszkania w Stanach wrocil do Polski, bardzo chcial i nie podobalo mu sie tutaj, ale teraz w Polsce ma to samo, chcialby tu wrocic.
            • oliv2 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 20:35
              happiest1 napisała:

              > NA pocieszenie powiem Ci ze moj kuzyn po latach mieszkania w Stanach wrocil do
              > Polski, bardzo chcial i nie podobalo mu sie tutaj, ale teraz w Polsce ma to sam
              > o, chcialby tu wrocic.


              happiest, nie wiem czy to pocieszenie, ja sie tego wlasnie bardzo boje
              • arybka68 Re: nie umiem zyc w usa... 27.10.10, 20:48
                Z emigracja juz tak jest ze najczesciej jak jestesmy w Polsce to chcemy tu wracac a jak jestesmy tu to chcemy do Polski :/ Po kilku moze kilkunastu latach w koncu odnajdziemy wszystkie swoje miejsce, ale nigdzie nie jest idealnie i ja to sobie ciagle powtarzam :)
                • majan2 Re: nie umiem zyc w usa... 28.10.10, 02:59
                  My własnie wracamy po roku pobytu w małej miejscowości na wschodnim wybrzeżu (mąż miał prace tylko na rok), był to trudny, kosztwony i baaaardzo ciekawy rok. Widze ze tutaj dzieci miałyby lepiej niz w Pl, ale czy my to już nie wiem. Choć ludzie b życzliwi, ale tylko do pewnej janso określonej granicy, serdeczni ale tylko w pierwszym kontakcie. Po roku wracam i bede tesknić tylko za jedną znajomą, która tutaj poznałam, ale jest Polką.
                  Myśle, ze wschodnie wybrzeze (szczególnie pólnoc) powinno być łatwiejsze do życia bo bardziej europejska
                  • engee1 Re: nie umiem zyc w usa... 28.10.10, 04:34
                    tez tak czuje ,od samego poczadku nie lubilismy z mezem ameryki i wkrotce po blisko dziewieciu latach wrocimy do polski.
    • inanna1 Re: nie umiem zyc w usa... 28.10.10, 05:00
      Tez tak czuje, nawet zaczynam to traktowac jako swoja porazke. Mieszkamy w US od czterech latach, San Diego Ca. Mnostwo przeprowadzek, zawsze wynajem..obco, straszno. Nawet nie przypuszczalam, ze natkne sie na tak wiele swoich ograniczen, ktore wciaz doswiadczam tutaj. Zawsze tu wracalam z postanowieniami, ze bede ogladala amerykanska telewizje, ze zatopie sie w jezyku, otworze na tutejszych ludzi. Nie potrafie. Czuje to nawet w ciele, jak jakies mrowienie, jakas martwice. Pustka. Jestem tu z dwojka swoich dzieci i mezem amerykaniniem. Wlasnie zaskoczyla nas trzecia ciaza i mamy tydzien na podjecie decyzji, zostajemy albo wracamy do Polski. Mielismy jechac na Boze Narodzenie do Polski i pewnie tam juz zostaniemy. Jest tylko jedna rzecz w Polsce, ktora mi ogromnie doskwiera. To Polska Atmosfera, na drodze, w sklepie, na ulicy. To jedyny powod dla ktorego chcialabym, zeby moje dzieci dorastaly w tutejszej zyczliwosci i uwazam, wysokiej kulturze. Ale ja tutaj nie potrafie funkcjonowac, w ich przedszkolu, szkole a jak twierdzi moj maz "when mamma is happy, everybody is happy" dlatego chyba czas wracac.
      • fogito Re: nie umiem zyc w usa... 28.10.10, 08:24
        A ja myslalam, ze tylko ja nie nadaje sie na emigracje do Ameryki. Od 10 lat jestem zona Amerykanina, ktorego poznalam w Polsce i ktory na szczescie bardzo chcial sie przeniesc do Polski. Od tych 10 lat czesto latamy do tesciow na kilka miesiecy i za kazdym razem czuje jak trace tam czas i zycie ze mnie ucieka. Nie umiem sie dostosowac i juz nawet nie chce.
        Na szczescie maz ma dobra prace w Polsce i robi szybka kariere a ja mam nadzieje, ze nie nadejdzie nigdy ten moment, ze musielibysmy Polske na stale opuscic. Dziecko odnajduje sie fantastycznie w dwoch swiatach, ale pewnie dlatego, ze Ameryka dla niego kojarzy sie wylacznie z wakacjami i nie chodzeniem do szkoly.
        • mieta-pieprzowa Re: nie umiem zyc w usa... 28.10.10, 09:42
          oj dziewczyny - dzieki za odpowiedzi, lepiej mi sie zrobilo !! dzieki !
          a czy ktorych z Waszych M amerykaninow pracuje jako nauczyciel ? bo moj sie ksztalci w tym kierunku - przekwalifikowuje sie , no i jest szansa ze jak w Pl to by znalazl prace jako native speaker. no i ta wizja wraca jak bumerang w rozmowach, ale na razie musimy czekac jeszcze 2 lata na jego dyplom.
          ja tez mam poczucie , jak ktoras z przedmowczyn, ze zycie mi tu ucieka , mozg mi sie kurczy.
          wlasnie dzis tak z M gadalam ze ja tesknie za taka liczba przyjaciol i rodziny , a mu zalezy tylko na rodzicach i to tak ze moglby ich widziec raz na boze narodzenie przez te 2 tyg i git.

          nie ma przyjaciol zadnych, a reszta rodziny go nie obchodzi wcale w tym siostra.

          wiec to kolejny plus dla mnie, ze by tak nie tesknil i przezywal jak ja .

          musze wiec jeszcze 2 lata i 2 miesiace sie pokisic na tej pustyni......

          a potem zobaczymy...

          moj M marzy o przeprowadzce Maine - tam Polakow za duzo nie ma ale przynajmniej jest blisko do MASS. gdzie jest ich duzo no i z Bostonu mozna calkiem niezle doleciec do
          Pl.

          ale wszystko zalezy od pracy..

          tu gdzie mieszkam taki mlody nauczyciel podstawowki cudem moze znalezc prace taka bryndza. czy na wschodzie tez tak jest ????? czy ktos sie orientuje ????

          wyobrazam sobie ze w takim Maine niewesolo teraz tez jest.

          a w PL zawsze nauczycieli jezykow obcych brakuje ; )

          ale co to bedzie za 2 lata ?....
          • kaja7 Maz amerykanin nauczyielem 28.10.10, 14:45
            Zanim jeszcze wyszlam za mojego meza on przyjechal do POlski na rok zeby sie lepiej poznac. Poznalismy sie przedtem w Niemczech jako wymienni studenci, bylismy jako przyjaciele. PO dwoch latach (nie mielismy kontaktu) on zaproponowal, ze mnie odwiedzi i zostanie w polsce na rok i zebym znalazla mu prace i mieszkanie (rok 2004/2005). On jest nauczycielem niemieckiego, social science oraz czytania (od niedawna). Skracajac moja historie..... w polsce znalazlam mu prace w Collegu Jezykow Obcych. Uczyl konwersacji i inne klasy w weekendy. Nie byl nigdy jako master degree, bo nie mial nostryfikowanego dyplomu (jest bardzo ciezko i tak bylo co najmniej 5 lat temu, wiec mial placone jako ktos bez studiow wyzszych, Polska jest trudna z nostryfikacja), ALE zarabial SUPER - Collage prywatny i uczyl przyszlych nauczycieli j.ang. Bardzo lubil ta prace. W tyg. wieczorami pracowal w Szkole Jezykowej - nie lubil tej pracy, ciezko bylo uczyc dzieci WYSLANE przez rodzicow, ktorzy mowia "O moj syn to juz od 6 lat UCZESZCZA na ang" Tam pracowal tylko dlatego ze szkola zalatwila mu wszytkie papiery, pozwolenia, wizy. Dyrektor Collagu chcial zeby byl na caly tydzien ale mial juz zobowiazania w tamtej szkole. BYl z niego BARDZO ZADOWOLONY. Bo amerykanscy nauczyciele naprawde sa porzygotowani do nauczania. Oni nie musza posiasc np calej dostepnej wiedzy z biologii, musza umiec jej nauczyc. Jedenj kwestii nie poruszam - emerytury - w Polsce pewnie by nie mial takiej dobrej jak tu "chyba"? bedzie mial.

            PO roku czul sie juz troszke zmeczony i ograniczony i mowil ze nie wyobraza sobie by nasze dzieci dorastaly w POlsce. Moglby uczyc, dawac korki - zarabiac, ale zycie i emerytura to nie jest pewien. Powiedzial ze jest zmeczony Europa (mieszkal tez 1.5 roku w Niemczech).

            POdjelismy decyzje o wyjezdzie a raczej jego wyjezdzie bo ja nie mialam wizy. A zeby ja dostac on musial miec prace w USA. Wiec siedzial u mnie na kanapie i szukal pracy w USA. Jedna TYLKO szkola zgodzila sie na webcam interview. On przy laptopie do polowy w szortach od polowy w ladnej koszuli mial interwiev z Manitowoc Public School District na nauczyciela niemieckiego. Dostal prace siedzac na mojej kanapie-:).

            Ja decydujac sie na wyjazd mialam straszne rozterki. Cale zycie uczylam sie niemieckiego (to byl jezyk do porozumiewania sie z moim amerykaninem -:)) nie znalam ang. - moze troche. Pracowalam na uczelni - nie lubilam tej pracy ze wzgledu na mentalnosc i stosunki panujace (nie chce mi sie myslec nawet na ten temat) wiec mialam ze i przeciw za wyjazdem. WIEDZIALAM ze musze zaczas tu (w USA) wszytko od poczatku w wieku 29 lat.

            Dodam ze Polska tez robi sie bardzo zapracowana i materjalistyczna (moze wiecej niz us) ludzi nie maja czasu itd. Te przyjaznie ze studiow sa najlepsze ale jak mowie kazdy sie porozjezdzal ma prace i dzieci i jest zajety.

            Jedna rzecz ktora lubie w US, ze mozna swoje zycie uksztaltowac, zaplanowac jak sie chce, nikt nie bedzie go komentowal i ganil bo odbiega od normy (jakiej normy?) i to ze nie czyje sie takigo stresu jaki mialam w Polsce. OWszem tesknie za rodzina i znajomymi, za polskimi pogaduszkami przy kawusi, oraz polskim jedzeniem, obyczajami. Bede wysylala moje dzieci do POlski, syna ucze polskiego (kupuje w chicago polskie ksiazki).
            • mieta-pieprzowa Re: Maz amerykanin nauczyielem 29.10.10, 07:47
              dziekuje za dluga odpowiedz ! ja tez ucze swojego syna polskiego.
              moj M bedzie mial dopiero BA w elementry teaching, ale moze jeszcze postudiowac jeden semestr - 15 kredytow u nas na uczelni zeby mial certyfikat naucz. ESL. - chyba z tym to do koledzu go nie przyjmia ??? ale do szkoly prywatnej tak. z moich spostrzezen to tu w stanach BA to wielki deal - w Pl dopiero mgr jako tako sie liczy.
              • robak.rawback zmeczony europa? a w jakim sensie? 31.10.10, 01:06
                ciekawi mnie kaja to co powiedzialas na temat tego ze maz byl zmeczony europa - a na co narzekal - ciekawa jestem jego punktu widzenia na europe? wez go pomecz zeby sie wypowiedzial w miare dokladnie
    • aniutek Re: nie umiem zyc w usa... 31.10.10, 14:37
      mialam tak przez 15 lat......
      IMO warto na seriozastanowic sie nad powrotem do PL.
      • kaja7 Re: nie umiem zyc w usa... 01.11.10, 12:55

        ok "robak" pomecze go. Niech powie kilka rzeczy ktore go meczyly.
        • kunegunda.online nie umiem zyc w usa... 01.11.10, 14:54
          Witam wszystkie forumowiczki. Ja jestem tutaj od 2 lat,przyjechalam tutaj dla meza...od prawie 10 lat pracowalam w Polsce i znam realia i moge sie tez wypowiedziec.
          Ameryka nie jest mlekiem i miodem plynaca to mozna sie bardzo szybko przekonac. Wszedzie jest tak samo i wszedzie gdzie bedziemy , bedziemy narzekac - takie sa wlasnie realia. To praca zla, to placa za mala, to ludzie jacys nie tacy zawsze bedzie cos. Mialam dobra prace i place w Polsce i odkad rzucilam tamta robote to snilo mi sie po nocach przez prawie 2 lata,ze do niej wracam, ale wciaz mam kontakt z ludzmi z firmy i wiem jak sie duzo zmienilo w tym czasie, jak ludzie z kazdym dniem drza,ze straca posade, jak odebrano im dodatki socjalne. Wiem,ze z dobrego ciezko przyzwyczaic sie na gorsze. Pracowalam wczesniej tez w innej firmie, gdzie krolowal mobbing, pracowalam tak przez 5 lat, nic nie moglam zrobic, bo praca i kasa, byla dla mnie wazna.Z tego co juz sie orientuje w USA, jest poszanowanie czlowieka wlasnie z tych pobudek ,ze mobbing jest nie tolerowany i szybko mozna takie zachowania tutaj ukrucic bez wiekszych konsekwencji dla samego siebie. Do czego zmierzam, otoz do tego,ze czy tutaj w USA czy w Polsce nie bedziemy zadowoleni z polityki jaka panuje.
          Jesli macie perspektywy na otwarce wlasnego biznesu - to jak najbardziej powrot i mozna czuc sie szczesliwym ,ze jest sie blisko rodziny i przyjaciol. Ale jak ktos juz wyze pisal, ze rodzina i przyjaciele maja wlasne zycie, wlasne obowiazki problemy, jedynie co mamy ulatwione to spotkania z nimi bez dluugich i kosztownych podrozy. Ja tez uwazam ,ze bycie z rodzina jest bezcenne i to,ze jestesmy od niej daleko to placimy ogromna cene tego,ze nie widzimy jak ojciec i matka starzeja sie, jak bardzo potrzebuja kontaktu z dziecmi, nie widzimy jak dzieci naszego rodzenstwa dorastaja, nie zawsze mozemy uczestniczyc w rodzinnych uroczystosciach.To jest jedynie dla mnie straszne i nie do przywykniecia.Mimo,ze znam realia pracy i zycia w Polsce prawie na bierzaco bo jestem jak pislalam od niedawna, to tylko do tej jednej sprawy ciezko sie przyzwyczaic i czlowiek jest rozdarty na maxa. Ale czasem dokonujemy takich a nie innych wyborow i nalezy szukac tego co jest nam bliskie, kontynuowac wlasne hobby by poczuc sie dobrze. Poki co realizuje swoje marzenia , ktorych niemoglam zrealizowac w Polsce a co bedzie dalej, czas pokaze.Pozdrawiam wszystkich.
          • mieta-pieprzowa Re: nie umiem zyc w usa... 03.11.10, 04:50
            dla mnie wlasnie rodzinne wartosci sa wazniejsze niz dobra praca - dobre zarobki, moga byc srednie tylko zeby zycie mialo jakas jakosc stworzona przez ludzi dla mnie waznych wlasnie , przez swieta prawdziwe- bo sorki ale tu to wszystko sie kreci wokol upieczenia indyka na obojetnie jakas okazje , potatoe salad i przyjecie gdzie wszyscy w t shirtach i jeansach jak gdyby nigdy nic. to mnie oslabia i zasmuca - ta bylejakosc ciagle , niby luz i fajnie jest ale strasznie plytko.
            przez te 4 lata tutaj w zyciu swym ,a juz mam 34 lata nie nasluchalam sie tyle - a to jego 3 zona, a odbierze go przyrodnia babcia, a rozwiodl sie juz 4 razy, itp... mowi to o totalnym rozpieprzeniu rodziny no i nie chche zeby w takich wartosciach moj dziec dorastal.
            nigdy w zyciu nie slyszalam i nie mialam niestety przyjemnosci poznac tylu ludzi majacych cos do czynienia z narkotykami. a wczoraj widzielismy z mezem jak sasiad jakis w samochodzie sobie w zyle daje - latarnia tak swiecila ze on nas nie widzial a my go przez okno tak - doadam ze nie mieszkam w zlym neighbourhood. taka srednia klasa. i jeszcze dzis moj M mowi o jakiejs babce co mieszka blisko nas, ze to jejst jej wnuczka a corka to jest crack head prostitute . pracowalam tez w przedszkolu, gdzie najgorsze chyba sie przydazylo - bo live in boyfriend zakatowal 2,5 latka na smierc..... widzialam go jak raz odprowadzal tego chlopca do przedszkola i coz k..... wa powiedzial na pozegnanie??? LOV YA ! a ten dzieciaczek mu odpowiedzial - i love u too.............................

            zbieg okolicznosci czy cos - w polsce z roznymi typami pijakow mniejszych lub wiekszych sie spotykalam , zadnego narkomana nie poznalam ani nie mialam za siasiada, w calej rodzinie mojej jedyny rozwod, wszyscy znajomi moi a mam ich wiele z jednym i tym samym malzonkiem przez lata - choc jest roznie. kolejny zbieg okolicznosci ??????

            nie chce zyc w takim szambie bez wartosci glebszych mimo ze wszyscy sie ladnie na ulicy pozdrawiaja.
            no i mieszkam w nevadzie - zapewne w innych stanch jest nieco lepiej ????
            • olensia Re: nie umiem zyc w usa... 03.11.10, 14:21
              Mysle ze masz duzego pecha. U nas wsrod znajomych nie ma takich przypadkow, sa dlugoletnie szczesliwe zwiazki malzenskie. A jak spedzasz swieta to mysle ze juz twoja sprawa. My obchodzimy swieta w typowo polskim stylu. Na poczatku proslismy aby sie wszyscy stosownie ubrali na ta okazje i jest super. Szykujemy typowo polskie potrawy ktorymi nasi amerykanscy znajomi sie zajadaja. Indyka w swieta u nas nie ma...
              • kunegunda.online nie umiem zyc w usa...-do Olensi 03.11.10, 14:56
                Masz absolutna racje, to od nas zalezy jak chcemy zyc w obcym kraju i jesli chcemy podtrzymywac nasze tradycje to tak jest i bedzie. I to jak kto zyje to najmniej powinno nas to obchodzic, bo najwazniejsze jest nasz swiety spokoj.....jesli ktos nie jest staly w uczuciach tutaj -hm... bo taki kraj , tak samo nie bedzie staly w Polsce bo tam tez tego nie brakuje, oj nie , znam tak duzo przypadkow zdrad i rozpadow zwiazkow, malzenstw, och szkoda gadac, i nie ma znaczenia czy zyjemy w malym czy w duzym miescie i narkotyki i inne uzywki sa wszedzie i prostytutki tez. Uwazam,ze nalezy znalezc jakies plusy rowniez zycia tutaj jesli sie tu jest inaczej faktycznie bedzie ciezko zyc w takim rozdarciu.pozdrawiam
            • kunegunda.online nie umiem zyc w usa...- hej Mieta... 03.11.10, 14:42
              Po czesci sie z toba zgodze, ja tez nie chcialabym by moje dziecko(ci) tutaj ksztalcily, ale nie wiem co bedzie. Jesli chodzi o zycie w Polsce uwierz mi, zmienia sie to tak szybko,ze wlos sie na skorze jezy. Wiadoma sprawa, byc moze z tych okolic co ty pochodzisz i ja jest spokoj,ludzie spokojnie zyja..... ale never mind. Co sie dzieje w kraju jestem na bierzaco , gdzyz mam zainstalowana polska mozilla w komputerze a tam sa Aktualnosci, ktore mam okazje czytac codziennie, a co czytam: zabojstwa, gangi, smiertlene karambole, wypadki, ale fakt co fakt, ten rok dla Polski byl nienajlepszy pomijajajc juz tragiczny wypadek samolotu prezydenta, ale powodzie, jak ludzie daja rade, jak zyja???!!! Ja ogromnie wspolczuje i solidaryzuje sie z ich cierpieniem.Ale odbiegam od tematu. A stare powiedzenie- wszedzie dobrze,gdzie nas nie ma, cos w tym jest. Narkotyki tez sa juz wszedzie nawet w tych najmniejszych miasteczkach. Jedyna rzecz,ktora mi sie podoba w Polsce a wkurza tutaj ,mniejsza biurokracja. Owszem za nie ktorym sprawami trzeba wystac w kolejce ale sporo juz mozna zalatwic przez internet a tutaj jak masz jakas sprawe to czasami moze sie ciagnac to miesiacami za nim dostaniesz odpowiedz....masakra jakas, a kultura i maniery sa juz na lepszym poziomie w Polsce niz kiedys. Wiesz rodzina rodzina, ale to o czym piszemy to samo zycie.I ktos kto jest powiedzmy 20 lat w USA to na bank bedzie ciezko mu sie przestawic na zycie w Polsce ,ale jesli jest zaledwie kilka lat i jest jeszcze przed 40-stka uwazam ,ze to najlepszy czas na powrot.Pewnie to co napisalam jest chaotyczne ale jakos nie moge pozbierac swoich mysli w jedna idealna calosc.Pozdrawiam
    • kunegunda.online nie umiem zyc w usa... 03.11.10, 15:11
      Och zapomnialabym , co mnie wkurza tutaj: polscy fryzjerzy, wciaz nie mam odwagi by pojsc do jakiego amrykanskiego czy innego :))) ale to jak bylam potraktowana przez polskich fryzjerow tutaj to jedna wielka masakra, choc fakt bylam u 3 dobrze scinaja, farbuja mozna czuc sie domowo itd ale jesli sie dobrze napiwkiem nie sypnie(taka moja opinia) to jesli bylas pierwsza dzisiaj to wyjdziesz jako ostatnia przed zamknieciem salonu. W Polsce mialam sprawdzonych fryzjerow w wielu miastach i nigdy ale to nigdy nie byalm tak potraktowana, tam wydaje mi sie ,ze ludzie cenia swoja prace i swoich klientowi przez to ,ze byc moze nie ma napiwkow to klienci sa traktowani jednakowo, ale wiadomo rozni ludzie roznie podchodza do pewnych spraw., ale to tak na marginesie. Jestem tu krotko to pewne sprawy mozna szybko wychaczyc, o i jeszcze jedno stare babsztyle pracujace w sklepach, co bardzo nie mile, bylam swiadkiem jak jakas meksykanka chciala kupic los na loterii to babka powiedziala do niej tak; " kurwa" co ci podac? Szok szok szok............bylam u innej tez i poprosilam ,zeby mi w czyms doradzila bo przeciez pracuje w tym wachu -olala mnie cieplym moczem .......ale tam gdzie pracuja mlodzi jest inaczej, lepiej.
Pełna wersja