Jak to jest z 3 dzieci?

15.02.11, 16:31
W glebi serca chce 3 dziecko. Mozg mowi NIE, maz jest chwiejny. Jak to jest jak trojka dzieci zajecie pozaszkolne- podwiezc przywiezc?. A nie chce rezygnowac z pracy i kariery. Mysle tez o przyszlosci i widze meza rodzine jaka radosc (maja 3) i wnuki. U mnie w rodzinie nikt nie mial 3 dzieci. ja jestem jedynaczka. I tak smutno czasem nie miec nikogo. Koszt 3 dzieci to colege. Bo przed colegem to zadne wydatki. Ale czas i jak skupic uwage na 3-ce. Nawet teraz zauwazam ze zajmujac sie noworodkiem zapomne o moim 4 latku.
    • magdamajewski Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 16:53
      chetnie poslucham bo tez mi po glowie chodzi 3-jka. z tym ze ja nie do konca sie z 2 jak uwinelam :)
      • beatamc Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 18:19
        zapytaj sie Agi...ona sie opiekowala zdaje sie 3 dzieci, w tym jedno nieszczesliwe wymagajace stalej opieki pielegniarki. Matka widuje dzieci ok 2h dziennie, ojciec chyba wiecej. Do 2 dzieci mieli 1 nianie, do 3 potrzebuja 2 na zmiane +pielegniarka do sredniego dziecka. Wyglada, ze kazdy jest zadowolony w tej rodzinie, nianie tez , bo dobrze im placa.
        • magdamajewski Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 18:53
          kazdy robi jak chce - tylko pamietaj ze spedzajac czas z dzieckiem liczy sie jakosc nie ilosc..
          • kaja7 Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 19:07
            magdamajewski zgadam sie - jakosc nie ilosc. Mozna siedziec z dzieckiem caly dzien i ogladac TV, wtedy czas zmarnowany.

            Moze dziewczyny wypowiedza sie z 3 ka dziec, jak sie je wychowuje.

            • magdamajewski Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 19:19
              tez z checia bym posluchala opini MAMY z 3-ka dzieci - jak ona sobie radzi ze wszystkim - opinia taty ewenutalnie tez moze byc :)
          • beatamc Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 19:58
            racja, dlatego ona z nimi spedza 2h.
            • magdamajewski Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 20:04
              chyba nie bardzo zrozumialas no ale to nie dyskusja na ten watek

              wiec wrocmy do tematu watku czyli odswiadczenie mam z 3-ka dzieci
              • edytkus Re: Jak to jest z 3 dzieci? 15.02.11, 22:11
                Ja mam dwojke rodzenstwa, nie uwazam ze to dobry model, najbardziej przechlapane w rodzinie ma srednie dziecko (i dlatego wg statystyk radzi sobie lepiej w zyciu). Dlatego moja corka jest jedynaczka. Jesli juz ktos bardzo chce to moze lepiej czworke, wtedy nie ma sredniego dziecka. Mamy znajomych ktorzy maja trzy dziewczynki, obydwoje pracuja ale weekendy, wakacje, wszystkie wolne momenty spedzaja cala rodzina, duzo razem podrozuja. Ale w ciagu tygodnia na wszystkie zajecia woza je dziadkowie, dorosle siostrzenice itp. Oni zawsze chcieli miec trojke, los chcial ze sa same dziewczynki a na dodatek spokojne i grzeczne. Za to kiedys opiekowalam sie trojka chlopcow, o matko co to byly za czarty ;), nawet rodzice nie dawali im rady, dom zdemolowany, ubrania poniszczone, matka na skraju zalamania ;), a mimo to wyrosly chlopaki na tzw. "porzadnych ludzi". Nie do wiary ile energii moze kryc sie w malych czlowieczkach LOL, a szkoly pokonczyli z honors. Slowem czy tak czy siak przy trojce dodatkowa pomoc to mus, dziadkowie, opiekunki, ktokolwiek. A do tego oczywiscie warunki lokalowe i finansowe (co trzy gęby to nie jedna :)), oraz wystarczajaco duze auto.
    • go-jab Re: Jak to jest z 3 dzieci? 16.02.11, 05:36
      ja mam trojeczke... co do rozwozenia po zajeciach itp to jeszcze sie nie wypowiem bo dopiero zaczynamy sie w to bawic - narazie staram sie zeby mogli w tych zajeciach uczestniczyc razem (przynajmniej starsza dwojka)... mam synka 5lat i 4 miesiace, corcie 3ipol letnia, i dzidziuliana co ma prawie 11 miesiecy... jest ostro ale wg mnie warto... trzeba bylo troche przewartosciowac i pozmieniac priorytety (nie da rady - przynajmniej w moim przypadku - utrzymac domu w nieskazitelnej czystosci /tak jak lubie/... wiec odpuscilam... poki jest w miare CZYSTO i do podlogi sie nikt nie przykleja to z BALAGANEM mozna sie nauczyc zyc)... w moim przypadku bardzo sprawdza sie posiadanie wiekszej ilosci dzieci - ja z tych mam nie bawiacych sie... nie lubie bawic sie lalkami, samochodami, etc... a tak dzieci maja towarzystwo do swoich zabaw - a ja im sie tylko przysluchuje i zza wegla przygladam... nawet dzidziusia juz tachaja do siebie, zeby im asystowal... poza tym nauczona nieciekawymi doswiadczeniami w rodzinie najblizszej doszlam do wniosku ze zwiekszajac ilosc wlasnych dzieci zwiekszam rowniez szanse na to ze normalne mi sie trafia i ze sie beda lubic... narazie nie narzekam, wrecz przeciwnie - goraco polecam model 2 + 3 :)
      • edytais Re: Jak to jest z 3 dzieci? 16.02.11, 20:04
        Ja mam 3 (dwie corki 10 i 7 lat oraz syn 5 lat). Jak byl maly to rzeczywiscie latwiej jest z 3 niz 2, bo jak sie dzidziusiem zajmuje to starsze sie nudzi. Najstarsza Nicole byla bardzo zazdrosna, bo zanim urodzila sie siostra to ja poswiecalam jej caly czas.... a tu trzeba teraz sie mama dzielic i nieciekawie bylo. Jak synek sie urodzil to bylo o wiele latwiej, bo dziewczynki sie razem bawily. Jak trzeba bylo to sie tez malym zajely na zmiane. Nieraz sa konflikty wiec jak sie 2 czubi to zawsze jest ten 3 backup ;) tak zartem .... Fajnie jest z 3, ale sa tez minusy, ktore zaczynam teraz odczuwac. Michael jest juz w wieku kiedy zaczyna miec zainteresowania inne poza zabawa i chce brac udzial w roznych zajeciach. Wlasnie wtedy jest ciezko. Ale to tez zalezy od tego jaka jest szkola, jakie zainteresowania dzieci, ile zajec cha i lubia i jak serio do nich podchodza. Mozna miec 15 zajec po lekcjach i nic w domu nie szlifowac tylko jedzic non stop lub wziasc cos 1 na serio, wiec jezdzenie odpadnie. Poza tym jesli mieszkasz w duzym miescie to nieraz daleko sa takie zajecia i jesli masz 3 dzieci, ktore trzeba rozwozic po calym miescie w roznych godzinach to moze byc naprawde nie latwo i stresujaco dla wszystkich. Zestresowana rodzina=niezybt szczesliwa IMHO.
        Do tego dochodza finanse. Moze byc tez nieciekawie np. jedno dziecko zainteresuje sie czyms w czym jest naprawde dobre, wiec warto inwestowac kase w dobrego nauczyciela, ale trzeba byc fair wobec reszty..... wiec moze to kosztowac o wiele wiecej niz sie wydaje przy 3 dzieci niz 2. Duzo rzeczy w PL jest za darmo za co tutaj w USA trzeba kupe kasy wydac.
        Ja mam luksus bo mieszkam w miasteczku gdzie wszystko jest pod nosem: nie wiecej niz 5 minut jazdy. Nie musze dzieci wozic na lekcje gry na instrumentach, same chodza, bo mamy 5 min na piechte (zajecia na uczelni gdzie maz pracuje i my mieszkamy 2 przecznice dalej). Nicole sama chodzi, potem idzie do meza i razem wracaja do domu. Innym razem w tygodniu Nicole i Emily tez same ida i wracaja do domu (razem razniej) ale ja nigdzie nie musze wychodzic, siedziec, czekac, dowozic, i moge sie zajac najmlodszym. Maz po lunchu idzie do pracy i zabiera malego do przedszkola na 3 godziny i czesto go przyprowadza. Zajecia plastyczne tez 5 min na piechte i starsze same chodza. Ja nie musze nikogo w samochod pakowac i moge sie najmlodszym zajac ipt. Mysle, ze wiele rzeczy musialabym uciac jesli mieszkalabym w duzym miescie i trzeba bylo dojezdzac. Mniej byloby czasu z rodzina, albo mniej zajec :)

        Na pewno jest troche inaczej jesli dzieci chodza do szkoly, wiec ja jestem w innej sytuacji niz typowa rodzina. Ja na pewno nie dalabym sobie rady z 3 dzieci bez pomocy dziadkow robiac kariere... chyba,ze kariera taka, ze stac na nianie, ktora by mi pomogla w sprzataniu i wozeniu dzieci na rozne zajecia.

        Jesli chodzi o porzadki, to ja tez bardzo obnizylam swoj standard :( wycieranie kurzu zawsze jest na samym koncu. My mieszkamy w domu z podworkiem w cieplym klimacie, wiec dzieciaki ganiaja z domu na dwor i odwrotnie non stop. JA nawet nie marze o czystych podlogach bo musialabym chyba myc co 15 minut! New rules..... mamy ban na biale skarpetki bo ich nie dopieram, kupujemy tylko ciemne, czarne, lub te biale z szara podeszwa.
        Jak dzieci sa starsze to jest mniej balaganu, mniej zabawek, wiecej potrafia pomoc np. Nicole i Emily robia pranie, Nicole potrafi zrobic obiad, posprzatac lazienke itp. Emily potrafi poskladac ubrania, oproznic zmywarke itp. Wystarczy, ze 2-3 dzieci zrobi cos drobnego co zajmuje 15-20 min, ale to robi duza roznice.

        Dolaczajac sie do edytkus i obserwujac rodziny z samymi chlopcami.....dziekuje Bogu, ze nie mam 3 chlopcow! :D Mam 2 dziewczynki i 1 chlopca, ale nieraz mi sie wydaje, ze mam 6 dzieci, bo Michael moze sie liczyc jako 4 (4x trouble maker!). Nicole miala krocie energi jak byla mlodsza, ale ona Michaelowi do piet nie siega. Kiedys tez myslalam, ze to wymowki mam z chlopcami, ze wiecej wplywu ma srodowisko i jak sie chlopcom pozwala na walki/bicie a dziewczynkom nie to chlopcy inaczej by sie zachowywali. Zycie nauczylo pokory i klaniam sie po pas mamom z chlopcami, bo ja nie wiem jak bym sobie dala rade z dwoma Michaelami!!! On ma nieposkromiona energie, instykt zwierzecy, sile poskramiaczy bestii. Rozwojem fizycznym jest o pare lat do przodu porownujac do siostr, umyslowym na odwrot.
        Dobrze, ze jest 3cim dzieckiem bo Nicole i Emily pomagaja i za nim ganiaja.... ja bym nie miala wystarczajaco energii jakby byl jedynakiem.

        Plusy i minusy 1,2,3...4,5,6 ;) Dla niektorych plus to minus i odwrotnie. A jak maz? On chce 3 dzieci?
        • pawimi455 Re: Jak to jest z 3 dzieci? 17.02.11, 02:42
          To moze napisze jak u mnie bylo. Ja tez mam trojke, przy czym u mnie jest spora roznica wieku miedzy dzieciakami. Mam samych synow (hehe i to nie taka tragedia jak dziewczyny mowia) - najstarszy skonczy w kwietniu 18 lat, mialam go mlodo, przez wiele lat uczylam sie macierzynstwa bedac niedoswiadczona mlodziutka mamusia, pochlonal cala moja uwage i moje serce majac mnie na wylacznosc, pierwsze 5 lat jego zycia nie pracowalam wiec stuprocentowo skupialam sie na jego wychowaniu, na jego potrzebach, jego zajeciach, spotkaniach kolezenskich itd., w sumie byl calym moim swiatem jakby na to nie patrzec. Kiedy mial ponad 5 lat zaczelam pracowac i doksztalcac sie, nie bylo mi ciezko bo wtedy byli moi rodzice. Wlasciwie to czulam ze los sie do mnie usmiechnal i po pieciu latach spedzonych wylacznie na matkowaniu bylam szczesliwa ze moge w koncu wyrwac sie z domu. Rodzice bardzo duzo mi pomagali i w porownaniu do tego co inne matki maja moje zycie bylo jak bajka. Opieka nad dzieckiem za free, dowoz do i ze szkoly zawsze zapewniony, ciuchy poprane i poprasowane, obiad ugotowany z nawiazka, zakupy zrobione, domek posprzatany do granic mozliwosci, finansowy "back up" w razie czego tez istnial. Taka sielanka. Drugi syn pojawil sie na swiecie kiedy najstarszy mial konczyc 10 lat. W sumie przypadkowo bo orginalnie moj pierworodny mial pozostac jedynakiem. Wtedy juz byla calkiem inna sytuacja, bylam starsza, o niebo dojrzalsza, na glowie mialam rozwijajaca sie kariere, ciezka chorobe mamusi i budowe domu, Pierwszy rok role nianki sprawowal moj tatus, pozniej wszystko poprzewracalo sie do gory nogami, nastapil nowy etap w naszym zyciu. Nagla smierc mamusi, tata przezyl zalamanie nerwowe, maly wyladowal pelnoetatowo w przedszkolu a ja spedzalam od rana do wieczora swoje dnie w pracy. Minelo kolejne 5 lat, sytuacja sie ustabilizowala, pojawil sie nasz trzeci syn. Obecnie ma 3 lata a my przezylismy. Pracuje znacznie mniej niz kilka lat temu, maly chodzi do przedszkola na kilka godzin w tygodniu dla przyjemnosci a nie z obowiazku. Moj maz bardzo duzo pomaga. Chetnie rozwozi dzieci na zajecia, zajmuje sie dziecmi kiedy ja musze wyjsc. Codzienna kapiel i wieczorny rytual usypiania naleza do niego. Wazny jest chyba jakikolwiek zbalansowany harmonogram i zdecydowanie podzial obowiazkow. Gotujemy na zmiane a cos takiego ze rodzina oczekuje ode mnie obiadu w naszej rodzinie nie istnieje. Kuchnia i posilkami zajmuje sie ten kto w danym dniu ma wiecej czasu i ochoty. Nie bede ukrywac ze mam pania do sprzatania, kiedy jej tymczasowo zabraklo w okresie swiateczno-urlopowym to koleznka ktora jest wlascicielka serwisu sprzatajacego musiala podeslac mi kogos w zastepstwo bo ...nie dalabym chyba sama rady tego ogarnac. Wiec podziwiam wszystkie matki, zwlaszcza te wielodzietne i pracujace ktore robia to same! Naprawde chyle czola. Poza tym reszte robimy sami, zostalismy tu calkiem sami, nie mam juz zadnej rodziny wiec musimy sobie radzic sami. Sa tygodnie zwariowane, np. przed samymi swietami kiedy kazde z dzieci mialo jakis wystep w szkole czy w ramach zajec poza szkolnych, wtedy nie wiadomo jak sie rozdwoic zeby o zadnym nie zapomniec. U mnie dochodzi jeszcze przedzial problemow rodzicielskich. Mam prawie doroslego syna, pozniej osmiolatka ktory dopiero rozpoczal szkolna kariere, no i przedszkolaka ktory niedawno wyrosl z pieluch. A wiec pelne kolko zainteresowan. Zupelnie inny zasieg potrzeb ktore na codzien trzeba wypelniac. Nigdy nie jest tak ze czujesz sie totalnie bez winy z poczuciem ze kazdemu dalas to czego w danej chwili oczekiwal. Czasem ciezko przeskoczyc z powaznych rozmow z doroslym dzieckiem na przedszkolne pogawedki o wyscigach samochodowych. Czasem tez sie czuje jakbym taksowka byla :D Najstarszego na szczescie nie trzeba juz nanczyc, sam sobie organizuje zycie i dojazdy ale dochodza zmartwienia typu czy dojechal bezpiecznie, czy jest w miejscu takim ze nie musze jako rodzic sie wstydzic, no i oczywiscie w dalszym ciagu musze jezdzic na okresowe spotkania do szkoly, wywiadkowki, konferencje z nauczycielami, dodatkowo syn zaciagnal sie do US Marine Corps, w zwiazku z czym naleze do grupy utworzonej przez rodzicow przyszlych wojakow i spotykamy sie regularnie co trzeci wtorek. Taki jakby komitet rodzicielski. Sredniak jezdzi na proby teatru dzieciecego, na szkole tanca hip-hopowego, na szachy, najmlodszy uczeszczal na gimnastyke i umuzykalnienie.... Teraz na przelomie kwietnia i maja rozpocznie sie sezon wystepow wiec znowu bedzie wesolo. Ale jest fajnie, male wariatkowo przy ktorym czlowiek docenia cisze. Poza tym zawsze jest ta nadzieja ze ktorej uchroni mnie przed domem starcow ;-) To zart oczywiscie ale realnie mamy wieksze szanse na to ze swojej starosci nie spedzimy gnijac w samotnosci. Kiedys dawno temu twierdzilam ze bede bezdzietna osoba a dzis nie wyobrazam sobie swojego zycia bez mojej trojcy. Zycie jest jakby pelniejsze, nie moge powiedziec ze sie nudze, nie mam czasu na zastanawianie sie ze moze sie starzeje...w sumie to chyba same plusy co? aaaa i jeszcze jedno, starsze dzieci zwlaszcza przy takiej roznicy wieku jak ja mam sa bardzo pomocne przy opiece nad mlodszymi. Nie jestem zwolennikiem nianczenia mlodszego rodzenstwa ale czasem wynikaja sytuacje kiedy trzeba z tego skorzystac i w naszym przypadku to dziala. Nie wspominajac juz o tym jaki niesamowicie pozytywny wplyw ma starsze rodzenstwo na rozwoj intelektualny tych malych. Moj najmlodszy - smialo moge stwierdzic rozwija sie najszybciej z calej trojki. Jestem czasem zdumiona jego poziomem wiedzy z minimalnym nakladem pracy z mojej strony. No to chyba tyle...
          • magdziol18 Re: Jak to jest z 3 dzieci? 17.02.11, 23:39
            No to i ja dorzuce swoje trzy grosze - w sygnaturce widac ile moje maja...
            po pierwsze, nie martwie sie kto zaplaci za collage - ja zaplacilam za swoj, moj maz tez...jesli bedziemy miec pieniadze, to oczywiscie pomozemy naszym dzieciom.
            Po drugie - najstarsza zaczyna szkole w przyszlym roku mamy do niej 5 minut pieszo..., nie mam zamiaru wozic dzieci na 10 roznych zajec...to nie w moim stylu, skoro dzieciaki beda w szkole od 9 do 16 to raczej nie bedzie czasu na duzo innych zajec. Oczywiscie nie bede trzymac ich sila w domu ale wszystko w granicach rozsadku. Teraz 5latka chodzi 5 razy w tyg do przedszkola, z 2 latka jezdze na muzyke, 2 latka zacznie przedszkole raz w tyg w przyszlym roku.
            Chcialabym jeszcze z nia chodzic na gimastyke ale nie mam jak z bobo, trudno, mysle, ze n ie bedzie z tego powodu nieszczesliwa.
            Moj maz ma dobra prace - godzinowo dobra, zawozi Z do przedzkola na 9:30 wraca okolo 17...moze czasami pracowac z domu...
            Pomaga nam pani do sprzatania, teraz szukam opiekunki na od czasu do czasi( nie jade sama po zakupy, bo nawet z 2 ciezko- Ania w wozku, Max w foteliku, zakupy gdzie?, jak zrobi sie cieplej wloze go do nosidla, chociaz wole zrobic zakupy w weekend albo wieczorem.
            Jednym slowem( ha!) da sie i jest super...
            pozdrawiam
            Zosia 20.XI.2005
            Ania 22.XI.2008
            Max 12.VII.2010
Pełna wersja