Dodaj do ulubionych

To przykre ze nikt z forumowiczow tutaj....

29.04.04, 22:02
.....nie zwiedza ani Kanady, ani USA. Tylko wiza, praca, pobyt itd.
A wydawaloby sie ze jest to forum pod haslem "turystyka", a wogole
nie ma tu mowy o ciekawych miejscach do zobaczenia.
Proponuje zatem zwiedzic Wyspe Ksiecia Edwarda, na wschodnim wybrzezu
Kanady. Bedziecie bardzo zaskoczeni jak tam wyglada. Wogole nie "kanadyjsko".
Przenosicie sie w swiat marzen z mlodosci (to dla dziewczyn ktore czytaly
Anie po dziesiec razy). A plaze i wydmy nad Atlantykiem, to jest dopiero cos!
Obserwuj wątek
    • Gość: dradam Re: To przykre ze nikt z forumowiczow tutaj.... IP: 69.19.31.* 30.04.04, 04:41
      widzisz, problem polega na tym, ze Kanada jest wieksza (obszarem ) od calej
      Europy. Od Uralu do Atlantyku. Jest ona wieksza obszarem od USA.

      Wobec tego nie da sie powiedziec, co jest najladniejszego do ogladania w
      Kanadzie. Podobnie jak nikt rozsadny nie bedzie pisal, ze trzeba odwiedzic
      Alpy Szwajcarskie, ze piekne sa poloniny na Ukrainie, ze wspaniale sa fiordy
      norweskie...

      Jest taka bardzo ladna prezentacja o Kanadzie, na DVD lub VHS pod tytulem "Over
      Canada". Kosztuje chyba z 25 $, w POlsce jest chyba z 10 kopii ( tyle wyslalem).

      Na wstepie jest ladny tekst "zycia nie starczy aby zwiedzic cala Kanade. Nie ma
      nikt tak niespokojnego serca aby wszedzie zawitac".

      I to jest zwyczajnie prawda.

      Pozdrawiam


      • wisteria Re: To przykre ze nikt z forumowiczow tutaj.... 30.04.04, 17:39
        Nie widze problemu, zeby obszar Kanady mial przeszkadzac
        w jej ogladaniu, i co wiecej, dzieleniu sie tym z innymi
        na forum. Moze ludzie, ktorzy teraz staraja sie o wize,
        szukaja pracy, sposobu na emigracje, tez dotra do ciekawych
        miejsc i cos o tym napisza. Milo jest czytac ludzkie
        opinie bo sa takimi zywymi obrazami, nie jak zdiecia z
        reklamowki.
        Przepraszam, napewno ta prezentacja o ktorej wspominasz,
        jest fasntastyczna,lecz zywa dyskusja na forum rowniez
        moze byc ciekawa. I to nie tylko o tym co sie podobalo,
        ale rowniez ciekawe jest co wkurzylo. Fajnie ze
        pojeliscie ten temat ze mna, dziekuje i pozdrawiam.
        • Gość: dradam Alaska i inne miejsca IP: 69.19.31.* 30.04.04, 17:55
          Droga Wisterio.

          Wiesz, mam kolege ze studiow. Obecnie mieszka w zachodniej Europie. Przyjechali
          kiedys do nas , aby pojechac na Alaske. Pojechalismy (przez Yukon) . Zrobilismy
          ɴ tys. km (tam i z powrotem) i nawet do Anchorage nie dojechalismy.
          Powloczylismy sie troche po BC i Albercie i trzy tygodnie byly z glowy.Musieli
          wracac do domu.

          Kiedys przyjechal do nas kuzyn. Moj syn siadl za kolkiem i pojechali do PEI i
          innych tych okolic. Zrobili w miesiac ponad 16 tys. kilometrow. Syn zapamietal
          mase rzeczy ( faktem jest ze odwiedzil swoja sympatie ze szkoly podstawowej, z
          Polski). Natomiast kuzyn nie zapamietal wiele. Zreszta , jak mi powiedziano,
          czesto gesto spal w samochodzie, po drodze.


          Ile czasu trzeba na zwiedzenie Europy ?

          PS. Gdzie mieszkasz ?
          • wisteria Re: Alaska i inne miejsca 30.04.04, 18:15
            No coz, nie wszystko sie wszystkim jenakowo podoba i nie
            kazdy tak samo wrazliwy. I swietnie, bo co by to dopiero
            bylo jakby wszyscy siedzieli na kupie w jednym miejscu i
            sie sobie podobali, uh!! (przepraszam za wyrazenie, ale tak
            jak pod pewnym wzgledem sie wszystkim podoba w Stanach
            Zjednoczonych - jechac, miec pelna paszcze pieniedzy, swiata
            nie widziec i narzekac jak jest okropnie).
            Napisz lepiej co Ci sie podobalo na Alasce i Yukonie. Marze
            zeby tam dotrzec. Zrobic taka trase to tez jest satysfakcja, dla
            niektorych oczywiscie. A mieszkac bym chciala wszedzie. Dlatego
            jezdze po roznych miejscach na tej ziemi, ile sie da.
            • Gość: dradam Re: Alaska i inne miejsca IP: 69.19.31.* 01.05.04, 22:34
              wisteria napisała:

              > (...)
              > Napisz lepiej co Ci sie podobalo na Alasce i Yukonie. Marze
              > zeby tam dotrzec. Zrobic taka trase to tez jest satysfakcja, dla
              > niektorych oczywiscie. A mieszkac bym chciala wszedzie. Dlatego
              > jezdze po roznych miejscach na tej ziemi, ile sie da.

              Wiesz, duzo by opowiadac.
              Ale mala historyjke opowiem.
              Jadac na polnoc zatrzymalismy sie na 12 godzin u znajomej. Zreszta urodzonej w
              Krakowie, (ojciec Anglik, matka - krakowianka).

              I pokazala nam , nieco wkurzona, dach swego domu. Mocno wgnieciony. Co sie
              stalo ?

              A no dom byl postawiony nad brzegiem jeziora. W jeziorze - wiadomo - narodowe
              zwierzaki Kanady, a mianowicie, jak wiadomo, bobry.

              Bobry, z kolei, wiadomo ze klada drzewa, aby budowac tamy ( podnoszac poziom
              wody w jeziorze). No i jeden taki bobr kladl drzewo zaraz przy domu (widocznie
              mial ochote zajac dom na zeremie - docelowo). Ale nie poszlo mu dobrze i
              drzewo ( takie na 10 m wysokosci), poszlo w zla strone i polozylo sie na domu.

              Niestety nikt nie ubezpiecza domow w Kanadzie przed bobrami i przyszlo za
              naprawde dachu zaplacic wspomnianej pani z wlasnej kieszeni. Ale mielismy za to
              nieco smiechu ...

              A wybierasz Ty sie na Alaske/Yukon ?

              Przy wjezdzie na Alaske straznik imigracyjny wbija stempel, w postaci duzego, z
              rozlozystymi rogami, jelenia.

              Pozdr.


    • Gość: dradam kup Jej kawalek Kanady .... IP: 69.19.31.* 04.05.04, 16:38
      Oczywiscie opowiesc jest wylacznie dla tych Panow, ktorzy maja swoje ukochane
      Panie.

      Czy w Kanadzie mozna sobie kupic dzialke ?

      Oczywiscie mozna, Nawet tanio. Sporo Amerykanow i Niemcow tak robi. Kupuja
      sobie , na starosc albo aby wypoczac w czasie wakacji , dzialki. Takie srednie,
      po 25 - 50 hektarow, nad jeziorkiem. Takich przypadkow jest pelno w Ontario , a
      takze na Yukonie.

      Jest taka ksiazka , napisana przez Roy MacGregor'a : " Escape - in search of
      the natural soul of Canada", ktora o tych sprawach traktuje. Radze do niej
      siegnac...

      Dzialek (acreages) na Ziemi nie przybywa. Trzeba wiec kupowac co sie da, bo
      ceny nie beda spadac !!! Jest to dobra inwestycja i trudno na niej stracic.

      Ale moze ktos ma wiecej fantazji...

      I tutaj zaczyna sie opowiesc o innych "kawalkach" Kanady. A mianowicie o
      Kanadzie jako o producencie diamentow.

      Kanada obecnie produkuje ( to znaczy wydobywa i szlifuje) okolo 9 % swiatowej
      produkcji diamentow. Ma ona obecnie dwie kopalnie : EKATI oraz DIAVIK. Ta druga
      jeszcze calkowicie w trakcie budowy, powinna ruszyc za dwa lata.

      EKATI dziala chyba od 4 lat. DZIENNA wartosc wydobycie z jednej tylko odkrywki
      wynosi milion dolarow . Miesci sie ona pare set kilometrow od Yellowknife,
      dajac zatrudnienie rowniez i miejscowej ludnosci. Yellowknife jest uwazane za
      diamentowa stolice , i to nie tylko Kanady.

      Moze ktos zapytac , a jaka jest ich jakosc ? Czy nadaja sie diamenty
      kanadyjskie dla mojej ukochannej i bezcennej wladczyni ?

      Z pewnoscia sie nadaja. Jedynie jeden procent wydobywanych na swiecie diamentow
      otrzymuje tak zwana klasyfikacje "AAA". To znaczy, ze sa one "perfect", bez
      skaz, znakomicie przyciete i oszlifowane.

      Aby je przycinac i szlifowac Kanada zaimportowala ponad 30 szlifierzy diamentow
      z Armeni, ktorzy sa znani jako najlepsi fachowcy w tym zakresie. Uczyli
      oni "miejscowych" studentow tego trudnego fachu. A nauka trwa ponad 4 lata, aby
      mogl absolwent takiego szkolenia zaczac samodzielnie ciac i szlifowac diamenty !

      Z tego jednego procentu swiatowej produkcji jedna trzecia pochodzi wlasnie z
      Kanady. Co moze byc interesujace - to to, ze kazdy diament z Kanady ma wypalone
      laserem logo Kanady i numer kolejny.

      Zasoby Kanady w tym zakresie sa ogromne. Obecnie eksploatowane jest tylko 6
      tzw. kimberlitow . A wszystkich jest w Kanadzie blisko 8000.

      Kiedy ruszy DIAVIK Kanada co najmniej podwoi swoja produkcje. Beda czynne 4
      odkrywki.

      A kiedy sie zabiora kanadyjczycy do pozostalych 7990 kimberlitow tego nikt nie
      wie.

      A wiec Panowie : kupujemy swoim Paniom po kawalku Kanady na urodziny !

      Pozdrw.


      PS. Kanada ma rowniez i zloto, i srebro ... Ale o tym przy innej okazji.
        • Gość: dradam kawalek Kanady miedzy piersiami kobiety .... IP: 69.19.31.* 05.05.04, 02:54
          Nie wiem czy wiesz jak wyglada kopalnia odkrywkowa diamentow, w rzeczywistosci.
          Jest to cholernie duza dziura w ziemi, w ktorej co pewien czas slychac
          detonacje dynamitu. I co dzien "obrywa" sie ze scian tej dziury blisko 5000 ton
          granitu.

          Taka dziura nadaje sie do eksploatacji przez 20 lat. Potem zasypuje sie ja
          kamieniami , wpuszcza wode i powstaje calkiem spore jeziorko. W "Diavik"
          kopalni, te jeziorka, po wybraniu kimberlitu i wsypaniu zmielonego granitu , po
          produkcji , beda mialy glebokosc 360 metrow.

          Granit trzeba przewiezc ciezarowkami do zakladu prztworczego ( ktory jest
          bardzo podobny do mlyna, albo , powiedzmy, cementowni) , ktory te tony zmiele
          i przeplucze. Po to, aby miec kilka woreczkow wcale nie zachwycajaco
          wygladajacych "kamyczkow". Ktore dopiero po pocieciu i poszlifowaniu wydaja sie
          takie piekne, ze jedyne miejsce,ktore do nich pasuje, miesci sie miedzy
          piersiatkami ukochanej ( no od biedy na Jej raczkach lub uszkach).

          Zwiedzac kopalnie mozna, jak sie ma wejscia. No i jak jest lato. BO w zimie to
          jest minus 50 stopni Celsjusza i trzeba dobrze patrzec przez szybe samochodu
          aby cos zobaczyc w ciemnosciach. I nie daj Boze wyjsc z samochodu, bo przy
          wiejacym wietrze (czuje sie temperature jakby bylo minus 80 stopni C ), nos
          odpada w ciagu 3 minut.

          No, ale co sie nie robi byle by ta Pania uszczesliwic kawalkiem Kanady. Ktory
          ma , wypalonego laserem, "niedzwiadka" i numer kontrolny.

          Warto wiedziec, ze sporo kobiet pracuje w geologii kanadyjskiej. Zarabiaja
          swietnie, ale praca jest ciezka. Duzo roboty wykonuje sie z helikoptera
          (kimberlit zmienia pole magnetyczne Ziemi - i tak wlasnie sie wykrywa te
          zloza). Komary ( inne owady) tna na polnocy Kanady, w sezonie, jak wsciekle .
          Co jest jeszcze jednym klopotem. Dojechac samochodem do tych miejsc ( z
          Yellowknife) mozna jedynie przez 2 miesiace , od lutego do kwietnia, kiedy lod
          ma 2 metry grubosci i wytrzymuje ciezar ogromnych pociagow drogowych.

          Dobry geolog zarabia do pol miliona $$ rocznie. A bardzo dobrzy ( wlaczajac
          option shares ) i wiecej. Ale tych bardzo dobrych jest tylko kilku. W tym ,o
          ile mi wiadomo, sa dwie kobiety...

          Z kolei zaprosze do Fort McMurray ( jak bede mial czas napisac).A moze do
          Dawson City ? A moze odwiedzimy "Confederation Bridge " ?

          Pozdrawiam.
    • Gość: dradam Fort McMurray IP: 69.19.31.* 09.05.04, 18:52
      z blizej nie znancy przeslanek wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj ,
      miesakancow Polski, uwaza, ze wiekszosc populacji kanadyjskiej zyje i pracuje w
      pasie 300 km od 49 rownoleznika ( czyli granicy USA/Canada).

      O jednym miejscu juz pisalem, a mianowicie o kopalniach diamentow.

      Teraz pare slow o innej okolicy , a mianowicie o Fort McMurray, polozonym w
      polnoco-wschodnim katki prowincji Alberta.

      Miesci sie tutaj SYNCRUDE ( www.syncrude.ca/ ). Jest to jedna z
      najwiekszych na swiecie kopaln ropy naftowej ( tak, tak kopaln) . Wydobywana
      jest tutaj ropa z lupkow bitumicznych .

      Warto wiedziec, ze zasoby tych lupkow stawiaja Kanade na pierwszym miejscu ,
      jako na posiadaczu, zloz ropy. Problem polega jednak na tym, ze wydobycie ropy
      z lupkow jest trudniejsze i drozsze niz na przyklad uzycie zasobow ropy w
      Wenezueli czy Arabii Saudyjskiej. Gdzie ropa sama wyplywa na wierzch.

      We wspomnianej okolicy trzeba najpierw wywiercic kanal "pod zlozem lupkow", a
      potem wprowadzic przegrzana pare wodna do rur , aby para ta uplynnila rope i
      wycisnela ja do gory, gdzie inny system rur zbiera rope , juz gotowa do dalszej
      przerobki. Calego procesu technologicznego praktycznie nie widac, bo wszystko
      sie dzieje pod ziemia.

      Wymaga wszakze to podejscie umiejetnosci wiercenia otworow poziomo. Jak to sie
      robi to ja ciagle nie rozumiem. Wiem tylko, ze poczatkowo wprowadza sie wiertlo
      pionowo w ziemie, a tam w glebi, na okreslonej glebokosc , wierlo skreca w bok
      i pod katem 90 stopni leci te dalsze pareset metrow lub kilka kilometrow .
      Nazywa sie to "directional drilling".

      Fort McMurray jest jednym z najszybciej rozwijajacych sie siedlisk ludzkich w
      Kanadzie. Najnowsze plotki sa tutaj : www.fortmcmurraytoday.com/

      Bezrobocia praktycznie w tej okolicy nie ma. Niestety nie ma tez i domow do
      nabycia , a jak juz sa , to sa bardzo drogie : fort-
      mcmurray.realestatesurfing.com/

      Przecietnie osoba z wyksztalceniem srednim technicznym , zaczynajaca prace w
      SYNCRUDE lub w ktoryms z "podlaczonych" przedsiebiorstw dostaje $25 na godzine
      ( kanadyjskich), a potem juz jest kwestia indywidualna jest jak szybko bedzie
      sie kandydat pial w gore.

      Fort McMurray nie tylko szuka wykwalifikowanych pracownikow naftowcow. Szukaja
      na przyklad lekarzy i pielegniarek. Dobrze wyposazony, stale rozbudowywany
      szpital (CT, MRI) stale ma klopoty ze specjalistami. No, ale to juz inna
      sprawa...

      Okolica jest piekna, lasy swierkowo-sosnowe, ciagnace sie setkami kilometrow.
      Dosc tanio wychodzi wiec kupienie sobie kwartalu (256 ha) ziemi, aby
      zagospodarowac sobie jaka dzialeczke na starosc ... Choc jak podkreslam,
      obecnie, kiedy SYNCRUD sie ciagle robudowywuje, o sile robocza drogi i
      budowanie nie jest tanie...

      Jak dlugo bedzie trwal boom w Fort McMurray ? Granica cenowa, przy ktorej
      oplaca sie uzywanie tej technologii do wydobycia ropy jest $27 za barylke. Jak
      ceny sa wyzsze - to oczywiscia ropa plynie z Fort McMurray. Jak jest nizsza -
      to sie kurki zakreca i czeka lepszych czasow. Jak na razie sa wlasnie te
      lepsze czasu ( cena barylki wynosi ponad 39 dolarow ), wiec miastu i jego
      mieszkancom sie znakomicie powodzi. Ciagna do Fort Mc zreszat ludziska z calej
      Kanady. Jest to obecnie trzecie najwieksze miasto Nowej Funlandii ! (pod
      wzgledem mieszkajacych w nim bylych mieszkancow NF).

      Droga mozna dojechac z Edmonton w ciagu 6 godzin, nawet sie nie spieszac.
      Prowadzi do Fort Mc znakomita droga, obecnie zreszta intensywnie ulepszana.
      • starypierdola Re: Fort McMurray 09.05.04, 19:03
        No to widze ze jestes expert nawet of mego miasta. Pewno Ci tam sniegiem w oczy
        dzis wieje wiec wymyslasz cuda.
        A juz myslalem ze od pierdol to na tym forum jestem tylko ja!
        :-)))
        SP
          • starypierdola Re: Fort McMurray 09.05.04, 20:22
            Nie martw sie o BC!!
            Wyjrzyj przez okno: snieg! Prawda,nie duzo, ale zawsze! Akurat tu jestem wiec
            widze!!
            Uranium City jako miasto nie istnieje ze 20 lat.
            To Ty jestes Meti (Metys) jak sie oracasz w tych okolicach??

            SP
            • Gość: dradam Re: Fort McMurray IP: 69.19.31.* 10.05.04, 01:46
              No i wygladam. Jest plus 4 stopnie. Robi sie zielono.

              No i jak to bedzie z tymi kurczakami ?

              Moj tatus , Winnetou Inczuczuna bardzo lubil biales squaws. Wzajemnie
              zreszta : - zwlaszcza podobala sie im jego znajomosc techniki of "making love
              Canadian style".

              A moze tylko o nim czytalem w starych wampumach ?

              W kazdym razie technika ta nie jest znana w Polsce ( radze Paniom i Panienkom
              jak najszybciej sprobowac !).
              • starypierdola Re: Fort McMurray 10.05.04, 04:39
                Man, Winnetou to Apache, New Mexico & Arizona! Twoj ojciec to chyba Blackfeet?

                Nie wmawiaj mi ciemnoty, sam widze snieg. Na TV pokazuja +2C, z windchill -2C.
                He, he, he .... ze ja to tez musze cierpiec!! Za jakie grzechy??
                MIalem dzis grac w golfa ale musialem odwolac bo spadlo 2" sniegu!

                SP
                • Gość: dradam Re: Fort McMurray IP: *.direcpc.com 10.05.04, 13:34
                  starypierdola napisał:

                  > Man, Winnetou to Apache, New Mexico & Arizona! Twoj ojciec to chyba Blackfeet?

                  Blackfoot brzmi lepiej.

                  A propos mam znajomego, nosi czysto polskie nazwisko. Z polskim "spelling" !
                  Jest autentycznym (rejestrowanym) Indianinem.
                  Dziewczyny go bija, mimo, ze ma 190 cm wzrostu i 100 kg wagi.
                  Nie pali i nie pije.
                  Jego hobby to naprawa starych samochodow ( cos takiego jak RR).

                  I mimo tego nie moze sobie znalezc baby...

                  Pozdrowka

                  PS. No widzisz, a mowi sie , ze w BC klimat lagodniejszy.
                  • starypierdola Re: Fort McMurray 10.05.04, 21:34
                    Oneblackfoot,twoblackfeet, three blackfeet...

                    ALe jak o tym mysle to chyba Cree albo Crowchild albo ....

                    Niewazne, dzis cieplej!

                    O tym bez baby: moze to on na watku obok pisze "szukam baby w USA"??

                    SP
      • wisteria Re: Fort McMurray 11.05.04, 21:58
        Czytam, czytam, ciekawe, ciekawe.
        Wracajac do tematu, to okropne budowac sobie zycie, dzialka, domek
        na starosc, i co? Zakreca sie kurek i bedziemy jak po goraczce zlota?
        Wymarle miasteczko, sorry - miasto? Raczej mozna traktowac to jako
        przygode na czas bumu gospodarczgo, a potem uciekac czym predzej.
        Juz raz podobnie bylo w Albercie. Taka hustawka troche. Nie da
        sie zyc na polnocy. Za daleko do domu.
        • Gość: dradam Re: Fort McMurray IP: *.direcpc.com 12.05.04, 02:25
          wisteria napisała:

          > Czytam, czytam, ciekawe, ciekawe.
          > Wracajac do tematu, to okropne budowac sobie zycie, dzialka, domek
          > na starosc, i co? Zakreca sie kurek i bedziemy jak po goraczce zlota?
          > Wymarle miasteczko, sorry - miasto? Raczej mozna traktowac to jako
          > przygode na czas bumu gospodarczgo, a potem uciekac czym predzej.

          To zalezy czego sie szuka w zyciu.
          Kiedys spedzilismy z zona rok w malenkiej miejcowosci na pograniczu Alberty i
          Saskatchewanu. Circa 240 mieszkancow. Zawieszonej miedzy niebem i ziemia. Zeby
          bylo smieszniej to miejscowy cmentarz miescil sie na terenie Sask.

          Cisza , spokoj... Wychodzac z domu nawet sie nie zamykalo drzwi na kluczy...
          BO jak ktos sie w okolicy pokazal (obcy) to zaraz byly telefony od znajomych z
          okolicy z informacja "ktos Was szuka".

          W nocy budzilo nas ( w zimie) od czasu do czasu szczekanie psa. To jelenie
          przyszly zjesc nieco kory z naszych drzewek ( nic dziwnego , minus 40 stopni i
          metr sniegu). Mowilo sie do psa : "OK, juz swoje zrobilas, teraz mozesz isc
          spac. I psica szla spac".

          W lecie trzeba bylo droga jechac ostroznie, aby nie przejechac weza
          (grzechotnika). Nie byl to grozny kontakt, ale mycie wozu po takiej kolizji to
          okropnosc. Grozniejszy kontakt byl z borsukiem. Bo borsuk to kupa miesni i jak
          wpadl pod samochod to zwykle miska olejowa byla do wymiany.

          Mielismy  kanalow TV, obecnie maja szybki DSL internet (za 25 dolarow
          miesiecznie). Mozna sobie posluchac radia z ponad 3000 stacji na calym swiecie
          (jak wiesz). A nawet ogladnac trzy polskie stacje TV.

          Na miejscu byl pas startowy dla samolotow ( takie male lotnisko), betonowy.
          Nawet w zimie mozna bylo poleciec gdzie sie chcialo. Przed ladowaniem, w
          Kanadzie, pilot takiego malego samolotu wlacza sobie , zdalnie, oswietlenie
          takiego wlasnie pasa. Wiec widzi gdzie siada. To taka ciekawostka.

          Byl to jeden z najspokojniejszych i najprzyjemniejszych okresow w naszym zyciu.


          > Juz raz podobnie bylo w Albercie. Taka hustawka troche. Nie da
          > sie zyc na polnocy. Za daleko do domu.

          Co to znaczy "dom" ? DOM to dla mnie miejsce gdzie sie zdecydowalem zyc i gdzie
          jest mi dobrze. A hustawki w zyciu nie unikniesz, takie bowiem jest zycie.

          Nie wiem do czego nawiazujesz piszac : " Juz raz podobnie bylo w Albercie.".
          Moze pare slow wyjasnienia do czego nawiazujesz ?

          Pozdrawiam
          • wisteria Re: Fort McMurray 12.05.04, 18:55
            No, nie mam nic takiego zlego na mysli. Tylko bum gospodarczy,
            kiedy to ludzie jechali za praca, a potem jak kurek sie zakrecil,
            to pracy juz nie bylo tak duzo i zdarzalo sie ze wracali tam skad
            przyjechali. Czasem zadowoleni z przezytych doswiadczen, a czasem
            zawiedzeni, ze musieli zaczynac od poczatku. Znam pare takich przyladow.
            Lecz jesli ktos potrzebuje sie przenosic i szukac to wspaniale. A gdy ktos
            lubi "spokoj" jaki opisujesz to tak samo. Pewnie tez chcialabym cos takiego
            przezyc ja Wy w Albercie. Mam jednak ciagle uczucie ze nie ma czasu.
            Wyjasniam ze dla mnie "dom" to mozliwosc przemieszczania sie po swiecie.
            Taki juz podroznik jest ze mnie. A tam na polnocy jest dla mnie
            za daleko do takiego zycia. Jesli wiesz co mam na mysli - sposob na zycie.
    • Gość: dradam weekend w Missinipe IP: *.direcpc.com 12.05.04, 03:03
      Czy lubicie spokoj ?

      A przy tym pelne wygody ( no powiedzmy w miare) ?

      Kiedys pojechalismy na polnoc Saskatchewanu, kilkaset kilometrow od LaRonge. W
      okolice Churchill River,a dokladniej biorac, na polnoc od Missinipe . Teraz to
      juz jest w pelni kultura i turystyczny boom :
      www.churchillrivercanoe.com/
      Bedzie i jeszcze wiecej ruchu jak sie w koncy otworzy wydobycie zlota w tej
      okolicy. No, ale to juz inna broszka ...

      Jechalismy pare setek km droga lesna na polnoc od LaRonge. Jeep, jak to Jeepy
      bywa, sprawowal sie swietnie. Jeszcze wtedy nie bylo
      satelitarnych "komorkowcow", ale raz na pare godzin jakis inny samochod droga
      jechal, wiec na pomoc mozna bylo liczyc.

      Missinipe wtedy bylo malutka miejscowoscia. Wszystkiego ze 30 mieszkancow , nad
      brzegiem jeziora. W zimie wynosili sie z miejscowosci wszyscy ci,ktorzy szukali
      tylko zarobkow. Zostawali tylko prawdziwi "mieszkancy". Czyli 7 osob.

      Pole namiotowe miescilo sie circa 50 km na polnoc. Nad brzegiem innego jeziora.
      I znowu cisza, spokoj. Miejsce bylo na 5 namiotow. Ale co ciekawe : byla budka
      telefoniczna ze sprawnym telefonem . I "slawojka", w ktorej, na belce, staly
      rolki papieru toaletowego . Jakby ktos chcial uzyc...

      Za noclegi nie zaplacilismy ani grosza, bo sie rangerowi nie chcialo przyjechac
      zebrac czekow.

      Odpoczelismy jak nigdy w zyciu . Bylismy zreszta jedynymi biwakujacymi. Choc
      wiemy, ze miedzy namiotami chodzily jakies zwierzaki, w nocy. Ale ani nam , ani
      naszemu psu to nie robilo roznicy...

      Na wszelki wypadek flinta lezala niedaleko od poslania.

      Smazone nad ogniem kielbaski smakowaly nam bardzo. Naszemu psu rowniez.

      Czy tak sie powinno wypoczywac ? Mysle, ze tak ! Czego wszystkim zalatanym i
      zabieganym w pogoni za szczesciem (groszami, kariera itd. ) zycze.
    • Gość: dradam A czy kto wie, gdzie powstawal cykl "Przystanek Al IP: *.direcpc.com 18.05.04, 06:11
      A czy kto wie, gdzie powstawal cykl "Przystanek Alaska " ?

      Gdzie naprawde krecono zdjecie ?

      Obrazy pokazywane na filmach zainspirowalo wielu mieszkancow Polski do marzen o
      wyjezdzie na Alaske ( jeszcze 10 lat temu bylo to mozliwe dla panien, bo
      stowarzyszenie kawalerow, nie mogacych znalezc partnerek, fundowalo takie
      wyjazdy).

      Ale gdzie naprawde filmowano "Przystanek Alaska " ?

      Okazuje sie, ze nie na Alasce ! A w Kanadzie , a dokladniej : w Albercie. Czy
      ktos jest ciekawy szczegolow ?
            • wisteria Re: Pisz, pisz, .... 18.05.04, 20:26
              No wlasnie, Starypierdola bez przerwy martwi sie badzo o
              te komary. Moze jest uczulony?
              Ale rzeczywiscie, milosnicy przygod na polnocy Kandady,
              musza sie liczyc z niedogodnosciami spowodowanymi przez te
              najbardziej upier...we zwierzatka. Taka juz uroda tych dzikich
              terenow, i takie obyczaje ich mieszkancow, ktore rzadko czlowieka
              widza. No, a co z "Przystanek Alaska"? Czekamy.
              • Gość: dradam WNV IP: *.direcpc.com 23.05.04, 00:07
                No wiec nie bedzie o "przystanek Alaska" ale o moskitach (czyli komarach). A
                scislej mowiac o komarzycach. Bo tylko samiczki sa zadne krwi.

                I przy tej okazji przenosza one rozmaite choroby. O malarii , najpowszechniej
                znanej, nie wspominajac.

                Malarii nie ma w Kanadzie.

                Ale pokazal sie "Western Nile Virus" (WNV) .

                Co to to jest : ano jest to zakazenie wirusowe, po raz pierwszy opisane w 1937
                roku, przypadki WNV zostaly wtedy ujawnione w Ugandzie.

                WNV od wielu lat znajduje sie w Afryce, Wschodniej Europie, Azji a takze na
                Bliskim Wschodzie. Zakazenie w tych krajach przebiega z reguly lagodnie.
                Smiertelnosc jest niska.

                Nosicielem wirusa sa ptaki, glownie wroblowate. Komary jedynie infekcje
                przenosza. Wirus nalezy do tej samej rodziny co wirusy japonskiego zapalenia
                mozgu, a takze Zoltej Goraczki , Dengue a takze syberyjskiego odkleszczowego
                zapalenia mozgu. A wiec dosc popularnych schorzen.


                Najpierw ulegaja zakazeniu WNV ptaki. I mowi sie, ze w dwa tygodniu po
                znalezieniu pierwszych , padlych, ptakow, zaczynaja chorowac ludzie.

                Po raz pierwszy schorzenie dotarlo na kontynent polnocno-amerykanski w 1999
                roku. W roku 2002 nastapilo gwaltowne rozprzestrzenianie sie wirusa. W roku
                2003 umarlo na to schorzenie 10 mieszkancow Kanady,w tym najwiecej w
                Saskatchewanie (6) ,a na ogolna liczbe 440 potwierdzonych przypadkow. ajwiecej
                z nich wystapilo w Albercie (258) , ale albertanczycy sa twardzi i zaden z nich
                nie zmarl na ta chorobe.


                Schorzenie niedlugo usadowi sie na dobre w BC ( w ubieglym roku tylko 12
                przypadkow), rozprzestrzenia sie ono w kierunku od wschodu na zachod. Jak na
                razie przenoszenie sie w kierunku na polnoc nie stanowi problemu ( moze jest za
                zimno na polnocy w zimie ?).

                W wieksosci przypadkow zakazenie u czlowieka przebiega bezobjawowo. Ale jak juz
                sa objawy (neurologiczne) to prawdopodobienstwo zgonu jest wysokie ( 10 %), a i
                szanse pacjenta na wyleczenie bez objawow uszkodzen - niewielkie.

                No wiec poczekajmy az sie pojawi wiecej komarow, na razie jest u nas pelno, ale
                takich malutkich.
                    • starypierdola Rocky Mountain Fever 25.05.04, 17:55
                      ... jest troche przereklamowane; stosunkowo rzadkie, choc jeden ze znajomych to
                      przeszedl (ledwo przezyl).

                      Cala rzecz w tym ze jak choodzisz po bushu to trzeba wieczorem obejrzec sie czy
                      nie przyczepil sie jakis kleszcz. Glownie pod pachami, w kroczu, na karku. Jak
                      jakis jest, i go usunies, naogol nie ma sprawy.

                      Dlaej na poludnie jest pelno rozmaitych kleszczy, glownie w miejscach gdzie
                      jest duzo lasow i dzikiego zwierza. Dlatego trzeba uwazac. Gdybys np. zyl na
                      farmie w Arkansas (!!) w Ozarks (!!), i byl chlopcem, to Twoja matka codziennie
                      podczas kapieli by Cie egzaminowala czy nie masz jakichs kleszczy....
                      Strzezonego Pan Bog strzeze!

                      Ale te komary .... Brrrrrr.... male, duze i srednie; brazowe, czarne i
                      szare, ....

                      SP
    • dradam1 Confederation Bridge 19.06.04, 07:06
      Jedna z najwiekszych budowli Kanady jest "Confederation Bridge" .

      confederationbridge.com
      www.peisland.com/confederationbridge/ a takze :
      www.grassroots.brunnet.net/harveyhigh/bridges/present/confederaton.html
      Laczy on Wyspe Ksiacia Edwarda oraz Nowy Brunszwick.
      Ma on lacznie 12.9 km dlugosci , zostal on otwarty do uzytkowania w 1997 roku.
      Wbrew oczekiwaniom nie jest on prosty, ale zatacza niewielki luk, aby kierowcy
      nie zasypiali na nim , a wiec aby nie bylo wypadkow.

      Kosztowala ta budowla miliard dolarow, budowala trwala 4 lata ( z czego tak
      naprawde konstrukcja nadwodna zostala posadowiona w dwa lata).

      Lacznie przy budowie tego mostu bralo udzial okolo 5 tysiecy fachowcow.
      Wiekszosc z nich jest bardzo dumna z tego, ze wlaczyli Wyspe Ksiecia Edwarda do
      Kanady.

      Jak wyglada most w danej chwili mozna ogladnac na videocam :

      confederationbridge.com/bridge/cam.aspx?pageid=70&lang=en
      Dla osob,ktorym podoba sie piekno Kanady podaje link do wielu ladnych
      fotografii i screen savers : www.airscapes.ca/index.php

      Pozdrawiam

      drada
    • dradam1 serdecznie zapraszamy 11.07.04, 23:51
      Na "Klondike Days" do Edmonton
      edmonton.foundlocally.com/Entertainment/Fest-Klondike.htm
      oraz do Calgary na "Calgary Stampede" :

      calgarystampede.com/
      Zwracam uwage, ze Panie moga sie ubiegac o "Miss Stampede" (, jest to chyba
      $10.0000 cold cash , co prawda plowa punktow przychodzi z umiejetnosci
      jezdzenia na koniu, co wymaga doobrego porozumienia miedzy kobieta i koniem !).

      Pozdrawiam

      dradam1
    • dradam1 no a wczoraj dostalismy 13.07.04, 03:54
      po okolo 15 cm wody (deszczu). W ciagu paru godzin.

      Po drodze pokazalo sie pare trab powietrznych.Glownie na polnocy Alberty.

      No i ulice Edmonton dokumentnie zalalo. A takze i West Edmonton Mall.

      Trafia sie to ponoc raz na pareset lat. W kazdym razie ogrodnicy sie ciesza, bo
      tyle wody w lipcu - to wspanialosc. Tym, ktorym zalalo piwnice - wspolczujemy.
      Ubezpieczenia bedzie placilo odszkodowania.

      U mnie nic sie nie stalo, bo mieszkam z chyba 5 m nad powierzchnia drogi.

      Tak to bywa w Kanadzie. Co rusz to jakas anomalia pogodowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka