Dodaj do ulubionych

a propo "wycyckiwania"

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.07.11, 21:57

bo trudno to nazwać oszustwem, raczej bezczelnością, która staje się nagminna w Stanach, jest wg mnie dopisywanie do rachunku napiwku!


p.s. to tak a propo,że my Polacy coś tam z mlekiem matki...
Obserwuj wątek
    • karnacja Napiwki w Stanach 15.07.11, 22:59
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > bo trudno to nazwać oszustwem, raczej bezczelnością, która staje się
      nagminna w Stanach, jest wg mnie dopisywanie do rachunku napiwku!<

      Kasiu,

      Nie masz racji prawie we wszystkim co piszesz i zaraz wyjasnie dlaczego tak
      uwazam: jezeli trudno cos nazwac oszustwem to nie sugerujmy tego. Analogia
      do kradziezy zegarka. Tobie ukradziono czy Ty ukradlas. Przez asocjacje masz
      co z kradzieza zegarka wspolnego.

      W Stanach dawanie napiwkow jest powszechnym zwyczajem ale nie koniecznoscia.
      To opcja. Tylko przy grupie wiekszej niz 6-8 osob dopisuje sie automatycznie 15-18%.
      Automatyczne dopisywanie napiwkow ma miejsce we Francji - servis compris.
      W Stanach w wiekszosci sie tego nie praktykuje. Za "domaganie" sie napiwku w Stanach
      kelner moze zostac zwolniony. Wymiane pogladow i argumentow ulatwi sprawe
      jezeli podasz konretne przyklady dopisania napiwku do rachunku.

      Z samym zwyczajem dawania napiwkow nie bede polemizowala poniewaz dla
      Polakow to temat bolesnie kontrowersyjny. Jedni maja zwyczaj zostawiac napiwek
      inni nie i obie strony bronia do upadlego swojej opinii. Ja tez ja mam ale nie bede
      do niej przekonywala.

      Byc moze zainteresuje kogos wklejony artykul:
      www.tripadvisor.com/Travel-g191-s606/United-States:Tipping.And.Etiquette.html
      Pozdrowienia - k.
      • Gość: Kasia Re: Napiwki w Stanach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.07.11, 23:28
        mój post odnosił się do tego co pisano poniżej w wątku o karnecie do parków i napisałam,ze jest to tzw "dojenie klienta", a nie oszustwo, i przykładu z zegarkiem nie rozumiem zupełnie:(

        "Wymiane pogladow i argumentow ulatwi sprawe jezeli podasz konretne przyklady dopisania napiwku do rachunku."

        ale jakie konkretne przykłady? mam zeskanować rachunki?, na których były wyszczególnione pozycje, suma tychże, dalej podatek, i dalej 15% napiwek i na końcu Total!
        zdarzały się też 18% i 20%, te ostatnie w Miami

        Dodam,ze nasza grupa to były trzy osoby i dla mnie dawanie napiwku nie jest niczym niezwykłym, ale to ja lubię decydować komu i w jakiej kwocie chce go dać...
        • karnacja Re: Napiwki w Stanach 15.07.11, 23:54
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > mój post odnosił się do tego co pisano poniżej w wątku o karnecie do parków i napisałam,ze jest to tzw "dojenie klienta", a nie oszustwo, i przykładu z zegarkiem nie rozumiem zupełnie:( <

          Sadzilam, ze post sam w sobie powstal z oburzenia na zwyczaj dawania napiwkow
          w Stanach. Postu o karnecie nie czytala poniewaz w chwili obecnej zaden karnet
          mnie nie interesuje.

          Absolutnie wierze Tobie na slowo, ze spotkalas sie z sytuacja doliczenia napiwku
          do rachunku. Podatek rzecz zrozumiala. Natomiast z automatycznym dopisywaniem
          napiwku do rachunku nie spotkalam sie. A statystycznie biorac pod uwage w miare
          czeste ogladanie restauracyjnych rachunkow powinno mi sie to rzucic w oczy.
          Absolutnie nie jest to w Stanach "nagminne". Wierze, ze inni respondencji ze Stanow
          potwierdza moje spostrzezenia.

          Dowcip zegarmistrzowski wyjasnie. Uzylas okreslenia oszustwo w kontekscie nie oszustwa.
          Oszustwa nie bylo ale cien sugestii pozostal. Chcac sie do sytuacji przyczepic mozna
          powiedziec, ze "Kasia zamieszana byla w kradziez zegarka" i dalej mimochodem
          wyjasnic, ze Kasi zegarek ukradziono.

          Co do wlasnego wyboru wysokosci napiwkow zgadzam sie z Toba calkowicie.
          • w357 "Tip'ing" rules ?!?!? 16.07.11, 18:14
            Proszę szanownego Towarzystwa !
            Nie czytałem wszystkich wypowiedzi .......

            Każda Restauracja w swoim MENU ma zaznaczone (przeważnie na końcu)
            >>>> Tip INCLUDED
            , albo NIE .
            Faktem jest , że takie coś przeważnie jest w droższych Restauracjach lub "jadłodalniach Turystycznych" :-)

            ps
            "Normalny Klient" w "Normalnej Restauracji" najpierw dostaje "Rachunek" .
            Sprawdza co jest na nim napisane, a później decyduje,
            czy płaci TYLKO to co jest tam zapisane, lub ewentualnie dołóży jakieś coś.

            Takie prawa egzystują na CAŁYM świecie (turystycznym), a że osoby różne o tym nie wiedzą, to .......
          • sowa_46 Re: Napiwki w Stanach 08.08.11, 08:07
            karnacja napisała:

            > Gość portalu: Kasia napisał(a):
            >
            > Absolutnie wierze Tobie na slowo, ze spotkalas sie z sytuacja doliczenia napiwk
            > u
            > do rachunku. Podatek rzecz zrozumiala. Natomiast z automatycznym dopisywaniem
            > napiwku do rachunku nie spotkalam sie. A statystycznie biorac pod uwage w miare
            > czeste ogladanie restauracyjnych rachunkow powinno mi sie to rzucic w oczy.
            > Absolutnie nie jest to w Stanach "nagminne".

            *** To Ty chyba w podróży, jeżeli takowe Ci się zdarzają, jesteś na swoich kanapkach, które mamusia zrobiła i szkoda wyrzucić. Nie spotkałaś sie z dopisywaniem napiwków do rachunku???????????? Kiedy ostatnio byłaś w Stanach,bo może o to chodzi?
      • nchyb Re: Napiwki w Stanach 16.07.11, 13:31
        > Automatyczne dopisywanie napiwkow ma miejsce we Francji - servis compris.
        na pewno nie wszędzie we Francji...
        Na przykładzie kilku knajp nie można wyrkować o całości. W Warszawie np. mi się zdarzyło przed kilku laty (chyba w Odeonie), ze z automatu dopisali napiwek. Na takiej podstawie nie śmiałabym wyrokować, że w Polsce tak sie dzieje...
        We Francji nie dane mi było zetknąć się z automatycznym dopisywaniem, a w różnej jakości restauracjach i knajpach byłam, więc lepiej nie uogólniajmy...
        • karnacja Francja elegancja 16.07.11, 13:59
          nchyb napisała:

          > We Francji nie dane mi było zetknąć się z automatycznym dopisywaniem,
          a w różnej jakości restauracjach i knajpach byłam, więc lepiej nie uogólniajmy..."

          Albo nie rozumiemy sie albo rzeczywiscie piszesz absolutny nonsens i chcesz
          tylko nam powiedziec, ze bylas w restauracji we Francji.

          Prosze podaj mi jeden, jedyny wiarygodny link ktory potwierdza to co piszesz.
          Tysiace przewodnikow ma inna opinie. Probuj przeciwstawic swoja. Wpisz do
          google haslo: tipping in France i raz jeszcze sprobuj mnie przekonac plynac pod
          prad: www.tripadvisor.com/Travel-g187070-s606/France:Tipping.And.Etiquette.html
          Piszemy o pomaranczach...
      • sowa_46 Bzdury wypisujesz koleżanko!!! 08.08.11, 08:00
        "W Stanach dawanie napiwkow jest powszechnym zwyczajem ale nie koniecznoscia.
        To opcja. Tylko przy grupie wiekszej niz 6-8 osob dopisuje sie automatycznie 15-18%. "

        *** To jak zawsze zależy od ludzi, większość knajp uznaje, że turysta jest jednorazową okazją by z niej skorzystać i zdzierają ile wlezie, nieważne 1,2 czy 8 osób, dopisują do rachunków napiwki a na rachunku jest jeszcze miejsce na dodatkowy TIP. To jest zwyczajne chamstwo i nie pieprz mi tu o zwyczajach.
        Spróbuj pojechać do Miami Beach w jakiś świąteczny weekend, zobaczysz jakie panują tam zwyczaje.
    • grodek75 Re: a propo "wycyckiwania" 15.07.11, 23:45
      Nie czytasz co jest napisane na rachunku przed płaceniem?
      Twoim świętym prawem jest zapytanie co to za pozycja, a jeżeli okaże się że jest to rzeczywiście tip to z czystym sumieniem możesz więcej nic nie dać. Lub wręcz zażądać skorygowania rachunku.
      Poza tym wydaje mi się, że trochę przesadzasz.
      Ostatnie trzy tygodnie spędziłem w USA (w Miami również byłem) i w żadnej knajpie nie dopisano mi nic do rachunku. Za to w niektórych w menu jest wyraźnie napisane, że doliczają kilkanaście procent za obsługę większych grup.

      --------------------------------------------------------------
      www.panoramio.com/user/2266955
      my.flightmemory.com/image/grodek75.gif
      • karnacja Re: a propo "wycyckiwania" 16.07.11, 00:00
        grodek75 napisał:

        > Poza tym wydaje mi się, że trochę przesadzasz...w żadnej knajpie nie dopisano
        mi nic do rachunku. Za to w niektórych w menu jest wyraźnie napisane, że doliczają kilkanaście procent za obsługę większych grup."

        Ditto. Mam identyczna opinie. I identyczne doswiadczenia.
      • Gość: Kasia Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.07.11, 00:08
        napisałam,że wg mnie dopisywanie do rachunku jest nie w porządku, nie napisałam,że płacę wszystko jak leci bez protestów, skoro doczytałam,ze na rachunku jest dopisany napiwek, to chyba czytam co tam jest napisane, nie rozumiem skąd ci przyszło do głowy,że> Nie czytasz co jest napisane na rachunku przed płaceniem?

        " Twoim świętym prawem jest zapytanie co to za pozycja", nie muszę pytać, bo wyraźnie jest napisane,że to np.Gratuity, które oczywiście jest dodane do kwoty z podatkiem, mało tego ,załóżmy,ze kwota Total to 200$ /z tymże Gratuity/, na potwierdzeniu płatności kartą jest
        Purchase 200$
        Tip......
        Total.....
        czyli mimo,ze już napiwek doliczyli do rachunku, to jest jeszcze możliwość zostawienia napiwku w gotówce.

        Widocznie byłeś w innych restauracjach niż ja:(

        p.s. podkreślam jeszcze raz, nie mam nic przeciwko zostawianiu napiwków, ale chcę o tym decydować sama.
      • Gość: frequentflyer Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.dynamic.chello.pl 16.07.11, 00:15
        a jest jakaś logika w doliczaniu kilkunastu procent za obsługę większych grup? większa grupa winna mieć zniżkę albo zwolnienie bo generuje większy obrót. ale jeżeli napiwek nie zależy od jakości serwisu, po co przy obsłudze większej grupy się starać? a w miami dopisano mi napiwek do kawy i butelki piwa - zrobiła to kasa w barze tak zaprogramowana - już na MIA - całkiem niedawno. za co mam tu kogo gratyfikować nie bardzo wiem, czy można podać butelkę piwa przy barze z większą albo mniejszą starannością? dobrze albo źle? odkręcanie sprawy trwało chyba dziesięć minut, w niezbyt miłej atmosferze. większej grupy przy sobie nie posiadałem.
        • bmwracer Re: a propo "wycyckiwania" 26.07.11, 18:49
          A logika to jest..
          Czesto wychodze "out" w grupie z pracy i jest to typowym zwyczejem ze na koncu rachunek dzieli sie jaos toam - zwykle po rowno na osobe albo (kiedy wiadomo ze niektorzy wykorzystuja to aby sobie zamawic wiecej i drozsze dania) kazdy "rzuca" wg swoich wlasnych obliczen....i o dziwo jak kiepsko wtedy ludzie licza i nigdy nie ma za duzo - zawsze za malo. Osoba ktory zbiera pieniazki do kupy ma o wiele latwiej jak musi koncowa sume podzileic na ilosc osob .. a wiec to ze napiwek jest doliczony po prostu nie koniecznie zalatwia ale ulatwia caly proces.. JEsli chodzi o obslugiwanie grupy to z jedej strony super deal dla kelnera a z drugiej to masa ceregieli aby zebrac zamowienie i dostarczyc kazdemu to co zamowil i to w tym samym czasie. No i uwaga - tu klenerzy oszukuje ile sie da poniewaz w grupie nikt sie nie doliczy ile np. piw bylo podane.....
    • hubertj Re: a propo "wycyckiwania" 16.07.11, 00:22
      Kasia, nie przesadzajmy z tym wycyckiwaniem. Co kraj to obyczaj, to że czasem te zwyczaje są inne niż nasze i nas zaskakują nie oznacza, że trzeba się w tym od razu dopatrywać bezczelności.

      Też wolę dawać napiwki wg własnego uznania, ale w takiej Francji napiwek wliczony do rachunku to standard i bez sensu byłoby uznawanie z tego powodu wszystkich Francuzów za naciągaczy. W Stanach rzeczywiście ze 2 razy dopisano nam napiwek do rachunku, ale za każdym razem była na ten temat informacja w menu, wiec byliśmy przygotowani (to co nas bardziej zdziwiło to fakt że w Stanach zwyczajowe napiwki są aż tak wysokie, min. 15-20% rachunku o czym niektóre co bardziej asertywne knajpy bezpośrednio informowały niezorientowanych Europejczyków w swoich menu).

      A za bezczelność to ja kiedyś uważałem dopisywanie do rachunku niezamawianych dodatków (typu pieczywo do zupy, koszyczek z przyprawami do obiadu, orzeszki do piwa), z czym mieliśmy do czynienia w Pradze - dzisiaj patrzę na to raczej jak na inny sposób realizacji standardu francuskiego (choć wciąż mi się to nie podoba).
      • Gość: ben franklin Thank God It`s Friday IP: *.phil.east.verizon.net 16.07.11, 05:39

        Patrze na lezacy przed mna rachunek z Alma de Cuba: wyszczegolnienie konsumpcji,
        podsumowanie, dodane 8% podatku, miejsce na dodanie "gratuity/tip" i otwarty
        total. W menu informacja, ze przy grupach od szesciu osob dodaje sie automatycznie
        20%. Restauracje racjonalizuja to koniecznoscia poswiecenia wiecej czasu gosciom
        a nawet koniecznoscia przydzielenia kelnera tylko na wylacznosc stolika.
        W dobrych restauracjach kolejnosci i jednoczesnosc podawania dan powinna byc
        zsynchronizowana i wymaga szczegolnej dbalosci. Teoretycznie kelner obslugujacy
        grupe moze zarobic wiecej obslugujac na przyyklad w tym czasie kilka stolikow.

        Zdania sa podzielone co do tej praktyki. Wiekszosc konsumentow nie lubi dodawania
        automatycznego napiwku do rachunku. Zgadzaja sie, ze napiwek powinien byc
        obligatoryjny ale chca zachowac opcje decydowania co do wysokosci. Jest nawet
        precedens prawny ktory orzeka, ze umieszczenie w menu informacji o automatycznym
        dodaniu napiwku nie jest wiazace dla konsumenta. Niewielu jednak ludzi lubi sie
        sadzic po dobrym obiedzie/kolacji.

        Z automatycznie wpisanym napiwkiem spotkalem sie chyba tylko raz w restauracji
        chinskiej. W restauracji chinskiej zamawia sie zwyczajowo wskazujac palcem na
        numer lub zdjecie dania i stad byc moze obawa personelu, ze lakoniczna wymiana
        zdan moze zawazyc na zostawianym napiwku.

        Zgadzam sie z autorka watku, ze automatycznie wpisany napiwek jest przymusem
        nie zostawiajacym swobody manewru. Bardzo dobra obsluga moze pozbawic sie
        otrzymania 20%. W Stanach widelki napiwkowe oscyluja miedzy 10-20%. Poczatek
        skali bedacy mierna osluga a gorna granica doskonala. Przy zlej obsludze nie zostawia
        sie nic a bardziej niezadowoleni klienci zostawiaja drobne lub jedna monete aby
        kelner mial pewnosc, ze kiepski napiwek to nie przypadek. Automatyczne dodawanie
        napiwku powinno byc wyraznie wyszczegolnione w menu. W przeciwnym przypadku
        goscie moga odwiedzic restauracje tylko dwa razy - pierwszy i ostatni.

        Czesc Europejczykow, Francuzi, Dunczycy, budza zrozumialy niepokoj wsrod kelnerow
        z racji tego, ze w tych krajach napiwek jest wliczony w cene. Mieszane uczucia wywoluja
        Japonczycy. W Japonii zostawienie napiwku moze obrazic podwojnie i kelnera i wlasciciela
        lokalu sugerujac, ze nie zarabia lub placi personelowi wystarczajaco. Japonczycy wierca
        sie niezdecydowanie przy placeniu rachunkow. Zderzenie kultur:)

        Statystyka wskazuje, ze wiekszosc rachunkow jest placona kartami kredytowymi
        a napiwek jest zostawiany w gotowce. Bezpiecznym wowczas zwyczajem jest
        przekreslenie miejsca na napiwek i wpisanie koncowej sumy. Zdarzylo sie przed
        laty w Nowym Jorku, ze wlasciciej bardzo dobrej i szanowanej restauracji po
        wyjsciu klientow wpisywal napiwek w niewypelnionym miejscu i wowczas podliczal
        calosc.

        Milego weekendu zycze

        bf

      • nchyb Re: a propo "wycyckiwania" 16.07.11, 13:39
        > Też wolę dawać napiwki wg własnego uznania, ale w takiej Francji napiwek wliczo
        > ny do rachunku to standard

        nie zgadzam się z tym uogólnieniem (napisałam to już wyżej). Taki sam standard, jak i w USA i PL. Owszem, trafiają się takie lokale. Ale to nie ogół...
    • riviera_maya Re: a propo "wycyckiwania" 16.07.11, 05:51
      Z tego co piszesz wynika, ze bywalas w restauracjach typowo turystycznych. Doliczanie napiwku w takich knajpach jest praktykowane dlatego, ze turysci notorycznie nie daja napiwkow co pozbawia kelnerow zarobku. Kelnerzy w USA zarabiaja glownie na napiwkach a podstawowa pensja jest smiesznie niska. Bywam w restauracjach bardzo czesto od poczatku pobytu w USA i przypadki doliczania napiwku moglbym policzyc na palcach jednej reki.
      Nie pisze tego zeby usprawiedliwiac tego typu praktyk, gdyz rowniez wole sam decydowac o wysokosci napiwku, ale w celu wyjasnienia przyczyn, ktore leza u podstaw takiego procederu.
      W zadnym wypadku nie sa to praktyki nagminne i po prostu mialas pecha trafiajac do takich knajp.
      Jezeli jeszcze jestes w USA to zajrzyj do ktorejs z sieciowek (Applebees, TGI Fridays, Chilis, Olive Garden, itp) i napisz czy tam tez zostal Ci doliczony napiwek do rachunku.

      Pozdrawiam


      • Gość: Kasia Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.aster.pl 16.07.11, 08:49
        byłam w miejscowościach turystycznych tj Carmel, Sausalito, St.Helena,Calistoga, San Diego, San Francisco, więc to zrozumiale,że restauracje nastawione są na turystów:), z sieciówek byliśmy w Red Lobsterze i tam rzeczywiście nie było napiwku wliczonego do rachunku.

        > W zadnym wypadku nie sa to praktyki nagminne i po prostu mialas pecha trafiajac
        > do takich knajp.

        Szczęśliwie we wszystkich tych restauracjach jedzenie było bez zarzutu:)
        • bmwracer Re: a propo "wycyckiwania" 26.07.11, 18:56
          Ouch... a to widocznie mialas pecha albo "wygladasz" (np mocny akcent moze nasuwac tego typu podejrzenie) na kogos kto nie zostawia napiwkow - .... Nie mowie ze to jest wlasciwe ale moze sie zdarzyc...
          Dlaczego to pisze? poniewaz mieszkam lub czesto bywam w tych okolicach od wielu lat i czesto bywam w restauracjach (raczej wyzszej polki co prawda ale...) w tych miescowosciach i NIGDY mi sie nie zdarzrylo aby mi ktos dopisal napiwek.... prawde mowiac gdyby ktos to zrobil kiedy jestem w malym towarzystwie to zrobilbym z tego mala awanture....
    • Gość: robak Re: co opowiesz innego? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.07.11, 10:23
      Dziewczyno - mieszkam w US od dobrych 25 lat, do restauracji chodze praktycznie raz na tydzien I jeszcze NIGDY nikt mi nie dopisal do rachunku napiwku. Wiec albo bujasz I to bylo co innego (naprzyklad podatek) albo jestes glupawa turystka z Polski co to od razu doznaje wszystkiego zlego - policjant ja gwalci, okradaja ja po restauracjach, tip. Pewnie po angielsku dukasz wiec nawet nie bylas w stanie sie zapytac o co chodzi na rachunku.
      • grodek75 Re: co opowiesz innego? 16.07.11, 11:27
        Aż tak dosadnie jak Ty bym tego nie ujął, ale też uważam że coś dziewczyna pokręciła.
        Poza tym jest jeszcze jedna kwestia, której nikt tu nie poruszył.
        W wielu amerykańskich restauracjach kelnerzy praktycznie w ogóle nie dostają podstawowej pensji. Oni żyją jedynie z napiwków. Stąd też wynika tak duże "ciśnienie" na nie.
        I stąd też wyższy poziom obsługi (oczywiście nie wszędzie) ze strony kelnerów w restauracjach niż w Europie. Oni muszą się starać.
        Podsumowując - zawsze daję w USA ok. 15% napiwku lub dwukrotność TAX`u i nikt nigdy źle mnie nie potraktował, ani niczego nie doliczył bez mojej wiedzy do rachunku.
        • w357 ze strony IRS, to inaczej wygląda.... 16.07.11, 18:55
          Ze strony IRS, to inaczej wygląda....
          No, ale co to "turystkę"obchodzi ?

          grodek75 napisał:
          > W wielu amerykańskich restauracjach kelnerzy praktycznie w ogóle nie dostają
          > podstawowej pensji. Oni żyją jedynie z napiwków...........

          Znam wiele osób na tego typu "stanowiskach" .....
          Stawka minimalna ..... , a na koniec dniówki MUSZĄ podać (do rozliczenia ) ile dostali "napiwku", aby odliczyć PODATEK (nie dotyczy przybytków, gdzie TIP jest wliczony do Rachunku).

          Pamiętam historię, gdzie "zorganizowałem" "Polski Obiadek" w Restauracji na granicy USA/Canada .
          Towarzystwo mówił (tylko) po polskiemu :-)
          Kelnerka na koniec przyniosła Mi "rachuneczek".....
          Stwierdziłem, że OK ! I płacę plastikiem :-)
          Pod kartę położyłem "zielony papierek" :-)
          Kelnerka powiedziała >>>> TIP jest już doliczony do Rachunku......
          Na co z uśmiechem odpowiedziałem, że >>>> "tamten TIP jest dla IRS", a papierek jest DLA CIEBIE ZA MIŁA OBSŁUGĘ !!!
          Uśmiechneła się ponownie i schowała "papierek" do "innej kieszeni".

          Turyści tego nie rozumieją, ale co to mnie .....
        • saturn5 Re: co opowiesz innego? 16.07.11, 19:47
          grodek75 napisał:

          >Stąd też wynika tak duże "ciśnienie" na nie.

          Grodek - mieszkam w US od 30 lat i nigdy mi nikt napiwku nie dopisal a wiec babka wypisuje farmazony.Co do cisnienia - nigdy tego nie doznalem, albo dopisujesz napiwek sam albo tego nie robisz. Jedyne cisnienie jakiego kiedys doznalem z dopisywaniemboyleo w Krakowie u Wierzynka - kelner stal nade mna czekajac na moj podpis. Rok byl chyba 1992 i sobie wtedy pomyslem ze jeszcze troche woody w Wisle uplynie zanim Polska sie ucywilizuje.

          • blkt Re: co opowiesz innego? 16.07.11, 22:49
            wpisanie np w google prostego zapytania automatic gratuity
            znajduje troche odnosnikow np taki jak ten
            gothamist.com/2009/02/09/the_fixe_is_in_more_restaurants_add.php
            Takie historie zdarzaja sie, tyle, ze niezbyt czesto.

            Restauracje z obowiazkowym service charge tez mozna spotkac.
            Np w menu www.bernssteakhouse.com/
            w pliku .pdf mozna znalezc ponizsze zdanie

            Please note that a 12% service charge will be added to your check to be given to your waiter in lieu of salary. The option of a gratuity for fine service, of course, is yours. Thank you for choosing us as your dining destination.



    • porterhouse Re: a propo "wycyckiwania" 16.07.11, 11:13

      > bo trudno to nazwać oszustwem, raczej bezczelnością,

      Powiem ze duzo wieksza bezczelnoscia jest wypisywanie takich bzdur.
      Niektorzy z nas wiele lat spedzili w US w roznych dlugosciach I szerkosciach geograficznych, jadlo sie w przeroznych restauracjach i tych bardzo turystycznych I tych nie i nikt nigdy napiwku nie doliczyl. A moze UFO tez widzialas? Po calej serii malo inteligentnych pytan przed podroza teraz chcesz nas tu raczyc nonsensami po-podrozowymi. Juz lepiej ogranicz sie do tych helikopterow .....
      • Gość: zyta2003 Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.nyc.res.rr.com 16.07.11, 23:29
        Faktycznie, dziwne rzeczy wypisuje Kasia o tych napiwkach. Mieszkam w USA wiele lat, do restauracji chodze stosunkowo czesto. Ponadto przez co najmniej 10 lat "asystowalam" roznym mlodym dziewczynom pracujacym w roznych restauracjach. Nigdy i nigdzie nikt nie dopisuje napiwku. Moze to byc servis, podatek , czy tym podobne. I dziewczyna po polsku pomyslala, ze sie dopisuje poza jej wiedza. Trzeba bylo lepiej doczytac rachunek.
        Nie ma niby oficjalnego obowiazku dawania napiwkow, ale jest to zwyczaj, ktory jest jak prawo. nie dajesz napiwku - tracisz twarz. Dlatego pensja zasadnicza kelnerow i kelnerek jest nierzadko ponizej minimum, zwlaszcza w eleganckich restauracjach ta stawka godzinowa jest niska, bo tam sa wyzsze napiwki. Napiwek powinien wynosic 10-15%. Bogaci zostawiaja wiecej, nawet do 20%. Coraz czesciej placi sie karta kredytowa, wtedy dostajesz rachunek i sam dopisujesz wysokosc napiwku, jaki ma dodac na karte.
        Zasady rozliczania do podatku napiwkow sa bardzo rozne w roznych restauracjach. Jesli nic nie wliczysz, IRS moze cie sprawdzic, bo nie ma takiej mozliwosci, zebys nie mial dochodu z napiwkow w restauracji.
        Rozne jest dzielenie sie napiwkiem,. W jednych restauracjach wszystko idzie do wspolnego "sloika", a potem z tego obdziela sie jeszcze bus boya i pomywaczy. W innych np. idzie do twojej kieszeni, a o pozostalych troszczy sie wlasciciel.
        Rzeczywiscie duzo Polakow uwaza, ze napiwek to ich dobra wola, dlatego w niepolskich restauracjach Polacy sa niemile widziani, tez przez obslugujacych Polakow. Bo sa wielce skapi.
        Kiedys bylam w wiekszej grupie w restauracji z Polakiem mieszkujacym w Austrii, to on placil. Jak sie okazalo zostawil jakas smieszna sume jako napiwek. Chyba koncowke bilonu, a moze zaokraglenie do dziesiatki?. W kazdym razie po chwili wyszedl za nim (i za nami wszystkimi niestety) kelner i rzucil "miedziakami" wolajac, ze zapomnial wziac reszty. Polak nie speszyl sie i powiedzial, ze obsluga byla byle jaka. Byla zwyczajna. Nawet jak jest gorsza niz zwyczajna czasami nie wynika to z wina obslugujacego. Moze w kuchni cos nie tak, moze szef ma atak wscieklizny, a moze zwyczajnie jeszcze nie jest wystarczajaco wprawny. Jesli juz stac Was na pojscie do restauracji, to nie zalujcie na napiwek. Zreszta tak samo pamietajcie o napiwkach dla innych pracujacych w uslugach. Chociazby na myjni samochodowej.
        • Gość: Kasia Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.aster.pl 17.07.11, 12:38
          może i dziwy i bzdury wypisuję, ale zgodne z prawdą, to,że nie spotkaliście się z tym, nie znaczy,że nie praktykuje się czegoś takiego, to,że nie postawiliśmy nogi na księżycu nie znaczy,,ze go nie ma;)

          przykłady z sieci
          www.themadbloggers.com/2009/08/satisfactory-tip-guaranteed.html
          ny.eater.com/archives/2010/03/ace_hotel_lobby_already_added_the_tip_thank_them_later.php

          jakby ktoś się nie spotkał, to może też być "serwis charge"
          ny.eater.com/archives/2009/04/tipped_off_the_20_house_charge_at_masa.php
          ale pewnie nikt z was się z tym nie spotkał, więc...
        • grodek75 Re: a propo "wycyckiwania" 17.07.11, 19:19
          Droga zyto, daj sobie spokój z tym wywnętrzaniem się na temat nieumiejętnosci zachowywania się przez Polaków w różnych miejscach. Kompleksy lecz sobie gdzie indziej.
          Są różne zwyczaje w róznych krajach, a w każdej nacji znajdą się tacy, którzy przynoszą wstyd innym. Ja podobnie mógłbym napisać o Niemcach, którzy są jeszcze mniej skłonni do zostawiania napiwków niż Polacy. Ale po co?
          Uważam, że przed każdym wyjazdem warto poszperać w internecie lub zapytać na forum jakie są zwyczaje w różnych krajach, pozwala to uniknąć niemiłych, bądź krępujących sytuacji.
          Założycielka wątku nieco przesadziła z generalizowaniem i oskarżaniem o oszustwa, etc.
          Ale nie daje to Tobie żadnego prawa do pouczania innych i zachowywania się w taki sposób.
          Dla mnie na przykład autorytetem nie jesteś żadnym, Twoje rady mam gdzieś, a pomimo to nigdy, ani w USA, ani w żadnym innym kraju nie musiałem się wstydzić.
          --------------------------------------------------------------
          www.panoramio.com/user/2266955
          my.flightmemory.com/image/grodek75.gif
        • o.kalamata A propos zyty2003 17.07.11, 21:13
          Zyta twoje wypowiedzi sa belkotliwe. Ty belkoczesz od rzeczy nawet gdy masz
          czasami racje. Swoj mentorski styl wsadz sobie gleboko i popchnij palcem dalej.
          Ze tez chce sie tobie umieszczac te zakompleksione teksty. Jestes emerytowana
          nauczycielka, ze ciagle pouczasz? Odpocznij sobie od tych nauk i opowiesci pare lat.
      • Gość: Kasia Re: a propo "wycyckiwania" IP: *.aster.pl 17.07.11, 12:51
        "Po calej serii malo inteligentnych pytan przed podroza...."

        forum służy między innymi do zadawania pytań, szczęśliwie dla niektórych nie ma jeszcze obowiązku odpowiadania na wszystkie, można odpowiadać tylko na inteligentne.

        zawsze piszesz o sobie w liczbie mnogiej?
        • karnacja Spojrzenie z boku 17.07.11, 14:43

          Kasiu, Nikt nie wykluczyl tego, ze moglo sie zdarzyc automatyczne dopisanie do rachunku.
          Dowody na takie przypadki istnieja. Piszemy o Twoim nietrafnym, pejoratywnym
          okresleniu. W jedynym zdaniu zmiescilas oszustwo, bezczelnosc i nagminnosc.
          "Nagminne" to nie jest - przyjmij to do wiadomosci. Twoj pobyt nie byl wystarczajaco
          dlugi aby uzywac okreslenia nagminny. Ubolewasz, ze nie mozna nazwac tego
          oszustwem. A gdyby mozna to co? Poczulabys sie lepiej? Bezczelnosc uzyta w tym
          przypadku jest okresleniem chybionym. Niepotrzebnie bronisz swojej przerysowanej
          opinii. Bez emocji czytaloby sie Twoj opis gdybys powstrzymala sie od pisania takich
          negatywnych zdan hiperboli.

          Pozdrawiam - k.
          • Gość: Kasia Re: Karnacjo IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.07.11, 16:50
            > Kasiu, Nikt nie wykluczyl tego, ze moglo sie zdarzyc automatyczne dopisanie do
            > rachunku.

            a jednak wpisy z tego wątku świadczą o czymś innym:(
            cyt.

            "Dziewczyno - mieszkam w US od dobrych 25 lat, do restauracji chodze praktycznie raz na tydzien I jeszcze NIGDY nikt mi nie dopisal do rachunku napiwku. Wiec albo bujasz I to bylo co innego (naprzyklad podatek) albo jestes glupawa turystka z Polski co to od razu doznaje wszystkiego zlego - policjant ja gwalci, okradaja ja po restauracjach, tip. Pewnie po angielsku dukasz wiec nawet nie bylas w stanie sie zapytac o co chodzi na rachunku."

            "... też uważam że coś dziewczyna pokręciła"

            "... mieszkam w US od 30 lat i nigdy mi nikt napiwku nie dopisal a wiec babka wypisuje farmazony"

            "Niektorzy z nas wiele lat spedzili w US w roznych dlugosciach I szerkosciach geograficznych, jadlo sie w przeroznych restauracjach i tych bardzo turystycznych I tych nie i nikt nigdy napiwku nie doliczyl. A moze UFO tez widzialas? "

            "Faktycznie, dziwne rzeczy wypisuje Kasia o tych napiwkach. Mieszkam w USA wiele lat, do restauracji chodze stosunkowo czesto. Ponadto przez co najmniej 10 lat "asystowalam" roznym mlodym dziewczynom pracujacym w roznych restauracjach. Nigdy i nigdzie nikt nie dopisuje napiwku. Moze to byc servis, podatek , czy tym podobne. I dziewczyna po polsku pomyslala, ze sie dopisuje poza jej wiedza. Trzeba bylo lepiej doczytac rachunek"

            Oczywiście twoim zdaniem te posty nie wykluczają automatycznego dopisania do rachunku napiwku?

            > Dowody na takie przypadki istnieja.

            Uff, ja mam je w domu czarno na białym, chociaż jak twierdzą niektórzy "nikt i nigdzie nie dopisuje napiwku",
            > "Nagminne" to nie jest - przyjmij to do wiadomosci.

            Oczywiście, przyjmuję do wiadomości,że nie jest to nagminne i biję się w pierś,ze było to nadużycie z mojej strony, za co wszystkich przepraszam, aczkolwiek ja chociażby w zacytowanych wątków nie widzę oburzenia na "nagminne" raczej oburzenie jakoby coś takiego w ogóle miało miejsce

            "Ubolewasz, ze nie mozna nazwac tego oszustwem. A gdyby mozna to co? Poczulabys sie lepiej?

            Masz skłonność do nadinterpretacji, nie ubolewam, napisała,że nie jest to oszustwo.

            "W jedynym zdaniu zmiescilas oszustwo, bezczelnosc i nagminnosc.

            Bez emocji czytaloby sie Twoj opis gdybys powstrzymala sie od pisania takich negatywnych zdan hiperboli."

            Pytanie, to zdanie było jedno, czy kilka?


            "Niepotrzebnie bronisz swojej przerysowanej opinii"

            Trudno nie bronić skoro jak sama piszesz " Dowody na takie przypadki istnieja.", a sama w pierwszym poście miałaś wątpliwości, czy coś takiego mogło się zdarzyć... plus wpisy kilku osób o moim zmyślaniu.
            Oczywiście można się teraz czepiać mojej przerysowanej opinii...



            • karnacja Napiwkow ciag dalszy: 17.07.11, 19:13

              Kasiu, Gdyby postawiono pytanie wymagajace jednoznacznej odpowiedzi - tak lub nie
              - czy w Stanach dopisuje sie napiwek do rachunku odpowiedz bylaby - nie.
              Nie dopisuje sie. Jezeli teraz w tak olbrzymim kraju zaczniemy szukac odcieni miedzy
              bialym i czarnym to pojawi sie okreslenie: rarely, sometimes. Powody tego "sometimes"
              w miare szczegolowo wyjasniono. W Stanach napiwki sie zostawia. Jako regula.
              Prawdopodobnie w tanszych, turystycznych miejscach w ktorym szybko zywia sie
              turysci i nigdy do tego miejsca nie wroca zwyczaj zostawiania napiwkow jest sporadyczny.
              I tak wyjasniam sobie ta praktyke. Francuzi sa znani z notorycznego nie zostawiania
              napiwkow i wygodnie tlumacza, ze we Francji zwyczaj jest inny i oni nie zdaja sobie
              z tego sprawy (respondentke ktora bedzie mnie ponownie na temat Francji "poprawic"
              prosze o wstrzymanie sie).

              Asertywnie stwierdze, ze w zaleznosci moge miec zdolnosc do nadinterpretacji i
              underinterpretacji:). Ubolewanie bylo nadinterpretacja Twojego niepotrzebnego
              przywolania rzeczownika oszustwa (ktorego nie ma). Vide moj przyklad zegarkowy.
              Jezeli oszustwa nie ma to po co je przywolywac i pozostawiac cien domniemania.

              Twoje zdanie bylo jedno. Wszystkie inne opisy mi sie podobaja. Napisalam "zdania"
              troche na wyrost gdyby pojawily sie podobne w tresci. Za nieprecyzyjnosc przepraszam. Twoje bicie sie w piersi zalatwia sprawe "nagminnosci" Wlasciwie ta "nagminnosc" byla powodem, ze sie odezwalam. Cale zdanie zreszta mi sie nie podobalo:) I dalam temu
              wyraz.

              Pozdrawiam - k.
            • saturn5 Re: jakies dowody???????? 17.07.11, 21:52
              Kasia -wstaw nam tutaj fotokopie rachunku z dopisanym napiwkiem. Juz dawno nie masz? A szkoda bo bysmy ci udowodnili ze zadnego napiwku tam nie bylo a jedynie moglby to byc podatek (tax). Nie wierze tez w zadne "przypadkowe" lub "automatyczne" dospisywanie napiwkow. Nie wierze ze tobie sie to przytrafilo nawet raz. Chyba ze bylas w duzej grupie osob bo wtedy rzeczywiscie w niektorych restauracjach potrafia "automatycznie" dopisac napiwek ale reguly dopisywania sa zawsze w Menu, nic sie nie dzieje "znienacka" i "bezczelnie".

              Zostaw ten temat bo coraz bardziej sie osmieszasz.
              • agulha Re: jakies dowody???????? 17.07.11, 23:04
                Ludzie, błagam, przestańcie się wyzywać...Nie ma czegoś takiego jak "zawsze" i "nigdy". W Stanach byłam ledwie parę razy, ale wiem, że jest tam zwyczaj zostawiania znacznie większych napiwków niż w Europie, ale też stosownie do tego konsument oczekuje, a kelner zapewnia znacznie więcej uwagi. W każdym kraju jest jakaś przyjęta norma w tej kwestii. W wielu krajach również (z różnych powodów) inaczej traktuje się turystów, a inaczej stałych mieszkańców - nie znaczy, że koniecznie z zamiarem oszustwa. I także w każdym kraju są tacy, którzy próbują innych naciągnąć, oraz w każdym narodzie - tacy, którzy w każdej pomyłce na swoją niekorzyść albo w każdej niejasnej sytuacji dopatrują się oszustwa i jakiegoś zamachu na siebie. Mam taką koleżankę. Żyjemy w Polsce i spośród wszystkich znajomych tylko ją zawsze niesprawiedliwie oceniali nauczyciele, grubiańsko traktowali fryzjerzy itd itp.
                W Polsce na przykład normą jest oczekiwanie napiwku, jednak bez nachalności ani dopisywania, a wysokość tego napiwku to 10-15%. Przy grupach bywa obowiązkowa opłata za serwis, a jeżeli nie jest, to napiwek powinien wynieść ok. 20%. Mimo to jednak zdarzyło mi się w życiu znaleźć się w restauracji - chyba tylko jednej, w warszawskim centrum handlowym Arkadia - gdzie nie tylko, że dopisywano napiwek (nazywany "serwisem") do rachunku (fakt, była o tym informacja w menu), to jeszcze kelnerzy w nachalny jak na Polskę sposób dawali do zrozumienia, że oczekują napiwku. Tak jak piszecie, byłam w tym lokalu dwa razy - pierwszy i ostatni :-)). Inna restauracyjka, przy Waliców, zrezygnowała po pewnym czasie z tego dopisywania serwisu czy napiwku, chociaż już wcześniej była informacja, że to dopisanie jest sugestią, a nie obowiązkiem.
                Aha, żeby nie było - w zasadzie zawsze daję napiwek. Gotówką ;-).
                • Gość: zyta2003 Re: jakies dowody???????? IP: *.nyc.res.rr.com 18.07.11, 03:37
                  Zapewne grodek nie musiales sie nigdy wstydzic za swoje zachowanie. Mnie czasami sie zdarzalo, ze czulam sie niezrecznie, bo czegos nie wiedzialam o obyczajach w obcym kraju.
                  Np dowiedzialam sie, ze moja sztywna, nie obsciskujaca sie postawa na powitanie z Amerykanami - moze urazic. Ale czasami jest gorzej, bo trzeba sie wstydzic nie za siebie, ale swoich rodakow. Obroncy godnosci Polakow, moze chcecie wiedziec jak nazywaja przynajmniej w dwoch nowojorskich szpitalach alkoholikow przywiezionych w stanie zamroczenia i nie mozna ustalic tozsamosci? "Drinkowsky". A dlaczego? Trzeba wyjasniac ?
                  Dlaczego jeden z ostrych zakretow w jednej dzielnicy nowojorskiej policja nazywa "polskim zakretem"? Bo w ciagu 10 lat zginelo tam 7 mlodych Polakow, wracajacych z dyskoteki. Dwa razy po dwa i raz troje. A dlaczego zgineli? Trzeba wyjasniac? Nikt inny poza tym nigdy tam nie zginal. Na szczescie dyskotek juz nie ma.
                  Dodam, ze moge napisac wiele pozytywnie wyrozniajacych nas rzeczy.
                  Ponownie przepytalam byle kelnerki, nie zmienily zdania, ogolnie Polacy sa bardzo "oszczedni" w napiwkach, jak i nie slyszaly o dopisywaniu czegos do rachunku. Ale masz racje Kasia, to nie dowod, ze cos takiego sie nie zdarzylo, czy nie zdarza sie, jak rowniez, ze Polacy nie zostawia 50% napiwku. Przy malych sumach jest to zupelniem realne.
                  • agulha Małe sumy 18.07.11, 17:42
                    Z tymi małymi sumami to zawsze mam największy dylemat, w kraju i za granicą. Jeżeli w hotelowej restauracji wieczorem zjem sałatkę za kilka lub kilkanaście zł i ew. wypiję herbatę, to co powinnam zrobić: zostawić napiwek typu 2 zł, nie zostawiać napiwku wcale czy zawyżyć go do poziomu 50 i więcej %? Ot, dylemat.
                  • grodek75 Re: jakies dowody???????? 18.07.11, 20:55
                    Gość portalu: zyta2003 napisał(a):
                    Zapewne grodek nie musiales sie nigdy wstydzic za swoje zachowanie. Mnie czasami sie zdarzalo, ze czulam sie niezrecznie, bo czegos nie wiedzialam o obyczajach w obcym kraju...


                    Czuć się niezręcznie, a wstydzić za swoje zachowanie to dwa różne pojęcia.
                    Mój wpis skierowany do Ciebie był podyktowany tym, że masz przykry zwyczaj przyjmowania postawy wszystkowiedzącej i z wyższością (światowca?) udzielającej rad innym.
                    Jeżeli zachowujesz się tak na codzien to nie dziwię się, że często czułaś się niezręcznie, lub nawet wstydziłaś się za swoje zachowanie.
                    Właśnie wróciłem z wakacji na Florydzie, na którą zawitałem po raz pierwszy od 15 lat (a ten pierwszy raz zaliczyłem z rodziną w wieku lat 21 kiedy wszystko miałem zorganizowane i nie musiałem nawet palcem kiwnąć). Spędziłem tam ponad dwa tygodnie z żoną i dziećmi, potem wpadliśmy do NYC.
                    I pomimo, że nie mam tam żadnej rodziny, cały wyjazd organizowalem samodzielnie, wszystko rezerwowałem przez net, ewentualnie telefonicznie, wszystko zadziałało bez problemu, było dograne co do minuty i (o zgrozo) wyobraź sobie, że przez cały ten czas ani razu nie poczułem się niezręcznie, ani nie byłem zawstydzony. Jeżeli czegoś nie wiedziałem to po prostu bez fałszywego wstydu pytałem ludzi i zawsze znalazłem kogoś kto mi pomógł.
                    Do odczuwania swobody i bezstresowego spędzania urlopu wystarczyła znajomość angielskiego, praca Rodziców włozona w moje wychowanie i naukę, prawo jazdy, VISA, American Express i telefon z dostępem do internetu. Oraz dobry humor zmącony jedynie pod koniec perspektywą powrotu do bałaganu nazywanego Polską.
                    Dlatego też rady udzielane przez Ciebie z taką wyższością doświadczonej "Amerykanki" tak mnie drażnią. I nie tylko mnie. Naprawdę wiele osób z Polski odwiedzających USA nie potrzebuje być pouczanymi jakby byli uczniakami tylko dlatego, że Ty mieszkasz w USA 10, 20 lub więcej lat. Na forum też już zwracano Ci na to uwagę, a Ty nadal brniesz w ten sposób dyskusji. Lub raczej monologu, bo trudno to dyskusją nazwać.
                    Bardzo chętnie słucham rad. Więcej - jestem za nie niezmiernie wdzięczny, bo szczere i sensowne rady są pomocne, a często bezcenne. Ale Ty rad udzielasz w taki sposób, że jedynie wzbudzasz agresję. Nikt nie lubi być pouczany jak gó...arz. Zastanów się nad tym, bo być może właśnie Twój sposób bycia powoduje, że spotykają Cię niezręczne sytuacje i wstyd...
                    Pozdrawiam,
                    Tomek
                    • agulha Internet? 18.07.11, 21:31
                      Czy mogłabym zapytać o kwestię Internetu przez telefon? Jak kształtują się ceny tych połączeń, w której polskiej sieci masz telefon, jak oceniasz przydatność tego narzędzia?
                      Uwielbiam Internet, wożę ze sobą mały laptopik, na wakacjach poszukuję informacji w Sieci, ale próba skorzystania z Sieci przez telefon komórkowy (służbowy, w kraju) bardzo mnie zniechęciła, a komentarze na jednym z forów dotyczące cen i efektywności korzystania z Internetu przez telefon za granicą (a mowa była o UE) były negatywne.
                      • grodek75 Re: Internet? 18.07.11, 21:46
                        Hmm, jeszcze nie wiem. Wciąż nie przyszedł mi rachunek.
                        W pierwszym momencie przyszło mi do głowy by kupić sobie aktywację amerykańską.
                        W T-Mobile chcieli za taką bez limitu (internet + rozmowy) 60$/miesiąc.
                        Ale jakoś tak się zeszło, że nie kupiłem przez tydzień, a potem stwierdziłem że już nie warto.
                        Zobaczymy na ile skasuje mnie Era, przepraszam T-Mobile. Aby dzwonić do domu kupiłem sobie na stacji benzynowej odpowiednik naszego Telegrosika i wystarczyło.
                        Jeżeli chodzi o net to w każdym hotelu jest dostępne bezpłatne WIFI i z tego korzystałem.
                        Miałem też ze sobą tablet, który również mogłem podłączyć do sieci.
                        Szczerze powiedziawszy nie przywiązywałem do tego znaczącej wagi. Przed urlopem roztrąbiłem w pracy i okolicy, że nie będę miał dostępu do netu i telefonu i po sprawie.
                        Nikt nie dzwonił :)
                        Maile do rodziny z informacją, że żyjemy wysyłałem z tabletu lub telefonu przy pomocy hotelowych sieci WIFI lub hot spotów w knajpach. A z poważniejszych spraw to jeden jedyny raz potrzebowałem dokonać zakupu kartą (Sea World i Busch Gardens) przez net i do tego tablet też wystarczył.
                        A za wiadomościami z Polski jakoś specjalnie nie tęskniłem ;)

                        --------------------------------------------------------------
                        www.panoramio.com/user/2266955
                        my.flightmemory.com/image/grodek75.gif
                        • grodek75 Jeszcze jedno 18.07.11, 21:54
                          Przeoczyłem fragment Twojego pytania - jak już napisałem telefon mam w Erze (tfu, T-Mobile ;)
                          Zarówno sam telefon (połączenia) jak i internet w nim działał w USA bez problemu.
                          W roamingu łączyło mnie z automatu z siecią T-Mobile co jest w sumie logiczne.
                          Kilka razy miałem kłopot z połączeniem mailowym przez WIFI, ale to był problem z tym, że Android próbował uniemożliwić takie połączenia w nieszyfrowanych/otwartych sieciach WIFI.
                          Czyli problem był po stronie systemu w telefonie, a nie sieci.
                          Zmiana ustawień systemu załatwiła sprawę.

                          --------------------------------------------------------------
                          www.panoramio.com/user/2266955
                          my.flightmemory.com/image/grodek75.gif
                            • monhann2 Re: Jeszcze jedno 27.07.11, 19:50
                              Mieszkam w Kanadzie juz ponad 20 lat i sila rzeczy czesto, a nawet bardzo czesto jezdzimy do Stanow. Jest to oczywiscie polaczone z wizytami w restauracjach. Dopisanie napiwku przez kelnera na rachunku zdarzylo nam sie RAZ, jeden jedyny raz i mialo to miejsce we wloskiej knajpie w Little Italy w Nowym Jorku. Zaznacze, ze jedlismy tam jakies ciacha i pilismy kawe. Bylismy bardzo zaskoczeni ale nie kwestionowalismy, bo i tak napiwek bysmy zostawili. Tak ze zdarza sie ale nie jest to z pewnoscia nagminne.
                              • bmwracer Re: Jeszcze jedno 27.07.11, 23:19
                                Przperaszam ale nie moglem sie pohamowac przed odrobiona uszczypliwosci....prosze wybaczyc... ale

                                W wielu miejscach swiata jest opinia ze kanadyjczycy nie sa zbyt chojni jesli chodzi o napiwki no wiec moze tam was rozpoznano jak Kanadyjczykow?? :)

                                A moge powyzsze potwierdzic (bexz generalizowania oczywiscie) jako ze niedawno bylem z przyjaciolmi z Kanady w Meksyku w "All Inclusive" To prawda ze w kontrakcie pisze iz cena zawiera wszytko lacznie z napiwkami...ale ja tam zabralem caly plik dolarowek i zostawialm je gdzie sie dalo (w sumie moze $50 na 10 dni....moze dlatego iz lubie meksykanow i wiem ile to dla nich a ile dla nas jest warte) ...a moi przyjaciele nie widzialem ani razu aby cos "rzucili" i dziwili sie ze ja to robie... Za to jak ja wychodzilem przed hotel to Jose od razu nalewal 2 tequille :)
                                • monhann2 Re: Jeszcze jedno 28.07.11, 14:50
                                  Nie spotkalam sie nigdy z opinia, ze Kanadyjczyczy sa chytrzy! Nie wiem skad to wziales? Wprost przeciwnie, zostawiaja bardzo duze napiwki. Ja sama zawsze tak robie. W resortach rowniez. Zreszta nie mozna generalizowac na przykladzie Twoich znajomych z Kanady, bo ja tez znam super szczodrych Szkotow a przeciez opinia mowi, ze Szkoci sa z natury skapi;)
                                  • starypierdola Przeciez nie pisze ze sa chytrzy. 28.07.11, 15:56
                                    Po prostu pisze ze zostawiaja mniejsze napiwki (albo ze nie zostawiaja wcale, bo jak czytaja 'all inclusive, including tips' to rozumieja to co czytaja). I pisze prawde. Nie dla tego ze sa chytrzy, ale dla tego ze co kraj to obyczaj.
                                    Moze to dla tego ze Kanada zawsze byla biedniejsza wiec ludzie bardziej oszczednii, moze dla tego ze ludzie pochodza glownie z krajow gdzie napiwkow sie nie daje, moze taki zwyczaj ....
                                    No ale teraz, jak Kanada nagle stala sie bogatsza, to pewnie wszystko sie zmieni?
                                    Pozyjemy, zobaczymy.
                                    FIlozof SP

                                        • zas_ale_pyra Re: Biedniejsza, i to duzo, od USA. 29.07.11, 06:08
                                          starypie... napisał:

                                          > Porownaj dla przykladu 'GDP per person' albo statystyki imigracyjne/emigracyjne
                                          > miedzy tymi krajami.
                                          > Juz pomijam fakt ze druga najwieksza grupa nielegali w USA, po meksykach, to ka
                                          > nadyjczycy, chyba ze 2 miliony.
                                          > Obserwator SP

                                          A o NAFTA (North America Free Trade Agreement) kolega słyszał? Dotycza to USA, Kanady i Meksyku.
                                          • Gość: sralimazgali Re: BASTA na "wycyckiwanie" IP: *.tampabay.res.rr.com 30.07.11, 20:09
                                            UKOCHANI w PANU - skonczcie w koncu te glupie gatki (przekomarzania) z cyklu "SRALI - MAZGALI ?" ...
                                            ....jak widac macie zasadnicze trudnosci z trzymaniem sie tematu ktory juz od samego poczatku wygladal na "problematyczno-idiotyczny"....
                                            ....a propo(S) czy wam sie przypadkowo nie nudzi (summer time), czy nie lepiej cos o washyngtonie lub bufflo ale na zdrowy temat np. ile kosztuje laptop w bufflo a ile na kubie ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka