kurcze, za 4 dni lece...

IP: 195.150.115.* 24.06.04, 18:51
do kanady, mam stracha jak nie wiem co. jeszcze w zyciu nie lecialam
samolotem, jak przelamac strach, wiecie, zebym nie narobila chaly;]
    • waldek.usa Re: kurcze, za 4 dni lece... 24.06.04, 19:21
      Gość portalu: magda napisał(a):

      > do kanady, mam stracha jak nie wiem co. jeszcze w zyciu nie lecialam
      > samolotem, jak przelamac strach, wiecie, zebym nie narobila chaly;]



      Skad lecisz, jaka trasa i dokad?
      Jak sobie radzisz w windzie, czy bylas kiedys na dzwonnicy koscielnej?
      Porada po odpowiedziach.
      Pzdr.
    • Gość: monique Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.debacom.pl 24.06.04, 19:35
      hej a jakimi liniami lecisz i ile cie to bedzie kosztowalo??? bez problemow
      dostalas wize???? kurcze pisz wszystko, bo ja za tydzien jade do w-wy starac
      sie o wize do kanady
      • Gość: Emm Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:19
        ja tez sie balam na maxa przed pierwszym lotem, a teraz to uwielbiam-
        szczegolnie gdzy startuje.Nie boj sie, ryzyko katastrofy lotniczej jest bardzo
        male.Lepiej nie pij drinkow w samolocie.Nie wiem, czy w Kanadzie jest
        immigration na lotnisku, podejrzewam, ze tak, wiec nie upij sie, bo potem
        jeszcze Cie nie wpuszcza ;) Zycze wspanialego pobytu!
        • Gość: tom Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.blt.pl / 80.51.250.* 25.06.04, 00:02
          a ja kurcze lece za 12dni do Stanów :)
    • Gość: Klutas Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.los-angeles-14-15rs.ca.dial-access.att.net 25.06.04, 07:28
      ...strach ma wielkie oczy...
      • Gość: magda Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: 195.150.115.* 25.06.04, 08:08
        dzieki za slowa otuchy!;]
        nie mam leku wysokosci, tylko jakis taki ogolny strach, no i wszedzie widze
        samoloty;]
        wize zalatwialam przez posrednika, nie ma problemow, jesli sie studiuje
        dziennie, lub ma sie zaplecze finansowe; jesli zalatwia sie samemu to trwa to
        tylko 1 dzien, tzn na miejscu mowia, czy sie dostalo, czy nie
        lot - lufthansa, ale zalatwialam 3 msc temu i okazalo sie, ze wyszlo dosc
        drogo - ponad 3 tys w 2 str., ale balam sie czekac na ostatnia chwile, teraz
        widzialam dosc fajne oferty
        pozdrawiam
        • waldek.usa Re: kurcze, za 4 dni lece... 25.06.04, 14:57
          Gość portalu: magda napisał(a):

          > dzieki za slowa otuchy!;]
          > nie mam leku wysokosci, tylko jakis taki ogolny strach, no i wszedzie widze
          > samoloty;]


          Strach przed nieznanym jest OK, zobaczysz, ze jest fajnie.



          > wize zalatwialam przez posrednika, nie ma problemow, jesli sie studiuje
          > dziennie, lub ma sie zaplecze finansowe; jesli zalatwia sie samemu to trwa to
          > tylko 1 dzien, tzn na miejscu mowia, czy sie dostalo, czy nie
          > lot - lufthansa, ale zalatwialam 3 msc temu i okazalo sie, ze wyszlo dosc
          > drogo - ponad 3 tys w 2 str., ale balam sie czekac na ostatnia chwile, teraz
          > widzialam dosc fajne oferty
          > pozdrawiam



          W lipcu lece do Polski:

          Boston - Paryz - postoj 5 godzin - Krakow przylot ok. 2 po poludniu i do Zakopca
          powrot
          Krakow - Rzym - postoj 3 godziny - Nowy Jork - postoj 2.5 godziny - Boston

          Cena: $1324 (i 39 centow)
          Bilet kupiony wczoraj na Orbitz - niestety nie osiagalne w Polsce, gdyz poczate
          podrozy musi byc w Stanach badz w Kanadzie, sorry.

          Zycze milej podrozy!
      • Gość: gosia Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.dialsprint.net 25.06.04, 08:09
        A ja przylecialam do USA 19 i tez mialam stracha . Nie byl to pierwszy lot, ale
        pierwszy z przesiadka ido USA.Jak sadze lecisz z Polski wiec napewno uslyszysz,
        ze ktos leci tam gdzie ty.Razem razniej.Problem byl z przesiadka we Frankfurcie
        bo oczywiscie zostalo tylko 25 minut.Spoko,przy bramkach czlowiek wolal
        wszystkich co byli na ten lot.Przewaznie z Frankfurtu do USA czy Kanady ludzie
        leca tranzytem zatem czekaja na was.Jesli choc troche znasz jezyk poradzisz
        sobie.W samolocie tez okazalo sie, ze co najmniej 10 osob to Polacy.Urzednik
        imigracyjny nie byl straszny , pytal ile czasu chcesz zostac, czy bylas
        wczesniej w USA ijuz.Welcome in Florida!!!!!!!!!!
        Jesli jakies pytania to prosze bardzo.
        • Gość: nk do Gosi IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.06.04, 08:15
          Gosiu...jestes na Florydzie??? Napisz cos, poszukuje od jakiegos czasu kogos
          kto tam prezbywa pisałam juz na forum ale nikt sie nie odzewał:( Czy miałabys
          moze jakies praktyczne wskazówki dla mnie? Czy sa jakies rzeczy, których np.nie
          wziełas a Ci ich brakuje? Czy cos szczególnego zabrac?
          Pozdrawiam
          • Gość: gosia Re: do Gosi IP: *.dialsprint.net 25.06.04, 16:03
            Nie wiem jak moge Ci pomoc bo ja jestem na wakacjach u moich polsko-
            amerykanskich przyjaciol.Zatem moja sytuacja jest komfortowa.Wlasciwie nie ma
            czegos takiego czego by mi brakowalo.Chyba, ze wiecej kasy..
        • Gość: nata Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.06.04, 08:18
          Nic sie nie bój:) Ja leciałam juz kilka razy ale co prawda były to krótsze
          loty. Musze Ci jednak powiedzieć, ze za pierwszym razem okropnie mnie bolala
          głowa, po prostu myslałam,ze mi ja rozsadzi,nie mogłam wytryzmac, nie mogłam
          tez zasnąc z nerwów...takze było nieciekawie.Weź moze tabletki przeciwbólowe,
          choc sądze,ze na pokładzie powinni Ci je dac (ale weż lepiej swoje,które Ci
          zawsze pomagają). Kolejny lot był juz ok, spałam...:)
    • aswywiadu007 Re: kurcze, za 4 dni lece... 25.06.04, 14:33
      nie ma sie czego bac. piszesz o lufie, wiec na 99% przez fra, a wiec: duze lotnisko, ale spoko, trafisz, na w .pl na karcie juz bedziesz miala, do jakiej bramki masz sie udac. poza tym, na lotnisku sa tv z rozkladami odlotow i jakie bramki, tak wiec poradzisz sobie. w .ca lufe wyladowuja do terminala 1 (jak bylem ostatnio, to przewoza ludzi busami, jakies remonty czy cos). sama sobie wybierzesz urzedasa, do ktorego chcesz podejsc (caly czas mowa o yyz). co do lotu: drinkow faktycznie lepiej nie pic. lek wysokosci nie powinien odgrywac roli, bo nie ma otwartej przestrzeni i sie tego nie czuje (juz predzej klaustrofob bedzie sie bal kibli). starty lepsze niz ladowania:) kup sobie gumy do zucia (przy starcie i ladowaniu pomaga - zmiany wyokosci/cisnienia daja o sobie znac). bedziesz miala porownanie lotow malym i duzym samolotem (nie wiem skad lecisz, ale podejrzewam avro i benka747/airbusa); wiekszym leci sie przyjemniej:). no to chyba tyle...
      bon vouyage!
      • Gość: magda Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 25.06.04, 21:13
        no rzeczywiscie - duze samoloty to to raczej nie sa - ale przez to chyba strach
        wiekszy;[
        lece z katowic, we frankfurcie mam duzo czasu, ale rzeczywiscie mam nadzieje,
        ze jak juz nie bede wiedziala, co zrobic, to jacys dobrzy ludzie mi pomoga:)
        tylko dziwnie tak czuc sie nowicjuszem wsrod tych wszystkich kosmopolitow:}
        ale kiedys musi byc ten pierwszy raz
        pozdrawiam
        • Gość: gosia Re: kurcze, za 4 dni lece... IP: *.dialsprint.net 26.06.04, 08:48
          Pomysl o tych, ktorzy leca do Chicago, nie znaja slowa po angielsku, nie
          widzieli internetu, samolotu i tez daja rade.Na 100% bedzie dobrze.Wiecej wiary
          w siebie bo w koncu lecisz do kraju gdzie jest to podstawa na kazdy dzien.Have
          a nice trip.(co drugi udaje, ze to nic szczegolnego a tez sie boja)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja