uni_corn 29.06.04, 14:22 jak to jest z tym budownictwem w usa z czego sa budowane domy jednorodzinne? no i dlaczego ludzie kupuja tam domy na splaty? przeciez to mial byc taki bogaty kraj? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: VIP-1 Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.cwshs.com 29.06.04, 14:40 uni_corn napisał: > jak to jest z tym budownictwem w usa hooyowo panie, hooyowo w Polszy to dopiero jest budownictwo > z czego sa budowane domy jednorodzinne? z choinki sie urwales? przeciez kazde dziecko nawet wie ze z tekturki to nie jak w Polszy gdzie ludziska w palacach mieszkaja > no i dlaczego ludzie kupuja tam domy na splaty? przeciez > to mial byc taki bogaty kraj? a skad panie, bida tu az piszczy i ludziska kasy ni maja w Bulandii to dopiero maja zycie i wszystko za cash kupuja Odpowiedz Link Zgłoś
uni_corn Re: domki w usa, ktos cos wie? 29.06.04, 15:00 Gość portalu: VIP-1 napisał(a): > uni_corn napisał: > > > jak to jest z tym budownictwem w usa > hooyowo panie, hooyowo > w Polszy to dopiero jest budownictwo Co to znaczy hooyowo? Moze moglbys troche bardziej rozwinac temat Jak jest w Polsce to chyba wszyscy wiedza, ale na forum USA chyba ktos cos wie o USA? mieszkasz w domku? wiesz co w jest scianach? to napisz Odpowiedz Link Zgłoś
visa_nazi Ja wiem 29.06.04, 15:15 To jest bogaty kraj.Przynajmniej na razie. Domki buduje sie z cegly, czasami kamienia, ale najpopularniejsze jest budownictwo na bazie drewna. Szkielet domu (framing) powstaje z drewnianych belek, potem obija sie to sklejka od zewnatrz, w srodku plyta gipsowa. Pomiedzy te dwie warstwy wklada sie izolacje. Izolacja zewnetrzna- to dlugi temat , najtanszy i najbrzydszy jest siding. Na szczescie chyba wychodzi z "mody"....tak samo jak obrzydliwe metalowe lub plastykowe okna, zastepowane coraz czesciej drewnianymi. Jest to naprawde fantastyczne rozwiazanie-konstrukcja tego typu jest lekka, ciepla, latwa w modernizacji i przebudownie, pozwala na szybka instalacje i ew. naprawy instalacji elektrycznej i hydraulicznej. Taki dom mozna rozebrac w jeden dzien i potem postawic nowy. Domy bierze sie na raty gdyz sa drogie- w dobrej dzielnicy, z dostepem do dobrych szkol publicznych ceny domow swobodnie przekraczaja .5 mln dol, czesto ida wyzej. W powiecie Westchester kolo Nowego Jorku, srednia cena domu dawno przekroczyla te granice. Malo kto ma i jest gotow na to, by wylozyc taka sume gotowka, to chyba zrozumiale? Odpowiedz Link Zgłoś
uni_corn ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 15:25 Dzieki, ciekawy opis, czyli materialy rozne pytanie tylko na ile taki domek jest trwaly? czy drewno nie gnije w klimacie amerykanskim, korniki, termity? Takich domow za 5mln to chyba duzo nie ma, nawet w Ameryce? Mialem na mysli cos bardziej przecietnego No wlasnie ile kosztuje przecietny dom jednorodzinny w Ameryce? Ile lat trzeba pracowac aby mozna bylo odlozyc na kupno przecietnego domku? Odpowiedz Link Zgłoś
visa_nazi Re: ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 15:33 uni_corn napisał: > Dzieki, ciekawy opis, czyli materialy rozne > pytanie tylko na ile taki domek jest trwaly? > czy drewno nie gnije w klimacie amerykanskim, korniki, termity? Taki domek jest wystarczajaco trwaly dla jednego pokolenia. Domy zmienia sie czesto, wiec rzadko przechodza z "ojca na syna" , bo dzieci w USA usamodzielniaja sie szybko i wyfruwaja z domu. Potem kupuja lub buduja swoje domy. A stare prochno po kilkudziesieciu latach burzy sie. Wazniejsze od trwalosci jest to, by dom byl zdrowy i cieply. Dzis drewno sie impregnuje i zabezpiecza, stare drewno oczywiscie termity wsuwaja. Mozna z tym walczyc, wykupuje sie zabezpieczenie przez wyspecjalizowana firme i oplaca co roku. > Takich domow za 5mln to chyba duzo nie ma, nawet w Ameryce? To nie 5 mln, to .5 mln czyli po polsku 0.5 mln czyli 500 000 dol. Domow za 5 mln tez jest sporo.... > Mialem na mysli cos bardziej przecietnego > No wlasnie ile kosztuje przecietny dom jednorodzinny w Ameryce? > Ile lat trzeba pracowac aby mozna bylo odlozyc na kupno > przecietnego domku? Nie znam ani jednego przypadku, by ktos w USA odkladal na kupno domu, samochodu albo lodowki. Dom kupuje sie na kredyt dajac przedplate od 5 o 25% procent ( srednio). Odpowiedz Link Zgłoś
znikad Re: ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 16:55 To jeszcze dodam do powyzszego wykladu, ze trudno jest tu zdefiniowac pojecie "przecietny dom", bo cena zalezna jest glownie od LOCATION, LOCATION, LOCATION! Powierzchnia, wiek, wyposazenie domu to tylko znikoma czesc ceny, najwazniejszym jej elementem jest to GDZIE sie dom znajduje. Dlatego za male, kaprawe, stare domki do remontu mozna w niektorych okolicach zaplac kilka razy tyle, co za nowe, wielkie domiszcza pod innym adresem. Nie liczy sie przeciez dom jako taki - ten mozna zburzyc, przebudowac, wyremontowac, rozbudowac itd. Liczy sie lokalizacja - dobra dzielnica, dobra ulica, dostep do szkol, parkow, autostrady, bezpieczenstwo, czystosc itd. Sporo ludzi zreszta zarabia na takim stosunku do lokalizacji inwestujac w stare rudery w dobrych miejscach - remontuja je i sprzedaja z dwukrotnym lub wiekszym zyskiem korzystajac z popularnosci okolicy. Tego typu dzialaniom sprzyja tez i konstrukcja samych domow pozwalajaca na latwe i nie az tak kosztowne przerobki i remonty. Tak wiec jesli pytasz o cene "przecietnego domu", to musisz sprecyzowac, gdzie ten dom ma sie znajdowac. Jest zreszta mnostwo stron ze statystykami real estate - tam znajdziesz dokladne liczby - Google Twoim najlepszym przyjacielem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polam5 Re: ile koszutuje przecietny dom? IP: 64.254.97.* 30.06.04, 00:05 Prawda , domy gnija i korniki zra ale domy wytrzymuja pomiedzy 50 - 100 lat. Nikt nie mieszka w domu przez cale zycie - srednio ludzie robia krok w gore po 5- 10 latach. Srednia cena domu np w Pn Californi to ok $600 000. Taki sam dom w srodkowych stanach i na 10x wiekszej dzielce - moze $120 000. Lokacja, lokacja, lokacja. Aby kupic dom teoretycznie trzeba miec 15-20 % jego wartosci na przadplaty ale to nie regula - mozna hupic dom z 0 (ZERO) gotowki (wiem bo jestem blisko tej branzy) Trzeba tylk miec zarobki aby sie kwalifikowac. Wiec teraz aby dostac pozyczke na $600 000 to trzeb miec zarobki ponad $100000/rocznie. Zasada jest ze oplaty miesieczne za dom nie moga przekroczyc ~30 - 40% dochodow. Ale w srodkowych stanach - to przecietna praca wystarcza... Policz... $15/godzine (sprzataczka tyle zarabia) to 3000/miesiac - kwalifikuje na $1000 platnosci. Przxy 6% i na 30 lat to kwalifikuje cie na dom ~ $350 000. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolec Re: ile koszutuje przecietny dom? IP: *.los-angeles-26-28rs.ca.dial-access.att.net 30.06.04, 11:06 Ze tez sa jeszcze w Polsce durnie, co zadaja takie glupie pytania!!! A jaka jest cena przecietnego domu w Europie? Podobnie glupie pytanie... Poza tym, co to ma wspolnego z turystyka w USA? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: Ja wiem IP: *.143.224.134.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 02:32 Ale gosc pierdoli. Dom za 5 mln zdarza sie jeden na tysiac albo mniej. Przecietny dom kosztuje 300 tys. a na zadupiu nawet duzo taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arnold Re: Ja wiem IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 04:00 Gdybys ty, Pete, stary kretynie z demolki, kiedys poczytal jakas gazete, to bys wiedzial ze .5 mln to jest pol miliona, czyli 500 000.A nie zadne 5 mln. Ale ze ty, pete, zapierdalsz mlotem i lopata caly dzien to tego nie wiesz a miejscwej gazety nie trzymales nawet w reku bo i po co , skoro nie znasz angielskiego. Pozdrowki ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GGG Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 68.215.228.* 29.06.04, 17:33 Np. na Florydzie..tzw beach area. Jestem w trakcie prawie koncowego wykonczenia domku. , z pustakow(bo na taki otrzymuje sie tu tylko pozwolenie) potem izolacja i seetrock. Podloga ..plytki ceramiczne i drewniana w sypialniach. Blaty kuchenne i w lazienkach z granitu. Na szczescie budujemy za "cash". Ladne polozenia nad kanalem wiec spora oszczednosc na chlodzeniu. Jesli chcesz moge wyslac zdjecia. Odpowiedz Link Zgłoś
uni_corn Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 13:28 Gość portalu: GGG napisał(a): > Np. na Florydzie..tzw beach area. Jestem w trakcie prawie koncowego > wykonczenia domku. , z pustakow(bo na taki otrzymuje sie tu tylko pozwolenie) > potem izolacja i seetrock. Podloga ..plytki ceramiczne i drewniana w > sypialniach. Blaty kuchenne i w lazienkach z granitu. > Na szczescie budujemy za "cash". > Ladne polozenia nad kanalem wiec spora oszczednosc na chlodzeniu. > Jesli chcesz moge wyslac zdjecia. Jasne, jak masz zdjecie chetnie popatrze, podeslij na GW jakies ciekawe linki tez bylbyw wdzieczny z tego co piszesz, nie wszyscy kupuja na kredyt, duzo ludzi tez kupuje czy buduje za gotowke Jaki jest koszt budowy za 1m2? czy to jest dom letniskowy (beach area)? czy domki letniskowe to dobra inwestycja, zakladajac, ze mozna wynajac? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitankloss1 Re: domki w usa, ktos cos wie? 29.06.04, 23:06 Nie moge nadal zrozumiec ze ludzie nadal maja problemy z kredytem na dom ?!? Masz bardzo prosty generalny przyklad.... Dom $300,000 Oszczedzasz..... $1000 na miesiac odkladasz, ale tez i dodatkowo placisz $1000 za jakies mieszkanie do wynajecia. za 25 lat bedziesz mial $300,000....tylko ze masz problem, bo dom za 25 lat powiedzmy ze jest wart $500,000, wiec jesli dobrze nie ulokowales pieniedzy, jestes nadal do tylu, wyplaciles $300,000 za wynajecie mieszkania, i mieszkasz w nie-swoim, pewnie o wiele mniejszym mieszkanku. Kupujesz na kredyt.... Placisz przez 25 lat z procentem, o wiele mniej niz te $2000 na miesiac (odklady i wynajm) powyzej, powiedzmy $1500 (czesc splaty jest twoja-idzie na dom). Mieszkasz na swoim, a jak idzie wartosc domu w gore, to jest wszystko twoje, kredyt nie idzie w gore, idzie w dol. Przez 25 lat mieszkam w coraz wiekszych domach i sie niczym nie smuce. Stopa zycia jest 100 razy wyzsza niz jesli bede wynajmowal. Mam kasy na rozne duperele, samochody, wyjazdy, zabawe, i nie charuje zeby pieniadze zaoszczedzic na jakis cel...za 25 lat! za Cash.... Po co? Moge zainwestowac za wiecej procent niz te kredyty mieszkaniowe, wiec wole inwestowac, a dom na kredyt, i nadal jestem do przodu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polam5 Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 29.06.04, 23:47 Najlepsza zasada to jest "uzywac pieniadze innych" a swoje inwestowac. Wiec pozyczki na dom sa w sumie nisko oprocentowane (teraz ok ~5%) i czesc splat - odsetki "odpisuje sie " od dochodow w czasie rozliczen podatkowych. Poniewaz podatki sa progresywne wiec czesto ten odpis powoduje zmnijszenie stopy podatkowej. Wiec pod koniec roku wyglada to tak ze mieszka sie na poziomie $2000/miesiac (tyle kosztuje mniej wiecej wyanajecie domu u nas). Placi sie netto moze $1000/miesiac i jeszcze dom wzrosl na wartosci $2000/miesiac. Oczywiscie sa oplaty zwiazane z utrzymaniem ale jakby nie liczyc.... Oh a ten tysiac so zaoszczedzilismy na wynajmie - zainwestujemy w akcje i skromnie mozemy liczyc na 10% zwrotu w stosunku rocznym.... Hm... policzmy na konkretnym przykladzie. Kupilismy dom za ~ $150000. Splacamy przez 30 lat, Po 30 latach taki dom jest wart np w Californi - $700000. (zarobilismy $550000. 550 tys zarobionych na domu jest wolne od podatkow) Te $1000 miesiecznie invstowalismy i mamy zwrot 5 - 10 procent. Liczac narastajco - zarobimy po 30 latach gdzies pomiedzy $800000 a $1900000. Zaplacimy z tego podatek wiec trzeba znowu pomyslec jak to zrobic aby nie placic...Moze drugi dom a moze 3 ci? ??? SUPER. Teraz pytanie - gdzie sie osiedlic na emaryture??? Chyba na Florydzie??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.224.134.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 02:49 Oto wlasnie rozumowanie ktore doprowadzilo ze ludzie dali sobie wmowic ze ich celem i radoscia zycia jest splacanie "drewnianej stodoly". Ja sobie zrobilem tak. Odlozylem w przeciagu kilku lat 400 tys $ ktore nastepnie zainwestowalem w Polsce w nieruchomosci pod wynajem. Miesieczny dochod (nie liczac przyrostu na wartosci) ok 15 000 zl miesiecznie. Teraz mam 30 lat i mieszkam sobie w domku (w Polsce)z "emeryturka" 15 tys zl/mies. Ty natomiast zaczniesz uzywac zycia jak bedziesz mial lat 60 albo i wiecej (o ile oczywiscie dozyjesz). Nie wiem tylko po co Ci w tym momencie kasa skoro i tak juz nie bedziesz mial ochoty jej wydawac. Pomysl o tym !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arnold Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 04:01 Jestes glupszy niz przewiduja wszelkie normy. kto cie do USA wpuscil ?????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.105.31.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 17:47 Zal ci dupe sciska ze sam musisz zap....lac po 10 albo wiecej godzin dziennie. Nie przejmuj sie jeszcze tak tylko do 65 roku zycia a pozniej jak Bozia da bedziesz mogl robic to co ja teraz. Ciekaw jestem jestem jaka jest Twoja jaka jest Twoja filozofia zycia. Nie spodziewam sie jednak od CIebie zadnej sensownej odpowiedzi poza chamskimi odzywkami. Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 04:07 Gość portalu: Pete napisał(a): >> Odlozylem w przeciagu kilku lat 400 tys $ > Pomysl o tym !!!! hehehe, myslem i myslem i wymyslilem tak sobie ze ty razem z salcesiakiem w tym motel6 tak dobrze zachlali...ehhh nie ma to jak wakacje! tez bym sie wybral! Odpowiedz Link Zgłoś
sambond Re: domki w usa-do polam 30.06.04, 05:02 Z tymi kalkulacjami to musisz byc ostrozny. Mam pare pytan: - Jaka formule uzyles jak liczyles to ze placac 2000 dol na miesiac pozyczke po odliczeniu od podatku wyszlo Ci 1000 dol? - Skad wiesz ze dom bedzie wzrastal 2000 na miesiac (czy wiesz ze to co idzie do gory maze tez isc na dol?) Przekonalem sie o tym na wlasnym przykladzie... - Czy wiesz ze im drozszy dom tym wieksze propery Tax? Czy wiesz ze musisz odkladac 1-2% wartosci domu na jego utzrymanie? Czy mozesz dac przyklad gdzie ci zagwarantuja 10% na inwestycjach? Czy wiesz ze „hot market” jest tylko w kilku rejonach USA? I zeby w obecnej sytauacji kupic dom w tych rejonach musisz bardzo dobrze zarabiac i dac spory down payment? Wedlug ekspertow zeby czuc sie komfortowo najlepiej miec pozyczke ok 25% brutto miesiecznego dochodu. Oczywiscie nie trzeba zapomniac zeby miec pieniadze na „rainy days” no i oczywiscie na dostanie zycie. Na emeryture trzeba tez cos oszczedzac... Czy wiesz ze Sa rejony w USA gdzie market stoi w miejscu lub jest nawet negatywny A jezeli udzie do gory to bardzo malo? Nie jestem przeciwny kupowniu domow ale nie jest tak napewno jak ty to entuzjastycznie opisujesz.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ertes Re: domki w usa-do polam IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 05:23 On jest taki specjalista ze mu na chuju wyrosl drugi chuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.105.31.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 17:39 Nikt Ci nie karze wierzyc. Ja jestem na emeryturce w wieku 30 lat a TY tak jak 95 % polonii splacaj swoja stodole i ciesz sie z tego. Mialem okazje poznac wielu ludzi (polonusow) i nieststy musze przyznac ze wiekszosc z nich nie ma zadnej przyszlosci. Ci co oszczedzaja nie maja pojecia po co (z reguly zeby sobie kupic dom i dalej zapychac az do smierci)a Ci co nie oszcxzedzaja i sie bawia nie maja nawet innej opcji (poza za....niem zeby splacic wszystkie kredyty). Kazdy sobie zyje jak mu sie podoba. Ja tylko podalem alternatywe dla tych ktorzy sa w Stanach i maja okazje wykorzystac roznice wartosci pieniadza pomiedzy Polska a USA. Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 17:54 Gość portalu: Pete napisał(a): heh, nie neguje twojej cudownej metody! w koncu tak od setek lat bogacili sie w na swiecie zydowscy kamienicznicy. po prostu "oszczedzenie 400k w pare lat" brzmi bardzo zabawnie (nie ze to nie jest mozliwe... w koncu wystarczy zarabiac jakies, ja wiem... 300-350k rocznie, aby byc w stanie dysponowac taka suma juz po 3-4 latach, to pewnie z 1-1.5 procenta spoleczenstwa US, a wiec okolo 4 mln ludzi!) , chodzi o to ze nikt (statystycznie) z nich nie "wystrugal" sobie tej pozycji z niczego. poprzedzaly to lata (ja wiem...10? 15?) szkoly i praktyki, czy tez "rozkrecania" wlasnego biznesu, lub powolnego awansowania po drabinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 01:53 Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli 65 tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje. Oszczedzalismy ok. 5 lat i pare miesiecy. Czyli mniej wiecej 350 tys zostalo odlozone a pozostale 50 tys. uzbieralo sie z inwestycji ktore robilismy w czasie pobytu tutaj (rowniez w nieruchomosci pod wynajem w Polsce). Nie licze oczywiscie przyrostu na wartosci tych nieruchomosci. Czesc z nich kupowalem kiedy dolar kosztowal 4,5 zl i cena nieruchomosci byla sporo nizsza. Uwierz mi , jest to mozliwe przy przecietnych zarobkach i bez wiekszego oszczedzania. Jezdzilem w tym czasie dwa razy w roku na wakacje , mieszkalem w bardzo fajnym mieszkaniu i jezdzilismy w miare przyzwoitymi samochodami. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwa_jestem Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:10 Gość portalu: Pete napisał(a): > Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys > rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje. Pete czy IRS nie nie ma do ciebie pretensji o nieplacenie podatkow? no i ile schudles przez te lata osczedzania? bo rozumiem ze tylko na jeden posilek ci starczalo. Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:13 Gość portalu: Pete napisał(a): > Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys > rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli 65 > tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje. Oszczedzalismy ok. 5 > lat i pare miesiecy. Czyli mniej wiecej 350 tys zostalo odlozone a pozostale 50 > > tys. uzbieralo sie z inwestycji ktore robilismy w czasie pobytu tutaj (rowniez > w nieruchomosci pod wynajem w Polsce). Nie licze oczywiscie przyrostu na > wartosci tych nieruchomosci. Czesc z nich kupowalem kiedy dolar kosztowal 4,5 > zl i cena nieruchomosci byla sporo nizsza. > Uwierz mi , jest to mozliwe przy przecietnych zarobkach i bez wiekszego > oszczedzania. Jezdzilem w tym czasie dwa razy w roku na wakacje , mieszkalem w > bardzo fajnym mieszkaniu i jezdzilismy w miare przyzwoitymi samochodami. w wieku 24 lat, bez przygotowania, ty i zona zjawiliscie sie tutaj i bum 100K po podatkach! dolaczam to do "Bajek Robotow" zegnam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:41 To jest wlasnie domena Polakow. Zal im dupe sciska. Otoz nie schudlem ani grama. Cwiczylem na silowni przez caly ten okres. Nie wiem czy czytasz co wczesniej napisalem ale przy wydatkach 3 tys miesicznie mozesz sobie pozwolic na tyle posilkow dziennie ile CI sie podoba. Jesli chodzi o dochod. Mozesz wierzyc badz nie, mielismy troche szczescia. Odpowiedz Link Zgłoś
visa_nazi No i po co ten shit ? :))) 02.07.04, 20:16 Mnie to najbardziej zawsze zastanawia, po co tacy goscie jak ten Pete wypisuja takie banialuki? He he , sam wydaje miesiecznie "trojke"....na mieszkanie, benzyne, jedzenie, telefon, prad, ubezpiecznie samochodu, ciuchy..... "Stowke" na czysto zarabiali, czyli brutto 140K, po 70 K na start? W Chicago? Chyba ze ona dawala a on byl alfonsem i ja wozil. He, he :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Witaj w klubie Pete IP: 63.238.27.* 30.06.04, 18:19 Pete jest jedyna osoba w tej dyskusji, ktora ma glowe na karku. ja robie to samo tylko po drugiej stronie oceanu. (Inwestowalabym w Polsce, gdybym miala kogos zaufanego na miejscu.) Mam kilka nieruchomosci, ktore przynosza mi staly dochod co miesiac. Odkladam pieniazki na nowe inwestycje i mam nadzieje, ze za pare lat bede mogla rzucic dzienna prace i zajac sie tylko nieruchomosciami. Dochod z nieruchomosci zafunduje mi tez wiekszy dom (za gotowke). Mozna harowa cale dnie i mieszkac w wynajmowanym mieszkaniu. Mozna wsadzic oszczednosci w dom dla siebie i dac zarobic bankowi - troche lepsze wyjscie. Ale najlepiej jest zyc znacznie ponizej swoich mozliwosci (ale bez przesady), inwestowac, ile sie da wykorzystujac takze pieniadze bankow i za pare lat stac sie zupelnie niezaleznym finansowo. Pete, tak trzymaj. Szkoda, ze tak wiele osob slepo idzie za tym, czego ucza na lekcjach finansow i bezkrytycznie slucha "ekspertow". Odpowiedz Link Zgłoś
kapitankloss1 Re: Witaj w klubie Pete 30.06.04, 20:11 Nikt nie dyskutuje ze jak sie ma to oczywiscie lepiej inwestowac w taki sposob zeby miec wiecej. Ale absolutnie nie rozumie twoich punktow o "ekspertach". Wyglada na to ze czujesz sie lepsza od tych ludzi, wiec DLACZEGO chcesz nadal kupic dom za gotowke...chyba tylko dla satysfakcji....bo jesli dobrze zainwestujesz to powinnas miec o wiel wiecej zysku procentowo niz te kredyty mieszkaniowe. Wszyscy maja wlasny kieronek w zyciu i niech ida tak jak chca, aby byli sczesliwi. Co do $400k przez kilka lat...to napisz przez ile lat, ile odkladales, i ile zarabiales, i od ilu zaczynales....bo z ciekawosci sprawdzilem ile przecietny Amerykanin zarabia, i wyszlo ze cos okolo $37,000 w 2002 roku, z wyksztalceniem pewnie okolo $70,000 (?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: Witaj w klubie Pete IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.04, 01:32 kapitankloss1 napisał: > Nikt nie dyskutuje ze jak sie ma to oczywiscie lepiej inwestowac w taki sposob > zeby miec wiecej. Ale absolutnie nie rozumie twoich punktow o "ekspertach". Nie uwazam siebie za eksperta - daleko mi do niego. Mialam na mysli ludzi, ktorzy udzielaja rad w mediach alb doradcow finansowych w bankach. Wiekszosc z nich nie ma wiekszego pojecia o czym mowi. Dla mnie ekspertami sa ci, ktorzy moga na swoim przykladzie pokazac, ze ich sposob na zrobienie pieniedzy sprawdza sie. > Wyglada na to ze czujesz sie lepsza od tych ludzi, wiec DLACZEGO chcesz nadal > kupic dom za gotowke...chyba tylko dla satysfakcji....bo jesli dobrze > zainwestujesz to powinnas miec o wiel wiecej zysku procentowo niz te kredyty > mieszkaniowe. Nie uwaznie czytasz, kapitankloss1. Dom jako inwestycje - za pieniadze banku, a dom dla siebie - za gotowke. Biorac pozyczke na swoj dom, dajesz zarobic bankowi a w kieszeni ubywa. Jesli masz pozyczke na inwestycje, bank finansuje wieksza czesc inwestycji, lokator splaca pozyczke a w kieszeni przybywa. Poza tym nieruchomosci oferuja znacznie wiecej ulg podatkowych niz akcje a ryzyko straty duzych pieniedzy jest minimalne czego nie mozna powiedziec o papierach wartosciowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niedoinformowana Re: Witaj w klubie Pete IP: *.newark-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 03.07.04, 12:49 Gość portalu: Sofia napisał(a): >Biorac pozyczke na swoj dom, dajesz zarobic > bankowi a w kieszeni ubywa. Jesli masz pozyczke na inwestycje, bank finansuje > wieksza czesc inwestycji, lokator splaca pozyczke a w kieszeni przybywa. Poza > tym nieruchomosci oferuja znacznie wiecej ulg podatkowych Ciekawa jestem, czy nigdy nie mialas problemow z lokatorami, jak do tej pory to slyszalam tylko o klopotach. Czy biorac pozyczke na dom do wynajmu musze zaznaczyc, ze to bedzie moja inwestycja i jakie sa procenty ? i co to w koncu znaczy, ze bank finansuje wieksza czesc inwestycji, przeciez biorac pozyczke na dom tez mozesz wplacic tylko 5% sumy wartosci domu. (nie za bardzo rozumiem roznice w pozyczkach o ktorej wspominasz.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: Witaj w klubie Pete IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:23 Gość portalu: niedoinformowana napisał(a): > Ciekawa jestem, czy nigdy nie mialas problemow z lokatorami, jak do tej pory > to slyszalam tylko o klopotach. Mozna sprawdzic, historie credytowa i kryminalna, spradzic reference i spotkac sie z kandydatami. Dobre dobranie lokatoriw eliminuje 95% problemow z nimi. > Czy biorac pozyczke na dom do wynajmu musze > zaznaczyc, ze to bedzie moja inwestycja i jakie sa procenty ? > i co to w koncu znaczy, ze bank finansuje wieksza czesc inwestycji, przeciez > biorac pozyczke na dom tez mozesz wplacic tylko 5% sumy wartosci domu. > (nie za bardzo rozumiem roznice w pozyczkach o ktorej wspominasz.) Mozna pozyczke wciac na swoje nazwisko jako tzw drugi dom, mozna na firme. Mozliwosci jest wiele. Na poczatek jednak bedzie trudno wziac pozyczke z mniejszym niz 20% downpayment, bo nie masz jeszcze historii wyrobionej jako inwestor. Jesli nie masz 20%, musisz dodatkowe ubezpiecznie, co podwyzszy splaty i moze nie oplacac sie. Kreatywni inwestorzy znajda sposob, aby zaplacic 0% down. Tony kasizek o tym napisano. Jesli interesuje Ciebie ta tematyka, przejzyj kasiazki Roberta Koyosaki i jego doradcow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: Witaj w klubie Pete IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 02:04 Juz wczesniej odpowiedzialem ale odpowiem jeszcze raz. Wraz z zona odlozylismy to w jakies 5,6 lat przy zarobkach nie przekraczajacych w sumie 100 tys rocznie. Reszta kwoty uzbierala sie z wynajmowanych sukcesywnie nieruchomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niedoinformowana Re: Witaj w klubie Pete IP: *.newark-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 03.07.04, 13:06 Pete a czy mozesz napisac na ile nieruchomosci starczyla Ci kwota o ktorej wspominales i czy masz jakies interesy z bankiem ? I ostatnie pytanie ilu masz lokatorow ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: Witaj w klubie Pete IP: *.143.229.185.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.07.04, 05:47 2 sklepy, 3 biura, 13 mieszkan. Z bankiem nie mam zadnych interesow. Ilu lokatorow. W mieszkaniach lokatorzy czesto sie zmieniaja co staje sie dosc uciazliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: Witaj w klubie Pete IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 02:11 Nie robie tego tutaj tylko w Polsce z 2 zasadniczych powodow: 1. Tutaj (USA) jest mniejszy zwrot z kapitalu. W Polsce wyciaga sie na czysto po wszystkim ok 1 % miesiecznie, tutaj znacznie mniej 2. Z tych 400 tys moze bym wycisnal tutaj 2-3 tys $ co jest niewielka kwota i musialbym dalej pracowac a moim celem jest zeby miec bardzo dobry dochod bez pracy. Nie znaczy to ze nie chce pracowac ale chce miec ten komfort ze jak mi sie zachce nie pracowac przez jakis czas to mam do tego warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
polam5 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 21:40 Wspaniale... Wszystko zalezy co chcesz i ile jestes w stanie poswiecic. Prwda ze "polnusy" nie zawsze robie super deals i ze mamy bardzo sprytnych rodakow ale kazdy sobi robi jak chce i jak potrafi. Zakladajc ze chcesz mieszkac w polsce to moze byc opcja ale za 15k PLN t USA daleko nie zajedziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 02:00 Zgadzam sie w 100 % . W Stanach z takimi pieniedzmi to bym wegetowal. Mam zamiar mieszkac w Polsce i delektowac sie zyciem. Jak mi sie zachce pracowac to bede pracowal jak nie to bede bazowal tylko na tym co mam z mieszkan. Mam tez cicha nadzieje ze z tych 15 tys. zl zrobi sie wiecej w miare wzrostu zamoznosci narodu polskiego. ceny wynajmu sa scisle uzaleznione od dochodow. Czyli spara jest prosta -ludzie beda wiecej zarabic to ceny nieruchomosci i wynajmu pojda do gory. Odpowiedz Link Zgłoś
lymeryk Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:16 Gość portalu: Pete napisał(a): > Zgadzam sie w 100 % . W Stanach z takimi pieniedzmi to bym wegetowal. Mam > zamiar mieszkac w Polsce i delektowac sie zyciem. Jak mi sie zachce pracowac to > ok, Pete gratulacje ale powiedz mi jak ty chcesz delektowac zyciem w Polsce bo ja naprawde bym w tej chwili nie wiedzial nie biore cie pod wlos, powazne pytanie bo ja sie jakos w Polsce juz nie widze nawet z forsa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:33 Zgadzam sie, sa pewne mankamenty zycia w Polsce. Nie wyolbrzymiam jednak tych problemow tak jak to wielu polonusow robi. Wszystko to kwestia przyzwyczajenia. Jak przyjechalem do USA tez wszystko wydalawalo mi sie dziwne a po kilku miesiacach wszystko bylo takie jak wlasnie powinno byc. Uwierz mi jak sie ma kase to mozna zyc. Jeden z glownych pozytywow to taniosc uslug. Zatrudniasz sprzataczke za 50 zl na dzien, nianie za 800 zl na miesiac , w Stanach musialbym miec sporo wieksze dochody zeby zyc na tym poziomie. Sporo wieksze dochody znaczy sporo wiekszy dochod zainwestowany, zwlaszcza jak sie wezmie pod uwage mniejsza stope zwrotu. Musialbymmiec z 1,5 mln $. Nie widze jednak realnej nadziei zeby w jakims sensownym czasie skomasowac taki kapital. Musialbym go chyba zbierac do 50-tki (jakby dobrze poszlo)a kto wie ile bede zyl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 02.07.04, 03:05 No wiec wszystko zalezy od podejscia do zycia. Jesli chcesz zyc na poziome wegetacji przez kilka czy kilkanascie lat i odkladac wszystko aby tylko zalapac min potrzebane to tego zebys mogl przezyc w Polsce i pokazac sie ze ty masz to Twoja sprawa. Poza tym trudno uwiezyc w Twoje kalkulacje - chyba ze nie placiles podatkow wiec zamknales sobie droge z powrotem. Ja podszedlem do tego inaczej (z zarobkami podobnymi do Twoich) poniewaz nie jest moim marzeniem mieszkanie w Polsce chce mieszkac tu i to na dobrym poziomie a Polske odwiedzac kiedy chce. Prawda ja "musze" pracowac a ty mozesz sie "obijac" - nie zazdroszcze bo praca daje mnie satysfakcje - lubie swoj zawod. A poza tym mam po 20 latach wystarczajaco kapitalu i gotowki abym mogl zrobic to co Ty (moze 2 abo 3x) w kazdym momencie i to bez ograniczen - w wielu ciekawych miejscach na ziemi. Z pracy podrozjac sluzbowo zwiedzilem ja i zona pol swiata praktycznie za darmo - nie nie jestem wlascicielem firmy ani vice-presidentem. Praca daje mi ubezpieczenia. Pracujac moglem wychowac i wyksztalcic dziecko w najlepszyach szkolach. Zona pracuje tylko jak lubi - bo nie musi. Teraz bedac w polowi wieku produkcyjnego - mam dom splacony, wyposazony. (pewnie warty tu ok 1M ), investycji i gotowki prawie drugie tyle. Jezdzimy od dawna jednymi z najlepszysch aut. Co roku wyjezdamy na zagraniczne urlopy, Jemy w najlepszych restauracjach. Mamy dostep do tego co najlepsze na swiecie. Praktycznie nie musze sprawdzac konta. Wiec uwazam ze przez caly ten czas zylem i zyje na uczciwym poziomie - bez przesady ale wygodnie i komfortowo. Jaka jest roznica? Ja ciagle mam opcje tak jak Ty i w kazdej chwili moge byc w Polsce milionerem z wysokim dochodem ale rowniez moge ten komfort miec tu - i teraz i na emaryturze. Cikawe jak ty bedziesz wygladal za 15 lat?. Zycze oczywiscie jak najlepiej. Obswrwuje ze my rodacy czesto mamy podejscie zeby sie dochrapac teraz i zaraz - nie mamy cierpliwoosci i czesto obcinamy sobie sami skrzydla. Mozemy zyc wygodnie jak kura - na ziemi ale czy mozemy latac i zobaczyc jak inni zyja albo zyc jak inni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:18 Owszem zgadzam sie z Toba . Jest to jak najbardziej mozliwe do zrobienia rowniez w USA. Dobrze jednak ze zauwazyles ze Twoj majatek siega ok. 2 mln $. Z taka kasa dobrze zainwestowana masz ten sam komfort (mozliwosci porzucenia pracy w kazdej chwili) jak ja w Polsce. Zarobienie jednak samemu 2 mln. $ zajelo by mi jednak tyle czasu ze w miedzyczasie zdazylbym sie zestarzec i stracil ochote do czerpania przyjemnosci z naszego krotkiego zycia. Pytasz sie jak bede wygladal za 15 lat. Nie wiem co masz na mysli. Nieruchomosci jak i ceny za wynajem sa bardzo uzaleznione od zamoznosci spoleczenstwa. Wszystko wyglada na to ze mimo wsztsko w Polsce nastepuje wzbogacanie sie spoleczenstwa a to pociga za soba wzrost cen nieruchomosci. Tak wiec moze byc tylko lepiej. Druga sprawa ze zamierzam poprobowac z jakims biznesem rowniez zwiazanym z nieruchomosciami (tak jak pisalem nie chodzi mi o to zeby nic nie robic , chodzi mi tylko o bezpieczne i pewne zrodlo dochodu ktore daja mi opcje nie pracowania). Jakby przypadkiem wypalilo to moze sie dorbioe wiekszych pieniedzy niz Ty. Powiem Ci ze ja bym na Twoim miejscu wszystko zainwestowal w Polsce. Za 200 tys $ wybudowal bys sobie super dom a za pozostale 1,8 mln moglbys wyciaga ok. 70 tys. zl miesiecznie. Z takimi pieniedzmi to mozna by robic naprawde czego dusza zapragnie. Np. zwiedzic swiat, nie tak jednak jak to miales okazje robic (z firmy) ale naprawde w taki sposob jaki sobie sam wymarzysz. Znam Polakow ktorzy mimo podobnych pieniedzy jak Ty dalej zasuwaja po kilkanascie godzin dziennie. Kompletnie zatracili sie w zdobywaniu pieniedzy. Maja np. sporo po 40-tce i ciagle mysla ze maja jeszcze czas na enjoy-owanie zycia. Pozdrawiam Ps. Rozumiem ze Twoja metafora ma nawiazywac do mojej nedznej filozofii zycia a swoj styl zycia uwazasz za idealny. Znasz takie powiedzenie carpe diem (nie jestem pewien czy tak sie pisze). Czy napewno czerpiesz taka radosc z Twojej pracy , czy napewno zdarzylo Ci sie wziac powiedzmy dwa miesiace urlopy i pojechac na drugi koniec swiata np. Zaloze sie ze dwa razy po 1 tyg. wakacji do Cancun lub Dominikany to wszystko na co sobie pozwalasz. Nie mowie ze to jest zle ale przy Twoich obecnych mozliwosciach finansowych moglbys duzo wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 02.07.04, 18:30 Ciekawa dyskusja - prawie jak z Bibli ale tym razem z zycia - co zrobic jak sie ma 100k dochodow...Dwa rozne podejscia , dwa rozne poglady i mam nadziej obie strony usatysfakcjowane. Carpe diem to chyba mniej wiecej znaczy "enjoy the day"?? Moze wlasnie problem w interpretacji?? Myslisz ze chodzi tu tylko o dzisiaj? Ja to interpetuje jako "enjoy every day of your long life" Absolutnie nie uwazam ze moja filozofia zycia jest lepsza - po prostu inna - nie jest idealna, nie jest moze najlepsza ale jest to cos co mi odpowiada. Nie chodzi tu tylko co bedzie dzisiaj - ale rowniez jutro pojutrze i za 20 lat - bo w koncu trzeba pomyslec rowniez jaki start przygotujemy dzieciom??? Pokazalem ci tylko druga strone medal ze startujac z tego samego poziomu moglbys rowniez miec komfort tu gdzie rano budzi cie zawsze slonce, gdzie ludzie sie usmiechaja (moze to czasem sztuczne ale ciagle lepsze od " a ty co sie K**** czepiasz - znam cie czy co" )jesli mialbys cierpliwosc, umiarkowane potrzeby - bo nie posadzam cie o chec pokazania sie w biednym kraju? Ale decuzja nalezy tylko do ciebie. Wizja bycia w Polsce milionerem wogole mnie nie podnieca a wrecz przeraza - musialbym sie czyc tam jak znajomi w Afryce Poludniowej - mury, alarmy, psy, ochroniarze.... a mam ciagle swaidomosc ze moge to zrobic kiedykolwiek zmienie zdanie. Myslisz ze majac 40 lat to mysli sie o emeryturze? Czlowieku - wtedy domiero zaczyna a sie myslec powaznee o zyciu. Wiesz - ja moglbym moze duzo wiecej - nie potrzebuje wiecej ale chce lepiej i dluzej. Moze to paranoja ale tak to wyglada w moich oczach - bezrobocie i co tu mowic "spryt" ludzi powoduje ze majac troche kasy jest sie na muszce wielu co ciagle uwazaja jak Lenin - ze kulakom theba odebrac. Wiesz....jak wrocilismy z urlopu to sie okazalo ze drzwi w domu byly otwarte??? Straszne ale swiadczy to ze ten kto pilnowal domu zaniedbal sie ale rowniez ze jest tu bezpiecznie i spokojnie. Fakt ze jak sobie zerwalem sciegna na nartach to szukalem nie lekarza ale najlepszego lekarza ktory mi to zrobi - bez lapowki. I zrobil dobrze - w czwartek operacja a w nastepny wtorek na rower i w 2 miesiace znowu na nartach....Drobna rzecz ale zycie to nie tylko kasa. Male rzeczy ale pozwalaja spokojnie zyc wiedzac ze jutro bedzie nastepny sloneczny dzien... Wszystko sie zgadza ze codzinnie chodze do pracy i najlepsza praca czasami wychodzi bokiem ale urlopu mam wiecej niz tydzien i wlasnie wrocilem z 2 tygodniowego urlopu w europie - za pare miesiecy wyskocze na tydzien moze na na Hawaje i jeszcze mi troche zostanie na narty w swieta. Nie bede relacjomowal szczegolow - nie ma potrzeby. A czy zastanawiales sie kiedys ze praca i nawet drobne osiagniecia moga przynosic satysfakcje? Mam kolege ktory jest inzynierem ale ma zaklad mechaniczny i mimo ze rabi mase szmalu to ciagle narzeka ze w sumie to nie ma z tego satusfakcji bo w sumie to zycie toczy mu sie dookola smarow i nielegalnych emigrantow... Zaloze sie ze jesli masz komputer to pewnie masz czesc ktora ja po czesci zaprojektowalem - nie ma tam mojego podpisu a tylko ja i grupa bliskich zna szczegoly. W koncu po co zyjemy i co chcemy po sobie zostawic? Powodzenia w robieniu biznesu i dlugodystansowych wizji zycia. Cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.229.185.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.07.04, 06:05 Wszystko sie zgadza. Jesli tylko ma sie mozliwosci robienia to co sie naprawde lubi. Ja niestety skonczylem taki kirunek studiow w Polsce z ktorego tutaj nie moge skorzystac. Robic szkole od poczatku juz mi sie nie chce. Moglbym robic tutaj biznes ale boje sie ze ograniczylo by sie to do biznesu i srodowiska polonijnego a odczucia mialbym podobne jak Twoj przyjaciel. Jesli to co robisz sprawia Ci frajde, to nie moze byc chyba nic lepszego, jesli do tego mozesz sobie pojechac na wakacje 3 , 4 razy w roku to juz naprawde nie mam pytan. Wez jednak pod uwage ze nie kazdy ma tutaj takie uklady i nie jest latwo sie tak ustawic. Jakbym byl w Twojej sytuacji pewnie tez bym tu siedzial i sie cieszyl z tego co robie. Mi chodzilo tylko o to ze z nie az tak wielkim kapitalem mozna sobie naprawde spedzic fajnie zycie. Jesli chodzi o przyszlosc, to nie mysl ze o niej nie mysle. Za 20 czy wiecej lat moja sytucja w Polsce moze byc tylko lepsza poniewaz duza czesc dochodow reinwestuje a ceny wynajmu rosna. Jesli chodzi o te mury przed domem , ochroniarzy i tak dalej. Ja sie wcale nie rzucam w oczy . Jest tutaj masa ludzi bogatsza ode mnie. Ja np. lubie podrozowac i na to wydaje wiekszosc pieniedzy. Mentalnosc ludzi sie w Polsce zmienia po drugie sami dobieramy sobie przyjaciol a jezeli w sklepie bylby ktos dla mnie raz na jakis czas niemily to chyba nie jest powod do tego zeby nie mieszkac w tym kraju. Ja sie w dalszym ciagu czuje Polakiem i musze powiedziec ze chyba jestem troche patriota, choc to slowo mnie nieco smieszy. Chcialbym wobc tego widziec te przemieny z bliska a nie tylko czytac informacje na necie. Troche to haoteczne co napisalem ale mysle ze masz my point. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:21 Aha jeszcze jedno. Nie zylem przez ten czas na poziomie wegetacji. Zwiedzilem cale Stany lacznie z Hawajami i Alaska. Zgadza sie staralem sie oszczedzac ale bez przesady. Odpowiedz Link Zgłoś
saper62 Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 20:19 Oj wy marzyciele - jeden pisze z biblioteki, drugi z jakiegos biznesu, ktory na pewno nie jest jego i o inwestycjach sobie gaworza - jaja jak balony! Wezcie sie do roboty panowie zeby wam na rent starczylo. Zamiast tu blyszczec wyobraznia, zalozcie jakiego bloga i tam sie podniecajcie zyciem Dyzia Marzyciela. Anderseny sie rozdokazywaly Opowieciami z Mchu i Paproci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 03.07.04, 00:18 No i znowu rodak ktory moglby moze sie czasami czegos nauczyc ale niestety uwaza ze wszyscy to idioci no i jesli mozna komus dolozyc to czemu tego nie zrobic - chyba tych cech narodowych sie nie pozbedziemy. A szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:40 saper62 napisał: > Oj wy marzyciele - jeden pisze z biblioteki, drugi z jakiegos biznesu, ktory na > > pewno nie jest jego i o inwestycjach sobie gaworza - jaja jak balony! Wezcie > sie do roboty panowie zeby wam na rent starczylo. Zamiast tu blyszczec > wyobraznia, zalozcie jakiego bloga i tam sie podniecajcie zyciem Dyzia > Marzyciela. Anderseny sie rozdokazywaly Opowieciami z Mchu i Paproci! Skoro tobie sie nie udalo nic osiagnac, to innym tez nie moze sie udac? Na jakim swiecie zyjesz? Ludzie sie bogaca na okolo, bo umieja ruszac glowa i nie narzekaja caly czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:37 Ballance, Jest kilka problemow z wozja taka jak Twoja: 1) IRS zaciera rece, gdy widzi takich podatnikow jak Ty: sporo zarabiaja, a malo moga odliczyc od podatkow. Dajesz zarobic Wujowi Samowi, ktory ma w nosie ekonomie zarzadzania pieniedzy. 2) Jesli Tobie jako jedynemu zywicielowi rodziny cos sie stanie i nie bedziesz mogl pracowac, masz duzy problem, bo nagle urwie sie zrodlo zarobkow. Pewnie masz jakies ubezpieczenie i pewnie zona moglaby wrocic do pracy, ale czy nadal moglbys bezpiecznie zyc w tym samym standardzie zyciowym? 3)Odkladasz pieniezkai w stylu "ziarnko do ziarnka az zbierze sie miarka." Inwestujac pieniadze z glowa pozwalasz im pracowac dle Ciebie. Po pewnym czasie nie muszisz pracowac, bo dochody sa zblizone do zarobkow. Jedziesz na wakacje na dwa miesiace, a dochod nadal jest. Jesli pracujsz, to dla przyjemnosci, a nie pieniedzy. Przeczytaj sobie "Rich Dad Poor Dad" by Robert Kiyosaki, a moze zrozumiesz moj i Pete'a punkt widzenia, a moze nawet pojdziesz w nasze slady? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 07.07.04, 21:53 Alez ja sie z toba zgadzam. IRS dostaje swoje - co w tym zlego ?? W koncy jesli wszyscy przestaliby placic podatki to co by bylo? Nie nie jestem fanatykiem ani idealista. a tak prawde mowiac - zawsze meilismy wystarczajaco "tax shelters" aby az tak za duzo tych podatkow nie placic. Po prostu mam inny punkt widzenia. Nie mozesz powiedziec ze masz super i taki uniwersalny sposob na zainvestowanie i max return??. Co to znaczy "investujac pieniadze z glowa"? Mam ndziej ze nie mowisz o niczym nielegalnym ani o investowaniu w Polsce bo mnie to zupelnie nie interesuje a czsami to nawet stawiam znak rownosci pomiedzy obydwoma. A investycje to swego rodzaju hazard. Jednym sie udaje innym nie (- kwestia jakie masz zdolnosci, wymagania , oczekiwania i jakie ryzyko chcesz poniesc. A poziom ryzyka wg mnie zalezy od sytuacji i wieku no a przede wszystkim jaka droge do niezaleznosci finansowej chcesz wybrac i co to jest dla Ciebie niezaleznos c finansowa. Dla mnie to zyc na tym samym poziome do konca zycia. A fakt pracy mnie nie przeraza bo lubie to co robie i jesli bede to robil bo chce a nie musze to moze byc nawet niezle hobby :) Przyjezdzajac tu - najwazniejsza byla przyszlosc dziecka - wiec najlepsze szkoly i inne zajecia. Ja nie lubie robotek domowych - zona sie poswiecila. Nastepnie nie chce odkladac przyjemnosci zycie na pozniej kiedy nie bede mogl - wiec sportowe auta, podroze, i inne tego typu rzeczy. Oczywiscie ze mam investycje. Ja wybralem droge gdzie przez pierwszysch kilka lat mialem dom, prace i ubezpieczenie na zycie (teraz go nie potrzebuje) - bo jak zauwazylas bylem jedynym zywicielem. Zona poswiecila sie aby zajac sie domem i dzieckiem. Zylismy na dobrym albo tez bardzo dobrym poziomie balansujac investycje i poziom zycia. Jednoczesnie odkladalismy ile bylo mozna ale bez przesady. Teraz kiedy dom jest splacony, dziecko jest niezalezne i zona wrocila do pracy (ma wlasny biznes gdzie moze sobie regulowc ilosc pracy i dochody jak tylko chce a dochody mogo byc b. duze) Skoro deszly koszty a przybylo dochodow - spojrzenie na zycie sie zmienilo i mozna powiedziec zaczelo sie nowe zycie - teraz wiemy ze mamy grunt pod nogami a to daje spokoj wewnetrzny i moge zdecydowac jak droge wybrac na nastepny etap. Opcje mam - tylko musze wybrac. Dom jest tylko jedna z investycji, mamy rowniez inne (tak, nawet 401k) i na dobra sprawe moglibysmy juz przestac pracowac ale musielibysmy albo obnizyc sobie stope zyciowa (no nie az tak strasznie ale moze szukajc nowego auta albo planujac urlop musialbym sie zastanawiac ile to kosztuje ) albo sie przeniesc do stanu gdzie jest taniej - a ja tego nie chce. Mam znajomych ktorzy maja wlasne zaklady - pracowali przez kilkanascie lat 16 godz dziennie aby stanc na nogi - mialem te opcje kilkanascie lat temu i swiadomie jej nie wybralem bo chce pracowac aby zyc a nie zyc aby pracowac a szczesliwa rodzina to najwazniejsza rzecz. Teraz koledzy biznesmeni tez nie maja czasu bo maja biznesy. Wiekszosc ma nowe zony albo zostali sami nie wspomne co robily dzieci jak oni pracowali - ale to juz inna sprawa. Maja pieniadze i podejrzewam ze beda mieli bardziej wykwintny pogrzeb i ladniejsza trumne...a moze nawet beda w leprzym domu starcow jakkolwiek swaita bozego nie widzieli grabiac te $$ no i majc biznes trzeba sie poswiecic albo biznes poleci. A wam zycze powodzenia - jesli to co robicie , gdzie idziecie, jaka droga i jaka cene za to placicie jest tym co uwazacie za sluszne - to jest to. Moj poglad to nie recepta na zycie dla kazdego ale tylko jedna z wielu alternatyw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.54.43.Dial1.Chicago1.Level3.net 08.07.04, 16:49 Z tego co opisujesz tzn. zona nie pracowala, mieszkaliscie na bardzo dobrym poziomie i jeszcze odlozyles kupe kasy to albo musiales zarabiac strasznie duzo albo zajelo Ci to 20 lat. Przez "to" mam na mysli wypracowanie gruntu pod nogami ktory Ci pozwala bez najmniejszego leku spojrzec w przyszlosc. Przyjmujac pierwszy wariant ze zarabiales olbrzymie pieniadze wez pod uwage ze nie kazdy ma takie mozliwosci. Biorac pod uwage drugi wariant ze pracowales na to 20 lub wiecej lat masz teraz pewnie kolo 50 - tki i z mojego punktu widzenia Twoje zycie powoli dobiega konca. Zycze Ci abys zyl 100 lat ale sam wiesz ilu ludzi na cmentarzu jest kolo 60-tki. Niewiem tylko dlaczego czemu uwazasz ze inwestowanie w Polsce to musi byc od razu nielegalne zeby sie oplacalo. Tak sie akurat sklada ze zwrot z kapitalu w Polsce jest o wiele wiekszy niz w Stanach. Twoje myslenie kojarzy mi sie troche z zakapiorami ktorzy uwazaja ze tylko Ameryka i nic poza tym a Polske wogole uwazaja za jakis dziki kraj . Chyba jestes jednym z przedstawicieli ktorzy dali sobie wmowic ze ICH CELEM I RADOSCIA ZYCIA JEST SPLACANIE DOMU PRZEZ CALE ZYCIE. Zapewne mi teraz powiesz ze ludzie w Polsce tez pracuja i gowno z tego maja. Nie chce zebys porownywal swoje zycie do jakis szarakow w Polsce ktorzy ledwo wiaza koniec z koncem. Porownaj to przykladow do sposobu zycia ktory ja przedstawilem tzn. Ustawic sobie grunt pod nogami w wieku lat 30 a nie 50. Na dodatek jest to grunt zapewniajacy dochody na poziomie prawie 10 krotnym srdnia place w Polsce. Krotko mowiac , wierze ze masz te same mozliowsci "nie pracowania" w USA jak ja mam obecnie w Polsce z tym ze zajelo Ci to ok. 20 lat wiecej (ja rozumie ze ten czas nie byl stracony i tak dalej). Pamietaj, jestes jednym z nielicznych Polakow ktorzy robia swoja prace z przyjemnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 08.07.04, 18:55 Masz racje - zajelo mi 20 lat ktore nie byly stracone - pozostaly wspaniale wspomnienia. No zgadza sie nie zylismy caly czas z pensji - pracujac ma sie "stock options" ktore w sumie nic nie kosztuja a od czasu do czasu niezle procentuja. W Twoim przypadku jesli chcesz swoje inwestycje utrzymac i pomnazac a takze pomyslec nie tylko o sobie to tez musisz sie tym zajac bardzo powaznie - nie mow wiec ze nie pracujesz. Ja po 18 zamykam biuro i nic mnie nie obchodzi - ty musisz "pracowac" 24/7 i mies dosc solidna rezerwe finansowa. Nie, nie uwazam ze Polska to dziki kraj ale po pierwsze zbyt dlugo jestem poza wiec nie sa mi bliske sposoby "zalatwiania" a o tyle co sie orientuje to stare poglady ze jak cos sie robi legalnie to chyba nie taki znowu interes - ciagle jest gleboko zakorzenione. No i podjescie do kazdego biznesu zeby zrobic jak najwiecej w jak najkrotszym czasie i nie martwic sie o szczegoly czy konsekwencje jakos mnie nie pociaga. Zdaje sobie sprawe ze to moze byc podyktowane sytuacja polityczno/gospodarcza gdzie nie wiadomo co bedzie jutro ale to nie dla mnie. Jakkolwiek nie zgadzam sie ze 50-ka to koniec zycia. To jak przezyles pierwsze 50 lat rzutuje czy bedziesz mial nastepne 40. Ja mam nadzieje i jestem przygotowany na nastepne 40 jakkolwiek zyje jakby dzis byl ostatnim dniem. Wydaje mi sie ze lepiej zyc dlugo, wygodnie i spokojnie niz burzliwie ale krotko. Zobaczymy ja sie Twoje poglady zmienia za kilka lat... patrzac z perspektywy gdybym mial 30 lat i te wiadomosci co teraz - zrobilbym kilka rzeczy inaczej ale nie za tak znacznie. W koncu liczy sie caloksztalt zycia a nie tylko pieniadze. A poglad ze celem i radoscia zycia jest splacanie domu glosz ci ktorzy tego miec nie moga i wmawiaj sobie ze tego nie chca. Bzdura - liczy sie tu komfort zycia. Jesli kiedys mieszkales w "mieszaniu w bloku" i w swoim domu to nigdy nie wrocisz do mieszkania czy apartamentu. A spacanie tylko ci to umozliwia i w koncowym rozliczeniu jest tansze niz wynajem. Prawda ze w Polsce ludzie bardzo ciezko pracuja i G z tego maja i czsami jest to ich wina - ale czest nie. Po prostu niewiele moga w tych warunkach zrobic. A to co piszesz ze TY jestes "ustawiony" w wieku 30 lat...hm co to znaczy? A taj jak mowilem ze w sumie swaidomosc ze mam mase opcji w tej chwili na "ustawienie sie" daja wewnetrzny spokoj. W sumie dosc ciekawa dyskusja. TBC Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.105.81.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.07.04, 00:43 Zajmowanie sie tymi nieruchomosciami musze przyznac troche zajmuje czasu. Jak to jednak dobrze zorganizowalem to nie spedza sie nad tym wiecej niz 5 h w tygodniu. Myslalem nawet aby znalezc osobe ktora bedzie mi to prowadzic a ja tylko sprawdzal czy pieniadze wplynely , stwierdzilem jednak ze to przesada. Jesli chodzi o te reinwestowanie i pomnazanie tego typu inwestycju to staram sie to robic dokupujac co jakis czas kolejne nieruchomosci przez co moj dochod sie zwieksza. To fakt ze w Polsce nie maja ludzie cierpliwosci do biznesu , chca zarabiac szybko i duzo. Moje inwestycje to chyba najwolniejszy , najmniej dochodowy ale tez i najpewniejszy sposob zarabiania z kapitalu. Mam rozne inne pomysly jak np. budowanie jakis malutkich osiedli domkow szeregowych ale z tym sie juz wiaze wiecej obowiazkow, pracy no i ryzyko (chociaz nie az tak duze- zawsze sie to sprzeda tylko pytanie czy z zyskiem). Pomysl jednak o ludziach ktorzy siedza w Stanach maja majatku z 0.5 miliona dolarow (wiekszosc w domu, reszta na koncie) a sami zap.....ja od rano do wieczora (np. jezdzac truckiem) a zona sprzata domki. I mimo ze maja np. kolo 50-tki nie uwazaja ze maja mozliwosci aby cos w zyciu zmienic. Wciaz im malo, wciaz chca wiecej. Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np. kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na luzie do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 05:29 Gość portalu: Pete napisał(a): >Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np. > kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na >luzie do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie? Z $0,5 mln kapitalem mozna po krotkim czasie miec zyski $15-20 tys miesiecznie w Ameryce. Zgadza sie, ze jak ktos ruszy glowa, nie bedzie musial jezdzic do konca zycia truckiem. Podobnie, kto pozna mozliwosci amerykanskiego systemu, nie bedzie musial wyjezdzac do Polski dla 15-20tys ZL na miesiac. W obu przypadkach jest to zenada. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anika Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.client.comcast.net 09.07.04, 06:26 Czy moglbys dokladniej napisac o tych $15tys dochodow miesiecznie od $0.5 mln kapitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 08:20 Gość portalu: Anika napisał(a): > Czy moglbys dokladniej napisac o tych $15tys dochodow miesiecznie > od $0.5 mln kapitalu. Nope ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 09.07.04, 20:13 Gość portalu: Jack napisał(a): > Gość portalu: Anika napisał(a): > > > Czy moglbys dokladniej napisac o tych $15tys dochodow miesiecznie > > od $0.5 mln kapitalu. > > Nope ;) A szkoda, bo moze mogbys wyjasnic, co masz na mysli piszac o "krotkim czasie" i czy od tego zarobku odliczyles wydatki? Czy piszesz o tym z doswiadczenia czy z teorii? Bo jesli z doswiadczenia, to gratuluje glowy do interesow, bo podwojenie kapitalu w przeciagu dwoch lat na jednej inwestycji, udaje sie tylko najlepszym doswiadczonym inwestorom. Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwy_bydlak polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 16:56 Gość portalu: Jack napisał(a): > Gość portalu: Pete napisał(a): > > >Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np. > > kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na > >luzie do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie? > > Z $0,5 mln kapitalem mozna po krotkim czasie miec zyski $15-20 tys miesiecznie > w Ameryce. Zgadza sie, ze jak ktos ruszy glowa, nie bedzie musial jezdzic do > konca zycia truckiem. Podobnie, kto pozna mozliwosci amerykanskiego systemu, > nie bedzie musial wyjezdzac do Polski dla 15-20tys ZL na miesiac. W obu > przypadkach jest to zenada. > Pozdrawiam, > proxy.aol, gdybys znal amerykanski system to bys wiedzial ze bogaty US inwestor nie oczekuje wiecej niz ok 8% long term zwrotu z zainwestowanego kapitalu czyli z 500,000 daje to 3333/m-c co jest akurat wystarczajace aby przezyc bez rodziny lub wegetowac z rodzina w USA mozesz dostac wiekszy ROI (return on investemnt) ale z duzo wiekszym ryzykiem, w dzisiejszych czasach nawet 5% to jest duzo, a w banku dostaniesz co najwyzej 1-2% oprocentowania Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety bardzo dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago. Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata? z pracy? warm regards Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 17:09 zlosliwy_bydlak napisała: > Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety bardzo > > dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do > wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago. > Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata? > z pracy? > > warm regards zlosliwy, wiadomo, "pete" to dachomiej who's "got a dream". milo jest czytac jak sam sobie kreci stryczek: skonczyl studia ("zupelnie nieprzydatne" w USA) w polsce (kiedy sie konczy studia w pl? majac 24 lata?) i natychmiast po tym przyjechal tutaj, bez zadnej uzytecznej wiedzy, dostaje na start (hehe z "zona") 100k (po podatkach) , jego salary nie ma zadnej dynamiki (rok w rok te 100k), kupuje domki w polsce kiedy "dolar byl po 4.5 zl --> byly tylko 2-3 miesiace, WOGOLE kiedy dolar osiagal taki pulap)..i po 5 latach juz moze spokojnie pisac z biblioteki publicznej w chicago o swoim beztroskim zyciu.... kontrastuje z nim , za to, co czyni ten watek interesujacym, pan "ballance" i mimo ze nie takie przekrety widzialo te forum, to jego historia jest jak najbardziej przekonywujaca, jak i realistyczne podejscie do zycia. dobrz ze tacy ludzie chac sie wypowiadac na forum jeszcze (mimo ze posrednia dokarmiaja rozne trole po drodze) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 19:42 Bije sie w piers za uzycie terminu "amerykanski system", na mysli mialem podmioty gospodarcze. Co do cen nieruchomosci w Polsce, Pete ma bardzo nikle o nich pojecie. Za $400tys. mozna w centrum miasta kupic co najwyzej lokal a nie kamienice:) W srodmiesciu duzego miasta pol mln ZL kosztuje maly lokal na drobna przedsiebiorczosc:)) Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.142.105.133.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.07.04, 23:34 Jak nie wierzysz ze mozna kupic kamienice w scislym centrum w miare duzego miasta za ok.0.5 mln $ to wejdz na: gratka.pl/dom/tresc.phtml?id_region=12&miasto=katowice&dzielnica=&ulica=&metraz_od=1444&metraz_do=1555&id_ jednostka_pow=1&cena_od=&cena_do=&id_waluta=1&slowa=&typ_lokalu=0&z_dnia=- 1&inte=on&gaze=on&biur=on&szukaj=Szukaj&id_podrubryka=4&id_rubryka=1&nr=3 W przyblizeniu mozna przyjac dochod rzedu 12 % rocznie (przy dobrym rozeznaniu rynku ) . Ile mozesz kupic i za ile wynajac zalezy glownie od miasta. W Wawie pewnie nie wiele w mniejszych miastach zdecydowanie wiecej. Dochod jednak bedzie mniej wiecej taki sam. Owszem lokal w miescie kupujesz za pol miliona i wyciagasz z niego 5 tys ZL miesiecznie. Mieszkanie za 50 tys zl , wyciagasz 500 zl miesiecznie. Wszystko zalezy od lokacji ale to chyba nie tajemnica dla nikogo. Roznice sa naprade duze ale zwrot z kapitalu bardzo podobny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofia Re: polish dreamers and visionaries... IP: 63.238.27.* 09.07.04, 20:32 > proxy.aol, > gdybys znal amerykanski system to bys wiedzial > ze bogaty US inwestor nie oczekuje wiecej niz ok 8% long term > zwrotu z zainwestowanego kapitalu czyli z 500,000 daje to 3333/m-c > co jest akurat wystarczajace aby przezyc bez rodziny lub > wegetowac z rodzina w USA Jaka jest Twoja definicja "bogatego inwestora i o jakim sposobie inwestowania piszesz, bo mnie sie wydaje, ze o paperach wartosciowych a dyskusja jest o nieruchomoscoach, a to zupelnie inny zwierz. ROI w granicach 8% to bardzo marny ROI na nieruchomosciach. > mozesz dostac wiekszy ROI (return on investemnt) ale z duzo wiekszym ryzykiem, > w dzisiejszych czasach nawet 5% to jest duzo, a w banku dostaniesz co najwyzej > 1-2% oprocentowania > Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety bardzo Caly czas piszesz o rynku papierow wartosciowych. Inwestowanie w nieruchomosci ma minimalne ryzyko, jesli wie sie co robi i odpowiednio sie ubezpieczy. > > dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do > wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago. Pete powiedzial wiecej szczegolow o stanie swoich finansow niz ktokolwiek iny na tym forum. Dlaczego tak trudno zrozumiec, ze mozna zyc i do wygodnie z inwestowania w nieruchomosci? > Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata? > z pracy? Czy nie pisal, ze zajelo mu to ponad 5 lat? Jesli zarabia sie 100K na czysto, nie wydaje sie forsy na takie luksusy jak domek letni w gorach, albo wakacje w hotelu 4-czy 5-gwazdkowym, to mozna calkiem pokazna sumke odlozyc. Wiekszosc ludzi jednak odklada zarobione pianiazki albo wydaje wiecej niz zarabia. W ten sposob nikt sie nie bogaci, tak sie bogaca na was inni. Grajcie dalej w lotka, bo jak widze to jedyna dla was szansa, ze sie wzbogacicie. Dlaczego tak trudo zrozumiec, ze mozna inaczej zyc i inwestowac niz wpychaja nam do glow nauczyciele, rodzice i media? Gdy sie zorientowalam, ze na inwestowaniu w nieruchomosci mozna zrobic dobre pieniadze przy niewielkim stosunkowo nakladzie finansowym i czasowym, zastanawialam sie, dlaczego wszyscy tak nie robia. Po tej dyskusji, juz znam odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwy_bydlak Re: polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 21:35 Gość portalu: Sofia napisał(a): > Jaka jest Twoja definicja "bogatego inwestora i o jakim sposobie inwestowania > piszesz, bo mnie sie wydaje, ze o paperach wartosciowych a dyskusja jest o > nieruchomoscoach, a to zupelnie inny zwierz. ROI w granicach 8% to bardzo marny > > ROI na nieruchomosciach. konkretny przyklad: wlasciciele (przez ostatnie 100lat) sredniej (~$100mln/rok obrotow) prywatnej kompani, z ktora mialem do czynienia wystarczajaco dlugo aby sie dowiedziec na temat finansowego funkcjonowania firmy mieli wlasnie takie uproszczone podejscie chcieli miec te ok 8% z inwestycji (wartosc firmy) no matter what oczywiscie mozna to tylko widziec long term, w wyjatkowo dobrych czasach wyciagali wiecej, w kiepskich brali pozyczke z banku i obciazali ta pozyczka komapanie, plus cala masa innych inventive accounting sztuczek majacych na celu zminimalizowanie tax rate robili to wszystko opierajac sie na highly paid financial advisors przy czym ich podejscie mozna zakwalifikowac jako konserwatywne niskie ryzyko dzieki czemu sa w tym samym biznesie przez ostatnie 100lat. > Caly czas piszesz o rynku papierow wartosciowych. Inwestowanie w nieruchomosci > ma minimalne ryzyko, jesli wie sie co robi i odpowiednio sie ubezpieczy. co masz na mysli minimalne ryzyko? i jakie ubezpieczenie? gdyby tak bylo takie proste, pewne i bezpieczne to wszyscy by inwestowali w nieruchomosci a tak, to raz na 10lat wszystkim greedy suckers wydaje sie, ze znalezli kolejny 'get rich quick scheme' btw, nieruchomosci sa highly sensitive to interest rate, ktore wlasnie zaczynaja isc do gory zreszta mozna tez inwestowac w real estate na gieldzie poprzez mutual funds i mozna sie przypatrzec hisotrycznym ROI z tego sektoru i wcale nie sa wyzsze od innych sektorow jedyny sposob aby otrzymac wyzszy ROI to zwiekszyc ryzyko czyli ryzykowac utrate kapitalu zakladowego (patrz NASDAQ 1999) > Czy nie pisal, ze zajelo mu to ponad 5 lat? Jesli zarabia sie 100K na czysto, > nie wydaje sie forsy na takie luksusy jak domek letni w gorach, albo wakacje w > hotelu 4-czy 5-gwazdkowym, to mozna calkiem pokazna sumke odlozyc. Wiekszosc > ludzi jednak odklada zarobione pianiazki albo wydaje wiecej niz zarabia. W ten > sposob nikt sie nie bogaci, tak sie bogaca na was inni. Grajcie dalej w lotka, > bo jak widze to jedyna dla was szansa, ze sie wzbogacicie. Dlaczego tak trudo > zrozumiec, ze mozna inaczej zyc i inwestowac niz wpychaja nam do glow > nauczyciele, rodzice i media? ok, niech bedzie 5-6 lat, pytanie JAK??????????? w jaki sposob? czy tak trudno odpowiedziec na podstawowe pytanie, ktore by uwierzytelnilo cala pozostala gadanine na tematy marynistyczne? jaki zawod daje taki zarobek po tax ? nikt tutaj nie laduje do 100k/y jobu z bezuzytecznym wyksztalceniem z Polski Rodowitym Amerykanom z forsa rodzina i plecami itd zajmuje kilka lat po dobrych studiach aby sie dochrapac 6figures, a i to nie wystarcza aby odlozyc cos do banku wszystko jest wydawane na zycie, wszystkie duze wydatki brane na kredyt > > Gdy sie zorientowalam, ze na inwestowaniu w nieruchomosci mozna zrobic dobre > pieniadze przy niewielkim stosunkowo nakladzie finansowym i czasowym, > zastanawialam sie, dlaczego wszyscy tak nie robia. Po tej dyskusji, juz znam > odpowiedz. hehehehehehehehe... Sofia, albo jestes poczatkujacym investor albo doswiadczonym trollem z duza iloscia wolnego czasu ... tak jak bym juz znal ten styl? delikatny, pelen slodkiej kobiecej naiwnosci moze niecalkiem racjonalny ale napewno bardzo przekonywujacy i kuszacy :)) "dlaczego wszyscy tak nie robia?" prosze, jak wiesz to napisz dlaczego warm regards Odpowiedz Link Zgłoś
claudia207 Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 03:09 zlosliwy_bydlak napisała: > konkretny przyklad: wlasciciele (przez ostatnie 100lat) sredniej (~$100mln/rok > obrotow) prywatnej kompani, z ktora mialem do czynienia wystarczajaco dlugo > aby sie dowiedziec na temat finansowego funkcjonowania firmy mieli wlasnie > takie uproszczone podejscie > chcieli miec te ok 8% z inwestycji (wartosc firmy) no matter what > oczywiscie mozna to tylko widziec long term, > w wyjatkowo dobrych czasach wyciagali wiecej, w kiepskich brali pozyczke > z banku i obciazali ta pozyczka komapanie, plus cala masa innych > inventive accounting sztuczek majacych na celu zminimalizowanie tax rate > robili to wszystko opierajac sie na highly paid financial advisors > przy czym ich podejscie mozna zakwalifikowac jako konserwatywne niskie ryzyko > dzieki czemu sa w tym samym biznesie przez ostatnie 100lat. Nie piszesz nic o branzy firmy. W niektorych branzach 8% to bardzo duzo w innych rozwijajacych sie branzach to malo. Trudno jest tez porownywac dojzala firme ze start-up. Jedna osiagnela juz pulap swojego rozwoju albo do niego sie zbliza i zalezy jej na utrzymaniu obecnego poziomu, a druga energicznie sie rozwija. > gdyby tak bylo takie proste, pewne i bezpieczne to wszyscy by inwestowali w > nieruchomosci No i nie inwestuja, bo nie wierza, ze mozna zrobic na tym dobry interes i ze to niejes takie skomplikowane, jak sie na pierwszy rzut oka wydaje. > a tak, to raz na 10lat wszystkim greedy suckers wydaje sie, ze znalezli kolejny greedy suckers wydaje sie, ze znalezli kolejny > 'get rich quick scheme' > btw, nieruchomosci sa highly sensitive to interest rate, ktore wlasnie > zaczynaja isc do gory To niech ceny spadaja, kupie wiecej nieruchomosci za atrakcyjniejsze pieniadze :-))), a tych, ktore mam i tak nie mam zamiaru pozbywac sie, skoro przynosza mi staly dochod co miesiac. > zreszta mozna tez inwestowac w real estate na gieldzie poprzez mutual funds > i mozna sie przypatrzec hisotrycznym ROI z tego sektoru i wcale nie > sa wyzsze od innych sektorow > jedyny sposob aby otrzymac wyzszy ROI to zwiekszyc ryzyko czyli > ryzykowac utrate kapitalu zakladowego (patrz NASDAQ 1999) Te wszystkie statystyki nie uwzgledniaja min oszczednosci na podatkach, ktore dotycza tylko nieruchomosci inwestycyjnych. Dzieki depreciation mozna miec niopodatkowany dochod. > > > hehehehehehehehe... > Sofia, albo jestes poczatkujacym investor albo doswiadczonym trollem z duza > iloscia wolnego czasu ... > tak jak bym juz znal ten styl? > delikatny, pelen slodkiej kobiecej naiwnosci moze niecalkiem racjonalny ale > napewno bardzo przekonywujacy i kuszacy :)) Naiwna? Ciekawe na jakiej podstawie to stwierdziles? Mam za soba kilka inwestycji i na kazdej z nich mam ROI znacznie wyzsze niz firma, w ktorej pracujsz. I kto tu jest naiwny? > > "dlaczego wszyscy tak nie robia?" > prosze, jak wiesz to napisz dlaczego Nie sluchaja argumentow innych, bo tak bardzo ufaja w trafnosc swoich. > > warm regards Pozdrawiam cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwy_bydlak Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 15:43 > Nie piszesz nic o branzy firmy. W niektorych branzach 8% to bardzo duzo w > innych rozwijajacych sie branzach to malo. Trudno jest tez porownywac dojzala > firme ze start-up. Jedna osiagnela juz pulap swojego rozwoju albo do niego sie > zbliza i zalezy jej na utrzymaniu obecnego poziomu, a druga energicznie sie > rozwija. my point is, ci wlasciciele moga firme sprzedac i zainwestowac w cokolwiek chca, np najszybciej rozwijajca sie branze, energiczny start-up, real estate etc etc jednak tego nie robia gdyz wiedza, ze potencjalnie wiekszy ROI wiaze sie z duzo wyzszym ryzykiem, a im odpowiada 8% w kieszeni niz orzel na dachu > To niech ceny spadaja, kupie wiecej nieruchomosci za atrakcyjniejsze > pieniadze :-))), a tych, ktore mam i tak nie mam zamiaru pozbywac sie, skoro > przynosza mi staly dochod co miesiac. hmm, to jakas dziwna sytuacja jak w utopi, im gorzej tym lepiej? cos tutaj jest nie tak > Naiwna? Ciekawe na jakiej podstawie to stwierdziles? Mam za soba kilka moze powinno byc 'pozornie naiwna' ;) i odnosi sie raczej zartobliwie do sily przekonywanie niz do blizej mi nieznanego stylu investowania > inwestycji i na kazdej z nich mam ROI znacznie wyzsze niz firma, w ktorej > pracujsz. I kto tu jest naiwny? po pierwsze: nigdzie nie napisalem, ze pracuje w tej firmie po drugie: fajnie, ze masz wyzszy ROI ale akurat jestesmy w real estate bubble, jak twierdza niektorzy, i kazdy kto mial jakikolwiek real estate w Bay Area, NYC, LA itd nagle ma oszalamiajacy ROI a wraz z rosnacymi cenami ryzyko dalszych investycji w real estate tez rosnie moze czas na risk management? warm regards Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: polish dreamers and visionaries... IP: 64.254.97.* 10.07.04, 02:09 No jedna uwag jesli chodzi o przedostatnie zdanie Sofii - dlaczego wszyscy tak nie robia?? Bo widocznie to co niektorym sie marzy po prostu nie pracuje. Cos mi sie wydaje ze jesli Pete rzuca jakies konkretne cyfry to Sofia tylko pisze aby pokazac jacy to inni sa durni ze pracuja a nie inwestuja. Hm... Pete aby zarobic " na czysto" $110k/rok musial miec rzeczywiscie super prace - bo w sumie podatki zjadaja ponad 40% - albo nie placil i dal noge zanim IRS sie dobral do skory. A moze rowniez wyciagnal $$ z kart kredytowych?. Ale nie przecze jest mozliwe zoszczedzenie sporej ilosci - ale cena jest wysoka. Jak Pete pisze - mieszkal i zyl na znosnym poziomie wiec zakladam ze mial wynajete mieszkanie i nie zebral. NAwet jezdzil na urlopy. Jesli 100k to bylo brutto ( tez nie latwo zarobic ale mozliwe) - po odliczeniu podatkow zostanie - ~$60k. Policzmy glowne wydatki w skali rocznej : Mieszkanie wynajete ~8k, jedzenie skromne ~$6k. Reszta drobna jak: gaz/prad/woda/telefon ~$4k, auto ~$3k/rok(licze 30 centow na mile). Urlop skromny ~$3k, Inne : $5k. No wiec zostalo nam moze polowa ...Wiec na $400k trzeba harowac ~15 lat. Przez 15 lat pewnie wynajem mieszkania wzrosl ale gdyby to nawet byla $800/m srednia to w sumie wydalismy $120k do kieszeni wlasciciela a moglismy sobie odpisac tylko $137/rok... Teraz gdyby sobie Pete kupil dom za 250k - zakladajc 6% interst i 10% down - placilby ~1500/miesiac pozyczki ale po uwzglednieniu odpisow z podatkow - byloby to ok 800/miesiac z kieszeni. Mieszkalby w domu - koszty te same a po 15 latach pewnie ten dom by podwoil wartosc wiec - mialby dodatkowe $250k. No a jesli Pete by po pracy dom podrobil - to kto wie ile wiecej. Nie majatek ale komfort i extra $. No i taki jest sens posiadania - domu. Na dluzsza mete sie to lepiej oplaca niz wynajem - dlatego Pete kupuje i wynajmue... hahhaha Wbrew pozorom nieruchomosci jako biznes wymagaja duzej inwestycji. Nieruchomosci ktore sie wynajmuje potrzebuja - kierownictwa i stosunkowo duze sa koszty utrzymania. Od nieruchomosci placi sie podatki, od dochodow z nieruchomosci placi sie podatki. Wymagane sa ubezpieczenia. Nieruchowmosci to niezly interes ale potrzebujacy cierpliwosci i pracy - zapominamy ze ciaglke cos siepsuje?. No i jesli markiet ma tendencje wzrostowa to w krotkim czasie mozna sie latwo wylozyc - bo markiet skacze. Nic za nic i stara prawde : "If something looks too good to be true - it is". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ballance Re: polish dreamers and visionaries... IP: 64.254.97.* 10.07.04, 02:20 By the way. Wlasnie policzylem ze moj dom po 15 latach wzrosl na wartosci dokladnie 3.6 razy.... wiec Pete moglby sprzedac teraz dom za...$900k (not bad at all). Splacilby resze pozyczki (orginalna byla na 30lat) i zostaloby mu pewnie ponad $750k + 400k w banku WhoWWWWW holy shit ) i cuzamen do kupy bylby milionerem w $$$ .....A gdyby zamiast do banku - mial drugi dom? Albo po prostu to "prechulal" - bo zyje sie raz i nie wiadomo jak dlugo) Szkoda gadac.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.142.105.133.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.07.04, 23:01 To o czym Ty tutaj piszesz nie jest regula. Jesli by tak kazdy dom podwajal swoja wartosc co 10 lat to przy wzroscie dochodow na poziomie powiedzmy 4 % rocznie nastapil by po krotkim czasie olbrzymi wzrost cen nieruchomosci w stosunku do zarobku. Jesli teraz trzeba powiedzmy za niezly dom wydac 10 letni zarobek to przy takich tendencjach o jakich Ty piszesz w niedlugim czasie musielibysmy na dom robic 20, 30 lat a w jeszcze dalszej przyszlosci jeszcze wiecej. Nie sadzisz ze tendencja powinna byc wrecz odwrotna. Nieruchomosci srednio beda szly do gory tylko tyle o ile ida do gory zarobki. Jesli nie, to bedziemy robic na dom dluzej i dluzej. Pamietaj ze w ostatnim czasie byl niesmowity boom na nieruchomosci. Mozliwe ze przez nastepne 10 lat wszystko bedzie stac w miejscu. Ludzie juz teraz poswiecaja spora czesc zarobkow na splaty. Jesli wzrost cen bedzie wyzszy niz wzrost zarobko , coraz wieksza czesc zarobkow ludzie beda musieli przeznaczac na zarobki. Odpowiedz Link Zgłoś
claudia207 Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 04:22 Gość portalu: Ballance napisał(a): > No jedna uwag jesli chodzi o przedostatnie zdanie Sofii - dlaczego wszyscy tak > nie robia?? Bo widocznie to co niektorym sie marzy po prostu nie pracuje. A co zlego w dazeniu do celu, ktorego min jest nie pracowanie? > Cos mi sie wydaje ze jesli Pete rzuca jakies konkretne cyfry to Sofia tylko > pisze aby pokazac jacy to inni sa durni ze pracuja a nie inwestuja. Durnym nikogo nie nazywam, ale harowanie dla kogos madre nie jest. PS. Gdyby ktos sie zastanawial, Sofia i Claudia207 to ta sama osoba. Zalozylam dzis konto w GW. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.clt.bellsouth.net 30.06.04, 16:23 bo 90% ludzi nie stac na wylozenie calej sumy,biora na raty na 30 lat,czasem na 15 lat,samochody tez na raty na 4-6 lat,dlatego mozna pokazac rodakom w polsce jek sie dobrze zyje,niech zazdroszcza Odpowiedz Link Zgłoś
visa_nazi Tomku w cudzym domku: 30.06.04, 16:34 Bardzo specyficzny i chory sposob myslenia osobnika, ktorego chyba slusznie czasami okresla sie jako "Polaczek": >samochody tez na raty na 4-6 lat,dlatego mozna pokazac rodakom w Polsce >jek sie dobrze zyje,niech zazdroszcza Ciekawe, ze nie przyszlo Ci do glowy co innego, na przyklad to: "Dlatego mozna mieszkac we wlasnym domu i jezdzic nowym samochodem" Odpowiedz Link Zgłoś
znikad Kwestia procentow 30.06.04, 17:31 Kazda internetowa strona real estate, kazdy bank i w sumie kazdy real estate agent jest w stanie wyliczyc po jakim czasie kupno domu zaczyna przynosic wlascicielowi wymierna korzysc - to zawsze zalezy od kilku elementow takich jak wysokosc wplacanego downpayment, ilosc lat, na ktore rozklada sie splaty, ilosc splat w ciagu roku (mozna sobie wybrac - co tydzien, co 2 tygodnie, raz na miesiac itd.), wysokosc property taxes w danym rejonie, no i przede wszystkim wysokosc oprocentowania pozyczki. Majac taka informacje w kieszeni, kazdy czlowiek, ktory skonczyl matematyke ne poziomie high school, moze sobie sam przekalkulowac, co mu sie bardziej oplaca - odkladac do banku i zbierac iles tam lat na kupno domu za gotowke placac w miedzyczasie jakis tam rent, czy kupic dom i go splacac. Kazdy ma przeciez inna sytuacje wyjsciowa. Caly fun zycia po tej stronie Oceanu polega na tym, ze ma sie wybor i ze wlasciwie kazda opcja jest troche dobra, troche zla ale z kazda da sie w miare wygodnie zyc. Z tego, co rozumiem, wysokosc oprocentowania pozyczek w Polsce powoduje, ze kupno domu oplaca sie wylacznie za gotowke. Moge tylko wspolczuc tym, ktorzy zbierajac te gotowke zmuszeni sa mieszkac u rodziny albo nabijac kase komus, kto im wynajmuje mieszkanie. Ludzie, o ktorych wiem, ze kupili domy za gotowke to kilka znanych mi w miare mlodych par - pracowali juz w high school, jako para mieszkali u ktorychs rodzicow (Wlochow lub Portugalczykow), ktorzy nie zciagali z dzieci za rent (bardzo wazny element!) i pracowali przez kilka lat nigdzie nie jezdzac, ograniczajac wydatki na cokolwiek z jednym podstawowym planem - kupic dom za gotowke. No i kupili. Nie kazdy przeciez jednak chce tak zyc. No i malo kto ma tak dobrych rodzicow, zwlaszcza na tym kontynencie. Inna mozliwosc kupna za gotowke to wygrana w Toto-Lotka ale w tej materii ja osobiscie nie mam zadnych doswiadczen ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaz Re: Kwestia procentow IP: *.142.105.31.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 17:50 Procenty w Polsce sa podobne do tych w USA. Wystarczy wziac pozyczke w USD. Odpowiedz Link Zgłoś
sambond Re: o posiadaniu domu 30.06.04, 21:13 Kupno domu, inwestowanie czy sprawa emerytury to przyslowiowe temat rzeka. Jest ciekawe ze co jakis czas te tematy wracaja . Post ktory umiescil Znikad wlasciwie trafil w sedno sprawy. Reczywiscie jest tu tyle roznych opcji ze czasami nie wiadomo co wybierac. Najlepiej jest sluchac rad ale robic tak jak kazdemu pasuje. Najgorzej jest sluchac rad tych roznych “chlopkow roztropkow” ktorzy sami nic nie maja I chca zeby inni tez mieli jak oni czyli Wielkie nic, znaczy zero. Wedlug mnie dom to nie tylko inwestycja. Oczywiscie cieszy jak wartosc rosnie. Dom to jest miejsce gdzie, po pracy mozna wypoczac, gdzie mozesz robic rozne dekoracje, czy malowac wnetrza wedlug swego uznania. Majac dom w dobrym miejscu mozna troche z duma powiedziec “to jest moj dom”. Pride of ownership jak to sie bodajze tu w USA mowi. Na przestrzeni lat przenosilem sie czesto. 3 razy sprzedawalem domy. Pierwszy sprzedalem z zyskiem, na drugim wyszedlem na czysto- dobrze ze moja firma pokryla waszelkie koszty zwiazene ze sprzedaza. Sprzedawajac 3 dom niestety – bylem zmuszony zmienic miejsce, sprzedalem ze strata. Ten 4 w ktorym mieszkam na poczatku stal w miejscu ale przez ostanie 6 lat Wzrosl na wartosci nawet niezle. Wartosc podskoczyla o 300 000 tys. Licze sie z tym ze moze troche spasc dlatego nie biore zadnych pozyczek Pod zastaw domu. Jest to dla mnie taka “poduszka” gdyby cos sie wydarzylo.. Tak wiec dom moze cieszyc. Nie jest wiec prawda ze musisz byc w domu przez 30 lat.. Mieszkajac w rejonach gdzie ceny rosna – oby tak zawsze bylo- mozna regulowac swoj byt. Trzeba tez pamietac ze zadluzac sie jest latwo ale regularnie splacac to juz czasmi przychodzi z trudem, dlatego tez zalecaja zeby miec wszeslkie splaty za dom w garnicach 25% brutto zarobku. Wtedy mozna sie czuc komfortowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arnie Re: o posiadaniu domu IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 22:53 Ertes Przestan pierdolic . Odpowiedz Link Zgłoś
gala1_z Re: o posiadaniu domu 15.07.04, 01:06 Wedlug mnie dom to nie tylko inwestycja. Oczywiscie cieszy jak wartosc > rosnie. Dom to jest miejsce gdzie, po pracy mozna wypoczac, gdzie mozesz > robic rozne dekoracje, czy malowac wnetrza wedlug swego uznania. Majac > dom w dobrym miejscu mozna troche z duma powiedziec “to jest moj dom̶ > 1;. > Pride of ownership jak to sie bodajze tu w USA mowi. Zeby miec dom to trza miec rodzine a jak czlowiek sam to najlepszy apartament. Ale pieknie piszesz o tym domu. Tylko kto ma malowac i robic dekoracje????. Mam mieszkanie w Polsce i wystarczy. Wlasnie czeka mnie po powrocie remont. Juz sie boje choc wszystko maja robic tzw. fachowcy. pozdrawiam z Chicago rodakow w USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niedoinformowana Re: domki w usa, Pete IP: *.piscataway-06rh15-16rt.nj.dial-access.att.net 10.07.04, 11:30 czy mozesz jeszcze napisac, czy byles legalnie w Stanach, bo to by duzo wyjasnialo. Tych lokali nakupowales sporawo, jesli za gotowke to juz sobie moge wyobrazic w jakim sa stanie. Remonty sa bardzo kosztowne, no ale zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Facecik A CO TO MA WSPOLNEGO... IP: *.los-angeles-24-25rs.ca.dial-access.att.net 10.07.04, 23:34 ...z turystyka w USA??? Odpowiedz Link Zgłoś
polam5 Re: A CO TO MA WSPOLNEGO... 12.07.04, 01:06 Czyzby wlasnie "turystow" interesoawal zakup domow? No tak trudno sie dziwic ze konsulat niechetnie wydaje wizy turystyczne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pete Re: domki w usa, Pete IP: *.142.105.133.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.07.04, 23:07 Zgadza sie czesc byla do remontu. Wszystko juz jednak wyremontowalem , czesc umeblowalem. Bylem legalnie. Odpowiedz Link Zgłoś