Dodaj do ulubionych

domki w usa, ktos cos wie?

29.06.04, 14:22
jak to jest z tym budownictwem w usa
z czego sa budowane domy jednorodzinne?
no i dlaczego ludzie kupuja tam domy na splaty? przeciez
to mial byc taki bogaty kraj?
Obserwuj wątek
    • Gość: VIP-1 Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.cwshs.com 29.06.04, 14:40
      uni_corn napisał:

      > jak to jest z tym budownictwem w usa
      hooyowo panie, hooyowo
      w Polszy to dopiero jest budownictwo

      > z czego sa budowane domy jednorodzinne?
      z choinki sie urwales?
      przeciez kazde dziecko nawet wie ze z tekturki
      to nie jak w Polszy gdzie ludziska w palacach mieszkaja

      > no i dlaczego ludzie kupuja tam domy na splaty? przeciez
      > to mial byc taki bogaty kraj?
      a skad panie, bida tu az piszczy i ludziska kasy ni maja
      w Bulandii to dopiero maja zycie
      i wszystko za cash kupuja
      • uni_corn Re: domki w usa, ktos cos wie? 29.06.04, 15:00
        Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

        > uni_corn napisał:
        >
        > > jak to jest z tym budownictwem w usa
        > hooyowo panie, hooyowo
        > w Polszy to dopiero jest budownictwo

        Co to znaczy hooyowo? Moze moglbys troche bardziej rozwinac temat
        Jak jest w Polsce to chyba wszyscy wiedza, ale na forum USA
        chyba ktos cos wie o USA?
        mieszkasz w domku? wiesz co w jest scianach? to napisz
    • visa_nazi Ja wiem 29.06.04, 15:15
      To jest bogaty kraj.Przynajmniej na razie.
      Domki buduje sie z cegly, czasami kamienia, ale najpopularniejsze jest
      budownictwo na bazie drewna. Szkielet domu (framing) powstaje z drewnianych
      belek, potem obija sie to sklejka od zewnatrz, w srodku plyta gipsowa. Pomiedzy
      te dwie warstwy wklada sie izolacje. Izolacja zewnetrzna- to dlugi temat ,
      najtanszy i najbrzydszy jest siding. Na szczescie chyba wychodzi
      z "mody"....tak samo jak obrzydliwe metalowe lub plastykowe okna, zastepowane
      coraz czesciej drewnianymi.
      Jest to naprawde fantastyczne rozwiazanie-konstrukcja tego typu jest lekka,
      ciepla, latwa w modernizacji i przebudownie, pozwala na szybka instalacje i ew.
      naprawy instalacji elektrycznej i hydraulicznej.
      Taki dom mozna rozebrac w jeden dzien i potem postawic nowy.
      Domy bierze sie na raty gdyz sa drogie- w dobrej dzielnicy, z dostepem do
      dobrych szkol publicznych ceny domow swobodnie przekraczaja .5 mln dol, czesto
      ida wyzej. W powiecie Westchester kolo Nowego Jorku, srednia cena domu dawno
      przekroczyla te granice.
      Malo kto ma i jest gotow na to, by wylozyc taka sume gotowka, to chyba
      zrozumiale?
      • uni_corn ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 15:25
        Dzieki, ciekawy opis, czyli materialy rozne
        pytanie tylko na ile taki domek jest trwaly?
        czy drewno nie gnije w klimacie amerykanskim, korniki, termity?

        Takich domow za 5mln to chyba duzo nie ma, nawet w Ameryce?
        Mialem na mysli cos bardziej przecietnego
        No wlasnie ile kosztuje przecietny dom jednorodzinny w Ameryce?
        Ile lat trzeba pracowac aby mozna bylo odlozyc na kupno
        przecietnego domku?
        • visa_nazi Re: ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 15:33
          uni_corn napisał:

          > Dzieki, ciekawy opis, czyli materialy rozne
          > pytanie tylko na ile taki domek jest trwaly?
          > czy drewno nie gnije w klimacie amerykanskim, korniki, termity?

          Taki domek jest wystarczajaco trwaly dla jednego pokolenia.
          Domy zmienia sie czesto, wiec rzadko przechodza z "ojca na syna" , bo dzieci w
          USA usamodzielniaja sie szybko i wyfruwaja z domu. Potem kupuja lub buduja
          swoje domy. A stare prochno po kilkudziesieciu latach burzy sie.
          Wazniejsze od trwalosci jest to, by dom byl zdrowy i cieply.
          Dzis drewno sie impregnuje i zabezpiecza, stare drewno oczywiscie termity
          wsuwaja. Mozna z tym walczyc, wykupuje sie zabezpieczenie przez
          wyspecjalizowana firme i oplaca co roku.

          > Takich domow za 5mln to chyba duzo nie ma, nawet w Ameryce?

          To nie 5 mln, to .5 mln czyli po polsku 0.5 mln czyli 500 000 dol. Domow za 5
          mln tez jest sporo....

          > Mialem na mysli cos bardziej przecietnego
          > No wlasnie ile kosztuje przecietny dom jednorodzinny w Ameryce?
          > Ile lat trzeba pracowac aby mozna bylo odlozyc na kupno
          > przecietnego domku?

          Nie znam ani jednego przypadku, by ktos w USA odkladal
          na kupno domu, samochodu albo lodowki.
          Dom kupuje sie na kredyt dajac przedplate od 5 o 25% procent ( srednio).
          • znikad Re: ile koszutuje przecietny dom? 29.06.04, 16:55
            To jeszcze dodam do powyzszego wykladu, ze trudno jest tu zdefiniowac
            pojecie "przecietny dom", bo cena zalezna jest glownie od LOCATION, LOCATION,
            LOCATION! Powierzchnia, wiek, wyposazenie domu to tylko znikoma czesc ceny,
            najwazniejszym jej elementem jest to GDZIE sie dom znajduje. Dlatego za male,
            kaprawe, stare domki do remontu mozna w niektorych okolicach zaplac kilka razy
            tyle, co za nowe, wielkie domiszcza pod innym adresem. Nie liczy sie przeciez
            dom jako taki - ten mozna zburzyc, przebudowac, wyremontowac, rozbudowac itd.
            Liczy sie lokalizacja - dobra dzielnica, dobra ulica, dostep do szkol, parkow,
            autostrady, bezpieczenstwo, czystosc itd. Sporo ludzi zreszta zarabia na takim
            stosunku do lokalizacji inwestujac w stare rudery w dobrych miejscach -
            remontuja je i sprzedaja z dwukrotnym lub wiekszym zyskiem korzystajac z
            popularnosci okolicy. Tego typu dzialaniom sprzyja tez i konstrukcja samych
            domow pozwalajaca na latwe i nie az tak kosztowne przerobki i remonty.
            Tak wiec jesli pytasz o cene "przecietnego domu", to musisz sprecyzowac, gdzie
            ten dom ma sie znajdowac. Jest zreszta mnostwo stron ze statystykami real
            estate - tam znajdziesz dokladne liczby - Google Twoim najlepszym przyjacielem.
        • Gość: polam5 Re: ile koszutuje przecietny dom? IP: 64.254.97.* 30.06.04, 00:05
          Prawda , domy gnija i korniki zra ale domy wytrzymuja pomiedzy 50 - 100 lat.
          Nikt nie mieszka w domu przez cale zycie - srednio ludzie robia krok w gore po
          5- 10 latach. Srednia cena domu np w Pn Californi to ok $600 000. Taki sam dom
          w srodkowych stanach i na 10x wiekszej dzielce - moze $120 000. Lokacja,
          lokacja, lokacja. Aby kupic dom teoretycznie trzeba miec 15-20 % jego wartosci
          na przadplaty ale to nie regula - mozna hupic dom z 0 (ZERO) gotowki (wiem bo
          jestem blisko tej branzy) Trzeba tylk miec zarobki aby sie kwalifikowac. Wiec
          teraz aby dostac pozyczke na $600 000 to trzeb miec zarobki ponad
          $100000/rocznie. Zasada jest ze oplaty miesieczne za dom nie moga przekroczyc
          ~30 - 40% dochodow. Ale w srodkowych stanach - to przecietna praca wystarcza...
          Policz... $15/godzine (sprzataczka tyle zarabia) to 3000/miesiac - kwalifikuje
          na $1000 platnosci. Przxy 6% i na 30 lat to kwalifikuje cie na dom ~ $350 000.
        • Gość: Arnold Re: Ja wiem IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 04:00
          Gdybys ty, Pete, stary kretynie z demolki, kiedys poczytal jakas gazete, to bys
          wiedzial ze .5 mln to jest pol miliona, czyli 500 000.A nie zadne 5 mln.
          Ale ze ty, pete, zapierdalsz mlotem i lopata caly dzien to tego nie wiesz a
          miejscwej gazety nie trzymales nawet w reku bo i po co , skoro nie znasz
          angielskiego.
          Pozdrowki !
    • Gość: GGG Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 68.215.228.* 29.06.04, 17:33
      Np. na Florydzie..tzw beach area. Jestem w trakcie prawie koncowego
      wykonczenia domku. , z pustakow(bo na taki otrzymuje sie tu tylko pozwolenie)
      potem izolacja i seetrock. Podloga ..plytki ceramiczne i drewniana w
      sypialniach. Blaty kuchenne i w lazienkach z granitu.
      Na szczescie budujemy za "cash".
      Ladne polozenia nad kanalem wiec spora oszczednosc na chlodzeniu.
      Jesli chcesz moge wyslac zdjecia.
      • uni_corn Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 13:28
        Gość portalu: GGG napisał(a):

        > Np. na Florydzie..tzw beach area. Jestem w trakcie prawie koncowego
        > wykonczenia domku. , z pustakow(bo na taki otrzymuje sie tu tylko pozwolenie)
        > potem izolacja i seetrock. Podloga ..plytki ceramiczne i drewniana w
        > sypialniach. Blaty kuchenne i w lazienkach z granitu.
        > Na szczescie budujemy za "cash".
        > Ladne polozenia nad kanalem wiec spora oszczednosc na chlodzeniu.
        > Jesli chcesz moge wyslac zdjecia.

        Jasne, jak masz zdjecie chetnie popatrze, podeslij na GW
        jakies ciekawe linki tez bylbyw wdzieczny
        z tego co piszesz, nie wszyscy kupuja na kredyt, duzo ludzi tez
        kupuje czy buduje za gotowke
        Jaki jest koszt budowy za 1m2? czy to jest dom letniskowy (beach area)?
        czy domki letniskowe to dobra inwestycja, zakladajac, ze mozna
        wynajac?
    • kapitankloss1 Re: domki w usa, ktos cos wie? 29.06.04, 23:06
      Nie moge nadal zrozumiec ze ludzie nadal maja problemy z kredytem na dom ?!?

      Masz bardzo prosty generalny przyklad....

      Dom $300,000

      Oszczedzasz.....

      $1000 na miesiac odkladasz, ale tez i dodatkowo placisz $1000 za jakies
      mieszkanie do wynajecia.

      za 25 lat bedziesz mial $300,000....tylko ze masz problem, bo dom za 25 lat
      powiedzmy ze jest wart $500,000, wiec jesli dobrze nie ulokowales pieniedzy,
      jestes nadal do tylu, wyplaciles $300,000 za wynajecie mieszkania, i mieszkasz
      w nie-swoim, pewnie o wiele mniejszym mieszkanku.

      Kupujesz na kredyt....

      Placisz przez 25 lat z procentem, o wiele mniej niz te $2000 na miesiac
      (odklady i wynajm) powyzej, powiedzmy $1500 (czesc splaty jest twoja-idzie na
      dom). Mieszkasz na swoim, a jak idzie wartosc domu w gore, to jest wszystko
      twoje, kredyt nie idzie w gore, idzie w dol. Przez 25 lat mieszkam w coraz
      wiekszych domach i sie niczym nie smuce. Stopa zycia jest 100 razy wyzsza niz
      jesli bede wynajmowal. Mam kasy na rozne duperele, samochody, wyjazdy, zabawe,
      i nie charuje zeby pieniadze zaoszczedzic na jakis cel...za 25 lat!

      za Cash....

      Po co? Moge zainwestowac za wiecej procent niz te kredyty mieszkaniowe, wiec
      wole inwestowac, a dom na kredyt, i nadal jestem do przodu!



      • Gość: polam5 Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 29.06.04, 23:47
        Najlepsza zasada to jest "uzywac pieniadze innych" a swoje inwestowac. Wiec
        pozyczki na dom sa w sumie nisko oprocentowane (teraz ok ~5%) i czesc splat -
        odsetki "odpisuje sie " od dochodow w czasie rozliczen podatkowych. Poniewaz
        podatki sa progresywne wiec czesto ten odpis powoduje zmnijszenie stopy
        podatkowej. Wiec pod koniec roku wyglada to tak ze mieszka sie na poziomie
        $2000/miesiac (tyle kosztuje mniej wiecej wyanajecie domu u nas). Placi sie
        netto moze $1000/miesiac i jeszcze dom wzrosl na wartosci $2000/miesiac.
        Oczywiscie sa oplaty zwiazane z utrzymaniem ale jakby nie liczyc.... Oh a ten
        tysiac so zaoszczedzilismy na wynajmie - zainwestujemy w akcje i skromnie
        mozemy liczyc na 10% zwrotu w stosunku rocznym.... Hm... policzmy na konkretnym
        przykladzie. Kupilismy dom za ~ $150000. Splacamy przez 30 lat, Po 30 latach
        taki dom jest wart np w Californi - $700000. (zarobilismy $550000. 550 tys
        zarobionych na domu jest wolne od podatkow) Te $1000 miesiecznie invstowalismy
        i mamy zwrot 5 - 10 procent. Liczac narastajco - zarobimy po 30 latach gdzies
        pomiedzy $800000 a $1900000. Zaplacimy z tego podatek wiec trzeba znowu
        pomyslec jak to zrobic aby nie placic...Moze drugi dom a moze 3 ci? ??? SUPER.
        Teraz pytanie - gdzie sie osiedlic na emaryture??? Chyba na Florydzie???
        • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.224.134.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 02:49
          Oto wlasnie rozumowanie ktore doprowadzilo ze ludzie dali sobie wmowic ze ich
          celem i radoscia zycia jest splacanie "drewnianej stodoly".
          Ja sobie zrobilem tak.
          Odlozylem w przeciagu kilku lat 400 tys $ ktore nastepnie zainwestowalem w
          Polsce w nieruchomosci pod wynajem. Miesieczny dochod (nie liczac przyrostu na
          wartosci) ok 15 000 zl miesiecznie. Teraz mam 30 lat i mieszkam sobie w domku
          (w Polsce)z "emeryturka" 15 tys zl/mies.
          Ty natomiast zaczniesz uzywac zycia jak bedziesz mial lat 60 albo i wiecej (o
          ile oczywiscie dozyjesz). Nie wiem tylko po co Ci w tym momencie kasa skoro i
          tak juz nie bedziesz mial ochoty jej wydawac.
          Pomysl o tym !!!!
          • jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 04:07
            Gość portalu: Pete napisał(a):

            >> Odlozylem w przeciagu kilku lat 400 tys $
            > Pomysl o tym !!!!

            hehehe, myslem i myslem i wymyslilem tak sobie ze ty razem z salcesiakiem w tym
            motel6 tak dobrze zachlali...ehhh nie ma to jak wakacje! tez bym sie wybral!
            • sambond Re: domki w usa-do polam 30.06.04, 05:02
              Z tymi kalkulacjami to musisz byc ostrozny.
              Mam pare pytan:
              - Jaka formule uzyles jak liczyles to ze placac 2000 dol
              na miesiac pozyczke po odliczeniu od podatku wyszlo
              Ci 1000 dol?
              - Skad wiesz ze dom bedzie wzrastal 2000 na miesiac
              (czy wiesz ze to co idzie do gory maze tez isc na dol?)
              Przekonalem sie o tym na wlasnym przykladzie...
              - Czy wiesz ze im drozszy dom tym wieksze propery Tax?
              Czy wiesz ze musisz odkladac 1-2% wartosci domu
              na jego utzrymanie?

              Czy mozesz dac przyklad gdzie ci zagwarantuja 10%
              na inwestycjach?

              Czy wiesz ze „hot market” jest tylko w kilku
              rejonach USA? I zeby w obecnej sytauacji kupic
              dom w tych rejonach musisz bardzo dobrze zarabiac
              i dac spory down payment?

              Wedlug ekspertow zeby czuc sie komfortowo najlepiej miec
              pozyczke ok 25% brutto miesiecznego dochodu.
              Oczywiscie nie trzeba zapomniac zeby miec pieniadze na
              „rainy days” no i oczywiscie na dostanie zycie.
              Na emeryture trzeba tez cos oszczedzac...

              Czy wiesz ze Sa rejony w USA gdzie market stoi w miejscu lub jest nawet
              negatywny
              A jezeli udzie do gory to bardzo malo?

              Nie jestem przeciwny kupowniu domow ale nie jest tak napewno
              jak ty to entuzjastycznie opisujesz..
            • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.105.31.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.06.04, 17:39
              Nikt Ci nie karze wierzyc. Ja jestem na emeryturce w wieku 30 lat a TY tak jak
              95 % polonii splacaj swoja stodole i ciesz sie z tego.
              Mialem okazje poznac wielu ludzi (polonusow) i nieststy musze przyznac ze
              wiekszosc z nich nie ma zadnej przyszlosci. Ci co oszczedzaja nie maja pojecia
              po co (z reguly zeby sobie kupic dom i dalej zapychac az do smierci)a Ci co nie
              oszcxzedzaja i sie bawia nie maja nawet innej opcji (poza za....niem zeby
              splacic wszystkie kredyty).
              Kazdy sobie zyje jak mu sie podoba. Ja tylko podalem alternatywe dla tych
              ktorzy sa w Stanach i maja okazje wykorzystac roznice wartosci pieniadza
              pomiedzy Polska a USA.
              • jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 17:54
                Gość portalu: Pete napisał(a):

                heh, nie neguje twojej cudownej metody! w koncu tak od setek lat bogacili sie w
                na swiecie zydowscy kamienicznicy.

                po prostu "oszczedzenie 400k w pare lat" brzmi bardzo zabawnie (nie ze to nie
                jest mozliwe... w koncu wystarczy zarabiac jakies, ja wiem... 300-350k rocznie,
                aby byc w stanie dysponowac taka suma juz po 3-4 latach, to pewnie z 1-1.5
                procenta spoleczenstwa US, a wiec okolo 4 mln ludzi!) , chodzi o to ze nikt
                (statystycznie) z nich nie "wystrugal" sobie tej pozycji z niczego. poprzedzaly
                to lata (ja wiem...10? 15?) szkoly i praktyki, czy tez "rozkrecania" wlasnego
                biznesu, lub powolnego awansowania po drabinie.
                • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 01:53
                  Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys
                  rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli 65
                  tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje. Oszczedzalismy ok. 5
                  lat i pare miesiecy. Czyli mniej wiecej 350 tys zostalo odlozone a pozostale 50
                  tys. uzbieralo sie z inwestycji ktore robilismy w czasie pobytu tutaj (rowniez
                  w nieruchomosci pod wynajem w Polsce). Nie licze oczywiscie przyrostu na
                  wartosci tych nieruchomosci. Czesc z nich kupowalem kiedy dolar kosztowal 4,5
                  zl i cena nieruchomosci byla sporo nizsza.
                  Uwierz mi , jest to mozliwe przy przecietnych zarobkach i bez wiekszego
                  oszczedzania. Jezdzilem w tym czasie dwa razy w roku na wakacje , mieszkalem w
                  bardzo fajnym mieszkaniu i jezdzilismy w miare przyzwoitymi samochodami.
                  • pluskwa_jestem Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:10
                    Gość portalu: Pete napisał(a):
                    > Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys
                    > rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli
                    ᡹ tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje.

                    Pete czy IRS nie nie ma do ciebie pretensji o nieplacenie podatkow? no i ile
                    schudles przez te lata osczedzania? bo rozumiem ze tylko na jeden posilek ci
                    starczalo.
                  • jot-23 Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:13
                    Gość portalu: Pete napisał(a):

                    > Scisle mowiac mialem na mysli siebie z zona. W sumie zarabialismy ok 100 tys
                    > rocznie , wydawalismy ok 3 tys miesiecznie czyli ok. 35 tys. rocznie. Czyli
                    65
                    > tys rocznie do skarpety , a scisle mowiac pod inwestycje. Oszczedzalismy ok.
                    5
                    > lat i pare miesiecy. Czyli mniej wiecej 350 tys zostalo odlozone a pozostale
                    50
                    >
                    > tys. uzbieralo sie z inwestycji ktore robilismy w czasie pobytu tutaj
                    (rowniez
                    > w nieruchomosci pod wynajem w Polsce). Nie licze oczywiscie przyrostu na
                    > wartosci tych nieruchomosci. Czesc z nich kupowalem kiedy dolar kosztowal 4,5
                    > zl i cena nieruchomosci byla sporo nizsza.
                    > Uwierz mi , jest to mozliwe przy przecietnych zarobkach i bez wiekszego
                    > oszczedzania. Jezdzilem w tym czasie dwa razy w roku na wakacje , mieszkalem
                    w
                    > bardzo fajnym mieszkaniu i jezdzilismy w miare przyzwoitymi samochodami.


                    w wieku 24 lat, bez przygotowania, ty i zona zjawiliscie sie tutaj i bum 100K
                    po podatkach!

                    dolaczam to do "Bajek Robotow"

                    zegnam!
                • visa_nazi No i po co ten shit ? :))) 02.07.04, 20:16
                  Mnie to najbardziej zawsze zastanawia, po co tacy goscie jak ten Pete wypisuja
                  takie banialuki?
                  He he , sam wydaje miesiecznie "trojke"....na mieszkanie, benzyne, jedzenie,
                  telefon, prad, ubezpiecznie samochodu, ciuchy.....
                  "Stowke" na czysto zarabiali, czyli brutto 140K, po 70 K na start? W Chicago?
                  Chyba ze ona dawala a on byl alfonsem i ja wozil.
                  He, he :)

          • Gość: Sofia Witaj w klubie Pete IP: 63.238.27.* 30.06.04, 18:19
            Pete jest jedyna osoba w tej dyskusji, ktora ma glowe na karku. ja robie to
            samo tylko po drugiej stronie oceanu. (Inwestowalabym w Polsce, gdybym miala
            kogos zaufanego na miejscu.) Mam kilka nieruchomosci, ktore przynosza mi staly
            dochod co miesiac. Odkladam pieniazki na nowe inwestycje i mam nadzieje, ze za
            pare lat bede mogla rzucic dzienna prace i zajac sie tylko nieruchomosciami.
            Dochod z nieruchomosci zafunduje mi tez wiekszy dom (za gotowke).

            Mozna harowa cale dnie i mieszkac w wynajmowanym mieszkaniu. Mozna wsadzic
            oszczednosci w dom dla siebie i dac zarobic bankowi - troche lepsze wyjscie.
            Ale najlepiej jest zyc znacznie ponizej swoich mozliwosci (ale bez przesady),
            inwestowac, ile sie da wykorzystujac takze pieniadze bankow i za pare lat stac
            sie zupelnie niezaleznym finansowo.

            Pete, tak trzymaj. Szkoda, ze tak wiele osob slepo idzie za tym, czego ucza na
            lekcjach finansow i bezkrytycznie slucha "ekspertow".
            • kapitankloss1 Re: Witaj w klubie Pete 30.06.04, 20:11
              Nikt nie dyskutuje ze jak sie ma to oczywiscie lepiej inwestowac w taki sposob
              zeby miec wiecej. Ale absolutnie nie rozumie twoich punktow o "ekspertach".
              Wyglada na to ze czujesz sie lepsza od tych ludzi, wiec DLACZEGO chcesz nadal
              kupic dom za gotowke...chyba tylko dla satysfakcji....bo jesli dobrze
              zainwestujesz to powinnas miec o wiel wiecej zysku procentowo niz te kredyty
              mieszkaniowe.

              Wszyscy maja wlasny kieronek w zyciu i niech ida tak jak chca, aby byli
              sczesliwi.

              Co do $400k przez kilka lat...to napisz przez ile lat, ile odkladales, i ile
              zarabiales, i od ilu zaczynales....bo z ciekawosci sprawdzilem ile przecietny
              Amerykanin zarabia, i wyszlo ze cos okolo $37,000 w 2002 roku, z wyksztalceniem
              pewnie okolo $70,000 (?)
              • Gość: Sofia Re: Witaj w klubie Pete IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.04, 01:32
                kapitankloss1 napisał:

                > Nikt nie dyskutuje ze jak sie ma to oczywiscie lepiej inwestowac w taki
                sposob
                > zeby miec wiecej. Ale absolutnie nie rozumie twoich punktow o "ekspertach".

                Nie uwazam siebie za eksperta - daleko mi do niego. Mialam na mysli ludzi,
                ktorzy udzielaja rad w mediach alb doradcow finansowych w bankach. Wiekszosc z
                nich nie ma wiekszego pojecia o czym mowi. Dla mnie ekspertami sa ci, ktorzy
                moga na swoim przykladzie pokazac, ze ich sposob na zrobienie pieniedzy
                sprawdza sie.

                > Wyglada na to ze czujesz sie lepsza od tych ludzi, wiec DLACZEGO chcesz nadal
                > kupic dom za gotowke...chyba tylko dla satysfakcji....bo jesli dobrze
                > zainwestujesz to powinnas miec o wiel wiecej zysku procentowo niz te kredyty
                > mieszkaniowe.

                Nie uwaznie czytasz, kapitankloss1. Dom jako inwestycje - za pieniadze banku, a
                dom dla siebie - za gotowke. Biorac pozyczke na swoj dom, dajesz zarobic
                bankowi a w kieszeni ubywa. Jesli masz pozyczke na inwestycje, bank finansuje
                wieksza czesc inwestycji, lokator splaca pozyczke a w kieszeni przybywa. Poza
                tym nieruchomosci oferuja znacznie wiecej ulg podatkowych niz akcje a ryzyko
                straty duzych pieniedzy jest minimalne czego nie mozna powiedziec o papierach
                wartosciowych.



                • Gość: niedoinformowana Re: Witaj w klubie Pete IP: *.newark-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 03.07.04, 12:49
                  Gość portalu: Sofia napisał(a):

                  >Biorac pozyczke na swoj dom, dajesz zarobic
                  > bankowi a w kieszeni ubywa. Jesli masz pozyczke na inwestycje, bank finansuje
                  > wieksza czesc inwestycji, lokator splaca pozyczke a w kieszeni przybywa. Poza
                  > tym nieruchomosci oferuja znacznie wiecej ulg podatkowych

                  Ciekawa jestem, czy nigdy nie mialas problemow z lokatorami, jak do tej pory
                  to slyszalam tylko o klopotach. Czy biorac pozyczke na dom do wynajmu musze
                  zaznaczyc, ze to bedzie moja inwestycja i jakie sa procenty ?
                  i co to w koncu znaczy, ze bank finansuje wieksza czesc inwestycji, przeciez
                  biorac pozyczke na dom tez mozesz wplacic tylko 5% sumy wartosci domu.
                  (nie za bardzo rozumiem roznice w pozyczkach o ktorej wspominasz.)
                  • Gość: Sofia Re: Witaj w klubie Pete IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:23
                    Gość portalu: niedoinformowana napisał(a):


                    > Ciekawa jestem, czy nigdy nie mialas problemow z lokatorami, jak do tej pory
                    > to slyszalam tylko o klopotach.
                    Mozna sprawdzic, historie credytowa i kryminalna, spradzic reference i spotkac
                    sie z kandydatami. Dobre dobranie lokatoriw eliminuje 95% problemow z nimi.

                    > Czy biorac pozyczke na dom do wynajmu musze
                    > zaznaczyc, ze to bedzie moja inwestycja i jakie sa procenty ?
                    > i co to w koncu znaczy, ze bank finansuje wieksza czesc inwestycji, przeciez
                    > biorac pozyczke na dom tez mozesz wplacic tylko 5% sumy wartosci domu.
                    > (nie za bardzo rozumiem roznice w pozyczkach o ktorej wspominasz.)

                    Mozna pozyczke wciac na swoje nazwisko jako tzw drugi dom, mozna na firme.
                    Mozliwosci jest wiele. Na poczatek jednak bedzie trudno wziac pozyczke z
                    mniejszym niz 20% downpayment, bo nie masz jeszcze historii wyrobionej jako
                    inwestor. Jesli nie masz 20%, musisz dodatkowe ubezpiecznie, co podwyzszy
                    splaty i moze nie oplacac sie. Kreatywni inwestorzy znajda sposob, aby zaplacic
                    0% down. Tony kasizek o tym napisano.

                    Jesli interesuje Ciebie ta tematyka, przejzyj kasiazki Roberta Koyosaki i jego
                    doradcow.
            • Gość: Pete Re: Witaj w klubie Pete IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 02:11
              Nie robie tego tutaj tylko w Polsce z 2 zasadniczych powodow:
              1. Tutaj (USA) jest mniejszy zwrot z kapitalu. W Polsce wyciaga sie na czysto
              po wszystkim ok 1 % miesiecznie, tutaj znacznie mniej
              2. Z tych 400 tys moze bym wycisnal tutaj 2-3 tys $ co jest niewielka kwota i
              musialbym dalej pracowac a moim celem jest zeby miec bardzo dobry dochod bez
              pracy. Nie znaczy to ze nie chce pracowac ale chce miec ten komfort ze jak mi
              sie zachce nie pracowac przez jakis czas to mam do tego warunki.
          • polam5 Re: domki w usa, ktos cos wie? 30.06.04, 21:40
            Wspaniale... Wszystko zalezy co chcesz i ile jestes w stanie poswiecic.
            Prwda ze "polnusy" nie zawsze robie super deals i ze mamy bardzo sprytnych
            rodakow ale kazdy sobi robi jak chce i jak potrafi.
            Zakladajc ze chcesz mieszkac w polsce to moze byc opcja ale za 15k PLN t USA
            daleko nie zajedziesz.
            • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.102.129.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 02:00
              Zgadzam sie w 100 % . W Stanach z takimi pieniedzmi to bym wegetowal. Mam
              zamiar mieszkac w Polsce i delektowac sie zyciem. Jak mi sie zachce pracowac to
              bede pracowal jak nie to bede bazowal tylko na tym co mam z mieszkan.
              Mam tez cicha nadzieje ze z tych 15 tys. zl zrobi sie wiecej w miare wzrostu
              zamoznosci narodu polskiego. ceny wynajmu sa scisle uzaleznione od dochodow.
              Czyli spara jest prosta -ludzie beda wiecej zarabic to ceny nieruchomosci i
              wynajmu pojda do gory.
              • lymeryk Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 02:16
                Gość portalu: Pete napisał(a):

                > Zgadzam sie w 100 % . W Stanach z takimi pieniedzmi to bym wegetowal. Mam
                > zamiar mieszkac w Polsce i delektowac sie zyciem. Jak mi sie zachce pracowac
                to
                >
                ok, Pete gratulacje
                ale powiedz mi jak ty chcesz delektowac zyciem w Polsce
                bo ja naprawde bym w tej chwili nie wiedzial
                nie biore cie pod wlos, powazne pytanie
                bo ja sie jakos w Polsce juz nie widze nawet z forsa
                • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:33
                  Zgadzam sie, sa pewne mankamenty zycia w Polsce. Nie wyolbrzymiam jednak tych
                  problemow tak jak to wielu polonusow robi. Wszystko to kwestia przyzwyczajenia.
                  Jak przyjechalem do USA tez wszystko wydalawalo mi sie dziwne a po kilku
                  miesiacach wszystko bylo takie jak wlasnie powinno byc.
                  Uwierz mi jak sie ma kase to mozna zyc.
                  Jeden z glownych pozytywow to taniosc uslug. Zatrudniasz sprzataczke za 50 zl
                  na dzien, nianie za 800 zl na miesiac , w Stanach musialbym miec sporo wieksze
                  dochody zeby zyc na tym poziomie. Sporo wieksze dochody znaczy sporo wiekszy
                  dochod zainwestowany, zwlaszcza jak sie wezmie pod uwage mniejsza stope zwrotu.
                  Musialbymmiec z 1,5 mln $. Nie widze jednak realnej nadziei zeby w jakims
                  sensownym czasie skomasowac taki kapital. Musialbym go chyba zbierac do 50-tki
                  (jakby dobrze poszlo)a kto wie ile bede zyl.
              • Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 02.07.04, 03:05
                No wiec wszystko zalezy od podejscia do zycia. Jesli chcesz zyc na poziome
                wegetacji przez kilka czy kilkanascie lat i odkladac wszystko aby tylko zalapac
                min potrzebane to tego zebys mogl przezyc w Polsce i pokazac sie ze ty masz to
                Twoja sprawa. Poza tym trudno uwiezyc w Twoje kalkulacje - chyba ze nie
                placiles podatkow wiec zamknales sobie droge z powrotem. Ja podszedlem do tego
                inaczej (z zarobkami podobnymi do Twoich) poniewaz nie jest moim marzeniem
                mieszkanie w Polsce chce mieszkac tu i to na dobrym poziomie a Polske odwiedzac
                kiedy chce. Prawda ja "musze" pracowac a ty mozesz sie "obijac" - nie
                zazdroszcze bo praca daje mnie satysfakcje - lubie swoj zawod. A poza tym mam
                po 20 latach wystarczajaco kapitalu i gotowki abym mogl zrobic to co Ty (moze
                2 abo 3x) w kazdym momencie i to bez ograniczen - w wielu ciekawych miejscach
                na ziemi. Z pracy podrozjac sluzbowo zwiedzilem ja i zona pol swiata
                praktycznie za darmo - nie nie jestem wlascicielem firmy ani vice-presidentem.
                Praca daje mi ubezpieczenia. Pracujac moglem wychowac i wyksztalcic dziecko w
                najlepszyach szkolach. Zona pracuje tylko jak lubi - bo nie musi. Teraz bedac
                w polowi wieku produkcyjnego - mam dom splacony, wyposazony. (pewnie warty tu
                ok 1M ), investycji i gotowki prawie drugie tyle. Jezdzimy od dawna jednymi z
                najlepszysch aut. Co roku wyjezdamy na zagraniczne urlopy, Jemy w najlepszych
                restauracjach. Mamy dostep do tego co najlepsze na swiecie. Praktycznie nie
                musze sprawdzac konta. Wiec uwazam ze przez caly ten czas zylem i zyje na
                uczciwym poziomie - bez przesady ale wygodnie i komfortowo. Jaka jest roznica?
                Ja ciagle mam opcje tak jak Ty i w kazdej chwili moge byc w Polsce milionerem z
                wysokim dochodem ale rowniez moge ten komfort miec tu - i teraz i na
                emaryturze. Cikawe jak ty bedziesz wygladal za 15 lat?. Zycze oczywiscie jak
                najlepiej. Obswrwuje ze my rodacy czesto mamy podejscie zeby sie dochrapac
                teraz i zaraz - nie mamy cierpliwoosci i czesto obcinamy sobie sami skrzydla.
                Mozemy zyc wygodnie jak kura - na ziemi ale czy mozemy latac i zobaczyc jak
                inni zyja albo zyc jak inni?
                • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.231.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.07.04, 14:18
                  Owszem zgadzam sie z Toba . Jest to jak najbardziej mozliwe do zrobienia
                  rowniez w USA. Dobrze jednak ze zauwazyles ze Twoj majatek siega ok. 2 mln $. Z
                  taka kasa dobrze zainwestowana masz ten sam komfort (mozliwosci porzucenia
                  pracy w kazdej chwili) jak ja w Polsce. Zarobienie jednak samemu 2 mln. $
                  zajelo by mi jednak tyle czasu ze w miedzyczasie zdazylbym sie zestarzec i
                  stracil ochote do czerpania przyjemnosci z naszego krotkiego zycia.
                  Pytasz sie jak bede wygladal za 15 lat. Nie wiem co masz na mysli.
                  Nieruchomosci jak i ceny za wynajem sa bardzo uzaleznione od zamoznosci
                  spoleczenstwa. Wszystko wyglada na to ze mimo wsztsko w Polsce nastepuje
                  wzbogacanie sie spoleczenstwa a to pociga za soba wzrost cen nieruchomosci. Tak
                  wiec moze byc tylko lepiej. Druga sprawa ze zamierzam poprobowac z jakims
                  biznesem rowniez zwiazanym z nieruchomosciami (tak jak pisalem nie chodzi mi o
                  to zeby nic nie robic , chodzi mi tylko o bezpieczne i pewne zrodlo dochodu
                  ktore daja mi opcje nie pracowania). Jakby przypadkiem wypalilo to moze sie
                  dorbioe wiekszych pieniedzy niz Ty.
                  Powiem Ci ze ja bym na Twoim miejscu wszystko zainwestowal w Polsce. Za 200 tys
                  $ wybudowal bys sobie super dom a za pozostale 1,8 mln moglbys wyciaga ok. 70
                  tys. zl miesiecznie. Z takimi pieniedzmi to mozna by robic naprawde czego dusza
                  zapragnie. Np. zwiedzic swiat, nie tak jednak jak to miales okazje robic (z
                  firmy) ale naprawde w taki sposob jaki sobie sam wymarzysz.
                  Znam Polakow ktorzy mimo podobnych pieniedzy jak Ty dalej zasuwaja po
                  kilkanascie godzin dziennie. Kompletnie zatracili sie w zdobywaniu pieniedzy.
                  Maja np. sporo po 40-tce i ciagle mysla ze maja jeszcze czas na enjoy-owanie
                  zycia.
                  Pozdrawiam
                  Ps. Rozumiem ze Twoja metafora ma nawiazywac do mojej nedznej filozofii zycia a
                  swoj styl zycia uwazasz za idealny. Znasz takie powiedzenie carpe diem (nie
                  jestem pewien czy tak sie pisze). Czy napewno czerpiesz taka radosc z Twojej
                  pracy , czy napewno zdarzylo Ci sie wziac powiedzmy dwa miesiace urlopy i
                  pojechac na drugi koniec swiata np. Zaloze sie ze dwa razy po 1 tyg. wakacji do
                  Cancun lub Dominikany to wszystko na co sobie pozwalasz. Nie mowie ze to jest
                  zle ale przy Twoich obecnych mozliwosciach finansowych moglbys duzo wiecej.
                  • Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 02.07.04, 18:30
                    Ciekawa dyskusja - prawie jak z Bibli ale tym razem z zycia - co zrobic jak sie
                    ma 100k dochodow...Dwa rozne podejscia , dwa rozne poglady i mam nadziej obie
                    strony usatysfakcjowane. Carpe diem to chyba mniej wiecej znaczy "enjoy the
                    day"?? Moze wlasnie problem w interpretacji?? Myslisz ze chodzi tu tylko o
                    dzisiaj? Ja to interpetuje jako "enjoy every day of your long life" Absolutnie
                    nie uwazam ze moja filozofia zycia jest lepsza - po prostu inna - nie jest
                    idealna, nie jest moze najlepsza ale jest to cos co mi odpowiada. Nie chodzi tu
                    tylko co bedzie dzisiaj - ale rowniez jutro pojutrze i za 20 lat - bo w koncu
                    trzeba pomyslec rowniez jaki start przygotujemy dzieciom??? Pokazalem ci tylko
                    druga strone medal ze startujac z tego samego poziomu moglbys rowniez miec
                    komfort tu gdzie rano budzi cie zawsze slonce, gdzie ludzie sie usmiechaja
                    (moze to czasem sztuczne ale ciagle lepsze od " a ty co sie K**** czepiasz -
                    znam cie czy co" )jesli mialbys cierpliwosc, umiarkowane potrzeby - bo nie
                    posadzam cie o chec pokazania sie w biednym kraju? Ale decuzja nalezy tylko do
                    ciebie.
                    Wizja bycia w Polsce milionerem wogole mnie nie podnieca a wrecz przeraza -
                    musialbym sie czyc tam jak znajomi w Afryce Poludniowej - mury, alarmy, psy,
                    ochroniarze.... a mam ciagle swaidomosc ze moge to zrobic kiedykolwiek zmienie
                    zdanie. Myslisz ze majac 40 lat to mysli sie o emeryturze? Czlowieku - wtedy
                    domiero zaczyna a sie myslec powaznee o zyciu. Wiesz - ja moglbym moze duzo
                    wiecej - nie potrzebuje wiecej ale chce lepiej i dluzej. Moze to paranoja ale
                    tak to wyglada w moich oczach - bezrobocie i co tu mowic "spryt" ludzi powoduje
                    ze majac troche kasy jest sie na muszce wielu co ciagle uwazaja jak Lenin - ze
                    kulakom theba odebrac. Wiesz....jak wrocilismy z urlopu to sie okazalo ze
                    drzwi w domu byly otwarte??? Straszne ale swiadczy to ze ten kto pilnowal domu
                    zaniedbal sie ale rowniez ze jest tu bezpiecznie i spokojnie. Fakt ze jak sobie
                    zerwalem sciegna na nartach to szukalem nie lekarza ale najlepszego lekarza
                    ktory mi to zrobi - bez lapowki. I zrobil dobrze - w czwartek operacja a w
                    nastepny wtorek na rower i w 2 miesiace znowu na nartach....Drobna rzecz ale
                    zycie to nie tylko kasa. Male rzeczy ale pozwalaja spokojnie zyc wiedzac ze
                    jutro bedzie nastepny sloneczny dzien...
                    Wszystko sie zgadza ze codzinnie chodze do pracy i najlepsza praca czasami
                    wychodzi bokiem ale urlopu mam wiecej niz tydzien i wlasnie wrocilem z 2
                    tygodniowego urlopu w europie - za pare miesiecy wyskocze na tydzien moze na na
                    Hawaje i jeszcze mi troche zostanie na narty w swieta. Nie bede relacjomowal
                    szczegolow - nie ma potrzeby. A czy zastanawiales sie kiedys ze praca i nawet
                    drobne osiagniecia moga przynosic satysfakcje? Mam kolege ktory jest inzynierem
                    ale ma zaklad mechaniczny i mimo ze rabi mase szmalu to ciagle narzeka ze w
                    sumie to nie ma z tego satusfakcji bo w sumie to zycie toczy mu sie dookola
                    smarow i nielegalnych emigrantow... Zaloze sie ze jesli masz komputer to pewnie
                    masz czesc ktora ja po czesci zaprojektowalem - nie ma tam mojego podpisu a
                    tylko ja i grupa bliskich zna szczegoly. W koncu po co zyjemy i co chcemy po
                    sobie zostawic? Powodzenia w robieniu biznesu i dlugodystansowych wizji zycia.
                    Cheers
                    • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.143.229.185.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.07.04, 06:05
                      Wszystko sie zgadza. Jesli tylko ma sie mozliwosci robienia to co sie naprawde
                      lubi. Ja niestety skonczylem taki kirunek studiow w Polsce z ktorego tutaj nie
                      moge skorzystac. Robic szkole od poczatku juz mi sie nie chce. Moglbym robic
                      tutaj biznes ale boje sie ze ograniczylo by sie to do biznesu i srodowiska
                      polonijnego a odczucia mialbym podobne jak Twoj przyjaciel.
                      Jesli to co robisz sprawia Ci frajde, to nie moze byc chyba nic lepszego, jesli
                      do tego mozesz sobie pojechac na wakacje 3 , 4 razy w roku to juz naprawde nie
                      mam pytan. Wez jednak pod uwage ze nie kazdy ma tutaj takie uklady i nie jest
                      latwo sie tak ustawic.
                      Jakbym byl w Twojej sytuacji pewnie tez bym tu siedzial i sie cieszyl z tego co
                      robie.
                      Mi chodzilo tylko o to ze z nie az tak wielkim kapitalem mozna sobie naprawde
                      spedzic fajnie zycie. Jesli chodzi o przyszlosc, to nie mysl ze o niej nie
                      mysle. Za 20 czy wiecej lat moja sytucja w Polsce moze byc tylko lepsza
                      poniewaz duza czesc dochodow reinwestuje a ceny wynajmu rosna.

                      Jesli chodzi o te mury przed domem , ochroniarzy i tak dalej. Ja sie wcale nie
                      rzucam w oczy . Jest tutaj masa ludzi bogatsza ode mnie. Ja np. lubie
                      podrozowac i na to wydaje wiekszosc pieniedzy.
                      Mentalnosc ludzi sie w Polsce zmienia po drugie sami dobieramy sobie przyjaciol
                      a jezeli w sklepie bylby ktos dla mnie raz na jakis czas niemily to chyba nie
                      jest powod do tego zeby nie mieszkac w tym kraju.
                      Ja sie w dalszym ciagu czuje Polakiem i musze powiedziec ze chyba jestem troche
                      patriota, choc to slowo mnie nieco smieszy.
                      Chcialbym wobc tego widziec te przemieny z bliska a nie tylko czytac informacje
                      na necie.
                      Troche to haoteczne co napisalem ale mysle ze masz my point.
                  • saper62 Re: domki w usa, ktos cos wie? 02.07.04, 20:19
                    Oj wy marzyciele - jeden pisze z biblioteki, drugi z jakiegos biznesu, ktory na
                    pewno nie jest jego i o inwestycjach sobie gaworza - jaja jak balony! Wezcie
                    sie do roboty panowie zeby wam na rent starczylo. Zamiast tu blyszczec
                    wyobraznia, zalozcie jakiego bloga i tam sie podniecajcie zyciem Dyzia
                    Marzyciela. Anderseny sie rozdokazywaly Opowieciami z Mchu i Paproci!
                    • Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:40
                      saper62 napisał:

                      > Oj wy marzyciele - jeden pisze z biblioteki, drugi z jakiegos biznesu, ktory
                      na
                      >
                      > pewno nie jest jego i o inwestycjach sobie gaworza - jaja jak balony! Wezcie
                      > sie do roboty panowie zeby wam na rent starczylo. Zamiast tu blyszczec
                      > wyobraznia, zalozcie jakiego bloga i tam sie podniecajcie zyciem Dyzia
                      > Marzyciela. Anderseny sie rozdokazywaly Opowieciami z Mchu i Paproci!

                      Skoro tobie sie nie udalo nic osiagnac, to innym tez nie moze sie udac? Na
                      jakim swiecie zyjesz? Ludzie sie bogaca na okolo, bo umieja ruszac glowa i nie
                      narzekaja caly czas.
                • Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 07.07.04, 18:37
                  Ballance,
                  Jest kilka problemow z wozja taka jak Twoja:

                  1) IRS zaciera rece, gdy widzi takich podatnikow jak Ty: sporo zarabiaja, a
                  malo moga odliczyc od podatkow. Dajesz zarobic Wujowi Samowi, ktory ma w nosie
                  ekonomie zarzadzania pieniedzy.

                  2) Jesli Tobie jako jedynemu zywicielowi rodziny cos sie stanie i nie bedziesz
                  mogl pracowac, masz duzy problem, bo nagle urwie sie zrodlo zarobkow. Pewnie
                  masz jakies ubezpieczenie i pewnie zona moglaby wrocic do pracy, ale czy nadal
                  moglbys bezpiecznie zyc w tym samym standardzie zyciowym?

                  3)Odkladasz pieniezkai w stylu "ziarnko do ziarnka az zbierze sie miarka."
                  Inwestujac pieniadze z glowa pozwalasz im pracowac dle Ciebie. Po pewnym czasie
                  nie muszisz pracowac, bo dochody sa zblizone do zarobkow. Jedziesz na wakacje
                  na dwa miesiace, a dochod nadal jest. Jesli pracujsz, to dla przyjemnosci, a
                  nie pieniedzy.

                  Przeczytaj sobie "Rich Dad Poor Dad" by Robert Kiyosaki, a moze zrozumiesz moj
                  i Pete'a punkt widzenia, a moze nawet pojdziesz w nasze slady? ;-)
                  • Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 07.07.04, 21:53
                    Alez ja sie z toba zgadzam. IRS dostaje swoje - co w tym zlego ?? W koncy jesli
                    wszyscy przestaliby placic podatki to co by bylo? Nie nie jestem fanatykiem ani
                    idealista. a tak prawde mowiac - zawsze meilismy wystarczajaco "tax shelters"
                    aby az tak za duzo tych podatkow nie placic. Po prostu mam inny punkt
                    widzenia. Nie mozesz powiedziec ze masz super i taki uniwersalny sposob na
                    zainvestowanie i max return??. Co to znaczy "investujac pieniadze z glowa"?
                    Mam ndziej ze nie mowisz o niczym nielegalnym ani o investowaniu w Polsce bo
                    mnie to zupelnie nie interesuje a czsami to nawet stawiam znak rownosci
                    pomiedzy obydwoma. A investycje to swego rodzaju hazard. Jednym sie udaje
                    innym nie (- kwestia jakie masz zdolnosci, wymagania , oczekiwania i jakie
                    ryzyko chcesz poniesc. A poziom ryzyka wg mnie zalezy od sytuacji i wieku no a
                    przede wszystkim jaka droge do niezaleznosci finansowej chcesz wybrac i co to
                    jest dla Ciebie niezaleznos c finansowa. Dla mnie to zyc na tym samym poziome
                    do konca zycia. A fakt pracy mnie nie przeraza bo lubie to co robie i jesli
                    bede to robil bo chce a nie musze to moze byc nawet niezle hobby :)
                    Przyjezdzajac tu - najwazniejsza byla przyszlosc dziecka - wiec najlepsze
                    szkoly i inne zajecia. Ja nie lubie robotek domowych - zona sie poswiecila.
                    Nastepnie nie chce odkladac przyjemnosci zycie na pozniej kiedy nie bede mogl -
                    wiec sportowe auta, podroze, i inne tego typu rzeczy. Oczywiscie ze mam
                    investycje. Ja wybralem droge gdzie przez pierwszysch kilka lat mialem dom,
                    prace i ubezpieczenie na zycie (teraz go nie potrzebuje) - bo jak zauwazylas
                    bylem jedynym zywicielem. Zona poswiecila sie aby zajac sie domem i dzieckiem.
                    Zylismy na dobrym albo tez bardzo dobrym poziomie balansujac investycje i
                    poziom zycia. Jednoczesnie odkladalismy ile bylo mozna ale bez przesady. Teraz
                    kiedy dom jest splacony, dziecko jest niezalezne i zona wrocila do pracy (ma
                    wlasny biznes gdzie moze sobie regulowc ilosc pracy i dochody jak tylko chce a
                    dochody mogo byc b. duze) Skoro deszly koszty a przybylo dochodow - spojrzenie
                    na zycie sie zmienilo i mozna powiedziec zaczelo sie nowe zycie - teraz wiemy
                    ze mamy grunt pod nogami a to daje spokoj wewnetrzny i moge zdecydowac jak
                    droge wybrac na nastepny etap. Opcje mam - tylko musze wybrac. Dom jest tylko
                    jedna z investycji, mamy rowniez inne (tak, nawet 401k) i na dobra sprawe
                    moglibysmy juz przestac pracowac ale musielibysmy albo obnizyc sobie stope
                    zyciowa (no nie az tak strasznie ale moze szukajc nowego auta albo planujac
                    urlop musialbym sie zastanawiac ile to kosztuje ) albo sie przeniesc do stanu
                    gdzie jest taniej - a ja tego nie chce. Mam znajomych ktorzy maja wlasne
                    zaklady - pracowali przez kilkanascie lat 16 godz dziennie aby stanc na nogi -
                    mialem te opcje kilkanascie lat temu i swiadomie jej nie wybralem bo chce
                    pracowac aby zyc a nie zyc aby pracowac a szczesliwa rodzina to najwazniejsza
                    rzecz. Teraz koledzy biznesmeni tez nie maja czasu bo maja biznesy. Wiekszosc
                    ma nowe zony albo zostali sami nie wspomne co robily dzieci jak oni pracowali -
                    ale to juz inna sprawa. Maja pieniadze i podejrzewam ze beda mieli bardziej
                    wykwintny pogrzeb i ladniejsza trumne...a moze nawet beda w leprzym domu
                    starcow jakkolwiek swaita bozego nie widzieli grabiac te $$ no i majc biznes
                    trzeba sie poswiecic albo biznes poleci. A wam zycze powodzenia - jesli to co
                    robicie , gdzie idziecie, jaka droga i jaka cene za to placicie jest tym co
                    uwazacie za sluszne - to jest to. Moj poglad to nie recepta na zycie dla
                    kazdego ale tylko jedna z wielu alternatyw.
                    • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.54.43.Dial1.Chicago1.Level3.net 08.07.04, 16:49
                      Z tego co opisujesz tzn. zona nie pracowala, mieszkaliscie na bardzo dobrym
                      poziomie i jeszcze odlozyles kupe kasy to albo musiales zarabiac strasznie duzo
                      albo zajelo Ci to 20 lat. Przez "to" mam na mysli wypracowanie gruntu pod
                      nogami ktory Ci pozwala bez najmniejszego leku spojrzec w przyszlosc.
                      Przyjmujac pierwszy wariant ze zarabiales olbrzymie pieniadze wez pod uwage ze
                      nie kazdy ma takie mozliwosci. Biorac pod uwage drugi wariant ze pracowales na
                      to 20 lub wiecej lat masz teraz pewnie kolo 50 - tki i z mojego punktu widzenia
                      Twoje zycie powoli dobiega konca. Zycze Ci abys zyl 100 lat ale sam wiesz ilu
                      ludzi na cmentarzu jest kolo 60-tki.
                      Niewiem tylko dlaczego czemu uwazasz ze inwestowanie w Polsce to musi byc od
                      razu nielegalne zeby sie oplacalo. Tak sie akurat sklada ze zwrot z kapitalu w
                      Polsce jest o wiele wiekszy niz w Stanach. Twoje myslenie kojarzy mi sie troche
                      z zakapiorami ktorzy uwazaja ze tylko Ameryka i nic poza tym a Polske wogole
                      uwazaja za jakis dziki kraj . Chyba jestes jednym z przedstawicieli ktorzy dali
                      sobie wmowic ze ICH CELEM I RADOSCIA ZYCIA JEST SPLACANIE DOMU PRZEZ CALE ZYCIE.
                      Zapewne mi teraz powiesz ze ludzie w Polsce tez pracuja i gowno z tego maja.
                      Nie chce zebys porownywal swoje zycie do jakis szarakow w Polsce ktorzy ledwo
                      wiaza koniec z koncem. Porownaj to przykladow do sposobu zycia ktory ja
                      przedstawilem tzn. Ustawic sobie grunt pod nogami w wieku lat 30 a nie 50. Na
                      dodatek jest to grunt zapewniajacy dochody na poziomie prawie 10 krotnym srdnia
                      place w Polsce. Krotko mowiac , wierze ze masz te same mozliowsci "nie
                      pracowania" w USA jak ja mam obecnie w Polsce z tym ze zajelo Ci to ok. 20 lat
                      wiecej (ja rozumie ze ten czas nie byl stracony i tak dalej).
                      Pamietaj, jestes jednym z nielicznych Polakow ktorzy robia swoja prace z
                      przyjemnoscia.
                      • Gość: Ballance Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 64.254.97.* 08.07.04, 18:55
                        Masz racje - zajelo mi 20 lat ktore nie byly stracone - pozostaly wspaniale
                        wspomnienia. No zgadza sie nie zylismy caly czas z pensji - pracujac ma
                        sie "stock options" ktore w sumie nic nie kosztuja a od czasu do czasu niezle
                        procentuja. W Twoim przypadku jesli chcesz swoje inwestycje utrzymac i pomnazac
                        a takze pomyslec nie tylko o sobie to tez musisz sie tym zajac bardzo powaznie -
                        nie mow wiec ze nie pracujesz. Ja po 18 zamykam biuro i nic mnie nie obchodzi -
                        ty musisz "pracowac" 24/7 i mies dosc solidna rezerwe finansowa. Nie, nie
                        uwazam ze Polska to dziki kraj ale po pierwsze zbyt dlugo jestem poza wiec nie
                        sa mi bliske sposoby "zalatwiania" a o tyle co sie orientuje to stare poglady
                        ze jak cos sie robi legalnie to chyba nie taki znowu interes - ciagle jest
                        gleboko zakorzenione. No i podjescie do kazdego biznesu zeby zrobic jak
                        najwiecej w jak najkrotszym czasie i nie martwic sie o szczegoly czy
                        konsekwencje jakos mnie nie pociaga. Zdaje sobie sprawe ze to moze byc
                        podyktowane sytuacja polityczno/gospodarcza gdzie nie wiadomo co bedzie jutro
                        ale to nie dla mnie. Jakkolwiek nie zgadzam sie ze 50-ka to koniec zycia. To
                        jak przezyles pierwsze 50 lat rzutuje czy bedziesz mial nastepne 40. Ja mam
                        nadzieje i jestem przygotowany na nastepne 40 jakkolwiek zyje jakby dzis byl
                        ostatnim dniem. Wydaje mi sie ze lepiej zyc dlugo, wygodnie i spokojnie niz
                        burzliwie ale krotko. Zobaczymy ja sie Twoje poglady zmienia za kilka lat...
                        patrzac z perspektywy gdybym mial 30 lat i te wiadomosci co teraz - zrobilbym
                        kilka rzeczy inaczej ale nie za tak znacznie. W koncu liczy sie caloksztalt
                        zycia a nie tylko pieniadze. A poglad ze celem i radoscia zycia jest splacanie
                        domu glosz ci ktorzy tego miec nie moga i wmawiaj sobie ze tego nie chca.
                        Bzdura - liczy sie tu komfort zycia. Jesli kiedys mieszkales w "mieszaniu w
                        bloku" i w swoim domu to nigdy nie wrocisz do mieszkania czy apartamentu. A
                        spacanie tylko ci to umozliwia i w koncowym rozliczeniu jest tansze niz
                        wynajem. Prawda ze w Polsce ludzie bardzo ciezko pracuja i G z tego maja i
                        czsami jest to ich wina - ale czest nie. Po prostu niewiele moga w tych
                        warunkach zrobic. A to co piszesz ze TY jestes "ustawiony" w wieku 30 lat...hm
                        co to znaczy? A taj jak mowilem ze w sumie swaidomosc ze mam mase opcji w tej
                        chwili na "ustawienie sie" daja wewnetrzny spokoj. W sumie dosc ciekawa
                        dyskusja. TBC
                        • Gość: Pete Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.142.105.81.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.07.04, 00:43
                          Zajmowanie sie tymi nieruchomosciami musze przyznac troche zajmuje czasu. Jak
                          to jednak dobrze zorganizowalem to nie spedza sie nad tym wiecej niz 5 h w
                          tygodniu. Myslalem nawet aby znalezc osobe ktora bedzie mi to prowadzic a ja
                          tylko sprawdzal czy pieniadze wplynely , stwierdzilem jednak ze to przesada.
                          Jesli chodzi o te reinwestowanie i pomnazanie tego typu inwestycju to staram
                          sie to robic dokupujac co jakis czas kolejne nieruchomosci przez co moj dochod
                          sie zwieksza.
                          To fakt ze w Polsce nie maja ludzie cierpliwosci do biznesu , chca zarabiac
                          szybko i duzo. Moje inwestycje to chyba najwolniejszy , najmniej dochodowy ale
                          tez i najpewniejszy sposob zarabiania z kapitalu. Mam rozne inne pomysly jak
                          np. budowanie jakis malutkich osiedli domkow szeregowych ale z tym sie juz
                          wiaze wiecej obowiazkow, pracy no i ryzyko (chociaz nie az tak duze- zawsze sie
                          to sprzeda tylko pytanie czy z zyskiem).
                          Pomysl jednak o ludziach ktorzy siedza w Stanach maja majatku z 0.5 miliona
                          dolarow (wiekszosc w domu, reszta na koncie) a sami zap.....ja od rano do
                          wieczora (np. jezdzac truckiem) a zona sprzata domki. I mimo ze maja np. kolo
                          50-tki nie uwazaja ze maja mozliwosci aby cos w zyciu zmienic. Wciaz im malo,
                          wciaz chca wiecej. Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np.
                          kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na luzie
                          do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie?
                          • Gość: Jack Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 05:29
                            Gość portalu: Pete napisał(a):

                            >Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np.
                            > kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na
                            >luzie do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie?

                            Z $0,5 mln kapitalem mozna po krotkim czasie miec zyski $15-20 tys miesiecznie
                            w Ameryce. Zgadza sie, ze jak ktos ruszy glowa, nie bedzie musial jezdzic do
                            konca zycia truckiem. Podobnie, kto pozna mozliwosci amerykanskiego systemu,
                            nie bedzie musial wyjezdzac do Polski dla 15-20tys ZL na miesiac. W obu
                            przypadkach jest to zenada.
                            Pozdrawiam,

                                • Gość: Sofia Re: domki w usa, ktos cos wie? IP: 63.238.27.* 09.07.04, 20:13
                                  Gość portalu: Jack napisał(a):

                                  > Gość portalu: Anika napisał(a):
                                  >
                                  > > Czy moglbys dokladniej napisac o tych $15tys dochodow miesiecznie
                                  > > od $0.5 mln kapitalu.
                                  >
                                  > Nope ;)

                                  A szkoda, bo moze mogbys wyjasnic, co masz na mysli piszac o "krotkim czasie" i
                                  czy od tego zarobku odliczyles wydatki?

                                  Czy piszesz o tym z doswiadczenia czy z teorii? Bo jesli z doswiadczenia, to
                                  gratuluje glowy do interesow, bo podwojenie kapitalu w przeciagu dwoch lat na
                                  jednej inwestycji, udaje sie tylko najlepszym doswiadczonym inwestorom.
                            • zlosliwy_bydlak polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 16:56
                              Gość portalu: Jack napisał(a):

                              > Gość portalu: Pete napisał(a):
                              >
                              > >Czy nie bylo by lepiej dla tych ludzi kupic sobie np.
                              > > kamienice w centrum jakigos miasta (kosztuje ok. 0.5mln $) i zyc sobie na
                              > >luzie do konca zycia z dochodem 15-20 tys ZL miesiecznie?
                              >
                              > Z $0,5 mln kapitalem mozna po krotkim czasie miec zyski $15-20 tys
                              miesiecznie
                              > w Ameryce. Zgadza sie, ze jak ktos ruszy glowa, nie bedzie musial jezdzic do
                              > konca zycia truckiem. Podobnie, kto pozna mozliwosci amerykanskiego systemu,
                              > nie bedzie musial wyjezdzac do Polski dla 15-20tys ZL na miesiac. W obu
                              > przypadkach jest to zenada.
                              > Pozdrawiam,
                              >
                              proxy.aol,
                              gdybys znal amerykanski system to bys wiedzial
                              ze bogaty US inwestor nie oczekuje wiecej niz ok 8% long term
                              zwrotu z zainwestowanego kapitalu czyli z 500,000 daje to 3333/m-c
                              co jest akurat wystarczajace aby przezyc bez rodziny lub
                              wegetowac z rodzina w USA
                              mozesz dostac wiekszy ROI (return on investemnt) ale z duzo wiekszym ryzykiem,
                              w dzisiejszych czasach nawet 5% to jest duzo, a w banku dostaniesz co najwyzej
                              1-2% oprocentowania
                              Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety bardzo
                              dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do
                              wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago.
                              Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata?
                              z pracy?

                              warm regards
                              • jot-23 Re: polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 17:09
                                zlosliwy_bydlak napisała:

                                > Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety
                                bardzo
                                >
                                > dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do
                                > wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago.
                                > Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata?
                                > z pracy?
                                >
                                > warm regards


                                zlosliwy, wiadomo, "pete" to dachomiej who's "got a dream". milo jest czytac
                                jak sam sobie kreci stryczek: skonczyl studia ("zupelnie nieprzydatne" w USA) w
                                polsce (kiedy sie konczy studia w pl? majac 24 lata?) i natychmiast po tym
                                przyjechal tutaj, bez zadnej uzytecznej wiedzy, dostaje na start (hehe
                                z "zona") 100k (po podatkach) , jego salary nie ma zadnej dynamiki (rok w rok
                                te 100k), kupuje domki w polsce kiedy "dolar byl po 4.5 zl --> byly tylko 2-3
                                miesiace, WOGOLE kiedy dolar osiagal taki pulap)..i po 5 latach juz moze
                                spokojnie pisac z biblioteki publicznej w chicago o swoim beztroskim zyciu....

                                kontrastuje z nim , za to, co czyni ten watek interesujacym, pan "ballance" i
                                mimo ze nie takie przekrety widzialo te forum, to jego historia jest jak
                                najbardziej przekonywujaca, jak i realistyczne podejscie do zycia. dobrz ze
                                tacy ludzie chac sie wypowiadac na forum jeszcze (mimo ze posrednia dokarmiaja
                                rozne trole po drodze)
                                • Gość: Jack Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 19:42
                                  Bije sie w piers za uzycie terminu "amerykanski system", na mysli mialem
                                  podmioty gospodarcze. Co do cen nieruchomosci w Polsce, Pete ma bardzo nikle o
                                  nich pojecie. Za $400tys. mozna w centrum miasta kupic co najwyzej lokal a nie
                                  kamienice:) W srodmiesciu duzego miasta pol mln ZL kosztuje maly lokal na
                                  drobna przedsiebiorczosc:))
                                  Pozdrawiam,
                                  • Gość: Pete Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.142.105.133.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.07.04, 23:34

                                    Jak nie wierzysz ze mozna kupic kamienice w scislym centrum w miare duzego
                                    miasta za ok.0.5 mln $ to wejdz na:
                                    gratka.pl/dom/tresc.phtml?id_region=12&miasto=katowice&dzielnica=&ulica=&metraz_od=1444&metraz_do=1555&id_
                                    jednostka_pow=1&cena_od=&cena_do=&id_waluta=1&slowa=&typ_lokalu=0&z_dnia=-
                                    1&inte=on&gaze=on&biur=on&szukaj=Szukaj&id_podrubryka=4&id_rubryka=1&nr=3

                                    W przyblizeniu mozna przyjac dochod rzedu 12 % rocznie (przy dobrym rozeznaniu
                                    rynku ) . Ile mozesz kupic i za ile wynajac zalezy glownie od miasta. W Wawie
                                    pewnie nie wiele w mniejszych miastach zdecydowanie wiecej. Dochod jednak
                                    bedzie mniej wiecej taki sam.
                                    Owszem lokal w miescie kupujesz za pol miliona i wyciagasz z niego 5 tys ZL
                                    miesiecznie. Mieszkanie za 50 tys zl , wyciagasz 500 zl miesiecznie.
                                    Wszystko zalezy od lokacji ale to chyba nie tajemnica dla nikogo.
                                    Roznice sa naprade duze ale zwrot z kapitalu bardzo podobny.
                              • Gość: Sofia Re: polish dreamers and visionaries... IP: 63.238.27.* 09.07.04, 20:32
                                > proxy.aol,
                                > gdybys znal amerykanski system to bys wiedzial
                                > ze bogaty US inwestor nie oczekuje wiecej niz ok 8% long term
                                > zwrotu z zainwestowanego kapitalu czyli z 500,000 daje to 3333/m-c
                                > co jest akurat wystarczajace aby przezyc bez rodziny lub
                                > wegetowac z rodzina w USA
                                Jaka jest Twoja definicja "bogatego inwestora i o jakim sposobie inwestowania
                                piszesz, bo mnie sie wydaje, ze o paperach wartosciowych a dyskusja jest o
                                nieruchomoscoach, a to zupelnie inny zwierz. ROI w granicach 8% to bardzo marny
                                ROI na nieruchomosciach.


                                > mozesz dostac wiekszy ROI (return on investemnt) ale z duzo wiekszym ryzykiem,
                                > w dzisiejszych czasach nawet 5% to jest duzo, a w banku dostaniesz co
                                najwyzej
                                > 1-2% oprocentowania
                                > Jezeli chodzi o Pete, to pisze on bardzo duzo i rozwlekle tylko niestety
                                bardzo
                                Caly czas piszesz o rynku papierow wartosciowych. Inwestowanie w nieruchomosci
                                ma minimalne ryzyko, jesli wie sie co robi i odpowiednio sie ubezpieczy.
                                >
                                > dokladnie omija jakiekolwiek konkrety szczegoly i fakty, co prowadzi do
                                > wniosku, ze sa to raczej marzenia kogos na ciezkim dorobku w Chicago.
                                Pete powiedzial wiecej szczegolow o stanie swoich finansow niz ktokolwiek iny
                                na tym forum. Dlaczego tak trudno zrozumiec, ze mozna zyc i do wygodnie z
                                inwestowania w nieruchomosci?

                                > Pytanie podstawowe: jak ktos moze odlozyc w USA sume rzedu $500k w 2-3 lata?
                                > z pracy?
                                Czy nie pisal, ze zajelo mu to ponad 5 lat? Jesli zarabia sie 100K na czysto,
                                nie wydaje sie forsy na takie luksusy jak domek letni w gorach, albo wakacje w
                                hotelu 4-czy 5-gwazdkowym, to mozna calkiem pokazna sumke odlozyc. Wiekszosc
                                ludzi jednak odklada zarobione pianiazki albo wydaje wiecej niz zarabia. W ten
                                sposob nikt sie nie bogaci, tak sie bogaca na was inni. Grajcie dalej w lotka,
                                bo jak widze to jedyna dla was szansa, ze sie wzbogacicie. Dlaczego tak trudo
                                zrozumiec, ze mozna inaczej zyc i inwestowac niz wpychaja nam do glow
                                nauczyciele, rodzice i media?

                                Gdy sie zorientowalam, ze na inwestowaniu w nieruchomosci mozna zrobic dobre
                                pieniadze przy niewielkim stosunkowo nakladzie finansowym i czasowym,
                                zastanawialam sie, dlaczego wszyscy tak nie robia. Po tej dyskusji, juz znam
                                odpowiedz.
                                • zlosliwy_bydlak Re: polish dreamers and visionaries... 09.07.04, 21:35
                                  Gość portalu: Sofia napisał(a):


                                  > Jaka jest Twoja definicja "bogatego inwestora i o jakim sposobie inwestowania
                                  > piszesz, bo mnie sie wydaje, ze o paperach wartosciowych a dyskusja jest o
                                  > nieruchomoscoach, a to zupelnie inny zwierz. ROI w granicach 8% to bardzo
                                  marny
                                  >
                                  > ROI na nieruchomosciach.
                                  konkretny przyklad: wlasciciele (przez ostatnie 100lat) sredniej (~$100mln/rok
                                  obrotow) prywatnej kompani, z ktora mialem do czynienia wystarczajaco dlugo
                                  aby sie dowiedziec na temat finansowego funkcjonowania firmy mieli wlasnie
                                  takie uproszczone podejscie
                                  chcieli miec te ok 8% z inwestycji (wartosc firmy) no matter what
                                  oczywiscie mozna to tylko widziec long term,
                                  w wyjatkowo dobrych czasach wyciagali wiecej, w kiepskich brali pozyczke
                                  z banku i obciazali ta pozyczka komapanie, plus cala masa innych
                                  inventive accounting sztuczek majacych na celu zminimalizowanie tax rate
                                  robili to wszystko opierajac sie na highly paid financial advisors
                                  przy czym ich podejscie mozna zakwalifikowac jako konserwatywne niskie ryzyko
                                  dzieki czemu sa w tym samym biznesie przez ostatnie 100lat.


                                  > Caly czas piszesz o rynku papierow wartosciowych. Inwestowanie w
                                  nieruchomosci
                                  > ma minimalne ryzyko, jesli wie sie co robi i odpowiednio sie ubezpieczy.
                                  co masz na mysli minimalne ryzyko? i jakie ubezpieczenie?
                                  gdyby tak bylo takie proste, pewne i bezpieczne to wszyscy by inwestowali w
                                  nieruchomosci
                                  a tak, to raz na 10lat wszystkim greedy suckers wydaje sie, ze znalezli kolejny
                                  'get rich quick scheme'
                                  btw, nieruchomosci sa highly sensitive to interest rate, ktore wlasnie
                                  zaczynaja isc do gory
                                  zreszta mozna tez inwestowac w real estate na gieldzie poprzez mutual funds
                                  i mozna sie przypatrzec hisotrycznym ROI z tego sektoru i wcale nie
                                  sa wyzsze od innych sektorow
                                  jedyny sposob aby otrzymac wyzszy ROI to zwiekszyc ryzyko czyli
                                  ryzykowac utrate kapitalu zakladowego (patrz NASDAQ 1999)


                                  > Czy nie pisal, ze zajelo mu to ponad 5 lat? Jesli zarabia sie 100K na czysto,
                                  > nie wydaje sie forsy na takie luksusy jak domek letni w gorach, albo wakacje
                                  w
                                  > hotelu 4-czy 5-gwazdkowym, to mozna calkiem pokazna sumke odlozyc. Wiekszosc
                                  > ludzi jednak odklada zarobione pianiazki albo wydaje wiecej niz zarabia. W
                                  ten
                                  > sposob nikt sie nie bogaci, tak sie bogaca na was inni. Grajcie dalej w
                                  lotka,
                                  > bo jak widze to jedyna dla was szansa, ze sie wzbogacicie. Dlaczego tak trudo
                                  > zrozumiec, ze mozna inaczej zyc i inwestowac niz wpychaja nam do glow
                                  > nauczyciele, rodzice i media?
                                  ok, niech bedzie 5-6 lat, pytanie JAK??????????? w jaki sposob?
                                  czy tak trudno odpowiedziec na podstawowe pytanie, ktore by
                                  uwierzytelnilo cala pozostala gadanine na tematy marynistyczne?
                                  jaki zawod daje taki zarobek po tax ?
                                  nikt tutaj nie laduje do 100k/y jobu z bezuzytecznym wyksztalceniem z Polski
                                  Rodowitym Amerykanom z forsa rodzina i plecami itd zajmuje kilka lat po
                                  dobrych studiach aby sie
                                  dochrapac 6figures, a i to nie wystarcza aby odlozyc cos do banku
                                  wszystko jest wydawane na zycie, wszystkie duze wydatki brane na kredyt



                                  >
                                  > Gdy sie zorientowalam, ze na inwestowaniu w nieruchomosci mozna zrobic dobre
                                  > pieniadze przy niewielkim stosunkowo nakladzie finansowym i czasowym,
                                  > zastanawialam sie, dlaczego wszyscy tak nie robia. Po tej dyskusji, juz znam
                                  > odpowiedz.
                                  hehehehehehehehe...
                                  Sofia, albo jestes poczatkujacym investor albo doswiadczonym trollem z duza
                                  iloscia wolnego czasu ...
                                  tak jak bym juz znal ten styl?
                                  delikatny, pelen slodkiej kobiecej naiwnosci moze niecalkiem racjonalny ale
                                  napewno bardzo przekonywujacy i kuszacy :))

                                  "dlaczego wszyscy tak nie robia?"
                                  prosze, jak wiesz to napisz dlaczego

                                  warm regards
                                  • claudia207 Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 03:09
                                    zlosliwy_bydlak napisała:

                                    > konkretny przyklad: wlasciciele (przez ostatnie 100lat) sredniej
                                    (~$100mln/rok
                                    > obrotow) prywatnej kompani, z ktora mialem do czynienia wystarczajaco dlugo
                                    > aby sie dowiedziec na temat finansowego funkcjonowania firmy mieli wlasnie
                                    > takie uproszczone podejscie
                                    > chcieli miec te ok 8% z inwestycji (wartosc firmy) no matter what
                                    > oczywiscie mozna to tylko widziec long term,
                                    > w wyjatkowo dobrych czasach wyciagali wiecej, w kiepskich brali pozyczke
                                    > z banku i obciazali ta pozyczka komapanie, plus cala masa innych
                                    > inventive accounting sztuczek majacych na celu zminimalizowanie tax rate
                                    > robili to wszystko opierajac sie na highly paid financial advisors
                                    > przy czym ich podejscie mozna zakwalifikowac jako konserwatywne niskie ryzyko
                                    > dzieki czemu sa w tym samym biznesie przez ostatnie 100lat.
                                    Nie piszesz nic o branzy firmy. W niektorych branzach 8% to bardzo duzo w
                                    innych rozwijajacych sie branzach to malo. Trudno jest tez porownywac dojzala
                                    firme ze start-up. Jedna osiagnela juz pulap swojego rozwoju albo do niego sie
                                    zbliza i zalezy jej na utrzymaniu obecnego poziomu, a druga energicznie sie
                                    rozwija.

                                    > gdyby tak bylo takie proste, pewne i bezpieczne to wszyscy by inwestowali w
                                    > nieruchomosci
                                    No i nie inwestuja, bo nie wierza, ze mozna zrobic na tym dobry interes i ze to
                                    niejes takie skomplikowane, jak sie na pierwszy rzut oka wydaje.

                                    > a tak, to raz na 10lat wszystkim greedy suckers wydaje sie, ze znalezli
                                    kolejny
                                    greedy suckers wydaje sie, ze znalezli kolejny
                                    > 'get rich quick scheme'
                                    > btw, nieruchomosci sa highly sensitive to interest rate, ktore wlasnie
                                    > zaczynaja isc do gory
                                    To niech ceny spadaja, kupie wiecej nieruchomosci za atrakcyjniejsze
                                    pieniadze :-))), a tych, ktore mam i tak nie mam zamiaru pozbywac sie, skoro
                                    przynosza mi staly dochod co miesiac.

                                    > zreszta mozna tez inwestowac w real estate na gieldzie poprzez mutual funds
                                    > i mozna sie przypatrzec hisotrycznym ROI z tego sektoru i wcale nie
                                    > sa wyzsze od innych sektorow
                                    > jedyny sposob aby otrzymac wyzszy ROI to zwiekszyc ryzyko czyli
                                    > ryzykowac utrate kapitalu zakladowego (patrz NASDAQ 1999)
                                    Te wszystkie statystyki nie uwzgledniaja min oszczednosci na podatkach, ktore
                                    dotycza tylko nieruchomosci inwestycyjnych. Dzieki depreciation mozna miec
                                    niopodatkowany dochod.

                                    >
                                    >
                                    > hehehehehehehehe...
                                    > Sofia, albo jestes poczatkujacym investor albo doswiadczonym trollem z duza
                                    > iloscia wolnego czasu ...
                                    > tak jak bym juz znal ten styl?
                                    > delikatny, pelen slodkiej kobiecej naiwnosci moze niecalkiem racjonalny ale
                                    > napewno bardzo przekonywujacy i kuszacy :))
                                    Naiwna? Ciekawe na jakiej podstawie to stwierdziles? Mam za soba kilka
                                    inwestycji i na kazdej z nich mam ROI znacznie wyzsze niz firma, w ktorej
                                    pracujsz. I kto tu jest naiwny?

                                    >
                                    > "dlaczego wszyscy tak nie robia?"
                                    > prosze, jak wiesz to napisz dlaczego
                                    Nie sluchaja argumentow innych, bo tak bardzo ufaja w trafnosc swoich.

                                    >
                                    > warm regards

                                    Pozdrawiam cieplo.
                                    • zlosliwy_bydlak Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 15:43
                                      > Nie piszesz nic o branzy firmy. W niektorych branzach 8% to bardzo duzo w
                                      > innych rozwijajacych sie branzach to malo. Trudno jest tez porownywac dojzala
                                      > firme ze start-up. Jedna osiagnela juz pulap swojego rozwoju albo do niego
                                      sie
                                      > zbliza i zalezy jej na utrzymaniu obecnego poziomu, a druga energicznie sie
                                      > rozwija.
                                      my point is, ci wlasciciele moga firme sprzedac i zainwestowac w cokolwiek
                                      chca, np najszybciej rozwijajca sie branze, energiczny start-up, real estate
                                      etc etc
                                      jednak tego nie robia gdyz wiedza, ze potencjalnie wiekszy ROI wiaze sie z duzo
                                      wyzszym ryzykiem, a im odpowiada 8% w kieszeni niz orzel na dachu

                                      > To niech ceny spadaja, kupie wiecej nieruchomosci za atrakcyjniejsze
                                      > pieniadze :-))), a tych, ktore mam i tak nie mam zamiaru pozbywac sie, skoro
                                      > przynosza mi staly dochod co miesiac.
                                      hmm, to jakas dziwna sytuacja jak w utopi, im gorzej tym lepiej?
                                      cos tutaj jest nie tak

                                      > Naiwna? Ciekawe na jakiej podstawie to stwierdziles? Mam za soba kilka
                                      moze powinno byc 'pozornie naiwna' ;) i
                                      odnosi sie raczej zartobliwie do sily przekonywanie niz do blizej mi
                                      nieznanego stylu investowania

                                      > inwestycji i na kazdej z nich mam ROI znacznie wyzsze niz firma, w ktorej
                                      > pracujsz. I kto tu jest naiwny?
                                      po pierwsze: nigdzie nie napisalem, ze pracuje w tej firmie
                                      po drugie: fajnie, ze masz wyzszy ROI ale akurat jestesmy w real estate bubble,
                                      jak twierdza niektorzy, i kazdy kto mial jakikolwiek real estate
                                      w Bay Area, NYC, LA itd nagle ma oszalamiajacy ROI
                                      a wraz z rosnacymi cenami ryzyko dalszych investycji w real estate tez rosnie
                                      moze czas na risk management?

                                      warm regards
                                • Gość: Ballance Re: polish dreamers and visionaries... IP: 64.254.97.* 10.07.04, 02:09
                                  No jedna uwag jesli chodzi o przedostatnie zdanie Sofii - dlaczego wszyscy tak
                                  nie robia?? Bo widocznie to co niektorym sie marzy po prostu nie pracuje.
                                  Cos mi sie wydaje ze jesli Pete rzuca jakies konkretne cyfry to Sofia tylko
                                  pisze aby pokazac jacy to inni sa durni ze pracuja a nie inwestuja. Hm... Pete
                                  aby zarobic " na czysto" $110k/rok musial miec rzeczywiscie super prace - bo w
                                  sumie podatki zjadaja ponad 40% - albo nie placil i dal noge zanim IRS sie
                                  dobral do skory. A moze rowniez wyciagnal $$ z kart kredytowych?. Ale nie
                                  przecze jest mozliwe zoszczedzenie sporej ilosci - ale cena jest wysoka.
                                  Jak Pete pisze - mieszkal i zyl na znosnym poziomie wiec zakladam ze mial
                                  wynajete mieszkanie i nie zebral. NAwet jezdzil na urlopy.
                                  Jesli 100k to bylo brutto ( tez nie latwo zarobic ale mozliwe) - po odliczeniu
                                  podatkow zostanie - ~$60k. Policzmy glowne wydatki w skali rocznej : Mieszkanie
                                  wynajete ~8k, jedzenie skromne ~$6k. Reszta drobna jak: gaz/prad/woda/telefon
                                  ~$4k, auto ~$3k/rok(licze 30 centow na mile). Urlop skromny ~$3k, Inne : $5k.
                                  No wiec zostalo nam moze polowa ...Wiec na $400k trzeba harowac ~15 lat. Przez
                                  15 lat pewnie wynajem mieszkania wzrosl ale gdyby to nawet byla $800/m srednia
                                  to w sumie wydalismy $120k do kieszeni wlasciciela a moglismy sobie odpisac
                                  tylko $137/rok...
                                  Teraz gdyby sobie Pete kupil dom za 250k - zakladajc 6% interst i 10% down -
                                  placilby ~1500/miesiac pozyczki ale po uwzglednieniu odpisow z podatkow -
                                  byloby to ok 800/miesiac z kieszeni. Mieszkalby w domu - koszty te same a po 15
                                  latach pewnie ten dom by podwoil wartosc wiec - mialby dodatkowe $250k. No a
                                  jesli Pete by po pracy dom podrobil - to kto wie ile wiecej. Nie majatek ale
                                  komfort i extra $. No i taki jest sens posiadania - domu. Na dluzsza mete sie
                                  to lepiej oplaca niz wynajem - dlatego Pete kupuje i wynajmue... hahhaha
                                  Wbrew pozorom nieruchomosci jako biznes wymagaja duzej inwestycji.
                                  Nieruchomosci ktore sie wynajmuje potrzebuja - kierownictwa i stosunkowo duze
                                  sa koszty utrzymania. Od nieruchomosci placi sie podatki, od dochodow z
                                  nieruchomosci placi sie podatki. Wymagane sa ubezpieczenia. Nieruchowmosci to
                                  niezly interes ale potrzebujacy cierpliwosci i pracy - zapominamy ze ciaglke
                                  cos siepsuje?. No i jesli markiet ma tendencje wzrostowa to w krotkim czasie
                                  mozna sie latwo wylozyc - bo markiet skacze. Nic za nic i stara prawde : "If
                                  something looks too good to be true - it is".
                                  • Gość: Ballance Re: polish dreamers and visionaries... IP: 64.254.97.* 10.07.04, 02:20
                                    By the way. Wlasnie policzylem ze moj dom po 15 latach wzrosl na wartosci
                                    dokladnie 3.6 razy.... wiec Pete moglby sprzedac teraz dom za...$900k (not bad
                                    at all). Splacilby resze pozyczki (orginalna byla na 30lat) i zostaloby mu
                                    pewnie ponad $750k + 400k w banku WhoWWWWW holy shit ) i cuzamen do kupy
                                    bylby milionerem w $$$ .....A gdyby zamiast do banku - mial drugi dom? Albo po
                                    prostu to "prechulal" - bo zyje sie raz i nie wiadomo jak dlugo) Szkoda gadac..
                                    • Gość: Pete Re: polish dreamers and visionaries... IP: *.142.105.133.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.07.04, 23:01
                                      To o czym Ty tutaj piszesz nie jest regula.
                                      Jesli by tak kazdy dom podwajal swoja wartosc co 10 lat to przy wzroscie
                                      dochodow na poziomie powiedzmy 4 % rocznie nastapil by po krotkim czasie
                                      olbrzymi wzrost cen nieruchomosci w stosunku do zarobku. Jesli teraz trzeba
                                      powiedzmy za niezly dom wydac 10 letni zarobek to przy takich tendencjach o
                                      jakich Ty piszesz w niedlugim czasie musielibysmy na dom robic 20, 30 lat a w
                                      jeszcze dalszej przyszlosci jeszcze wiecej.
                                      Nie sadzisz ze tendencja powinna byc wrecz odwrotna. Nieruchomosci srednio beda
                                      szly do gory tylko tyle o ile ida do gory zarobki. Jesli nie, to bedziemy robic
                                      na dom dluzej i dluzej.
                                      Pamietaj ze w ostatnim czasie byl niesmowity boom na nieruchomosci. Mozliwe ze
                                      przez nastepne 10 lat wszystko bedzie stac w miejscu. Ludzie juz teraz
                                      poswiecaja spora czesc zarobkow na splaty. Jesli wzrost cen bedzie wyzszy niz
                                      wzrost zarobko , coraz wieksza czesc zarobkow ludzie beda musieli przeznaczac
                                      na zarobki.
                                  • claudia207 Re: polish dreamers and visionaries... 10.07.04, 04:22
                                    Gość portalu: Ballance napisał(a):

                                    > No jedna uwag jesli chodzi o przedostatnie zdanie Sofii - dlaczego wszyscy
                                    tak
                                    > nie robia?? Bo widocznie to co niektorym sie marzy po prostu nie pracuje.
                                    A co zlego w dazeniu do celu, ktorego min jest nie pracowanie?

                                    > Cos mi sie wydaje ze jesli Pete rzuca jakies konkretne cyfry to Sofia tylko
                                    > pisze aby pokazac jacy to inni sa durni ze pracuja a nie inwestuja.
                                    Durnym nikogo nie nazywam, ale harowanie dla kogos madre nie jest.


                                    PS. Gdyby ktos sie zastanawial, Sofia i Claudia207 to ta sama osoba. Zalozylam
                                    dzis konto w GW.
      • visa_nazi Tomku w cudzym domku: 30.06.04, 16:34
        Bardzo specyficzny i chory sposob myslenia osobnika, ktorego chyba slusznie
        czasami okresla sie jako "Polaczek":

        >samochody tez na raty na 4-6 lat,dlatego mozna pokazac rodakom w Polsce
        >jek sie dobrze zyje,niech zazdroszcza

        Ciekawe, ze nie przyszlo Ci do glowy co innego, na przyklad to:

        "Dlatego mozna mieszkac we wlasnym domu i jezdzic nowym samochodem"
        • znikad Kwestia procentow 30.06.04, 17:31
          Kazda internetowa strona real estate, kazdy bank i w sumie kazdy real estate
          agent jest w stanie wyliczyc po jakim czasie kupno domu zaczyna przynosic
          wlascicielowi wymierna korzysc - to zawsze zalezy od kilku elementow takich jak
          wysokosc wplacanego downpayment, ilosc lat, na ktore rozklada sie splaty, ilosc
          splat w ciagu roku (mozna sobie wybrac - co tydzien, co 2 tygodnie, raz na
          miesiac itd.), wysokosc property taxes w danym rejonie, no i przede wszystkim
          wysokosc oprocentowania pozyczki. Majac taka informacje w kieszeni, kazdy
          czlowiek, ktory skonczyl matematyke ne poziomie high school, moze sobie sam
          przekalkulowac, co mu sie bardziej oplaca - odkladac do banku i zbierac iles
          tam lat na kupno domu za gotowke placac w miedzyczasie jakis tam rent, czy
          kupic dom i go splacac. Kazdy ma przeciez inna sytuacje wyjsciowa. Caly fun
          zycia po tej stronie Oceanu polega na tym, ze ma sie wybor i ze wlasciwie kazda
          opcja jest troche dobra, troche zla ale z kazda da sie w miare wygodnie zyc. Z
          tego, co rozumiem, wysokosc oprocentowania pozyczek w Polsce powoduje, ze kupno
          domu oplaca sie wylacznie za gotowke. Moge tylko wspolczuc tym, ktorzy
          zbierajac te gotowke zmuszeni sa mieszkac u rodziny albo nabijac kase komus,
          kto im wynajmuje mieszkanie.
          Ludzie, o ktorych wiem, ze kupili domy za gotowke to kilka znanych mi w miare
          mlodych par - pracowali juz w high school, jako para mieszkali u ktorychs
          rodzicow (Wlochow lub Portugalczykow), ktorzy nie zciagali z dzieci za rent
          (bardzo wazny element!) i pracowali przez kilka lat nigdzie nie jezdzac,
          ograniczajac wydatki na cokolwiek z jednym podstawowym planem - kupic dom za
          gotowke. No i kupili. Nie kazdy przeciez jednak chce tak zyc. No i malo kto ma
          tak dobrych rodzicow, zwlaszcza na tym kontynencie. Inna mozliwosc kupna za
          gotowke to wygrana w Toto-Lotka ale w tej materii ja osobiscie nie mam zadnych
          doswiadczen ;P
            • sambond Re: o posiadaniu domu 30.06.04, 21:13
              Kupno domu, inwestowanie czy sprawa emerytury to przyslowiowe temat
              rzeka. Jest ciekawe ze co jakis czas te tematy wracaja .
              Post ktory umiescil Znikad wlasciwie trafil w sedno sprawy. Reczywiscie
              jest tu tyle roznych opcji ze czasami nie wiadomo co wybierac.
              Najlepiej jest sluchac rad ale robic tak jak kazdemu pasuje.
              Najgorzej jest sluchac rad tych roznych “chlopkow roztropkow”
              ktorzy sami nic nie maja I chca zeby inni tez mieli jak oni czyli
              Wielkie nic, znaczy zero.
              Wedlug mnie dom to nie tylko inwestycja. Oczywiscie cieszy jak wartosc
              rosnie. Dom to jest miejsce gdzie, po pracy mozna wypoczac, gdzie mozesz
              robic rozne dekoracje, czy malowac wnetrza wedlug swego uznania. Majac
              dom w dobrym miejscu mozna troche z duma powiedziec “to jest moj dom”.
              Pride of ownership jak to sie bodajze tu w USA mowi.
              Na przestrzeni lat przenosilem sie czesto. 3 razy sprzedawalem domy.
              Pierwszy sprzedalem z zyskiem, na drugim wyszedlem na czysto- dobrze
              ze moja firma pokryla waszelkie koszty zwiazene ze sprzedaza. Sprzedawajac
              3 dom niestety – bylem zmuszony zmienic miejsce, sprzedalem ze strata.
              Ten 4 w ktorym mieszkam na poczatku stal w miejscu ale przez ostanie 6 lat
              Wzrosl na wartosci nawet niezle. Wartosc podskoczyla o 300 000 tys.
              Licze sie z tym ze moze troche spasc dlatego nie biore zadnych pozyczek
              Pod zastaw domu. Jest to dla mnie taka “poduszka” gdyby cos sie wydarzylo..
              Tak wiec dom moze cieszyc. Nie jest wiec prawda ze musisz byc w domu
              przez 30 lat.. Mieszkajac w rejonach gdzie ceny rosna – oby tak zawsze bylo-
              mozna regulowac swoj byt. Trzeba tez pamietac ze zadluzac sie jest latwo
              ale regularnie splacac to juz czasmi przychodzi z trudem, dlatego tez zalecaja
              zeby miec wszeslkie splaty za dom w garnicach 25% brutto zarobku. Wtedy mozna
              sie czuc komfortowo.
              • gala1_z Re: o posiadaniu domu 15.07.04, 01:06
                Wedlug mnie dom to nie tylko inwestycja. Oczywiscie cieszy jak wartosc
                > rosnie. Dom to jest miejsce gdzie, po pracy mozna wypoczac, gdzie mozesz
                > robic rozne dekoracje, czy malowac wnetrza wedlug swego uznania. Majac
                > dom w dobrym miejscu mozna troche z duma powiedziec “to jest moj dom̶
                > 1;.
                > Pride of ownership jak to sie bodajze tu w USA mowi.

                Zeby miec dom to trza miec rodzine a jak czlowiek sam to najlepszy apartament.
                Ale pieknie piszesz o tym domu. Tylko kto ma malowac i robic dekoracje????.
                Mam mieszkanie w Polsce i wystarczy. Wlasnie czeka mnie po powrocie remont. Juz
                sie boje choc wszystko maja robic tzw. fachowcy.
                pozdrawiam z Chicago rodakow w USA


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka