Dodaj do ulubionych

USA-gdzie sie osiedlic?

13.07.04, 00:14
Witam,
Prosze o luzne uwagi, czytam to forum i widze dosc rozne wypowiedzi, ale moze
akurat?
Wylosowalismmy ( ja, zona na doczepke:)) zielone karty.
Sprzedajemy czesc dobytku(dom, mieszkanie zostawiamy na wszelki wypadek) i
ruszamy poprobowac zycia w USA.
Oboje jestesmy anglistami i dysponujemy gotowka na poczatek w sumie minimum
100 tys. dolarow na ewentualny "rozkusz"- wynajecie mieszkania lub domu,
zakup auta, "zycie" do momentu rozpoczecia pracy i tym podobne rzeczy.
Radzicie West Coast czy raczej np. New York?
A moze srodkowe Stany?
Obserwuj wątek
      • d.dagmanski Odpowiedz 13.07.04, 13:42
        jot-23 napisał:

        > a w jaki sposob zamierzacie tutaj zarabiac na zycie?
        >
        W jaki? W dosc oczywisty.
        Prowadzac szkole angielskiego dla Polakow i nie tylko.
        Bardzo podobnie jak w Polsce, tylko w USA motywacja powinna byc inna i
        pieniadze na nauke powinny sie znalezc, czyli akurat odwrotnie niz aktualnie w
        Polsce.
        Jaki jest poziom znajomosci j.angielskiego wsrod Polakow w USA to akurat mialem
        okazje sie przekonac podczas kilku ostatnich wizyt.
        Tego typu edukacja potrzebna jest na dokladnie wszystkich poziomach- od
        poczatkujacych do zaawansowanych, ktorym w duzej mierze tylko wydaje sie, ze
        sa "zaawansowani".
        Rowniez pozdrawiam.
        D.D
        • jot-23 Re: Odpowiedz 13.07.04, 15:33
          d.dagmanski napisał:


          > W jaki? W dosc oczywisty.
          > Prowadzac szkole angielskiego dla Polakow i nie tylko.

          ok, swietny pomysl! , a na serio, to oczywiscie zostaja wam tylko polacy, bo
          przeciez to nawet brzmi smiesznie: nauczyciel z polski uczy meksykanow
          angielskiego. a nawet tych polakow, to bedziecie musieli przekonac, po
          pwierwsze ze oferujecie cos lepszego niz tutejsze szkoly (ktorych jest b.duzo),
          po drugie, ze warto wogole do szkoly chodzic ( i jeszcze za to placic!)...

          te "szukanie najlepszego miejsca" , z tego punktu widzenia to jakies mzonki,
          zostaja wam miejsca z duzymi skupiskami polakow, no i tanim polaczeniem
          powrotnym do polski, jak juz przewalicie oszczednosci!
          • d.dagmanski Re: Odpowiedz 13.07.04, 15:48
            To dosc dziwny punkt widzenia....
            A czy Ty chodziles w USA do szkoly jezykowej? Albo w Anglii?
            A moze uczyles sie kiedys francuskiego we Francji?
            Jesli tak, to czy w szkolach tych uczyli sie sami Polacy?
            Spedzilem w krajach anglojezycznych kilkanascie miesiecy doskonalac swoj
            wlasny angielski i mieszanka etniczna byla tam naprawde bogata, Polacy wcale
            nie stanowili najliczniejszej grupy.
            A wlasnie: Niemieckiego kiedys uczylem sie w grupie prowadzonej przez
            rodowitego Niemca, ktory nie znal slowa po polsku. Bardzo mile wspominam ten
            kurs...
            Nauczanie jezyka na poziomie podstawowym w polskich skupiskach etnicznych
            raczej wolalbym pozostawicz nauczycielom poczatkujacym w zawodzie.
            • ada68 Re: Odpowiedz 15.07.04, 19:38
              tyle, ze jesli ktos naprawde chce sie tu nauczyc angielskiego, to woli, zeby go
              uczyl native...poza tym wielu Polakow (a tym bardziej Meksykanow - w koncu
              hiszpanski, to drugi jezyk tutaj...) brzydko mowiac "olewa" profesjonalna nauke
              angielskiego zadowalajac sie minimum potrzebnym do przezycia, a jezeli juz
              naprawde chca sie uczyc zawsze moga to zrobic za darmo - na kursach
              organizowanych i oplacanych, przez wladze stanowe, prowadzonych przez
              nauczycieli z High Schools na calkiem dobrym poziomie...ale sprobowac zawsze
              mozecie :-) polecam pn-zach przedmiescia Chicago, bo nie zauwazylam tutaj
              zadnej polskiej szkoly jezykowej...pytanie tylko, czy bedzie na nia naprawde
              zapotrzebowanie...
              • Gość: ziutek Re: Odpowiedz IP: *.home.cgocable.net 25.07.04, 07:11
                zgadzam sie, ze zapotrzebowanie na nauczycieli j.ang. jest raczej mizerne, a i
                pieniadze sa psie. Uczylem angielskiego w NYC wiele lat temu. Murarz zarabial
                $15 gotowka, ja $10 na czek.

                Nie zgadzam sie jesli chodzi o preferencje dot. native speakers. Uczylem
                Polakow, Latinos, Niemcow itp., itd. Problem z native speakers jest taki, ze...
                czesto nie znaja gramatyki wlasnego jezyka w stopniu koniecznym do pomocy
                uczniom. Tutejsze English Studies zajmuja sie niemal wylacznie literatura, a nie
                dydaktyka. Ci ktorzy studiuja ESL zwykle wyjezdzaja do EU, Korei czy Japonii. W
                USA dosc trudno o native ESL Teachers. Tak szczerze mowiac, przez 5 lat w NYC
                nie slyszalem o native speakers uczacych tam angielskiego.

                Tak czy inaczej, stawianie calego swojego dobytku na to, ze sie w USA przezyje
                uczac j. ang. to dosc nierozsadny pomysl.
        • Gość: marekx1 Re: Odpowiedz IP: *.spa.sc.charter.com 26.07.04, 11:27
          czlowieku ty zapomnij o uczeniu Polakow angielskiego , kto za to
          zaplaci ,Polacy nie maja czasu tutaj bo haruja codziennie , ich dzieci chodza
          do public school, wiec kogo bedziesz uczyl , poza tym musisz miec uprawnienia
          by byc nauczycielem w kazdym stanie inne wymagania,mozesz tylko prcowac
          fizycznie napewno nie bedziesz uczyl angielskieo amerykanow, chyba ze rednecks
          tu na poludniu usa( ale oni sa wysoko patriotyczni i uwazaja obcych za
          smieci),oprocz public school szkolnictwo zawodowe i wyzsze jest
          platne.skonczysz highschool nie masz zawodu i nic nie umiesz.tylko perspektywa
          pracy za minimum wage 5.15$/hr minus okolo 30% podatku od tego. pozdrowienia
          • mazyciel go south young man... 26.07.04, 15:24
            Gość portalu: marekx1 napisał(a):

            > czlowieku ty zapomnij o uczeniu Polakow angielskiego , kto za to
            > zaplaci ,Polacy nie maja czasu tutaj bo haruja codziennie , ich dzieci chodza
            > do public school, wiec kogo bedziesz uczyl , poza tym musisz miec uprawnienia
            > by byc nauczycielem w kazdym stanie inne wymagania,mozesz tylko prcowac
            uprawnienia chyba dotycza tylko public school?
            na maly biznesik duzo papierkow nie trzeba, ale zgadzam sie, ze to
            wyglada na ciezki kawalek chleba w usa
            chyba latwiej zalozyc i zarabiac na daycare niz language school

            > fizycznie napewno nie bedziesz uczyl angielskieo amerykanow, chyba ze
            rednecks
            > tu na poludniu usa( ale oni sa wysoko patriotyczni i uwazaja obcych za
            > smieci)
            z tym sie absolutnie nie zgadzam, rednecks sa wszedzie
            ale poludnie usa akurat slynie bardziej z podtrzymywania
            tradycyjnych wartosc w pozytywnym tego slowa znaczeniu,
            ludzie sa grzeczni, goscinni i pomocni, niska przestepczosc duzo kosciolow etc
            zgoda, sa rejony ktore mozna okreslic troche opoznione w rozwoju
            i zapuszczone ale dla kogos kto ma wybor gdzie sie osiedlic to nie ma
            przeciez duzego znaczenia

            np. godne polecenia jest
            research triangle Durham, Chapel Hill, Raleigh w North Carolina,
            Huntsville w Alabama
            czy tez upstate South Carolina u podnoza Blue Ridge Mountains
            no i oczywiscie cale piekne wybrzeze Atlantyku np
            Myrtle Beach SC etc


            ,oprocz public school szkolnictwo zawodowe i wyzsze jest
            > platne.skonczysz highschool nie masz zawodu i nic nie umiesz.tylko
            perspektywa
            > pracy za minimum wage 5.15$/hr minus okolo 30% podatku od tego.
            emigracja nie jest niestety dla ludzi, ktorzy zamierzaja tkwic
            w swiecie, ktory zostawili za soba w Europie
            bez dobrego zawodu mozliwosci sa ograniczone, trzeba miec plan wizje moze cos
            dostudiowac albo czeka gorzkie rozczarowanie

            pzdr.

      • Gość: Ala Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.client.comcast.net 13.07.04, 04:11
        Ale masz fantazje, ludzie wyjezdzaja masowo z Kalifornii do tanszych
        stanow, a Ty proponujesz rodakom tutejsze bagno.
        Ceny domow najwyzsze w Stanach - buda podobna do garazu albo altany - od
        $600000 w gore, taksy jedne z najwyzszych w Stanach, paliwo najdrozsze w
        Stanach - drozej nawet niz na Hawajach. Obydwoje z mezem mamy porzadne
        prace i myslimy o jakimkolwiek innym stanie gdzie nieruchomosci sa w
        granicach rozsadku - podobno Arizona, Floryda. Z calego serca odradzam
        Kalifornie. Jedyne co jest o.k. to pogoda.
        • ertes Re: USA-gdzie sie osiedlic? 13.07.04, 04:38
          Nikt cie zmusza przeciez tu mieszkac.
          Jest tutaj drogo, tloczno, wysokie taksy, drogie paliwo a jednak warto tu mieszkac.

          Tylko w Kalifornii sa wysokie gory i ocean, pustynie i wysokogorskie lasy.
          Lato w zimie a jednoczesnie sezon narciarski.
          Tak mozna by mnozyc. Jesli przeliczasz zycie na pieniadza to polecam Montana.
          Za swoj dom w Kalifornii kupisz tam kilka tysiecy hektarow i wybudujesz piekny
          dom. W Kalifornii i tak za duzo ludzi wiec dobrze bedzie jak troche sie z niej
          wyniesie.

          Polecam Phoenix. Dzis tylko 110F.
          • sambond Top Five Least Stressful Cities in USA 13.07.04, 04:50
            Top Five Least Stressful Cities


            Albany-Schenectady-Troy, NY and
            Harrisburg-Lebanon-Carlisle, PA
            These hardworking state capitals and their surrounding areas boast two of the
            lowest unemployment rates in the country. In fact, both areas score well in
            many categories- low divorce rates, short average commute times, a low overall
            crime rate, and low rates of suicide. One downside to these northeastern cities
            is their often-cloudy skies and dreary winters

            Orange County, CA
            Life really goes smoothly in "the O.C."- little crime, low unemployment, and a
            whole lot of sunshine. The commute can take awhile, but Orange County residents
            seem to be able to handle it. And their suicide rate is one of the lowest.

            Nassau-Suffolk, NY
            Although residents of Nassau and Suffolk counties have a very long commute, the
            area has the lowest violent and property crime rates in the country. The
            divorce and suicide rates are also among the lowest in the country, indicating
            a safe and stable place to live.

            Minneapolis-St. Paul, MN
            The Twin Cities have a low unemployment rate and a low violent crime rate.
            Despite many cloudy days, the suicide rate is low and the stress scores are
            generally favorable across the board.

              • Gość: Ala Re: Top Five Least Stressful Cities in USA IP: *.client.comcast.net 13.07.04, 06:21
                Zgadzam sie z Toba ze California jest przepiekna.
                Ale bez przesady, aby normalnie, bezstresowo zyc w tym stanie trzeba byc
                milionerem i po prostu nie pracowac. No i co z tego ze jest tu pieknie,
                wiekszosc ludzi mieszka w slumsach bo na wiecej ich nie stac. Przejedz sie po
                San Francisco, na kazdej ulicy tlumy bezdomnych mieszkaja pod chmurka...
                Amerykanie juz dawno zaczeli emigrowac do innych stanow, a San Francisco Bay
                Area to mix ludzi z calego - w wiekszosci trzeciego swiata.
                Sa inne Stany choc troche zimniejsze jak Oregon(Portland) lub Waszyngton
                (Seattle) ktore tez maja piekne gory, wulkany na ktorych mozna jezdzic na
                nartach, lasy, cudowne rzeki i sa o 2 lub 3 razy tansze jezeli chodzi o
                nieruchomosci.
                • ertes Re: Top Five Least Stressful Cities in USA 13.07.04, 06:44
                  Alu, ja mieszkam w Orange County.
                  Nie jestem bezdomny, nie jestem milionerem a jednak pracuje, zyje,
                  i nie mieszkam w slumsach. Zamiast narzekac na Kalifornie wyjedz tam gdzie ci
                  sie podoba. Na 35 milionow mieszkancow stanu na pewno znajdzie sie czesc ktorej
                  tu sie nie podoba.
                  W kazdym miejscu znajdziesz cos co ci nie bedzie odpowiadac. Jesli Kalifornia
                  nie jest Twoim miejscem to nie ma na co czekac. Trzeba sie przeprowadzic tam
                  gdzie trawa wydaje sie bardziej zielona. Dopiero mieszkajac gdzie indziej
                  zobaczysz czy dla Ciebie ta trawa jest rzeczywiscie bardziej zielona czy tylko
                  ci sie wydawalo :)
                  • sambond Top five most stressful cities in the USA 13.07.04, 06:55
                    Dla odmiany
                    Top five most stressful cities
                    Tacoma, Washington
                    Tacoma residents contend with one of the highest divorce rates in the country
                    as well as one of the highest unemployment rates. It's cloudy in Tacoma much of
                    the time, and the suicide and property crime rates are high. On a brighter
                    note, Tacomans can feel safe from bodily harm thanks to the low violent crime
                    rate.

                    Miami, Florida
                    The study reports that Miami has the highest violent crime rate as well as one
                    of the highest property crime rates. Making Miami even more stressful is the
                    long commuting time, a high unemployment rate, and a high rate of divorce.
                    Despite these factors, Miami residents manage to maintain a positive mental
                    attitude.

                    New Orleans, Louisiana
                    New Orleans has a high violent crime rate and a high unemployment rate. The
                    city also reports a significant number of suicides and divorces.

                    Las Vegas, Nevada
                    The turbulent lifestyle of Las Vegas produces some extremely stressful
                    conditions
                    • Gość: gosc odradzam wyjazd do usa na stale IP: *.hfc.comcastbusiness.net 15.07.04, 14:47
                      Cigle ludziom w polsce ameryka kojazy sie z rajem i dobrobytem gdzie dolary
                      zbiera sie na ulicy. Mieszkam tu o 10 lat i gdyby nie moje dzieci ktore nie
                      moga powrocic do polski ze wzgledu na roznice w szkolach to pewnie juz dawno
                      bylabym w polsce.Doradzam wam byscie w nie palili mostow za wami zostawcie
                      sobie mieszkanie nie bierzcie tyli pieniedzy z soba. Ameryka jest dla bogatych
                      i dla tych ktorzy sie tu urodzili ty nigdy nie bedziesz sie czuc jak u siebie w
                      domu a zwlaszcza jak masz dobre wyksztalcenie i prace w polsce. Dla przykladu
                      podam ci ze wielu probowalo jak K.Krawczyk i co on robil w ameryce a kim znow
                      jest w Polsce.Jezeli zastanowisz sie nad tym i jezeli dbasz o swoje Ja to
                      zapraszam do ameryki ale nie na stale tylko na zwiedzanie
                • Gość: Graż Re: Top Five Least Stressful Cities in USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 16:52
                  Lala, nie przesadzaj!!!
                  To jest właśnie typowy punkt widzenia Polaka w USA.
                  Kalifornia jest świetna!!! Mam wielu znajomych tam, którzy zrobili
                  niewyobrażalną kasę w Krzemowej Dolinie tylko dzięki sprytowi zaradności i
                  odrobinie szczęścia. Poza tym jak mawiają amerykańscy marketingowcy: Kalifonia
                  to najlepszy recenzent towaru: dobrzy i bardzo dobrzy zbiją kasę i przewróci
                  się im w głowie jak wszystkim Polakom w US.
                  Jeśli ktoś jest sprytny i zaradny poradzi sobie wszędzie, ale poza Chicago, bo
                  tam zje Cie każdy Polak na lunch.
                  Ponadto: blondyni i blondynki jedźcie tłumnie do Californii - tacy tam
                  traktowani są jak szlachta, a przyjezdni jeszcze lepiej, bo "Kolorowi" nie
                  pałają do nich nienawiścią za prześladowania rasowe w przeszłości.
        • ania_2000 Re: USA-gdzie sie osiedlic? 13.07.04, 16:39
          100K to jednoczesnie i duzo i malo. Duzo, a nawet b. duzo w polsce - tak na
          marginesie ludzie w wiekszosci emigruja "za chlebem", za lepszym zyciem - u was
          jest to chyba inna przyczyna?:)
          100K pozwoli wam sie wygodnie zadomowic na poczatku, zanim rozeznacie sie na
          rynku nieruchomosci - gdzie bedziecie chcieli wybrac swoje miejce zamieszkania.
          A potem wystarczy wam na spory "downpayment" przy kupnie domu.
          Jezeli macie dzieci to musicie sie liczyc ze sporym wydatkiem na ich college,
          jezeli nie macie pracy, to rowniez musicie brac pod uwage olbrzymie koszty
          ubezpieczenia zdrowotnego, ale to chwilowe... Wiecie w jakich zawodach
          bedziecie chcieli pracowac? Ze znajomoscia angielskiego i legalnym pobytem o
          dobra prace nie bedzie trudno.
          Ja ze swojej strony polecam West Coast - ten polnocny. California jest
          droga..sa tansze i lepsze stany. Zastanowcie sie tez co jest dla was
          najwazniejsze w miejcu zamieszkania - klimat, miasto czy moze male miasteczko-
          itp...
          Pozdrawiam i zycze powodzeania:)
          • ania_2000 Re: USA-gdzie sie osiedlic? 13.07.04, 16:47
            Jeszcze chcialam dopisac - bo nieuwaznie przeczytalam wczesniejsze posty, gdzie
            piszesz ze chcesz zostac nauczycielem angielskiego. Uwazam to za swietny
            pomysl, nie kieruj sie tylko skupiskami polakow, przeciez mozna tez uczyc
            meksykanow, chinczykow czy innych japonczykow (a z nimi najgorzej jezeli chodzi
            o jezyk:)
            Poza tym wydaje mi sie, ze ci polacy, ktorzy maja dobre prace, zawody - jezyk
            angielski znaja dobrze, a ci ktorzy go w stanach znaja slabo lub nie - sa to w
            przewazajacej liczbie "nielegalni" ktorych interesuje tylko praca i zarobek a
            nie szkola i wydatek.
            Ale zgadzam sie, ze na kazdym "poziomie" znajomosci jezyka obcego warto sie
            doksztalcac, co ja tez uczynilabym z wielka ochota
      • mazyciel Re: A ja proponuje Poludnie :-) 13.07.04, 18:47
        cracovian napisał:

        > Atlanta jest super, Polakow jezyka uczyc tu co prawda nie bedziesz, ale inne
        > narodowosci to zdecydowanie tak. Domki sa jeszcze nadal dosc tanie, a zycie
        za
        > to na bardzo wysokim poziomie.

        mozesz troche wiecej napisac na temat Atlanty i okolic?
        co masz na mysli piszac, ze zycie tam na wysokim poziomie?
        domki tanie to prawda, ale tez goraco latem
        na czym polega urok tego wielkiego miasta?
        • cracovian Re: A ja proponuje Poludnie :-) 13.07.04, 22:43
          Lato jest gorace, ale wszedzie masz klimatyzacje, wiec tego nie czujesz. Za to
          zimy, ktorych ogolnie nienawidze sa do przezycia i rzadko temperatura spada
          ponizej zera C. Przyroda i widoki sa zabojcze. W ciagu lata na spacer to
          najlepiej rano albo wieczorem, ale da rade i w ciagu dnia do jakiegos parku
          albo nad wode sie wybrac. Za to wiosna i jesien sa piekne. To jest wspaniala
          wiocha, ludzie zyja glownie na peryferiach, ale ostatnio midtown, a i nawet
          downtown zaczelo sie budzic. Blisko centrum buduje sie wlasnie teraz dzielnica
          Atlantic Station z tzw. mixed development i mysle o zainwestowaniu w jakis
          townhouse, bo na pewno ceny skocza w gore b. szybko. Male mieszkanka mozna do
          $200K w samym centrum kupic; restauracji, sklepow, sztuki i kultury jest w
          poblizu ogromna ilosc. Ja osobiscie mieszkam na peryferiach polnocnych gdzie
          sie skupiska bialych znajduja i wole takie zycie sielankowe z SUVem, koszeniem
          trawy, sadzeniem kwiatkow i grillem wlacznie. Dom jest b. duzy, wzglednie nowy,
          nie sprawia mi klopotu, byl stosunkowo niedrogi i mam dostep do jakichkolwiek
          sklepow i atrakcji w mojej okolicy. Normalnych mlodych ludzi na takie zycie na
          wschodzie czy zachodzie nie stac, a tutaj wlasnie da sie jeszcze przezyc. Na
          poludniu Atlanty, w strone lotniska, jest troche biedniej i zyja tam glownie
          murzyni, ktorych statystycznie jest w Atlancie przeszlo polowa.

          Ludzie przyjezdzaja tutaj masowo wlasnie z powodu klimatu no i pracy glownie w
          branzach high-tech. Miasto oferuje najwieksze lotnisko w USA z doskonalymi
          polaczeniami lotniczymi na swiat i Stany. Latwy dojazd do wybrzeza Georgii,
          Florydy czy tez do gor w Tennessee.

          Mowi sie o tutejszej "southern hospitality", zawsze myslalem, ze to bzdura
          dopoki Chicago i innych polnocnych miast nie odwiedzilem. Ludzie sa tu po
          prostu ogolnie przyjemniejsi i nie tak zabiegani - takie sa przynajmniej moje
          wrazenia, a przezylem juz tu wieksza czesc swojego zycia :-)
      • jot-23 Re: wiesz panie dagmanie? 13.07.04, 17:43
        Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

        > po kiego grzyba to robisz?

        nastepny "tytan intelektu"
        poczeka, poczeka a potem wyskoczy z "a wy durnie, robie z was idiotow jak chce!"
        nie pierwszy nie ostatni...
          • jot-23 Re: wiesz panie dagmanie? 13.07.04, 17:53
            Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

            > jot-23 napisał:
            >
            > > poczeka, poczeka a potem wyskoczy z "a wy durnie, robie z was idiotow jak
            >
            > chce!
            > > "
            > zdaje sie ze tym razem mu nie wyszlo, hehehe

            nigdy im nie wychodzi, bo to zadna mistyfikacja, zmyslanie "mozliwych"
            scenariuszy i puszczanie ich na forum...to nie jest przeciez oznaka
            jakiejs "devilish" przebieglosci.... wot...przyglupy siem bawia... przy
            okazji, mozna sobie poteoryzowac, po to jest w koncu te forum... w zasadzie
            zadnej z tutejszych ckliwych historyjek nie mozna wierzyc a priori, ale pogadac
            sobie przeciez
            mozna...
              • kaganowicz Nikt ci tyle szczescia nie da co pijany logopeda! 21.07.04, 09:38
                Podejdzmy do tego naukowo, z zasadami prawdopodobienstwa statystycznego jak
                tego uczono na SGPiS. Jakie jest prawdopodobienstwo zajscia zdarzen $100k+zona
                z wiza+maz z wiza+oboje anglisci+plus mieli dom za 400k zlotowek+chca oboje
                wyjechac majac taka forse. Tak, cienka przeda te nasze dwa dagmanskie glupole
                jesli chodzi o zdolnosc myslenia.
      • d.dagmanski Wlasnie wiem. 13.07.04, 18:08
        Wydaje mi sie ze w momencie, gdy pojawiaja sie tego typu chore teoriejak ta i
        ponizsze nadchodzi czas by dyskusje zakonczyc bez komentarzy.
        Widocznie obecna juz w USA emigracja nie bardzo potrafi zrozumiec fakt, ze do
        USA corocznie przybywac bedzie 4000 osob z tzw. loterii czy wy tego chcecie czy
        nie.
        Nie wszyscy bezrobotni , zdesperowani i biedni i nie wszyscy zdani na "pomoc"
        Polonii.
        Dziekuje za uwagi i linki, na dalsze poszukiwania oraz podjecie ostatecznej
        decyzji mamy jeszcze sporo czasu.
        Pozdrawiam.
        D.D
        • ertes Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 18:32
          Chcac uczyc jezyka angielskiego ograniczasz swoj wybor do Nowego Jorku i Chicago.
          I wcale nie jestem pewnien czy bedziesz w stanie zarbic na zycie gdyz
          nauczycieli jest mnostwo a szkoly czesto sa za darmo albo wogole bardzo tanie.
          Natomiast prywatne szkoly angielskiego zatrudniaja glownie tutejsztch ze wzgledu
          na akcent.
          Ale powodzenia.

          Zastosuj sie do rady Cracoviana i jedz na poludnie tyle ze do Teksasu. Tam jest
          i tanio i duzo Meksykanow nie znajoacych angoelskiego.
        • mazyciel Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 19:00
          d.dagmanski napisał:

          > Wydaje mi sie ze w momencie, gdy pojawiaja sie tego typu chore teoriejak ta i
          > ponizsze nadchodzi czas by dyskusje zakonczyc bez komentarzy.
          > Widocznie obecna juz w USA emigracja nie bardzo potrafi zrozumiec fakt, ze do
          > USA corocznie przybywac bedzie 4000 osob z tzw. loterii czy wy tego chcecie
          czy
          >
          > nie.
          > Nie wszyscy bezrobotni , zdesperowani i biedni i nie wszyscy zdani na "pomoc"
          > Polonii.
          > Dziekuje za uwagi i linki, na dalsze poszukiwania oraz podjecie ostatecznej
          > decyzji mamy jeszcze sporo czasu.
          > Pozdrawiam.
          > D.D

          pytanie podstawowe, dlaczego emigrujesz?
          bo chyba nie z powodow politycznych czy nawet ekonomicznych?
          co ciebie ciagnie do USA?
          wysokie zarobki? przyroda? ludzie? system polityczny?
          ksiazki Karola Maya?
          kazdy zakatek w USA ma swoj szczegolny urok, od fast paced NYC
          do idyllicznych malych miasteczek zagubionych w Pacific North West
          jaki jest twoj ideal?
          • d.dagmanski Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 19:13
            Co to znaczy ideal?
            Zadalem pytanie z powodow czysto praktycznych a nie idealistycznych, liczac na
            rzeczowe komentarze.
            Gdybym mial kierowac sie idealizmem albo odczuciami estetycznymi, to
            zamieszkalbym pewnie w Maine nad oceanem (Bardzo mile wspominam Acadie)
            ewentualnie gdzies w Utah albo Colorado, ktorych nie zwiedzilem niestety
            dokladnie. Podobal mi sie rowniez Boston, NY, DC.
            Niestety, kierowac sie musze wzgledami praktycznymi i finansowymi przede
            wszystkim.
            • mazyciel Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 19:53
              d.dagmanski napisał:

              > Co to znaczy ideal?
              ideal to cos takiego z czego bylbys bardzo szczesliwy

              > Zadalem pytanie z powodow czysto praktycznych a nie idealistycznych, liczac
              na
              > rzeczowe komentarze.
              ...rzeczowe komentarze wygamagaja troche wiecej informacji

              > Gdybym mial kierowac sie idealizmem albo odczuciami estetycznymi, to
              > zamieszkalbym pewnie w Maine nad oceanem (Bardzo mile wspominam Acadie)
              > ewentualnie gdzies w Utah albo Colorado, ktorych nie zwiedzilem niestety
              > dokladnie. Podobal mi sie rowniez Boston, NY, DC.
              > Niestety, kierowac sie musze wzgledami praktycznymi i finansowymi przede
              > wszystkim.

              wzgledy finansowe, czyli w skrocie praca zarobki i koszty utrzymania
              czyli np California i duze miasta typu NYC i Boston odpadaja bo real estate za
              drogi w tej chwili
              do nauki jezyka potrzebujesz duze skupiska emigrantow, najwiecej emigrantow
              jest, z Meksyku i Ameryki Lacinskiej np Texas (Houston Dallas),
              Floryda Miami, Colorado (Denver) etc
              na www.monster.com mozesz porownac zarobki i koszty utrzymania w kazdym
              miescie USA
              • d.dagmanski Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 20:10
                W kwestiach formalnych:
                Podawac wiecej szczegolow nie moge, bo sam na razie obracam sie w "ciemnosci" a
                jesli chodzi o zakup domu, to to w ogole odpada na poczatek. Nie mam zamiaru
                kupowac nic z dobr trwalychoprocz samochodu przez najblizsze 2-3 lata.
                Gdyby cudzoziemiec przykladowo zapytal mnie, jakie miejsce do zamieszkania
                moglby polecic w Polsce, to bazujac na tym co ma zamiar w tej Polsce robic,to
                mysle ze moglbym mu spokojnie rekomendowac mu wybor.
                • mazyciel Re: Wlasnie wiem. 13.07.04, 20:25
                  jezeli nie zamierzasz kupowac domu to sprawa robi sie prosta
                  i wraca urok Californi, Bay Area, i.e., San Francisco i okolice zdecydowanie
                  number one
                  Nie mozna porownywac Polski z USA inna wielkosc inny wybor
                  Gdyby ktos ciebie zapytal gdzie sie osiedlic w Europie
                  to co bys mu powiedzial?
            • Gość: Anakostia tez jestem za Atlanta... IP: *.compromis.pl 15.07.04, 14:04
              drugie miejsce to DC, to ale nie scisle, bo to glownie ghetto, tylko DC metro
              area np. Arlingotn VA ciutke taniej i fajnie a do DC parenascie minut, a tam
              jest i polska szkola i biblioteka... jednak koszt wynajecia mieszkania i nawet
              zywnosci jest tu duzo wyzszy niz w GA. Ciezko jest zarekomendowac cokolwiek bez
              informacji czy wolisz otwarte przestrzenie, prywatnosc, ladne widoki, czy gwar
              i atrakcje miasta...ja propnowalbym najpierw intrnetowo rozenzac sie o
              mozliwosciach podjecia pracy w danej okolicy ... powodzenia w podejmowaniu
              decyzji.
              • kaganowicz Re: tez jestem za Atlanta... 21.07.04, 09:43
                Podejdzmy do tego naukowo, z zasadami prawdopodobienstwa statystycznego jak
                tego uczono na SGPiS. Jakie jest prawdopodobienstwo zajscia zdarzen $100k+zona
                z wiza+maz z wiza+oboje anglisci+plus mieli dom za 400k zlotowek+chca oboje
                wyjechac majac taka forse. Tak, cienka przeda te nasze dwa dagmanskie glupole
                jesli chodzi o zdolnosc myslenia.
      • ania_2000 Re: ty idioto polski 15.07.04, 14:17
        A tobie idioto ( bo na pewno nie anty..)to zadna szkola nie pomoze - obojetnie -
        ani polska ani angielska. Chamstwo masz wrodzone?

        do zalozyciela watku - widzisz, tego typu ludzie jak ten idiota, tez sa na
        emigracji, wiec bedziesz musial sie z tym niestety liczyc. Ale z drugiej strony
        patrzac, takich jak on w polsce tez pelno...
      • drakulek1 On je ryly ydiota tyn butz 15.07.04, 14:27
        Idiota( Anty:) napisal, ze zdanie
        >jaki jest twoj ideal
        jest po angielsku...
        "Anty idioda" tak wlasnie rozumie jezyk angielski. On potrzebuje PSYCHIATRY
        najpierw, by mu wyleczyl glowe a potem dopiero nauczyciela angielskiego...
        A w ogole to bylbym ciekaw, czy mozna gdzeis w USA za darmoche nauczyc sie
        angilskiego np, metoda Callana?
        • Gość: VIP-1 Re: On je ryly ydiota tyn butz IP: *.cwshs.com 15.07.04, 14:59
          drakulek1 napisał:

          > A w ogole to bylbym ciekaw, czy mozna gdzeis w USA za darmoche nauczyc sie
          > angilskiego np, metoda Callana?
          a moglbys mi wytlumaczyc co takiego
          "special" jest w tej metodzie
          ze chcialbym sie nia uczyc?
          i jeszcze do tego placic za to?
          to czy sie lepiej i szybciej nauczysz czegokolwiek
          nie tylko jezyka, najbardziej zalezy
          od nauczyciela i ciebie
          a nie jakichs durnych metod Callana czy kogo tam
          • ania_2000 Re: On je ryly ydiota tyn butz 15.07.04, 15:14
            angielskiego najlepiej nauczyc sie (podstawy) od native techer w szkole, a
            pozniej mieszkac wsrod amerykanow i rozmawiac rozmawiac rozmawiac - i jak
            nadalej od polonii..od takiej jak idiota - to jest najlepsza metoda
              • drakulek1 Metody darmowe 15.07.04, 15:39
                Nie maja zadnego bzika na punkcie zadnych metod.
                Metody i strategie dydaktyczne maja okreslone nazwy i student czesto w ogole
                nie wie, ze nauczany jest taka czy inna metoda, szczegolnie gdy uczy sie na
                przykoscielnym kursie za darmoche....
                W Polsce podejrzewam czesto jest to dodatkowy chwyt reklamowy.
                A z drugiej strony to za darmo dobrze mozna dostac tylko po pysku a to co z
                pozoru najtansze w rozliczeniu koncowym okazuje sie najkosztowniejsze.
                • Gość: VIP-1 Re: Metody darmowe IP: *.cwshs.com 15.07.04, 15:57
                  widze ze zieloniutki jestes w tym temacie
                  a mondrujesz sie jakbys cos wiedzial
                  darmowe nauczanie jezyka odbywa sie tutaj
                  w szkolach przez kwalifikowanych nauczycieli
                  a nie jak w Polsce przez jakiegos ciula
                  co to kwitek z jakiegos kursa zademonstrowal
                  a po angielsku to od chinczyka lepiej nie gada

                  p.s. za darmo to i po pysku tez nie dostaniesz
                  w przypadku szkol jezykowych, podatnik to oplaca
                  • drakulek1 Re: Metody darmowe 15.07.04, 16:07
                    No wiec po co piszesz , ze za darmo? Nogami jeszcze w komunie siedzisz?
                    Za darmo, czy za pieniadze podatnika?
                    Podatnik placi tez za pomoc w emergency room, prawda? A takze za darmowa zupke
                    co rano oraz shelters na noc w zimie. Korzystasz z takiej pomocy?
                    To gratuluje sukcesu na emigracji.
                    • Gość: VIP-1 Re: Metody darmowe IP: *.cwshs.com 15.07.04, 16:28
                      drakulek1 napisał:

                      > No wiec po co piszesz , ze za darmo?
                      za darmo dla uczacego sie

                      > Nogami jeszcze w komunie siedzisz?
                      komune to ja olalem jak ty jeszcze na gowno papu mowiles, hehehe

                      > Za darmo, czy za pieniadze podatnika?
                      podatki w Polsce tez placa, a hooy z tego maja
                      tutaj przynajmniej jakas korzysc z tego jest

                      > Podatnik placi tez za pomoc w emergency room, prawda? A takze za darmowa
                      zupke
                      > co rano oraz shelters na noc w zimie.
                      oczywiscie ze tak
                      a co w tym dziwnego?

                      > Korzystasz z takiej pomocy?
                      z jakiej? ze nie placilem uczac sie angielskiego
                      czy za pojscie do lekarza?
                      oczywiscie ze korzystalem
                      a darmowe zupki i schroniska
                      to dla takich burakow jak ty zostawiam

                      jak tam w Bulandii z darmowymi uslugami?
                      czy moze tam podatkow nie placicie?

                      > To gratuluje sukcesu na emigracji.
                      a dziekuje, jakis tam sie osiagnelo
                      napewno lepszy niz w kolchozie
                      za 1000 zeta po studiach, hehehe
              • trepciak immersion 15.07.04, 15:51
                to jeszcze taka pozostalosc z czasow komuny
                czekac na kogos zeby nauczyl jezyka i najlepiej tzw systemem no
                i oczywiscie musi byc certyfikat ukonczenia, swiadectwo i takie inne
                biurokratyczne pierdoly, ludzie spedzaja lata w szkolach jezykowych
                kuja gramatyke a pozniej za granica ani be ani me, bo nie rozumieja
                miejscowego akcentu i nie maja swobody w 'small talk' do ktorej potrzeba
                moze 100 slowek i 20 expressions
                do nauki jezyka wystarczy tylko motywacja i ciekawosc swiata
                mozna sie nauczyc z gazety, radia i tv w kilka m-cy, ksiazka podrecznik jest ok
                dla kogos z wiekszymi aspiracjami
                immersion is the name of the game
                • ania_2000 nauka jezyka obcego 15.07.04, 16:26
                  prosze - nie zanizajcie poziomu dyskusji do poziomu sracza:)
                  wiadomo ze jezyka najlepiej uczy sie w tym kraju gdzie ten jezyk obowiazuje - a
                  najszybciej, kiedy majac jakies tam podstawy - przebywa sie tylko i wylacznie z
                  natives - rozmawia sie tylko z nimi.
                  Zadna, jak najbardziej wymyslna i dydaktyczna metoda tego nie zrobi - chociazby
                  nie wiem co - callany, srany itp itd.
                  Ale to jest tylko w tym przypadku, jezeli czlowiek mieszka i przebywa w obcym
                  kraju.
                  A co maja poczac ludziska w - tym naszym przypadku - w polsce? Moga tylko
                  chodzic na kursy, szkoly, ktore proponuja im nauke jezyka - ale wiadomo, ze
                  jest to tylko dorazne, i daje w zasadzie tylko podstawy...

                  Ze swojego doswiadczenia - mam kolezanke, ktora bedac przez rok w stanach
                  siedziala tylko w domu, bala sie gdziekolwiek wyjsc, a o rozmawianiu nie bylo
                  nawet mowy - ot takie podstawowe gadki w sklepie. Jakiez bylo moje zdumienie,
                  kiedy dowiedzialam sie, ze w Polsce jest obecnie nauczycielka angielskiego w
                  szkole sredniej, a podstawa jej przyjecia bylo to, ze ma przede wszystkim
                  wyksztalecnie pedagogiczne i to ze byla w stanach. No i wlasnie takie osoby tez
                  sie zdarzaja jako nauczyciele - co to wkuwaja biednym uczniom wg jakiejs
                  metody, np. callana - regulki gramatyczne, ale jak przyjdzie do rozmowy w tym
                  jezyku - to ani be ani me - a juz o dramatycznym accencie nie wspomne:))
                  • drakulek1 Re: nauka jezyka obcego 15.07.04, 16:42
                    No juz przestan glupoty wymyslac.
                    Nauczycielka jezyka angielskiego bala sie wyjsc na ulice, bo musiala by
                    rozmawiac po angielsku?
                    Jezeli sie czegos bala to chyba bandytyzmu. Albo mieszkala na Greenpoincie i
                    bala sie tych pijanych mord wookolo.
                    A w ogole, to fajny miala wyjazd-0 rok przesiedziala w domu. Moze nog nie ma ?
                    • ania_2000 Re: nauka jezyka obcego 15.07.04, 16:59
                      :) jakbys uwaznie czytal to bys przeczytal, ze ona nauczycielka angielskiego
                      stala sie dopiero PO przyjezdzie z usa, a ten pobyt byl wlasnie jednym z dwoch
                      powodow dla ktorego zostala w polsce zatrudniona ( wyksztalecenie pedagogiczne )

                      a mieszkala w jednej z najelegantszych dzielnic Houston, jezli ci to cos powie.
                      nogi tez miala:)
                • drakulek1 Re: immersion 15.07.04, 16:33
                  trepciak napisał:

                  'small talk' do ktorej potrzeba
                  > moze 100 slowek i 20 expressions
                  > do nauki jezyka wystarczy tylko motywacja i ciekawosc swiata
                  > mozna sie nauczyc z gazety, radia i tv w kilka m-cy, ksiazka podrecznik jest
                  ok

                  Mozna sie w ogole na migi porozumiewac.
                  Jezeli small talk i angielski z TV wystarcza Tobie do osaigniecia sukcesu w
                  USA, to tylko pogratulowac osiagniec.



                  • trepciak Re: immersion/ do draciulek 15.07.04, 16:43
                    drakulek1 napisał:

                    > trepciak napisał:
                    >
                    > 'small talk' do ktorej potrzeba
                    > > moze 100 slowek i 20 expressions
                    > > do nauki jezyka wystarczy tylko motywacja i ciekawosc swiata
                    > > mozna sie nauczyc z gazety, radia i tv w kilka m-cy, ksiazka podrecznik j
                    > est
                    > ok
                    >
                    > Mozna sie w ogole na migi porozumiewac.
                    > Jezeli small talk i angielski z TV wystarcza Tobie do osaigniecia sukcesu w
                    > USA, to tylko pogratulowac osiagniec.
                    >
                    >
                    >
                    draciulek nie ma sie co rzucac, musisz troche cool down, enjoy life
                    i wtedy przekonasz sie do american lifestyle
                    a tak to latasz z wywieszonym jezorem, pienisz sie
                    a i tak ciebie wszyscy olewaja bo
                    burka prosto z Polski nie trudno rozpoznac...
                    btw, i'm doing fine, thanks for asking ;)
                  • Gość: VIP-1 Re: immersion IP: *.cwshs.com 15.07.04, 16:43
                    drakulek1 napisał:

                    > Mozna sie w ogole na migi porozumiewac.
                    mozna, i jest to najczesciej forma komunikacji
                    uzywana przez Bulandczykow po tych ichniejszych
                    kursach jezykowych prowadzonych przez rodzimych
                    ekspertow jezykowych, hehehe

                    > Jezeli small talk i angielski z TV wystarcza Tobie do osaigniecia sukcesu w
                    sukces mozna osiognac nie znajac jezyka
                    a co do small talk i tv to napewno lepiej sie dogada
                    klient ktory tutaj mieszka i tych pare slowek zalapal
                    niz kolchoznik po tych waszych platnych kursach

                    > USA, to tylko pogratulowac osiagniec.
                    a co ty tak tych sukcesow kazdemu tu gratulujesz?
                    kompleksy jakies czy co?
      • stiched Kalifornia nasza ziemia obiecana 15.07.04, 20:22
        > Odradzam Californie - najwyzsze podatki, droga ziemia i wbrew pozorom - zimno
        > latem. Duzo darmowych szkol dla obcokrajowcow, a i tak jezykiem obowiazujacym
        > jest tu hiszpanski.
        oliq jezeli tam mieszkasz to prosze napisz cos wiecej, chcemy tam jechac z cala
        rodzina dostalismy wlasnie zielona karte (loteria)
        nie przeszkadza nam wysoka cena za ziemie i wysokie podatki
        na poczatku to nie bedzie mialo duzego znaczenia
        ale chetnie skorzystamy z tych darmowych szkol dla obcokrajowcow
        czy lekcje sa prowadzone po hiszpansku czy angielsku?
        moj maz jest z zawodu mechanikiem samochodowym ale ma wyzsze wyksztalcenie
        ekonomiczne
        ja jestem po rusycystyce ale wiem, ze mi sie to nie przyda
        na poczatek musimy wiec isc do szkoly, gdyby byly za darmo to byloby super
        dziekuje z gory za kazda informacje
        taka emigracja to dla nas duza szansa w Polsce po prawie 10 latach pracy
        ciagle jestesmy na dorobku od wyplaty do wyplaty. Jak dlugo mozna mieszkac
        u rodzicow w malym mieszkanku w blokach i kazdego dnia bac sie, ze sie
        straci prace i bedzie jeszcze gorzej?

        pozdrawiam
    • Gość: gosia Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.04, 09:50
      witam!
      szczerze powiedziwaszy to teraz do zamieskania wybralabym napewno Californie.
      Jestem zachwycoan tamtymi terenami, pieknem przyrody,dzikiej, niesamowitej...
      zwyczajnymi, serdecznymi ludzmi. Oczywiscie nie mówie o Los Angeles ze swoim
      Hollywood czy Bewerly Hills, ale o wsyztskich malych pieknych miasteczkach
      gorskich czy nadmorskich. A jaki klimat. W jednym miejscu 30 stopni, skaliste
      plaze , za okolo 2 godziny jazdy samochodem snieg i piekne gory (narciarze).
      Obok piekna Arizona i Nevada. Niesamowita Dolina Smierci i Dolina Yosemitów,
      Wielki Kanion, Las Vegas, San Francisco, Góry Sierra Nevada. Polecam.
      Mieszkalam w Chicago, w Nowym Yorku, zwiedzilam Stany Srodkowe i tam wydaje mi
      sie najlepsze miejsce. Oczywiscie jest tam mniej Polakow niz w Chicago i w
      Nowym Yorku, i to chyba podobalo mi sie najbardziej!!!
      Zycze powodzenia! Znalezienia swojego ukochanego miejsca na ziemi.. Pozdrawiam.
      Gosia
    • Gość: kris Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.ma.charter.com 18.07.04, 16:00
      witam
      brawo za odwage ja tutaj mieszkam i wiem ze Polacy jesli zaczna nauke to nie w
      polskiej szkole ale kto ma wiedziec ze to polska szkola ja skonczylem szkole
      gdzie kadra byla 70 procenyach rosyjska ale nigdy nikt przy uczniach nie mowil
      w tym jezyku .
      poleca Boston do mieszkania a NY DO zarabiania
    • kaganowicz Proponuje 21.07.04, 09:44
      do dupy gwizdac!

      Podejdzmy do tego naukowo, z zasadami prawdopodobienstwa statystycznego jak
      tego uczono na SGPiS. Jakie jest prawdopodobienstwo zajscia zdarzen $100k+zona
      z wiza+maz z wiza+oboje anglisci+plus mieli dom za 400k zlotowek+chca oboje
      wyjechac majac taka forse. Tak, cienka przeda te nasze dwa dagmanskie glupole
      jesli chodzi o zdolnosc myslenia.
    • kaganowicz Sluchaj 21.07.04, 09:48
      glabie, spadaj stad bo zaczynasz sobie za duzo pozwalac. Jest tu taki jeden na
      forum i potrzebuje pomocy w uprawie orzechow w Queensland wiecwarto zebyscie
      sie dogadali. Ksywka 'farmer', troche problem moze byc bo facet nerwowy i
      najpierw strzela (ma oko na 200m bo potrafi trafic krolike w oko co ktorys raz).

      Ma tylko 4 klasy podstawowki ale umi siem zachowac z ludzmi wiec moglibyta,
      pardon, mobgliby wy jego nauczyc zeby sie lepiej z somsiadami dogadywal. $100k
      to zas ali pinioc w Queenslandzie.
      • Gość: Erik Re: Sluchaj IP: *.nas2.clt.wi.frontiernet.net 21.07.04, 18:02
        Hi, this is Erik Meinhardt from Wisconsin. My girlfriend is Polish and that's
        how I heard about your question here in the forum. My suggestion would
        honestly be to stay in poland and invest in real estate in Mazury and
        Bialwieza. Then in 7 years (when the germans can buy land) turn around and
        make a 100% profit on the land.

        Realistically, your money will go twice or three times as far in Poland as in
        the U.S. You can invest in real-estate here too, in Wisconsin or Michigan...
        some northern destination where rich chicago suburbanites like to escape to...
        but it costs more and there is a system of real estate dealing that will be
        completely foreign to you... lots of work.

        America is not an easy place. You have to work hard. With the money you have
        right now in poland, and with the economic opportunities presented with
        Poland's new EU membership, a few smart investments could set you for life.
        Were you thinking of teaching english in the U.S.? That's like me coming to
        poland and teaching polish! It's un realistic and you won't earn that much
        money... and you will have to work hard. Rethink your decision to move... are
        you intending to stay here or to make money and go back to poland? What are
        your goals? Again, I think your money will go farther in Poland... what you
        could even do is become a landlord in Poland with your money, have someone you
        trust manage the property, and live comfortably in the U.S. off the profits.
        Simply retire and never have to work again!

        hope this helped, Erik
      • vip-1 Slucham i co? Durnia slysze :) 22.07.04, 17:42
        Musisz tez troche zwrocic uwage na fakt, ze sporo sie zmienilo od czasu, kiedy
        biedacy jak Ty opuszczali biedny smutny kraj , Polske.
        Na talon na malego fiata musialbys czekac 10 lat, na mieszkanie 25, na telefon
        20.
        Wyjechales z bidy i nedzy a nie ciekawosci swiata i checi zmmiany srodowiska,
        chocby na pare lat. Inne czasy, inni ludzie, inne motywy, inna sytuacja
        materialna. Wyjdz ze starego bagna !
    • Gość: MINIA Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.nrockv01.md.comcast.net 24.07.04, 06:48
      Polecam wschodnie wybrzeze, okolice Marylandu i Waszyngtonu, tu jest najwiecej
      pracy i calkiem dobry klimat. Kalifornia jest bardzo droga, wiec nie polecam
      zachodniego wybrzeza, choc jest malowicze. Jesli chodzi o wasze plany a propos
      nauki angielskiego Polakow w USA tio raczej pomyslcie o czyms innym. W niemal
      kazdej szkole i collegu, na kazdym rogu, w calych Stanach organizowane sa tzw.
      kursy nauki angielskiego dla imigrantow, tzw. ESL (mozecie poszukac w
      internecie info), gdzie wykladaja Amerykanie z wyzszym wyksztalceniem, wiec to
      bardzo duza konkurencja, zapewniam, bo chodzilam do takich szkol. Jesli
      myslicie, ze mozecie byc konkurencyjni cenowo, np. oferujac kursy dla Polakow
      za nizsza cene to musze was zmartwic - dla tych , ktorych nie stac na platne
      ESL organizacje koscielne, panstwiowe i inne ogranizuja bezplatne kursy
      angielskiego rowniez prowadzone przez native speakers. Jesli juz cos mam wam
      doradzic to raczej zastanowcie sie i poszukajcie wczesniej, mozliwosci nauki
      amerykanow jezyka polskiego (o ile sie tacy znajda, moze na uniwersytecie na
      ktoryms z wydzialow zajmujacych sie slowianistyka itp., jesli macie odpowiednie
      wyksztalcenie), a moze znacie plynnie roisyjski - jest duze zapotrzebowanie na
      nauczycieli rosyjskiego. Ale , powaznie, pomyslcie tez trzezwo, ze moze bedzie
      trzeba zrezygnowac z takich wymagan a propos pracy, ja mieszkam tu od 2 lat i
      na razie nadal sie rozgladam, watpie byscie uczyli tu angielskiego, nie mowiac
      juz o tym, ze amerykanski bardzo rozni sie od angielskiego wykladanego na
      naszych uczelniach. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
    • Gość: slawomir Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.t-net.net.ve 24.07.04, 19:48
      Moim skromnym zdaniem osiedlanie sie na polnocy nie ma sensu. To powtorka
      Polski, szesc miesiecy zimy. Duzo dodatkowych kosztow. Jedzcie na Floryde,
      cieplo caly rok. Nieruchomosci tansze od tych w Kaliforni. Polaczenia
      bezposrednie z Europa i jakas prace dostaniecie na pewno.

      Przesterzegam tylko przed jednym, jesli ktos mysli pojechac do Stanow i wrocic
      do Polski z milionem dolarow, to ma gwarantowane to jedynie w wypadku jesli
      wezmie ze soba przynajmniej dwa miliony.

      Good luck.

      • Gość: mee... Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.avenel01.nj.comcast.net 24.07.04, 21:18
        ...florydy nie polecam szczegolni polakowi...zateskni w tydzien za
        sniegiem...moim zdaniem san diego- klimat ciagle wiosenny...moze byc sattle
        bogate miasto ewentualnie polecam nyc- wspaniale miasto...osiedlic sie mozna
        gdzies w jego okolicy...tak ja to zrobilem...wprawdzie niepracuje w nyc ale
        moja zona tak, dojazd jej zabiera 35 min autobusem...pamietam czasy gdy do
        metra mialem 20 min gdy mieszkalem na middle villige-queens...nie liczac
        dojazdu do nyc...tloku i inych przygod...
    • Gość: aneta Re: USA-gdzie sie osiedlic? IP: *.dyn.optonline.net 25.07.04, 03:10
      ja też po anglistyce, mieszkam na long island(miejsce beznadziejne)żadnego
      życia tu nie ma a centrum to po prostu centrum handlowe, jedyny plus to blisko
      nad ocean. dłuuuuuuugo szukałam pracy jako nauczyciel ang i...znalazłam wiele
      ofert na manhatanie(więc lepiej mieszkać bliżej manhatanu tak ogólnie wziąwszy)
      ale ja niestety nie mogłam dojeżdżać tak daleko(dziecko)więc wymyśliłam sobie
      że dam ogłoszenie w polskiej dzielnicy na lon island i daje prywatne lekcej ang
      polakom którzy boją się uczyc u naitva.
      życzę powodzenia i moja rad jest taka -załóżcie szkołę w polsce a ameryke
      przjedzićie tylko zwiedzić , ten kraj nie jest dobry do życia. zupełnie inna
      mentalnośc a po za tym w polsce zawsze będziecie u siebie, czego mi tu brakuje
      (mimo że w ameryce każdy jest u siebie)
      aha nie polecam long island.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka