Dodaj do ulubionych

O USA po ostatniej podróży

14.11.15, 00:24
witam,

kilkukrotnie korzystałem z informacji przedstawianych na forum, teraz postanowiłem przekazać kilka wiadomości, doświadczenia z mojej ostatniej podróży.

1. Bilety lotnicze - musiałem lecieć w wakacje. Termin 26.VII - 14-VIII. Znalazłem dobrą ofertę w Turkish Airlines - 2,5 tys zł za W-wa-SF. Międzylądowania w Stambule - zawsze bezpłatny hotel. ok. 15 minut oczekiwania i bus do hotelu. Dochodzi koszt wizy, ale możliwość dwukrotnego (wieczorem i rano) bycia w centrum miasta. Zwiedziłem Błękitny Meczet i Hagia Sophia. Sam lot - obsługa, jedzenie, system rozrywki (nawet w locie z W-wy) bardzo dobry. Przy przelocie przez ocean każdy otrzymuje saszetkę ze szczoteczką, pastą do zębów, skarpetkami, opaską na oczy do snu. Kilka dni po moim wylocie ten sam lot, taki sam 777ER lądował awaryjnie na Okęciu…(bezpańska „komórka” znaleziona na pokładzie).
2. Wypożyczenie samochodu - robiłem to kilkukrotnie - internet, porównywarki - standard. Tym razem spróbowałem skontaktować się telefonicznie z biurem na Okęciu. Dostałem w Hertzu ofertę 15% tańszą niż z porównywarki (i z dobrze opisanym ubezpieczeniem). Mogłem z niej zrezygnować (normalne warunki jak w internecie), ale do wyjazdu nie znalazłem nic lepszego
3. Opłacenie samochodu - potrzebna karta kredytowa - standard, ale przy zwrocie można ją podmienić na inną i z niej ściągnąć opłatę. Dzień wcześniej kupiłem na Cinkciarzu USD, przelałem na kartę do konta walutowego USD BZ WBK i dzięki uniknięciu prowizji na kredytówce zaoszczędziłem na rodzinny obiad
4. Ubezpieczenie samochodu - tu każdy decyduje sam. U mnie się przydało po dwóch dniach. Na mój zaparkowany samochód … wiatr zrzucił dwie deski surfingowe ze stojącego obok SUVa. Jego właściciel zachował się OK, ale rysy na boku zostały (zgłoszenie na infolinię trwało kilkanaście minut, by nie mieć niespodzianki przy zwrocie)

Na tyle rzeczy”technicznych” - teraz kilka ciekawostek i informacji o miejscach rzadko opisywanych na forum

1. Legett Drive Thru Tree Road - fajne drzewo przez które można przejechać samochodem (ok. 300km na północ od SF). Warto wiedzieć, że nawigacje samochodowe źle wskazują miejsce. Przed polną drogą, którą często musieli wybierać zdesperowani kierowcy jest tabliczka, że „tu nie ma tego drzewa”
2. Redwood NP - imponujące plaże i drzewa. Polecam szutrową Howland Hill Road
3. Jeśli ktoś lubi okręty, to w drodze na północ w Bremerton (zjazd z autostrady 2km) przy ulicy widoczne w stoczni 2-3 olbrzymie lotniskowce. Jeśli ktoś lubi marynistyczne tematy to polecam w San Diego lotniskowiec Midway do zwiedzania + olbrzymi pomnik marynarza całującego dziewczynę (wzór to znane zdjęcie z parady na zakończenie IIWŚ), w Oakland lotniskowiec, w Long Beach pancernik i transatlantyk Queen Mary, łodzie podwodne w San Diego, Long Beach, SF
4. Olympic NP - super, super, super - to mój przebój. Hurricane Ridge, Hoh rain forest (wszędzie porastające las mchy), surowa i piękna Rialto beach, 5h wyprawa na orki z Port Angeles (w moim rejsie widocznych było kilkanaście)
5. Przeprawa promowa z Olympic do centrum Seattle - wspaniały widok na zbliżające się miasto z charakterystycznym spodkiem. Obok widoczny Mt Rainier. W mieście można przejść/coś zjeść w "strasznie turystycznym" Pike Place Fish Market, wypić kawę w Starbucks (firma z Seattle) i proponuję udać się do fabryki Boeinga w Everett. Spóźniliśmy się 2 minuty i już nie kupiliśmy biletów na tour, a następny był po lunchu za 90 minut. Udało się nam wejść bez biletów do pierwszej części gdzie są silniki odrzutowe, kabina, przekrój samolotu itp. Było widoczne logo Lotu i model dreamlinera w "naszych barwach”. Obok budynku lotnisko, wiele różnych Boeingów, dużo operacji lotniczych. Prawdziwa wycieczka po wyjściu z hali udaje się autobusem do budynków/hangarów fabryki. Na szczęście są one widoczne przy wyjeździe z obiektu, wiele z nich miało otwarte wrota i był widoczny montaż
6. North Cascades oraz Glacier - parki z drogą widokową jako oś. Oba warte odwiedzenie. NC mniej zatłoczony, Glacier bardziej - głównie z tytułu wielu aut udających się na Logan Pass (wiele ograniczeń prędkości, a sama droga kręta)
7. Między w/w parkami nocowałem w Electric City znanym z tamy Grand Coulee (druga największa na świecie). Główna atrakcja to 30 minutowy codzienny wieczorny pokaz laserowy na tamie (wątki indiańskie, historia budowy), obok ciekawe centrum dla turystów. Interesująca jest droga do tego miejsca - wokół pustynia, skały i wydarte jej kawałki pól i sadów. Wszystko nawadniane - widoczne wiele różnych technologii
8. Pola namiotowe - standard dla miejsca pod namiot to parking na dwa samochody, stół, ławy, miejsce na ognisko z rożnem. Drewno na ognisko od 3 USD przy drodze w Olympic do 8 USD na campingu w Yellowstone. Można zbierać chrust. W Yellowstone na polu namiotowym wszystko dokładnie wyzbierane… Pola w Yellowstone na lipiec są w pełni zarezerwowane już w maju. W wielu innych parkach w weekend wiszą tabliczki o braku miejsc. Często nie widać właściciela - jest kartka z numerem miejsca lub tablica by zaznaczyć zajęte właśnie miejsce i ..różnego typu „skarbonki” by wrzucić opłatę
9. Rezerwa czasu - w parkach nie warto się spieszyć. Pomijając wiadome atuty parków należy mieć rezerwę na niespodzianki. W parkach latem jest dużo ludzi …, ograniczenia prędkości, remonty dróg, a do tego dochodzą zdarzenia losowe. W Glacier NP był pożar i ruch po Going to the Sun był puszczony tylko do Logan Pass. Konieczny był powrót do visitor centre i wybór alternatywnej drogi, by jechać dalej na wschód. W Yellowstone był poważny wypadek tuż przed moim samochodem - na moście, droga zablokowana na kilka godzin. Miałem do namiotu 15km, a konieczna była 130 km podróż w ciemnościach. W tym przypadku nie było zasięgu i by wezwać pomoc należało jechać ok. 20km do Old Faithful
10. Opłaty - dość częste na terenach należących do indian (Monument Valley), "co łaska" przy punktach widokowych na wyjeździe z Grand Canyon na wschód. Dla mnie kuriozum to było 20USD za wjazd na teren four states corner..
11. Groupon - korzystałem dwa razy i polecam ;-) Rafting w Jackson obok Grand Teton NP i jazda na koniach po pustyni obok Saguaro NP/Tucson. Co ważne przed zakupem kontaktowałem się mailowo bezpośrednio z oferentami (by upewnić się co do możliwego terminu). Oferowano ceny ...niższe niż wystawione w portalu
12. Kaktusy Saguaro (jak z bajek z Bolkiem i Lolkiem na dzikim zachodzie). Od „biedy” jest ich dużo już przy autostradzie przed Phoenix. Jednak park obok Tucson odwiedzić warto. Przy temperaturze powyżej 40 stopni dziwnie wyglądają miejsca biwakowe i grilami (tu sezon jest w styczniu). Moja komórka wygenerowała komunikat, że jest za gorąco (nie wiedziałem, że taki istnieje) i się wyłączyła
13. Co jest generalnie kiepskie w Stanach? Kawa…Na północy jest coś czego nie widziałem nigdy w południowych stanach (pomijam sieciówki). To różnej wielkości budki (drewniane lub murowane) przy drogach z ciśnieniowymi ekspresami ;-) Kawy tańsze niż w Polsce

O bardziej znanych lub opisywanych często parkach wokół LV, SF, LA nie będę pisał. Dodam tylko, że doświadczyłem deszczu w środku lata w LV - możliwe.

Po podróży został mi Annual Pass do parków ważny do lipca 2016. Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę o kontakt.


pozdrowienia
smolny
Obserwuj wątek
    • zdeneksme Re: O USA po ostatniej podróży 14.11.15, 11:00
      Świetna relacja, smolny: dzięki - dla takich wpisów warto zaglądać na forum.

      Co do kawy - Stany są bardzo niejednorodne. Wiadomo, w dużych miastach coś się w końcu znajdzie (ostatecznie jest *bucks, gdzie mały flat white z czterema shotami ma juz smak kawy), natomiast na zadupiach Midwestu może być cieżko, podobnie jak w hotelach poniżej pięciu gwiazdek - standardem jest lurowata Americana z ekspresu przelewowego. Tej jesieni jeździłem po płn-wschodzie (Vermont, New Hampshire, Maine) i tam z dobrą kawą nie było problemów, a np. w Bar Harbor (Acadia NP, ME) w "Coffee Hound" mieli tak świetną kawę (i kanapki z lobster roll) że aż zapamiętałem tę miejscówkę.

      Niektóre przydrożne drewniane budy z kawą są fantastyczne, z porządnym ekspresem i przesympatycznym właścicielem który potrafi zrobić z niego dobry użytek - w tej kategorii polecam Moon Saloon w Kanab, Utah.

      W rejonie Tucson polecam "Titan Missile Museum" - nawet jeśli ktoś niespecjalne się interesuje militariami, to sama możliwość zobaczenia z bliska ICBM w oryginalnym silosie, zejścia do wyrzutni, obejrzenia jak to wszysko było zorganizowane i porozmawiania z ludźmi, którzy tam służyli podczas Zimnej Wojny jest super-interesująca. Jeśli ktoś grał w Fallout, poczuje się jak u siebie.
      • jorn Re: O USA po ostatniej podróży 16.11.15, 11:48
        Ja w 2008 byłem na płd. zachodzie, w 2009 w Górach Skalistych i w Yellowstone. Zamiast kawy była tylko lura, jedynie w Starbucks dało się kupić coś, co przypominało prawdziwą kawę. W 2012 byłem na Florydzie i u Kubańczyków kawa była znakomita, gdzie indziej typowa lura. W 2014 roku w stanach Waszyngton i Oregon oraz w San Francisco nie było większego problemu z kupnem dobrej kawy, choć w wielu miejscach podawali tylko lurę.
        --
        Jorn van der Ar
        ---------------------------
        PiS = PZPR z kaczorem zamiast wrony

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka