Dodaj do ulubionych

Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA?

IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 01.07.01, 21:59
Dlaczego dajemy się w ten sposób traktować przez pracowników ambasady? Czy nie
żenuja Was takie sceny, jak kategoryczne i chamskie polecenia "ochrony" w
Krakowie, żeby stać po drugiej stronie ulicy? Dlaczego pozwalamy sobie żeby nam
wyznaczono godzinę rozmowy z Konsulem, a potem nikt nie protestuje kiedy
oczekiwanie na tenże termin opóźnia się o dwie godziny?
Dlaczego płaszczymy się przed tymi bufonami? pozwalamy zadawać sobie zbyt
osobiste pytania i czujemy sie jeszcze zobowiązani na nie odpowiadać?
Czy ktoś ma podobne doświadczenia jak ja? A w ogóle to czemunasz rząd pozwala
na fakt, że my za wizę musimy słono zapłacić , a Amisy przyjeżdżają do nas bez
równie drogiego haraczu? Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Rena Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.office.ih.pl 02.07.01, 17:43
      W konsulacie (!) w Krakowie nikt mnie nie poniżał ani nie opluwał. Wręcz
      przeciwnie, urzędnik amerykański był grzeczny i wesoły, ani przez chwilę nie
      odczułam żadnego paternalizmu. Za to towarzystwo rodaków nie było specjalnie
      miłe - pchali się jak na ostatni statek do Ameryki.
      Poza tym konsulat jest takim samym urzędem jak każdy inny - czy uważasz, że
      polscy urzędnicy są bardziej przyjaźni?
        • Gość: rafik Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.*.*.* 03.07.01, 15:58
          ostatnio przez to przeszedłem, ale w Warszawie.
          faktycznie ludzie pchają się jak na statek do ameryki.
          teksty w stylu (bo i z takimi się spotkałem) do konsula: "błagam pana, niech
          pan mi da wizę" są moim zdaniem poniżające.
          Mnie wkurzyło tylko to że muszę czekać (trzy godziny), że muszę oddać komórkę
          przed wejściem do konsulatu - przecież to przesada.
          ale poza tym było ok.
          Przecież na niektore pytania nie trzoeba odfpowieadać jeśli ktoś uważa że są
          zbyt osobiste.
          Gdy mnie konsul pytał o zaproszenie, czy też zarobki rodziców, powiedziałem że
          żadnego zaproszenia nie mam, a zarobki rodziców są tu zbędne bo sam pracuję.
          nie dałem mu żadnego wyciągu z banku.
          Tylko zaświadczenie z pracy.
          I wize dostałem, na 10 lat (mimo że właśnie skończyłem studia (nie informatyke)
          i mogłem być zagrożeniem, że jako wolny strzelec zostane tam na czarno.
          A jak przychodził kolo w skórze z teczką pełną papierów i przy każdym pytaniu
          się plątał, zamiast mówić wprost że nie ma, to wizy nie dostawał.
          Ale wrażnie generalne jest takie, że faktycznie mało osób dostaje wizy, siedząc
          kilka minut w sali, gdzie się rozmiawia z konsulem, większość, znakomita
          większość, odchodziła z kwitkiem.

          wkurzyłoby mnie tylko jedno, gdybym wizy nie dostał dlaczego muszę im płacić
          prawie 200 złotych. Tu rozumiem złość ludzi. kilka godzin straconych (minimum,
          gdy ktoś nie dojeżdża z daleka), wydane 200 złotych na opłatę wizową, a wizy
          brak.

          pozdrawiam
        • Gość: Mike Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 194.195.43.* 03.07.01, 18:05
          Gość portalu: Jerry napisał(a):

          > Rena a dostalas wize?
          > Czy to prawda ze niektorzy nawet nie musza rozmawiac z
          konsulem????

          Moj przypadek.
          Wyslalem wniosek do Warszawy. Zaproszono mnie "po odbior
          wizy w dogodnym dla mnie terminie" (telegram). Cala
          operacja trwala 20 minut. Wpuszczono mnie innym
          wejsciem, poza kolejka, nie zadawano zadnych pytan, nie
          musialem pokazywac nawet zaproszenia. Ze mna byla
          kumpela - razem lecielismy do USA (inny kierunek
          studiow) - procedura identyczna.
          Aha, dostalem od razu 10-latke.

          Za pierwszym razem jak bylem w Ameryce wszystko bylo
          superancko. Ale teraz (w kwietniu 2001) - dno. Urzednicy
          emigracyjni, celnicy - zachowanie doslownie jak
          w "Misiu" Barei. Obrzydliwa biurokracja i chamskie
          traktowanie. 2 godziny czekalem zeby wyjsc z lotniska.
          Jak ladowalem we Frankfurcie to odprawa zajela doslownie
          30 sekund!
        • Gość: Karmel Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 23:17
          Gość portalu: Jerry napisał(a):

          > Rena a dostalas wize?
          > Czy to prawda ze niektorzy nawet nie musza rozmawiac z konsulem????

          Wyjechałem do Stanów na letni kurs angielskiego - wize (turystyczna) dostałem w
          Krakowie, nie musiałem rozmawiać z konsulem, zaś babka z okienka zadała mi parę
          pytań. Ogólnie spoko, co nie zmienia mojej negatywnej opinii o amerykanach...


    • Gość: Maciek S Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.amdahl.com 10.07.01, 18:54
      Gość portalu: Siksa napisał(a):

      > Dlaczego dajemy się w ten sposób traktować przez
      pracowników ambasady? Czy nie
      > żenuja Was takie sceny, jak kategoryczne i chamskie
      polecenia "ochrony" w
      > Krakowie, żeby stać po drugiej stronie ulicy? Dlaczego
      pozwalamy sobie żeby nam
      >
      > wyznaczono godzinę rozmowy z Konsulem, a potem nikt
      nie protestuje kiedy
      > oczekiwanie na tenże termin opóźnia się o dwie
      godziny?
      > Dlaczego płaszczymy się przed tymi bufonami? pozwalamy
      zadawać sobie zbyt
      > osobiste pytania i czujemy sie jeszcze zobowiązani na
      nie odpowiadać?
      > Czy ktoś ma podobne doświadczenia jak ja? A w ogóle to
      czemunasz rząd pozwala
      > na fakt, że my za wizę musimy słono zapłacić , a Amisy
      przyjeżdżają do nas bez
      > równie drogiego haraczu? Co o tym myslicie?

      Chodzi Ci o ambasade i konsulat? Niestety to jest raczej
      teren dyplomatyczny USA w danym kraju (np. w Polsce).
      Jak wiec proponujesz rozwiazac problem? Oni na tym
      terenie moga zadawac dowolne pytania i dosc dowolnie sie
      zachowywac. Bezkarnie? A jak chcesz "ukarac" za cos
      takiego na czyims terenie? Jesli nie odpowiada Ci
      obsluga to mozesz zawsze zapytac o kogos innego... Ja
      jednak bym tego nie radzil.

      Jesli chodzi o sposob zadawania pytan i zachowan to
      tylko swiadczy o kulturze urzednikow. Po co sie zmagac z
      bucem. Odpowiedz grzecznie i z polotem a tamta osoba sie
      poczuje glupio i to wszystko z powodu jej wlasnego
      bucowatego zachowania. Kultury skutecznie uczy sie
      dobrym przykladem a uwagi niestety nie zawsze sa
      skuteczne i czesto moga zaszkodzic w takiej
      niewyrownanej relacji miedzy urzednikiem konsularnym a
      klientem.


      Pozdrawiam
      • Gość: URSUS Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.afour1.il.home.com 17.07.01, 23:24
        Pozdrowienia z Chicago! Przylecialem tu z Wawy 2 tygodnie temu. teraz czytam
        Was wszystkich i z niektorymi sie zgadzam a z niektorymi nie. Moze komos przyda
        sie moja historia.
        Podanie wyslalem 30 marca, list zapraszajacy mnie na rozmowe z konsulem
        (+wplata 185zl+inne pierdoly dostalem 2 czerwca. Rozmowa mial byc 12 czerwca.
        Spokojnie przygotowalewm jak najwiecej dokumentow i poszedlem do konsulatu.
        Kwestii wyjesnien - staralem sie o wize turystyczna, po to zeby pozwiedzac
        itp.Zadna "kontraktorka" mnie nie interesuje...:)Rozmowa z konsulem przebiegla
        bezproblemowo. dlaczego? Wydaje mi sie ze:
        -zaczalem po angielsku i to dopiero urzednik poprosil mnie o polskki (cytujac
        go : "ja chce pocwiczyc wasz jezyk" - mile,nie?)
        -mialem wszystkie dokumenty o ktore mnie poprosil
        -PRZEDE WSZYSTKIM bylem wyluzowany i usmiechniety. Jak idziecie na rozmowe z
        konsulem pamietajcie o pewnych cechach kazdego narodu. Do jednych z cech
        Amerykanow nalezy to ze staraja sie byc usmiechnieci (obojetne szczerze czy
        nie) i jak chcecie cos od nich (a chyba chcecie...:) to sie DOSTOSUJCIE!

        Dlaczego niektorzy w Ambasadzie sa dla nas niemili? Sorry, ja sie nie
        wywyzszam, ale jak pojdziecie na Piekna (Amb USA w WWA) to tyle hamstwa dawno
        nie widzialem. Chamstwa Polakow, nie u Amerykanow...Same Czeski i Mariany, co
        sciemniaja ze chca wize aby zobaczyc Las Vegas, cholera...Myslicie ze
        Amerykanie sa glupi? Wiadomo ze jak ktos pochodzi spod Bialegostoku, nigdy nie
        byl za granica, smierdzi od niego na 2 kilometry i stara sie o wize turystyczna
        to nie jedzie aby zobaczyc Sears Tower tylko aby pracowac. Moze kogos urazilem,
        to przepraszam, ale to ja 2 dni temu bylem na Jackowie i to ja widzialem "obraz
        Polaka"- chamstwo, dresiarstwo, prostactwo i syf! Na szczescie normalni Polacy
        mieszkaja juz poza Belmontem...
        Urzednik to urzednik. Pomysl czy ty rzucalbys polskimi wizami , powiedezmy w
        Bangladeszu? Ambasada i konsulowie sa po to aby to w ICH kraju byl porzadek, a
        nie tam gdzie sluza...Jedyna osoba w Ambasadzie ktora byla dla mnie niemila byl
        dresik i robotnik ktorzy nie chceili mie przepuscic aby siesc w sali czekajac
        na wezwanie do urzednika.
        Wize dostalem 25 czerwca i 28 wylecialem airFrance'm
        Gdybym mogl sie komus przydac (info o kupnie biletu, wizy )to piszcie:
        barbasie@polbox.com. Po prosu jesli moge komus pomoc (za darmo oczywisce)to
        bedie fajnie
        Janek
        • Gość: rafik Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.*.*.* 18.07.01, 14:06

          > -mialem wszystkie dokumenty o ktore mnie poprosil

          Ja nie miałem prawie żadnych dokumentów o jakie mnie prosił, a wize dostałem po 3
          minutach rozmowy, więc nie ma złotego środka i recepty.

          > -PRZEDE WSZYSTKIM bylem wyluzowany i usmiechniety.

          ja tez.
          >
          Myslicie ze
          > Amerykanie sa glupi? Wiadomo ze jak ktos pochodzi spod Bialegostoku, nigdy nie
          > byl za granica, smierdzi od niego na 2 kilometry i stara sie o wize turystyczna
          >
          > to nie jedzie aby zobaczyc Sears Tower tylko aby pracowac.

          to racja, ale i tak nie ma reguly, "normalni" ludzie tez nie dostaja.

          ps. a jak drogo dałeś za bilet???
          • Gość: Maciek S Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.amdahl.com 19.07.01, 21:02
            Gość portalu: rafik napisał(a):

            > Myslicie ze
            > > Amerykanie sa glupi? Wiadomo ze jak ktos pochodzi spod Bialegostoku, nigdy
            > nie
            > > byl za granica, smierdzi od niego na 2 kilometry i stara sie o wize turyst
            > yczna
            > >
            > > to nie jedzie aby zobaczyc Sears Tower tylko aby pracowac.
            >
            > to racja, ale i tak nie ma reguly, "normalni" ludzie tez nie dostaja.


            Jest! Poczytaj moj post. Pracuje w biurach w USA od wielu lat i to dziala jak zloty srodek na wszystkich.
            Nie mialem nigdy problemu. Przez telefon czasem istnialy, ale znikaly jak sie pojawilem osobiscie. Tacy
            sa Amerykanie a "normalny" to dla nich trochhe cos innego niz to co my Polacy rozumiemy jako
            "normalny" Obowiazuja inne normy. No moze nie tak bardzo inne bo slyszalem ze te same metody
            sprawdaja sie w firmach w Polsce. Slyszalem ze inwestycja w garnitur i wyglad bardzo poplaca w
            Polsce;)


            Pozdrawiam,
            Maciek

        • Gość: Maciek S Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.amdahl.com 19.07.01, 20:58
          Gość portalu: URSUS napisał(a):

          > -PRZEDE WSZYSTKIM bylem wyluzowany i usmiechniety. Jak idziecie na rozmowe z
          > konsulem pamietajcie o pewnych cechach kazdego narodu. Do jednych z cech
          > Amerykanow nalezy to ze staraja sie byc usmiechnieci (obojetne szczerze czy
          > nie) i jak chcecie cos od nich (a chyba chcecie...:) to sie DOSTOSUJCIE!



          Dokladnie o to chodzi Amerykanom. Taki jest standard. jesli ktos "wyjezdza" ze swoimi problemami
          to bedzie to dzialalo na kogos w urzedzie lub firmie w Polsce (no tak kiedys bylo) ale nie w USA na
          przecienego Amerykanina. Usmiech nie jest z reguly szczery ale ma byc na twarzy i sprawiac wrazenie ze
          osoba jest szczera. Dzien dobry ("How are you doing today?"), szczera "piatka" (tylko przy pierwszym
          powitaniu w biznesie) to standard, ktory stawia nowa osobe w dobrym swietle. Jesli sie tego czlowiek
          nie nauczy to bedzie czul sie obco a Amerykanin bedzie zadawal sobie pytanie: "co go trapi?", albo wrecz:
          "co on ukrywa?". Niestety dla wielu Polakow to jest niezrozumiale. A szkoda, to by sie przydalo i w
          Polsce... wszedzie a nie tylko w wyjatkowo "przyjaznych" miejscach.



          > Dlaczego niektorzy w Ambasadzie sa dla nas niemili? Sorry, ja sie nie
          > wywyzszam, ale jak pojdziecie na Piekna (Amb USA w WWA) to tyle hamstwa dawno
          > nie widzialem. Chamstwa Polakow, nie u Amerykanow...Same Czeski i Mariany, co
          > sciemniaja ze chca wize aby zobaczyc Las Vegas, cholera...Myslicie ze
          > Amerykanie sa glupi? Wiadomo ze jak ktos pochodzi spod Bialegostoku, nigdy nie
          > byl za granica, smierdzi od niego na 2 kilometry i stara sie o wize turystyczna
          >
          > to nie jedzie aby zobaczyc Sears Tower tylko aby pracowac. Moze kogos urazilem,


          Tu masz duzo racji bez urazy dla ludzi z roznych regionow. Fakt jest faktem ze jezeli ktos mowi ze jest z
          Bialegostoku, lub Zambrowa (Zambrow to amerykanska stolica Polski chyba obecnie... sadzac po New
          Jersey) to wiekszosc ludzi z tamtych regionow ni przyjezdza raczej na urlop tylko do pracy. Po prostu
          tamtejsze regiony Polski sa ubozsze i malo tam pracy (duze bezrobocie). To jest zrozumiale... ale nie tylko
          dla nas Polakow , ale rowniez dla konsulow. Owszem jest duzo ludzi (np. moja rodzina - chociaz ja
          jestem z Warszawy), ktorzy przyjezdzaja tutaj z Bialegostoku wylacznie by odwiedzic rodzine,
          zwiedzac i odpoczywac.


          Aby wiec sprawic dobre wrazenie i byc dosc wiarygodnym to radzilbym:

          1) Ubrac sie lepiej i czysto (np. w marynarke ale nie koniecznie - marynarka to nie Twoj styl ale w USA w
          biurach przyjmuje sie za standard zwiazany z szacunkiem wobec ludzi glownie klientow);
          2) Nie waniac na odleglosc alkoholem albo czyms innym nieprzyjemnym;
          3) Byc wypoczetym - zmeczeni ludzie zwykle sa nerwowi i ponurzy;
          4) Milo sie usmiechac i i byc uprzejmym ("prosze", "dziekuje", "prosze przodem" to juz nie tylko wymog
          kultury ale rowniez skutecznej etykiety w stosunku do Amerykanow).
          5) Miec papiery na miejscu;
          6) Byc otwartym i bez obaw oraz narzekan i skar;.
          7) Schowac sobie w kieszen prymitywne i chamskie odzywki.




          Pozdrawiam Cie, Janek. Zycze Ci udanego pobytu w USA. Rozejrzyj sie, bo jest bardzo duzo do
          zobaczenia.

          Maciek z New Jersey
    • Gość: Hania Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 216.104.228.* 24.07.01, 20:18
      Wlasnie. Nie tylko w ambasadzie, ale tez w konsulacie w Krakowie. Wybralam sie
      tam, zeby zalatwic tzw. wize sluzbowa bez widzenia sie z konsulem. Przyjechalam
      pociagiem o 8.00. Konsulat otwieraja kolo 8.30. O tej godzinie klebi sie tam
      dziki tlum. Chcialam dostac formularz wizowy. W skrzynce na formularze bylo
      pusto, wiec zapytalam pana z ochrony skad wziac taki formularz. Pan odepchnal
      mnie od wejscia i powiedzial, ze jak mu sie bedzie chcialo to go mi da. Po 15
      minutach rzeczywiscie przyniosl plik formularzy, wlozyl je do przezroczystej
      skrzynki przyczepionej na drzwiach i pozwolil laskawie ludziom, zeby je brali.
      Znow zapytalam go skad wziac druczek na oplate i numer konta. Kazal czekac i
      nie przeszkadzac. Po kolejnych 15 minutach wyszarpal z kieszeni marynarki trzy
      druki i gdybym nie byla blisko wejscia pewnie bym go nie dostala. Pobieglam na
      poczte, zaplacilam, wypelnilam wniosek. Co za pytania!! Czy jestes narkomanem,
      czy paralas/es sie prostytucja, bralas/es udzial w ludobojstwie, probowalas/es
      odebrac obywatelowi amerykanskiemu dziecko, migalas/es sie od sluzby wojskowej
      w Wietnamie (sic!). Ale co tam. Wypelnilam. Wracam - a tam kolejka juz siega do
      konsulatu niemieckiego i powoli z drugiej strony rozciaga sie do francuskiego.
      Co robia Amerykanie? Przez megafon - jak na pielgrzymkach lub manifestacjach -
      strasza kolejkowiczow, ze: 1. wezwa policje i was zgarnie za blokowanie ulicy
      (strasza nas nasza wlasna policja!!)2. zamkna konsulat na 3 tygodnie, bo w
      koncu sa obcym panstwem i nie obowiazuje ich polskie prawo, 3. osobom, ktore
      przyszly na spotkanie z konsulem nakazuja stac po drugiej stronie ulicy i
      czekac na wezwanie grupy (nie ma gdzie tam stac, bo sa tam jakies kramy), 4. na
      pozostalych wrzeszcza, zeby ustawili sie w pojedynczej kolejce.
      Co robia ludzie? Wielkie zamieszanie - krzycza na siebie: „Ustaw sie
      pojedynczo, bo przez Ciebie zamkna konsulat, kretynie!” itp.
      Wychodzi pan ochroniarz z konsulatu i odcina kolejke tuz przede mna:„Do tej
      osoby wszyscy beda obsluzeni. Rzeszta moze odejsc”.
      Wymijam pana i ustawiam sie przed nim. Jestem oststnia osoba, ktora zostanie
      przyjeta z kolejki. Udaje mi sie wreszcie wejsc do srodka. Oddycham z ulga. Ale
      juz-juz czai sie ochroniarz. Wyrywa mi torebke, mimo ze wlasnie chcialam ja
      otworzyc i wyjmuje z niej moja komorke. „Na teren konsulatu nie wolno wnosic
      komorek” - informuje. Przychodze do okienka. Pani naprawde mila. Przyjmuje
      wniosek, dokumenty, paszport - usmiecha sie, mowi dziekuje, prosze przejsc do
      Servisco.
      Mysle, ze to nie sama obsluga placowki i nie konsul, ale wlasnie ochroniarze sa
      tacy okropni. Wydaje im sie, ze skoro pracuja dla Amerykanow wszystko im wolno
      i dlatego tak pomiataja innymi ludzmi. Uwazaja, ze wszyscy marza o wyjezdzie do
      Ameryki lub jak ja nazywa Carlos Fuentes (znany pisarz meksykanski), Stanow
      Zjednoczonych Amnezji. Ja nie marze i pewnie nigdy bym sie tam nie wybrala,
      gdyby nie to, ze musze zawodowo. Wize dostalam do domu kurierem po dwoch
      tygodniach. I to by bylo tyle. Ale nie zapomne jak pomiatano moimi rodakami
      tylko dlatego, ze tam chca jechac. Za co sie Ci Amerykanie maja!! Powinni sie
      wstydzic, ze zatrudniaja takich niewychowanych ochroniarzy. Moze sa skuteczni,
      ale przede wszystkim chamscy. Jutro wylatuje i zastanawiam sie jak zachowuja
      sie celnicy na lotnisku. Ktos tu pisal na forum, ze odprawa trwa i trwa. Mam
      nadzieje, ze nie za dlugo :)) Bo zdaze sie rozmyslic i wroce do Polski :))
      • Gość: NJ Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 194.202.164.* 25.07.01, 09:23
        Hania

        Jestem obywatelem USA pracujacym obecnie w Niemczech i mam kilka komentarzy:


        > Wlasnie. Nie tylko w ambasadzie, ale tez w konsulacie w Krakowie. Wybralam sie
        > tam, zeby zalatwic tzw. wize sluzbowa bez widzenia sie z konsulem. Przyjechalam
        > pociagiem o 8.00. Konsulat otwieraja kolo 8.30. O tej godzinie klebi sie tam
        > dziki tlum. Chcialam dostac formularz wizowy. W skrzynce na formularze bylo
        > pusto, wiec zapytalam pana z ochrony skad wziac taki formularz. Pan odepchnal
        > mnie od wejscia i powiedzial, ze jak mu sie bedzie chcialo to go mi da.

        Tu jest typowa sytuacja bydla..., i bydlo trzeba traktowac jak.... bydlo.. a to
        ze akurat 2-5% ludzi sa normalni no niestety musz cierpiec i podziekuj za to
        bydlu ktore stoi przed ambasada nie pozwala ochronie zalatwiac ludzi
        kulturalnie...

        Po 15
        > minutach rzeczywiscie przyniosl plik formularzy, wlozyl je do przezroczystej
        > skrzynki przyczepionej na drzwiach i pozwolil laskawie ludziom, zeby je brali.

        I napewno wszyscy kulturalnie wzieli jeden po drugim tak???? watpie...
        podejrzewam ze scena byla taka jakby w latach 80 rzucili papier toaletowy do
        sklepy z artykulami szkolnymi..


        > Znow zapytalam go skad wziac druczek na oplate i numer konta. Kazal czekac i
        > nie przeszkadzac. Po kolejnych 15 minutach wyszarpal z kieszeni marynarki trzy
        > druki i gdybym nie byla blisko wejscia pewnie bym go nie dostala.

        - jak wyzej podziekuj bydlu...

        Pobieglam na
        > poczte, zaplacilam, wypelnilam wniosek. Co za pytania!! Czy jestes narkomanem,
        > czy paralas/es sie prostytucja, bralas/es udzial w ludobojstwie, probowalas/es
        > odebrac obywatelowi amerykanskiemu dziecko, migalas/es sie od sluzby wojskowej
        > w Wietnamie (sic!).

        Normalna procedura ..., nie wiem czemu sie dziwisz? Pytania jak w kazdym
        konsulacie na swiecie. Ja staralem sie o wize Rosyjska tam dopiero sa pytania ...


        Ale co tam. Wypelnilam. Wracam - a tam kolejka juz siega do
        >
        > konsulatu niemieckiego i powoli z drugiej strony rozciaga sie do francuskiego.
        > Co robia Amerykanie? Przez megafon - jak na pielgrzymkach lub manifestacjach -
        > strasza kolejkowiczow, ze: 1. wezwa policje i was zgarnie za blokowanie ulicy
        > (strasza nas nasza wlasna policja!!)2. zamkna konsulat na 3 tygodnie, bo w
        > koncu sa obcym panstwem i nie obowiazuje ich polskie prawo, 3. osobom, ktore
        > przyszly na spotkanie z konsulem nakazuja stac po drugiej stronie ulicy i
        > czekac na wezwanie grupy (nie ma gdzie tam stac, bo sa tam jakies kramy), 4. na
        >
        > pozostalych wrzeszcza, zeby ustawili sie w pojedynczej kolejce.
        > Co robia ludzie? Wielkie zamieszanie - krzycza na siebie: „Ustaw sie
        > pojedynczo, bo przez Ciebie zamkna konsulat, kretynie!” itp.


        Po pierwsze nie amerykanie wrzeszcza tylko polscy pracownicy ambasady
        amerykanskiej, po drugie jak bys proponowala zapanowac nad tlumem bez uzycia
        megafonu???? a po trzecie jak wiesz USA nie jest najbardziej lubianym krajem na
        swiecie i niestety musz zachowac pewna (byc moze dla ciebie dziwna) forme
        bezpieczenstwa

        > Wychodzi pan ochroniarz z konsulatu i odcina kolejke tuz przede mna:„Do t
        > ej
        > osoby wszyscy beda obsluzeni. Rzeszta moze odejsc”.

        Podejrzewam ze gdyby przyszlo 20 osob jak w normalnym kraju a nie 20 tysiecy to
        wszyscy by byli obsluzeni...


        > Wymijam pana i ustawiam sie przed nim. Jestem oststnia osoba, ktora zostanie
        > przyjeta z kolejki. Udaje mi sie wreszcie wejsc do srodka. Oddycham z ulga. Ale
        >
        > juz-juz czai sie ochroniarz. Wyrywa mi torebke, mimo ze wlasnie chcialam ja
        > otworzyc i wyjmuje z niej moja komorke. „Na teren konsulatu nie wolno wno
        > sic
        > komorek” - informuje.


        Normalna rzecz nie wolno wnosic elektroniki na tej samej zasadzie jak musisz
        wylaczac komputer podczas startu samolotu... kwestia bezpieczenstwa... to chyba
        logiczne


        Przychodze do okienka. Pani naprawde mila. Przyjmuj
        > e
        > wniosek, dokumenty, paszport - usmiecha sie, mowi dziekuje, prosze przejsc do
        > Servisco.
        > Mysle, ze to nie sama obsluga placowki i nie konsul, ale wlasnie ochroniarze sa
        >
        > tacy okropni.


        - zgadzam sie


        Wydaje im sie, ze skoro pracuja dla Amerykanow wszystko im wolno
        > i dlatego tak pomiataja innymi ludzmi. Uwazaja, ze wszyscy marza o wyjezdzie do
        >
        > Ameryki lub jak ja nazywa Carlos Fuentes (znany pisarz meksykanski), Stanow
        > Zjednoczonych Amnezji.


        byc moze, ale taka sama sytuacje widzisz u ochroniarzy na dyskotekach w klubach w
        sklepach mysla ze sa bogami, wierz mi ambasada nie jest wyjatkiem.

        Ja nie marze i pewnie nigdy bym sie tam nie wybrala,
        > gdyby nie to, ze musze zawodowo. Wize dostalam do domu kurierem po dwoch
        > tygodniach. I to by bylo tyle.


        Jezeli wyjezdzaz zawodowo to przeciez twoja firma moze zalatwic ci wize bez
        zadnego problemu..., mozna to zrobic poczta...


        Ale nie zapomne jak pomiatano moimi rodakami
        > tylko dlatego, ze tam chca jechac. Za co sie Ci Amerykanie maja!! Powinni sie
        > wstydzic, ze zatrudniaja takich niewychowanych ochroniarzy.

        Amerykanie?!?!?!? przeciez sama powiedzialas ze byli mili????


        Moze sa skuteczni,
        > ale przede wszystkim chamscy. Jutro wylatuje i zastanawiam sie jak zachowuja
        > sie celnicy na lotnisku. Ktos tu pisal na forum, ze odprawa trwa i trwa. Mam
        > nadzieje, ze nie za dlugo :)) Bo zdaze sie rozmyslic i wroce do Polski :))


        Zachowuja sie tak jak celnicy Polscy, Rosyjscy, Niemieccy i inni sa chamscy i
        mysla ze im wszystko wolno... Trwa dlugo bo JFK czy Newark to nie Okecie i
        przylatuje troche wiecej ludzi...


        Powodzenia w USA
        poz
        NJ
        • Gość: Hania Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 216.104.228.* 25.07.01, 11:03
          Gość portalu: NJ napisał(a):

          > Tu jest typowa sytuacja bydla..., i bydlo trzeba traktowac jak.... bydlo.. a to
          > ze akurat 2-5% ludzi sa normalni no niestety musz cierpiec i podziekuj za to
          > bydlu ktore stoi przed ambasada nie pozwala ochronie zalatwiac ludzi
          > kulturalnie...

          Chyba NJ mamy inne podejscie do ludzi. Nikogo nigdy w zyciu nie uwazalam za
          bydlo. I nazywanie w ten sposob ludzi, ktorzy staraja sie o wize do Ameryki to
          duza przesada. Wszystkim - niezaleznie od tego co robia i kim sa nalezy sie
          szacunek. Jesli nie szanujesz innych jak mozesz szanowac siebie? Ludzie pewnie by
          sie tak nie pchali, gdyby traktowano ich normalnie. Ale skoro Amerykanie
          reglamentuja swoje wizy, a do nas przyjezdzaja za darmo i bez wiz to cos jest nie
          tak. Nie rozumiem zachwytow niektorych Ameryka.

          > I napewno wszyscy kulturalnie wzieli jeden po drugim tak???? watpie...
          > podejrzewam ze scena byla taka jakby w latach 80 rzucili papier toaletowy do
          > sklepy z artykulami szkolnymi..

          Pewnie, ze sie rzucili, bo wlozyl do tej skrzynki moze 30 wnioskow, a ludzi bylo
          wiecej.

          > Pobieglam na poczte, zaplacilam, wypelnilam wniosek. Co za pytania!! Czy
          jestes narkomanem, czy paralas/es sie prostytucja, bralas/es udzial w
          ludobojstwie, probowalas/es odebrac obywatelowi amerykanskiemu dziecko,
          migalas/es sie od sluzby wojskowej w Wietnamie (sic!).
          >
          > Normalna procedura ..., nie wiem czemu sie dziwisz? Pytania jak w kazdym
          > konsulacie na swiecie. Ja staralem sie o wize Rosyjska tam dopiero sa pytania

          Normalna? To pytania jak z Paragrafu 22. Gdyby ktos mial cos na sumieniu to sie
          pewnie w formularzu nie przyzna. Ale dzieki tym pytaniom troche poprawil mi sie
          humor :))
          >
          >
          > Jezeli wyjezdzaz zawodowo to przeciez twoja firma moze zalatwic ci wize bez
          > zadnego problemu..., mozna to zrobic poczta...

          Owszem wniosek mozesz wyslac, ale paszportu nie. A w przypadku wizy sluzbowej
          skladasz wszystko od razu, bo nie widzisz sie z konsulem. Wiec albo jedzie z
          dokumentami sekretarka albo majac jeszcze cos do zalatwienia w Krakau jedziesz
          sam/sama :))
          >
          > Ale nie zapomne jak pomiatano moimi rodakami
          > > tylko dlatego, ze tam chca jechac. Za co sie Ci Amerykanie maja!! Powinni
          > sie
          > > wstydzic, ze zatrudniaja takich niewychowanych ochroniarzy.
          >
          > Amerykanie?!?!?!? przeciez sama powiedzialas ze byli mili????
          >
          Zatrudniony przez firme pracownik rzutuje na jej obraz. Niby dyplomaci to tacy
          swieci, a ochroniarze sami z siebie chamscy? A kto ich zatrudnil? Sami przyszli?
          Nie sadze, zeby pracownicy konsulatu nie wiedzieli jak zachowuja sie ochroniarze!!

          Na szczescie przesunal mi sie wyjazd, wiec bede dopiero za miesiac. Uff. Ale
          dziekuje za zyczenia powodzenia.
          NJ - moze dlatego tak sie bulwersuje, bo jezdzilam duzo po swiecie i nigdy mnie
          cos takiego nie spotkalo jak w konsulacie USA. Ale moze w samych Stanach jest
          lepiej :))
          • Gość: nj Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 194.202.164.* 25.07.01, 11:27
            Hania

            > Chyba NJ mamy inne podejscie do ludzi. Nikogo nigdy w zyciu nie uwazalam za
            > bydlo. I nazywanie w ten sposob ludzi, ktorzy staraja sie o wize do Ameryki to
            > duza przesada. Wszystkim - niezaleznie od tego co robia i kim sa nalezy sie
            > szacunek. Jesli nie szanujesz innych jak mozesz szanowac siebie? Ludzie pewnie
            > by
            > sie tak nie pchali, gdyby traktowano ich normalnie. Ale skoro Amerykanie
            > reglamentuja swoje wizy, a do nas przyjezdzaja za darmo i bez wiz to cos jest n
            > ie
            > tak. Nie rozumiem zachwytow niektorych Ameryka.

            Zyjes w idelanym swiecie... gratuluje, brak "bydla".... Ja niestety w takim nie
            zyje i wparwdzie musze przyznac ze nie bylem w konsulacie w Krakowie ale bylem w
            Warszawie i ... niestety ... wiekszosc to "bydlo". Jezeli chodzi
            o "reglamentacje" wiz to nie jest to jedyny kraj ktory to robi i niestety gdyby
            taka ilosc amerykanow chciala przyjechac do polski jak polakow do ameryki
            podejrzewam ze sytuacja na pewno bylaby odwrotna (tak apropos visa Rosyjska w USA
            kosztuje 150 USD) A odnosnie zachwytow Ameryka... no coz pojedziesz zobaczysz
            moze ci sie spodoba moze nie ... ale to juz kwestia osobista


            > Pewnie, ze sie rzucili, bo wlozyl do tej skrzynki moze 30 wnioskow, a ludzi byl
            > o
            > wiecej.

            Byc moze wlasnie w ten sposob chcieli ograniczyc ilosc ludzi?... Zadaniem
            ambasady nie jest tylko wydawanie wiz 24hr/dobe...


            > Normalna? To pytania jak z Paragrafu 22. Gdyby ktos mial cos na sumieniu to sie
            >
            > pewnie w formularzu nie przyzna. Ale dzieki tym pytaniom troche poprawil mi sie
            >
            > humor :))

            Dla osoby z polski jest to humor..., napewno sie zdziwisz ale amerykanie w wielu
            przypadkach napisali by prawde ... taki tam system i tak sa nauczeni - ludzie
            raczej nie klamia. Np. co mnie ogromnie zadziwilo to np podczas egzaminu na
            studiach profesor wychodzi z sali na godzine i nikt nie sciaga.... wiem ze w
            polsce to utopia ale tak jest sam to doswiadczylem i sam bylem niesamowicie
            zdziwiony...


            > Owszem wniosek mozesz wyslac, ale paszportu nie. A w przypadku wizy sluzbowej
            > skladasz wszystko od razu, bo nie widzisz sie z konsulem. Wiec albo jedzie z
            > dokumentami sekretarka albo majac jeszcze cos do zalatwienia w Krakau jedziesz
            > sam/sama :))

            tez mozna przynajmniej w Warszawie..

            > Zatrudniony przez firme pracownik rzutuje na jej obraz. Niby dyplomaci to tacy
            > swieci, a ochroniarze sami z siebie chamscy? A kto ich zatrudnil? Sami przyszli
            > ?
            > Nie sadze, zeby pracownicy konsulatu nie wiedzieli jak zachowuja sie ochroniarz
            > e!!

            Ambasada wynajmuje firme ochroniarska i ona zatrudnia ludzi.., ale czy myslisz ze
            inna firma byla by lepsza? Tak jak napisalem wczesniej ochroniaze w duzym
            stopniu sa tacy sami ... obojetnie co ochraniaja..


            > Na szczescie przesunal mi sie wyjazd, wiec bede dopiero za miesiac. Uff. Ale
            > dziekuje za zyczenia powodzenia.
            > NJ - moze dlatego tak sie bulwersuje, bo jezdzilam duzo po swiecie i nigdy mnie
            > cos takiego nie spotkalo jak w konsulacie USA. Ale moze w samych Stanach jest
            > lepiej :))

            A czy podczas twoich podrozy po swiecie widzialas takie zachowanie ludzi i takie
            tlumy jak widzisz pod konsulatem w Krakowie? (no moze jeden wyjatek - ewakuacja
            amerykanow z Vietnamu)

            poz

            NJ
              • Gość: NJ Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 194.202.164.* 25.07.01, 13:58
                Hania

                > Nie podobalo mi sie w konsulacie i juz!! Chcesz bronic Amerykanow - twoja
                > sprawa. Ale nie ludz sie, ze nawet z ichnim obywatelstwem beda Cie bronic, gdy
                > zajdzie taka potrzeba.

                Narazie robia to lepiej niz moja Polska strona z Polskim obywatelstwem:-)))

                > Poradz lepiej co warto zobaczyc w NJ, Bostonie i Filadelfii?

                Filadelfia - pomnik Rocky ;-)), Muzeum (zaraz przy pomniku) zapomnialem nazwe,
                South street, Downtown tez w miare interesujacy (ale Philly staje sie troche
                niebezpieczne) I konicznie zjesc Philly Cheesteake na South Street

                Boston - to taka amerykanska "europa" - port, stare miasto

                NJ - zalezy gdzie..., polnoc statula wolnosci i musisz konicznie przejechac
                granice stanu i poszwedac sie po NYC, poludnie Atlantic City, rowniez na trasie
                195 jest jedno z wiekszych wesolych misasteczek w USA (takze jezeli lubisz
                rollercaster to musisz tam pojechac)

                poz

                NJ
              • Gość: Mirko Turystyka w N.Jersey i okolicach. IP: *.union1.nj.home.com 30.07.01, 00:08
                Hania, jesli masz jeszcze czas - zalatw wize kanadyjska. (Posiadajac
                amerykanska, powinnas kanadyjska dostac bez trudnosci).
                Z N.J. via (stan) N.Jork jest kilka (no, tak...7-8) godzin jazdy nad wodospad
                Niagara, ktory jest ZNACZNIE ladniejszy od strony kanadyjskiej, skad zreszta
                juz tylko o godzine jazdy jest Toronto. Ten wodospad - to naprawde cud Swiata.
                Wesole miasteczko, o ktorym ktos tu wspominal to "6 Flags - Great Adventures" -
                - najwiekszy kicz jaki w zyciu widzialem. (Nie, nie bylem w Disneylandzie i
                nie wybieram sie.) Owszem - imponuje wielkoscia - jak wiele w USA - ale tak
                tych rozmaitych hustawek z kolejkami do nich jak i gipsowymi krasnalami. Wstep:
                $40. Parking: $10. Zarcia i picia nie wolno wnosic (sprawdzaja przy wejsciu) a
                na miejscu Cola po $3-4 + fryty za iles i na koniec dnia wrazenia ma sie
                naprawde conajmniej mieszane.
                W N.J. naprawde warto pojechac do parku Liberty. Ladne widoki, dosyc ubogie w
                sensie ekspozycji (ale jednak) muzeum imigracji, przejazdzka stateczkiem po
                rzece Hudson, oblegana "Lady Liberty". Wstep na teren parku jest bezplatny.
                Obok jest naprawde ladne muzeum techniki Liberty Science Center z najwiekszym
                na Swiecie kinem Imax. (Ostatni seans ok. 16-17). Cudo! W sumie: wypad na 3/4
                dnia a caly - jesli zdecydujesz sie przeplynac promem na (tzw. dolny) Manhattan.
                Atlantic City - na poludniu, ok. 2-3 godz. jazdy od (miasta) N.Y. jest ladne i
                procz plaz sa tam kasyna, deptak i sklepiki z dupersztykami. Tez raczej warte
                wyjazdu. Jezdzi tam mnostwo autobusow wycieczkowych za (doslownie) pare $, bo
                kasyna staraja sie sciagac naiwnych - przede wszystkim zreszta nudzacych sie
                emerytow...
            • Gość: NJ Re: Do NJ IP: 148.106.128.* 14.08.01, 09:40
              Gość portalu: Siksa napisał(a):

              > Straszny z ciebie cynik. Rżną nas na grubą kasę, do nas wjeżdżąją bezpłatnie a
              > i tak ich pełno wszędzie.

              A ty znow zaczynasz......

              Rosjanie tez rzna na gruba kase, podobnie jak kanadyjczycy, australijczycy itd
              itd itd.... takze USA nie jest w tym fakcie osamotnione..., kwestja tego ze do
              USA chca jechac wszyscy a do Rosji nie wielu... to nie cynizm tylko podsatawy
              ekonomii

              poz

              NJ
              • julianna Re: ambasada USA 14.08.01, 10:05
                Slyszalam, ze otwieraja nowa infolinie od sierpnia z numerem 0 700 ...
                Gratuluje pomyslu na biznes. Niedosc, ze za friko kasuja prawie 200 zl to teraz
                jeszcze zeby posluchac automatu bedziemy placic dolara za minutke
                • Gość: NJ Re: ambasada USA IP: 148.106.128.* 14.08.01, 10:25
                  Przeciez nikt ci nie kaze tam dzwonic.....

                  A poza tym jest to normalna rzecz w USA np jak skladasz aplikacje na studia to
                  placisz +/- 100USD jako koszty operacyjne co nie ma wplywu czy sie dostaniesz
                  czy nie...

                  Jak to mowia ... co kraj to obyczaj..

                  poz

                  NJ
                  • Gość: Siksa Proponuje arrival tax dla obywateli USA wysokości 200 PLN. IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 14.08.01, 12:04
                    Proponuję jak w tytule. Przecież nikt im nie każe się do nas pchać.

                    Tylko prosze nie wyskakiwać teraz z argumentem, ze są nam potrzebni turyści,
                    którzy zostawiają u nas kasę.

                    Amerykanie przyjeżdżają tylko z LP przewodnikiem, śpią w Budget Places i żrą
                    hamburgery ze swoich McSyfów ( z których zyski i tak transponowane są do firmy
                    matki w USA).

                    • Gość: nj Re: Proponuje arrival tax dla obywateli USA wysokości 200 PLN. IP: 148.106.128.* 14.08.01, 12:26
                      Gość portalu: Siksa napisał(a):

                      > Proponuję jak w tytule. Przecież nikt im nie każe się do nas pchać.
                      >
                      > Tylko prosze nie wyskakiwać teraz z argumentem, ze są nam potrzebni turyści,
                      > którzy zostawiają u nas kasę.
                      >
                      > Amerykanie przyjeżdżają tylko z LP przewodnikiem, śpią w Budget Places i żrą
                      > hamburgery ze swoich McSyfów ( z których zyski i tak transponowane są do firmy
                      > matki w USA).
                      >

                      Tak zgadzam sie z toba powinismy zachecac zeby do Polski przyjezdzali Rumunii,
                      Bulgarzy i Ukraincy oni zostawiaja pieniadze w Polsce. Bo przeciez Mariott az
                      sie roi od cywilizowanych Rumunow podobnie jak Bristol jest ulubionym miejscem
                      Bulgarow. Na dodatek powinnismy wprowadzic obowiazkowy nakaz jedzenia polskich
                      flakow dla odwiedzajacych gosci zagranicznych jak rowniez w slad krajow
                      karaibskich powinnismy tez wprowadzic "departure tax"

                      .... i wtedy zatesknimy za amerykanami ktorzy tylko przyjzdzaja zra i nic nie
                      zostawiaja...

                      poz

                      Nj
                      • Gość: Maciek S Re: Proponuje arrival tax dla obywateli USA wysokości 200 PLN. IP: *.amdahl.com 14.08.01, 21:51
                        Gość portalu: nj napisał(a):

                        > Gość portalu: Siksa napisał(a):
                        >
                        > > Proponuję jak w tytule. Przecież nikt im nie każe się do nas pchać.
                        > >
                        > > Tylko prosze nie wyskakiwać teraz z argumentem, ze są nam potrzebni turyś
                        > ci,
                        > > którzy zostawiają u nas kasę.
                        > >
                        > > Amerykanie przyjeżdżają tylko z LP przewodnikiem, śpią w Budget Places i ż
                        > rą
                        > > hamburgery ze swoich McSyfów ( z których zyski i tak transponowane są do f
                        > irmy
                        > > matki w USA).
                        > >
                        >
                        > Tak zgadzam sie z toba powinismy zachecac zeby do Polski przyjezdzali Rumunii,
                        > Bulgarzy i Ukraincy oni zostawiaja pieniadze w Polsce. Bo przeciez Mariott az
                        > sie roi od cywilizowanych Rumunow podobnie jak Bristol jest ulubionym miejscem
                        > Bulgarow. Na dodatek powinnismy wprowadzic obowiazkowy nakaz jedzenia polskich
                        >
                        > flakow dla odwiedzajacych gosci zagranicznych jak rowniez w slad krajow
                        > karaibskich powinnismy tez wprowadzic "departure tax"
                        >
                        > .... i wtedy zatesknimy za amerykanami ktorzy tylko przyjzdzaja zra i nic nie
                        > zostawiaja...
                        >
                        > poz
                        >
                        > Nj

                        "Departure tax" jest rowniez i w Kanadzie... tylko na lotniskach. Jest to
                        symboliczna oplata $10 (kanadyjskich).

                        A swoja droga to pewna zapora graniczna przydalaby sie przeciw tym "bogatym
                        turystom";) Chyba do tego sa wizy i oplaty nie?

                        MS
                  • julianna Re: ambasada USA 14.08.01, 14:13
                    kazdy kto chce wyjechac do USA bedzie musial tam zadzwonic wiec nie jest to
                    kwestia chcenia czy nie. Na dodatek GW pisze, ze ci ktorych wnioski dotra do
                    ambasady po wprowadzeniu procedury dostana je z powrotem i jeszcze raz beda
                    musieli wyslac zeby bylo zgodnie z procedura. Deliberoza czy cos?
                    • Gość: URSUS Re: ambasada USA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.01, 00:35
                      wrocilem z Wysp Bahama i tam tez maja ten podatek wyjazdowy (15$)
                      inna sprawa ze tez, jako obywatel Polski musialem miec wize na Bahamy, ktora
                      moglem zalatwic w Polsce, ale trwaloby to 1,5 miesiaca (witamy w Polsce).
                      Pojechalem wiec do Stanow, 2 dni po przylocie zadzwonilem do konsulatu Bahamow
                      w NYC, wyslalem paszport, 20 $, poczekalem tydzien i dostalem wize. Tyle.
                      Kolezanko Siksa, aole z Ciebie "mloda poetka". Zycie to pieniadze i ciezko jest
                      zyc jak sie tego nie rozumie. (oczywiscie, poprzedzajac nastepna dyskusje zycie
                      to cos wiecej- zeby nie bylo ze jak ze Stanow to jestem z gumy do zucia:)
                      Chicago? Super...
                        • Gość: Siksa Apeluję jedynie o wzajemnoć IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 09:15
                          Ten post z arrival tax był wyrazem mojego apelu o wzajemność .

                          Skoro nasza ambasada wchodzi do dupy obywatelom USA, żeby tylko im uprzyjemnic
                          i ułatwic pobyt, a nas szykanują w ich ambasadzie , należałoby wyrównac szansę.

                          Moj znajomy z Florydy, prawdziwy Amis, bez pochodzenia , korzeni itp, chciał
                          wybrać się do Polski. W ambasadzie w chicago załatwiali go szybko, sprawnie,
                          odpowiadali na wszystkie jego kretyńskie pytania, po 2 tyg przesłali mu
                          dodatkowo pakiecik pełen ulotek o naszych polskich atrakcjach. Po prostu
                          godnie. Wizy nie potrzebował, załątwiał coś w związku z wyjazdem małoletniej
                          córki.

                          Nas traktuje się jak bydło. Bush publicznie przyznaje, że nie wie, ze Polaków
                          obowiązuje wiza. W konsulacie w Krakowie pan niczym ZOMOWIEC z czasów głębokiej
                          komuny wrzeszczy na ludzi : WON na drugą stronę ulicy!!!
                          No i dodatkowo kosztuje to 200 PLN, teraz jeszcze idiotele itp.My też
                          powinniśmy wprowadzić 50 U$$ za wizę i idiotele, wtedy szybciutko Bush pod
                          naporem swoich obywateli pzrypomniałby sobieże mamy jeszcze wizy do US.

                          No więc dlaczego nasz rządzik ( kiedyś mieliśmy Rząd) pozwala na taki brak
                          wzajemności????
                          Apeluje o wzajemność.

                          Po drugie dla wszystkich tych, którzy zabierali tu głos szarfując hasłem
                          Bułgarzy, Rumuni itp.
                          Oczywiście że ci nie mieszkają w Marriocie, jak ktoś wspomniał, ale mieszkają w
                          innych miejscach, które robią na nich dobry interes, a pieniądze zostają w
                          kraju!!!!!!

                          Proszę zobaczyć w Krakowie hotel Alf. Było to stare biuro, pachnące płytą
                          pilśniową. Zrobiono tani hotel dla tychże nacji właśnie. dzisiaj jest
                          odnowione, wytynkowane, ładnie zagospodarowany ogód i mieszkają tam również
                          bardziej dystyngowani panowie , którzy przyjeżżają na targi w Chemobudowie oraz
                          AMERYKANIE polecają sobie to miejsce w Lonely planet.
                          Twierdzę, ze było to mozliwe jedynie dzięki Rumunom i Bułgarom. Poza tym nie
                          uogalniam, bardzo lubię Rumunów. Znam kilku fajnych dystyngowanych ludzi z
                          Bukaresztu.Ten margines , który żebra na ulicy nie reprezentuje większości
                          nacji, tak jak ten margines zalanych polaczków pod Sears Tower oraz kradnący w
                          niemieckich supermarketach przy granicy, też nie jest reprezentatywny dla nas.

                          A co do Marriotu, to podobnie jak McSyf w którym żrą Amisy, transponuje swoje
                          zyski do firmy matki w USA.Wiec nie ubolewam, ze stoi pusty.

                          No i po trzecie z tymi pogardzanymi nacjami, mamy stosunki konsularne na
                          zasadzie wzajemności. Bardzxo nie fair jest to że EU wymusza na
                          nas "uszczelnienie granic" przed tymi ludzmi, kiedy ewentualnie kiedyś
                          wejdziemy do EU.Skoro nam wolno jeżdzić do Bułgarii i Rumunii bez wiz, dlaczego
                          mamy się od nich odgradzać.
                          • Gość: NJ Re: Apeluję jedynie o wzajemnoć IP: 148.106.128.* 15.08.01, 09:46
                            jakby kolejki pod konsulatem w NY lub w Chicago byly takie same jak pod
                            ambasada w Wwie napewno stosunek bylby inny.

                            Jezli masz problem z prawem odnosnie wiz zwroc sie do Ministerstwa Spraw
                            Zagranicznych w POLSCE a amerykanie nie maja nic do tego

                            Twoj apel jest powiedzmy malo inteligentny jezeli chodzi o "wzajemnosc" na
                            zaszdzie wzajemnosci mozna rozwinac np. na McDonald''s jezeli USA otworzy 20 w
                            PL, to PL powinna otwozyc 20 restauracji "chlopskie jadlo" tak? albo jak
                            amerykanie exportuja towarow na pewna sume do Pl do Pl powinna eksportowac
                            identyczna sume towarow do USA? I juz jest rozwiazany problem budzetu w Polsce
                            i 100% balance of trade.... kurde ze ja na to nie wpadlem wczesniej.

                            Twoje opinie sa bardzo zawezone mam nadzieje ze to nie idzie w parze z umyslem

                            poz
                            Nj
                            • Gość: Siksa Drogi NJ IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 10:14
                              Ty jesteś ekonomistą, ja jestem ekonomistą, więc nie bedziemy sobie mydlic oczu
                              że można na zasadzie wzajemności zrobić coż ze strumieniem inwestycji ,
                              eksportem importem itp.Nie przytoczymy teorii o indukowaniu pzrepływów itp.OK?


                              Chodzi mi o wzajemnie takie same TRAKTOWANIE obywateli.Tylko i wyłacznie o
                              aspekt ludzkiego podejścia do ludzi. Skoro biurokracja amerykańska podchodzi
                              nie ludzko do Polaków, to dlaczego my mamy podchodzić do nich ludzko, ułatwiać,
                              znosic wizy , załatwiać szybko itp. Oni nas buch obuchem po głowie opłatami, to
                              my mamy niczym bezpański kundel lizac rękę , która nas krzywdzi?

                              A tak między nami mówiąć to starsznie lubię chłopskie jadło. Próbowałeś
                              naleśniki waniliowe?

                              • Gość: NJ Re: Drogi NJ IP: 148.106.128.* 15.08.01, 10:32
                                Traktuja tak jak na to zasluguja.... (a przynajmniej przewazajaca wiekszosc) w
                                tym watku juz pisalem na temat zachowania "bydla" ... poczytaj

                                Nie obrazajac nikogo ekonomista i ekonomista...., w Polnocnej Korei tez sa
                                ekonomisci :-))))))

                                Chlopskie jadlo jest ok

                                poz
                                Nj
                                • Gość: Yankee Re: Drogi NJ IP: *.warburg.com 15.08.01, 18:29
                                  Hi NJ. Nie powinienes nawet zawracac sobie dupy ta dyskusja, a Siksa ma
                                  zupelnie poprzewracane w glowie. Mieszkam od 15 lat w Stanach, jestem
                                  obywatelem, i widze jak Polacy sie zachowuja tutaj. Ja bym wprowadzil jeszcze
                                  wiekszy podatek zaporowy dla tych wsyzstkich pseudo Polakow ktorzy niszcza nam
                                  opinie na calym swiecie. A ponadto komus sie naprawde cos poknocilo w sprawie
                                  kulturalnej odprawy w polskich konsulatach. Ja od lat zalatwiam formolnosci w
                                  konsulacie w New Yorku i jestem tu traktowany jak bydlo, nie mowiac o tym ze
                                  kazda mala usluga kosztuje kupe pieniedzy. A polscy urzednicy zachowuja sie jak
                                  ta przyslowiowa "sprzedawczyni ze Spolemowskiego sklepu" w latach 70-tych. I
                                  gdzie jest ta sprawiedliwosc? Apropos, nikt nie prosi Polakow zeby sie pchali
                                  do ambasady w Warszawie czy Krakowa. Jak ich tysiace chce wyjezdzac to musz
                                  placic. Wyobrazam sobie setki tysiecy Rumunow, Bulgarow i Afganow okupujacych
                                  polskie konsulaty. Juz widze jacy kulturalni byliby polscy urzednicy. Trzymam z
                                  toba NJ.
                                    • Gość: Yankee Re: Drogi Yankee IP: *.warburg.com 15.08.01, 21:02
                                      to po co sie Polacy pchaja do tego przybytku? Nich ich o to nie prosi. Jak sie
                                      tak martwisz, jak was tam traktuja to zacznij pisac listy do Polakow, zeby
                                      przestali marudzic i zaniechali wyjazdow do Stanow, moze wtedy Bush sie
                                      "ulituje" i wpusci ich bez wiekszej oplaty. Amerykanie beda szczesliwi kiedy
                                      Polacy przestana ich "napastowac" w ambasadzie i klamac ze jada na wakacje, a
                                      potem tyraja na budowach i sprzataja Zydom ubikacje.
                                      • Gość: Mirko Imigracja IP: *.union1.nj.home.com 16.08.01, 04:30
                                        Yankee, czys ty bracie zdurnial, ze takie rzeczy piszesz z stylu "jak nie chca
                                        to niech nie przyjezdzaja"?
                                        A mozes Ty tu sam z Emiratow Arabskich zaimigrowal?
                                        Sprzatanie zydowskich kibli jest wkalkulowanym w porzadne wakacje ryzykiem
                                        prawdziwego turysty.
                                        Jakby Swiat byl sprawiedliwy to...itd.

                                        Smuci tylko, jakto zawsze biedny dostaje w dupe, ma pod gorke do szkoly
                                        i jeszcze wiatr w oczy, a na koncu jak zadzwoni, ze wraca, to mu mowia, zeby
                                        nie wracal, bo rzeka chalupe, stodolke i Malucha zabrala.

                                        Nie przejmuj sie, Ci co w koncu zaczynaja mowic po angielsku i rozumiec co sie
                                        dookola nich dzieje koncza kiedys sprzatac te kible.
                                        Na ich miejsce przyjezdzaja inni a calosc jest elegancko wkalkulowana w
                                        amerykanska ekonomie. Ciekawe co byloby jakby pewnego pieknego poniedzialku
                                        tych 10 czy 15 mil. nielegalnych zamiast do "mapowania" i trawnikow pojechalo
                                        na lotniska, tak jak wymaga tego od nich prawo.

                                        Niemcy tez maja trudne dylematy czy wpuscic wiecej Polakow, Rosjan czy Hindusow
                                        i Wietnamczykow. Tyle, ze oni mowia o tym bez kompleksow. Amerykanie na
                                        imigracje odpowiadaja zaporami i podnoszeniem oplat, tyle ze
                                        indywidualnych "Bolkow" traktuja troche lepiej niz sasiedzi Szwaby nas.
                                        • Gość: Yankee Re: Imigracja IP: *.warburg.com 16.08.01, 16:17
                                          jesli nasi turysci wkalkuluwuja ryzyko sprzatania i pracy na budowie to po co
                                          ta cala dyskusja o tym jak Amerykanie nas strasznie traktuja w ambasadzie !!!
                                          Ja nie mam nic przeciw temu zeby przyjechac, "posprztac", i zarobic. Ja nie
                                          lubie tylko jak sie udaje, ze jestesmy tacy cywilizowani i wyjezdzamy tylko do
                                          Stanow, zeby sobie pozwiedzac Manhattan, polezec na plazy w Miami, czy pojsc na
                                          przechadzke w LA. Wszystko powinno byc wkalkulowane w ryzyko, wlaczywszy
                                          chamskich polskich straznikow w ambasadzie amerykanskiej, wysokie oplaty, i
                                          robote za $5 na godzine w Stanach. Kazdy robi to co chce. Chcesz Ameryki to
                                          plac. Chcesz siedziec w Polsce, to nie plac. Chcesz jechac do Szwabow i byc
                                          opluwany to jedz.
                          • Gość: Jogurt A ja tez apeluję jedynie o wzajemnosc ! IP: 195.136.21.* 16.08.01, 17:49
                            Ha! Ha! Ha!

                            A moze teraz pozwolcie, zeby sie wypowiedzial prawdziwy Amis (bez pochodzenia,
                            korzeni itp.) pracujac w Polsce...

                            Sorry NJ, ale zgadzam sie z Siksa - musi byc wzjamnosc miedzy stronami.
                            USA musi wprowadzic takie same przepisy wizowe dla Polakow, jakie istnieja dla
                            ich wlasnych obywateli, przyjezdzajac do Polski.
                            A wiec:
                            Polacy musza miec prawo bezwizowego wjazdu do USA.
                            Oczywiście, stempelek w paszporcie na lotnisku pozwoli wylacznie na wjazd nie
                            dluzszy niz 3 miesiace. (viz. NJ).
                            Po uplywie 3 miesiecy, jezeli beda chciec zostac dluzej, beda musieli opuscic
                            USA i wrocic do Polski, aby tam ubiegac sie o dalszy pobyt, poniewaz wizy nie
                            beda przedluzane na terenie USA - mozna to tylko zrobic w kraju stalego
                            zamieszkania (No co? Trzeba jak dla obywateli USA w Polsce!).
                            Nastepnie (ale tylko teoretycznie) w ciagu 48 godzin, beda musieli zglosic sie
                            meldowac na Policji, ale poniewaz praktycznie ten zwyczaj nie jest
                            przestrzegany obecnie w Polsce, (chociaz prawo tak wciaz wymaga), w duchu
                            wzajemnosci nie powinnismy go wymagac od Polakow w USA.

                            Wiadomo, ze wizyty w USA dla Polakow beda wylacznie trzymiesieczne, poniewaz
                            Polacy jedynie wyjezdzaja do USA w celach turystycznych...
                            Ale gdyby sie tak zdazylo, ze jakis Polak chcialby jechac do pracy w USA -
                            legalnie - to wtedy musieliby, (caly czas w celach wzajemnosci) wykupic w
                            konsulacie USA w Warszawie czy Krakowie, wize za ok.180 USD, wazna tylko na
                            rok. Po roku, gdyby odnowili sobie pozwolenie na dalsza prace w USA, musieliby
                            wrocic po nastepna roczna wize do Polski, poniewaz, jak zauwazylem wyzej, wize
                            mozna tylko przedluzyc w kraju stalego zamieszkania.
                            Chyba ze beda chcieli zalatwic sobie karte czasowego pobytu (2 lata pobytu,
                            zalatwione na miejscu), jak Jogurty obecnie w Polsce.
                            Wtedy beda potrzebne 15 rodzaje dokumentow, od kserokopii paszportu do aktu
                            urodzenia, przez 2 zdjecia z widocznym lewym uchem (uchem???) i dlugie godziny
                            w Amerykanskim urzedzie d.s. cudzoziemcow, gdzie powinny dla nich byc
                            odtworzone sceny i ogolne podejscie do petentow, jakie odbywaja sie w urzedzie
                            o podobnej nazwie, mieszczac sie na Andersa 30 w Warszawie. A juz nie bede
                            wspominal o badaniach i opiniach z rejestru sadowego, CIA i lokalnej Policji,
                            ta ostatnia, ktora bedzie badac czy ubiegajacy sie o pobyt w USA ma kontakt ze
                            swiatem przestepczym na podstawie odpowiedzi na pytania o kontakty z sasiadami
                            z bloku.

                            I wtedy naprawde bedzie wzajemnosc!

                            Jako "jogurt" bez Polskiego pochodzenia, ktory sie nauczyl po Polsku (nie do
                            konca, wiec z gory przepraszam za bledne konstrukcje gramatyczne...) uzerajac
                            sie w kolejkach po roznych urzedach warszawskich , niestety nie moge sobie
                            pozwolic na luksus pokazywania paszportu Amerykanskiego na JFK a Polskiego na
                            Okeciu. Wiec troche sie znam na tym co "prawdziwi" Jogurci musza tu robic, żeby
                            zalatwic sobie pobyt.

                            Aha, a co do oplat konsularnych, uwazam ze powinny byc zniesione.
                            W zamian, turysci z Polski beda proszeni przy wyjezdzie z USA o 19% wszystkich
                            zarobionych pieniedzy (oczywiście, po potraceniu 22% na ZUS) jako podatek od
                            dochodu.

                            After all, we do hold these truths to be self-evident, that all men were
                            created equal...


                            Jogurt
                            • Gość: Yankee Re: A ja tez apeluję jedynie o wzajemnosc ! IP: *.warburg.com 16.08.01, 18:26
                              you''re one stupid asshole who doesn''t have a slightest idea what is talking
                              about. Shove your moranic ideas into your fuckin'' ass. You better stay there
                              for ever, because there ain''t place for bloody scoundrels like you in States.
                              If you want everybody to be equal, why don''t you move to China, or donate all
                              your dough to the Polish government, so they can pay themselves higher
                              salaries. You should commit yourself, because it surely feels like your mind''s
                              got completely interrupted. Cheers.
                            • Gość: Mirko Re: A ja tez apeluję jedynie o wzajemnosc ! <-Brawo Jogurt! IP: 65.206.44.* 16.08.01, 18:53
                              ...czyli dokladnie tak jak USA traktuja Niemcow, Slowakow i inme sex-blond-
                              polodowcowe-Szwedki.
                              (Szatynki i pozostalych z odpowiednimi paszportami tez.)
                              Opisales dokladnie system jakim Amerykanie obejmuja w tej chwili 29 krajow,
                              (glownie EU), ktorym pozwalaja wjezdzac na 90 dni bez wizy.
                              Taki wlasnie pobyt - typowo turystyczny - nie pozwala na ZADNA zmiane statusu,
                              (zadne "zielone karty", kursy, szkoly, wizy H1, biznesowe z powodu interesow
                              ktore sie w miedzyczasie szczesliwie napatoczyly w trakcie zwiedzania itd) - w
                              tym celu trzeba wyjechac i stawic sie przed oblicze konsula.
                              Przekraczajac 90 dni ma sie duza szanse na bycie zawroconym przy ponownym
                              wjezdzie. Proste i skuteczne.
                              Rozni tacy NJ, Macki S. i inni Yankee wytwarzajacy swoje wlasne kultury na ten
                              temat na tym forum, tepiacy slowem ciemnych rodakow, ktorzy najwyraznie nie
                              wiedza co to paszport, wiza i granica, polecajac im zostanie w domu zamiast
                              protestowania na kolejne patenty administracji amerykanskiej w rodzaju
                              wyszarpywania kolejnych bodaj $10 za przymusowe dzwonienie do konsula USA w
                              celu uzyskania przywileju wyslania temuz 190 zl. itd.. - powinni dokladnie
                              wczytac sie w Twoja wypowiedz a potem popatrzec na kazdego "jogurta" obok
                              siebie - jak na rownego w prawach i obowiazkach czlowieka - niezaleznie od
                              religii, koloru skory i kraju z ktorego pochodzi. Teoretycznie - z tego
                              podstawowego i historycznego amerykanskiego prawa wywodza sie wszystkie inne.

                              Amerykanie potrzebuja wizy do Indii. Hindusi potrzebuja do Stanow. Amerykanie
                              nie potrzebuja wizy do Wloch, Wlosi nie potrzebuja do USA, Amerykanie nie
                              potrzebuja wizy do Polski, Polacy.... itd, itd...
                              • Gość: Mirko Do IDIOTY yankiego IP: 65.206.44.* 16.08.01, 19:01
                                "Yankee", bezpanstwowy (bezkulturowy) baranie.
                                To dobrze, ze przestales pisac po polsku, bo wtedy mniej smierdzisz.
                                Jestes DOKLADNIE typem wulgarnego, tepego jak siekiera znaleziona na miedzy
                                Polaka jakiego opisales wczesniej z pogarda.
                                Masz lustro w poblizu klawiatury?

                                Klniesz po angielsku tak, ze od razu widac z kim sie zadajesz i co tam robisz.
                                Jestes po prostu przegranym zyciowo dupkiem zolednym.



                                  • Gość: Yankee od yankiego IP: 65.206.44.* 16.08.01, 19:34
                                    To everybody/
                                    do wszystkich:

                                    I AM A COMPLETE IDIOT AND MORON!

                                    Jestem skonczonym idiota i becwalem!

                                    Przeparaszam, za swoj poprzedni wulgarny post.
                                    Jestem jeszcze troche pijany po wczorajszej imprezie z jakimis nieznajomymi.

                                    Na bezrobociu w Stanch, stac mnie tylko na tanie alkohole, ktore w USA sa
                                    duzo drozsze niz w Polsce.
                                    Moze wiec powinienem wrocic...

                                    Czy moj komp bedzie dzialal w Polsce?
                                    Przepraszam raz jeszcze,

                                    Yankee ("doodle")
                                  • Gość: Mirko Do yankiego IP: 65.206.44.* 16.08.01, 19:34
                                    No i widzisz kolego Yankee jak to dobrze wytrzezwiec?
                                    Ciesze sie, ze Ci pomoglem.

                                    Tym samym zegnam sie ze wszystkimi, bo jest to moja ostatnia wypowiedz.
                                    Wszystkie inne, pozniejsze posty, podpisane "Mirko" to beda tylko zazdrosni-
                                    zalosni
                                    podrabiacze.
                                    3-majcie sie.
                                    • Gość: Mirko Re: Do yankiego IP: *.warburg.com 16.08.01, 20:26
                                      Yankee,

                                      wybacz. Ja tak strasznie chce jechac do Ameryki, ze juz sam nie wiem co pisze.
                                      Zaplace kazde pieniadze, tylko pomoz mi dostac wize, a najlepiej zielona karte.
                                      Jak bedzie trzeba to nawet pojde do lozka z jednym z tych ochydnych ochraniarzy
                                      z ambasady amerykanskiej. Bede wzorem Polaka w USA. Bede zwiedzal i tylko od
                                      czasu do czasu pracowal. A potem wroce potulnie do kraju i bede rozpamietywal
                                      do konca zycia o pobycie za oceanem.

                                      Mirko
                              • Gość: NJ Re: A ja tez apeluję jedynie o wzajemnosc ! <-Brawo Jogurt! IP: 148.106.128.* 17.08.01, 11:50
                                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                > ...czyli dokladnie tak jak USA traktuja Niemcow, Slowakow i inme sex-blond-
                                > polodowcowe-Szwedki.
                                > (Szatynki i pozostalych z odpowiednimi paszportami tez.)
                                > Opisales dokladnie system jakim Amerykanie obejmuja w tej chwili 29 krajow,
                                > (glownie EU), ktorym pozwalaja wjezdzac na 90 dni bez wizy.
                                > Taki wlasnie pobyt - typowo turystyczny - nie pozwala na ZADNA zmiane statusu,
                                > (zadne "zielone karty", kursy, szkoly, wizy H1, biznesowe z powodu interesow
                                > ktore sie w miedzyczasie szczesliwie napatoczyly w trakcie zwiedzania itd) - w
                                > tym celu trzeba wyjechac i stawic sie przed oblicze konsula.
                                > Przekraczajac 90 dni ma sie duza szanse na bycie zawroconym przy ponownym
                                > wjezdzie. Proste i skuteczne.
                                > Rozni tacy NJ, Macki S. i inni Yankee wytwarzajacy swoje wlasne kultury na ten
                                > temat na tym forum, tepiacy slowem ciemnych rodakow, ktorzy najwyraznie nie
                                > wiedza co to paszport, wiza i granica, polecajac im zostanie w domu zamiast
                                > protestowania na kolejne patenty administracji amerykanskiej w rodzaju
                                > wyszarpywania kolejnych bodaj $10 za przymusowe dzwonienie do konsula USA w
                                > celu uzyskania przywileju wyslania temuz 190 zl. itd.. - powinni dokladnie
                                > wczytac sie w Twoja wypowiedz a potem popatrzec na kazdego "jogurta" obok
                                > siebie - jak na rownego w prawach i obowiazkach czlowieka - niezaleznie od
                                > religii, koloru skory i kraju z ktorego pochodzi. Teoretycznie - z tego
                                > podstawowego i historycznego amerykanskiego prawa wywodza sie wszystkie inne.
                                >
                                > Amerykanie potrzebuja wizy do Indii. Hindusi potrzebuja do Stanow. Amerykanie
                                > nie potrzebuja wizy do Wloch, Wlosi nie potrzebuja do USA, Amerykanie nie
                                > potrzebuja wizy do Polski, Polacy.... itd, itd...


                                czy ty sie aby dobrze wczytales w wypowiedz jogurta????

                                poz
                                Nj
                            • Gość: NJ Re: A ja tez apeluję jedynie o wzajemnosc ! IP: 148.106.128.* 17.08.01, 10:14
                              Gość portalu: Jogurt napisał(a):

                              > Ha! Ha! Ha!
                              >
                              > A moze teraz pozwolcie, zeby sie wypowiedzial prawdziwy Amis (bez pochodzenia,
                              > korzeni itp.) pracujac w Polsce...
                              >
                              > Sorry NJ, ale zgadzam sie z Siksa - musi byc wzjamnosc miedzy stronami.
                              > USA musi wprowadzic takie same przepisy wizowe dla Polakow, jakie istnieja dla
                              > ich wlasnych obywateli, przyjezdzajac do Polski.
                              > A wiec:
                              > Polacy musza miec prawo bezwizowego wjazdu do USA.
                              > Oczywiście, stempelek w paszporcie na lotnisku pozwoli wylacznie na wjazd nie
                              > dluzszy niz 3 miesiace. (viz. NJ).
                              > Po uplywie 3 miesiecy, jezeli beda chciec zostac dluzej, beda musieli opuscic
                              > USA i wrocic do Polski, aby tam ubiegac sie o dalszy pobyt, poniewaz wizy nie
                              > beda przedluzane na terenie USA - mozna to tylko zrobic w kraju stalego
                              > zamieszkania (No co? Trzeba jak dla obywateli USA w Polsce!).
                              > Nastepnie (ale tylko teoretycznie) w ciagu 48 godzin, beda musieli zglosic sie
                              > meldowac na Policji, ale poniewaz praktycznie ten zwyczaj nie jest
                              > przestrzegany obecnie w Polsce, (chociaz prawo tak wciaz wymaga), w duchu
                              > wzajemnosci nie powinnismy go wymagac od Polakow w USA.
                              >
                              > Wiadomo, ze wizyty w USA dla Polakow beda wylacznie trzymiesieczne, poniewaz
                              > Polacy jedynie wyjezdzaja do USA w celach turystycznych...
                              > Ale gdyby sie tak zdazylo, ze jakis Polak chcialby jechac do pracy w USA -
                              > legalnie - to wtedy musieliby, (caly czas w celach wzajemnosci) wykupic w
                              > konsulacie USA w Warszawie czy Krakowie, wize za ok.180 USD, wazna tylko na
                              > rok. Po roku, gdyby odnowili sobie pozwolenie na dalsza prace w USA, musieliby
                              > wrocic po nastepna roczna wize do Polski, poniewaz, jak zauwazylem wyzej, wize
                              > mozna tylko przedluzyc w kraju stalego zamieszkania.
                              > Chyba ze beda chcieli zalatwic sobie karte czasowego pobytu (2 lata pobytu,
                              > zalatwione na miejscu), jak Jogurty obecnie w Polsce.
                              > Wtedy beda potrzebne 15 rodzaje dokumentow, od kserokopii paszportu do aktu
                              > urodzenia, przez 2 zdjecia z widocznym lewym uchem (uchem???) i dlugie godziny
                              > w Amerykanskim urzedzie d.s. cudzoziemcow, gdzie powinny dla nich byc
                              > odtworzone sceny i ogolne podejscie do petentow, jakie odbywaja sie w urzedzie
                              > o podobnej nazwie, mieszczac sie na Andersa 30 w Warszawie. A juz nie bede
                              > wspominal o badaniach i opiniach z rejestru sadowego, CIA i lokalnej Policji,
                              > ta ostatnia, ktora bedzie badac czy ubiegajacy sie o pobyt w USA ma kontakt ze
                              > swiatem przestepczym na podstawie odpowiedzi na pytania o kontakty z sasiadami
                              > z bloku.
                              >
                              > I wtedy naprawde bedzie wzajemnosc!
                              >
                              > Jako "jogurt" bez Polskiego pochodzenia, ktory sie nauczyl po Polsku (nie do
                              > konca, wiec z gory przepraszam za bledne konstrukcje gramatyczne...) uzerajac
                              > sie w kolejkach po roznych urzedach warszawskich , niestety nie moge sobie
                              > pozwolic na luksus pokazywania paszportu Amerykanskiego na JFK a Polskiego na
                              > Okeciu. Wiec troche sie znam na tym co "prawdziwi" Jogurci musza tu robic, żeby
                              >
                              > zalatwic sobie pobyt.
                              >
                              > Aha, a co do oplat konsularnych, uwazam ze powinny byc zniesione.
                              > W zamian, turysci z Polski beda proszeni przy wyjezdzie z USA o 19% wszystkich
                              > zarobionych pieniedzy (oczywiście, po potraceniu 22% na ZUS) jako podatek od
                              > dochodu.
                              >
                              > After all, we do hold these truths to be self-evident, that all men were
                              > created equal...
                              >
                              >
                              > Jogurt



                              jestem za:-)))))))) wtedy moze ludzie jak siksa zatesknia za stara wersja wizowa:-
                              )))

                              NJ
                                  • Gość: Siksa Chyba więcej IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 12:26
                                    Myślę że duzo więcej. Powiedziałabym że nawet z 40 %. W kręgu moich znajomych
                                    jest to ok 20 osób. Wszyscy tutaj bardzo dobrze zarabiają i do US jeżdża tylko
                                    dla odpoczynku, zabawy, przyjemności, wina, wybrzeży South Carolina i Padre
                                    Island, żeby kupic trochę ciuchów na wysprzedaży w NY i nowe rakiety Wilsona na
                                    Florydzie i najnowsze książki A.Haileya zanim za 5 lat ukażą się w Polsce.

                                    Wbrew pozorom tych ludzi bedzie coraz więcej. Ile jest tych młodych wilczków w
                                    zachodnich korporacjach, którzy ciężko pracują , są bardzo godziwie
                                    wynagradzani i szukają fantastycznych wakacji.Dużo.
                                    • Gość: NJ Re: Chyba więcej IP: 148.106.128.* 17.08.01, 12:39
                                      Gość portalu: Siksa napisał(a):

                                      > Myślę że duzo więcej. Powiedziałabym że nawet z 40 %. W kręgu moich znajomych
                                      > jest to ok 20 osób. Wszyscy tutaj bardzo dobrze zarabiają i do US jeżdża tylko
                                      > dla odpoczynku, zabawy, przyjemności, wina, wybrzeży South Carolina i Padre
                                      > Island, żeby kupic trochę ciuchów na wysprzedaży w NY i nowe rakiety Wilsona na
                                      >
                                      > Florydzie i najnowsze książki A.Haileya zanim za 5 lat ukażą się w Polsce.
                                      >
                                      > Wbrew pozorom tych ludzi bedzie coraz więcej. Ile jest tych młodych wilczków w
                                      > zachodnich korporacjach, którzy ciężko pracują , są bardzo godziwie
                                      > wynagradzani i szukają fantastycznych wakacji.Dużo.

                                      Nawet 40% (w co bardzo gleboko watpie) to nie wiekszosc... a tak apropos to dziwi
                                      mnie bardzo ze mimo takich ogromnych problemow w ambsadzie, braku kultury w USA,
                                      kiepskimi winami w Nappa Valley itd - ty nadal tam chcesz jechac hmmm (a jednak
                                      ameryka ciagnie - nie????:-))))))
                                      Bardziej bym sobie ciebie wyobrazal na lonie natury w Polsce blisko
                                      restauracji "Chlopskie Jadlo" z lokalnym winowym specyfikiem, dajaca zarobic
                                      rodzimemu biznesowi a nie jakims tam nie wychowanym amerykanom:-))))

                                      poz

                                      Nj

                                      p.s nowe rakiety Willsona mozna kupic przez internet podobnie jak wina
                                      i ksiazki obojetnie jakiego autora....
    • Gość: Karmel Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 23:10
      Wg mnie masz całkowitą racje - brakuje jeszcze tylko marines z psami. A tak na
      poważnie to byłem w Stanach, zobaczyłem co trzeba i wcale mnie tam drugi raz
      nie ciągnie. Żaden pierdolony jankes nie będzie musiał robić mi łaski
      podpisując wize - lepiej niech uczą się kultury od sąsiedniej Kanady - kraju o
      wiele bardziej czystrzego i o wiele berdziej normalnego, który być może kiedyś
      z przyjemnością zwiedze.
    • Gość: Mycha Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: 192.168.1.* / *.datacomp.com.pl 19.09.01, 13:35
      Przeczytalam Twoja wypowiedz i znow przypomiala mi sie moja wlasna rozmowa w
      konsulacie w Krakowie 3 tygodie temu:))Mialam wszelkie paiery, amm prace, meza(
      wiez z krajem)....nawet zaproszenie. vizy nie dostalam..bo nie mam dzieci. Ale
      przepraszam bardzo..moze nie chce..a moze nie mogę. A w uzasadnieniu
      dowiedziałam się, że nie spełniłam warunków wiążących mnie z krajem i
      finansowych..Ciekawe, ze Pan w okienku nawet nie spojrzal na stan mojego konta.
      Uslyszalam " do domu"..zreszta podobnie jak 30 osob przede mna ( byla to
      pierwsza grupa, ktora weszla tego dnia)..A teraz sobie myśle..dlaczego sobie na
      to pozwoliłam, dlaczego w tym całym oszołomieniu nie broniłam swoich "praw".
      Tym bardziej, że do cichych baranków raczej nie należę.
      Mielismy ze znajomymi jechać na wyprawe w gory..a teraz...moze za rok...
      • Gość: wojtek Wiza do USA IP: *.att.com 24.09.01, 17:36
        No i chyba nie bedzie latwiej. Znam ludzi ktorzy dopiero po 6-ciu latach
        staran dostali wizy. Juz byli zrezygnowani i naprawde im nie zalezalo i
        wlasnie wtedy dostali. Przyjmij taka sama postawe. Spodziewaj sie najgorszego
        i nie oczekuj niczego to wtedy Cie zaskocza. A tak wogole to Krakow slynie z
        tego ze wydaja malo wiz. Warto probowac.

        Powodzenia

    • Gość: baker Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.tnt1.portland.or.da.uu.net 24.09.01, 01:36
      Jak widze tutaj wypowiedzi z obu stron oceanu to mnie cos bierze.

      1.Szlak mnie trafia, jak widze tutaj posty tak zwanej emigracji post-
      soilidarnosciowej, dla ktorej wyjazd tutaj byl najlepszym co mogla sie im
      przytrafic. Wtedy nie trzeba bylo soba cos reprezentowac, zeby tutaj wyjechac.
      Wiem, bo moj brat tutaj przyjechal w tych czasach, i ogranivczeyl sie do
      powiedzenia w konsulacie do tlumacza mow to co reszta. i ta cala banda pseudo-
      patriotow polskich. Jak jestes takim patriota to spadaj do polski. samoloty
      dzieki bogu jeszcze lataja. jakbys tam musialem wyzywic rodzine za grosze,
      widzac naszych wspamnialych poliktykow bioracych pieniadze na nic. Ciekaw jak
      dlugo tam przezyjecie!@!
      I te "co myslisz o powrocie na emeryture do polski: hej, give me a break, macie
      gowniane pojecie o polsce. Przyjazd do polski na wakacje to jest nic. Wiem bo
      przyjechalem tutaj niecale 2 lata temu i doceniam szanse jaka dostalem. Nie,
      nie wylosowalem zielonej, zrobilem studia w polsce i znalazlem firme, ktora
      inwestuje we mnie tutaj, zalatwia mi zielona, itp. teraz zeby wyjechac nie
      wystarczy przyjsc na kacu do konsulatu i powiedziec, hej, ja z solidarnosci,
      przesladowany jestem. Zreszta z kim ja tutaj gadam???

      2.Jak ktos mi mowi jak kolorowo jest w polsce...JA WIEM JAK TAM JEST!!! ZYLEM
      TAM ZA JALMUZNE KTORA MI PLACILI!!!

      NIGDY WIEVCEJ DO POLSKI!!!!!!!!!!!!

      baker



      • Gość: Janosik Polska czy USA? IP: *.union1.nj.home.com 24.09.01, 04:32
        Te baker, ales sie chlopie szybko przestawil! Congratulations MAN!
        Za rok to juz pewnie zapomisz "pa polsky speakac - I forgot altogether".
        TYLKO CO DO DIABLA ROBISZ NA TYM FORUM??? Jakich duchow szukasz?
        Wio na strony New York Tiemes-a dyskutowac jak jestes taki mocny.
        Nie jestes?
        To widac troche za malo w Ciebie "inwestuja" polski EU-geniuszu...

        Za czasow o jakich z takim znawstwem piszesz - mowilo sie: "ostatni gasi
        swiatlo".
        To jak w Polsce teraz jest - kazdy widzi. Twoje zdanie w Twoim marnym poscie
        niewiele do tego wnosi.
        Ani do Twojej "zielonej". Jaktam petycja z Departamentu Pracy? Zatwierdzona?
        A moze jeszcze nie wiesz? A moze jeszcze nie ma petycji?

        Czy oznacza to, ze nalezy to tam wszystko w Polsce podpalic i zepchac do
        Baltyku?

        Zasada nr 1 kazdego emigranta: nie szcza sie na wlasne pochodzenie.
        Im tutaj to wszystko jedno a Ty wychodzisz na glupka.
        Jesli ktos ma na stare czy jare lata jechac do Zakopanego czy na Mt.Everest to
        jest jego sprawa i czemu Cie to az tak drazni?
        • Gość: Marius Re: Polska czy USA? IP: *.warburg.com 26.09.01, 20:11
          Swieta racja. Jeszcze zatesknisz za Polska. Pieniedzy ci nie placili bo z czego
          maja placic, z budzetu, ktory ciagle cierpi na nieuleczalna chorobe. Ja
          wyjechalem dawno z kraju, i jestem bardzo zadowolony ze swojej decyzji, ale na
          Polske pluc nie dam. Owszem, ci wszyscy, ktorzy siedza na emigracji i ciagle
          placza, ze jest tam tak zle, i pisza na tym forum o tym jak ta Polska jest
          wspaniala powinni juz dawno wrocic do Polski. Ci, ktorzy siedza w Polsce i
          narzekaja, ze nie moga wyjechac do Ameryki bo klopoty z wizami, i ze powinna
          byc rownosc, powinni tez sie zastanowic na realiami politycznymi i
          ekonomicznymi naszego kraju. A tym, ktorym tak strasznie bylo niedobrze w
          kraju, i wyjechali, radze nie zapomniec o szacunku do kraju, ktory w jakis
          sposob uksztaltowal ich zycie.

          Pzdr dla tych co kochaja zycie i ciesza sie s tego co maja, a nie placza ze
          czegos tam nie maja.
        • Gość: baker Re: Polska czy USA? IP: *.tnt1.portland.or.da.uu.net 29.09.01, 08:11
          Gość portalu: Janosik napisał(a):

          > Te baker, ales sie chlopie szybko przestawil! Congratulations MAN!
          > Za rok to juz pewnie zapomisz "pa polsky speakac - I forgot altogether".
          > TYLKO CO DO DIABLA ROBISZ NA TYM FORUM??? Jakich duchow szukasz?
          > Wio na strony New York Tiemes-a dyskutowac jak jestes taki mocny.
          > Nie jestes?

          ajak dlugo ty sie przestawiales. Nie widze zebyc tesknil za Twoim ojczystym
          ktrajem?

          > To widac troche za malo w Ciebie "inwestuja" polski EU-geniuszu...
          >
          > Za czasow o jakich z takim znawstwem piszesz - mowilo sie: "ostatni gasi
          > swiatlo".
          > To jak w Polsce teraz jest - kazdy widzi. Twoje zdanie w Twoim marnym poscie
          > niewiele do tego wnosi.

          A zgasiles????????
          Chyba nie...
          > Ani do Twojej "zielonej". Jaktam petycja z Departamentu Pracy? Zatwierdzona?
          > A moze jeszcze nie wiesz? A moze jeszcze nie ma petycji?
          >

          A ty co z INS czy labor?
          > Czy oznacza to, ze nalezy to tam wszystko w Polsce podpalic i zepchac do
          > Baltyku?
          >

          Chcesz zanieczyszczas Baltyk??? A myslame ze patriota jestes i przez prezypadek
          tutaj w us.
          > Zasada nr 1 kazdego emigranta: nie szcza sie na wlasne pochodzenie.
          > Im tutaj to wszystko jedno a Ty wychodzisz na glupka.
          > Jesli ktos ma na stare czy jare lata jechac do Zakopanego czy na Mt.Everest to
          > jest jego sprawa i czemu Cie to az tak drazni?


          Jak chce jechac to niech je3dzie gdzie chce, to kazdego wola. chodzi o pieprzenie
          o powrocie, ktore nigdy nie bedzie zrealizoeanie.


          Baw sie dobrze...
          • Gość: Janosik Re: Polska czy USA? IP: *.union1.nj.home.com 30.09.01, 05:57
            Z Polski wyjechalem parenascie lat temu, wlasnie wtedy kiedy gaslo (mrygalo)
            swiatlo. Nikt mnie nie wyganial, nie przesladowal i nikomu nigdzie tego nie
            wciskalem. Mialem szczescie i odkrylem zapal do podrozy. Zaczalem od Azji i
            dzieki temu dzis mam n.p. cokolwiek do powiedzenia o Afaganistnie, Pakistanie
            itd. Bylem, widzialem, wiem.
            (Veni, vidi, vici?)
            Objechalem parenascie krajow i w koncu osiadlem w Stanach. Nie ma roku, zebym
            do Polski nie polecial i to polecial chetnie. Czasem jest to kilka dni w
            przelocie, czasem kilka tygodni. Caly czas jestem w kontakcie z wieloma
            znajomymi z czasow studiow a nawet liceum. Sa w roznych krajach i w Polsce.

            W Stanach mi dobrze, w Nepalu dobrze, w Tajlandii lubie, w Niemczech dobrze i w
            Holandii. I W POLSCE tez!

            Uwazam, ze czasy wstapienia z kuferkiem na okret z ktorego port w Gdyni widac
            coraz slabiej i slabiej az zniknie na zawsze za horyzontem minely BEZPOWROTNIE
            jakies 25-30 lat temu. Dzisiaj wprawdzie lecenie na weekend do Krakowa jest
            rzeczywiscie nieco meczoce ale na kilka dni? W kazdej chwili.
            Kiedys to moze zrozumiesz.

            Jesli jednak tak bardzo chcesz te swoje pierwsze 20 lat zycia zapomniec TO
            CZEGO JESZCZE SZUKASZ NA TYM FORUM? Potwierdzenia bezsensu tych 20 lat?

            Jeszcze tego nie wiesz, ale piszac tak jak napisales pokazujesz swoja
            niedojrzalosc zyciowa i brak poczucia wlasnej wartosci. Na wszystko widac
            przyjdzie pora.
            Powodzenia.
              • Gość: Marius Re: Polska czy USA? IP: *.warburg.com 01.10.01, 20:35
                Kazdy chce wracac na stare lata do ojczyzny, i to nie wazne czy to jest Polska
                czy jakies inne panstwo. Jedni wracaja a drudzy nie bo nie moga (rodzina sie
                rozrosla w stanach i trzeba im pomoc boc nic nie osiegneli na imigracji i im
                wstyd). Moj dziadek mieszkal 65 lat na imigracji w Kanadzie, ozenil sie drugi
                raz z Niemka, dzieci przestaly po polsku nie mowily, przyszly wnuki i prawnuki.
                Byl zawsze szczesliwy, ale nigdy zlego slowa nie dal powiedziec na polske, choc
                musial imigrowac przed I wojna swiatowa bo byla bieda a potem przyszedl
                komunizm. Sam juz nie wiele mowil po polsku, ale jak umieral to zadne dziecko
                nie moglo go zrozumiec bo tylko gadal po polsku i chcial wracac, zeby umrzec w
                Polsce. Musieli zatrudnic polska pielegniarke, bo taka byla jego tesknata za
                krajem, ze ani slowa nie powiedzial po angielsku.
            • Gość: baker Re: Polska czy USA? IP: *.tnt3.portland.or.da.uu.net 02.10.01, 04:02
              Dokladnie to o czym pisze!!
              Wkacyjny patriota. To, ze wpadasz na jakis czas "w przelocie" do Polski nie
              znaczy ze masz jakiekolwiek pojecie o zyciu w tym kraju. Czy probowales znalezc
              prace w polsce?
              Probowales wyzyc za 600zl na miesiac?
              Opowiedz ludzia w polsce, ktorzy tylko czekaja na sznase ucieczki, o ktora nie
              jest juz tak latwo jak bylo za twoich czasow, jak to sie pieknie zyje w polsce
              i jaki to wspanialy kraj.
              A moze jeszcze wybierasz rzad i prezydenta w polsce - bo z twojej perspektywy
              lepiej widac co i jak????

              Co do mojej niedojrzalosci to widze, ze to do tego psycholog jestes. tylko
              pozazdroscic!!!
              Oszczedz sobie. Ja tam nie mialbym najmiejszych problemow byc tym co gasi to
              swiatlo - Smolen by sie ucieszyl.

              Aha, co do tego na jakie forum zagladam to czasy, kiedy mowili mi co mam robic
              to juz wspomnienie, wiec oszczedz sobie.
              • Gość: Marius Re: Polska czy USA? IP: *.warburg.com 02.10.01, 17:15
                Baker, nie wiem czy piszesz do Janosika czy do mnie, ale naprawde nie masz
                racji. Ja nie staralem sie o prace w Polsce bo mi tu dobrze (choc przez kilka
                tygodni w roku pracuje z biura warszawskiego mojej firmy). Wiem dobrze jakie sa
                realia polskiego rynku. Jest ciezko - nikt nie zaprzecza. Ale nie opowiadaj, ze
                w Polsce nie da sie wyrzyc.
                Cala moja rodzina jest w Polsce i w miare im sie dobrze powodzi (nikt mie
                kradnie, i nikt nie kombinuje, Bron Boze). Ponadto wiekszosc moich znajomych ze
                studiow w Polsce rowniez dobrze sobie radzi. Oczywiscie ze nikomu nic nie
                przyszlo za darmo. Kazdy musial wlozyc sporo wysilku by osiagnac jakis sukces.
                Ale tak samo jest na calym swiecie.
                Rowniez czesc moich Polskich znajomych ze studiow w Stanach zdecydowalo wrocic
                do kraju, i daja sobie swietnie rade pracujac dla firm zagranicznych badz
                polskich prywatnych. Nie wiem gdzie ty czlowieku sie podziewales, ale jesli
                jestes dobrze wyksztalcony (z odpowiednim zawodem, bo nauczycieli i inzynierow
                polska ludowa zawsze produkowala jak mrowek), i masz poukladane w glowie, to
                bys 600 zl nie zarabial. Moja mama, ktora oczywiscie mieszka w Polsce placi
                swojej gospodyni 800 zl.

                Apropos, oczywiscie zyjesz teraz w wolnym kraju, wiec mozesz mowic i robic co
                chcesz, ale powinienes pamietac, ze ty mozesz byc wyjatkiem od regoly. Ponadto
                polonia w Portland (bylem tam wiele razy i moj przyjaciel ze studiow w Polsce
                tam mieszka z rodzina) jest znacznie bardziej pokojowo nastawiona do ojczyzny
                niz ty. Chyba musisz sie jeszcze wiele nauczuc od tych polonusow. Moze jednak
                nie chcesz miec juz zupelnie do czynienia z polskoscia. Nie zabraniam, ale
                dziwie sie wiec po co czytasz "Gazete Wyborcza" i zabierasz glos na Forum.

                Pzdr
                • Gość: baker Re: Polska czy USA? IP: *.mentorg.com 02.10.01, 17:51
                  Powiedz to tym wszystkim inzynierom, ktorzy nie moga znalesc pracy po studiach.
                  i moze uwazasz, ze wszyscy Ci co sa po studiach w polsce bez pracy to odzutki?
                  Pojedz sobie do San Jose i pogadaj z tymi wszystkimi inzynierami z polski,
                  ktorzy teraz w duzych ilosciach tam przyjezdzaja, dlaczego to robia i czy latwo
                  i jaka ciekawa prace i oferowano po studiach w polsce i za ile.
                  Tak Polska potrzebuje inzynierow..dobre sobie.
                  Mam kumpli ze studiow, ktorzy nigdy nie chcieli wyjezdzac z polski i siedza
                  teraz w australii czy niemczech i myslisz, ze dlaczego.
                  Jedz do polski i wybierz sie na pare rozmow kwalifikacyjnych (jak znajdziesz
                  oferty) to pogadamy.
                  • Gość: wojtek Re: Polska czy USA? IP: *.att.com 02.10.01, 18:35
                    Panowie,

                    Przypatrujac sie tej dyskusji chcialem Wam obojgu przyznac racje. Chyba nawet
                    wczoraj GW pisala o tym ze ok 6 mln Polakow chcialoby opuscic kraj w
                    poszukiwaniu lepszej pracy (wedlug jakiegos sondazu). Takie sa wlasnie realia
                    przecietnego mieszkanca w Polsce. Sam mieszkam w USA ale jestem kraju 2 razy w
                    roku. Niestety nie jest tam latwo ale ludzie sie do tego przyzwyczajaja. Jesli
                    kogos stac aby placic 800zl gosposi, no to chyba i zyje im sie latwiej. Nie
                    porownujmy tez zycia w Warszawie to tego w mniejszych miastach i na wsi, gdzie
                    bezrobocie siega nawet 50%.
                    Z grugiej strony jednak ten czysty sentyment do kraju, wspomnienia z lat
                    mlodosci, nasi bliscy i znajomi, to w jakis sposob maskuja. I dlatego trudno
                    nam pogodzic sie z ta krytyka.
                    Prawda jest taka ze dzisaj w Polsce mozliwosci sa raczej ograniczone. W USA
                    jeszcze nie.

                    Pozdrowka

                    • Gość: Marius Re: Polska czy USA? IP: *.warburg.com 03.10.01, 20:35
                      Absolutnie sie zgadzam, ze sytuacja w Polsce nie jest rozowa. Inaczej nie
                      byloby 15% bezrobocia. I rzeczywiscie male miasta i wies pewnie sa w gorszej
                      sytuacji, ale nadal uwazam ze Baker musial natrafic na cholernie zly zbieg
                      okolicznosci, bo inaczej nie bylby tak strasznie "struty" i nie wialby
                      "nienawiscia do Polski".
                      No coz tak jak wspomnialem, Polska ludowa zawsze produkowala za duzo
                      nauczycieli (4 w moje rodzinie z ojcem na czele) i inzynierow. Latwo sie bylo
                      dostac na WSP badz Polibude, co tu ukrywac, do wojska nikt nie chcial isc.
                      Rynek jest okrutny, ale sprawiedliwy. Za duza podaz. Nie ma popytu na te etaty.
                      A z tymi ofertami w duzych miastach to wcale nie jest zle. Jesli masz
                      odpowiednie wyksztalcenie (patrz SGH) to pracodawca zawsze sie znajdzie. Wiem z
                      doswiadczenia bo moje warszawskie biuro (pewnego znanego banku w ktorym pracuje
                      w Nowym Yorku) zatrudnia tylko kolesiow z SGH, oferujac im prace i niezle
                      pieniadze jak na poczatek (4000zl na miesiac) juz na drugim i trzecim roku. I
                      wcale nie jest tak latwo znalezc chetnych, bo wiele instutucji finansowych robi
                      podobnie. Pzdr.
    • Gość: jessie Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambasadzie USA? IP: *.corlis1.pa.home.com 09.10.01, 19:38
      jestem w usa obecnie jako au pair!zanim tu przyjechalam przeszlam przez 40 min
      rozmowe z konsulem!
      mialam papiery wymagane przez rzad amerykanski a mimo wszystko , ten cholerny
      grubasek siedzacy na dole w ambasadzie w krakowie przegladnal wszystkie
      dokumenty zwiazane ze stanem majatkowym mojej rodziny ( potwierdzone
      sposiadanie mieszkan, samochodow) i zasugerowal , ze i tak zapewne zostane tam
      nielegalnie i skierowal mnie na rozmowe z konsulem!
      konsul- piekna dzieczyna , moze z 2, 3 lata starsza ode mnie wypytala o
      wszystko raz jeszcze i dala wize!!!
      i jestem tutaj i wiem ze nie chce zostac , bo ten kraj to poracha totalna !!!
      najwiekszym funem jest zarcie!!!
      koszmar!!!
        • Gość: jessie Re: Do Jessie IP: *.corlis1.pa.home.com 11.10.01, 18:36
          ja napisalam tylko o tym , ze nie wierzyli mi w ambasadzie , ze wroce do
          kraju , bo kocham ten cholerny kawalek ziemi nad Baltykiem!
          ale nie moze byc tak , ze w ambasadzie amerykanskiej jestesmy opluwani i
          podejrzewani ze jedziemy do usa pracowac nielegalnie- nie wszyscy jada po to i
          nie mozemy pozwolic , zeby uogolniano!!!
          ja bardzo sie ciesze, ze mam szanse sobie tutaj pomieszkac!!!moge sobie
          porownac!!!
          i nie jestem zadna maruda-ktorej niby w usa nie potrzebuja- bo tutaj wszyscy sa
          niby great!!!
          poza tym temat jest inny-
          NIE DAJMY SIE OPLUWAC W AMBASADZIE !!! TO WSZYSTKO!!!
          • Gość: Marius Re: Do Jessie IP: *.warburg.com 12.10.01, 20:15
            Jesse, nie opowiadaj ze cie opluli w ambasadzie, a ze cie po sto razy pytali po
            co jedziesz to tylko dla naszego bezpieczenstwa. A czy ty nie widzisz co sie tu
            dziej, ile typow przyjezdza i szkodzi Ameryce. Ja juz nie mowie o terorystach,
            ale o tych milionach imigrantow, ktorzy pracuja nielegalnie. Moze wymyslisz
            metode na to jak konsul w ambasadzie moze wykryc kto jedzie pracowac
            nielegalnie, a kto na wycieczke? Jak opracujesz taki system, to jestem pewny,
            ze ci dadza medal legii honorowej, zaprosza do Bialego Domu, zrobia honorowym
            obywatelem Nowego Yorku, i nikt juz nigdy nie bedzie plul na biednych turystow
            w ambasadzie amerykanskiej.
            • Gość: jessie od jessie IP: *.corlis1.pa.home.com 15.10.01, 18:26
              ale zauwaz ze ja mialam papiery wymagane przez rzad amerykanski i nie zostalam
              sponiewierana przez bardzo zreszta ladna pania konsul tylko przez grubego
              polaczka, ktory ma zapewne makabrycznie narabane na punkcie USA!

              a swoja droga chyba nikt nie wierzy juz , ze polacy jezdza do ameryki w celach
              turystycznych???

              i jeszcze jedno- musialam sie podpisac, ze nie mam zamiaru przeprowadzic ataku
              terrorystycznego na terenie usa !! ciekawe co napisali Ci co doprowadzili do
              tej tragedii 11 wrzesnia ??? napisali TAK ?????????????????????????????????????


              • Gość: Marius Re: Do Jessiego IP: *.warburg.com 15.10.01, 18:41
                Hey, przynajmniej powiedziales prawde, mam nadzieje??? A tak apropos z tymi
                Polakami w amerykanskiej ambasadzie to masz racje. Napewno staraja sie za
                bardzo, ale z drugiej strony taka fucha moze sie im juz nie trafic.

                Dla rownowagi, czy wiesz jak polscy konsulowie traktuja polonie w Stanach w
                konsulatach i ambasadzie??? Jeszcze gorzej. Jak musze cos zalatwic w konsulacie
                w Nowym Yorku to mi sie az niedobrze robi gdy tam ide i rozmawiam z tymi
                kretynami. A na dodatek stawki za uslugi sa tak wysokie, ze oplata za wize d
                Stanow jest nic w porownaniu z kosztami, jakie tu ponosimy, zeby cos zalatwic w
                polskim konsulacie.
                • Gość: jessie Re: od Jessie IP: *.corlis1.pa.home.com 16.10.01, 18:09
                  wiem ...Marius..slyszalam o tym!
                  znam bardzo dobrze rodzine , ktora adoptowala dziecko z Polski i wiem jakie
                  miala problemy z nasza ambasada !!!
                  najbardzie mnie rozsmiesza panna w Ambasadzie , ktora zna ang9ielski na tylko
                  jako-takim poziomie i ciezko im bylo sie z nia dogadac!!!
                  czyzby niedouczona corka konsula??? : )))

                  p.s. do jessie - bo jestem kobieta a nie facetem!!!
                  • Gość: Marius Re: od Jessie IP: *.warburg.com 17.10.01, 17:46
                    Strasznie cie przepraszam - ciagle cie mylilem z facetem.

                    Ten poziom angileskiego polskich pracownikow jest ponizajacy. I ktos by
                    pomyslal, ze cos sie zmienilo w kadrach zatrudnianych do polskiej dyplomacji.
                    Chyba nadal dobre chody i lapowki robia za profesjonalne umiejetnosci i wiedze.

                    Apropos, Jesse, kiedy wyjezdzasz do Polski?
                    • Gość: jessie Re: od Jessie IP: *.corlis1.pa.home.com 17.10.01, 18:14
                      ja nie wyjezdzam do Polski- ja wracam do domu!!! a wracam w polowie czerwca!
                      od polowy maja do polowy czerwca robie wycieczke sobie dookola Stanow i potem
                      do domu!!!

                      to nawet nie podlega zadnej watpliwosci , ze pracownicy ambasad polskich sa
                      dobierani na podstawie znajomosci, lapowek ...i innych nieformalnych
                      powiazan..no wiadomo jakich.. : )))
    • Gość: ada Re: Dlaczego dajemy się bezkarnie opluwać w ambas IP: *.pwr.wroc.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.02, 00:14
      Bylam w konsulacie w Krakowie urzednik konsularny zadal kilka pytan i
      stwierdzil ze sie nie kwalifikuje.Studiuje , pracuje a rodzice nie sa biedni,
      mam samochod do dyspozycji i zyje mi sie dobrze.
      Nie zmartwilam sie tym za bardzo bo wlasciwie nie mialam ochoty na ta
      wycieczke.Na drogi dzien zadzwonili z konsulatu ze jednak Pan konsul chce mnie
      jeszcze raz widziec , mam przywiezc wiecej dokumentow.Wiec mysle ok nic nie
      zaszkodzi, pojechalam zawiozlam im sterte dokumentow o zatrudnieniu moim ,
      wyciag z konta, wyciag z domu maklerskiego i zaswiadczenie o zarobkach
      rodzicow, indeks .Dostalam wize (tak mi sie wydaje)Co mnie wkurzylo? To ze po
      moim wyjsciu z konsulatu (ustalilam czas), po tym jak mi powiedzieli ze
      dostalam wize ,zadzwonili do mnie do pracy i wypytywali moja kolezanke czy
      pracuje ile zarabiam itd.Ona madra dziwczyna ze nie bedzie przez telefon
      podawac takich informacji , a na to Rezolutny urzednik konsularny , ze
      przeciez sie przedstawil, ona mu odpowiada ze kazdy moze zadzwonic i
      powiedziec ze dzwoni z policji czy z konsulatu i ze nie udzieli mu zadnych
      informacji, a on do niej, ze ma mowic bo jak nie to PaniXY nie dostanie przez
      nia wizy!!!
      Debilizm , chamstwo , bezsilnosc .
      Poprostu rece opadaja , - Glupota ludzka nie zna granic - w przenosni i
      doslownie.
      Nie dziwe sie ze prowadza taka polityke zagraniczna ktora ma bronic przed
      zalewem emigrantow , itd. ale z tym telefonem to przesadzili .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka