Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chicago?

IP: *.ccpartners.pl 19.08.02, 11:23
Czesc Wszystkim, wrocilem wlasnie z Chicago. Wczesniej pytalem Was o rozne
rzeczy, teraz juz wiem o stanach i zyciu tam nieco wiecej, chociaz
zabalowalem tam tylko 10 dni. Poniewaz bylem na wakacjach mialem czas na
zobaczenie tego i tamtego. Specjalnie sie nie zachlysnalem Stanami, wiele
rzeczy, o ktorych piszecie jest nie prawda...no moze nie nie prawda, ale
wygladalo zupelnie inaczej...moze ja mialem akurat szczescie...

Wiza w Polsce...otrzymalem ja bez najmniejszego problemu podobnie jak wize na
miejscu na lotnisku. Nikt mnie o nic nie pytal tylko wbili 6 miesiecy i juz.
Ale tu znowu chodzi o to kto sie o wize stara...Nie wiem moze to faktycznie
nie jest takie proste...ja w kazdym razie nie mialem problemow.

Na miejscu zycie wydaje sie dosc latwe i atrakcyjne, chociaz jak widzialem
rodakow zapierdalajacych od rana do wieczora 7 dni w tygodniu to mi sie
zrobilo ich zal. Za marne pieniadze wykonuja gowniane prace i siedza tam na
maksa nie wiem po co.

Faktem jest, ze kupno samochodu, motocykla i roznych gadzetow jest tanie ale
tam to jest po prostu normalne....dla kogos z Polski moze sie wydac
atrakcyjne kupienie kilkuletniego samochodu, ktory u nas uchodzilby za
luksus...tam czyms takim jezdzi byle meksyk i na nikim nie robi to zadnego
wrazenia. Ludzie pracuja caly dzien wiec i tak za wiele z tego zycia dla
siebie nie maja...

Mimo tego wszystkiego spodobalo mi sie i zastanawiam sie powolutku co
wykombinowac zeby pojechac tam na jakies 2 lata. Wiem, ze majac tam dosc
dobra prace mozna pozwolic sobie na wiele wiecej niz w Polsce no i warunki sa
o wiele lepsze...mowie o warunkach na uprawianie roznego rodzaju sportow
itp... Nie mam zamiaru siedziec tam w gownianych warunkach dlatego mysle
ciezko co mozna wykombinowac. Nie chce siedziec na czarno, unikac lotnisk i
innych miejsc dlatego, ze mozna spotkac immigration i zostac wywalonym z USA
w 5 min, poza tym kwestia ubezpieczenia zdrowotnego itd...pewnie..., mozna
siedziec i sie tym nie przejmowac...ale ja wolalbym miec to wszystko
zalatwione.

Po prostu chcialbym wyjechac na jakies dwa lata, poduczyc sie angielskiego i
odpoczac nieco od polskich warunkow zycia. Zaczalem myslec o studiach w
stanach i jakiejs w miare rozsadnej pracy. Mam ukonczone studia w Polsce,
znam angielski i ze spokojem moglbym mysle znalezc prace w biurze (w roli
chociazby fakturzysty chociaz wolalbym robic tam to co robie obecnie w
Polsce), tylko musialbym miec pozwolenie na prace. Przegladalem ogloszenia o
prace w Chicago...jest tego mnostwo tylko tak jak mowilem, przy tego typu
zajeciach nikt na czarno nie zatrudni chociaz byloby sie nie wiem jak
wykwalifikowanym specem. Pracy jest w brut, mnie interesuja prace
biurowe...wiem ze mozna jezdzic na truck'ach wykonywac 100 tys roznych
robotek fizycznych.... Jasne, ze moglbym wyjechac tam i na miejscu zaczac
kombinowac, ale wole ze spokojem podejsc do rzeczy bo mi sie nie spieszy
zbytnio.

Wiem, ze studiujac mozna miec pobyt staly...tzn na jakis oznaczony czas i
ewentualnie pozwolenie na prace i to jest to co mnie zainteresowalo. Druga
opcja to pozwolenie na prace zalatwione przez firme w USA...tak tez chce
sprobowac, tylko ze naszych dyplomow nie uznaja u siebie i na prawde fajna
prace ciezko byloby dostac.

W kazdym razie przechodzac do sedna...

Czy Ktos z Was studiuje moze w Chicago i orientuje sie ile to mniej wiecej
koszuje rocznie i od czego zaczac...czy od podania na studia?...co z
pozwoleniem na prace itp. Czy mozna zalatwic jakos np kredyt na studia na
uczelni w stanach.

Pozdrawiam




    • Gość: johnny Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.client.attbi.com 19.08.02, 17:05
      Ty polski cwaniaczku siedz sobie lepiej w Polsce i nic nie rob tzn.pracuj sobie
      w biurze bo praca fizyczna hanbi a poza tym mozesz jezdzic paroletnim zachodnim
      samochodem i szpanowac wsrod znajomych.
      Dzieki takim debilom jak ty Polska kwitnie
      • Gość: zenek Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.ccpartners.pl 20.08.02, 08:56
        Jak nie zrozumiales tekstu dupku to sie nie odzywaj. Nie powiedzialem ze praca
        fizyczna hanbi, a samochod dla mnie nie jest powodem do szpanu...zwlaszcza
        wsrod znajomych. Poza tym ja chce wyjechac na rok lub dwa a nie na stale.
        Jezeli mam mozliwosc wyboru i nie chce za wszelka cene wyjezdzac do stanow to
        chyba oczywistym jest, ze zaczne poszukiwania od pracy ciekawej i dobrze
        platnej. Kzdy myslacy czlowiek stara sie poleszyc swoja sytuacje a nie
        pogorszyc...no tak ale po co ja to pisze tobie...i tak nie zrozumiesz.

        Debilem jestes Ty skoro nie potrafisz czytac i grzecznie odpowiadac na listy...
    • Gość: maniak Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.02, 21:25
      Studia moga kosztowac 18 albo i 40 tys o kredycie zapomnij bo musisz wykazac
      sie wlasnymi srodkami aby dostac wize F-1 a taka tylko teraz uprawnia do
      podjecia nauki Praca owszem tylko na terenie campusu do 20 godz. tyg.Praca poza
      najwczesniej po roku i tylko za zgoda uczelni i tylko w kierunku nauczania jako
      poglebianie wiedzy.Polecam informatory na Yahoo pelno odsylaczy.
      • Gość: zenek Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.ccpartners.pl 20.08.02, 09:27
        Dzieki za informacje...pokazujac, ze masz kase na utrzymanie sie i studia np
        przez rok...czyli powiedzmy przedstawisz w ambasadzie potwierdzenie, ze masz na
        koncie np 30-50 tys USD bez trudu powinienes otrzymac wize, tak?

        Mowisz o wizie f-1...z ta wiza moge sie uczyc...rozumiem ze nie ma ona nic
        wspolnego z pozwoleniem na prace? JEzeli zatem powiedzmy wyjade na studia, sam
        sobie je sfinansuje...czy na miejscu mozna zalatwic jakis papier, ktory
        upowaznia do podjecie pracy?...czy np uczelnia wskazuje miejsca pracy? Koszty
        studiow podales w USD czy w PLN?...przypuszczam, ze w USD :-(( ale wole
        potwierdzic.
    • Gość: Justyna Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.chicago-24rh15rt.il.dial-access.att.net 19.08.02, 22:47
      Popieram Twoje przekonanie, ze przyjezdzajac do Stanow lepiej zalatwic
      wszystko legalnie zamiast na "czarno". Niestety, na tym sie moje poparcie dla
      Ciebie konczy.

      Po pierwsze
      • Gość: johnny Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.client.attbi.com 20.08.02, 04:23
        Swiete slowa nic dodac nic ujac
      • Gość: zenek Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.ccpartners.pl 20.08.02, 09:15

        Dziekuje za odpowiedz...chcialbym pare rzeczy troche uporzadkowac jesli
        pozwolisz..

        1) Po pierwsze nie uwazam wcale ze 10 dni to duzo, zobaczylem tylko skrawek
        stanow, poza tym nastawilem sie na zwiedzanie i zabawe a nie na analize
        sytuacji. W Jackowie nie bylem bo nie uwazalem tego za nic interesujacego,
        wystarczajaco duzo na ten temat slyszalem i to mi wystarczy. Mieszkalem u
        amerykanow poznanych przez internet, wynajeli mi czesc swojego domku.

        2) Tak jak napisalem naszemu chamkowi z kilku linijek wyzej, samochod nie
        stanowi dla mnie celu w zyciu i nie rozumiem skad u Ciebie wzielo sie
        przekonanie, ze chcialbym samochodem szpanowac...moze zle sie troche wyrazilem,
        no nie wiem, w kazdym razie mowiac o samochodzie wyrazilem moje zdziwienie, ze
        ludzie siedza w stanach od kilku lub kilkunastu lat, pracuja na prawde ciezko i
        w trudnych warunkach, a jedyna rzecza ktorej sie tam dorobili to samochod,
        ktory z reszta nic w stanach nie znaczy.

        3) Nic nie mam przeciwko pracy fizycznej...ja chce jechac do stanow dla
        odmiany, aby nauczyc sie czegos nowego. To jest chyba normalne, ze jezeli mam
        dobra prace w Polsce, dobrze zarabiam, to nie pojade do stanow aby pracowac w
        kamieniolomach za te same pieniadze lub mniejsze co na miejscu w kraju. Chyba
        zebym dostal za to dwa razy taka pensje co raczej jest niemozliwe. Dlatego
        napisalem to co napisalem, a w koncu w pytaniu nie ma chyba nic zlego. Stnany
        podobaly mi sie ze wzgledu na mozliwosci uprawiania np sportow wodnych. Tam
        wypozyczenie czy kupno motorowki lub skutera wodnego nie stanowi takiego
        wydatku jak w Polsce...masz dogodne warunki kredytowe i co najwazniejsze duzo
        fajnych miejsc do uprawiania tego typu zabaw. To samo tyczy sie innych gadzetow
        np motocykli, sprzetu elektornicznego itp. Druga rzecz, ze takie sprzety na
        nikim nie robia tam wrazenia i to jest ok, poniewaz nie musisz sie martwic, ze
        ktos Cie okradnie lub zabije za to ze masz np dobry samochod. Ludzie na ulicach
        jezdza spokojnie (poza wyjatkami...np wspomnianymi mksykami) i to chyba
        najbardziej mi sie tam podobalo...pracujesz i masz...to tak jak w Polsce, ale
        nie musiesz sie obawiac o swoja wlasnosc. Pracujesz i Cie na to stac.

        4) Pracowac trzeba wszedzie ciezko zeby cos osiagnac. W mojej pracy siedze
        przecietnie 10 godzin dziennie, zarabiam dobrze bo pracuje duzo, musialem sie
        na to uczyc i kombinowac. Jezeli mam ochote przeprowadzic sie gdzies za
        granice, nauczyc sie lepiej jezyka i zdobyc nowa wiedze to nie bede rozpoczynal
        od kopania rowow, czego wcale nie uwazam za rzecz haniebna...po prostu nie
        musze tego robic. Wole sie rozgladnac i sprawdzic inne mozliwosci...jezeli
        takowych nie ma to zostane przy tym co mam juz teraz. W polsce na studiach tez
        pracowalem fizycznie i wtedy mi bylo to potrzebne, nie mialem innych mozliwosci
        zarobienia kasy. Teraz moge zajac sie innymi rzeczami...a kazdy woli chyba
        robic mniej lub mniej sie meczyc i zarabiac wiecej...taka jest ludzka natura.

        pozdr
        • Gość: Jankes Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.broadcom.com 21.08.02, 17:58
          Podstawowa sprawy przy znalezieniu pracy to nie czy ktos jest gryzipiorkiem czy
          nie, jak rowniez nie ma znaczenia process imigracyjny.
          Najwazniejsze jest to czy firma, ktora by chciala Cie zatrudnic uzna ze jest to
          warte zachodu. Czyli po prostu czy jestes dla nich fachowcem ktorego koniecznie
          chca czy nie.
          Jesli uznaja, ze nim jestes to bez problemu zalatwia co trzeba. Jest tutaj
          mnostwo ludzi na tej zasadzie.
          Ale podkreslam: podstawa to dobry zawod i umiejetnosci.

          Jankes
          • Gość: zenek Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica IP: *.ccpartners.pl 22.08.02, 12:24
            Masz racje...z reszta to chyba jest normalne zjawisko. Firmy z reguly
            zatrudniaja kogos kogo potrzebuja. Zwlaszcza firma ze stanow...tam kazdy liczy
            pieniadze. Nie spodziewam sie, ze ktokolwiek bedzie sobie zawracal glowe tylko
            po to zeby sprowadzic do stanow pracownika z polski, ktorego rownie dobrze moze
            sobie znalezc na miejscu, a jest ich pewnie full. Jezeli uda sie przekonac
            pracodawce, ze moze miec dobrego pracownika, bycmoze za mniejsze pieniadze to
            wtedy jakas szansa istnieje.

            Zainteresowalem sie wczoraj mozliwoscia odbycia praktyki w stanach. To byloby
            cos interesujacego dla mnie. W sumie sprawa prosta...pd warunkiem ze znajde
            pracodawce, ktory chcialby mnie przyjac na staz. Przekonac moge takiego
            przyszlego pracodawce tylko wlasnymi umiejetnosciami bo fundacja przez ktora
            zalatwie papiery nie daje niczego dodatkowego...np jakis ulg podatkowych itp
            tylko to, ze dosc latwo mozna zalatwic oficjalne dokumenty i nie placi za to
            firma. Jedyne co musza zrobic to wypelnic dwa smieszne formularze.

            Samo zalatwienie dokumentow wydaje sie proste. Po znalezieniu pracodawcy do
            wydania wizy j1 moze minac kilka tygodni....w sumie spoko...tylko gdzie znalezc
            pracodawce... Poniewaz nie pali mi sie, przygotowalem sobie ladne CV i liscik
            zachecajacy do wspolpracy i zobacze czy w ogole bedzie jakis odzew. Mojego e-
            maila wysylam na konkretne ogloszenia o prace...kto wie, moze ktos sie
            zainteresuje...

            Tak przy okazji..jak oceniasz szanse 'przedsiewziecia'?...czy samym e-mailem
            mozna kogos przekonac?...to wlasnie mnie troche malo przekonuje. Bylem na
            miejscu ale nie mialem specjalnie czasu na poszukiwania firmy, ktora bylaby
            zainteresowana i nie wiedzialem o tej fundacji,,,

            pozdr
            tomek

    • Gość: kk jak masz taki uraz do "meksykow" ... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.09.02, 06:44
      ... to raczej nie przyjezdzaj, bo tu rasizm nie jest tak poplarny jak w Polsce.
      Jeszcze sie moze okazac ze ktos taki bedzie twoim szefem w biurze, albo
      nauczycielem w szkole.
    • koala_jazz Re: Studia w USA...czy ktoś studiuje może w Chica 03.09.02, 17:18
      .
Pełna wersja