Angielskie slowa w polskiej rozmowie;)

IP: *.57.46.215.mpowercom.net 13.08.05, 19:13
Temat ktory rozpoczynam jest dosyc blachy,ale ciekawi mnie czy tylko ja mam
takie doswiadczenia;)Spedzam wakacje w Stanach i akurat przez ostatnie kilka
dni bylam na wycieczce-tak sie zlozylo,ze z polskiego biura.Z wszystkieho
bylabym bardzo zadowolona,gdyby nie nawyki jezykowe czesci grupy,ktore mnie
osobiscie doprowadzaja do szewskiej pasji:[
-tikety jeszcze beda potrzebne
-na tej bout to swieci i swieci
-nie wjedziemy w ta ulice bo jest konstrakszyn
-ah te trafiki pod Chicago
-tylko szybko plizzzz,plizzz...
-trzeba wejsc na drugi flor
-tu musi byc jakis elewator(w polskim jezyku jest slowo "elewator" i
bynajmniej nie ma nic wspolnego z winda)
-prosze podac siatke na garbycz
Oczywiscie im ktos krocej za wielka woda,tym wiecej angielskiego w rozmowie;)
Najbardziej rozsmieszyla mnie kobieta(Polka) dzwoniaca do meza(Polaka) i
mowiaca do niego po angielskuHeHeHe.Czy ktos moglby mi wytlumaczyc skad taka
trudnosc z mowa ojczysta po kilku miesiacach poza domem:>??
Pozdrawiam
    • Gość: ` Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.232.129.110.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 13.08.05, 21:01
      Szpan...
      • Gość: ` Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.232.129.110.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 13.08.05, 21:06
        Jeszcze tylko chcialem dodac, ze "blachy" temat powinno sie pisac przez
        samo "h" - jako BLAHY (nie mam polskich ogonkow w swym komputerze). Natomiast
        karoseria samochodu jest wyklepana z BLACHY.
        Pisze to ktos, kto siedzi w USA juz od 25 lat i ktos, kto zgadza sie w
        zupelnosci z Toba co do zasmiecania polskiego jezyka przez amerykanskich
        Polonusow.
        • Gość: zbav Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.hsd1.il.comcast.net 14.08.05, 01:40
          Pisze to ktos kto siedzi tutaj juz 29 lat.Ja osobiscie bardzo nie lubie jezyka
          polskiego ktoergo uzywa nasza polska inteligecja.Dlaczego uzywa sie tak duzo
          angielskich slow.Jako pielegniarka najbardziej nie lubie slowa hospitalizacja.
          Jak ja mieszkalam w Polsce to pacjent byl przyjety do szpitala teraz natomiast
          jest hospitalizowany.Amerykanscy polonusi zasmiecaja jezyk polski a w Polsce to
          robia sami Polacy.
          • Gość: grinpointmen Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.nyc.res.rr.com 14.08.05, 04:55
            Nie umiem tego eksplejn, bo po prostu to tak komaut z moich maut. Moze lejter


            ;)
    • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 14.08.05, 07:13
      Osobiscie uwzam, ze to nic zlego. Nawet powiedzialbym, ze to dobrze ze jezyk
      polski zbliza sie do tego uniwersalnego jezyka swiata.

      Mieszkam w Stanach juz 12lat i w rozmowie pomiedzy Polakami czesto uzywamy
      angielskich slow tylko dlatego ze one w mysli przychodza szybciej. Poza tym one
      lepiej oddaja sens mysli.
      Ktos powiedzial szpan. Moze w Polsce ale nie tu w Ameryce gdzie sie mieszka na
      stale i nacodzien uzywa sie tylko j.angielskiego.
      W domu lub momencie spotkania Polaka nie wypada mowic po angielsku a to nieraz
      jest trudne.
      • Gość: Nerrrra ups IP: *.252.30.195.Dial1.Chicago1.Level3.net 14.08.05, 16:56
        Ups,rzeczywiscie blad mi sie trafil:( Piszac "l" zamiast "l z kreseczka"
        automatycznie wpisalam "ch".
        Wracajac do samego tematu-na tej samej wycieczce byl Polak ktory albo sie juz
        tutaj urodzil,albo przyjechal majac rok czy dwa.Mowil po polsku,ale mial
        problemy z wymowa,wiec w tym wypadku zrozumialabym,ze od czasu do czasu mowi po
        angielsku cos,co jest mu latwiej wymowic.Ale nie,wlasnie on staral sie mowic
        czysta polszczyzna,a odpowiadajaca mu kobieta(mieszkajaca tu 2 lata)mowila z
        tymi okropnymi angielskimi wstawkami<hahaha>.
        Zblizanie sie do uniwersalnego jezyka swiata??Tylko nie to!!!Jezyk to element
        kultury danego kraju.Z roznych wzgledow wygodnie jest znac angielski,ktorego
        uzywa wieksza czesc ludzi na swiecie,ale nie jest to rownoznaczne z tworzeniem
        jakiejs hybrydy jezykowej znikomej wartosci.
        • Gość: LasVegasMan Jezykowe kalikatury IP: *.dyn.sprint-hsd.net 14.08.05, 17:55
          Mieszkam juz 23 lata w USA i mowie bardzo dobrze po polsku. Uzywajac polskiego
          z regoly nie wtracam slow angielskich. Jesli juz, to wyjatkowo. Najwiecej
          glupot jezykowych kreuja najkrocej tu przebywajacy. Spotkalem kiedys w Chicago
          dzieciola, ktorego nie mozna bylo zrozumiec. Spytalem dlaczego tak bzdury mowi,
          odpowiedzial, ze juz jest 6 miesiecy w USA i pomalu zapomina polskiego. Dziwne,
          ze najwiecej takich glupot mozna znalezc w typowych duzych osrodkach
          polonijnych jak: Chicago, Nowy Jork, Detroit. Przez 23 lata mieszkam w
          miejscach gdzie sa male grupy polonijne i ludzie bardziej dbaja o jezyk polski,
          aczkolwiek i tam mozna spotkac poje..... Najbardziej glupie jest spolszczanie
          amerykanskich wyrazow. Uzycie angielskiego wyrazu w calym kontekscie nie
          denerwuje tak, jak spolszczanie wyrazow.
        • triskell Re: ups 14.08.05, 20:35
          Gość portalu: Nerrrra napisał(a):
          > Ups,rzeczywiscie blad mi sie trafil:(

          Natomiast "ups" jest rdzennie polskim wyrażeniem ;-)
          • Gość: Nerrrra Re: ups IP: *.an4.chi30.da.uu.net 14.08.05, 21:21
            HeHe-faktycznie nie jest;)Ale tez trudno uznac to za slowo konkretnego
            jezyka.Jesli mialabym ten post o bledzie jakos po polsku zatytulowac,musialabym
            napisac "cholera jasna"-wiec wybrnelam w ten sposob;)
          • worcester hahahahahaha 16.08.05, 15:23
            triskel masz u mnie piwo :)
            • triskell Re: hahahahahaha 17.08.05, 02:22
              worcester napisała:
              > triskel masz u mnie piwo :)

              O, gdzie i kiedy można odebrać? ;-)
      • Gość: Joe Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.cable.mindspring.com 14.08.05, 19:39
        A ja mieszkam 30lat w Stanach i bardzo uwazam aby mowic po Polsku poprawnie i
        gdy rozmawiam to jednym i tylko jednym jezykiem naraz... Uniwersalny jezyk?
        czlowieku to tylko pokazywanie podwojnego anal-fabetyzmu (z zpierwszymi 4
        literami z duzej)... mniej tez to powoduje domyslow - gdy gosciu np. powie ze
        buty ma "klazecie"... mysle ze inteligencja ktos sie pochwali kiedy wlasnie
        pokaze jak sobie daje rade z danym jezykiem... Proponuje potrenowac i jeden i
        drugi jezyk aby nie brakowalo slow ... tak jest to czasem trudne ale trzeba
        poprostu nie isc na latwizne i albo jednym albo drugim jezykiem mowic - wtedy i
        sobie czlowiek nie bedzie robil krzywdy - no i mysle ze tez najbardziej tym
        zmuszonym do sluchania.
        • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 15.08.05, 01:19
          Ja natomiast nie bede cie obrazal.
          Spojz tylko jak duzo slow angielskich jest teraz uzywanych w polskiej
          literaturze, prasie, mediach. Sa one juz wlaczone do slownika polskiego.
          Na ten temat bylo juz wiele dyskusji w Polsce. Wypowiadali sie znawcy jezykowi
          i uznali ze to jest nieuchronne.
          Jezeli i ich uwazasz za podwojnych analfabetow to tylko moge ci wspolczuc.

          Pozdrawiam, JP
    • Gość: ptyś Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 17:40
      najbardziej podoba mi sie bodrowanie (od bother) i kakrocie :)
      • Gość: S. Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.cmbrmaor.dynamic.covad.net 14.08.05, 17:54
        Gość portalu: ptyś napisał(a):

        > najbardziej podoba mi sie bodrowanie (od bother) i kakrocie :)

        Kakrocie sa bardzo trafne, bo zwykle sa ich KROCIE.
    • Gość: Joe Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.cable.mindspring.com 14.08.05, 19:49
      takie gadanie przewaznie swiadczy o zawezonej inteligencji oraz podwojnym
      analfabetyzmie - jednego zapomnial a drugiego sie jeszcze nie nauczyl...
      najgorsze objawy sa gdy gosciu juz na lotnisku zapomina i mu sie "myli" - no
      poprostu kleska... albo jeszcze bardziej zle jak w samalocie ma taki atak...
      np. wola obsluge samolotu i prosi o sok z piczy... i jest zaklopotanie! :-) no
      moze dlatego takich sokow na lotach Polskich nie ma ;-) albo ze cos tam
      jest "klazecie" i teraz badz tu madry i domysl sie o ktore slowo tu chodzi...

      Mysle ze Ci ludzie robia sobie mocno zle ... bo chwalic ... no ja tak mysle to
      powinno sie znajomoscia czegos a nie ich brakiem - a jak kuz sie ojczystego
      zapomina to kleska na calym froncie...
    • Gość: ka :) IP: *.jgora.dialog.net.pl 14.08.05, 23:21
      :)
    • Gość: myszka Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.175-130-66.mc.videotron.ca 14.08.05, 23:33
      wez obojetnie jaka gazete z polski i zobacz ile tam slow angielskich,nasmialam
      sie najbardziej z mobowania,tak ze zabierz sie za krytyke jezyka polskiego w
      polsce no i zobacz reklamy w tv polskiej
      • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.252.28.206.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.08.05, 00:35
        Nie przecze,jest takich wtracen sporo-to tez mnie denerwuje.Jak na razie nie
        planowalam jednak wybierania sie z uzbrojonym oddzialem na ministerstwo kultury
        w celu ratowania polskiej mowy,a jedynie chcialam sprawdzic,czy tylko mnie
        wchodzenie na drugi flor doprowadza do bialej goraczki.Ku mojemu zadowoleniu
        widze,ze jednak mozna tutaj mieszkac 20 czy 30 lat i spokojnie korzystac z
        windy,stac w korku i omijac roboty drogowe.
        Zalew angielskiego w polskich mediach jest tematem na inna rozmowe,w tej chodzi
        mi o konkretne przypadki-mieszka ktos rok w Stanach,ma tu polska rodzine,i
        nagle koszmar-ojczystego jezyka nie pamieta!Jeszcze im krocej mieszka,tym
        wieksza amnezja;/
        • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 15.08.05, 01:26
          Mimo wszysko jestes niesprawiedliwa i malo tolerancyjna.
          W ogole uwazam ze Polacy to wyjatowo nietolerancyjny narod. Tu w Ameryce np.
          nie razi zla angielsczyzna Amerykanina a wlasnie Polaka. Tylko Polacy potrafia
          bezczelnie poprawiac innego Polaka i wytykac mu bledy wymowy. Smieszne to jest
          bo Polak poprawilby takze Amerykanina. Wszyscy wiemy ze w roznych Stanach
          wymawia sie roznie. Nie mowiac juz o angieskim kanadyjskim czy australijskim.
          Ta wrazliwosc Polakow jest wynikiem ich niewiedzy i nietolerancji.

        • Gość: Marcin Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.fitz.cam.ac.uk 15.08.05, 01:28
          Zgadzam sie, ze zasmiecanie jezyka brzmi fatalnie, nizaleznie, czy w Polsce, czy
          w Stanach.
          Trzeba jednak pamietac o tym, ze czasami klopoty z wypowiadaniem sie maja
          ludzie, ktorzy przyjechali do Stanow (lub gdziekolwiek indziej) jako dzieci i
          teraz brakuje im slow, ktorych po prostu nigdy nie znali. Poznali tylko
          angielskie odpowiedniki. Oni tez moga brzmiec nie-za-bardzo...
          Ale to chyba juz inna historia.
          • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 15.08.05, 01:40
            Sa tez tacy Polacy (znam takich) ktorzy bedac w Stanach krotko ucza sie
            intensywnie tego jezyka. Chodza do szkoly rano i wieczorem. Sprobuj z takim
            porozmawiac wtedy po polsku. Moze jest to smieszne ale prawdziwe.
            • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.252.28.206.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.08.05, 02:12
              Dlaczego nietolerancyjna??Jeszcze raz pisze,ze nie chodzi mi tu o angielski w
              polskich mediach,bo to temat rzeka i samej mi trudno zajac pewne stanowisko.W
              tym temacie chcialam tylko zwrocic uwage na pewna specyficzna maniere
              jezykowa,ktora mnie osobiscie irytuje.Jak pisalam wyzej,chodzi mi o ludzi
              mieszkajacych tutaj kilka lat,i wyjezdzajacych z Polski jako dorosle osoby
              (powiedzmy,ze po 20roku zycia).Czesto mieszkaja z innymi Polakami,i po kilku
              miesiach kompletna amerykanizacja-jeszcze chwila,i zaczna chodzic na kursy
              polskiego nie angielskiegoHeHe;)
              Co do calodziennej nauki-ja sama studiuje obcy jezyk(nie angielski)i zdaza mi
              sie,ze caly dzien mam zajecia tylko z obcokrajowcami.Ale jakos jak wracam do
              domu,to nie parlam do rodziny:>
              Aha,co do poprawiania.Mnie nie chodzi o Polaka mowiacego po angielsku.Nie mam w
              tym temacie zadnych zastrzezen,nawet moglabym powiedziec,ze na tle innych
              narodow idzie nam to calkiem dobrze-mnie chodzi o takie kuriozum,jak rozmowa
              dwoch Polakow po polsku z angielskimi slowkami pojedynczymi(patrz przyklady w
              pierwszym poscie).
              • Gość: JP Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 15.08.05, 03:27
                Czy ci sie to podoba czy nie, to bedzie postepowac. Znam niemcow ktorzy w
                rozmowie wracaja slowka angielskie.
                Nie zmienie zdania ze te oburzenia Polakow wynikaja z nietolerancji.
                Tu czesto na forum ktos zabiera glos tylko poto aby komus wytknac blad
                ortograficzny. Nic merytorycznie, nic w temacie dyskusji, tylko aby wytknac
                blad. Siedze na roznych forach (hahaha slowko ang) amerykanskich i nie spotykam
                czegos takiego wsrod Amerykanow.

                Jak to dobrze ze Polacy sie Amerykanizuja. Bravo.
                • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.131.7.146.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.08.05, 04:33
                  Rzeczywiscie czesto widze na krakowskim forum,ze zamiast konkretnego tematu
                  ludzie wytykaja sobie nawzajem bledy.Ale jeszcze raz powtarzam,ze ja nie o tym
                  chcialam tutaj rozmawiac.Moje oburzenie tyczy sie konkretnej maniery
                  jezykowej,ktora nie ma nic wspolnego z zapozyczeniami z obcego jezyka.Bo co
                  innego jak w wiadomosciach polskich mamy"newsy"-chociaz tak na marginesie nie
                  rozumiem,dlaczego nie mozna tutaj uzyc slowa polskiego-ale
                  trudno,przyzwyczailam sie;)Co innego jak osoba czesto slabo mowiaca po
                  angielsku,w rozmowie z innym Polakiem wciska pojedyncze slowa angielskie ktore
                  akurat zna.Jednym z moich ulubionych przykladow jest podawany wczesniej"wejscie
                  na drugi flor",ale kazdego dnia poznaje nowe koszmarki jezykowe.
                  A co do amerykanizacji-ani Polakom nie polecam,ani Amerykanom.
                  • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 15.08.05, 04:58
                    Zdaje sie ze rozumiem o czym Ty piszesz.
                    Powiem tak, masz racie ale nie przeceniaj tego tak.
                    Byc moze z punktu widzenia Chicago czy NY gdzie mieszka duzo Polakow i gdzie
                    niektorzy z nich nie znaja angielskiego, to jest drazniace.
                    Pamietaj jednak ze to jest malutki fragment Ameryki. Ameryka to nie Jackowo czy
                    Greenpoint. Ty uogolniasz to co piszesz na Ameryke.

                    W wiekszosci Stanow Ameryki Polacy znaja angielski dobrze, bo musza go znac. Tu
                    niema polskich sklepow, biznesow czy mozliwosci zalatwienia czegokolwiek w
                    jezyku polskim.
                    Jezeli wiec spotykam tu Polaka ktory mowiac po polsku wtraca slowka angielskie
                    nie jest to ani smieszne ani gorszace.
                    • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.131.7.146.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.08.05, 06:09
                      To ciesze sie,ze sie zrozumielismy.Rzeczywiscie moge sie wypowiedziec na temat
                      Chicago,bo tutaj jestem,ale nie mieszkam na Jackowie,wiec swoje wnioski oparlam
                      na wspomnianej w pierwszym poscie grupie wycieczkowej.To byli rozni ludzie-ze
                      Stanow(mieszkajacy na stale),z Polski(tutaj tylko na wakacjach)a nawet z
                      Kanady.Nie chce uogolniac,ze to sie dzieje wszedzie-chcialam jedynie podjac na
                      forum taka dyskusje-skad sie to bierze,dlaczego,czy innych tez to razi?Ze
                      swojej strony przychylam sie do zdania,ze zazwyczaj to tani szpan.Dobrze jest
                      pokazac,ze sie umie spikac<hahaha>
                      • Gość: LasVegasMan Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.dyn.sprint-hsd.net 15.08.05, 06:48
                        Kiedys znajomemu wytknalem te glupoty. Powiedzialem, ze znam polski i angielski
                        i mozemy rozmawiac tak, albo tak. Powiedzialem, ze nie musi sie przede mna
                        popisywac angielskim, bo jak miesza, to jego wcale nie rozumiem. O dziwo
                        pomoglo. Od tego momentu staral sie do mnie tego nie robic.
                • gray Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 16.08.05, 09:05
                  Gość portalu: JP napisał(a):

                  > Siedze na roznych forach (hahaha slowko ang)

                  biedaku, 'forum' to słowo z łaciny...

                  > Jak to dobrze ze Polacy sie Amerykanizuja. Bravo.

                  uważam, że amerykanizacja polaków niedługo osiągnie punkt krytyczny i dalej nie
                  będzie możliwa. stanie się tak z tego powodu, że polacy, aby się zamerykanizować
                  muszą jednak wiedzieć, gdzie jest ameryka, natomiast amerykanizujący się
                  amerykanie o tym gdzie leży europa (a polska tym bardziej) pojęcie mają prawie
                  zerowe.
    • Gość: ex citi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: 64.125.172.* 15.08.05, 09:50
      zalosne, doprawdy zalosne sa te twoje wypocone spod pachy spostrzezenia. wiesz
      co mnie najbardziej trafialo kiedy przyszedlem do pracy w citibanku? to ze
      niemal wszyscy co drugie slowo wtracali angielszczyzne. i prosze, nie kadz
      farmazonow, ze akurat w stanach fakt mowienia mieszanym jezykiem tak bardzo cie
      urwazil. dla mnie to brzmi jak gadka babki pod skupem mleka, ktora chyba
      zupelnie nie czaji co sie dzieje w zagranicznych firmach w polsce.
      btw., citibank na senatorskiej 16, wawa.
      • nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 16.08.05, 17:02
        Jeszcze raz pisze,ze nie mam tu na mysli wplywu angielskiego jako takiego na
        polski,bo to temat na inna rozmowe.Nie bede sie klocic czy lepiej mowic o Jasiu
        Wedrowniczku i Malgorzacie Astor czy zostawic nazwy wlasne-mielismy taka debate
        w sejmie i niewiele konstruktywnego z tego wyniklo.Pomysly byly na popadanie z
        jednej skrajnosci w druga.Natomiast w tym temacie chodzi mi(co juz tlumaczylam
        2 razy)o KONKRETNA MANIERE JEZYKOWA.Dokladnie o to,o czym kilku forumowiczow
        pisalo wczesniej-znajomy spotkany po pol roku w Stanach nie moze sklecic zdania
        w mowie ojczystej,wyjezdzajacy juz w samolocie doznaje amnezji itp.Wiem,ze w
        polskich firmach uzywa sie angielskiego nie zawsze koniecznie(bo mamy polskie
        terminy odpowiadajace angielskim)ale jestem w stanie przyjac,ze jezyk ekonomii
        i biznesu rzadzi sie innymi prawami.Ja mam na mysli caly czas taka
        najzwyklejsza rozmowe dwoch Polakow-o tym jak im minal dzien,czy o pogodzie.
        Piszesz,ze Cie to trafialo jak tam pracowales?To dlaczego nie mozesz
        zrozumiec,ze mnie to trafia tutaj?A trafia mnnie dokladnie tutaj w Ameryce,a
        nie w Krakowie(warszawski rynek pracy omijam szerokim lukiem,i pewnie na dobre
        mi to wychodzi).
        A koniec koncow z racji moich studiow moge zawodowo tepic do woli nie tylko
        angielskie wstawki,ale nawet polskie;)
        P.S.Pisalabym farmazony,gdybym napisala,ze obiektywnie biale jest czarne.Ale
        jesli pisze o wlasnych odczuciach,to musialbys znac moje wlasne mysli lepiej
        ode mnie,zeby zarzucac mi,ze to farmazony.
        • worcester Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 16.08.05, 17:51
          > nie w Krakowie(warszawski rynek pracy omijam szerokim lukiem,i pewnie na dobre
          > mi to wychodzi).

          typowo polskie... nienawisc miedzy miastami, daj w morde warszawiakowi czy
          poznaniakowi
          prymitywizm

          boze, czy to sie kiedys zmieni???
          • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.252.31.78.Dial1.Chicago1.Level3.net 16.08.05, 18:14
            Alez ja mialam tu na mysli warszawski biznes!Przeciez napisalam wyraznie"rynek
            pracy".Szukasz celowo chociaz jednego zdania w moim poscie zeby sie do niego
            przyczepic?Tak sie sklada,ze moj dziadek pochodzi wlasnie z Warszawy,tylko po
            wojnie przeniosl sie do Krakowa.Mam tam rodzine,a swego czasu nawet wiazalam
            swoja przyszlosc z jednym mieszkancem stolicy(i w zadnym razie nikogo tam nie
            traktowalam po mordzie).Wobec czego mam do tego miasta spory sentyment,ale nie
            podoba mi sie tamtejszy rynek pracy-uzyje ogolnego okreslenia "wyscig
            szczurow"zeby nie rozpisywac sie zbytnio nie w temacie.
            Czy jak napisze,ze nie lubie zbytnio oscypkow to zorganizujesz na mnie marsz
            niezadowolonych Gorali?Przeciez jak pisze "rynek pracy"to mam na mysli RYNEK
            PRACY,a nie wszystko inne co sie komus z tym kojarzy.
    • brtlmj Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 15.08.05, 15:27
      Gość portalu: Nerrrra napisał(a):
      > Temat ktory rozpoczynam jest dosyc blachy,ale ciekawi mnie czy tylko ja mam
      > takie doswiadczenia;)Spedzam wakacje w Stanach i akurat przez ostatnie kilka
      > dni bylam na wycieczce-tak sie zlozylo,ze z polskiego biura.Z wszystkieho
      > bylabym bardzo zadowolona,gdyby nie nawyki jezykowe czesci grupy,ktore mnie
      > osobiscie doprowadzaja do szewskiej pasji:[

      Po pierwsze, zadajesz to pytanie na zlym forum. Tu szczytem szyku jest napisac
      ze "bylem w consulacie i dostalem promesse vizy do californi" ;-)

      Po drugie - fakt. Jest taka dziwna regula ze im kto slabiej po angielsku mowi,
      tym czesciej angielskie slowka wtraca. A do przejscia calkiem na angielski
      rzecz jasna wcale sie nie kwapi...

      Bartek

    • worcester Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie w Polsce 16.08.05, 15:26
      tu lepiej zastanow sie dlaczego w polsce uzywa sie tylu angielskich slow:
      wykaz rozmow telefonicznych - billing
      mobing
      trener - coach
      rycykling
      developer - czyli ten co buduje
      dealer samochodow
      itp itp


      Zasmiecaja jezyk polski w poslce a potem jada i sie czepiaja jak te matoly tych
      ktorzy w polsce nie mieszkaja
      jak mozna byc tak zarozumialym???
      • Gość: Hiszpański i inne Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie w Polsce IP: *.wseiz.pl / 195.94.203.* 16.08.05, 15:41
        Ja jeszcze proponuję wtrącać słówka francuskie i hiszpańskie, w końcu
        Kalifornia była Meksyku, a Luizjana Francji. To jest dopiero czad i
        kosmopolityczność. Teraz kilka słówek po angielsku nauczy się każdy, nawet
        sprzątacz pracujący w Citibanku na Senatorskiej.
        • flipflap Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie w Polsce 16.08.05, 22:14
          Jo to se ni kumam ocym wy barachlicie. Jok jo pryjechoł dwodzieścio wiosyn
          tymu, to nijokiego problymu żem jo ni mioł. Łongielskiego siem nałuczył łot
          rozu.
          A moja Mańka toć toko głupio baba i niczygo ni moze skumać. Łoglondo ino tom
          Polskom tylywizje. Ło Boze kuchany, jokie to głupowe progromy. Cossik po dwo
          tysiunce łodcinków. Durne Babsko. Toć tylem rozy żem godoł co bysie poszło do
          jokiejś szkuły. A łona nic, takie tympe babsko.
          Jo zoto szprecham po łongilsku jok joki Łonglik.
          Gud Baj
          • worcester flipflop 17.08.05, 00:11
            zmywaj sie stad matole
            • flipflap Re: flipflop 17.08.05, 19:45
              "Bite me" frajerze.
              Taki czerpakowski pajac jak ty całe życie w szkole był prany po głupim pysku,
              tylko dla samej radości. Dlatego teraz tak szczekasz. Taka forma odreagowania
              za stare czasy. Tyle że to nic nie polepszy. Zawsze będziesz cieciem.
              • Gość: ptyś Re: flipflop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.05, 23:30
                super... najlepsze jak obojetnie jaki watek zamienia sie w denna pyskowke...
                w temacie chodzilo chyba o spolszczenia angielskich slow uzywanych w polskich
                rozmowach w USA, a nie o anglicyzmy i amerykanizmy w polszczyznie
                • Gość: Nerrrra Re: Ptys IP: *.57.46.215.mpowercom.net 21.08.05, 19:58
                  Dokladnie o to mi chodzilo;)Ciesze sie,ze jednak spora grupa odwiedzajacych ten
                  watek zrozumiala o czym pisze.
              • worcester Re: flipflop 23.08.05, 04:54
                po mowie polskiego buraka mozna poznac bezblednie flip flop

                jestes matol jakich malo
                • Gość: Nerrrra Re: flipflop IP: *.131.2.214.Dial1.Chicago1.Level3.net 23.08.05, 16:01
                  Ani wyzywanie sie od smieci,ani od matolow nie jest oznaka wysokiej kultury.

                  Pewnie macie racje,ze inne narody tez tak mowia.Ale rzecz jasna w polskim
                  najlatwiej mi to znalesc,i jako Polke najbardziej mnie to smieszy w ojczystym
                  jezyku.Nie znam na tyle hiszpanskiego,zebym mogla wylapac z rozmowy
                  np.angielskie czasowniki odmienione po hiszpansku.Moge tylko porownywac z
                  wloskim-i moje dotychczasowe doswiadczenia sa raczej pozytywne.Oczywiscie moze
                  to wynikac z faktu,ze tych kilku Wlochow ktorych spotkalam specjalnie przy
                  obcokrajowcu starali sie mowic porzadnie,a miedzy soba spikaja ile wlezie;)
    • haj.dziejpi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 21.08.05, 16:23
      Gość portalu: Nerrrra napisał(a):

      > Temat ktory rozpoczynam jest dosyc blachy,ale ciekawi mnie czy tylko ja mam
      > takie doswiadczenia;)Spedzam wakacje w Stanach i akurat przez ostatnie kilka
      > dni bylam na wycieczce-tak sie zlozylo,ze z polskiego biura.Z wszystkieho
      > bylabym bardzo zadowolona,gdyby nie nawyki jezykowe czesci grupy,ktore mnie
      > osobiscie doprowadzaja do szewskiej pasji:[
      > -tikety jeszcze beda potrzebne
      > -na tej bout to swieci i swieci
      > -nie wjedziemy w ta ulice bo jest konstrakszyn
      > -ah te trafiki pod Chicago
      > -tylko szybko plizzzz,plizzz...
      > -trzeba wejsc na drugi flor
      > -tu musi byc jakis elewator(w polskim jezyku jest slowo "elewator" i
      > bynajmniej nie ma nic wspolnego z winda)
      > -prosze podac siatke na garbycz
      > Oczywiscie im ktos krocej za wielka woda,tym wiecej angielskiego w rozmowie;)
      > Najbardziej rozsmieszyla mnie kobieta(Polka) dzwoniaca do meza(Polaka) i
      > mowiaca do niego po angielskuHeHeHe.Czy ktos moglby mi wytlumaczyc skad taka
      > trudnosc z mowa ojczysta po kilku miesiacach poza domem:>??

      To ostatnie zalezy od kontekstu sytuacyjnego. Jesli dzwonila zupelnie prywatnie,
      nie w obecnosci znajomych osob angielskojezycznych, to jest to smieszne i
      pretensjonalne. Kiedy, bedac w pracy, rozmawiam z zona przez telefon, ona, bedac
      np. w domu sama mowi po polsku, a ja po angielsku poniewaz w biurze sa rowniez
      moi wspolpracownicy, a ja uwazam, ze tak jest grzecznie. Sytuacja moze byc
      odwrotna, albo oboje mozemy mowic po angielsku z w/w wzgledow. Jezeli natomiast
      obok sa przypadkowe osoby anglojezyczne, to mowie po polsku, bo co ich obchodzi
      w jakim jezyku mowie, skoro nie mowie do nich, ani ich nie znam?

      "Common sense is very uncommon commodity"

      Aha. Jestem od kilkunastu lat w Kanadzie i dalej mnie licho na takich kalmukow
      bierze, choc teraz raczej ich omijam zamiast sie zloscic. Pamietaj, ze ludzie z
      Polski powyjezdzali rozni i nie mozesz wymagac aby ciec nie znajacy ani
      konceptu, ani zwrotu "pozyczka hipoteczna" uzywal go zamiast "mortgyc" (c z
      kreska). Poza tym jest "prawo Murphy'ego", ze najwiecej "wtracaja" ci ktorzy
      najgorzej po angielsku mowia, hehehe. To tak jak z seksem. Krowa, ktora duzo
      ryczy malo mleka daje.
      • Gość: Nerrrra Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.57.46.215.mpowercom.net 21.08.05, 19:55
        Hehehe-wlasnie ona dzwonila z autokaru gdzie byli sami Polacy;)
    • syswia Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 22.08.05, 04:26
      E tam,
      Po pierwsze, w Polsce tez mozna uslyszec czasem taka polszczyzne, ze uszy
      wiedna. Pamietam, jak po zajeciach na anglistyce rozmawialismy w autobusie -
      nikt nas nie rozumial. Czasem robilismy tak dla zabawy, czasem, bo tak bylo
      latwiej, kiedy np. dyskutowalismy zawziecie, kto najlepiej przejambowal
      Szekspira...
      Po drugie, przypadlosc Polakow na obczyznie nie jest obca innym nacjom. "Dzieki
      temu" rozumiem polowe tego, o czym rozmawia hinduska czesc mojej rodziny.
      Po trzecie jednakowoz, jesli ktos umie po polsku dobrze, a wtraca poprzekrecana
      angielszczyzne,bo uwaza, ze tak jest bardziej swiatowo, to sam sobie wystawia
      swiadectwo... Tyle, ze nie kazdy wtraca, zeby byc bardziej swiatowym:)
      • jp.hi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 22.08.05, 06:16
        syswia napisała:


        > Po drugie, przypadlosc Polakow na obczyznie nie jest obca innym
        nacjom. "Dzieki temu" rozumiem polowe tego, o czym rozmawia hinduska czesc
        mojej rodziny.

        Dokladnie to samo zauwazylem. To nie jest przypadlosc Polakow a wszystkich
        obcojezycznych narodowosci. Tak samo rozmawiaja ze soba Meksykanie czy
        Filipinczycy. Moze to jest rodzaj mody a moze ubarwianie wlasne mowy.
        Jedno jest pewne ze Polacy sa najmniej tolerancyjni i to nie tylko w tej
        dziedzinie.
    • Gość: jarek Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) IP: *.cstltn01.in.comcast.net 23.08.05, 03:57
      dla mnie ktos taki kto miesza polski z angielskim jest smieciem.... ludzie
      gdzie WASZ patriotyzm? widac ze niektorzy juz zapomnieli skad sa... rozumie ze
      ktos pojechal jak mial tam 6 lat w Polsce i wyjechal ale nie koles ktory
      wyjechal na wakacje i po miesiacu juz mu sie miesza bo np" stejki" " ide na
      apojtment" "chodze do haj skula" itd zatem ludzie NIE ZAPOMINAJCIE SKAD
      JESTESCIE


      ------------------

      bylismy POTEGA stalismy sie REGIONEM
      RUCH NARODOWO WYZWOLENCZY
      • syswia Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 23.08.05, 04:17
        ZADEN czlowiek nie jest SMIECIEM z takiego powodu. Najwyzej jest smieszny,
        zalosny albo robiacy potwoerne bledy. I nie mieszaj do tego patriotyzmu, bo
        jedno do drugiego ma sie kompletnie nijak...
      • soup.nazi Re: Angielskie slowa w polskiej rozmowie;) 23.08.05, 04:27
        Gość portalu: jarek napisał(a):

        > dla mnie ktos taki kto miesza polski z angielskim jest smieciem.... ludzie
        > gdzie WASZ patriotyzm? widac ze niektorzy juz zapomnieli skad sa... rozumie ze
        > ktos pojechal jak mial tam 6 lat w Polsce i wyjechal ale nie koles ktory
        > wyjechal na wakacje i po miesiacu juz mu sie miesza bo np" stejki" " ide na
        > apojtment" "chodze do haj skula" itd zatem ludzie NIE ZAPOMINAJCIE SKAD
        > JESTESCIE

        Hehehe, wypjerdalay z tych okopow sw. Trojcy i bierz sie za polski: "rozumie"?
      • worcester ty smieciu 23.08.05, 04:53
        smieciem jest tez ktory przygania innym ze sa smiecie a sam wali bledy
        ortograficzne: "rozumie ze ktos"
        ty matole z koziej traby naucz sie pisac po polsku cwieku

Inne wątki na temat:
Pełna wersja