Gość: zeen
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
08.01.07, 21:02
Byłem w Kanadzie przez miesiąc. I jestem bardzo rozczarowany. Moja opinia
dotyczy wyłącznie życia ludzi, miast, kultury i strony cywilizacyjnej. Jeśli
chodzi o przyrodę to oczywiście Kanada jest imponująca, obszar gigantyczny,
rzeki jak jeziora, jeziora jak morza, źwerzyny i ryb pod dostatkiem.
Jeśli chodzi o miasta i życie Kanadoli to jest raczej : tandeta, prowizorka,
dziadostwo i nuda. Kanadę ratuje fakt, że państwo jest bardzo bogate i
osadzone na solidnych anglosaskich fundamentach prawnych i etycznych. Kanada
jednak ma problem nijakości, braku tożsamości - to jasne i trudno żeby na
razie było inaczej bo historię mają krótką, a społeczeństwo to zlepek luzi z
całego świata i to raczej tego biedniejszego niż bogatszego, którzy ze swoimi
tobołkami przyjechali tutaj żeby się dorobić, a nie tworzyć nową jakość. Sami
Kanadyjczycy żartują sobie z samych siebie, że są swoją tożsamość budują na
negacji tego czym są Amerykanie. Jeśli zapytacie Kanadyjczyka jaki jest jego
kraj to odpowie wam - Kanad is not lika US. Choć z naszego europejskiego
punktu widzenia, te kraje są cywilizacyjnie bardzo, bardzo podobne.
Toronto, ktoś napisał, że to piękne i czyste miasto, hmm, jak wielkie było
moje zdziwienie. Toronto to imponujący stalowo szklany rdzeń, sięgający do
nieba, owinięty taśmami mega autostrad o lekko nierównej nawierzchni. Wokół
tego rozpościerają się stylowe, stuletnie, drewniane domki, przylepione prawie
do siebie, z obdrapanymi oknami i wspaniałymi samochodami na podjazdach,
lekko zapuszczone, brudnawe i zaśmiecone ulice (Kanada jest na prawdę
zaśmiecona i chyba nawet bardziej jak Polska), parkingi, dziurawe drogi,
sklepiki, które wyglądają jakby nie byly odświeżone od 20 lat, spokojne,
ciche, ułożone, senne i nudnawe. Brak świeżości, pomysłu, brak skupienia na
szczegółach. Ludzie to kolorowa mozaika z całego świata, wciśnięta w sportowe
kurki i adidasy, a jednocześnie jakoś zachowująca swoją tożsamość, wyluzowana,
starająca się dostosować do tego samego standardu, standardu świata zachodu,
do moll'a, wal*martu, blokowiska, samochodu do języka angielskiego. Kebab
podany więc będzie w trybie fast w zestawie z kolą. Wyobrażałem sobie, że
Kanada to taka duża Szwajcaria, bardzo się myliłem przyznaje wyniknęło to
totalnej niewiedzy i nie znajomości tematu. Teraz już wiem :). Kanadyjskie
życie, niestety by mi nie odpowiadało, chyba tak samo jak u siąsiadów
poniżej. Oddaje cześć Kanadyjskiej przyrodzi i niech Kanadoli tych obecnych i
tych co za chwilę się nimi staną, Ręka Boska broni, żeby tej przyrody nie tknęli!
Jestem ciekaw jakie były Wasze wrażenia.
Pozdrowienia z Ottawy.