Dodaj do ulubionych

Czego nie ma w Stanach...

15.07.07, 01:11
a jest w Polsce?
Zechciejcie mi proszę trochę pomóc, bowiem czeka mnie kilkumiesięczny pobyt w
USA, który niesamowicie mnie stresuje(począwszy od lotu samolotem aż po
problemy dnia codziennego, ktore pewnie stadami będą wychodzić w praniu)
W związku z czym proszę Was o kilka wskazówek, dodam że moje dziecko będzie
miało 11 m-cy...

Żeby nie było, przejrzałam archiwum, jeśli coś pominęłam, prosze podrzućcie
linka po prostu.
Wyczytałam m.in. że nie macie "czystych"kukurydzianych chrupek, że dobrze
jest zabrać krem na każdą pogodę, krem dla siebie, pewnie jakieś lekarstwa,
no właśnie- a co z ubrankami, nie warto chyba brać za dużo, ale może jest w
Polsce coś, co trudno dostać w Stanach.

Swoją drogą jak przedstawia się kwestia zaopatrzenia sklepów w różnego
autoramentu słoiczki dla dzieci,obiadki, soczki, kaszki, kleiczki - czy jest
to wszystko? Podejrzewam, że i tak będę dziecku starała się coś osbiście
ugotować, ale na początek gotowe dania ułatwiłyby sprawę. Co do osobistego
gotowania, gdzie kupować warzywa, mięso - w supermarketach? czy macie jakiś
specjalnych "hodowców"? Produkty jakich firm są najlepsze?

Jeszcze jedno, na jakiej zasadzie organizowana jest służba zdrowia, pokrótce
jak dostać się np. do pediatry, jeśli zaistnieje taka potrzeba, jakie
dokumenty trzeba przy tym przedstawić.

Wiem, wiem, trochę się w tym wszystkim gubię, więc jeśli macie jakieś rady to
poproszę i dziękuję;-)

PS.A może jest tu ktoś ze stanu Missouri??


Obserwuj wątek
    • 4me1 Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 02:27
      W Stanach nie ma,jesli sie nie mieszka tam gdzie sa polskie sklepy ,polskich
      wedlin, chleba, bialego sera,no i innej polskiej zywnosci.
      Chrupek kukurydzianych jest mnostwo, "czyste" tez sa. Sloiczkow dla dzieci jest
      taka masa.ze trudno wybrac, soczki tez sa. W supermarketach dostaniesz
      wszystko. Duzo zalezy gdzie macie mieszkac. Na poczatek wzielabym dla dziecka
      ulubiona kaszke, bo przeciez od razu z podrozy nie pognacie na zakupy.
      Oczywiscie,ze trzeba zabrac swoje leki,ale ciuszki dla dzieci sa tu
      tansze.Jesli macie tu byc kilka miesiecy, to oczywiscie,ze trzeba miec ubranie
      i na jesien,czy zime.
    • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 04:53
      nat_bad napisała:

      >> Jeszcze jedno, na jakiej zasadzie organizowana jest służba zdrowia, pokrótce
      > jak dostać się np. do pediatry, jeśli zaistnieje taka potrzeba, jakie
      > dokumenty trzeba przy tym przedstawić.

      dzwonisz i umawiasz sie na odpowiedni termin, w wypadkach typu emergency tez najlepiej zadzownic i
      umowic sie na natychmiastowa wizyte ale pewnie tez mozesz byc przyjeta bez wczesniejszego
      umawiania o ile gabinet jest czynny (tu lekarze zazwyczaj pracuja w danym miejscu w okreslonych
      dniach, w innych przyjmuja w innych miejscowosciach albo maja dyzur w szpitalu). Ale uprzedzam ze
      koszt wizyty moze wyniesc nawet kilkaset dol. wiec jesli mozesz wykup jakies ubezpieczenie w Polsce
      zebys mogla potem ubiegac sie chociaz o czesciowy zwrot kosztow. Jako "turysci" dokumentow w
      sumie zadnych oprocz paszportu przedstawiac nie bedziecie musieli ale moga Wam kazac zaplacic z
      gory (wszystkie gabinety sa prywatne). Tak wiec razdzilabym w miare mozliwosci unikac kontaktu z
      tutejsza sluzba zdrowia, jak to mowia tutaj trzeba miec zdrowie zeby chorowac :)
    • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 08:00
      Wg mnie, neistety, nie ma tu calej masy potrzebnych rzeczy. Mieszkamy tu juz
      ponad rok, i ciagle rodzina nam paczki z PL przysyla :)
      W paczkach przychodza:
      - kaszki (tu nie ma takich typu Nestle smakowych!),
      - mleczka w proszku, tez Nestle (moja cora ma 3 latka a mleko "najstarsze" jest
      tu do 2 r.z., poza tym moja mala lubi waniliowe),
      - herbatki granulowane dla maluchow,
      - lekarstwa (tu lekarze, przynajmniej w moim przypadku, b. niechetnie wypisuja
      cokolwiek, i najczesciej radza zeby isc do CVS kupic sobie cos over the
      counter),
      - sloiczki (wg mojej oceny wybor tu jest sto razy mniejszy niz w PL, poza tym
      tu wszystkie sloiki smakuja tak samo),
      - paluszki z sezamem
      - czasem buciki, bo my b. lubimy polskie, np. bartki czy inne tego typu.
      Oczywiscie to wszystko jest b. subiektywne, ale tak jest w moim przypadku. Poza
      tym ja zamawiam dla siebie soczewki kontaktowe (tu trzeba najpierw isc do
      okulisty, co sporo kosztuje), scierki (hej, nie smiejcie sie ze mnie, ale tu
      nie znalazlam scierek!), czasem cos z polskim kosmetykow ktore lubie.
      Ogolnie Stany sa rajem konsumenckim, zwlaszcza ubrania sa fajne i niedrogie (a
      na wyprzedazach posezonowych to juz w ogole), rozne rzeczy do domu, zabawki
      etc. Ale rzeczy ktore wymienilam tu nie sa do dostania (mieszkam w Bostonie),
      a ja juz mam swoje lata i trudno zmienic przyzwyczajenia...
      Co do opieki medycznej to nie chce straszyc, ale mysmy mieli koszmarne
      doswiadczenia, z kilkoma pediatrami i primary care physicians. Jeszcze nigdy,
      nigdy z niczego ani nas ani corki tu nie wyleczyli - zawsze ratowali nas
      lekarze z Polski na telefon, i pozniej lekarstwa w paczce. Raz nawet corke
      musielismy zawiezc do PL, bo tu przez 4 miesiace nie mogli jej wyleczyc z coraz
      bardziej duszacego kaszlu. W Polsce po kuracji naszego pediatry po 5 dniach po
      kaszlu ani sladu... Ale my niestety mielismy takie ubezpieczenie ze musielismy
      korzystac z jednej tylko przychodni "pierwszego kontatku", i tam niebywale
      konowaly urzedowaly.
      Powodzenia!
      • ciocia_ala Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 10:55
        Scierki sa w IKEA :)

        A co do szkiel to wizyta kosztuje od $35-$75. To u takiego zwyklego okulisty
        przy sklepie. Taki "przysklepowy" zalatwia wszysko od reki, a czasem jakas
        promocje mozna zauwazyc. Moj osobisty okulista troche wymysla (mialam troche
        za wysokie cisnienie w oku to mnie ciagal tam i spowrotem, potem oczywiscie
        dopasowanie szkiel itp, jakies dodatkowe badania w kierunku glaukomy).

        Rozumiem, ze piszesz o urgent care, tak to u nich jest. Nigdy nie spotkasz tego
        samego lekarza. Ale wizyta u "rodzinnego" to koszt okolo $70 (tak przynajmniej
        pisze na papierach z mojej ubezpieczalni). Ja mialam problemy z dentysta. Po
        korowodzie amerykanskich obibokow-koronkowcow natrafilam na swietna dentystke
        z... Bulgarii. Uratowala mi zeba, kiedy wszystcy inni dentysci chcieli go juz
        dawno usunac i wstawic implant...

        Mnie osobiscie brakuje wyboru jogurtow i tych wszyskich deserkow mlecznych.
      • magdziol18 Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 14:58
        paluszki z sezamem sa w Traders Joes
    • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 08:04
      Ah, jeszcze dodam co do jedzenia, ze my tu staramy sie wszystko
      kupowac "organic", i w zasadzie zaopatrujemy sie tylko w sklepach Whole Foods.
      To oczywiscie jest indywidualne, ale my mamy strasznego bzika na punkcie
      zdrowej zywnosci, i jedzenie z normalnych supermarketow przyprawialo nas o
      mdlosci juz na etapie czytania etykietek. Nawet jesli Wam to jedzenie
      zasmakuje, to na pewno staralabym sie podawac dziecku tylko i wylacznie
      organic, dla pewnosci ze nie ma tam hormonow / chemii.
      • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 20:52
        eglis napisała:

        > Ah, jeszcze dodam co do jedzenia, ze my tu staramy sie wszystko
        > kupowac "organic", my mamy strasznego bzika na punkcie
        > zdrowej zywnosci


        wybacz ale sama sobie przeczysz, jak mozna podawac dziecku slodzone kaszki Nestle (ponad 30%
        skladu!) i pisac o zdrowej zywnosci? tak samo tutejsze sloiczki sa o wiele zdrowsze poniewaz nie
        zawieraja dodatkow jak polskie, np. soli, nie mowiac juz o sporym wyborze produktow organicznych.
        Wiesz, nie czepiam sie co podajesz dziecku, tylko tak mi ta zdrowa zywnosc w zestawieniu z kaszka
        Nestle zazgrzytala.

        Nestle w ogole nie ma zbyt dobrej opinii jesli chodzi o zdrowa zywnosc (jeden z najwiekszych
        swiatowych sponsorow organicznie modyfikowanej zywnosci, w tym niemowlecej):
        www.greenpeace.org/usa/news/true-food-shopping-list/baby-food
        www.foodnavigator-usa.com/news/ng.asp?n=73722-nestl??-salt-cash-shreddies
        Acha, w tym roku Nestle stalo sie wlascicielem Gerber'a.
        • 4me1 Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 20:59
          Absolutnie sie zgadzam. Polskie kaszki sa tak slodkie,ze cos okropnego,a
          sloiczki dla dzieci maja duzo za duzo soli.
        • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 00:59
          Podstawowa cecha kaszki dla mnie jest to zeby sie rozpuszczala w mleczku,
          ladnie je zageszczajac. Tutejsze kaszki (przynajmniej te co ja znalazlam) maja
          postac trocin i jakkolwiek moze nadaja sie do jedzenia lyzeczka nie przechodza
          przez smoczek w butelce. U nas butla rano i wieczorem to podstawa... Poza tym
          corka nie je zadnych slodyczy, poza czekolada organic raz w tygodniu, wiec
          spokojnie moze sobie pozwolic na kaszkowe szalenstwo.
          POdonie z sola - my soli w ogole nie uzywamy, wiec nawet jesli sloiki z PL maja
          troche wiecej soli niz tutejsze, to i tak bilans wychodzi ok. Poza tym sloiki
          polskie sa w niesamowitej ilosci smakow (np. z rybami to przynajmniej z 4
          rodzaje pamietam) - tu nigdy jeszcze nie widzialam sloika z ryba. Poza tym
          tutaj do wielu sloikow obiadowych dodawany jest squash co nadaje mdlacy,
          slodkawy smak (ale oczywiscie co kto lubi).
          Polski sklep mamy - jeden w miescie, i to w takiej dzielnicy co codziennie jest
          przynajmniej jedna ofiara strzelaniny, wiec uznalismy ze kaszki nie warte
          ryzykowania zyciem...
          • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 01:50
            eglis napisała:

            > Podstawowa cecha kaszki dla mnie jest to zeby sie rozpuszczala w mleczku,
            > ladnie je zageszczajac.

            nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecko ale moim zdaniem podawanie kaszek przez butelke szkodzi
            zebom wiec coraz bardziej oddalamy sie od "zdrowego zywienia." Kasza to nie to samo co mieszanka!

            >U nas butla rano i wieczorem to podstawa... Poza tym
            > corka nie je zadnych slodyczy, poza czekolada organic raz w tygodniu, wiec
            > spokojnie moze sobie pozwolic na kaszkowe szalenstwo.

            znowu sobie zaprzeczasz: zadnych slodyczy OPROCZ czekolady i tony cukru w kaszy...

            > POdonie z sola - my soli w ogole nie uzywamy, wiec nawet jesli sloiki z PL maja
            > troche wiecej soli niz tutejsze, to i tak bilans wychodzi ok.

            tutejsze w ogole nie maja dodawanych przypraw, nie mowiac o tym ze po raz kolejny sama sobie
            przeczysz ;)

            >Poza tym sloiki
            > polskie sa w niesamowitej ilosci smakow (np. z rybami to przynajmniej z 4
            > rodzaje pamietam) - tu nigdy jeszcze nie widzialam sloika z ryba.

            sloiczki sa mniej wiecej dla dzieci do ok. 1-1.5 zycia. Po tym okresie maluch w zasadzie moze jesc to
            samo co dorosli pomijajac produkty ktore niosa wysokie ryzyko alergii pokarmowej. M.in. uwaza sie ze
            ryb nie powinno podawac sie dzieciom do ok. 3 roku zycia a w kazdym razie nie wczesniej niz po
            pierwszych urodzinach. I dlatego nie znajdziesz tutaj sloikow z ryba a pewnie m.in. dlatego w Polsce
            jest wiecej alergicznych dzieci niz w pozostalych krajach swiata razem wzietych ;)))))
            • edytais Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 16:04
              zgadzam sie tu z edytkus.
              Kaszka tu sie nie rozpuszcza dobrze w mleku, bo dzieck powinno pic mleko w
              postaci mleka, a kaszke (jesli juz) jesc a nie pic. Kaszka ma duzo cukru (wiec
              juz nie jest tak zdrowa... chyba jednak przesadzasz z tym bzikiem na punkcie
              zdrowej zywnosci) To, ze kupujesz tylko organiczne nie znaczy, ze jesz zdrowo.
              Jest wiecje organicznego junk food niz tego zdrowego organicznego. Cukier to
              "junk" organiczny czy nie.

              Ryba dla dziecka, ktore jeszcze wymaga jedzenia sloiczkoweg? Chyba zartujesz!

              Jesli dziecko moze gryzc to powinno gryzc a nie jesc kaszki i wszystko zmemlane
              ze sloiczkow. Moja siostra jadla tylko papki dosyc dlugo bo innego nie chciala.
              Kaszki wcinala szybciej niz dalo sie karmic, ale byla strasznie przez to gruba,
              az nogi sie zacieraly, a mama cieszyla sie, ze ma taki apetyt.
              Konsekwencje tego wiadome. Natomiast jak miala zakladany aparat na zeby
              ortodontka od razu zapytala, czy ona jako dziecko przypadkiem nie byla za dlugo
              karmiona papkami itp jedzeniem. Podobno gryzieniem twardszych rzeczy wzmacniaja
              sie dziasla i zeby tak bardzo sie nie krzywia.
            • jolkapolka1 Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 22:16
              edytkus, zgadzam sie w 100%, jestem wlasnie w Polsce i wiele sie musze
              natrudzic zeby dzieci jadly normalnie, bo panuje tu zasada, musi byc slono lub
              slodko bo inaczej bez smaku. A wszytskie ceral maja "sladowe ilosci orzechow"
              wiec jak to podac dzieciom z alergia orzechowa?. Tak wiec maz przesyla mi
              paczki ze Stanow:-)
              • 4me1 Re: Czego nie ma w Stanach... 17.07.07, 03:48
                Dobrze jak jest wypisany sklad,ale niekoniecznie pelen,co np. dla mojej
                znajomej,ktora ma alergiczne dziecko skonczylo sie zamiast na plazy w szpitalu.
                Moze juz wypisane jest tam gdzie sa orzechy,bo bywaly tragiczne przypadki.
                Zdecydowanie tu jest wiekszy wybor sloiczkow.
            • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 17.07.07, 04:07
              Hola, dziewczyny - nieladnie. Uprzejmie i wyczerpujaco odpowiedzialam kolezance
              na pytanie czego wg mnie brakuje w USA, oferujac subiektywna ocene. Nikogo nie
              prosilam o domorosle opinie znawcow zywienia, a tym bardziej o komentarze. Dla
              wybitnie ciekawskich: moja coreczka nigdy nie miala alergii, nigdy nie brala
              antybiotyku, a zabki ma rowne i mocne. Kwestie zywieniowe mam przemyslane i
              przestudiowane dokladnie, i gdybym chciala zasiegnac czyjes porady w tym
              zakresie, umialabym zalozyc przedmiotowy watek.
              Nie wiem co Wy jecie, ale najwyrazniej zbyt duzo miesa z adrenalina. Mysle ze
              kazdy kto umie czytac rozumie co znaczy "zadnych slodyczy, poza czekolada
              organic raz w tygodniu", nie wymaga to zlosliwych i glupkowatych komentarzy, w
              dodatku nie na temat glownego postu.
              Rozpisalam sie, ale uwazam ze takie wredne unsolicited dobre rady sa nie na
              miejscu. Ah, zeby tylko rodaczce przygadac, ze moje jest mojsze. Fun.
          • techuby Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 21:24
            wystarczy zmienic smoczek w butelce na 2 i kazda kaszka przeleci.
            • techuby Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 21:33
              o polskich kaszkach moge napisac tylko tyle ze moja corka nie zje ich za
              nic ,nie smakuja jej - a probowalam rowniez polskich sloiczkow....z tym samym
              efektem. wydaje mi sie ze wybor jedzenia dla dzieci w tutejszych sklepach jest
              duzy. nie przesadzajmy.
    • beatamc Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 14:16
      nie przejmuj sie za bardzo, to nie trzeci swiat ;) Niesety waga walizek jest
      ograniczona i nie nabierzesz jedzenia na pare miesiecy. Polskich sklepow jest
      sporo, a w nich naprawde duzy wybor. Jak nie bedzie w poblizu, to moze uda Ci
      sie zrobic wycieczke do Ny i tu wszystko dostaniesz. Napewno wielu rzeczy Ci
      bedzie na poczatku brakowalo, ale w zamian bedziesz miala mase nowych innych.
      eglis, a nie lepiej zeby Ci te paczki z Ny wysylali?
    • magdziol18 Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 15:07
      hej, hej...
      sklepy sa zaopatrzone swietnie ale to tez zalezy gdzie mieszkasz...nawet w
      Wszyngtonie nie ma tego wszystkiego co jest w NYC, sloiczki dla dzieci sa super
      firmy Earth's Best, tak samo kaszki i kleiki, nawet bardziej lubie te od
      polskich bo w Polsce wiekszosc ma dodany cukier, ja tez mam( jak ktos nizej
      pisal) fiola na punkcie zdrowego jedzenia i z zwyklum supermarkecie raczej
      zakupow nie robie, jesli juz to czytam ulotki. Swietnym sklepem jest
      Target...Warzywa i owoce kupuje na trgu - farmers market, mieso tylko
      organiczne bo inne maja dodany kolor i rozne tego typu swinstewka...
      Ubranka tak jak ktos wspominal sa tu o wiele lepsze niz w Polsce i tansze,
      zreszta dla doroslych tez..
      Ja z Polski zawsze przywoze ulubione kosmetyki, ksiazki dla siebie i malej,
      nie denerwuj sie..na pewno wszystko dobrze pojdzie!!!
    • kaszka13 do 4me1 15.07.07, 17:45
      "Chrupek kukurydzianych jest mnostwo, "czyste" tez sa"
      mozesz mi powiedziec w jakim sklepie oprocz polskiego mozna kupic czyste
      chrupki, bo poszukuje od dawna i nie trafilam na takie. z gory dzieki
      • 4me1 Re: do 4me1 15.07.07, 20:55
        Hmm! moze mowimy o czym innym? Ale zadzwonilam nawet do Polski,
        przyjaciolka,ktora ma dwojke maluchow, powiedziala mi,ze chrupki w Polsce to tu
        po prostu zwykle corn flakes,a "czyste",czyli bez zadnych dodatkow. Takie
        mozna kupic wlasciwie wszedzie. Ja kupuje dla malej organiczne w Whoole Food.
        Ona, a mieszka w W-wie o zadnych innych kukurydzianych chrupkach,jak po prostu
        corn flakes nie slyszala.
        • zapomnialamnicka Re: do 4me1 15.07.07, 23:16
          chrupki kukurydziane a corn flakes to dwie inne historie
          za mojej mlodosci w pl byly flipsy
          • 4me1 do zapomnialamnicka 15.07.07, 23:56
            Rety, to ludzie w Polsce nie wiedza co to sa chrupki kukurydziane? Prosze
            bardzo mnie oswiecic,a ja oswiece przyjaciolke.Ma dwojke dzieci i jak widac
            nie wie co to sa chrupki kukurydziane. A czym to sie rozni?
            • zapomnialamnicka Re: do zapomnialamnicka 16.07.07, 05:20
              tinyurl.com/2m2xdj
              chrupki wberw nazwie jest amlo chrupania - rozplywaja sie w ustach
              www.pharmcrops.com/images/cornflakes400.jpg
              platki kukurydziane

              mam nadzieje ze wizualizacja pomogla
              w polsce chyba bardziej popularne sa chrupki niz platki
              stad moze to nieporozumienie
    • cyborgus Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 20:39
      jesli chodzi o polskie kaszki - kazalam sobie kiedys przyslac, bo tak wszyscy
      chwala, - ale one sa strasznie slodkie, jak cukierki. wole tutejsze, i dodac do
      nich owoce.

      Jelsi chodzi o nabial tutaj - to najlepiej organiczny. Ja nie jestem w stanie
      pic innego mleka poza Horizon (niestety, kosztuje...), yougurty tez sa lepsze
      organiczne.

      O co chodzi z tymi chrupkami kukurydzianymi, ze wszyscy tak musza je miec??
    • nat_bad Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 22:00
      Dzięki za pomoc! Nawet nie spodziewałam się takiego odzewu, naprawdę miło z
      Waszej strony:-)).

      A mogę jeszcze pomarudzić? Co do służby zdrowia też wychodzę z założenia, że
      lepiej omijać ją wielkim łukiem, ale czasem niestety trzeba skorzystać:-(. Czy
      fakt, że mój mąż będzie pracował przez cały czas pobytu w Stanach (legalnie
      rzecz jasna)jest równoznaczny z tym, że będziemy mieli ubezpieczenie zdrowotne
      (czy jakkolwiek inaczej to się nazywa)? Bo jeśli tak, to nie wiem czy jest sens
      wykupowania ubezpieczenia od kosztów leczenia za granicą. Może zresztą jest,
      ale ja się na tym zupełnie nie znam, więc pytam ;-)

      Niestety nie będę mieszkała w NY ani w żadnym innym większym mieście, tylko
      takim ok. 90 tys. mieszkańców, w stanie Missouri jak wspomniałam, także pewnie
      napotkam pewne problemy aprowizacyjne;-)

      Co do chrupek kukurydzianych;-) moje dziecko akurat je dość lubi, nie
      wspominając o tym, że jest to pewnego rodzaju uspokajacz zapewniający mi kilka
      minut świętego spokoju, dlatego o nie w ogóle pytam. Z dwojga złego wolę dawać
      normalne chrupki niż jakieś ciasteczka, też niby dla dzieci.
      Corn flakes to w Polsce są płatki kukurydziane ( nie chrupki napewno )(takie do
      mleka np. na śniadanie).

      Żywność też bym wolała kupować organic (przynajmniej dla dziecka), mam
      nadzieję, że w tym mieście ją znajdę, hmm...

      I oczywiście dalej czekam na Wasze rady, dla mnie bezcenne;-))
      • cyborgus Re: Czego nie ma w Stanach... 15.07.07, 22:47
        Maz musi sprawdzic z pracodawca w sprawie ubezpieczenia, ale jezeli to jest
        praca tego typu, ze az z Polski go tam przenosza, to zakladam ze ubezpieczenie
        bedzie mial i to nienajgorsze. Wtedy nie potrzebujesz nic wiecej wykupywac w
        Polsce. Ale sprawdzcie to i to przed wyjazdem.

        Gdzie w Missouri - bo jesli niedaleko Saint Louis, to tam zdaje sie jest jakis
        jeden czy dwa polskie sklepy. z polnocnego Missouri mozesz miec za to blizej do
        Chicago, a tam to juz Polska:):):) Poza tym czasami mozna sie zdziwic i znalezc
        polski sklep na koncu amerykanskiej wiochy:))
      • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 01:37
        nat_bad napisała:

        >Czy
        > fakt, że mój mąż będzie pracował przez cały czas pobytu w Stanach (legalnie
        > rzecz jasna)jest równoznaczny z tym, że będziemy mieli ubezpieczenie zdrowotne
        > (czy jakkolwiek inaczej to się nazywa)?

        Po pierwsze zalezy jak dlugo maz bedzie pracowal tutaj, ubezpieczenie nigdy nie zaczyna "dzialac" od
        pierwszego dnia pracy a min. po trzech miesiacach. Musicie to sprawdzic z pracodawca, przede
        wszystkim czy w ogole oferuje ubezpieczenie. Poza tym nawet jesli maz je dostanie Ty i dziecko
        niekoniecznie. Wlasnie dzisiaj dowiedzialam sie od mojej siostry ze jej lokatorzy (malzenstwo z dwojka
        dzieci) - on zostal sciagniety tu przez firme amerykanska, oprocz niego nie maja ubezpieczenia
        medycznego. Oczywiscie mozna ubezpieczenie wykupic na wlasna reke ale to dosc kosztowna sprawa i
        jak zawsze trzeba pare miesiecy poplacic skladki zanim zacznie sie korzystac z przywilejow.

        Skoro nie przyjezdzacie tu jako turysci ani "turysci" troche inaczej beda wygladac sprawy papierkowe u
        lekarza, proponuje zawsze na formularzu podawac meza, jego ubezpieczenie, adres pracy itp. O
        paszport pytac nie powinni. Jeszcze wazna rzecz, zazwyczaj u lekarza placi sie co-payment, cos w
        rodzaju przedplaty ktorej wysokosc zalezy od rodzaju ubezpieczenia (ja akurat mam zerowy) i
        przewaznie nie przyjmuja czekow.


        >Bo jeśli tak, to nie wiem czy jest sens
        > wykupowania ubezpieczenia od kosztów leczenia za granicą. Może zresztą jest,
        > ale ja się na tym zupełnie nie znam, więc pytam ;-)

        przede wszystkim zalezy czy macie to ubezpieczenie czy nie, ale nawet jesli macie IMO mimo wszystko
        powinniscie wykupic przynajmniej dla dziecka na okres tych 3-6 m-cy zanim zacznie dzialac
        ubezpieczenie amerykanskie. O ile to polskie bedzie cos warte ale tego juz musicie sie sami
        dowiedziec, a moze macie bardzo nieproblemowe dziecko i sie nie oplaci?



        > Niestety nie będę mieszkała w NY ani w żadnym innym większym mieście, tylko
        > takim ok. 90 tys. mieszkańców, w stanie Missouri jak wspomniałam, także pewnie
        > napotkam pewne problemy aprowizacyjne;-)

        oh, w takim razie to calkiem spora miejscowosc, ja mieszkam w prawie cztery razy mniejszej a na
        zaopatrzenie nie narzekam


        > Co do chrupek kukurydzianych;-)

        tu sie nazywaja "corn puffs" i rzeczywiscie sa w roznych smakach w dzialach z czipsami


        > Z dwojga złego wolę dawać
        > normalne chrupki niż jakieś ciasteczka, też niby dla dzieci.

        dla niemowlat jest sporo chrupkopodobnych produktow, np. Gerbera

        > Żywność też bym wolała kupować organic (przynajmniej dla dziecka), mam
        > nadzieję, że w tym mieście ją znajdę, hmm...

        pamietaj ze naprawde organiczne jest tylko to co ma zielono-bialy symbol USDA organic certified, teraz
        jest moda na zywnosc organiczna ktora mozna kupowac juz w coraz wiekszym asortymencie w kazdym
        supermarkecie, jednakze jest sporo drozsza od nieorganicznej
        • piesfafik Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 03:18
          Mozecie sie ze mna nie zgodzic ale mnie sie wydaje ze sprawy chrupkow i sprawy
          lekarza to zupelnie inny kaliber. Jedzenie w Polsce jest smaczniejsze ale tak
          naprawde tutaj jest wszystko czego potrzeba. Jedzenie ze zwyklego supermarketu
          to tez nie trucizna, a sloiczkow i soczkow dla niemowlat jest ile dusza
          zapragnie.
          Za to uslugi medyczne sa platne i drogie - trzeba byc na to przygotowanym.
          Twoj maz powinien sie dowiedziec o ubezpieczenie dla rodziny. On moze miec
          prawo do takiego ubezpieczenia ale byc moze ( prawie na pewno) musi za to extra
          zaplacic. To jest pewnie najlepsza opcja. Nikt na forum nie powie ci jakie
          ubezpieczenie ma twoj maz bo w kazdej firmie to dziala inaczej i nawet w
          jednej firmie moze byc duzo roznych rodzajow ubezpieczen. Mozna kupic
          ubezpiecznie prywatnie ale to jest drogo i firma ma zawsze prawo odmowic
          sprzedania polisy. Ubezpieczenia w Polsce kiedys byly niezle - maja kuzynka
          ubezpieczyla sie w Warcie przed przyjazdem do mnie do US. Dostala grypy,
          musiala isc do lekarza i Warta zwrocila jej 80 % jak wrocila do Polski. Ale to
          bylo 8 lat temu wiec nie wiem jak jest teraz.
          • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 03:31
            piesfafik napisała:

            > Jedzenie w Polsce jest smaczniejsze ale tak
            > naprawde tutaj jest wszystko czego potrzeba.

            to zalezy, ja swego czasu bardzo tesknilam za pewnymi polskimi potrawami a kiedy w koncu
            pojechalam do Polski nic mi nie smakowalo w skutek czego sporo schudlam :) Z czasem zmieniaja sie
            przyzwyczajenia i trudno wymagac aby komus przebywajacemu przez lata w pewnym srodowisku
            odpowiadalo cos z innego (zarowno pod wzgledem smakowym jak i trawiennym). Niemniej tu jest taki
            wybor produktow sprowadzanych z roznych czesci swiata lub produkowanych przez okreslone grupy
            spoleczne ze naprawde mieszkajac w miescie trzeba chciec nie moc sie zaopatrzyc lub nie wiedziec
            gdzie czego szukac, ewentualnie nie moc sobie pozwolic na normlane pieczywo i narzekac na jakosc
            wcinajac wonder bread (swoja droga wonder bread - moze innej firmy ale ten sam typ - uratowal zycie
            wielu wiezniom wyswobodzonym przez Amerykanow z nazistowskich obozow pracy - czytalam w
            autobiografii napisanej przez Polaka, wiec prosze mnie nie posadzac o propagande ;))
        • ciocia_ala Re: Czego nie ma w Stanach... 16.07.07, 04:02
          > Po pierwsze zalezy jak dlugo maz bedzie pracowal tutaj, ubezpieczenie nigdy
          nie
          > zaczyna "dzialac" od
          > pierwszego dnia pracy a min. po trzech miesiacach.

          Nie koniecznie. Moje ubezpieczenie dzialo po 15 dniach od zatrudnienia. Ale tak
          jak mowisz koniecznie trzeba sprawdzic z pracodawca. U mnie byla opcja dodania
          czlonkow rodziny do ubezpieczenia, za kazdego czlonka rodziny place dwa razy
          wiecej niz za siebie. A to dlatego, ze pracodawca placi czesc mojego
          ubezpieczenia.

          Co do wizyt - Urgent Care kosztuje okolo $150 (tak wynika z jednego z moich
          rachunkow od ubezpieczyciela). I to jest tylko podstawowe badanie, bez zadnych
          wynikow krwi czy ewentualnie x-ray itp. Swoja droga na Urgent Care widziala, ze
          wszyskoe male dzieciaczki odsylaja od razu na ER. Na ER robia wszyskie badania
          itp, zwlaszcza z malym dzieckiem chyba szkoda czasu na Urgent Care.

          Co-payment u mnie to $15 dolarow za wizyte zwykla, $30 za urgent care i $75 za
          ER.

          Jezeli bedziecie tu tylko kilka miesiecy to warto zabrac ze soba podstawowe
          tabletki. Zwlaszcza, jezeli one sie juz sprawdzily, zamiast potem kombinowac z
          tutejszymi dostepnymi bez recepty. No chyba, ze sie mieszka w NY to problemu
          nie ma:)

          A co do polkich sklepow to moze jakis bedzie w Twojej okolicy. Ja spotkalam
          polski sklep nawet na Key West. A w Phoenix mam ich nawet kilka. Sa dwie
          frakcje - ludzi z New Jersey/New York i druga Chicago. Nie spodziewalam sie
          tego.

          A co do organicznych rzeczy faktycznie trzeba uwazac, bo czesto one nic z
          organicznymi nie maja wspolnego. Ktos na forum nawet pisal, jak przylapal
          obsluge sklepu na przesypywaniu normalnych migdalow do torebek z
          napisem "organic".

          W kwesti chrupek nie zabieram zdania :)
          • edytkus jeszcze o chrupkach 16.07.07, 05:46
            czasem mozna znalezc w dziale z cereal, tez pod nazwa corn puffs ale te sa troche bardziej twarde i
            maja ksztalt kulek, ze wzgledu na ksztalt chyba sie nie nadaja dla malego dziecka ale nigdy nie
            kupowalam wiec nie wiem na pewno

            glutenfreefoodreviews.com/wp-content/uploads/2007/04/pbcereal.JPG - wpisz w google
            images "corn puffs" - do wyboru i koloru, nawet bezglutenowe

            Warto dodac ze tutaj funkcje polskich flipsow spelniaja chrupki Cheerios. A tutaj masz cala kolekcje
            substytutow: tinyurl.com/2ob7rj
            • edytkus Re: ubezpieczenie cd 16.07.07, 08:23
              ubezpieczenie ubezpieczeniu nie rowne. Moze sie okazac ze obejmuje tylko dwie wizyty u internisty w
              ciagu roku, jedna u ginekologa, jakies lekarstwa i to wszystko. Moze byc tak ze pokrywa koszty dopiero
              po osiagnieciu jakiejs kwoty ktora Wy pokrywacie, mozliwosci jest sporo wiec moze warto pomyslec o
              wizytach u dentysty i okulisty i poleczyc co powinno byc poleczone.
              • kaszka13 Re: ubezpieczenie cd 16.07.07, 11:29
                "Po pierwsze zalezy jak dlugo maz bedzie pracowal tutaj, ubezpieczenie nigdy nie
                zaczyna "dzialac" od pierwszego dnia pracy a min. po trzech miesiacach".

                to zalezy od firmy i planu ubezpieczeniowego. u nas w firmie kazdy plan zaczynal
                sie od dnia rozpoczecia pracy czyli juz tego samego dnia mozna bylo isc do lekarza.

                • edytais Re: ubezpieczenie cd 16.07.07, 16:13
                  Mojego meza ubezpieczenie tez dzialalo od pierwszego dnia zatrudnienia, ale na
                  mnie i dzieci trzeba kupic oddzielnie. Wlasnie teraz szukamy, bo skonczylo sie
                  ubezpieczenie niemieckie dla dwojki dzieci i opcji jest tyle ile gwiazd na niebie.
                  Co-payments, deductibles etc... sa przerozne....
                  Roznica cen jest ogromna, duzo tez zalezy od tego czy pokrywa ciaze czy nie
                  (oprocz wysokosci deductible, copayments, coinsurance)
                  • olcialew1 Re: ubezpieczenie cd 16.07.07, 18:14
                    Moje ubezpieczenie tez dzialalo od pierwszego dnia, nie usialam czekac 3 czy 6
                    m-cy. Koniecznie dowiedz sie czy bedziecie mieli ubezp. i jakie. Tak jak
                    dziewczyny pisaly rodzajow ubez. jest tyle i ziaren paisku na plazy.

                    • fogito Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 19:37
                      w powszechnej sprzedazy dobrego chleba i sandalkow z zapietkiem (dla dziecka).
                      Ja kiedy wracam do Polski to zawsze rzucam sie do spozywczaka po chleb. Moj
                      synek kiedy jestemy w USA praktycznie przestaje jesc chleb.
                      • kashunda Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 19:58
                        Zeby w Polsce zjesc dobry chleb to niestety trzeba wiedziec gdzie kupic.U nas w
                        miescie ostala sie jedna spolemowska piekarnia ktora piecze pyszny prawdziwy
                        chleb ktory smakuje dokladnie tak jak wtedy kiedy bylam dzieckiem.I ciagle na
                        kazdy bochenek przyklejaja taka papierowa nalepke.Co do butow ,sandalkow z
                        zapietkiem to jest tutaj cale mnostwo i moim zdaniem wzornictwo duzo ciekawsze
                        niz polskie .Bylam w Polsce w maju kiedy zaczely sie upaly i na gwalt szukalam
                        ladnych sandlow na szczupla stope mojej corki i niestety wiekszosc przypominala
                        buty ortopedyczne.
                      • kashunda Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 20:01

                        www.piperlime.com/browse/categorySearch.do?cid=27075
                        Sandaly z zapietkiem,zwroc uwage na primigi,aster ,mod 8 ,naturino,umi
                      • magdziol18 Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 20:02
                        ..kazdemu smakuje cos innego...ja bardzo lubie chleb z Whole Foods, piekarni
                        malych, jedna prowadzona przez Francuzow, droga przez Niemcow. A butki sa, my
                        mamy Ecco, kupione za ok 1/3 tego ile kosztuja w Polsce...
                        • fogito Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 20:11
                          no to ja chyba slepa jestem, bo mamusia jestem od trzech lat i nie udalo mi sie
                          w Virginii ani w Waszyngtonie znalezc sklepu z sandalkami z zapietkiem. Moze
                          bylam za malo zdeterminowana. Moja tesciowa byla zadziwiona, ze takie sandalki
                          wogole istnieja. Ja tez nie widzialam ich na nogach amerykanskich dzieci. Tylko
                          na lotnisku po przylocie samolotu z Europy. Wiem, ze mozna je kupic
                          internecie, ale zawsze latwiej bylo mi po prostu przywiezc z Polski. A co do
                          chleba, to w Warszawie w sklepie za rogiem jest o niebo lepszy chleb niz
                          jakikolwiek jedzony w Usa - ale to moja prywatna opinia oczywisce :)
                          • beatamc Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 20:26
                            a jaka okazja 66$ albo 70$ :)
                            • bea_mama Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 21:18
                              Pytanie bylo, czego w US nie ma, a nie czy jest drogo. Buty z zapietkiem sa jak
                              widac:) a kupuje je ten, kogo na nie stac:)
                              W Nordstrom tez mozna znalezc z zapietkiem: tinyurl.com/2wxcby
                              i sa troche tansze. No ale nawet te $50 za buty to przeciez zwykla "bartkowa"
                              cena w Polsce.

                              Co do chrupek kukurydzianych bezsmakowych, to sama sie tego tu naszukalam i
                              niestety nie ma:( A teraz jak mam w polskim sklepie, to Zuza nie chce tego
                              tknac. Te corn puffs sa niby ok, ale nic sie tak szybko w ustach nie rozpuszcza
                              jak te chrupki.
                              Kaszka ryzowa wcale trocin nie przypomina:)) Tylko trzeba ją w goracym mleku
                              rozpuszczac i wtedy sie ladnie rozpuszcza i zageszcza to co miala zagescic.

                              Co do zywnosci, to np. dobry chleb mozna znalezc w malych, prywatnych
                              piekarniach, albo Whole Foods. Tam tez sa dobre kiszone ogorki:) Organiczna
                              zywnosc najlepiej na Farmers market, albo w Vitamin Cottage, Whole Foods, Wild
                              Oats.
                            • kashunda Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 21:49
                              Sa i za $30 ,a polskie Bartki srednio kosztuja 150-160 zl przy dzisiejszym
                              kursie dolara tanie nie sa.
                              • edytkus Re: w Stanach nie ma... 16.07.07, 22:44
                                ja kupowalam w Stride Rite, tam na wyprzedazy nawet za kilkanascie $ mozna buty kupic a opinie maja
                                bdb i moja corka bardzo je lubila, zreszta do tej pory w kazdym sezonie ma stamtad przynajmniej jedna
                                pare butow
                          • magdziol18 Re: w Stanach nie ma... 17.07.07, 01:40
                            a gdzie w Virginii mieszkasz? Bo ja te butki Ecco za$20(!!!!!!!!) kupilam w
                            Leesburg outlets, tam jest sklep ecco, jest tez stride rite, w outletach
                            Potomac Mills( Woodbrige) jest stride rite i wspomniany nordstrom rack.
                            pozdr
                            • fogito Re: w Stanach nie ma... 17.07.07, 07:27
                              jesli jestem w usa to mieszkam w Lexington. Tutaj nie ma dobrych sklepow z
                              butami dla dzieci. Zwykle jezdzimy do Roanoke, Staunton lub Charlottesvile na
                              zakupy.
                              • jasti Re: w Stanach nie ma... 17.07.07, 16:42
                                Co do Stride Rite, moze opinie maja dobra ale moje dziecko nie chce w tym
                                chodzic, wg. mnie sa bardzo twarde, kupilam raz wiecej na pewno sie nie nabiore.
                                • aniutek Re: w Stanach nie ma... 18.07.07, 05:11
                                  heheheheh alem sie usmiala :)
                                  w sumie w stanach wszystko jest nawet polskie ksiazki jeno chleba tego warszaqwskiego ze sklepu na
                                  rogu nie ma :( no i Mamy i Taty i starych przyjaciol tez brak.
                                  wszystko inne mozna kupic, zdobyc, wyszukac, naprawde !
                                  buty www.zappos.com
                                  scierki identyczne jak w pl - viledy
                                  sandaly z zapietkiem bartki nawet za jedyne $70 tez sa,
                                  w polskich dzielnicach mozna wszytsko z pl kupic, kilka sklepow prowadzi sprzedaz wysylkowa.
                                  koniecznie przydus meza aby dowiedzial sie wszelkich szczegolow dotyczacych ubezpieczenia
                                  zdrowotnego dla calej waszej rodziny tu przyjezdzajacej, to bbbbbb wazne. reszta wyjdzie w praniu ;)

                                  powodzenia zycze,
                                  anka
                                  • eglis Re: w Stanach nie ma... 19.07.07, 01:41
                                    Pewnie wszystko mozna w jakis zakamarkach wyszukac, ale jesli sie ma byc na
                                    krotko to nie zdazy sie rozeznac co i jak - scierki na jednym koncu miasta,
                                    gąbki do kąpieli na drugim (ah, tych też nie znalazlam w U.S. - takich ze
                                    stroną do masażu co u nas w Tesco sie kupuje za 2 zl).
                                    Ponadto wszystko tez zalezy ile sie ma czasu - mama uziemiona w domu z
                                    maluchami, wzglednie pracujaca do 7-8 pm nie ma czasu latac za kazdym
                                    drobiazgiem. Pewnie, z uplywem czasu odkryje sie wszystko (np. ja dlugo nie
                                    moglam znalezc fajnych cienkich rajstop w stylu Calzedonii, ale odkrylam
                                    pasujacy mi brand), ale nieunikniony jest okres przejsciowy.
                                    My z mezem przez pierwszy rok w US padalismy ze zmeczenia studiujac oboje prawo
                                    na Harvardzie i wychowujac corke bez zadnej pomocy bliskich, teraz harujemy w
                                    law firms w Bostonie więc cieszymy się ze rodzina w PL pomaga nam wysylajac
                                    rzeczy ktorych nie mamy czasu i sily tu szukac. Bardzo to doceniamy.
                            • jolkapolka1 Re: w Stanach nie ma... 18.07.07, 23:56
                              Magdziol18, ja mieszkam 10 min od Leesburg Outlet:-)i tez sie tam zaopatrujemy,
                              wiele fajnych sklepow.
                              • magdziol18 Re: w Stanach nie ma... 19.07.07, 01:23
                                a czy Ty nalezysz do polskiej playgroup ktora zalozyla Lisa?
                                Pozdr
                                • jolkapolka1 Re: w Stanach nie ma... 20.07.07, 00:25
                                  naleze:-)To moze my sie znamy:-) Szczerze to opuszczam wiele playgroups, ale
                                  znam wiekszosc mam. Obecnie jestesmy w Polsce na wakacjach. Daj znac to moze
                                  sie spotkamy i mozemy sobie razem na zakupy pojsc.
                                  • magdziol18 Re: w Stanach nie ma... 20.07.07, 02:27
                                    chyba sie nie poznalysmy osobiscie, ja rzadko chodze, bo moja mala jest jeszcze
                                    mala, no i te playgroups sa w takich godzinach, ze stalabym w korkach...to
                                    kiedy wracasz z Polski? Twoj syn ma alergie na mleko? Moja mala tez i na tysiac
                                    innych rzeczy!
                                    • jolkapolka1 Re: w Stanach nie ma... 20.07.07, 13:38
                                      To koniecznie sie musimy spotkac, ja mam dwoch malych alergikow:-( moja corka
                                      ma 2 lata a synek 5. Wracamy w polowie sierpnia wtedy sie umowimy. Ile ma
                                      Twoja mala? na playgrops tez jestesmy rzadko, bo dla mnie troche daleko, ale
                                      chcemy zorganizowac co jakis czas 'nights out' dla nas mamusiek:-)
                                      • kisiulak Magdziol, Jolka... 24.07.07, 22:59
                                        Nic nie wiem o zadnej polskiej playgroup. Czy moze mi ktos cos wiecej
                                        powiedziec? Gdzie? Kiedy? Please.... :)))))
                                        • magdziol18 Re: Magdziol, Jolka... 24.07.07, 23:34
                                          Hej,
                                          jest polska playgroup w Virginii, dziewczyny spotykaja sie w ciagu tygodnia, z
                                          reguly raz na tydzien, po poludniu, ale tez chyba sa jakies osoby ktore
                                          pracuja...nie wiem czy one sie spotykaja, ja rzadko chodze, bo tak jak juz
                                          mowilam te dzieciaki sa duzo wieksze od naszych...Z reguly jest to w okolicach
                                          Arlington, Herdon, Falls Church...jak chcesz to dam Ci kontakt!
                                          • kisiulak Re: Magdziol, Jolka... 25.07.07, 00:27
                                            To moze skoro my mamy mlodsze to cos zaczniemy :)
                                            Jets ktos jeszcze kto ma maluchy? Moja ma 21 miesiecy.
    • nat_bad no, no - długi wątek nam powstał;-) 20.07.07, 21:46
      jeszcze raz dzięki dziewczyny za odzew :-)
      A mogę Wam jeszcze pomarudzić? Bo mam dwa dodatkowe pytania, niestety (póki co
      dwa rzecz jasna...)
      Pierwsze odnośnie szczepienia p-ko odrze, ospie, różyczce i śwince czyli tzw.
      mmr chyba. Czy nie będzie problemów z zaszczepieniem dziecka w Stanach p-ko tym
      chorobom ( W Polsce praktykuje się tą szczepienie tą szczepionką po ukończeniu
      roku, więc mój syn niezałapie się na kłucie w Polsce).
      A drugie pytanie, to odnośnie kursów językowych dla obcokrajowców, rany, tylko
      się ze mnie nie śmiejcie, w sumie angielski znam dość dobrze, ale chętnie bym
      sobie gdzieś go poćwiczyła. ostatecznie będę trenować na tubylcach i niech się
      martwią ;-) . ale może któras z Was uczestniczyła w czymś takim i mi powie czy
      skórka warta wyprawki.

      ja wiem, wiem, że Stany to nie koniec świata, ale jednak ciut inny świat (nie
      lepszy, nie gorszy, nie o to chodzi;-), więc siłą rzeczy człowiek
      przyzwyczajony do rzeczy i do życia w Polsce może mieć pewne obawy,
      przynajmniej na początku. Ja, obawiam się , nie zdążę aż tak dobrze poznać
      gdzie co jest ani zżyć się z tym krajem, bo jadę tam jedynie na 10 m-cy...

      P.S. Co do ubezpieczenia, szanowny małżonek ma ponoć zadeklarowac typ
      ubezpieczenia (+spouse+child) na miejscu i będą mu to niejako ratalnie potrącać
      z wynagrodzenia (o ile ja coś rozumiem z angielskiego;-).
      • nat_bad Re: no, no - długi wątek nam powstał;-) 20.07.07, 22:52
        i z dwóch robi się trzy - odnośnie wątku o blenderach z Polski, nasuwa mi się
        pytanie, czy jak np. wezmę ze soba laptopa to on będzie u was działał?
        wystarczy przełącznik do wtyczki?
      • edytkus Re: no, no - długi wątek nam powstał;-) 21.07.07, 03:47
        nat_bad napisała:

        >> Pierwsze odnośnie szczepienia p-ko odrze, ospie, różyczce i śwince czyli tzw.
        > mmr chyba. Czy nie będzie problemów z zaszczepieniem dziecka w Stanach p-ko tym
        >
        > chorobom ( W Polsce praktykuje się tą szczepienie tą szczepionką po ukończeniu
        > roku, więc mój syn niezałapie się na kłucie w Polsce).

        nie bedziesz miec problemow, co najwyzej z zaplaceniem rachunku ;), na wszelki wypadek wez
        ksiazeczke zdrowia



        > A drugie pytanie, to odnośnie kursów językowych dla obcokrajowców, rany, tylko
        > się ze mnie nie śmiejcie, w sumie angielski znam dość dobrze, ale chętnie bym
        > sobie gdzieś go poćwiczyła. ostatecznie będę trenować na tubylcach i niech się
        > martwią ;-) . ale może któras z Was uczestniczyła w czymś takim i mi powie czy
        > skórka warta wyprawki.

        kursow jest cale mnostwo, lepsze, gorsze, b. drogie i calkiem bezplatne, dowiesz sie na miejscu
        • ma.pi Re: no, no - długi wątek nam powstał;-) 25.07.07, 17:52
          edytkus napisała:

          > nat_bad napisała:
          >
          > >> Pierwsze odnośnie szczepienia p-ko odrze, ospie, różyczce i śwince c
          > zyli tzw.
          > > mmr chyba. Czy nie będzie problemów z zaszczepieniem dziecka w Stanach p-
          > ko tym
          > >
          > > chorobom ( W Polsce praktykuje się tą szczepienie tą szczepionką po ukońc
          > zeniu
          > > roku, więc mój syn niezałapie się na kłucie w Polsce).
          >
          > nie bedziesz miec problemow, co najwyzej z zaplaceniem rachunku ;), na
          wszelki
          > wypadek wez
          > ksiazeczke zdrowia
          >
          >


          Jezeli przyjezdzasz tutaj tylko na 10 miesiecy to sobie podaruj to szczepienie
          w USA. Uzupelnisz jak wrocisz do Polski. One wcale nie misi byc dane w 13
          miesiacu zycia. Moje zadne dziecko nie dostalo "na czas", bo ja jestem
          beztroska matka. Synow to juz nie pamietam. A corka dostala jak miala 23
          miesiace.

          Pozdr.
      • ciocia_ala Re: no, no - długi wątek nam powstał;-) 21.07.07, 05:55
        Laptop dziala w druga strone (znaczy amerykasnki w polsce) to chybwa Twoj tez
        bedzie dzialal. Tylko kup nie taka zwykla przejsciowke, ale taka z
        przepieciownikiem (czy jak to sie tam nazywa) bo napiecie pradu inne. Podobnie
        jak bedziesz miec ze soba jakas suszarke do wlosow albo cokolwiek innego na
        prad.

        Jezyk ankgielski to chyba najtaniej wyniesie cie w jakims colegu - typu kurs
        ESL (English as a 2nd Language). Ja wzielam tylko gramatyke (mam gdzies plytke
        CD, moge podeslac, tam sa zadania i takie tam). I to byla klasa internetowa.
        Jakos na tym poprzestalam. Choc z checia wzielabym klase z wymowy i jakis
        business english.
    • ex4 Re: Czego nie ma w Stanach... 24.07.07, 05:42
      Mieszkam w Missouri i sytuacja jest nastepujaca:
      - nie ma polskich sklepow (najblizszy ok 500 km w Chicago),
      - kaszek dla dzieci sa 3 rodzaje (w Targecie, w Wal-Mart), w Trader Joe moga
      byc inne, ale nie spodziewam sie jakiegos wielkiego wyboru,
      - wybor jedzenia dla dzieci (sloiki, soczki typ bobofrut) jest niestety duzo
      mniejszy, a na bazie warzyw nie ma wcale,
      - co do zywnosci amerykanskiej to nie wiem czy jest zdrowa bo sa tu gotowe
      dania (do wrzucenia do microfali) dla rocznych dzieci,
      - chrupek kukurydzianych typu Flips nie ma nigdzie !!!!!!

      Takze nie spodziewaj sie wyboru jak w Auchan lub Geant.

      Ogolnie da sie przezyc ale kulinrnie to sie dzicko tutaj nie rozwinie,

      Mieso i wedliny tylko w polskich sklepach lub z miedzynarodowa zywnoscia,

      Co do lekarzy to wykup ubezpieczenie turystyczne w Polsce, o ile przyjezdzasz
      na jakis krotki czas. Jest zdecydowanie tansze. Jezeli cos sie stanie dzwonisz
      do polski (lub mozesz dowiedziec sie za wczasu) jakiego lekarza w okolicy
      polecaja jesli nie maja lekarz idziesz do pierwszego lepszego. Placisz niestety
      pelna stawke (zazwyczaj duzo kasy za byle co) i potem ubezpieczyciel w Polsce
      oddaje piniadze.
      Pzdr,

      • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 24.07.07, 06:53
        ex4 napisał:

        > Mieszkam w Missouri i sytuacja jest nastepujaca:
        > - nie ma polskich sklepow (najblizszy ok 500 km w Chicago),
        > Mieso i wedliny tylko w polskich sklepach lub z miedzynarodowa zywnoscia,


        wow, piec milionow wegetarian? czy tzn. ze te ilosci krow i swinek z jakich slynie Missouri sa trzymane
        jako zwierzatka domowe?


        nie chciala gora do Mahometa...
        www.smakipolski.com/o_nas.html
        www.polana.com/product/308/30 ;)
      • nat_bad ex4, a gdzie w Missouri urzędujesz? 13.08.07, 12:24
        jeśli wolno spytać ;-)
    • martartek Re: Czego nie ma w Stanach... 24.07.07, 16:04
      w stanach jest wszystko i w wiekszosci przypadkach tansze
      • 4me1 Re: Czego nie ma w Stanach... 24.07.07, 16:12
        Byc moze ex4 mieszka tu baardzo krotko ,nie zorientowala sie,ze tu mozna kupic
        wszystko,ale trzeba wiedziec gdzie szukac.Ale faktem jest,ze sa miejscowosci
        gdzie sa tylko Wal Mart'y,tam moze nie byc jakis specyficznych kaszek.
        • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 24.07.07, 23:14
          Jak znajdziesz Whole Foods to masz wszystko, wlacznie z pysznym chlebem -
          roznego rodzaju, wlacznie z takim jak Polski! Nie pamietam jego nazwy, ale od
          niedawna sie pokazal. Sprzedaja w torebkach cwiartki (ale sa wielkie) i smakuje
          jak polski. Nawet moj maz tak twierdzi a jest wybitnie wybredny. Jescze panera
          Bread ma OK chleb.

          Jak ktos juz pisal Earths Best produkty sa najlepsze i zdrowe.
          Jogurty - polecam greckie Fade - super!

          Znajdz kolo siebie jeszcze Ikea i Target i juz masz wiekszosc potrzebnych rzeczy
          do przetrwania. Od Wal-Martu sie trzymam z daleka, ale to z powodow czysto
          politycznych :)
          • ciocia_ala Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 00:22
            Ikei to ona chyba jednak tam nie znajdzie. Jest ich w Stanach zdaje sie cos
            kolo 30, wiec niewiele. Wiekszosc w Californii, kilkanascie na wschodnim
            wybrzezu.

            A myslalam, ze to ja mieszkam na pustyni :)
          • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 03:38
            Zgadzam sie - gdybym odkryla wczesniej Whole Foods i uniknela robienia zakupow
            przez 10 miesiecy w Shaws, moje zycie byloby duzo piekniejsze... Po prostu
            produkty z Whole Foods smakuja jak jedzenie, a nie jak papier, przynajmniej na
            moj gust. A dodam ze oboje z mezem mieszkalismy w Azji (ponad rok) i we
            Wloszech (kilka miesiecy) i w obu przypadkach bylismy zachwyceni lokalna
            kuchnia / produktami, wiec to nie tak ze tylko schabowe przypadaja nam do gustu.
            Jeszcze jedna rzecz ktorej nie ma w USA, przynajmniej w mojej okolicy, to woda
            mineralna. Generalnie jest jeden brand wody, nomen omen Poland Spring. Pic sie
            da, ale do Muszynianki to jej daleko... NO i nudzi sie szybko, skoro to tylko
            jeden rodzaj.
            • ciocia_ala Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 04:03
              To prawda z woda mineralna. Wiekszosc tutaj to PURIFIED WATER. Z mineralna nie
              maja nic wspolnego. Wiekszosc oczyszczona odwrocona osmoza i czasem wzbogacona
              mineralami (DASANI np.). Nie ma tez takiego wyboru sokow "gestych" typu polski
              Kubus. Chociaz to mozna zastapic innymi i juz.

              A jak u Was wyglada kwestia czekolady i wafelkow/batonikow?? Tez nie ma takiego
              wyboru. Ale to chyba akurat dobrze ;)
              • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 07:39
                ciocia_ala napisała:

                > To prawda z woda mineralna. Wiekszosc tutaj to PURIFIED WATER. Z mineralna nie
                > maja nic wspolnego.

                www.finewaters.com/FAQ/Water_Labeling_Classifications.asp#answer4
                Wody wysokozmineralizowane (np. Piwniczanka, Muszynianka, Buskowianka) zawierają ponad 1500 mg
                składników mineralnych w litrze. Są polecane osobom z dużym niedoborem składników mineralnych,
                nie powinno się ich podawać dzieciom, dawka minerałów jest po prostu za duża dla maluchów.
                Do częstego spożycia najlepsze są wody o średniej i niskiej mineralizacji, z małą zawartością sodu.
                Większość wód dostępnych powszechnie w sklepach odpowiada właśnie tym kryteriom. Można je
                spożywać bez ograniczeń. Wody wysokozmineralizowane nie dla każdego są odpowiednie. Trzeba
                bowiem pamiętać, że zbyt wysoka zawartość niektórych minerałów może być przyczyną ich kumulacji w
                wątrobie lub nerkach, co sprzyja rozwojowi niektórych chorób. Na przykład zbyt wysoki poziom sodu
                bywa przyczyną nadciśnienia tętniczego i uszkodzenia nerek. Choć obiegowa opinia wychwala pod
                niebiosa minerały zawarte w wodzie, niektórzy naukowcy podchodzą do tego bardziej sceptycznie.
                Mikroelementy te bowiem są słabo przyswajalne przez organizm i korzystamy z ich bogactwa tylko
                częściowo.

                today.msnbc.msn.com/id/5467759/
                ja pije Perrier (sredniozmineralizowana) ale coraz mniej bo juz mi sie znudzila, mamy bdb wode w
                kranie :)
                • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 10:50
                  Jutro lecimy do Stanow i wlasnie mi sie przypomnialo, ze musze kupic strzykawki
                  jednorazowe. Uzywam ich do podawania lekarstw a niestety w usa trzeba miec
                  recepte, zeby je kupic - no przynajmniej w Virginii. I kupilam jeszcze fride -
                  takie urzadzenie do oczyszczania nosa dziecka. Tego tez za oceanem nie
                  widzialam.
                  • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 15:39
                    Soki te bardziej geste mozna kupic w Whole Foods, ale nie tylko. Belgijskie
                    Looza bardzo przypominaja polskie. Tu jest przyklad:
                    www.russianfoods.com/showroom/product011AB/vendor003E7/default.asp
                    Czekolady lubie Lindt, dostepne w kazdym chyba sklepie spozywczym.

                    Wody mineralne tez sa w Whole Foods.

                    Jesli nie ma kolo Was polskiego, poszukajcie rosyjskiego, niemieckiego albo cos
                    w tym stylu. Tam czesto sa polskie produkty. W sklepach koreanskich lub
                    iranskich mozna dostac bób. W koreanskich mrozony, a w iranskich swiezy :)))
                    • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 15:43
                      Dodam ze w jednym Whole Foods kolo mnie (w Rockville) gdzie nie ma az tak wielu
                      Polako, w ATM jest wybor po Polsku. Bylam w szoku :)
                  • onthelake Re: Czego nie ma w Stanach... 25.07.07, 18:48
                    Fride i dodatki do niej spokojnie mozna kupic na nosefrida.com Ja tam kupilam.
              • eglis Re: Czego nie ma w Stanach... 26.07.07, 00:50
                Mnie tez sie wydaje ze te wody to purified water - czyli chyba nasza stolowa,
                nieprawda?
                Ja akurat kubusiowych soczkow nie pilam, ale fakt ze tez nie ma takich gestych
                na bazie marchwi tutaj.
                • sabulka Re: Czego nie ma w Stanach... 26.07.07, 20:16
                  słoiczki dla dzieci w polsce nie zawieraja ani soli ani przypraw , poza
                  słoiczkami firmy Hipp - ale te są Niemieckie i tam są inne normy , w Polsce -
                  jest zabronione solenie . Nie wiem dlaczego czujecie sól tam gdzie jej nie ma -
                  chyba z przewrażliwienia.
                  Skoro w Stanach jest takie dobre jedzenie - czego jest tam tak wiele
                  tłuściochów, którzy w Polsce są raczej rzadkością. Jedna z Was napisała, że w
                  Polsce schudła - to chyba dobrze i zdrowo, skoro w Stanach się raczej tyje.
                  Dziwią mnie niektóre posty - dziewczyna pyta Was czego w Stanach nie ma, a co
                  niektóre odpowiadają - czego to w stanach nie ma w odwrotnym kontekście. no cóż
                  pewnie nie ma bigosu i polskiej gościnności...
                  • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 26.07.07, 20:36
                    Wszedzie jest dobre jedzenie jak znajdziesz lub ugotujesz. Ilosc tlusciochow nie
                    jest zalezna od sloiczkow w sklepach a od wlasnego rozumu i kultury w jakies sie
                    wychowano.
                  • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 26.07.07, 23:37
                    sabulka napisała:

                    > słoiczki dla dzieci w polsce nie zawieraja ani soli ani przypraw , poza
                    > słoiczkami firmy Hipp - ale te są Niemieckie i tam są inne normy , w Polsce -
                    > jest zabronione solenie .

                    yeah right, mialam z Polski Gerbery dla starszych dzieci, w skladzie byly przyprawy a same sloiki dwa
                    razy wieksze niz tutejsze

                    > Skoro w Stanach jest takie dobre jedzenie - czego jest tam tak wiele
                    > tłuściochów, którzy w Polsce są raczej rzadkością.

                    po pierwsze w Polsce 50% spoleczenstwa ma nadwage i z kazdym rokiem przybywa jednego i drugiego,
                    po drugie na otylosc ma wplyw wiele czynnikow, nie tylko samo odzywianie

                    Jedna z Was napisała, że w
                    > Polsce schudła - to chyba dobrze i zdrowo,

                    ja schudlam bo nic mi nie smakowalo, chodzilam ciagle glodna


                    > no cóż
                    > pewnie nie ma bigosu i polskiej gościnności...

                    na tym tez nie zbywa :)
                    • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 03:19
                      Fakt amerykanskie sloiki dla dzieci sa male i z zalozenia obrzydliwe i dlatego
                      mamuski tutejsze zabieraja maluchy do McDonaldsa zeby sie dobrze najadly :)
                      Sama dzisiaj widzialam takie egzemplarze. Moj syn ma 3,5 a nie przelknie czegos
                      takiego. Jak dla mnie koszmar taki poltoraroczniak wcinajacy BigMaca. Nie ma co
                      sie dziwic, ze wszyscy tyja jak na potege. Jesli w Polsce 50% ma nadwage to
                      pewnie w Stanach 150% - chyba zalezy od ilu i do ilu kilo liczy sie nadwage. Na
                      oko widac, ze w Polsce to chudzielce w porownaniu z Amerykanami. Dla moich
                      znajomych to byl szok, ze u nas w Polsce to wszyscy tacy szczupli :)
                      A ja po siedmiu latach podrozowania miedzy Polska i USA stwierdzam, ze w Polsce
                      jest o niebo lepsze jedzenie niz tutaj - ale to jest oczywiscie moja opinia:)
                      I pewnie wszystko w usa mozna lupic w internecie, ale ja wole po prostu wybrac
                      sie do sklepu i pod tym wzgledem wole zakupy w Polsce.
                      • onthelake Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 04:54
                        Ja dzisiaj widzialam w restauracji maluszka mniej wiecej rocznego jedzacego
                        frytki:-( Bylam tez dzisiaj w polskim sklepie i patrzylam na soki Kubus.Nie
                        powinno sie to nazywac sokiem bo ma tylko 46% przecieru owocowego a reszta to
                        cukier i woda.Wlasciwie to kazda rzecz dla dzieci jaka wzielam do reki miala
                        dodatek cukru nawet slynne herbatki Hipp.
                        • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 05:55
                          Ja mojej dalam kilka frytek ze 3 razy juz a ma dopiero 21 miesiecy. Nie widze w
                          tym nic zlego ale oczywiscie z umiarem. I najwazniejsza rzecz: NIE Z MCDs!!!
                          Glownie sama robie ;)
                          • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 07:10
                            hmm, mamy "goscia" z Polski, 22letnia studentke, dziewczyna bynajmniej szczupla nie jest, obiadow
                            jesc nie chce bo jej nie smakuja (chociaz gdy raz mielismy chinese wlozyla sobie na talerz cala
                            zawartosc - quater size - vegetable lo mein na talerz, zjadla z tego tylko makaron a potem sie zalila ze
                            jadla ryz z pomaranczami (?!) a wolalaby pizze z majonezem :O) woli zamiast wtrynic wielka torbe
                            orzechowych M&M's zapijajac to cola. Acha, ona uwaza ze jest rozmiaru XS lub Small, ale o dziwo ;) gdy
                            mierzyla stroje kapielowe czasem nawet XL byly za male. Ona tez cos burczy o otylych Amerykanach...
                            • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 07:42
                              jeszcze cos chcialam o frytkach. Akurat moja corka hamburgera w zyciu nie tknela a McDonald's
                              kojarzy sie jej z zabawa oraz zabawkami dolaczanymi do happy meal, ktore mozna kupic bez jego
                              zamawiania. Za to porady jakie dostawalam z Polski gdy corka byla niemowleciem przyprawialy mnie o
                              dreszcze, np. polecano abym karmila ja herbatnikami maczanymi w slodzonej herbacie :O (na pytanie
                              dlaczego odpowiedz brzmiala "no bo tak sie robi"), sama pamietam jak sie jedna dziewczyna na forum
                              przechwalala ze podala corce bigos podczas gdy ja jeszcze nawet cereal nie zaczelam (a zaczelam gdy
                              Alexandra miala pol roku). A wiecie ze 40% niemowlat w Polsce od 4 m-ca zycia dostaje do picia
                              zwykle soki "dla doroslych" zamiast dla niemowlat?

                              www.eduskrypt.pl/epidemia_otylosci_szerzy_sie_wsrod_polskich_dzieci-info-3824.html
                              • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 07:57
                                jeszcze tylko ;) chcialam zauwazyc ze Amerykanie dodatkowych kilogramow dorabiali sie przez laaaata
                                (wiekszosc osob z nadwaga to Afro-Amerykanie i Latynosi) a biorac pod uwage tempo z jakim przybylo
                                sadelka Polakom wkrotce statystycznie przegonia USA.

                                tinyurl.com/2azysb
                                • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 14:38
                                  Edytkus chyba musisz wpasc z wizyta do Virginii, albo przynajmniej do
                                  Waszyngtonu :) Ilosc bialych grubasow jest tu po prostu przerazajaca. Im dalej
                                  na poludnie tym gorzej.
                                  A propos niektorych polskich rad to trzeba pamietac, ze te "najfajniejsze"
                                  pochodza glownie od naszych babc i nie sa stosowane przez mlode mamy -
                                  oczywiscie z wyjatkami, ale na pewno nie powszechnie.
                                  Moze faktycznie jest za duzo slodkich sokow w Polsce, bo zwykle trzeba polowac
                                  na taki bez cukru, ale z drugiej strony amerykanskie dzieciaki pija taka mase
                                  coli, ze zabilaby ona przecietnego Polaka - no a cola to przeciez sam cukier.
                                  Ja kiedys mialam gosci z usa przez tydzien z trojka dzieci i najmlodsza
                                  pieciolatka nie pila nic innego tylko cole przez tydzien a zywila sie glownie
                                  lodami :-O Byla wzrostu mojego trzylatka, i zasypiala prawie na stojaco, bo do
                                  24:00 ogladala telewizje. Rodzice - teoretycznie wyksztalcona klasa srednia
                                  mieli absolutnie gdzies diete swoich dzieci. Pod koniec pobytu starsza 13
                                  letnia dziewczynka powiedziala mi, ze lekarz nakazal rodzicom lepiej odzywiac
                                  najmlodsza latorosl, bo jest wyraznie niedozywiona i nie rosnie. A i na dodatek
                                  tatus jest dyplomowanym pielegniarzem :-o. Nie wzieli sobie jednak do serca rad
                                  lekarza i nadal dziewczynka zapijala lody cola. Jak dla mnie koszamar taki styl
                                  zycia i ogolne przerazenie.
                                  Niestety tutaj gdzie jestem ten styl zycia jest dominujacy czyli tanie jedzenie
                                  z fastfoodow.
                                  Mysle tez, ze Polacy tak szybko nie przytyja, bo w Polsce wiecej sie chodzi na
                                  wlasnych nogach. Tutaj wszyscy siedza i jezdza niezaleznie od dystansu jaki
                                  maja pokonac.
                                  • kisiulak Re: Czego nie ma w Stanach... 28.07.07, 17:26
                                    Gdzie sa fastfoody i wygodne zycie tam i grubasy sie pojawia. Ja mieszkam kolo
                                    DC i chociaz jest tu wiele patologicznie otylych to tych chudych tez nie
                                    brakuje. Ale to nie tylko w Stanach tak jest. Przyjaciolka mieszka w Glasgow i
                                    powiedziala ze jej zdaniem tam jest wiecej. W Polsce tez sie wiecej pojawi.
                                    Jestem tego pewna. Glupich rodzicow nie brakuje w kazdym kraju. Gry video,
                                    telewizja i brak ruchu sa juz i w Polsce.

                                    Medycznie jest stwierdzone ze Native Americans i African Americans maja wieksze
                                    tendencje do tycia, chorob serca i tym podobne, ale ludzi z nadwaga nie brakuje
                                    kazdego koloru.
                                  • edytais Re: Czego nie ma w Stanach... 09.08.07, 21:42
                                    Opis podobny do odzywiania sie rodziny polskiej, ktora pare miesiecy
                                    wczesniej przyjechala do USA. Coreczka wielkosci 2 lat mlodszych
                                    dzieci zajadala King size Sneakersy, witaminy byly w miseczne na
                                    stoliku, po ktore dzieci mogly siegac i jesc kiedy i ile chcialy,
                                    synek w wieku 5 miesiecy jadl wszystko a na obiadek ciasteczka
                                    (choclate chip cookies). O godzinie 21:00 na pozegnanie wreczyli
                                    mojej 3,5 latce Sneakersa wiekszego od niej tak na noc do
                                    podjedzenia w samochodzie chyba (dajac drugiego swojej corce tez 3,5
                                    roku) oczywiscie nie pytajac sie nas-rodzicow czy wolno jej to dac.
                                    Coreczka zywila sie glownie witaminami i frytkami oraz sokami do
                                    picia. Nic innego nie chciala jesc, a mama skarzyla sie, ze ona
                                    taka malutka i sie zle rozwija. Rodzina ta wtedy w Stanach
                                    mieszkala ok 4 miesiecy, wiec swoje nawyki zywieniowe z Polski
                                    przywiezli... chyba...

                                    Ja wlasnie wrocilam z PL i mamy odwykowke od slodyczy. Gdzie sie
                                    nie obejrzysz to bylo niezdrowe jedzenie w PL. W USA przynajmniej
                                    sa sklepy ze zdrowa zywnoscia i mozna jesc zdrowo lub niezdrowo. W
                                    PL w miescie kilkakrotnie wiekszym od tego w ktorym mieszkam nie
                                    bylo zbyt wielkiego wyboru. Sklepu zdrowego nie bylo, maki razowej
                                    w calym miescie nie znalazlam, ta co znalazlam byla juz zepsuta.
                                    Soki tylko z cukrem, w Warszawie byl wiekszy wybor i byly soki bez
                                    cukru. Dobrze, ze ich i tak prawie dzieci nie pija, ale przeciez
                                    ciagle chodzilismy w gosci i tam prawie nic zdrowego nie bylo.
                                    Make razowa w koncu mialam ale tylko dlatego, ze rodzice kupili
                                    zboze i sami taka zrobili (maja wielki mlynek, ktory w mojej
                                    lazience by sie nie zmiescil). Oczywiscie zboza niepryskanego nie
                                    dalo sie zdobyc, a na plewiu jest najwiecej opryskow, wiec sama nie
                                    wiem czy biala maka nie zdrowsza od tej razowej. Chleba nie udalo
                                    mi sie zrobic, bo zakwas plesnial. Jeszcze nigdy mi sie to nie
                                    zdarzylo w USA (ta maka zytnia razowa ze sklepu w ogole do niczego
                                    sie nie nadawala).
                                    Dzieci moje zwykle pija wode lub mleko. Gdzie nie poszlismy w gosci
                                    to na prosbe o wode moim dzieciom dawano sok z cukrem, ponowne
                                    prosby o wode a nie sok zwykle konczyly sie na gadce, ze sama woda
                                    jest szkodliwa, ze sok lepszy i niech pija sok a nie wode, bo kto to
                                    widzial, zeby dzieci tak sama wode pily! Wszedzie mleko UHT czyli
                                    takie co to na polce stoi przez 6 miesiecy i sie nie psuje (w
                                    cieplym!). Ze to ludzie pija! Moze to tak stac, bo zadna szanujaca
                                    sie bakteria tego nie tknie....

                                    Moze i Polki sa procentowo jeszcze szczuplejsze od Amerykanek, ale
                                    bardzo szybko nadrobia zaleglosci. Amerykanki juz teraz zdrowiej
                                    sie odzywiaja co swiadczy o bardzo szybkim wzroscie ilosci sklepow
                                    ze zdrowa zywnoscia, wiec jest na taka zywnosc wiekszy popyt. W
                                    Polsce takiej mody na zdrowe jeszcze nie widac.
    • agakoza1 Re: Czego nie ma w Stanach... 02.08.07, 17:59
      wszystko to jest w polskich sklepach w Chicago. Niektore sklepy za dodatkowa
      oplata wysla Ci te produkty w paczce na Twoj adres. Chyba taniej wyjdzie niz
      wysylka z Polski.
      Sama mieszkam w Chicago, wiec mam wszystkiego pod dostatkiem lacznie z
      Bakusiami, ktore moja corka uwielbia.
      • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 02.08.07, 20:05
        A ja od kilku dni szukam w okolicach Lexington VA wody mineralnej bez gazu i
        nie ma. Sa tylko francuskie wody z naturalnym CO2, ktorych moj synek nie chce
        pic. No i pogodzilam sie juz z brakiem chleba zytniego bez dodatkow. Wszystkie
        tutaj sa gumowate i daleko im do idealu. Niestety Chicago daleko.
    • cyborgus Re: Czego nie ma w Stanach... 03.08.07, 07:05
      tak mi sie przypomnialo a propos dobrych wedlin - jak nie masz polskiego sklepu
      blisko, to szukaj sklepu gdzie sprzedaja wedliny i sery marki "Boars Head" -
      duza roznorodnosc smakow, bez chemii, konserwantow, itp. Szynka "Tavern Ham"
      najbardziej przypomina polska szynke. Nie jest to to samo, ale smakuje duzo
      lepiej niz te pakowane.

      Wlasnie wrocilam z wakacji w oreonie i dziewczyny - zarcie niebo w gebie. Nigdy
      tyle boczku nie zjadlam naraz, ale pachnial jak ten polski. Jka corka dostala w
      knajpie kanapke z szynka, to az zagladalismy co tak pachnie:))) a napoleonka
      lepsza niz te w krakowie. No, ale prawda jest, ze tu trzeba dobrze szukac, zeby
      poznajdywac te zywnosciowe perelki:))
      • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 03.08.07, 07:24
        cyborgus napisała:

        > szukaj sklepu gdzie sprzedaja wedliny i sery marki "Boars Head" -

        moj maz pracowal kiedys dla Thumann's a potem dla BH, oni bardzo dbaja o jakosc produktow (zadnej
        chemii i wypelniaczy),
        sami decyduja gdzie chca byc sprzedawani (dlatego nie mozna znalezc ich wyrobow w kazdym
        supermarkecie), czesto prowadza kontrole jakosci - moj maz mowil ze sami jezdza do sklepow ukladac
        towary i jesli np. sprzedawca w deli ma przeterminowane produkty BH to kaza wyrzucic. Tak samo w
        ich wytworni w NYC bardzo przestrzegaja higieny.
    • sqtek Re: Czego nie ma w Stanach... 05.08.07, 09:02
      -Pasty do zebow Elmex.
      -Produktow do opalania i po opalaniu Nivea.
      -Dezodorantow Vichy.
      -Dobrych jogurtow (wyboru).
      -Herbatek granulowanych dla dzieci. (tu mala dygresja a propos jedzenia dla
      maluchow w sloiczkach: tu jest bardzo maly wybor smakow, nie ma tez rybnych
      (dziwne rzeczy mowicie o rybach dla dzieci - w Szwajcarii zaleca sie ryby
      ok.9tego miesiaca), generalnie w Polsce jest zdecydowanie wiekszy wybor) A
      wracajac do herbatki - ma ona taka zalete nad sokiem dla dzieci, ze mozna jej
      wsypac mniej lub wiecej zaleznie od checi, a sok mozna tylko rozcienczyc.
      -Dobrych sokow owocowych (jak na razie wszystkie probowane przeze mnie soki maja
      takie ilosci cukru, ze zeby sie psuja od samego patrzenia na nie, niestety nie
      stac mnie na soki swiezo wyciskane bez dodatku cukru lub na ciagle dostawy pasty
      Elmex z Polski.)
      Jeszcze pewnie jest pare rzeczy, ale te mi przyszly jako pierwsze do glowy. Na
      pewno jednak nawet nie przywozac ze soba ulubionych rzeczy da sie przezyc. Ja
      nie jem jogurtow, ser bialy robie sama lub kupuje w ruskim sklepie, chleba nie
      jem, paste mam z Polski, ale Colgate tez sie da umyc zeby, pije soki i na nie
      klne, samo zycie :-) Co do kaszek polskich to ja tez mysle, ze sa SUPER i nie
      trzeba dorzucac owocow czy dolewac sokow. No i te smaki - malinowe, owoce lesne,
      gruszkowe, super. Oczywiscie zaraz zostanie skomentowane, ze skoro soki takie
      slodkie to jak ja moge dawac kaszke z cukrem, ale odpowiem z mila checia - te
      kaszki sa znacznie mniej slodkie niz soczki dla dzieci w Stanach. Mnie ta ilosc
      cukru w kaszce nie przeszkadza. Mojemu dziecku tez nie :-) (pasty Elmex dla
      dzieci tez nie ma w Stanach).
      Chyba mi wyszlo w koncu chaotycznie...
      • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 05.08.07, 11:49
        po co malym dzieciom soki i herbatki?

        pasty do zebow tu nie brakuje, elmex tez:
        www.smallflower.com/brand/br880?gclid=CK6S-v2K3o0CFQWSQAodcmCIaA
        • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 05.08.07, 14:36
          ja zawsze mam ze soba gdziekolwiek jade herbatke na przeziebienie Hippa. Wedlug
          mnie nie jest taka slodka a super sie sprawdza przy przeziebieniu. A propos
          sokow, to moj trzylatek czasami ma juz dosyc wody i nie ma zmiluj musze kupic
          mu sok. Wtedy najczesciej rozcienczam jablkowy. W Polsce jest zdecydowanie
          wiecej sokow dla dzieci, ale tez trzeba uwaznie wybierac, zeby nie bylo w nich
          dodatku cukru.
        • sqtek Re: Czego nie ma w Stanach... 06.08.07, 07:05
          A dzieki. Gdybys mi nie powiedziala nie wiedzialabym. Nadal nie jestem pewna jak
          wyglada dostawa i platnosc. Jedno co widze na pierwszy rzut oka to to, ze cena
          rozni sie 2.5x na niekorzysc USA. Plus koszty przesylki. Ale przynajmniej wiem,
          ze moge kupic.
          • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 06.08.07, 07:30
            wrzuc w google Elmex toothpaste a znajdziesz wiecej sklepow, na pewno beda rozne ceny ale raczej
            nie spodziewaj sie duzej roznicy, w koncu to towar importowany ;) Przy okazji natknelam sie na pare
            badan dotyczacych tych past i niestety ale zeby rzeczywiscie dzialaly trzeba w ty msamym czasie
            uzywac dwoch roznych i wiedziec ktora z ktora polaczyc.
            • 4me1 Re: Czego nie ma w Stanach... 06.08.07, 15:30
              Dokladnie, tez czytalam o tej pascie. A na marginesie,to tutaj sa tez bardzo
              dobre pasty,a nawet lepsze. Denstysci mowia,ze pasta ma duzo mniejsze
              znaczenie,wieksze ma juz szczoteczka,ale tez bez przesady, wieksze jak i jak
              czesto myje sie zeby.
              • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 06.08.07, 17:26
                4me1 napisał:

                > Dokladnie, tez czytalam o tej pascie. A na marginesie,to tutaj sa
                tez bardzo
                > dobre pasty,a nawet lepsze.

                najlepsza w testach jest zwykla Colgate Total, ja uzywam od lat
                Mentadent i w porownaniu do tego co dzialo sie z moim zebami w
                Polsce to tutaj mam spokoj. Co ciekawe w Polsce chodzilam do
                dentysty czesciej niz tu :O

                Denstysci mowia,ze pasta ma duzo mniejsze
                > znaczenie,wieksze ma juz szczoteczka,ale tez bez przesady, wieksze
                jak i jak
                > czesto myje sie zeby.

                Szczoteczka ma znaczenie w przyp. szkliwa i dziasel. Powinno sie
                jeszcze regularnie uzywac nitek, w przyp. plynu do plukania opinie
                sa podzielone. Tak mi sie wydaje, ale najlepiej na pewno orientuje
                sie forumowy dentysta Takietam :)
                • sqtek Re: Czego nie ma w Stanach... 07.08.07, 07:56
                  Jak zwykle sie czepie, ale musze. Czy zauwazylas, ze Elmexu nie ma w testach
                  robionych w Stanach? Wtedy oczywiscie Cogate Total moze byc najlepszy ;-)
                  A w Polsce uzywalas dobrej pasty (tak jak teraz) czy Nivea truskawkowe (lata
                  80te)? Zdaje mi sie, edytkus, ze jestes na "nie" cokolwiek sie wiaze z Polska. A
                  nieslusznie.
                  • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 07.08.07, 15:37
                    ja tez chodze czesciej do dentysty w Polsce bo jest taniej :) Tutaj
                    pomimo ubezpieczenia musialabym placic o wiele wiecej za to samo.
                    • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 07.08.07, 17:39
                      ja chodze rzadziej bo nie mam takiej potrzeby :)
                      • fogito Re: Czego nie ma w Stanach... 07.08.07, 18:22
                        no ale mam nadzieje, ze czyscisz regularnie i robisz przeglad co pol
                        roku nawet jak nie ma takiej potrzeby :)
                        • edytkus Re: Czego nie ma w Stanach... 07.08.07, 18:27
                          oczywiscie :), nawet ostatnio mialam robiony test na raka jamy ustnej
                          ale wiecej namowic sie nie dam - obrzydliwosc, mieszanka smakuje jak
                          super mocny ocet ktory trzeba trzymac w ustach przez dluuuugich pare
                          minut
                  • edytkus Reklama dzwignia handlu :) 07.08.07, 17:50
                    sqtek napisała:

                    > Jak zwykle sie czepie, ale musze. Czy zauwazylas, ze Elmexu nie ma
                    w testach
                    > robionych w Stanach?

                    a w jakich testach jest bo jakos nie znalazlam, oprocz tych
                    robionych przez... Elmex. Swoja droga jak sie okazuje ta pasta jest
                    najpopularniejsza w... Polsce. Znalazlam w internecie materialy
                    agencji zajmujacej sie reklama tej pasty w ktorej gratulowali sobie
                    wypromowania pasty w ciagu roku. Niestety nie zachowalam linka ale
                    cos o reklamie Elmexu mam:
                    tinyurl.com/ywmlh9 Zwroc uwage na to zdanie:
                    "Badania wcale nie mówią o wyższości pasty Elmex nad innymi pastami,
                    ale powołanie się na nie, dobrze o niej świadczy i mamy wrażenie
                    zaangażowania nauki po stronie pasty Elmex ."


                    >Wtedy oczywiscie Cogate Total moze byc najlepszy ;-)

                    TO jest cytat z polskiej storny jakiegos gabinetu, ale na
                    amerykanskich znajdziesz to samo:
                    "Bardzo częstym pytaniem zadawanym w gabinecie jest jaka pasta do
                    czyszczenia zębów jest najlepsza. Odpowiedź jest bardzo prosta.
                    Rodzaj używanej pasty ma znaczenie drugorzędne do momentu opanowania
                    nawyku odpowiedniej techniki szczotkowania, czasu trwania i
                    częstotliwości. Optimum jest szczotkowanie zębów po każdym posiłku
                    przez 3 minuty lub minimum 3 razy dziennie. "

                    > A w Polsce uzywalas dobrej pasty (tak jak teraz) czy Nivea
                    truskawkowe (lata
                    > 80te)?

                    uzywalam Colgate, Crest i Aquafresh zanim jeszcze pojawily sie na
                    polskim rynku

                    Zdaje mi sie, edytkus, ze jestes na "nie" cokolwiek sie wiaze z
                    Polska.
                    > A
                    > nieslusznie.

                    I bardzo sie mylisz, dla mnie Elmex to przede wsyzstkim pasta
                    niemiecka. Nie napisalam nigdzie ze jest zla, po prostu nie uwazam
                    ze jest najlepsza skoro nie ma na to dowodow. Nie watpie ze Tobie
                    odpowiada, tyle o niej przeczytalam ;) ze majac okazje wyprobuje,
                    ale nie zapomne ze moj maz od wiekow uzywa Mentadent oraz plynu
                    Listerine i na palcach jednej reki mozna policzyc ile razy mial
                    leczone zeby w ciagu swoich niemal 40 lat zycia.
                    • edytkus Re: Reklama dzwignia handlu :) 08.08.07, 06:23
                      Przy przyrzadzaniu obiadu przyszla mi do glowy pewna rzecz ktora warto
                      przywiezc z Polski. Nie zeby tu nie bylo ale polskie sa tutaj 2-3 razy
                      drozsze. A mianowicie sosy, zupy, ciasta i przyprawy w proszku.
                      • sqtek Re: Reklama dzwignia handlu :) 08.08.07, 07:57
                        Elmex to pasta szwajcarska i tam ja poznalam. W Szwajcarii jest zdecydowanie
                        bardzo popularna. Mnie nawet nie przeszkadza Cogate czy inna pasta. Natomiast co
                        wyczytalam w publikacjach to to, ze rzeczywiscie remineralizacja jest bardziej
                        efektywna po aminofluorku (Elmex) niz po innych pochodnych fluoru. Niemniej
                        jednak zgadzam sie z Toba, ze sam nawyk mycia i czyszczenia zebow jest
                        prawdopodobnie wazniejszy.
                        Chyba wystarczy, bo czuje sie jakbym reklamowala paste Elmex, a to tylko moja
                        frustracja na lobby Colgate przeciwko wprowadzeniu innych past na rynek amerykanski.
                        • edytkus Re: Reklama dzwignia handlu :) 08.08.07, 09:50
                          sqtek napisała:

                          > Elmex to pasta szwajcarska i tam ja poznalam. W Szwajcarii jest
                          zdecydowanie
                          > bardzo popularna.

                          na temat popluarnosci nic nie znalazlam ale nie zdziwilabym sie ;)
                          www.bruha.com/pfpc/html/switzerland_i.html
                          • nat_bad resume:-) 13.08.07, 12:32
                            hej, to znów ja. Tym razem nie będę Was zadręczać pytaniami. jakiś
                            czas nie korzystałam z netu, a widzę ku mojemu zaskoczeniu, że to
                            najdłuższy wątek jaki założyłam (w swojej niedługiej "karierze"
                            forumowej)i za to też Wam dzięki;-)

                            nie mogę Wam jedynie obiecać, że więcej się tu nie pojawię,raczej
                            wprost przeciwnie...

                            P.S. Hmm, pasty też używam elmex (z sentymentu;-), ale jak dla mnie
                            niezła jest.
                            • aniutek Re: resume:-) 13.08.07, 16:32
                              hehehehe ja z ciekawoscia otworzylam Twoj wpis spodziewajac sie CV a
                              tu resume mialo inne znaczenie ;)
                              • edytkus Re: resume:-) 13.08.07, 16:44
                                aniutek napisała:

                                > hehehehe ja z ciekawoscia otworzylam Twoj wpis spodziewajac sie CV
                                a
                                > tu resume mialo inne znaczenie ;)

                                no to zbaczajac z tematu watku. Meza kuzynka wlasnie stara sie o
                                prace w Londynie w pewnej miedzynarodowej firmie konsultingowej i o
                                ile tutaj resume powinno byc jak najkrotsze (mam na mysli zwiezlosc)
                                to tam musiala wyslac CV na dwie strony z koniecznym podaniem daty
                                urodzenia, posiadanego obywatelstwa, statusu malzenskiego i ilosci
                                dzieci :O Az dziw ze nie kazano jej dolaczyc zdjecia. Swoja droga
                                dziewczyna urodzila sie, wychowala i wyksztalcila tutaj ale po
                                studiach (w Kanadzie) wyjechala do Europy na polskim paszporcie -
                                jako Polka z takim bagazem ;) w ogole nie ma problemow ze
                                znalezieniem pracy w UE.
                                • aniutek Re: resume:-) 13.08.07, 17:08
                                  kilka lat temu kiedy jeszcze chcialam mieszkac w PL, moje resume
                                  ( wyksztalcenie tutejsze, nowojorski adres etc) wzbudzalo ogromne
                                  zainteresowanie u pracodawcow. ale mialam radoche :)
                                  z ciekawszych TGI Fridays, Sheraton Hotel- telegramy wysylali
                                  hehehe, Avon, US Embassy. oj milo powspominac.
                                • aniutek Re: resume:-) 13.08.07, 17:10
                                  w PL chca ze zdjeciem!!!!!
                                  kiedys przy przegladaniu podan kandydatow do pracy antknelam sie na
                                  foto 8,5 x11 poza na fotelu, buzia oparta na raczce zalotny
                                  usmieszek....... sturlalam sie ze smiechu pod biurko :=)
    • marthas parowki 14.08.07, 04:58
      Kurcze ale zglodnialam czytajac. Mieszkamy w Stanach kilka lat i widze, ze
      zmienia nam sie smak, ale tez mamy latwy dostep do polskiego jedzienia -
      mieszkamy w NJ, wiec nie jest zle ;-). Jedyne co mi tutaj brakuje to dobrych
      parowek - wiem, wiem parowki to najgorsze swinstwo na swiecie, ale czasem by
      sobie czlowiek zjadl... Tak dobrze wam idzie wyszukiwanie, to moze mi powiedzie,
      gdzie moge kupic parowki z Morlin najlepiej, Berlinki (jesli nie przekrecilam
      nazwy). Ale bym mezowi niespodzianke zrobila podajac na kolacje... ;-)

      Pozdrawiam,
      Marta
      • kashunda Re: parowki 14.08.07, 05:04
        Smakoszem parowek nie jestem ale moim zdaniem polskie morlinlki czy sokolow
        niewiele roznia sie smakiem o amerykanskich hot dogow.Czasami kupuje hot dogi
        ale tylko te all beef.Nigdy nie kupie parowek z polonijnych masarni ,moja mama
        pacowala jakis czas w takowej i niestety wiem z czego robiona jest taka "polska
        paroweczka".
        • marthas Re: parowki 14.08.07, 05:37
          Ja tez nie jestem smakoszem, ale tych amerykanskich nie znosze, dlatego nie
          pamietam kiedy ostatnio jadlam. Bylismy w zeszlym roku na krotkich wakacjach w
          Polsce i parowki z Morlin wspominamy bardzo milo, smakowaly bardzo dobrze ;-).
          Dlatego jestem ciekawa, czy mozna tutaj kupic. W okoliczych, polskich, bardzo
          dobrze zaopatrzonych sklepach nie widzialam - sa tutaj produkowane, ale to tez
          mi nie posmakowalo.

          Marta
          • edytkus Re: parowki 14.08.07, 16:54
            o morlinkach:

            tinyurl.com/2jalgz
            www.uleszka.net/k13/medalt/reklama.htm (na samym dole)
            • marthas Re: parowki 14.08.07, 17:24
              Dzieki Edyto za przypomnienie, ze parowek nie powinno sie dzieciom czesto
              podawac. Ja ich nie kupuje, wiec moje dziecko je parowki (hot dogi) baaaaardzo
              sporadycznie, dlatego tez mysle, ze paczka morlinek nam nie zaszkodzi, pod
              warunkiem ze uda mi sie je gdzies znalesc ;-).

              Marta
            • aniutek Re: parowki 14.08.07, 17:38
              ja tez uwielbiam morlinki ale zgadzam sie, ze sa nie zdrowe i raczej
              dla dzieci nie polecalabym.
              czesto jestem w PL i zawsze bardzo lubilam "nasze" jedzenie ale
              obserwuje, ze robi sie coraz gorsze, masa chemii, kielbasy okropnie
              tluste,swieze prez jeden dzien, parowki puchna w garnku, wypuszczaja
              jakies kolory... maslo - trzeba mocno sprawdzac aby nie mialo oleju
              w skladzie czy innych swinstw. chleb- z piekarni sluzewieckiej cale
              szczescie ciagle ten sam :) uwielbiam !!!
      • wiedzma103 do marthas 10.10.07, 20:05
        czesc, poszukuje watku dziewczyn z NJ, sama tam mieszkam, jesli bys
        cos miala podaj namiar, a ja wracam do szukania
    • myelegans Re: Czego nie ma w Stanach... 11.10.07, 14:07
      Ja zawsze z Polski przywoze Advocata i wisniowke. A dla dziecka
      rajtuzy, ktorych w wydaniu dla chlopcow tutaj nie ma bo
      przeciez "boys don't wear tights"

      Wszystko inne w podobnym lub lepszym smaku mozna znalezc w
      tutejszytch sklepach ze zdrowa zywnoscia albo supermarketach. Co ja
      lubie w Stanach to roznorodnosc warzyw i owocow caly rok. Roznych
      rodzajow dyni, slodkich ziemniakow, squashow, cantaloupe, honeydew
      melon, mango, passion fruit etc nie jadlam w Polsce, nie mowiac o
      owocach morza i rybach i serach. Przez dlugi czas nie bylo korzenia
      selera, ale teraz nawet w normalnych supermaketach sie pojawia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka