Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooling

14.08.07, 03:10
Ja chyba bardziej sie tym faktem przejmuje niz ona. Zapowiadalam
juz z miesiac i za kazdym razem byl placz, ze ona nie chce.
Przemowilo do niej w koncu obietnica, ze jesli bedzie bardzo
nieszczesliwa to po swietach Bozego Narodzenia wroci z nauka do domu.
Troche mi szkoda tego, ze pojdzie do szkoly. Mam nadzieje, ze mi
jej tam nie zmarnuja, bo chyba bedzie sie troche nudzila (jest o
min. rok do przodu z matmy i czytania, uwielbia prace plastyczne a
tam art jest tylko 2x w tygodniu, ona to moze robic calymi dniami!)
Zobaczymy jak bedzie. Trzymajcie kciuki, zeby zmiana poszla bez
wiekszych stresow.
Jednoczesnie pochwale Nicole. Awansowala z grupy gimnastycznej
rekreacyjnej do sportowej (competitive). Do tego jest potrzebne
zaproszenie i biora tylko utalentowane dzieci :)

Poczatkowo myslelismy o szkole na caly rok, ale po tym ja zobaczylam
w jakich warunkach dzieci sie ucza oraz ich rozklad dnia to 1
semestr chyba wystarczy, zeby Nicole poznala zycie szkolne bez
uszczerbku na jej zdrowiu psychicznym i fizycznym.
2 klasy sa bez okien!!!!! Czyli caly dzien dzieci siedza w
pomieszczeniu bez swiatla dziennego. Ucza sie od 7:45 do 11:00.
Potem jest 30 min. na lunch i 15 min. recess. Potem nauka do
15:00. Nie ma przerw miedzy lekcjami ani na snack. Matematyka jest
na samym koncu. IMHO jest to porabane. Dzieci (i nie tylko)
powinny miec czestsze przerwy co jakis czas gdzie moga sie troche
wyszalec, odpoczac od nauki i rozprezyc. Nie mowiac juz o
jedzeniu. Moje dzieci jedza sniadanie 8-9 a o 12 lunch. Miedzy
tymi posilkami jest snack. Nicole chyba z glodu umrze czekajac 4
godziny od sniadania do lunchu o potem nastepne 4 godziny zanim
przyjdzie do domu. Jak jest sie w pospiechu i glodnym, latwiej
siegnac po niezdrowe smakolyki (typu cukierek w kieszeni....).
Na dodatek ta matematyka codziennie pod koniec dnia jak umysl juz
jest zmeczony. Nic dziwnego, ze szkola jest na probation juz 2 rok
pod rzad z powodu niskich ocen na testach z matematyki.

Piszac to mam coraz wieksze wyrzuty symienia z powodu podjetej
decyzji. Jak jest w szkolach Waszych dzieci?
    • aneta05 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 03:33
      to dlaczego ja wysylasz? (pytam z ciekawosci)
      a drugie pytanie: nie ma w okolicy lepszej szkoly czy jest rejonizacja i po
      prostu jestescie skazani na ta wlasnie?
      zadnej prywatnej nie bralas pod uwage?
      • 4me1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 06:25
        O Boze, nawet nie wiedzialam,ze sa takie szkoly. Moj brat zaczynal
        szkole w Stanach, najpierw kolo Chicago, super szkola, okna w
        klasach na cala sciane, teren przy szkole to jak park. W IIkl. mial
        juz science fair, potem byla Floryda, rodzice kupili dom tam gdze
        byla najlpsza szkola. Byl tam juz od razu w gifted programie,
        rewelacyjny. Od 6 kl. Virginia,tez wybrane osiedle pod katem szkoly
        dla brata .Mial znakomity JH,wozili go na matme do HS, bliziutko.
        Swietni nauczyciele. Jak byl w HS, to kilkoro wozono do specjalnej
        szkoly na 2 lekcje codziennie, wyzszy poziom matmy, biologii i
        fizyki. Reszte bral AP. Ja widac roznice moga byc szalone.
        Moja coreczka jest malutka, mysle o tym,zeby uczyc ja w
        domu,chyba,ze znajdziemy super szkole.
        Ale glowa do gory, a jak bedzie bardzo zle w tej szkole, to mala
        wroci pod skrzydla mamy.
        Dzieci sa cudowne, szybko sie adaptuja, moze Nicole nie bedzie tam
        zle. Mozna nadrabiac w domu,ale to mzoe byc juz dla dziecka za duzo.
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 16:21
        Wysylam ja tymczasowo, z wielu wzgledow. Glownie, bo zaczelam
        studia. W tym semestrze ucze sie 3 przedmiotow i musze sie nauczyc
        zorganizowac sobie czas.
        Maz ma nadgodziny kursu poza jego dziedzina (writing intensive): ma
        wiec duzo nauki i sprawdzania prac. Zgodzil sie na nie zanim ja
        postanowilam sie uczyc. Z innego kursu zmienia podrecznik i w ogole
        caly kurs, wiec 2 musi sie tez sam uczyc na bierzaco. Malo wiec mi
        pomoze.
        Poza tym moj 21 miesieczny synek jest niesamowicie skrecony i nie
        moge go spuscic z oczu na sekunde. Szaleje na calego, wspina sie i
        w ogole cuda wyprawia. Fizycznie jest rozwiniety nad wiek, niczego
        sie nie boi i ma bardzo wysoka tolerancje na bol. To ostatnie to
        chyba glowna przyczyna jego szalenstw. Widzac dzieci, ktore sie tak
        samo uderzyly i placza zalosnie przez pol godziny, on tylko mruknie
        i juz nie pamieta, ze go zabolalo. Problem tez jest jak ma
        zapalenie uszu. Wg lekarki powinien wyc z bolu a on nawet nie jest
        marudny. Jak byl mlodszy i mniej ganial to bylo o wiele latwiej.
        Mam nadzieje, ze za kilka miesiecy znowu bedzie lepiej. Jak troche
        maly podrosnie to bedzie wiecej sie bawil z rodzenstwem. Juz troche
        zaczyna. Moze wtedy bede mogla uczyc sie lub Nicole czy Emily
        podczas jak on sam sie troche zajmie zabawa i nie bedzie narazal
        swojego zycia tak czesto.

        Innej szkoly nie bralam pod uwage bo innej tu nie ma!
        Jest tylko jedna prywatna poza ta panstwowa, ale tez jest
        beznadziejna. Jest tylko 2 dzieci w 2 klasie i klasy sa polaczone
        razem z powodu malej ilosci uczniow. Nie ma w ogole w-fu, bo szkola
        jest tak mala, ze nie ma sali gimnastycznej. Poza tym tam
        ucza "creation" a ja wierze w "evolution" (Jest to szkola
        ewangelicka). Arkansas jest na 47/50 miejscu pod wzgledem poziomu
        nauki i ta szkola dokladnie pokazuje dlaczego. Acha, nauczyciele
        nie maja skonczonych studiow tylko high school (przynajmniej duza
        czesc). Wiec nie maja w ogole wyksztalcenia pedagogicznego. Mam
        nadzieje, ze Nicole trafi sie dobra nauczycielka, bo od niej bedzie
        zalezalo to jakie Nicole bedzie miala to szkolne doswiadczenie.

        W przyszlym semestrze, maz bedzie mial o wiele mniej godzin i uczy
        tylko 2 dni w tygodniu, wiec bedzie mogl mi duzo pomoc: przyjsc do
        domu wczesniej, lub wyjsc pozniej i dac mi ze 2 godziny rano na
        nauke zanim pojdzie do pracy. Moze i Michael bedzie tez mniej
        absorbujacy. Juz troche zaczyna sie bawic klockami i zajac na pol
        godziny tym lub puzzlami. Za pol roku chyba bedzie lepiej, nie?
        (Pocieszcie, mamy chlopcow....)
    • kaszka13 homeschooling - a jak to sie robi? 14.08.07, 10:45
      Edytais, mozesz po krotce napisac jak organizujesz dzien i prowadzic zajecia z
      Nicole? I jak wyglada pozniej przechodzenie do nastepnej klasy, kto sprawdza
      postepy i w jaki sposob? A moze pisalas juz kiedys i jest gdzies ten watek? Nie
      mam nikogo znajomego kto by uczyl dzieci w domu, a ten temat jest bardzo
      ciekawy. Nie wiem czy kiedykolwiek sie podejme takiego zadania, bo u nas w
      okolicy szkoly sa super, ale chcialabym wiedziec jakie sa alternatywy.
      • edytais Re: homeschooling - a jak to sie robi? 14.08.07, 20:48
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22057&w=61048957&a=61590968
        Jak myslisz o tym, zeby zaczac to polecam ksiazke:
        The First Year of Homeschooling Your Child by Lina Dobson.
        Metody sa przerozne a progamow jest tyle ile gwiazd na niebie. Naprawde trudno
        wybrac.

        Najlepiej skontaktuj sie z lokalna grupa homeschooling. Tam inne mamy (zwykle
        to mamy ucza, ale nie zawsze) powiedza Ci jakie ksiazki maja, co polecaja, co
        nie, jak wyglada ich styl i dzien nauki itp....
        Od nich najwiecej sie dowiesz i poznasz rodziny uczace w domu. Moze nawet z
        obserwacji zobaczysz troche zalet i wad takiej nauki. Ja non stop odkrywam
        nowe metody, programy, sposoby. Zwykle od znajomych. Wiele programow wydaje
        sie super, ale za malo jest godzin na dobe no i kasy, zeby wszystko samemu kupic
        i wyprobowac.

        Troche pomocna jest tez strona www.homeschoolreviews.com.
    • aniutek Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 16:20
      moje starsze dziecko juz w high school ! ale pamietam jeszcze jak
      wygladal jego dzien w podstawowce
      zaczynal o 9am - sniadaniem dawanym przez szkole, cereal, jajko,
      mleko
      szkola znajdowala sie w starym budynku tradycyjnie urzadzonym w
      ksztalcie litery u, z aula, sala do cwiczen, malym boiskiem i placem
      zabaw. bywalo bardzo cieplo ale ogolnie budynek bardzo fajny, z
      duzymi oknami, kolorowy, wesoly. zajecia trwaly do 3pm z przerwa o
      12 na lunch i zabawe.dzieciaki nie musialy siedziec non stop w
      lawkach ( co zmienilo sie w 5 klasie wraz z nauczycielka jedza)
      nie pamietam doklanie planu lekcji ale ogolne wrazenie z tych lat w
      skzole bardzo pozytwyne.
      Lukasz chodzil 2 lata do szkoly w warszawie ( wyjechalam z mysla
      osiuedlenia sie ponownie w PL) i wlasciwie glownie z powodu szkoly
      wrocilismy do NY. Lukasz byl bardzo duzym chlopcem zawsze w PL z
      tego powodu w szkole spotkalo go wiele nieprzyjemnosci od za malej
      lawki poczawszy do nauczycielki z niedowierzajacej jego dacie
      narodzin!!! heheheh Pani nie lubila ciekawskich chlopcow, Lukasza
      szczegolnie bo rowniez uczyla angielskiego....co bywalo smieszne.
      Nie lubila zwracania sie na Ty, nie lubila drukowanych liter jakimi
      pisal no i w ogole najlepiej jakbym go wziela z powrotem do ameryki.
      (pierwsze slowa jakie od niej uslyszalam toprosze pani tu nie jest
      ameryka)No i tak poszlo, dzieciak znienawidzil szkole, plakal, nie
      mogl spac a w koncu powiedzial ( 8 lat) mamo po co ja sie bede uczyl
      pani i tak mnie nie zapyta chocbym reke trzymal ciagle w gorze, ona
      woli dziewczynki.
      Wszytsko wrocilo do normy po powrocie tutaj, ambicje, checi, dobre
      stopnie,nauka.
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 16:28
        Biedak, pani sie go czepila. Wiem co to znaczy. Moja podstawowka
        to byl horror dopoki nie zmienilam szkoly. Bezsennosc, nerwowosc,
        zle stopnie, obnizone zachowanie itp sie skonczyly i zaczely
        czerwone paski i pochwaly. Ja sie nie zmienilam, tylko szkola byla
        normalniejsza.
        Nicole jest bardzo ciekawa wszystkiego. Chce sie uczyc i poznawac.
        Mam nadzieje, ze nie zniecheca ja do nauki. Naprawic to potem
        trudniej.
        • edytkus Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 16:45
          Edyta, zapewniam Cie ze Nicole nie umrze z glodu :) Co do braku
          okien to pamietam swoja podstawowke i tam tez byly takie klasy :
          ( Poziom nauki i rozklad zajec rzeczywiscie nieciekawy ale moze
          wiedza i umiejetnosci Nicole podzialaja mobilizujaco na innych?
          Swoja droga Twoj opis skojarzyl mi sie z Ania z Zielonego Wzgorza i
          Malym Domkiem na Prerii ;)

          Ja tez mam dylemat, dostalam wlasnie pismo z Board of Ed ze szkola
          do ktorej rejonowo ma isc Alexandra jest <"in hold" status for one
          year> poniewaz nie spelniaja standardow Federal No Child Left Behind
          Act i moge ja przeniesc do jakiejkolwiek innej w miescie. Dolaczyli
          nawet odpowiednie formularze. Katolicka, do ktorej chcialam ja
          wyslac zostanie zamknieta w przyszlym roku wiec nie ma sensu jej tam
          zapisywac. I teraz juz sama nie wiem czy przenosic czy zostawic...
          • 4me1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 14.08.07, 18:00
            Rany Julek, az mi sie wlosy zjezyly,ze mozna miec takie problemy jak
            przyjdzie czas szkoly.A czy musi byc prywatna katolicka, moze sa
            nazwe to swieckie ,takie gdzie moze chodzic kazde dziecko, kazdego
            wyznania.
            • bluedream Moje spostrzezenia 14.08.07, 22:29
              Ja, m.in. z powodu szkoly podjelam decyzje o wyjezdzie z NYC.
              Nie moglam pogodzic sie z warunkami panujacymi w szkole
              i ....policjantem pilnujacym wejscia do budynku.
              Corka ukonczyla tylko kindergarden i wyjechalismy.
              Moglam oczywiscie myslec o szkole prywatnej , katolickiej ale
              uznalismy, ze lepiej wyprowadzic sie do stanu gdzie dwojka moich
              dzieci bedzie chodzila do "normalnych" szkol.

              Mieszkamy w NC od ponad 7 lat i naprawde jestem zadowolona ze szkol
              mojej dwojki - corka i syn sa w szkolach z magnet programm i co
              najwazniejsze bardzo je lubia:)


              A tak w wielkim skrocie:szkoly sa parterowe,z duzymi boiskami,
              salami gimnastycznymi i calym zapleczem.
              Kadra pedagogiczna jest na wysokim poziomie i caly program nauczania
              jest bardzo zroznicowany, dlatego tez uczniowie moga uczestniczyc w
              przeroznych zajeciach.

              Pozdrawiam,
              J.
              • 4me1 Re: Moje spostrzezenia 15.08.07, 04:31
                Ja tez nam osoby ,ktore ze wzgledu na szkoly podjely decyzje o
                wyprowadzneiu sie z N.Jorku. Tam sa tez dobre szkoly,ale w ich
                okolicach ceny dachu nad glowa sa koszmarne. No,ale nie kazdy moze
                sie wyprowadzic. Bardzo duzo zalezy do tego jakie ma sie zawody.
                • edytais Oh......My.......GOD! 17.08.07, 17:32
                  Wczoraj byl open house. Teraz tylko czekam, az Nicole tylko wspomni, ze jej sie
                  nie podoba szkola i ze chce homeschooling i w te pedy lece ja wypisac.
                  Jedyna pozytywna rzecz widze w tym, ze moze znajdzie nowe przyjaciolki, bo te
                  ktore miala wyprowadzily sie w maju i w lecie podczas naszego pobytu w PL.
                  Poznalam nauczycielke. Ma najgorszy jaki slyszalam Hillbilly akcent.
                  Dala "Handbook". Ksero 5 stron na temat jej klasy, obowiazkow uczniow i
                  rodzicow, rozklad zajec itp itd. Na kazdej stronie jest min. 3 bledy
                  ortograficzne i pare gramatycznych. I ta osoba ma uczyc moje dziecko spelling i
                  gramar?????!!!!!
                  Mam nadzieje, ze Nicole tez nie zacznie gadac jej akcentem bo to mnie dobije.
                  • ewap_mama_alexa Re: Oh......My.......GOD! 17.08.07, 18:01
                    Rozmawialam wlasnie z kolezanka, ktora przeprowadzila sie w te wakacje do
                    Atlanty, dzieci od kilku dni chodza tam do szkoly. Drugoklasista ma ponoc bardzo
                    fajna nauczycielke, pochodzaca z Wlk. Brytanii. I w szkole o niej mowia "ta z
                    akcentem" :) To ja juz wole taki akcent, niz ten lokalny...
                    • edytkus Re: Oh......My.......GOD! 17.08.07, 20:25
                      ewap_mama_alexa napisała:

                      > > I w szkole o niej mowia "ta z
                      > akcentem" :) To ja juz wole taki akcent, niz ten lokalny...

                      moja corke hiszpanskiego uczyla Francuzka ;)
                      • edytais Hiszpanski 17.08.07, 21:00
                        Moja nauczycielka hiszpanskiego w NY nie potrafila wymowic tego wibrujacego "r".
                        Ciekawe czy Francuzka mowila je po swojemu czy nauczyla sie hiszpanskiego "r".
                  • edytais Re: Oh......My.......GOD! 17.08.07, 20:58
                    No tak, nauczycielke krytykuje a sama pisze "gramar" zamiast "grammar"...
    • klaudona Pytanie do Edytais 15.08.07, 14:44
      Zakladam, ze dzieci w domu uczysz po angielsku. Jak sobie w takim
      razie radzisz z nauka polskiego? Pisalas kiedys, ze calkiem niezle
      sobie radza z komunikowaniem sie z rodzina w Polsce.
      • edytais Re: Pytanie do Edytais 17.08.07, 17:17
        Minus homeschooling to, ze z polskim u dzieci jest coraz gorzej. Pobyt w PL
        bardzo duzo dal, wiec jesli bysmy co roku do PL lecieli to na pewno byloby
        latwiej. Emily nie mowila po polsku w ogole i nie chciala. Teraz juz nawet
        Nicole i Emily bawiac sie staraja sie rozmawiac po polsku. Jest to troche takie
        "Kali jesc Kali spac" (np. To jest dobre na moje brzuszek... Emily tak
        powiedziala jak jej cos smakowalo) Ja sie ciesze bo lepsze to niz nic.

        Uczac w domu staram sie robic matme po polsku. To akurat w testach nie bedzie
        mialo znaczenia: liczby to liczby, dodawanie, odejmowanie bariery jezykowej nie
        zna :) Troche tez po angielsku, ale w wiekszosci sama wymyslam matematyke, gram
        z nia w rozne matematyczne gry, wiec to mozna po polsku.
        Pisanie tez mozna po polsku. Ja uczylam od razu od K w cursive a nie manuscript
        (pisane zamiast drukowane). Mozna pisac zdania polskie amerykanskimi literami.
        Czytanie i spelling oraz cala reszta to niestety tylko po angielsku z braku
        polskich zrodel. Mam duzo polskich ksiazek, ale to tylko kropla w morzu tego co
        nam trzeba. Z polskich ksiazek brakuje mi ksiazek tematycznych. Np. jednego
        dnia Nicole zainteresowala sie lasami tropikalnymi po przeczytaniu ksiazki "The
        Great Kapok Tree". Na ten temat mialam pare paragrafow w ksiazkach globu i tyle
        tego. Na internecie nie bylo nic odpowiedniego dla niej. Za to z biblioteki
        wyporzyczylysmy 15 (max) ksiazek z opowiadaniami o zwierzetach, roslinach, oraz
        plemionach lasow tropikalnych wlacznie z zadaniami matematycznymi na ten temat i
        ksiazce na temat ekologii i jak te lasy ratowac. Nicole wciagnela sie w to tak,
        ze przez miesiac walkowalysmy ten temat, a to temat rzeka. Skad ja bym to
        wszystko wziela po polsku. Pare ksiazek moze bym znalazla na stronach
        internetowych, ale zanim by doszly to juz bysmy sie uczyly o czyms innym a te
        pare byloby za malo (nie wspominajac juz o tym, ze mnie nie stac na budowanie
        wielkiej polskiej biblioteki stanu Arkansas).

        Jesli nie bedziemy miec kontaktu z Polakami i czesciej latac do Polski, to
        pewnie ten polski u moich dzieci zaginie.
        Jesli dziecko chodzi do szkoly to latwiej rozgraniczyc jak sie mowi w szkole a
        jak w domu i ze w domu to tylko po polsku. Przynajmniej tak mi sie wydaje, ale
        tutaj musialby sie wypowiedziec osoby, ktore to praktykuja.
        • magdziol18 Re: Pytanie do Edytais 17.08.07, 21:21
          krytykujesz kogos za bledy a sama je robisz..byc moze to i w Twoim i
          nauczycielki wypadku byla literowka?
          • ewap_mama_alexa Re: Pytanie do Edytais 17.08.07, 22:39
            Edyta juz sama zauwazyla swoj blad. Nie sadze, ze pani w szkole wystosowala do
            rodzicow drugi list z naniesionymi poprawkami. A taki tekst swiadczy o niej i o
            szkole, niestety.
            • magdziol18 Re: Pytanie do Edytais 17.08.07, 22:56
              nie napisalam tego zlosliwie i nie chodzi mi o gramar ale o
              wypozyczyc...a jesli nauczycielce zwroci sie uwage to poprawki
              powinna naniesc albo przynajmniej jakos sie do nich odniesc
              • magdziol18 Re: Pytanie do Edytais 17.08.07, 23:10
                no a ja na przyklad w ogole nie uzywam znakow przestankowych i
                malych i duzych liter...przyganial kociol garnkowi...
                • edytais Re: Pytanie do Edytais 18.08.07, 18:19
                  Co innego pisac "z biegu" na forum tak przy okazji jak trojka dzieci
                  tu szaleje, nieraz jedno mam na kolanach, a co innego wypisac
                  kilkustronicowy list do rodzicow. W odpisach na forum ja nie czytam
                  tego co pisze pare razy zanim wysle, nie uzywam tez spell check.
                  Traktuje to bardziej jak rozmowe, czyli nie cofam... A jesli chodzi
                  o polska ortografie to rzeczywiscie bardzo sie cofnelam odkad
                  zamieszkalam w USA. Przez 7 pierwszych lat swojego pobytu nie
                  mialam kontaktu z Polakami czy jezykiem polskim poza 15 minutowa
                  rozmowa raz na miesiac z rodzicami. Rodzice zauwazyli w listach, ze
                  im dluzej jestem tym wiecej popelniam bledow ortograficznych. To
                  forum i odrobina rozmowy z dziecmi troche mi pomogly. Z polskiego
                  zawsze bylam kiepska, wiec nie poszlabym do pracy jako nauczycielka
                  polskiego w szkole podstawowej czy sredniej. Nauki scisle to moja
                  domena. Wracajac do sprawdzania tego co sie napisalo i spell
                  checku to uwazam, ze pani nauczycielka jednak powinna takie cos
                  sprawdzic pare razy i moze chociaz raz rzucic na spell check na
                  komputerze. Komputer nie wszystkie ale niektore bledy
                  ortograficzne by wylapal. A skoro jej zawodem jest uczenie, to bez
                  spell check powinna proste slowa znac. Ja w spellingu nie jestem
                  orlem, ale bez slownika w reku zauwazylam jej bledy, bo byly bardzo
                  razace.

                  • edytais Przyklady razacych bledow 18.08.07, 18:32
                    Pierwsza strona:
                    I have developed a classromm discipline plan that show (zamiast
                    shows) every student the opportunity to manage.....

                    Your child desserves (zamiast deserves) the most positive....

                    In order to provide...., all students will be expected to be
                    controll of their behavior.... (2 bledy: to be in control z
                    jednym "l")

                    This means that we do not hurt others physically or with works
                    (tutaj chyba miala na mysli words)....

                    itd itp (to tylko byla pierwsza strona!!!!)
                    Tego bylo piec kartek, ale jedna strona to np plan zajec (malo
                    tekstu) a druga z dlugim tekstem. Takiego dluzszego tekstu jest cos
                    ponad 5 stron i jedna strona lepsza od drugiej jesli chodzi o ilosc
                    bledow.

                    Czy uwazacie, ze takie "handbook" powinno byc rozdawane rodzicom?
                    Jesli nie jest to brak wiedzy, to lenistwo, co tez dobrze o
                    nauczycielce nie swiadczy.
                    ------------
                    Teraz nie krytykujac juz ortografii i gramatyki tylko tresc....

                    Na pierwzej stronie pisze:
                    Our big rule at Central is No Touching.

                    Na nastepnej stronie pisze:
                    Positive Consequences:......hugs....

                    Wiec jak to jest z tym touching czy no touching? Hugs chyba
                    kwalifikuje sie jako touching. Chyba, ze jest jakas nieznana mi
                    technika bezdotykowa.

                    • edytkus Re: Przyklady razacych bledow 18.08.07, 19:41
                      mysle ze te bledy to byly literowki, ale na pewno nie powinno ich byc
                      w takim materiale.
                      • 4me1 Re: Przyklady razacych bledow 19.08.07, 01:17
                        Jasne,ze nie powinno, bo jak sie cos wysyla do ludzi, w tym wypadku
                        rodzicow dzieci,ktore ma sie uczyc, to jednak konieczna byla korekta.
                        Masz racje, jak sie pisze na forum, to malo kto ma czas
                        sprawdzac,czy nie zjadlo sie litery, przestawilo.
                        Jestes scislakiem, ci czesto sadza bledy, ale mam nadzieje ,ze sie
                        tym zbyt nie przejmujesz. Ja jestem zdecydowanie bardziej
                        humanistka,bardzo wczesnie czytalam i pisalam, no i z kolei ja
                        zaskuje ludzi,ze doskonale mowie i pisze,a wyjechalam z kraju po 5
                        klasie. W domu mowilismy wylacznie po polsku, mama byla rygorystka
                        pod tym wzgledem i za to jej dziekujemy. Ale pisac nie pisalam, poza
                        listami w czasie stanu wojennego i potem do "narzeczonego".
                        Podziwiam cie ,ze majac mlodsze na glowie,w tym wiercipiete
                        Michalka uczylas Nicole w domu. Na poczatku bardziej liczy sie dom,
                        nie martw sie,ze Nicole sie cofnie. Ona ma juz super baze.
    • cynta Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 19.08.07, 20:05
      Czy twoje dzieci pojda do college'u tez " domowego"? i w jaki sposob szkolenie
      przez ciebie (w koncu Polke) w domu przygotowuje twoje dzieci do zycia w
      tutejszym spoleczenstwie? przeciez wokol sa same takie panie nauczycielki,
      sekretarki, nasi szefowie itp. Dlaczego chronisz dzieci od spoleczenstwa w
      ktorym maja zyc? a chyba maja tutaj mieszkac prawda? sadzac z imion twoich corek
      nie przeznaczasz ich chyba do zycia w Polsce? Zyjac juz pare lat w tym kraju
      latwo zauwazyc ze pewien zyciowy sukces odnosza ludzie odpowiednio przystosowani
      spolecznie, tacy ktorzy latwo wspolzyja z roznymi innymi ludzmi a nie ci co maja
      2 doktoraty.... Sorry jezeli to ostro brzmi ale mnie ponosi jak slysze o domowym
      uczeniu. Szkola to glownie lekcja zycia a nie nabywanie wiadomosci, no moze
      troche, ale to zalezy od poszczegolnych nauczycieli. Jezli twoje dziecko juz sie
      boi szkoly to co bedzie pozniej, w domu je obie bedziesz trzymac cale zycie???
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 19.08.07, 21:19
        A czy ty w ogle znasz dorosle osoby, ktore przeszly szkole domowa?
        Ja owszem i zadna nie jest kaleka zyciowa. Nie rozrozniasz miedzy
        szkola domowa a szkola zycia. Jedno drugiemu nie przeczy. Mozna
        miec szkole domowa, ktora nie uczy zycia. Takie tez sa. Rodzina
        sie zupelnie odizolowuje od spoleczenstwa i dzieci pozniej
        rzeczywiscie nie znaja realiow prawdziwego poza domowego zycia. Ja
        do tych nie naleze.
        Do collegu dzieci pojda normalnego, ale w naszych czasach mozliwe sa
        tez domowe jesli tego zechca. Jest mnostwo programow on-line. Sama
        teraz tak sie ucze (nie chodze na wyklady tylko pojawiam sie na
        egzaminy). Uczac glownie w domu nie izoluje dzieci od ludzi. Sa
        zajecia czesciowe w szkole normalnej gdzie dzieci uczone w domu
        uczeszczaja tylko na niektore zajecia. Sa tez coops czyli "szkoly"
        tylko dla dzieci uczonych w domu (tutaj mielismy zalozyc taka, gdzie
        dzieci chodza do niej raz w tygodniu). Poza tym to po poludniu
        ciagle chodza na rozne zajecia z innymi dziecmi. A tak o zyciu to
        moze wiedza wiecej niz te dzieci szkolne. Na zakupy ze mna jezdza,
        pomagaja liczyc co sie oplaca kupic co nie, na poczte, do lekarza,
        do biura po prawo jazdy itp sprawy z codziennego zycia, ktore
        rodzice zwykle zalatwiaja jak dzieci sa w szkole. Dzieci szkolne
        tutaj nie maja field trips. Moje mialy wycieczke do strazy
        pozarnej, posterunku policji, szpitala, farmy. Widzialy od srodka
        fabryke papieru, lodz podwodna USNavy i to w ciagu tylko roku.
        Dzieci szkolne tych rzeczy ucza sie z ksiazek. Jak myslisz, ktore
        beda lepiej pamietaly? Te ktore nauczyly sie tego z ksiazki czy te
        ktore przez godzine dotykaly, ogladaly, zadawaly pytania osobom tam
        pracujacym?

        A pozniej w pracy i zyciu tez nie jest zupelnie jak w szkole. Tak
        prawde mowiac jesli masz paskudna robote i okropnego szefa to albo
        sie meczysz jesli jestes masochista lub rzeczywiscie nie masz wyboru
        (rzadkosc), albo szukasz nowej pracy z przyjemnym szefem. W szkole
        nie ma wyboru nauczycielki. Na studiach tez czesto mozna wybrac
        sobie profesora, a jak jest jakis beznadziejny to nie uczy Cie od
        godziny 8 do 15 piec dni w tygodniu tylko 3 godziny w tygodniu.

        Prosze tylko nie plec glupot o tym, ze ludzie, ktorzy chodzili do
        szkoly lepiej wspolzyja z innymi ludzmi (strzelaniny, morderstwa itp
        w szkolach o tym swiadcza raczej na odwrot). W niektorych srednich
        szkolach jest tyle okrucienstwa, ze dzieci maja koszmary ze strachu
        przed szkola. Nie moga sie doczekac, kiedy wreszcie skoncza szole i
        beda mialy normalne zycie. NA studiach bullying nie jest juz tak
        czesto spotykane. W pracy tez nie.
        No i jesli uwazasz, ze szkola uczy tak dobrego wspolzycia z ludzmi
        to dlaczego w niektorych szkolach sa detektory metalu i wiecej
        policji niz na posterunku??!!

        Zreszta sa minusy uczenia w domu i plusy. Tak samo i chodzenia do
        szkoly. Kwestia tego co jest w danej rodzinie priorytetem i jakie
        sa szkoly. Nie bede Cie przekonywala do dobrych stron homeschooling
        bo zdaje sie, ze Ty nie spotkalas osob uczonych w domu, ktore
        odniosly sukces zyciowy czy zawodowy.

        Tak na marginesie, to spotkalo mnie duzo komplementow podczas pobytu
        w PL co do moich dzieci: jakie sa madre, grzeczne i smiale (mimo, ze
        uczone w domu). Bardzo swietnie dogadywaly sie z innymi dziecmi na
        placu zabaw czy podczas odwiedzin kuzynow. Nie byly jakimis tam
        dziwakami, chowajacymi sie po katach bo ludzi na oczy nie widza....
        • cynta Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 01:51
          Ja osobiscie uwazam ze tutejsza szkola, jak by nie byla jest namiastka
          spoleczenstwa z jakim nasze dzieci beda sie spotykac. W jaki sposob nauczysz
          dzieci bronic sie przed chamstwem, przed idiotycznymi zaczepkami a w jaki jak
          zdobywac przyjaciol, rozpoznawac pierwsze milosci? Myslisz ze to co ty im
          powiesz bedzie sluszne? raczej nie, nie w tych dziedzinach, taka nauka plynie od
          znajomych nie od rodzicow... Rozumiem ze nauczanie domowe jest wasza przemyslana
          decyzja i naprawde uwazacie ze tak nalezy postapic, mam nadzieje ze niczego w
          tych przemysleniach nie pomineliscie. Swoja droga musisz miec nieboskie
          wyksztalcenie aby rzucac sie w nauczanie wszystkich przedmiotow! ja ma niezle
          wyzsze ale niektorych przedmiotow nie odwazylabym sie uczyc, np. hiszpanskiego.
          Ja moje dzieci uczylam poza szkola, wszystkiego tego co sama wiem, i widzialam
          jak to sie sklada im w jedna calosc, np. historia czy biologia. A moja
          najmlodsza pociecha miala w przedszkolu wiekszosc wycieczek o ktorych
          wspomnialas. Nie wiem.... nie potepiam w zaden sposob waszych wyborow, ale
          uwazam je za troche odrealnione... Aha jeszcze jedno mi sie przypomnialo: moja
          corka miala w college'u kolezanke ktora byla w prywatnej szkole, nawet nie
          domowe uczenie, tylko prywatne i jej najwiekszy problem polegal na tym ze sie
          nagle dowiedziala ze wcale a wcale nie jest najlepsza w tym co robi, nagle sie
          porownala z przecietnym swiatem i troche sie zdziwila ze juz nie jest tak dobra
          jak sadzila. Mam nadzieje ze twoja corka polubi szkole i nie bedzie chciala byc
          uczona w domu, tylko jezeli ty to bedziesz krytykowac to i ona nie znajdzie
          niczego innego pozytywnego (to jeszcze jeden przyczynek do rozwoju dziecka: w
          szkole staje w obliczu opini innych niz te znane mu z domu i moze wybrac,
          zastanowic sie , nabrac wlasnej opini, inaczej to zawsze bedzie twoja...) A co
          do nauczania polskiego to naprawde polecam Polskie szkoly, nie wszystkie moze
          ale niektore sa naprawde dobre i wszystkie chetnie przyjma pomoc rodzicielska w
          dziedzinie nauczania, wycieczek itp. Moje dziewczyny nie maja zadnego problemu w
          porozumiewaniu sie po polsku a najstarsza miala 2 lata jak wyjechala, reszta
          urodzona na obczyznie. Pozdrawiam
          • aniutek Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 02:30
            Edytais - sama sie swietnie obroni- ja chcialam tylko powiedziec, ze
            z przyjemnoscia czytam jej opowiadania o nauce dzieci, o planach o
            jej checiach i zaangazowaniu. Bardzo mi sie to podoba, podziwiam ja
            za cieprliwosc i zorganizowanie, ma do tego talent, robi to chetnie
            z radoscia jaka wyczuwam w jej postach. IMO jej dzieci wychodza
            tylko in + na tym, sa z Mama w domu, z rodzenstwem, razem poznaja
            Swiat, w fajnej atmosferze, chcialabym tak umiec i chciec. I choc
            sama uwazam, ze rodzicielsko jestem OK to z ulga sle corke do
            przedszkola a syna do szkoly, i czesto z podziwem patrze na prace
            nauczycielek, przedszkolanek ja zwyczajnie nie mialabym na to
            cierpliwosci i samozaparcia ( choc do innych rzeczy te cechy
            znajduje) a wiedzy? tez nie za bardzo.
          • ewap_mama_alexa Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 02:31
            Na temat wyzszosci homeschooling w niektorych sytuacjach zyciowych to niech sie
            Edyta wypowiada, bo wie najlepiej. Ja nie jestem wielka zwolenniczka, glownie
            dlatego ze raczej nie sprawdzilabym sie w tej roli, ale znajac Edyte i jej
            sytuacje - mysle ze dobrze robi. I jej dzieci wygladaja na swietnie
            przystosowane do zycia w spoleczenstwie.
            Rozsmieszylo mnie natomiast takie polecanie polskiej szkoly - pewnie, ze byloby
            najlepiej. Ale ile jest takich szkol w USA? Tylko w duzych skupiskach
            polonijnych. Arkansas do nich raczej nie nalezy.
            • aniutek Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 02:44
              wlasnie mialam pytac o adresy polskich szkol, tych dobrych.
              mimo, ze mieszkam w NYC poza przykonsularna ( dostepna dla
              nielicznych) nie znam ZADNEJ powaznej, na poziomie polskiej szkoly -
              niedzielne przy kosciele niech milczenie wyrazi co o nich mysle ;)
              • 4me1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 20:53
                aniutek napisała:

                > wlasnie mialam pytac o adresy polskich szkol, tych dobrych.
                > mimo, ze mieszkam w NYC poza przykonsularna ( dostepna dla
                > nielicznych) nie znam ZADNEJ powaznej, na poziomie polskiej
                szkoly -
                > niedzielne przy kosciele niech milczenie wyrazi co o nich mysle ;)
                Nie ma,sa przykoscielne,lub prywatne katolickie,ale tam niekatolik
                nie czulby sie dobrze, szczegolnie dziecko.
                • edytais Duzo tu moich refleksji (dluuuugie) sorry... 01.09.07, 17:42
                  Minely 2 tygodnie nauki i Nicole blaga o powrot do domu. Ale tak jak sie
                  umowilismy z nia musi wytrzymac caly semestr do swiat Bozego Narodzenia. Mam
                  nadzieje, ze troche sie przyzwyczai do nowej rutyny, bardziej zaprzyjazni (ma
                  juz 3 przyjaciolki).... itp i juz nie bedzie taka nieszczesliwa.

                  W sumie z pytaniem o konkrety, dlaczego nie chce isc do szkoly, nie bardzo
                  potrafi mi podac. Mowi, ze lubi muzyke, plastyke i W-F, ale nie lubi calej
                  reszty, szczegolnie matematyki. To mnie bardzo dziwi, bo matematyka to byl jej
                  ulubiony przedmiot. Skarzy sie, ze pani tez nie pozwala jej wiecej czytac.
                  Chyba chodzi o to, ze po prostu maja wyznaczony czas na czytanie i jak sie
                  skonczy lekcja to musza robic cos innego. Ona przyzwyczajona do tego, ze moze
                  zawsze czytac ile chce, co chce i jak dlugo chce. Zachecam wiec ja do czytania
                  po szkole w domu, ale wtedy ona juz chce sie uczyc tylko bawic z Emily. One
                  strasznie za soba tesknia.
                  Mysle, ze czesciowo powod z jakiego Nicole nie jest zadowolona ze szkoly to brak
                  swobody. Ma z gory narzucone jak, co i kiedy ma sie uczyc. W nauce domowej jej
                  opinia bardzo sie liczyla. Lekcje czytania ja prowadzilam, ale juz pisanie ona
                  wybierala. Spelling ja, ale ona ukladala sama zdania. Do czytania dawalam jej
                  kilka ksiazek do wyboru. Matematyke ja wybieralam jak i co, ale science Nicole.
                  Czasami nawet i z matematyki miala wybor jak byl dzien gier matematycznych
                  (wybierala w co chce grac) Z science uczyla sie to co chciala, czym w danym
                  momencie sie zainteresowala. Jak juz wybrala to sie tego trzymalismy, ale
                  poczatkowy wybor nalezal do niej. Art: wolna wola zupelnie. Muzyka narzucona
                  przeze mnie.
                  W szkole niestety nie ma wyboru, wiec moze jej sie nie podoba cala ta atmosfera
                  "braku wolnosci, braku mozliwosci wyboru" i nie bardzo potrafi to wyrazic
                  slownie. Tak mi sie wydaje, skoro nie bardzo potrafi okreslic co konkretnie jej
                  sie tak bardzo w szkole nie podoba. Na pewno nie "social aspect", bo bardzo
                  lubi przebywac z innymi dziecmi, juz sie z wieloma zaprzyjaznila, nawet z
                  dziecmi poza jej klasa jak spotyka sie tylko podczas lunchu i recess. I pare
                  razy juz zostala zaproszona na zabawe po szkole. Z innymi dziecmi sie wiec
                  swietnie dogaduje i radzi sobie w grupie, bo na to sie nie skarzy....

                  Narazie to nie mam jakis wiekszych zastrzezen do szkoly, poza jednym wypadkiem
                  wczorajszym. Pani nie pozwolila Nicole pojsc do ubikacji mimo, ze Nicole
                  blagala, ze koniecznie musi. W rezultacie Nicole zrobila kupe w majtki!
                  Powiedziala nam dopiero po powrocie do domu. Znajoma u nas byla, zasugerowala
                  rozmowe z dyrektorem bo takie cos jest niedopuszczalne. Nie chcemy od razu
                  leciec do dyrektora, wiec w poniedzialek maz porozmawia z nauczycielka jak
                  zaprowadzi Nicole do szkoly.

                  Dobre strony tej szkoly i w ogole nauki w klasie jakie juz zauwazylam, to nauka
                  pracy na czas. O tym troche wczesniej myslalam, wiec robilysmy cwiczenia na
                  czas (testy z zegarkiem w reku, ale tylko raz w tygodniu). W szkole jest to
                  codziennie caly dzien. Kazde prace musza byc wykonane w okreslonym terminie.
                  Lekcja sie konczy i koniec roboty. Pierwszy tydzien byl dla Nicole trudny, bo
                  nie wyrabiala sie z czasem. Czesto mysli o zielonych migdalach. W domu wtedy
                  dluzej nad czyms siedzi, a w szkole niestety jak czas sie konczy to reszta musi
                  byc skonczona w domu. Moze nauczy sie pracowac troche pod presja. Jak wroci z
                  nauka do domu to bedziemy to cwiczyc czesciej.

                  Inna dobra strona tej szkoly to, ze Nicole i Emily sa jednak rozlaczone na czesc
                  dnia. Lepiej sie ze soba teraz bawia. Poza tym bardzo pomogla mi nieobecnosc
                  Nicole w stosunach z Emily. Wiecej moge dla niej poswiecic czasu, caly czas
                  nadaje po polsku :)! (wczesniej w ogole nie chciala nic po polsku mowic).
                  Zrobila sie troche grzeczniejsza. W ogole to moze troche sie otworzy, bo jest
                  bardzo zamknieta w sobie.

                  Wracajac do negatywow: to co Nicole sie nie podoba to zakaz pisania w cursive.
                  Ona szybciej pisze w ten sposob, a pani nie pozwala, am uzywac block letters, co
                  ja oczywiscie bardzo zwalnia. Skarzy sie tez, ze dzieci szybko pisza i byle
                  jak, a ona sie stara ladnie i sie nie wyrabia. Tutaj jest troche konflikt tego
                  co ja jej probowalam wpoic jak sie uczyla a tym jak ucza w szkole. W domu jak
                  bylo zapisywanie czegokolwiek (z matematyki czy nauki o srodowisku itp)
                  zwracalam uwage, zeby ladnie pisala, od linijki do linijki nawet jesli nie jest
                  to lekcja "penmanship".
                  Szkola ja troche nauczy "bylejakosci".... to mi sie nie podoba.

                  Moja nauka idzie mi dosyc dobrze. Juz znam caly material na pierwsze egzaminy
                  (21 i 24 wrzesnia), i juz mam skonczone 2 projekty, ktore sa do oddania pod
                  koniec wrzesnia i na pocz. pazdziernika, oraz z nauke lece z materialem dalej.
                  Dolozylam sobie sama tez nastepny przedmiot i ucze sie go do egzaminu CLEP
                  (macroeconomics). Jak teraz daje sobie rade z 3 przedmiotami mysle, ze w
                  przyszlym semetrze nie bede miala problemu z 2 przedmiotami i homeschooling.
                  Zaczelam nawet chodzic na aerobic i zapisalam meza i siebie na kurs tanca :)
                  Teraz tylko musze znalezc babysitter na kazdy piatek wieczorem.
                  • edytkus Re: Duzo tu moich refleksji (dluuuugie) sorry... 01.09.07, 18:33
                    edytais napisała:

                    > Minely 2 tygodnie nauki

                    to kiedy u Was zaczyna sie rok szkolny? U nas dopiero piatego
                    wrzesnia :O

                    > ale nie lubi calej
                    > reszty, szczegolnie matematyki. To mnie bardzo dziwi, bo
                    matematyka to byl jej
                    > ulubiony przedmiot.

                    byc moze nie odpowiada jej nie tyle przedmiot co sposob nauczania?

                    >Pani nie pozwolila Nicole pojsc do ubikacji mimo, ze Nicole
                    > blagala, ze koniecznie musi. W rezultacie Nicole zrobila kupe w
                    majtki!
                    > Powiedziala nam dopiero po powrocie do domu.

                    moze dzieci musza chodzic do toalety pod opieka a akurat nikogo
                    doroslego nie bylo (a naczycielka nie mogla zostawic innych dzieci)?
                    Byc moze Nicole za pozno zapytala o wyjscie i nawet gdyby
                    nauczycielka sie zgodzila i tak nie doszlaby do lazienki na czas?
                    Niemniej warto pogadac z wychowawczynia.

                    > Moja nauka idzie mi dosyc dobrze (...)

                    chwalipieta :))) Ty to kurde jakis geniusz jestes :O A sypiasz
                    czasami? ;)))
                    • edytais Re: Duzo tu moich refleksji (dluuuugie) sorry... 01.09.07, 20:26
                      > chwalipieta :))) Ty to kurde jakis geniusz jestes :O A sypiasz
                      > czasami? ;)))

                      Nie geniusz tylko jak sie czegos czepie to nie popuszcze. Mam cel na horyzoncie
                      i musze go osiagnac. Codziennie ucze sie ok 2-3 godzin, wiec wlasciwie wiecej
                      niz jak studiowalam i mialam wiecej zajec. Ucze sie troche jak maz przyjdzie z
                      pracy, potem jeszcze po 8 wieczorem jak dzieci pojda spac to jak juz czepie sie
                      nauki to moglabym tak pol nocy sie uczyc. Charakter nocnej marki w tym pomaga.
                      Moj maz goni mnie do spania "Didn't you study enough today?!!". Maz w tym
                      czasie sprzata kuchnie, konczy pranie itp prace domowe. Rano on wstaje
                      wczesniej i przygotowuje Nicole do szkoly a ja moge te pol godziny dluzej spac.

                      Tak prawde mowiac to mi ta nauka troche gorzej idzie niz kiedys. Kiedys mialam
                      lepsza pamiec. Czlowiek odzwyczaja sie od zapamietywania. Poza tym to chyba
                      prawda, ze dziecko zabiera matce komorki mozgowe, bo po 3 dzieci ciagle musze
                      wracac do przeczytanego juz materialu. Cos tam swita, pamietam, ze widzialam na
                      tej czy tamtej stronie, ale nie moge odtworzyc. Starosc nie radosc i skleroza
                      sie chyba rzuca... Kursy teraz nie sa tez takie trudne, bo poczatkowe
                      (Principals of Accounting II, Business information systems: Windows, Word,
                      Powerpoint, Excel itp to ja juz wszystko znam bo juz od lat tymi programami sie
                      poslugiwalam, kwestia tylko zaliczenia wszystkich cwiczen). Na pewno pozniej
                      (za rok?) wiecej mi zajmie nauka, wiec z 3 przedmiotow zrobi sie 2.

                      A to, ze jestem chwalipieta to prawda i nie ukrywam :)
                      Tego to chyba w USA sie nauczylam, bo kiedys bylam przesadnie skromna.
                      • edytkus Re: Duzo tu moich refleksji (dluuuugie) sorry... 02.09.07, 06:01
                        edytais napisała:

                        > Ucze sie troche jak maz przyjdzie z
                        > pracy, potem jeszcze po 8 wieczorem jak dzieci pojda spac (...)
                        Maz w tym
                        > czasie sprzata kuchnie, konczy pranie itp prace domowe. Rano on
                        wstaje
                        > wczesniej i przygotowuje Nicole do szkoly a ja moge te pol godziny
                        >dluzej spac.

                        ee, jakies kity nam tu wciskasz, maz pranie robi? dzieci chodza spac
                        o osmej? nie wierze ;))))



                        > Tak prawde mowiac to mi ta nauka troche gorzej idzie niz kiedys.
                        Kiedys mialam
                        > lepsza pamiec.

                        oj tak, na stare lata gorzej z pamiecia :( ja sie do tego robie
                        strasznie roztargniona

                        > A to, ze jestem chwalipieta to prawda i nie ukrywam :)
                        > Tego to chyba w USA sie nauczylam, bo kiedys bylam przesadnie
                        skromna.

                        skoro masz czym sie pochwalic to czemu nie! oby tak dalej :)
          • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 02:45
            Tak jak juz napisalam, sa plusy i minusy takiej szkoly jak i domowej.
            Jesli chodzi o to jakie ona nabierze opinie to wlasnie chodzi mi o to, zeby
            wartosci wyniosla z domu a nie ze szkoly, bo nie zawsze mi sie podoba to co inni
            robia i jakie inni wynosza wartosci z domu.

            Zdobywanie przyjaciol nie jest ograniczone. Jak juz pisalam nie mieszkamy na
            bezludnej wyspie. Dzieci spotykaja sie z wieksza grupa innych dzieci dosyc
            czesto i nawiazuja przyjaznie dosyc latwo i maja przyjaciol zarowno z grupy
            dzieci uczonych w domu jak i szkolnych. Juz nawet Nicole i Emily maja
            ustalonych mezow. Sluby juz sa zaplanowane ;) Maz Nicole chodzi do szkoly, ale
            jest o rok mlodszy, wiec ona bardzo ubolewa nad tym, ze razem nie beda chodzili.

            Jesli chodzi o sluchanie mojej krytyki szkoly chyba nie uwazasz, ze jestem taka
            idiotka, ze krytykuje nauczycielke i szkole przy dziecku, ktore do tej szkoly
            wysylam? Jak juz od samego poczatku mialabym zepsuc jej "school experience" to
            napewno bym jej zrobila krzywde. Staram sie swoich dzieci nie krzywdzic.....
            Moje narzekania ograniczam do forum, a jesli osobiscie to nie przy dzieciach.
            Pisalam co mi sie nie podoba, ale jesli Nicole dobrze bedzie sie uczyla, dobrze
            sie w szkole czula i uznam, ze nie dzieje jej sie krzywda to na sile jej nie
            bede wyrywala.

            Polskiej szkoly polecac nie musisz, bo bym dzieci wyslala w te pedy jesli nie
            bylyby tysiac mil od domu. Niemiecka tez by sie przydala, bo dzieci wlasciwie
            to mowia po niemiecku lepiej niz po polsku. W moim miasteczku chyba jestem
            jedyna Polka, wiec daleko tu do polskiej szkoly. Niemcow tez nie ma (jest jedna
            Niemka juz ma chyba z 70 lat i to wsio). Poki co wyslalam emaila na tutejsze
            uczelnie do International Student Office, z prosba o emaile studentow polskich
            lub niemieckich jesli tacy zaczeli tu nauke. Bede do nich pisac z zapytaniem
            czy nie popilnowaliby moich dzieci raz lub dwa razy w tygodniu podczas jak ja
            bym sie uczyla. Im wiecej osob mowi w obcym jezyku tym lepiej.

            Jesli chodzi o wycieczki to stan Arkansas jest biedny. Wycieczki kosztuja.
            Tutejsza szkola organizuje jedna na rok, w ktorej to tez uczestniczymy (bo
            szkola zezwala na dolaczenie dzieci z domowej szkoly). W ogle Szkoly w AR sa w
            oplakanym stanie ze wzgledu na brak pieniedzy. W niektorych szkolach warunki sa
            wrecz niebezpieczne (okreslone jako health hazard) z grzybami na scianach i
            rozpadajacymi sie murami. Trzeba kilku milionow dolarow, zeby tylko naprawic
            to co jest niebezpieczne, nie mowiac juz o ogolnym remoncie. Na to pieniadze
            sie nie znalazly, wiec jest jak jest. Wielu rodzicow w miastach tych wiekszych
            (gdzie maja wybor szkoly) zabralo dzieci do nauki domowej ze wzgledu na kiepskie
            warunki.

            Ty chyba mnie zle zrozumialas. Ja nie jestem na amen przeciwna szkole. Dobra
            szkola moze byc naprawde super. Mi po prostu bardzo nie podoba sie lokalna
            szkola, a ja nie mam zupelnie wyboru. Albo wysylam do tej albo ucze w domu.
            Moj maz szuka nowej pracy. On ma naprawde super prace, stabilna i latwa, bo ma
            malo godzin wykladowych w porownaniu do innych podobnych uczelni. Bardzo
            swietnych ma kolegow i szefa i naprawde z zalem bedzie odchodzil. Duzy wplyw na
            decyzje o poszukiwaniach nowej pracy miala wlasnie szkola.
            Ja po prostu chce, zeby wybor uczenia w domu nie byl podyktowany brakiem dobrej
            szkoly (brakiem wyboru!). Kiedys napalilismy sie na Portland Oregon bo
            podobno tam sa dobre szkoly i jest tez zarowno polska szkola jak i niemiecka,
            ale niestety maz tam pracy nie dostal :(((( Bedziemy dalej szukac az do skutku.
            • ewap_mama_alexa Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 02:58

              > Juz nawet Nicole i Emily maja ustalonych mezow. Sluby juz sa zaplanowane ;)

              Zaraz, zaraz, jakich mezow? Jakie sluby? W Lazienkach Emily mowila mi ze sie za
              Alexa wyda. Znalazla sobie innego??? :)
              • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 03:07
                O.... o tym to nie wiedzialam. Ona chyba na dwa fronty gra, zabezpiecza sie.
                Madra dziewczyna!
        • ma.pi Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 17:46
          edytais napisała:

          A tak o zyciu to
          > moze wiedza wiecej niz te dzieci szkolne. Na zakupy ze mna
          jezdza,
          > pomagaja liczyc co sie oplaca kupic co nie, na poczte, do lekarza,
          > do biura po prawo jazdy itp sprawy z codziennego zycia, ktore
          > rodzice zwykle zalatwiaja jak dzieci sa w szkole.

          Chyba troche przesadzasz. Mam troje dzieci, chodza do normalnej
          szkoly, ja pracuje zawodowo i moge Cie zapewnic, ze byly ze mna nie
          raz w tych wszystkich miejscach o ktorych piszesz i w wielu
          innych. :o)



          Dzieci szkolne
          > tutaj nie maja field trips. Moje mialy wycieczke do strazy
          > pozarnej, posterunku policji, szpitala, farmy. Widzialy od srodka
          > fabryke papieru, lodz podwodna USNavy i to w ciagu tylko roku.

          Tak jak wyzej i moje mialy jeszcze wiecej wycieczek. Ale to tylko
          zalezy od rodzicow, a nie od tego czy sa uczone w domu czy w szkole.



          Takze to nie sa jak dla mnie zadne argumenty za lub przeciw
          homeschooling.

          Pozdr.
        • ma.pi Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 17:50
          edytais napisała:

          >
          > Tak na marginesie, to spotkalo mnie duzo komplementow podczas
          pobytu
          > w PL co do moich dzieci: jakie sa madre, grzeczne i smiale (mimo,
          ze
          > uczone w domu). Bardzo swietnie dogadywaly sie z innymi dziecmi
          na
          > placu zabaw czy podczas odwiedzin kuzynow. Nie byly jakimis tam
          > dziwakami, chowajacymi sie po katach bo ludzi na oczy nie widza....



          Moje nie musza jezdzic do Polski, zeby takie komplementy dostawc,
          abiedactwa zasuwaja codziennie do szkoly. :o)

          Zauwazylam, ze jestes bardzo negatywnie do szkolnictwa i to sie
          udziela Twoim dzieciom i to chyba nie jest dobre.
          Sama nie mam nic przeciwko domowemu nauczaniu jak ktos chce i lubi,
          nie podoba mi sie tylko, ze przy okazji tego robi "potwora" z
          normalnego szkolnictwa.

          Pozdr.
        • 4me1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 20:47
          edytais, jestes super, wielu ci po prostu zazdrosci. Moj post
          wskoczyl nie wiem czemu nie tam gdzie trzeba, wlasnie napisalam z
          grubsza to co Ty.
          • 4me1 to powyzej do edytais 20.08.07, 20:49
      • 4me1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 20:44
        cynta napisała:

        > Czy twoje dzieci pojda do college'u tez " domowego"? i w jaki
        sposob szkolenie
        > przez ciebie (w koncu Polke) w domu przygotowuje twoje dzieci do
        zycia w
        > tutejszym spoleczenstwie? przeciez wokol sa same takie panie
        nauczycielki,
        > sekretarki, nasi szefowie itp. Dlaczego chronisz dzieci od
        spoleczenstwa w
        > ktorym maja zyc? a chyba maja tutaj mieszkac prawda? sadzac z
        imion twoich core
        > k
        > nie przeznaczasz ich chyba do zycia w Polsce? Zyjac juz pare lat w
        tym kraju
        > latwo zauwazyc ze pewien zyciowy sukces odnosza ludzie odpowiednio
        przystosowan
        > i
        > spolecznie, tacy ktorzy latwo wspolzyja z roznymi innymi ludzmi a
        nie ci co maj
        > a
        > 2 doktoraty.... Sorry jezeli to ostro brzmi ale mnie ponosi jak
        slysze o domowy
        > m
        > uczeniu. Szkola to glownie lekcja zycia a nie nabywanie
        wiadomosci, no moze
        > troche, ale to zalezy od poszczegolnych nauczycieli. Jezli twoje
        dziecko juz si
        > e
        > boi szkoly to co bedzie pozniej, w domu je obie bedziesz trzymac
        cale zycie???
        Widocznie nie wiesz nic na temat uczenia w domu, dzieci te osiagaja
        najwyzsze noty i na SAT i nie tylko. Mamy przyklady, obie
        dziewczynki ,teraz dorosle byly uczone w domu, jednak dostala sie do
        Princeton, druga John Hopkinsa. Jedna natychmiast zostala zostala
        szefowa jakby po polsku powiedziec kolka muzycznego, sama gra na
        sktzypacahc, pnaieninie, koncertowo. Tylko dlatego,ze byla uczona w
        domu mogla uczyc sie i muzyki. Pewno spytasz ,a co z np. biologia,
        fizyka, laboratoriami. Wszytsko miala, ojciec fizyko-chemik, matka
        biochemiczka, plus muzyk. Na francuski chodzila do rodowitej
        Francuzki, mowi tak, jakby sie tam urodzila. Mlodsza wlasnie w tym
        semstrze skonczy Hopkinsa w 3 lata. Jest caly czas na dean list.
        Obie maja wokol tlum kolegow i kolezanek, wszytsko same potrafia
        zalatwic. Jesli dziecko jest wyjatkowo zdolne, szkola go zanudzi na
        smierc i znienawidzi nauke. Mowienie o jakiejs izolacji jest
        smieszne.
        Zaloze sie,ze Nicole jest do przodu w stosunku do rowiesnikow,
        dobrze byloby zorientowac sie ,czy nie moze isc od razu rok wyzej.
        • 4me1 to bylo do cynta 20.08.07, 20:49
    • magdziol18 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 20.08.07, 14:50
      A powiedz mi, czy masz zamiar zwrocic uwage nauczycielce? Bo ja bym
      tak zrobila, nawet jesli to byly literowki, to ona powinna wiedziec,
      ze ktos to zauwazyl, nastepnym razem przeczyta przed wydrukowaniem.
    • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 02.10.07, 18:15
      edytais -ciesze sie ze jest tu jeszcze jedna mam ktorej nauczanie
      domowe nie jest obce. Moj Kuba "jest w 3-ciej klasie" - uczymy sie w
      domu od poczatku. JOnasz za chwilke bedzie mial 4-te urodziny i na
      razie to wiecej preszkadza nic pracuje z nami.
      Jak na razie jestesmy w stanie isc programowo (polski i angieslki)
      reka w reke - podwaja nam to czas ale coz robic.
      Ten rok bedzie dla nas "dziwny" bo w marcu czekamy na narodziny
      trzeciego didziusia.
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 02.10.07, 21:30
        Czesc,

        Zycze zdrowej ciazy i zdrowiutkiego malucha w marcu. Swietna pora na narodziny,
        zaczyna sie cieplo z wiosna :)
        ------------
        Nicole nie moze sie doczekac stycznia (zeby znowu uczyc sie w domu).
        Szczegolnie jak niedawno kupilam mnostwo gier matematycznych, bo zaczne nowy
        program z matmy (Right Start Math). Narazie zbieram po troche na nastepny rok
        dla Emily i dla Nicole na przyszly semestr. Ta juz sie pali do nauki....
        Cieszy sie, ze bedzie miala wiecej czasu na zabawe i hobby. Ona juz sobie
        narobila tyle planow na przyszly semestr, ze chyba 40 godzin na dobe bedzie za malo.
        -------
        Ostatnio odkrylam darmowe Science Curriculum, ktore wyglada dosyc interesujaco i
        tak na pierwszy rzut oka jakby dalo sie prowadzic eksperymenty na raz dla dzieci
        w roznym wieku.
        Nie znam nikogo kto z tego uczyl. Na homeschooling forum ludzie polecali. Moze
        i Tobie sie przyda. nie ma to jak darmowy program :)

        msnucleus.org/membership/index.html
        Przepraszam za ten troche chaotyczny post.
        Ciesze sie, ze jest tu ktos kto tez uczy w domu :)
        ---
        Learning can only happen when a child is interested. If he's not interested it's
        like throwing marshmallows at his head and calling it eating." - Anonymous
        • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 03.10.07, 20:15
          dzieki za linka. My co prawda mamy na ten rok wszystko juz kupione
          ale tak jak mowisz darmowy program nigdy minusem nie jest ;)

          Mam nadzieje ze drugie polrocze pojdzie Wam dobrze. My dzisiaj mamy
          nieciekawy dzien Kuba sie slimaczy i mam ochote wyslac go do szkoly
          (sic!)
    • mjermak Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 02.10.07, 22:42
      Edyta, podziwiam cie bardzo i musze ci sie przyznac, ze przekonalas
      mnie do domowego uczenia. Tzn do tego, ze jest ono rowmowartosciowe
      z tym szkolnym, bo jeszcze niedawno, zanim zaczelam czytac twoje
      posty, odnosilam sie troche z niedowierzaniem i rezerwa do
      homeschooling. Chyle czola i dziekuje za wyprowadzenie mnie zbledu i
      oswiecenie!!!
      Podziwiam tez twoja zorganizowanie i zapal do nauki, ja tez sie
      przymierzam do on-line kursow ale na razie to przymiarki.
      My mielismy podobny problem z wyborem szkoly, bo w moim county
      szkoly publiczne sa takie jak ty piszesz, biedne, zaniedbane, a do
      tego dochodzi jeszcze profil rasowy z ktorego niestety wynika duza
      przestepczosc. Moja szwagierka uczy w moim county w podstawowce, co
      kilka lat zmienia prace bo zmieniaja sie przepisy, ostatnio zamkneli
      szkole w ktorej uczyla wlasnie z podowu health hazard dla dzieci,
      wiec mam wglad. W obecnej szkole rodzice nie intersuja sie niczym ,
      polowa z nich to narkomani i przestepcy, albo zaharowane samotne
      matki, tez czesto z roznymi nalogami, ktore nie maja sily
      zainteresowac sie porzadnie dzieckiem. To co ona opowiada o
      zebranaich z rodzicami (stawia sie 10% max) i samych zajeciach to
      wlos sie jezy na glowie. Od lat moja szwagierka nosi przy sobie bron
      bo boi sie o swoje bezpieczenstwo w szkole. nauczyciele tez sobie
      olewaja. County nie daje zbyt duzo kasy na szkolnictwo i dlatego to
      tak wyglada.
      Ja na szczescie mam wybor bo blisko jest szkola prywatna wiec mimo
      szczerych checi poslania dziecka do szkoly panstwowej nie zrobie
      tego, bo w odroznieniu od ciebie ja sie absolutnie nie nadaje do
      uczenia dziecka w domu. I tym bardziej cie podziwiam i pelna jestem
      uznania.
    • jolkapolka1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 04.10.07, 05:06
      Edyta, ja tez cie podziwiam i uwazam, ze sama wiesz co jest najlepsze dla Twoich
      dzieci. Mam sasiadke ktora tez uczy w domu i jak ona mi opowiadala jak inne
      dzieci uczace sie w domu sie razem zbieraja i jakie maja programy to szok.
      Wiem, ze my mamy szczescie bo w N. VA szkoly sa super, poziom swietny i widze to
      po mojego synka kindergarten (oprocz tego ze spotkal juz bully na swojej drodze)
      Bardzo bym chciala sie dowiedziec jakie sa poczatki homeschooling, jak sie do
      tego zabrac. Chcialbym sprobowac robic cos extra z moimi dziecmi (5 i 3
      latkami) Sa duzymi alergikami pokarmowymi i czesto mysle, ze wolalabym miec ich
      w domu, gdzie bezpiecznie. Mozesz polecic jeszcze jakies linki, ksiazki,
      programy. dzieki Tobie wydaje sie to mozliwe
      • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 04.10.07, 16:20
        Jola - nie wiem co ci Edyta poleci, ale ja tez dodam swoje 2 gr :)
        Wydaje mi sie ze poza oczywiscie pytaniem czy chcesz uczyc w domu
        zeby wybrac program, czy tez mateialy odpowiednie dla Ciebie i
        twoich dzieci musisz sobie odpowiedziec na pytanie jaki typ edukacji
        ci odpowiada. Najwiecej informacji znajdziesz na necie i w
        bibilotece. Przegladajac najwieksze terny edukacji domowej
        (absolutnei nie wchodzac w detale bo tu mozna by ksiazke napisac -
        co ja mowie takowe juz sa ;)Kolejnosc jest oczywiscie dowolna:
        1. Classical Education.
        Ksiazke ktora warto przeczytac ktora przybliza ten trend to "The
        well trained mind" autorstwa Susan Wise Bauer and Jessie Wise.
        Susan Wise Bauer napisala tez super program do histori - na prawde
        rewelacja . MOj Kuba w tym roku slucha (jako dodatek do tego co
        robimy)na cd Sredniowiecza i bardzo mu sie podoba.
        2. Literature Based Curricula. Glownie podchodza pod filozofie
        Charlotte Mason (nagielska nauczycielka c 1900)Ksiazke ktora bym
        polecala (poza oryginalami p. Mason ktore sa dosc ciezkie do
        czytania) to: "Charlotte Mason Companion" by Karen Andreola -
        zreszta wszystkie ksiazki jej autorstwa czyta sie szybko i sa dobre.
        Przykladami programu opartego na literaturze sa np:
        1) www.winterpromise.com/
        2) www.sonlight.com/ - ktore my akurat uzywamy
        3? dla mlych dzieci bardzo fajne jest Five in the row - a zwlawszcza
        before five in the row - ty pisalas ze masz 3-letnei dziecko to jest
        bardzo fajne ja ronbilam to moim starszymjak mial dwa latka - fajne
        ksiazki i takie bardzo delitatne wprowadzenie do nauki.
        www.fiarhq.com/
        wracajac do trndow w edukacji domowej.
        3) popularny jest tez tzw unschooling ale wiele ci na ten temat nie
        podpowiem bo ja to nauczycielka z wyksztalcenia jestem wiec nigdy
        mnie w te strone nie ciagnelo ;)
        4) jest tez masa programow ktore sa tez tzw Unit Studies.
        5) Jest tez bardzo wiele - moze nawet najwiecej progrmow ktore
        mimikuja nauke w szkole i korzystaja z podrecznikowitd jak w szkole.
        Np www.abeka.org/ Ten program mozna robic przez uzycie
        podrecznikow jaki i wlasciwie calosc dziecko moze robic korzystajac
        z dvd.

        A tak mi teraz przyszlo do glowy ze w sumie to moge Ci polecic
        ksiazke Mary Pride "Complete Guid to Getting Started in
        Homeschooling"

        Na pewno Edyta poda Ci mase inforamcji wiec moze na razie tyle z
        mojej strony. Gdybys miala jakies pytania to pisz :)
        Pozdrowienia,
        Ewa
        • lavender_mommy to powyzej to bylo doJoli - zapomnialam zmienic 04.10.07, 16:23

          • edytais Re: to powyzej to bylo doJoli - zapomnialam zmien 04.10.07, 20:37
            lavender_mommy podala Ci swietne zrodla, ktore tez polecam. Jesli bierzesz pod
            uwage nauke domowa to wlasnie zacznij od czytania na temat roznego stylu nauki.
            Jeden nie jest lepszy od drugiego, ale najlepiej dopasowac do tego jak dzieci
            sie ucza. Wtedy osiaga sie najlepsze wyniki i nauka nie jest stresujaca dla
            rodzicow i dzieci :)

            "Complete Guide..." co lavender_mommy podala plus "The first year of
            homeschooling your child" Lina Dobson to swietny start. Tam mozesz przeczytac o
            roznych stylach nauki. Po niej juz mozesz rozwinac to co uwazasz, ze bedzie
            najlepsze dla Ciebie jako nauczycielki i dla dzieci.

            Ja zaczelam w stylu "classical", ale nie zdalo to egzaminu. Moja znajoma tak
            uczy swoje dzieci i bardzo chwali ten styl. Jej dzieci sa w wieku pon. 10 lat.
            U nas lepiej sprawdzily sie unit study i typ Charlotte Mason (czyli nauka nie z
            podrecznikow ale z oryginalnych zrodel) Dluzej taka nauka trwa, bo to co w
            podreczniku jest zebrane w kilka stron samych faktow do wkucia,w tylu Ch.Mason
            trzeba przeczytac mnostwo ksiazek itp. Plus taki, ze fakty sie szybko zapomina,
            a ksiazki nawet te fikcyjne z przygodami zawierajace elementy te podrecznikow
            lepiej sie pamieta.

            Five in a Row to super program dla mlodszych dzieci, ktore lubia w kolko ta sama
            ksiazke :) Znajoma z tego korzysta i mowi, ze ksiazki tak przerabiane staja sie
            ulubionymi ksiazkami jej dziewczynek.
            Probowalam to z Nicole, ale ona nie lubi czytania tej samej ksiazki. Lubi
            zmiany i ciagle cos nowego. Natomiast Emily to uwielbia, bo bez tego ona lubi
            jak czyta sie jej ta sama ksiazke nawet za jednym posiedzenie lubi jak czytam to
            samo 3-4 razy! Pozniej ona "czyta" sama. chyba lubi to powtarzanie, bo stara
            sie zapamietac. Pare razy przerobilismy to Five in a Row i Emily sie bardzo
            podobalo.
            Podobne tez jest "Peak with Books" Marjorie Nelsen. Swietne do zajec dla
            dzieci w roznym wieku.

            lavender_mommy,
            pytanie do Ciebie. Czy ty uzywasz The Story of the World?
            Zastanawiam sie nad kupnem w przyszlym roku, ale jakbym chciala troche temat
            rozwinac i poszukac interesujacych przygodowych moze ksiazek, ktore opisuja
            zycie w starozytnosci to mialabym problem. Szukalam tutaj w bibliotece, ale
            wybor jest bardzo ograniczony. Nicole lubi zawsze czytac rozne inne ksiazki na
            jeden temat (jak juz sie czegos czepi to ciezarowke ksiazek trzeba by zamawiac)
            Ciekawa jestem czy sama ksiazka wystarczy, bo nie mialam okazji zobaczyc od
            srodka. Moze podane sa tytuly dodatkowych ksiazek do poczytania?

            Zastanawiam sie nad tym lub poczatkiem nauki historii od USA, bo ksiazek dla
            dzieci w wieku 5-8 lat z tych czasow jest zatrzesienie. A o starozytnosci
            niewiele moge znalezc. Z nauka historii USA w parze idzie nauka o Indianach, a
            to Emily uwielbia. Juz mam w wish list w amazon cala serie ksiazek American
            Girl: Kaya dla Emily na gwiazdke. Mamy za soba 2 przeczytane z biblioteki i
            dziewczynki uwielbiaja. Emily ciagle bawi sie w Indianke, a Nicole chce nauczyc
            sie plesc koszyki po indiansku :) Nie chce tej serii zamawiac za wczesnie bo
            sama nie wytrzymam i dam przed gwiazdka.... potem znowu bede kombinowac cos na
            gwiazdke, a zabawek nie chce juz kupowac.
            • lavender_mommy Re: to powyzej to bylo doJoli - zapomnialam zmien 04.10.07, 22:15
              Edyta,
              U nas jest ten sam problem :) Jak sie Kuba czepi tematu to az strach
              bo polyka wszystko co widzi. Akurat przez ostatnie dwa lata
              przerabialismy Starozytnosc. Planowalam rok ale tak sie Kuba czepil
              Egiptu ze nie bylo sily i sam Egipt zajal nam rok a w kolejnym
              pszebieglismy przez Grecje, Rzym i odrobinke Chin. W sumie jak
              pomyslam o tym glebiej to jestem z tego nawet zadowolona bo program
              ktory uzywamy ma w planie 1-wszy rok Intro to ancient world cultures
              2-gi medieval times, 3-ci i 4-ty American History i potem znow
              powrot - tak jak to czesto bywa. A ja to troche buntownik jestem i
              nie mysle zeby to bylo zbalansowne i daltego pmysle ze 1, 2 intro to
              ancient wolr clutures, 3- medieval times, 4- american history an
              wstep wystarczy. Zwlaszcza ze dodaje jeszcze na cd-romie Historie
              POlska w tym roku (polecam - sama kupilam zeby sprawdzic te nowosci
              uwazam ze jest super -tylko racze lepiej zeby dziecko czytalo juz
              dosyc dobrze po polsku bo t jest zaplanowane na POlska 4-ta klase
              wtedy co sie zaczyna historia.
              Co do Story of the World- Mysle ze super jest miec na pycie do
              sluchania - ksiazka tez jest fajna i do tego jest taka druga gzie sa
              dodatkowe rzeczy - jakies crafts, dodatkowe ksiazki itd. Ja tej
              pierwszej czesci staraozytenj nie uzywalam . W zamian uzywalam (jako
              dodatek do histori ktora ma moj program - Sonlight) Mystery of
              History ksiazka + cd. Bardzo nam to odpowiadalo bo to jest oparte na
              notebooking i jest fajna pamiatka. Do tego tez s plyty do sluchania -
              moj Kuba bardzo lubil. Jesli chcesz chetnie ci przegram. Mam tez
              plyty do Ancient Times z Story of the World - tez moge ci przegrac.
              POza tym w zeszlym roku robilismy jeszcze History POckets (nie wiem
              czy znasz?) robilismy Ancient Greece i Ancient Egyp (rok wczesniej0.
              DO Egiptu kupilam tez w www.handsandhearts.com Ancient Egypt
              discovery kit - Kubie bardzo sie podobalo ze mogl zrobic swoja mumie
              (co prawda z jablka i pomaranczy). Przeczytal mase, mase ksiazek -
              chetnie wysle Ci liste bo mam spisana wiekszsc tego co czytal i on
              sam i my razem. Ale to raczej na priva bo to bedzie duzo ;) Takze
              zachecam cie do starozytnosci - znajdziesz wiele ksiazke jestem tego
              pewna. Nie wiem czy moja lista sprawdzilaby sie dla diewczynki ale
              mozna sprobowac :)
              Gdybys czasem chciala napisac do mnie to moj adres ktory sprawdzam
              czesto to: ewabarnaby@sbcglobal.net
    • jolkapolka1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 06.10.07, 05:01
      Dziekuje Wam Dziewczyny bardzo za odpowiedz. Mialam szczescie bo te dwie
      ksiazki przez was polecane sa w mojej bibliotece i juz je zamowilam. Musze
      sobie dobrze przemyslec sprawe. Moj syn jest 'ciezki' w zwyklym uczeniu. Lubi
      duoz myslec o jednym, jak cos mu powiem np o tornado oststnio to chce wiedziec
      wiecej i wiecej, wierci mi dziure w brzuchu. czasami jest to az do znudzenia, a
      onpyta i chce wiecej informacji. Nie lubi szybkich zmian. Pani w przedszkolu
      wczesmniej mi mowila, ze jak on np. bawi sie plastelina to ma wizje i klei i
      klei, inne dzieci znudzone, latwo przechodza do innego tematu/czynnosci, a on
      nie, az skonczy, a jak go zmuszaly to nie lubil bardzo. Tak samo jest w domu,
      potrafi nad czyms siedziec godzine, gdy cos lubi i zlosci sie jak mu sie
      przeszkadza. Zawsze taki byl, on malego rozpracowywal jak dzialaja zabawki,
      maszyny, urzadzenia. na pytanie co bedzie robil powie, ze zbuduje najlepszy
      model disel train... Teraz nie wiem jak jest w kindergarten, bo komunikacja
      miedzy nauczycielem a rodzicem jest doslownie zerowa, nic nie wiemy.
      Mam tylko pytanie, skad wiecie co uczyc w danym wieku? w szkolach sa 'grades' i
      ida programem, jak wygladaja testy, czy ktos daje Wam program i potem z tego
      jest test panstwowy 9 a jak wyglada ten test, ktos przyjezdza do domu?), a Wy
      robicie ponad co chcecie albo co dzieci lubia? Wiem ze szkola jest obowiazkowa,
      czy ktos sprawdza, czy naprawde uczycie dzieci? Sorki za takie pytania, ale
      temat mnie interesuje i to bardzo, ale nie wiem jak sie zabrac. Oczywiscie
      niedlugo bede czytac moje-polecone przezWas- ksiazki to bede madrzejsza.
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 06.10.07, 20:51
        Programy nauczania maja napisane do jakiej sa klasy (grade level) czasami w
        numerkach czasami inaczej ale latwo dowiedziec sie dla jakiego wieku sa
        przeznaczone np. Right start math ma A,B,C... (A to K, B to 1 klasa, C 2 klasa
        itd.) Niektore programy sa latwiejsze inne trudniejsze. Jeden program dla 1
        klasy moze byc trudniejszy od innego dla 2giej. Ogolnie dzieci uczone w domu ida
        wlasnym tempem, wiec nie rzadkoscia jest mieszanka np. dziecko w 3ciej klasie
        przerabia ortografie z 3ciej, matme z 4, nauki scisle z 2giej itp.

        My w tamtym roku przerabialismy matematyke 2klasy mimo, ze wiekowo Nicole
        chodzila do pierwszej a geniuszem nie jest, tylko szla swoim rytmem. Jak
        Nicole byla w K to program matematyki skonczyla w miesiac, wiec bylismy w
        kropce, bo znowu musialam kombinowac matme.
        Z kolei Saxon jej nie przypadl do gustu i nie wiem czy bysmy to skonczyli roczny
        w ciagu dwoch lat, bo tak tego nie lubila, ze mogla nad nia siedziec pol dnia i
        meczyc. Szybko z tym dalismy spokoj i zmienilismy. Trudno wiec powiedziec jak
        dokladnie idzie sie z programem bo my czesto zmieniamy w miare jak poznajemy
        lepsza metode nauki, czy taki program, ktory bardziej pasuje do osobowosci itp.

        Pierwszy rok czy dwa nie sa latwe bo poznaje sie jak dziecko sie uczy i jaki
        sposob jest najlepszy na to, zeby zapamietalo, rozumialo i jednoczesnie to
        lubilo. Moim zdaniem najwazniejsze jest dobranie takiego programu, zeby dziecku
        sie bardzo podobalo, bo wtedy jest przyjemne z pozytecznym i samo bedzie sie
        uczylo, bez stresu i wkuwania :) Nie nalezy tez stresowac sie, ze np. nie
        skonczylo sie calej ksiazki od deski do deski do 2 klasy w ciagu roku i naciskac
        dziecko do ciezszej pracy niz jest w stanie. Trzeba wyznaczyc cel i po prostu
        do niego powoli dazyc Np. przejrzec jeden program i wyznaczyc cel: w tym roku
        chce, zeby corka nauczyla sie liczyc do 100 pojedynczo, co 2, co 5, co 10, do
        tylu od 30, dodawac do 20, odejmowac od 20, powiedziec ktora pelna godzina na
        zegarku itp.... Niektore rzeczy z programu moze zalapac tak szybko, ze
        meczenie tego samego przez nastepne 3 tygodnie stanie sie nudne i stresujace.
        Wtedy lepiej przeskoczyc. Z czym innym z kolei moze miec problemy ze
        zrozumieniem i czasami moze byc za malo cwiczen na ten temat. Wtedy trzeba
        poszukac dodatkowych cwiczen, az dziecko bedzie to rozumialo. Jesli cel bedzie
        osiagniety wczesniej to super, i po prostu isc dalej i nie ogladac sie za siebie
        i nie patrzec na to na jaki numerek na ksiazce wypisal autor (jest to tylko tak
        orientacyjnie wypisane). Jesli nie to i tak nie ma sensu pedzic i
        rygorystycznie trzymac sie tego numerku wypisanego na ksiazce, bo dziecko po
        prostu nie bedzie rozumialo i dobrze uczylo sie natepnego etapu jesli
        poprzedniego nie opanuje. W szkole jest bardziej rygorystycznie z tym co kiedy,
        bo inaczej sie nie da. Szkola nie jest w stanie indywidualnie dobrac program do
        kazdego dziecka. Jest to mozliwe tylko w domu. Dlatego ogonie i statystycznie
        dzieci uczone w domu sa do przodu nawet o kilka lat w porownaniu do szkolnych
        dzieci jak ida do collegu. Czesci dzieci w szkole program podpasuje, a czesc
        wlasnie zostanie do tylu, bo w szkole maja wyznaczony program z gory.

        Jak Nicole byla w 1 klasie przerabialismy matme na pocz. z pierszej klasy, w
        polowie zaczelismy druga, z niektorymi elementami pierszej i trzeciej w
        zaleznosci od tego co ona umiala, co rozumiala itp. Z liczeniem bylo latwo,
        slupki z dodawaniem i odejmowaniem to byla pestka juz w tamtym roku, ale zegarka
        nie mogla pojac, wiec ta czesc byla z pierszej klasy itp. Wiec my nie uczylysmy
        z jednej ksiazki tylko wyrywalam kartki to z tej to z tamtej tak aby Nicole
        nauczyla sie tego co trzeba i dobrze rozumiala.

        Jesli chodzi o testy i o to czy ktos sprawdza jak sie uczy to zalezy od tego w
        jakim stanie mieszkasz. W Oklahomie nie ma zadnego obowiazku nawet zglaszania,
        ze sie uczy w domu, nie mowiac o testach.
        Ja mieszkam w Arkansas i tutaj dzieci sa testowane co rok poczawszy od 3 klasy,
        wiec my jeszcze tego nie przerabialismy.
        Pare lat temu bylo tak, ze jesli dziecko bylo o rok do tylu lub o rok do przodu
        to musialo isc do szkoly. Rozumiem jesli jest do tylu, ale nie moglam pojac
        dlaczego kazali wyslac do szkoly jak bylo do przodu!??? Chyba, zeby czasem za
        madre nie bylo...Dobrze, ze to zmienili. TEraz tu jest tak, ze wyniki sa tylko
        do celow statystycznych i do wgladu rodzicow. Nie ma zadnych konsekwencji jesli
        dziecko zda dobrze czy nie. 2 tygodnie przed nauka domowa musze tez zlozyc
        podanie do szkoly informujace, ze bede uczyla w domu, ile godzin, jakim
        programem. Nie musi byc on zaakceptowany, jest tylko do ich wiadomosci. Zeby
        zabrac ze szkoly to musze ten wniosek zlozyc na 2 tyg. przed data kiedy chce
        zabrac do domu.

        Wiem, ze w niektorych stanach program musi byc zaakceptowany i raz na jakis czas
        przychodzi inspektr do domu i obserwuje lekcje.
      • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 07.10.07, 00:24
        Jola - fajnie ze interesujesz sie edukacja domowa. Mam nadzieje ze
        im wiecej bedizesz czytac tym lepsza bedziesz miala o niej opinie :)

        Tak jak zdaje sie pisala Edyta - matematka i np LA to sa zwykle
        zeszyty + ksiazki do pracy i zwykle maja na okladce klase/poziom do
        ktorej sa przeznaczone. My uzywamy Singapore math i jestesmy bardzo
        zadowoleni. To jest program dosc zaawansowany jak na Stany dlatego
        tez na klase trzecia przypadaja ksiazki 2B i 3A. choc niektorzy i
        tak robia 3A, 3B. My robimy rownoczesnie podreczniki polskie wiec
        Kuba ma tam matme tez - czesc sie pokrywa a czesc sie kompletuje.

        Wydaje mi sie ze Edyta cos pisala oprogramie Saxon. NIe wydaje mi
        sie zeby polecala i ja sie dolaczam - to jest prawdziwy "drill and
        kill". POdrecznik dla nauczyciela ma chyba z 700 stron w formacie A4
        (pewnie przesadzam ale okropnosc) Ja kiedys kupilam zdaje sie do -K
        phonics od nich i sie przerazilam bo lekcje w podreczniku dla
        nauczyciela sa calkowicie "scrypted" milama wrazenie jakbym sie
        sztuki na pamiec miala uczyc.

        Co do pozostalych przedmiotowo to zwykle rodzic dobiera sam. Albo
        kupuje gotowy program ktory ma w zalaczniku Historie, przyroda,
        geografie, ksiazki do samodzielnego czytania, plastyke i co tam
        jeszcze sobie zyczysz albo dobierasz sobie to zupelnie sama z puli
        materailaow ktora jest w sumie nie do ogarniecia. Ja raz sprobowalam
        i nie moglam sie pozbyc wrazenia "why reinvent a wheel" Moj program
        mi odpowiada poniewaz materail jest rozlozony na tygodni (tygodni na
        dni) ii kazdego dnia wiem dokladnie ile materailu przerobic musze -
        do tego daodaje sobie to co mi sie zywnie podoba. Program (angieslki
        i polski - bo robimy dwa rownoczesnei)uwazam za taki "core" a reszta
        jest super jak zdazymy a jak nie to tez jest dobrze. W tamtym roku
        kiedy skladalam swoj wlasny program angieslki najwiecej czasu zajelo
        mi planowanie ktore ksiazki kiedy uzywac i jak je podzielic zeby sie
        wyrobic z planem - wiecej tego robic raczej bym nie chciala dlatego
        preferuje kupno "gotowca" :)

        ewa


        • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 07.10.07, 01:12
          My uzywamy Singapore math i jestesmy bardzo
          > zadowoleni. To jest program dosc zaawansowany jak na Stany dlatego
          > tez na klase trzecia przypadaja ksiazki 2B i 3A. choc niektorzy i
          > tak robia 3A, 3B

          Wlasnie o tym programie pisalam, ze tak szybko przerobilismy. Nicole za jednym
          zamachem przerobila 18 lekcji!!! (w ciagu pol dnia) i nie ona ale ja mialam
          dosyc. My przerobilismy 1A,1B,2A,2B.
          To byl program do K, wiec juz do 1 klasy nie kupilam, bo myslalam, ze tez
          wystarczy tylko na miesiac.
          • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 07.10.07, 02:36
            To o czym mowisz to chyba earlybird math i rzeczywiscie byl bardzo
            prosty. My tez K przerobilismy bardzo szybko. Pozniej zonaczeni
            zostaja tzn 1A itd ale nie sa juz poprzedzone "earlybird". Tak jak
            mowie nam odpowaida poniewaz my robimy Singapore +programmatmy
            polskiej szkoly wiec czasowo ledwo dyszymy.
            --
    • jolkapolka1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 02:21
      jeszcze mam jedno pytanko?(moze dwa) czy macie kilka innych mam, ktore to robia
      i czy Wasze dzieci maja kontakt z innymi dziecmi. Wiem ze sa planowane soccer,
      klasy muzyczne, plastyczne, ale czy to wystarcza. Jesli ma sie duzo rodzenstwa,
      to rozumiem, ze dzieci tak nie lakna kontaktow. Moj syn bardzo lubi inne
      dzieci, bawic sie, biegac po parku..i jak bylo z waszymi mezami, czy od poczatku
      zaakceptowali, czy sa za? Moj maz chce zebym robila to ponad Kindergarten, jako
      extra, ale nie chce sie zgodzic na domowe uczenie kompletnie. I tu mam problem.
      Ale spotkalam kobiete z okolicy, dla mi namiary na spotkanie mam robiace
      homeschooling wiec pojade i zobacze co w naszm stanie VA sie dzieje w tymze temacie.
      • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 15:20
        My sie musimy wrecz pilnowc zeby sie nie zapisywac we wszystkie fun
        extra curriccular rzeczy ktore sa dostepne bo potem nie mamy czasu
        realizowac tego co mamy na kazdy dzien w domu :)

        A tak na razie to jestesmy w dowch homeschool coops. W jednym od 2
        lat - pomagalam go nawet zalozyc ;) Nie ma nas tam duzo - w sumie
        jakies 10-15 rodzin - liczba dzieci w kazdym - min dwojka maks 5
        wiec dzieci duzo wiecej niz doroslych ;) Spotykamy sie co piatek od
        1-3:30. W tym trymestrze mamy godzine geogr. i godzine PE. Tam Kuba
        zna wszystkie dzieciaki i to sa glownie jego najblizsi przyjaciele z
        ktorymi widuje sie na wspolych wypadach do parku, zoo, childrens
        museum, sleepovers itd.

        Jestesmy tez czlnkami drugiego cooapu ktory operuje na innych
        zasadach - tam nie ma cotygodniwych spotkan stalych. Jest to bardzo
        duzy coop ktory oferuje mase przeroznych zajec. My tam jestesmy
        zapisani na klub historyczny (raz w miesiacu) i na przerozne crafts
        itd. Dla przykladu bylismy np na Apple day, idziemy na thanksgiving
        crafts. Planuje w tym roku tez isc na educational games day, na
        spelling bee (to bedzie kilka tygodni pewnei trwac). Na koniec roku
        maja zwykle konkurs "name that book" - dzieci dostaja liste ksiazek
        do przeczytania na poczatku roku apotem na koniec roku dzieli sie je
        na druzyny i druzynowo odpowiadaja na przerozne pytania sprawdzajace
        znajomosc tych przeczytanych ksiazek. Ten drugi coop odpowiada mi bo
        w takich sytuacjach jak moja, w srodku roku szkolnego nowa dzidzia,
        pozwala mi byc czlonkiem a nie zmusza do co tygodniowego chodzenia
        tylko do wyboru ilosci zajec w taki sposob zeby nie czuc sie
        przeciazona. Moja piatkowa grupa to sie nie przejmuje bo raz ze mam
        tam 5 min samochodem a dwa ze zawsze najwyzej ktoras kolezanka moze
        Kube zabrac a ja ewneualnie moge zostac w domu.

        POza coops oczywiscie jest mas zjaec na ktore mozna sie zapisac.
        Kuba akurat teraz nie chodzi zadne "sports" bo przegapilismy date
        zapisu ale w zimie bedzi echodzil jak co roku na koszykowke. Na
        jesien i wiosne zwykle gra w pilke nozna. W lecie plywa.
        Probowalismy tez karate ale on jakos nie zabardzo a i ja wole zeby
        raczej biegal bo ja z nim w domu biegac nie bede ;)

        Poza tym chdzi w tygodniu na pianino. Teraz zaczal swoj drugi rok
        wiec jest to w miare nowe zajecie.
        Takze tak to wyglada u nas.
        Ewa
      • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 15:27
        aha - pominelam meza. Maz jest za. Nawet jak ja mam chwile ze "wysle
        go (Kube i na dokladke JOnasza tez) z domu naksiezyc, zatluke,
        wywale przez okno" czyli normale odruchy milosci macierzynskiej ;)
        to mnie (maz) przywraca do rzeczywisci przypominajac czemu
        zdeydowlalimy sie uczyc go w domu to start with ze tak powiem.

        Moj maz jako chlopak tutejszy chodzil do szkoly panstwowej a w
        zeszlym roku uczyl (miedzy innymi) w skole sredniej prywatnej wiec
        sie napatrzyl...
      • edytais Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 15:49
        W niektorych stanach jest mozliwosc wyslania dziecka do szkoly na wybrane
        zajecia, a reszte uczysz w domu. W Arkansas szkoly nie maja obowiazku przyjac
        tak dziecka uczonego w domu, wiec wszystko zalezy od zyczliwosci/przychylnosci
        dyrektora szkoly. Ja tak chcialam zapisac Nicole, ale tutejszy dyrektor jest
        bardzo anty-homeschooling.
        Troche dziwne, bo szkola ma problemy finansowe, a nawet jesli dziecko chodzi do
        szkoly part-time to odpowiednio dostaja kasy od stanu.
        Tutaj tez homeschooling to nie jakas plaga, bo procent uczonych w domu jest
        wyjatkowo niski (ponizej 2%).
    • jolkapolka1 Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 02:22
      Ewa a jak u Ciebie wyglada z testami, sprawdzaniem Twego synka?
      • lavender_mommy Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 15:04
        Jola - U nas z testami sprawa wyglada tak ze na razie robimy to w
        swoim wlasnym zakresie. To praktycznzie wyglda tak ze kupuje do
        wiekszosci workbooks - testy - np robimy taki zeszyt "Wordly Wise" (
        na rozwiniecie slownictwa) i do tego ma dodatkowo kupione testy.
        Zwykle w Piatek je robi - ten wordly wise ijakie tam jeszcze akurat
        mamy. Z matmy testy sa czscia mojego polksiego programu wiec kiedy
        przypada wtedy robi.

        Ponadto na koniec roku robimy taki test roczny ktory nazywa
        sie "California Achievement Test". My akurat robimy ten ale jest
        wielki wybor i mozna wybrac inne w zaleznosci od preferencji
        rodzica. Ja zamierzam robic go co roku. W zeszlym roku zebralysmy
        sie w trzy rodziny i zrobilysmy wspolnie. Kazda z nas zamowila sobie
        test na poziom dziecka przez internet (ja koniec klasy 2). Kiedy
        zamawiasz musisz miec wpisane daty kiedy dokladnei ten test bedzie
        mial mijesce i kto bedzie go przeprowadzal (nie pamietam czy CAT
        wymaga czy nie ale czasem trzeba zeby prowadzil to ktos z
        wyksztalceniem pedagogocznym,a czasem poprostu z wyzszym
        wyksztalceniem - w skladzie naszej trojki byly akurat dwie
        nauczycielki i lekarka i poniewaz nie musialm patrzec na to czy
        wypelniamy te wymogi to jakos mi ucielko). Test jest prowadzony wg
        scislych zasad - jak tu to typowo bywa - nie mozna odwrocic karki
        poki prowadzacy nie powie, wyznaczona ilosc czasu na sekcje itd.
        DLa takich malych dzieci jak moj Kuba test trwal dwa dni po kilka
        godzin - (w starszych klasach trwa 3 dni) W jeden dzien mial LA i
        (czytanie na zrozumienie, slownictwo, spelling, language mechanics
        itd) w drugi matme i science. PO zakonczniu takiego testu sie go
        odsyla do "poprawialni" i za jakies 4 tygodnie przychodza wyniki.

        U nas w Indianie nie jest wymagane testowanie dzieci. Wlasciwie nic
        nie jest wymagane poza wykonaniem kreslonej ilosci dni szkolnych. W
        zakresie kazdej rodziny lezy to ile i z czego beda korzystac uczac
        sie.
        Mam ndzieje ze ci ta moja odpowiedz troszke choc pomogla - bo pise
        jeszcze przed poranna kawa ;)
        • majenkir Re: Nicole idzie do szkoly: przerwa w homeschooli 08.10.07, 16:39
          lavender_mommy napisała:
          > U nas w Indianie nie jest wymagane testowanie dzieci. Wlasciwie
          >nic nie jest wymagane poza wykonaniem kreslonej ilosci dni
          >szkolnych. W zakresie kazdej rodziny lezy to ile i z czego beda
          >korzystac uczac sie.

          Dziwie sie, ze stan na to pozwala.....
          • lavender_mommy majenkir 08.10.07, 23:05
            mnie to nie dziwi - to wrecz pasuje do "pagnienia wolnnosci" ktore w
            narodzie amerykanskim istnieje. Im przeciez niczego zabronic nie
            mozna bo co chwile sie buntuja a to o pasy bezpieczenistwa, komorki,
            kaski na motor edukacje i tak ciagle ;)
            Wiele spraw mnie tu dziwi ale ta akurat nie. Jak dla mnie im mniej
            sie wtracaja w edukacje moich dzieci tym lepiej. A na pewno ja zycze
            miom dzieciom lepiej niz Stan Indiana :)
            • edytais Bylam w szkole i tak to widze.... 16.12.07, 04:42
              Uwaga! Bardzo dlugie...

              Z mezem postanowilismy, ze jednak Nicole bedzie kontynuowac nauke w szkole. Na poczatku bardzo jej sie nie podobalo. Troche trwalo przyzwyczajanie sie, ale juz teraz sie podoba. Nicole narzeka tylko na to,ze tak dlugo jest w szkole, wiec jest OK.
              Ja tez troche sie rozleniwilam i rozpiescilam. Emily chodzi do przedszkola od 12-15:00, Michael w tym czasie spi a ja moge robic co chce. Zwykle cos sobie czytam dla relaksu, malo sprzatam, szperam po internecie, czasami sie ucze, ale jest ogolnie 3 godziny luz bluz.
              Jakby Nicole uczona byla w domu ten czas poswiecilambym jej.
              W przyszlym semestrze mam brac tez 2 kursy ksiegowosci: Cost Accounting i Intermediate Accounting 2 (ten drugi podobno to tzw weeder class). Z tego wzgledu, ze ja nie chce byc tym chwastem, ktorego sie wyrwie, z mezem postanowilismy, ze Nicole dokonczy rok szkolny. Czyli do szkoly bedzie chodzila do Maja 2008.
              Skoro jej sie szkola podoba to dlaczego nie.....
              Nadal prosi o homeschooling, ale i krzywda jej sie w szkole nie dzieje.

              No ale po ostatnich wizytach w szkole odmienilam jednak zdanie!
              Skoro ja i maz mamy ferie zimowe postanowilam poswiecic cale swoje 2 dni jako wolantariuszka w szkole i przy okazji poobserwowac jak ta nauka wyglada. Tak wiec od samego rana do 15:00 bylam w szkole i widzialam jak te zajecia wygladaja, co i jak dzieci robia caly dzien.
              W takich warunkach najzdrowsze dziecko moze "nabawic sie" ADHD i jeszze roznych innych chorob psychicznych i fizycznych!
              Calutki dzien (oprocz 15 minut w czasie recess jak sie uda) nie wolno rozmawiac. Rano zajecia zaczynaja sie od tego, ze dzieci dostaja worksheet i maja same nad czyms tam pracowac. Pozniej jest nastepny worksheet. Pozniej pani przyszla i bylo tzw literacy enrichement. Pani przeczytala ksiazke i wprowadzila 5 nowych slowek. Wytlumaczyla znaczenie. Zwrocila na nie uwage podczas czytania oraz pozniej bylo cwiczenie cos w stylu przygotowania do SAT: laughing: happy; rude:? (slowko, ktore mialo pasowac to "brash"). Pozniej dzieci robily cwiczenie cos w stylu zabawy, ktora pamietam z dziecinstwa z Polski. Na literke C potem H ...R...I....S...T....M....A....S dzieci wymyslaly imie, miejsce, zwierze, rosline, i jedzenie. Razem pozniej wpisywaly pomysly. Pani ta przychodzi na lekcje enrichement raz w tygodniu. Moim zdaniem z calutkich 2 dnich nauki ta lekcja byla najlepsza jesli chodzi o nauke. Pani ta potrafila zaangazowac wiekszosc dzieci. Kolo mnie (ja siedzialam na koncu) bylo dwoch chlopcow, ktorzy zupelnie nie zwarali uwagi na czytanie i w ogole nic nie robili, wiec nie wiem tak naprawde ile dzieci rzeczywiscie skorzystalo z tej lekcji.

              Pozniej bylo wyjscie do lazienki (cichutko bez gadania, marsz gesiego itp). Potem znowu worksheet. Pani cos tam wytlumaczyla z budowy zdan (ok 15 min). Caly czas oprocz tych worksheet jest ustawianie: "siadaj!, nie rozmawiaj! zabieram punkty, stracisz recess!" itp itd. Dzieci wlasciwie to nic nie robily, bawily sie palcami, bizuteria, zeslizgiwaly sie z krzesel na podloge... Pani na to "SIADAJ!" itd.... Pracy bylo cale 5 min. REszta to proby gadania lub prostowania kosci.

              Pozniej bylo czytanie. Dzieci czytaly tekst jakiejs czytanki. Po kilka zdan kazde. Pani wywolywala numerami. Kazde dziecko czytalo 2 razy. Dziecko czytalo ze 2-3 zdania, reszte czasu poswiecilo zabawie kredkami, rysowalo, probowalo sie odwracac tylem i gadac z sasiadem az do nastepnego czytania. Trwalo to jakies 30 min.

              Wszystkie dzieci siedzialy przy biurku oddzielnie (nie w grupach). Dwoje dzieci mialy biurka bardzo daleko od reszty w katach, bo bardziej przeszkadzaja. Ta jedna dziewczynka to jakby miala robaki :) Ciagle "tanczyla" na tym krzesle.

              Czas na lunch..... Dzieci cichutko gesiego ida na stolowke. Nie wolno absolutnie rozmawiac przez 5 min. Potem tylko szeptem 5 min. Potem znowu grobowa cisza 5 min. itd do 30 min.

              Recess 15 min. Dzieci za duzo szeptaly jak mialy byc cicho i cala szkola !!!!! (2 i 3 grade) stracily 5 min. recess, wiec w rzadku na dworze musialy stac jak w wojsku bez slowa. Zostalo im 10 min. Moga ganiac.

              Po recess czas na biblioteke. Nie wolno rozmawiac, cicho jest szukanie ksiazek. Potem komputer ma wprowadzone kto jaka wyporzycza. Pani przeczytala 1 ksiazke "Mitten" by Jan Brett.
              Troche jest dyskusja na temat ksiazki. To mi sie podobalo.

              Po tej godzinie jest matematyka. Dzieci robia worksheets.
              15 min. pani pyta kilkoro dzieci jak rozwiazaly jedno zadanie. Jedno tak to zrobilo, drugie inaczej, trzecie jeszcze inaczej. Dobrze, ze tak uczy. Dzieci ucza sie, ze to samo zadanie mozna rozwiazac roznymi sposobami. Szkoda, ze tak malo. Mysle, ze dzieci moglyby rozwiazywac niektore zadania razem w grupach 2-4 osobowych.

              Wyjscie do lazienki.

              Czas na computer lab. Kazde dziecko mialo sluchawki i swoj komputer. Na nim byly cwiczenia z czytania i matematyki ok 30 minut.

              Pozniej normalnie juz w klasie w swoich lawkach robienie worsheet, cos z social studies. Ale skoro ja tam bylam to mialam okacje przeczytac pare ksiazek. To niby byl wielki rarytas i specjalna okazja (tyle czytania w ciagu dnia). Dzieci sie bardzo cieszyly. Byla to juz godzina 14:00 a o 14:50 zaczynaja sie zbierac do wyjscia, wiec ostatnie 10 min. pani dala cos do rysowania. Oczywiscie nie wolno bylo rozmawiac, kazde dziecko mialo siedziec cicho w lawce. Dzieci mogly albo rysowac, albo czytac ksiazke z biblioteki.


              I tak uplynal caly dzien. Drugi byl podobny.
              -----------------------------------------------
              Dzisiaj dowiedzialam sie, ze stan ARkansas wymaga 15 min. fizycznego ruchu i ze nie wolno dzieciom odebrac recess. Szkoda, ze tego wczesniej nie wiedzialam to moze bym o tym cos wspomniala. Zabieranie recess time bylo wiec wlasciwie nielegalne. Widzialam tam ok 6-8 dzieci, ktore stracily cale 15 min. i staly 2 metry od siebie w rzadku przez caly czas.
              -----------------------------------------------
              Nie wiem jakie jest wasze zdanie na temat takiego dnia, nie wiem tez jak to wyglada w innych szkolach, ale IMHO ta szkola jest porabana!
              Nawet w najgorszym dniu (mam na mysli najmniejszej ilosci nauki) Nicole wiecej sie uczyla niz w tej szkole. Jej mozg wydajniej pracowal w ciagu godziny nauki w domu niz w ciagu calutkiego dnia w skzole!!!! Wiekszosc czasu bylo uspokajanie dzieci. Duzo tez bylo samodzielnej nauki, wiec rownie dobrze moge posadzic swoje dziecko przez stosem worksheet i niech samo pracuje.
              Poza tym zupelny prawie brak ruchu (poza 15 min. recess oraz 2 wyjsciami do ubikacji) wola o pomste do nieba!

              Ja teraz mam swietna odpowiedz na pytania typu "What about socialization when you homeschool?". Moje dziecko mialo tego wiecej uczac sie w domu niz dzieci szkolne!!! Ile tam tego bylo??? Cale 15 min (jak sie uda) podczas recess. REszta dnia to tylko takie przemycanie rozmowy z rowiesnikiem pod grozba straty recess, bo pani nie pozwala gadac. Caly dzien dzieci wlasciwie nie maja szansy na jakakolwiek rozmowe miedzy soba czy zabawe (dodam, ze to sa 7 latki!). Musza za to siedziec na twardym krzesle pod jarzyniowka (klasa nie ma okien!!!!)

              Kurcze nawet jak bym uczyla 2 dni w tygodniu i sie obijala reszte tygodnia to Nicole sie wiecej w domu nauczy niz w tej szkole.
              Czas przebywania z innymi dziecmi tez jej sie wydluzy. Homeschooling coop sie na wiosne zaczyna spotykac 3 godz. w ciagu tygodnia. Dzieci beda razem sie uczyly, robily projekty itp. W srody i piatki jest PE (godzina w-fu oraz po tym godzina wspolnej zabawy). Nie mowiac o 2-3 razy w tygodniu spotkaniach na placach zabaw. Po godzinie 15:00 jak dzieci sasiadki wracaja ze szkoly to tez prawie codziennie jest okazja do wspolnej zabawy :)
              Nicole bedzie sie cieszyla, bo znowu bedzie miala wiecej czasu na swoje hobby.

              Wiec.... od stycznia ja zabieram. Musze tylko dowiedziec sie jak mam to legalnie zrobic.

              Takie sa moje dluuuuugie wywody na ten temat. Dobranoc :)

              • edytkus Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 16.12.07, 05:01
                Gdybym byla na Twoim miejscu, tzn. miala Twoje obiekcje i zapal do
                nauczania, to tez bym zabrala dziecko z tej szkoly. Moja corka jest
                w Kindergarten wiec nie moge za bardzo porownac jeszcze do drugiej
                klasy ale jestem pewna ze zajecia w jej szkole wygladaja zupelnie
                inaczej, chociazby dlatego ze w-f zajmuje dwie godziny w tygodniu,
                komputery sa tylko raz w tygodniu, nie wiem jak jest z przerwami ale
                po lunchu dzieci szaleja albo na sali gimnastycznej albo na zewnatrz
                - i tu akurat ja mam obiekcje bo Alexandra bierze ze soba kurtke na
                lunch a ja potem mam problem z dopraniem plam. Co do worksheets to
                moze taki jest wymog? U nas dzieci we wszystkich szkolach maja ten
                sam material do przerobienia i tylko od nauczyciela zalezy czy
                wprowadzi cos ponadto (ale nie wzamian).
                • marta2777 Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 16.12.07, 08:03
                  jak dla mnie to ten Twoj opis zajec w szkole to jakas paranoja! Ja
                  mam inny obraz szkoly, no ale ja to jesscze z innego swiata jestem.
                  Nie wieze zeby w kazdej szkole tak bylo, bo jak ma byc tak w tej ,
                  do ktorej kiedys moj syn bedzie chodzil to ja dziekuje bardzo.
                  A propos okien, wlasnie pare dni temu jechalam sobie z mezem i tak
                  gapilam sie bardziej wnikliwie niz zwykle na te wszystkie budynki
                  szkolne jakie mijalismy, i wlasnie po raz pierwszy zauwazylam
                  totalny brak okien. Nastepna jakas amerykanska paranoja, ech...
                  • edytkus Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 16.12.07, 18:21
                    marta2777 napisała:
                    > A propos okien, wlasnie pare dni temu jechalam sobie z mezem i tak
                    > gapilam sie bardziej wnikliwie niz zwykle na te wszystkie budynki
                    > szkolne jakie mijalismy, i wlasnie po raz pierwszy zauwazylam
                    > totalny brak okien.


                    budynek w ktorym uczy sie moja corka tez od zewnatrz wyglada jakby
                    nie mial okien a w srodku w kazdej klasie sa i to wychodzace na
                    zewnatrz - bylam, widzialam! nie wiem jak to wytlumaczyc, w kazdym
                    razie w szkole jest jasno i kolorowo.
                    • edytais Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 16.12.07, 19:40
                      U Nicole w szkole inne klasy maja okna. Na dole jest 2 klasa i na gorze jest
                      dokladnie taki sam rozklad sal dla 3 klasy. Na pietrze sa 2 klasy wewnatrz
                      budynku, wiec te nie maja okien, wiec nam sie tak fatalnie trafilo.
                      Rzeczywiscie budynki sa nieraz takie dziwne. Na moim uniwersytecie budynek nauk
                      scislych z zewnatrz wygladal jakby byl bez okien. Mial takie murowane pasy cos
                      w stylu koronki. Z zewnatrz nie ciekawie to wygladalo, ale tam gdzie te koronki
                      byly to wlasnie tam byly okna i dosyc duzo swiatla przez nie dochodzilo do klas,
                      bo okna byly na cala sciane (od sufitu do podlogi).
                      • marta2777 Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 17.12.07, 00:12
                        to czuje sie pocieszona :) Moze faktycznie to tylko takie wrazenie.
                        • mazurka313 Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 17.12.07, 02:13
                          W SZKOLE MOICH COREK NASTEPUJACO PRZEDSTAWIA SIE BELL SCHEDULE
                          zaczynaja o 8.15 potem od 10.10-10.30 recess o od 11.45 do12.25
                          lunch time ( 4 i 5 grade) mniejsze dzieci maja jeszcze recess od
                          1.30 do 1.40

                          a jesli sie tyczy okien hmmm mozna zobaczyc ze sa duze i duzo ich
                          www.clifford.rcsd.k12.ca.us/
                          ale to co edytais pisze mnie nie dziwi bo z opowiesci znajomej
                          wiedzialam ze arkansas to "koniec swiata" jak jej psa nieznani
                          sprawcy powiesili na drzewie i od tamtej pory skonczyla sie jej
                          przygoda z arkansas ( a ile miala zapalu na poczatku przeprowadzki
                          to ho ho ho)
                          • edytais Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 17.12.07, 05:07
                            Podobno jeszcze kilka lat temu bylo 3x recess: rano, w poludnie i po poludniu.
                            Ale po "no child left behind" ucieli co sie dalo.
                            Nie ma programow dla dzieci uzdolnionych, art, muzyka i inne, ktore nie sa tzw
                            core zostaly albo uciete albo na poziomie minimalnym. Stan AR jest bardzo
                            biedny, wiec i taka sama jest szkola. Nauczyciele tez nie musza miec nawet
                            skonczonych studiow na poczatku nauczania. Znajoma uczy w high school i w tym
                            samym czasie bierze kursy, zeby skonczyc BA. Zajmie jej to kilka lat, w tym
                            czasie jednak nadal jest nauczycielka high school z tylko high school
                            wyksztalceniem.

                            Moj maz szuka teraz nowej pracy i z tego co zauwazylismy jesli chodzi o ceny
                            real estate, ze moze nas nie byc stac na moje "siedzenie" w domu. Wiec bierzemy
                            pod uwage to, ze moze po prostu bede zmuszona isc do pracy i wyslac dzieci do
                            szkoly. Mam jeszcze lud nadziei, ze gdzies indziej sa lepsze szkoly, bo inaczej
                            to moze nie warto sie z AR wyprowadzac ;)
                            • marta2777 Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 17.12.07, 08:00
                              Edytais, skoro myslicie o pzreprowadzce zapraszam wiec do nas do
                              AK :) Wbrew pozorom w naszej "wsi" szkoly publiczne maja dobra
                              renome :) rodzice sa zadowoleni , a dzieciaki wyrastaja na fajnych
                              ludzi :) pamietac tzreba jednak , ze szkola wszystkeigo za nas
                              rodzicow nie zalatwi i my rodzice musimy spelnic swoja role i
                              wychowac dzieciaki na porzadnych ludzi :) Mysle , ze kazda z nas
                              tutaj dobrze o tym wie :) nie martwmy sie wiec, jeszcze beda z
                              naszych dzieci LUDZIE :) nawet brak okien nas nie pokona :)
                            • klaudona Re: Bylam w szkole i tak to widze.... 17.12.07, 16:15
                              Przeraza mnie to, co piszesz... Ma nadzieje, ze u nas jest lepiej.
                              Choc to, ze rzad egzaminuje juz malutkie dzieci, nie wrozy dobrze,
                              bo pewnie swiadczy o tym, ze uczy sie w szkolach "pod testy".
                              • edytais Kolezanka z klasy tez nie wraca do szkoly... 19.12.07, 22:01
                                Ale fajnie.... Nicole bedzie miala kolezanke z klasy do
                                towarzystwa. Jej mama tez zabiera corke do nauki domowej.
                                Dziewczynka ta uczyla sie w prywatnej szkole do tej pory, ale jej
                                rodzice nie byli zadowoleni (to ta szkola ktora ma tak maly nabor,
                                ze dzieci sa w laczonych klasach K i 1, 2 z 3 itp)
                                Kiedys ta znajoma pytala mnie o nauke domowa, ale twierdzila, ze ona
                                sie do tego nie nadaje, bo nie ma cierpliwosci i jej dzieci tak
                                szaleja w domu, ze caly dzien z nimi by nie wytrzymala.
                                W tym roku wyslala obie corki (4 klasa i 2 klasa) do szkoly
                                panstwowej i starsza bedzie kontynuowala, ale mlodsza bedzie od
                                stycznia uczona w domu. Przez swieta bedzie sie douczala jak do
                                takiej nauki podjesc i jaki program kupic itp. Jej corka ma
                                problemy z nauka, bo nie potrafi skupic uwagi. Nauka z tego
                                wychodzi taka, ze zupelnie nic w szkole nie potrafi zrobic i
                                przynosi do domu cale stosy worksheets. Mama z nia po poludniu pare
                                godzin musi spedzic na uczeniu i dopilnowaniu, zeby wszystkie te
                                prace skonczyla. Sama wiec stwierdzila, ze bez sensu takie
                                chodzenie do szkoly jesli ona potem tyle z nia musi robic.
                                • edytkus Re: Kolezanka z klasy tez nie wraca do szkoly... 19.12.07, 23:56
                                  Edyta, a nie myslalas zeby sobie dorobic nauczaniem innych dzieci? W
                                  tym samym czasie uczylabys swoje i jeszcze mialabys za to zaplacone ;)
                                  • edytais Re: Kolezanka z klasy tez nie wraca do szkoly... 20.12.07, 01:27
                                    > Edyta, a nie myslalas zeby sobie dorobic nauczaniem innych dzieci?
                                    W
                                    > tym samym czasie uczylabys swoje i jeszcze mialabys za to
                                    zaplacone ;)

                                    Nie da sie.... mozna uczyc tylko swoje wlasne dzieci lub wnuki.
Pełna wersja