chrzest w USA

12.11.07, 20:43
po przeczytaniu postu o prezencie dla dziewczynki z okazji chrztu
mam pytanie odnosnie tego placenia za siebie w restauracji - to
naprawde jest norma w Stanach, ze kazdy placi za siebie w
restauracji??? przyznam, ze jestem w szoku o ile to prawda...
    • jaga_nj Re: chrzest w USA 12.11.07, 21:21
      Wedlug mnie zostalo troche zle ujete to placenie za siebie, bo
      kelner nikomu rachunku nie przynosi;). Na imprezy typu wesela,
      komunie, chrzty, graduation z reguly daje sie sie w prezencie
      pieniadze.Jak ktos chce dorzucic figurke z porcelany czy medalik to
      jego sprawa. Ja mysle, ze kazdy powinien dac tyle na ile go stac i
      strasznie mnie denerwuje jak ktos pisze ze ktos jest taki bogaty a
      dal tak malo. Jedno jest pewne, w Ameryce zastaw sie a postaw sie
      nie obowiazuje, tak samo jak zagladanie innym do kieszeni.
      • beatamc Re: chrzest w USA 12.11.07, 21:39
        jaga_nj napisała:
        Ja mysle, ze kazdy powinien dac tyle na ile go stac i
        strasznie mnie denerwuje jak ktos pisze ze ktos jest taki bogaty a
        dal tak malo.

        Mnie natomiast zastanawiaja tacy ludzie jak jedna osoba z mojego
        meza rodziny. Zjadla 3 porcje, wypila najwiecej ze wszystkich
        kobiet. Przyszla do mnie i poprosila, zebym jej zapakowala troche
        dla jej dzieci, bo one uwielbiaja polskie kotlety. (dala 100 w
        prezencie, tylko nie czepiajcie sie tego, bo to nie o to tu chodzi).
        Niecaly rok wczesniej kupili sobie dom za ponad pol miliona.
        Ja osobiescie wolalabym nie pojsc do dziecka na chrzciny, jak bym
        miala sie tak wyglupic.
        • karla007 Re: chrzest w USA 12.11.07, 23:18
          haha wziela kotletow za cala stowke...ja tez uwielbiam takie
          sytuacje:-)
    • beatamc Re: chrzest w USA 12.11.07, 21:23
      nie daje sie kelnerowi $ tylko rodzicom :) Oczywiscie tak bylo na
      przyjeciach, na ktorych ja bylam. Ameryka ma jednak rozne zwyczaje :)
      • fogito Re: chrzest w USA 12.11.07, 21:53
        Ja urzadzajac chrzest w Stanach nie wymagalam od nikogo zadnej kasy
        i nikt tez jej nie dawal. Bylam jedyna Polka przy stole nie liczac
        mojego dziecka :)
        • karla007 Re: chrzest w USA 12.11.07, 23:16
          a jak to wyglada jak sie "wymaga" kase? jak taki zapraszajacy to
          robi? pytam na wszelki wypadek jak kiedys pojde na taka impreze...
          czyli w Stanach oprocz baby shower na wszystkie inne okazje
          prezentow raczej sie nie daje, tylko $ tak?
          • happiest1 Re: chrzest w USA 12.11.07, 23:28
            Ja tez jestem w szoku bo nigdy nie myslalam ze placi sie za siebie w
            restauracji. My tez wyprawialismy obiad i za wszystkich zaplacilismy, nawet nikt
            nie zaoferowal wiec mysle ze to nie jest zaden zwyczaj. A co do prezentow od
            chrzestnych to moj nic nie dostal, ale przyjechali specjalnie z Europy wiec moze
            dlatego, w sumie wydali juz sporo na bilety i hotel.
            • majenkir Re: chrzest w USA 12.11.07, 23:34
              Ja mialam wesele w restauracji, gotowki od gosci nie dostalam wcale,
              pare gift certificates do roznych sklepow, a reszta to prezenty.

              Pare razy bylam w restauracji na urodzinach i nikt (mowie o
              Amerykanach) kasy solenizantowi nie dawal :).
              • cilantre Re: chrzest w USA 13.11.07, 00:04
                To chyba te moje słowa z poprzedniego postu,że trzeba za siebie
                zapłacić ,trochę nie do końca zrozumiałyście.Były w cudzysłowie i
                nie chodziło tu o płacenie kelnerowi ,tylko gospodarzom
                przyjęcia.A ,że tak się robi świadczą słowa niektórych z Was.Z tego
                też wniosek ,że nie wszędzie.
                Moim zdaniem to chyba dobrowolne i nie wyobrażam sobie ,jak można by
                było tego od gości wymagać i w jaki niby sposób ?...
                • jaga_nj Re: chrzest w USA 13.11.07, 00:07

                • jaga_nj Re: chrzest w USA 13.11.07, 00:15
                  Ja tez chyba nie zostalam zrozumiana. To placenie kelnerowi to byl
                  zart. Nigdy nie rozumialam ze ktos moze robic przyjecie i oczekiwac
                  ze mu sie zwroci albo jeszcze lepiej, ze na tym zarobi. Dlatego
                  denerwuje mnie wlasnie cos w stylu...ta to ma dom za pol miliona a
                  zezarla za dziesieciui na dodatek malo dala.Po co wogole ludzi
                  zapraszac?Jak robie impreze to jestem przygotowana na koszty i wole
                  zeby sobie dobrze zjedli i byli zadowoleni. A jak mnie nie stac to
                  nie zapraszam ludzi i nie obgaduje. Dziecko mozna ochrzcic bez
                  imprezy, wedlug mnie to impreza w tym momencie jest wazniejsza od
                  samego chrztu.A moze po prostu mam szczescie, ze jestem wsrod takich
                  ludzi jak jestem.
                  • beatamc Re: chrzest w USA 13.11.07, 02:19
                    sluchaj nie wcisniesz mi poczucia winy za to , ze sie zdziwilam
                    jej zachowaniem. Byla to jedyna osoba, ktora tak sie zachowala.
                    Mozesz sie dalej denewowac.
                    U nas w rodzinie poprostu sie nie chodzi z przyslowiowa geba na
                    paczki. Jak kogos nie stac na prezent, to moze np. pomoc przygotowac
                    cos ...Sa imprezy kiedy kazdy cos przynosi. Moze to byc bigos, moga
                    to byc slone paluszki. Nikt do nikogo nie ma pretensji, ze nie dal
                    kasy. Jednak tez nik nie wpada i nie wyzera innym gosciom jedzenia.
                    Wpolczuje Ci jezeli masz tylko taka rodzine czy znajomych.
                  • aniutek Re: chrzest w USA 13.11.07, 06:21
                    Jaga - i tu sie z Toba zgadzam.
                    Ja nie wyprawialam chrzcin/wesel etc, czesto robie najrozniejsze
                    przyjecia ot tak i w zyciu nie oczekuje za to kasy, rany obrazilabym
                    sie! kurcze to przeciez nie o to chodzi!

                    a to liczenie komus domow, pensji rocznych..... liczcie swoje!!!!

                    pamietam takie zdarzenie z Wawy, do ktorej worcilam po x latach do
                    swego mieszkania i panowie wnosili przeogromny kredens eklektyczny
                    na strych, w starym budownictwie wiec po schodach na nogach.
                    Wyskoczyla sasiadka, mocno starsza pani, rzucala takie
                    schaboszczaki, ze mi wstyd bylo przed robotnikami, a o co jej szlo?
                    a ,ze jej sie sufit rysuje od tych moich mebli ( mieszkanie jej
                    byulo po przeciwnej stronie), bo ja sie szlajalam w ameryce i teraz
                    mam a ona nie.......
                    w Pl spedzilam 2x po 2 lata, wiecie ile razy spotkalam sie z takimi
                    textami od ludzi? hmm duzo wiecej niz bym chciala, ale jakos nikt
                    nie byl zainteresowany ile musialam pracowac, jak ryczlaam z
                    tesknoty za domem, jak majac 18 lat bylam zdana tylko na siebie...
                    dlaczego ludzie tak zazdroszcza? i czego?
                    kazdy podejmujac decyzje o emigracji podejmuje ryzyko, bierze na
                    siebie nie maly ciezar, dla siebie dla swojej rodziny, dla swoich
                    dzieci. duzo latwiej jes siedziec w domu i narzekac.
                    kuzwa, kiedy ludzie przestana myslec, ze w ameryce $ leza na ulicy?
                    ???
    • moniamm Re: chrzest w USA 13.11.07, 14:37
      to na naisze od siebie bo akurat jestem na swiezo po chrzcinach
      (11.11.07)
      w chicago wsrod polonii jest zwyczaj wyprawiania wszelkich okazji w
      restauracjach, z orkierstra i tancami. sama bylam na organizowanych
      w ten sposob 2 imprezach: chrzcinach i komunii. w zwyczaju jest
      danie w prezencie kwoty $$ mniej wiecej tyle ile wyniosl w
      restauracji talerz na osobe - min. 80$ w zaleznosci od restauracji.

      jak dla mnie to idiotyzm - zapozyczanie sie w celu zorganizowania
      imprezy w restauracji a potem modlenie sie o to aby z kopert
      zwrocily sie koszty. to chyba nie o to powinno chodzic.
      na chrzcie mojej coreczki bylo 12 osob - najblizsza rodzina i paru
      znajomych. jedzenie zamowilam w restauracji a obiad zjedlismy u
      mojej siostry, bo ma wieksze mieszkanie. na koniec jeszcze kazdemu
      wciskalam jedzenie do zabrania ze soba, bo okazalo sie ze za duzo
      zamowilam.
    • edytkus Re: chrzest w USA 14.11.07, 05:40
      > Jedno jest pewne, w Ameryce zastaw sie a postaw sie
      nie obowiazuje, tak samo jak zagladanie innym do kieszeni.

      nie powiedzialabym, znam przypadki gdy ludzie sie poobrazali za zbyt
      "male" prezenty

      >Mnie natomiast zastanawiaja tacy ludzie jak jedna osoba z mojego
      meza rodziny. Zjadla 3 porcje, wypila najwiecej ze wszystkich
      kobiet. Przyszla do mnie i poprosila, zebym jej zapakowala troche
      >dla jej dzieci, bo one uwielbiaja polskie kotlety. (dala 100 w
      >prezencie, tylko nie czepiajcie sie tego, bo to nie o to tu
      chodzi).
      >Niecaly rok wczesniej kupili sobie dom za ponad pol miliona.

      po pierwsze zachowali sie prostacko, po drugie pol miliona w naszych
      stronach za dom to pryszcz (znaczy sie nie jako wydatek a jako cena
      domu), a po trzecie chyba normalne jest ze jesli ktos dokonal
      takiego zakupu to raczej wiele mu nie zostalo i moze wlasnie oni
      teraz ledwo wiaza koniec z koncem i Wasza impreza byla dla nich
      okazja zeby w koncu zjesc cos innego niz spaghetti wiec sobie nie
      zalowali ;)

      >a jak to wyglada jak sie "wymaga" kase? jak taki zapraszajacy to
      >robi? pytam na wszelki wypadek jak kiedys pojde na taka impreze...
      >czyli w Stanach oprocz baby shower na wszystkie inne okazje
      >prezentow raczej sie nie daje, tylko $ tak?

      zwyczaj jest ogolnie przyjety ale tez nie jest nowoscia podanie na
      zaproszeni jakie przenty sa mile widziane. I tak np. moze byc
      napisane ze zastrzyk finansowy pomoglby mlodej parze przy zakupie
      domu, albo ze otrzymane pieniadze czy zabawki zostana przekazane na
      dom dziecka, roznie bywa. A moze tez byc podkreslone ze urzadzajacy
      impreze nie oczekuje zadnych prezentow ale bardzo zalezy mu na
      obecnosci zaproszonych osob.

      >Pare razy bylam w restauracji na urodzinach i nikt (mowie o
      >Amerykanach) kasy solenizantowi nie dawal :).

      wsrod naszych znajomych (mam na mysli osoby dorosle) jest przyjete
      ze jesli impreza jest w restauracji, z tancami itp. to daje sie
      prezent pieniezny i ewentualnie cos extra. A jesli impreza jest
      podworkowa to jakis smieszny prezent czy okolicznosciowy upominek.

      >Nigdy nie rozumialam ze ktos moze robic przyjecie i oczekiwac
      ze mu sie zwroci albo jeszcze lepiej, ze na tym zarobi.

      ja tez tego nie rozumiem, ale niestety znam osoby ktore wcale sie
      nie kryja z tym ze komunie itp. to dla nich okazje do zarobku. Dla
      mnie to jak gosc jest potraktowany swiadczy o szacunku dla tegoz
      goscia. Mnie osobiscie zalezy zeby impreza byla dobrze wspominana,
      zawracam sobie glowe lokalem, dekoracjami, party favors, i glowie
      sie jak usadzic gosci. I niestety ale tylko od Polakow urzadzajacych
      tu imprezy uslyszalam ze jest im wszystko jak pousadzaja gosci (i
      tak np. moj maz, ja i nasza roczna corka zostalismy posadzeni z
      piecdziesieciolatkami z nastolatkami, a dwa lata wczesniej z polskim
      malzenstwem z niemowleciem i drugim w drodze, ktorzy wlasnie
      przyjechali z Polski, nie znaja angielskiego a moj maz nie mowi
      dobrze po polsku i wtedy jeszcze temat potomstwa byl nam calkiem nie
      w glowach. A znowu inna rodzina robi imprezy byle jakie i byle
      gdzie z gory kalkulujac ile goscie przyniosa. Osobiscie uwazam ze
      jesli mnie nie stac na zrobienie porzadnej imprezy lub oferowanie
      porzadnego prezentu to nie porywam sie z motyka na slonce i nie
      zawracam glowy sobie ani innym.

      >kuzwa, kiedy ludzie przestana myslec, ze w ameryce $ leza na ulicy?
      ???

      dokladnie, tylko "daj mi daj mi, mnie sie nalezy" a przy tym wielkie
      ha ha i postawa "antyamerykanska" bez jednej NAPRAWDE przepracowanej
      w zyciu godziny

      >jak dla mnie to idiotyzm - zapozyczanie sie w celu zorganizowania
      >imprezy w restauracji a potem modlenie sie o to aby z kopert
      >zwrocily sie koszty.

      ale dlaczego od razu wnioskujesz ze ludzie sie zapozyczaja? w koncu
      jesli ktos robi impreze to chyba nie wpada na pomysl dzien wczesniej
      i ma przynajmniej te pare tysiecy odlozone?
      • moniamm Re: chrzest w USA 14.11.07, 16:08

        >
        > >jak dla mnie to idiotyzm - zapozyczanie sie w celu zorganizowania
        > >imprezy w restauracji a potem modlenie sie o to aby z kopert
        > >zwrocily sie koszty.
        >
        > ale dlaczego od razu wnioskujesz ze ludzie sie zapozyczaja? w
        koncu
        > jesli ktos robi impreze to chyba nie wpada na pomysl dzien
        wczesniej
        > i ma przynajmniej te pare tysiecy odlozone?

        z podworka moich znajomych - pozyczali kase na chrzest od mojego
        tescia. inni brali kredyt na wesele.
    • kz_76 Re: chrzest w USA 14.11.07, 21:00
      Przeczytalam obydwa watki dotyczace chrztow i sie zestresowalam...
      Czekaja mnie wkrotce chrzciny mojej coreczki, ale nie zamierzalam
      robic wielkiej imprezy ani nie oczekuje prezentow. Chce zaprosic
      pare najblizszych osob do jakiejs sredniej (cenowo) ale przyjemnej
      restauracji i tyle... Mam nadzieje ze nikt sie nie obrazi.
      A z drugiej strony za dwa tygodnie wybieram sie na chrzciny synka
      przyjaciol. Sek w tym ze to bedzie impreza ormianska, czyli jeszcze
      ze trzy razy wieksza niz to co czytalam o polskich chrzcinach w
      Chicago. Myslalam o jakiejs symbolicznej pamiatce i moze $100 w
      kopercie ale zaczynam watpic...
      • beatamc Re: chrzest w USA 14.11.07, 21:17
        to jest tylko forum. Nie ukladaj sobie zycia pod to co tu sie
        pisze ;) Jaby tu wszyscy napisali, ze dostawali/dawali po 1000$ to
        tez bys tak zrobila?
        Zadzwon do znajomych , ktorzy tam sie tez wybieraja i zapytaj
        jakie sa zwyczaje, czego mozesz sie spodziewac. Polegaj na swoim
        instynkcie :)
Pełna wersja