kaja7
21.11.07, 17:25
Juz nie wiem co robic.Chyba rozpiescilam moejgo synka, za mocno, za
bardzo tulilam, przytulalam. Zamiast byc lepiej ze spaniem jest
gorzej. Budzi sie w nocy baaardzo czesto.
A tu opis problemu. Synek 10 miesiecy, nie spi z nami w lozku, nie
spi z nami w pokoju odkad ma 4 miesiace. Ma bardzo lekki sen,
dlatego postanowilismy ze lepiej bedzie mu bez zadnych halasow w
swoim pokoju i tak tez bylo na poczatku. Jak mial 6 mies. zaczelo
byc gorzej potem znow lepiej a teraz znow niedowytrzymania. Nie ma
problemow z zasnieciem,zasypia na rekach u mnie w 2 minuty. Ale te
pobudki, nawet 7 razyw nocy. Jestem zmeczona. Wiem ze sa te
drastyczne metody nauki zasypiania, i wowczas dzieko bedzie spalo
nie wolalo mamamamam. Moj wola i placze i jak do niego przyjde dam
reke, poglaskam to zasnie, czasem musze go wziac a on sie uwiesi na
szyi, przytuli do mojego policzka i zasypia a ja go odkaldam do
lozeczka.
Wiem ze moze zaraz spotkam sie z fala krytyki, bo juz raz chyba
poruszalam ten temat z kilka miesiecy temu. U mnie nie wchodzi w
rachybe spanie z synkiem, bo kazde poruszenie go budzi, kazde
skrzypniecie lozka. I zreszta probowalam spac z nim, bardzo lubi,
obraca sie do mnie chwyta rekoma za szyje i spi. ALE i tak sie budzi
kilka razy bez wzgledu na to czy spi ze mna czy nie. Czasem nad
ranem go biore bo juz nie daje rady. Probowalam zostawiac go
placzacego, bez konca plakal i wolal mama. Probowalam kilka miesiecy
temu, probowalam kilkanascie razy.
Nie che stosowac tych metod gdzie dziecko placze, bo wiem ze on
chyba by sie nie dal nauczyc w kilka dni jak ta metoda mowi. A
przeciez niektore dziec spia juz przez noc. Co ja mam zrobic? Lakarz
pediatra mowi nie brac na rece, nie dotykac, tylko wejsc do pokoju i
pokazac sie. Moj kolega pediatra mowi zostaw niech placze, poplacze
to zasnie. Ale jego corka 20 miesieczna nigdy sie nie nauczyla,
zawsze placze, drze sie. Czy jest zloty srodek? Nie chce rad ze
musze spac z dzieckiem bo bede musiala do 7 roku zycia, jak moja
kuzynka. Nie chce zabierac tez od niego przytulanek, tego chwytania
za szyje, bo to takie mile. Moja tesiowa mowi ze moj maz tez byl
ptzytulaszczek i tez nie spal w nocy. Rozne sa dzieci, i mamy tych
spokojnych, spacych nie rozumieja tych co nie spia i na odwrot.
Az tak sie rozpialam, i jak to czytam to chyba nie ma zadych rad dla
mnie, chyba musze byc niewyspana, z bolem glowy, z blada twarza
przez kilka kolejnych lat.