znowu o ubezpieczeniu

31.01.08, 18:39
Jestem tu na GC poprzez malzenstwo. Maz zarabia niewiele wiec ubezpieczenia
nie mamy. Teraz jestem w ciazy no i maz chcial wykupic ubezpieczenie dla mnie
i co? i nie moze, bo dla ubezpieczyciela ciaza to jak choroba. Jestem w
trakcie wiec nie ubezpiecza. I co mozna zrobic w tej sytuacji??? Jak bym byla
nielegalnie to bym miala w nosie bo i tak by ze mnie nie sciagneli a tak to
przysla rachunek na setki tysiecy , ktorego nie zaplace bo i jak? Czy w tym
kraju nie mozna inaczej? czy wszystko nawet zdrowie musi byc przyrownane do
towaru? Naprawde nie wiem jak wybrnac z tej patowej sytuacji. Moze macie
jakies pomysly? Bede wdzieczna.
    • kaszka13 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 18:42
      a w pracy u meza nie oferuja ubezpieczenia? w sumie moze glupio zapytam, ale nie
      interesowaliscie sie tym tematem wczesniej? nie wiem gdzie mieszkasz, w
      niektorych stanach sa ubezpieczenia czy mozliwosc korzystania z opieki medycznej
      dla kobiet w ciazy. na pewno ktoras z dziewczyn napisze cos konkretnego. trzymaj
      sie!
      • arybka68 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 18:55
        Moj maz jest z tych co to ma czas na wszystko i uwazal ze jezeli zajde w ciaze
        to zdazy wszystko zalatwic. Niestety nie mieszkal tu przez 15 lat wiec nie ma
        bladego pojecia o dzisiejszym systemie no i co krok mamy niespodzianke.
        Mieszkamy w Pensylwanii. Jedyna mozliwosc to medicaid ale ja sie chyba na nia
        nie lapie.






    • eve77 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 19:19
      moja kolezanka nie miala ubezpieczenia i lekarz, ktory ja prowadzil
      mial tzw. "non insurance package" w wysokosci chyba $3000. Jesli
      wszystko przebiega bez zadnych komplikacji. Jesli wezmiesz pod wage
      ze zwykla bodajrze wizyta kosztje $500 plus osobno $ za laboratorium
      plus osobno za USG (jedno $500 up) to calkiem przyzwoita cena.
      Dodatkowo szpital w ktorym rodzila mial cos podobnego w wysokosci
      $4000-5000 (bez cesarki)i chyba musiala zaplacic "przed" tzn jak sie
      rejestrowala do szpitala.
      jak wspomnano tutaj niech maz sprawdzi czy ma ubezpieczenie w pracy
      to bedzie najtansza opcja.
      • arybka68 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 19:34
        Gdyby mial ubezpieczenie to bym nic nie pisala. Jego firma to przyslowiowa firma
        - dziad w ktorej nic nie ma oprocz marnej wyplaty raz w tygodniu. Dzieki eve za
        info, powiem mu niech szuka kogos takiego i takiego szpitala. Ech........ ta
        piekna Ameryka juz dala mi w kosc chociaz jestem tu 1,5 roku.
        • magdamajewski Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 19:58
          nie wiem w jakim stanie mieszkasz ale jesli sie nie mysle to
          wiekszosc z nich oferuje medicare jesli macie male zarobki, takze
          praktycznie kazdy state oferuje stanowe ubezpieczenia ktorych oplata
          jest bazowana na zarobkach, czyli jesli malo zarabiacie oplaty nie
          powinny byc wyskokie, wrecz przeciwnie, ale do tego terzeba pokazac
          rozliczenia i dowod chochodow (pay stub)
        • madzia-ny Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:02
          Widzisz mowia ze najlepiej mieszkac w Nowym Jorku,tu wszystko mozna
          zalatwic.MOjej znajomej kolezanka mieszkala w NJ i jezdzila na kazda
          wizyte i porod do NY.Trzeba wpierw miec kogos w NY,zeby mozna bylo
          uzyc adresu podajac do ubezpieczenia,najlepiej to kogos z rodziny
          albo kolezanke.Tylko potem troche uciazliwe jest jezdzenie na kazda
          wizyte do NY,bo domyslam sie ze napewno masz conajmniej ze 2 godziny
          jazdy do NY.Szkoda ze nie mieszkasz gdzies w NJ albo najlepiej w
          NY,moze oplaca sie przeprowadzic tutaj do NY?
        • bella41 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:02
          na twoim miejscu aplikowalabym o medicaid i to zaraz, juz, jesli maz cos
          znajdzie, mozesz zrezygnowac (jesli ci juz przyznaja, bo to dlugotrwala
          procedura chyba)
          kilka miesiecy temu przegladalam strone medicaid dla mojej kolezanki w ciazy,
          znalazlam tabele z zarobkami i zdziwilo mnie, ze to wcale nie byly jakies
          glodowe kwoty, jednak im ktos wiecej zarabial, tym wiecej musial miesiecznie
          placic; osoby z b. niskimi dochodami mialy ubez. za darmo lub za $5-$10/mies.
          trzymaj sie
          to dotyczylo stanu nj, wiec sprawdz u siebie, jak to jest
          • aledra-eva Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:09
            ja podobnie uwazam jak madzia-ny.
            Jesli nie zalatwisz nic na miejscu, to bardzo chetnie opowiem Ci jak
            to wszytko tu sie zalatwia. Podejrzewam, ze najlepiej podejsc do
            pierwszej lepszej kliniki polozniczej na miejscu i zapytac co i jak
            skoro nie masz ubezpieczenia. Tu w NY od reki dostajesz formy do
            wypelnienia i zanim jeszcze to wyslesz pierwsza wizyta juz
            jest "pokryta". I to niezaleznie od zarobkow meza. Wypisuje Ci on
            jedynie papier, ze nie zapewnia Ci ubezpieczenia - jedynie dach nad
            glowa i wyzywienie.
            Rozwaz mozliwosc dojazdu - za cene calkowitej opieki dla Ciebie i
            dziecka!
          • arybka68 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:12
            Dzieki za odpowiedzi. Maz juz od godziny dzwoni do jakiegos stanowego
            ubezpieczenia. Zobaczymy co z tego wyniknie.
            Niestety przeprowadzka do NYC jest nierealna dla nas na dzien dzisiejszy wiec
            musimy cos tu wymyslec. Nie chodzi mi o darmowe ubezpieczenie bo wiem ze skoro
            cos zarabia to sie nie nalezy, chodzi o to ze zaden ubezpieczyciel do ktorego
            dzwonil nie chce ubezpieczyc ciezarnej. No dla mnie to jest chore.
            • aledra-eva Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:15
              a u lekarza na "miejscu" juz bylas? Moze Ci podpowie cos. Koniecznie
              zadzwon do kliniki polozniczej!
            • bella41 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:27
              arybka, maz kolezanki, o ktorej wspomnialam zarabia i to wcale nie bardzo malo,
              a dostala darmowe
              jesli wiesz o jakiejs klinice, do ktorej chodza kobiety w ciazy bez
              ubezpieczenia, to mozesz tam zadzwonic i zapytac, mozesz zadzwonic tez do
              miejscowego welfer, probuj, gdzie sie da
              • piesfafik Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:33
                Jesli nie uda ci sie zalatwic ubezpieczenia stanowego (mam nadzieje ze ci sie
                uda) to moze poszukaj prywatnie "major medical" (high deductible)czyli takiego
                co placi tylko wtedy jezeli masz powazny problem medyczny. Wtedy musiala bys
                placic sama za narmalny porod ale gdyby (opukac) byly jakies komplikacje to
                ubezpieczenie zaplaci.
                • edytais Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:41
                  Nie musisz rodzic w szpitalu.... birthing center i w domu jest o wiele wiele
                  taniej. Ja rodzilam 2 w szpitalu, trzecie w domu i jakbym mogla wrocic w czasie
                  to w szpitalu by moja noga nie stanela.
                  Moja mama nastawiona anty z tym domowym rodzeniem, po swiadkowaniu przekonywala
                  siostre do takiego :) Moze z braku ubezpieczenia warto dowiedziec sie cos
                  wiecej o alternatywach szpitala, porozmawiac z poloznymi, innymi co rodzily
                  inaczej.
    • lenalego Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 20:42
      droga arybko - ja niestety nic ci nie moge poradzic - ale lacze sie z toba. ja
      bogu dzieki juz jutro mam ubezpieczenie -z pracy meza. ja tez pracuje w malej
      firmie za male pieniadze i bez ubezpieczenia. bez ubezpieczenia przezylismy
      prawie caly rok. ale niestety musielismy sorzystac ze szpitala - wzieli pod
      uwage nadsze male zarobki i zmniejszyli rachunek - jest to teraz 280$ za ktore
      sciga nas komornik teraz + przejazd karetka pare minut - rachunek za 600 cos
      dolarow. no i nie placimy- przysylaja nam rachunki a amy nic. z tego co sie
      dowiedzialam nic sie nie dzieje, moze bedziemy mieli problemy ze wzieciem
      kredytu, ale tego w planach nie mamy.
      mam takie same odczucia jak ty na temat usa. szlejacy kapitalizm - mysle ze
      osoby ktore przyjechaly tu i stopniowo sie osiedlaly, tzn najpierw studiowaly
      itp . powoli wdrazaly sie w system i maja teraz college skonczony i dobra
      prace sa zadowolone i akceptuja ta socjalna strone . ale np. ja - cale moje
      wyzsze wyksztalcenie z polski nic mi nie daje, choc mam zamiar przetranferowac
      dyplomy na ich kredyty i zobaczyc ile to sie uzbiera. no dobra, ale na temat.

      zycze ci zdrowej pieknej ciazy. niestety ale nie wiem co doradzic z tym
      cholernym ubezpieczeniem - dziewczyny maja rtacje - zalezy od stanu, ale
      jestem pewna ze sa jakies fundacje i programy ktore sie opiekuja takimi jak ty
      - i ja do dzis. moze pojedz do szpitala i przedstaw swoja sytuacje - moze cos
      ci tam doradza, - musza - przeciez nie chodzi tu o zwichniety palec do
      cholery, ze tak sobie pozwole zaklnac.
      daj znac co wymyslilas i pozdrawiam serdecznie.
      • arybka68 Re: znowu o ubezpieczeniu 31.01.08, 23:44
        Dzieki kochane za wszystkie rady. Znalezlismy taka mala klinike w naszych
        okolicach i juz jestem po wizycie! Okazalo sie, ze do medicaid potrzeba
        zaswiadczenia o ciazy wiec i tak musze gdzies pojsc na wizyte. Wiec trafilam do
        bardzo milej poloznej, ktora podjela sie pilotowania ubezpieczenia. Potrwa to
        okolo miesiaca i albo bedzie za darmo albo za okolo 300$ ale na pewno bedzie i
        nikt nie bedzie robil lachy. Pokazala nam cala klinike, gdzie sie rodzi i w
        ogole przywrocila mi wiare w ludzi, ze nie tylko kasa sie liczy. Zrobia
        wszystkie testy w terminie i poczekaja na ubezpieczenie. A usg u nich kosztuje
        okolo 200$. Wiec troche stresu bylo ale mysle ze wyszlismy juz na prosta.Moje
        pierwsze dziecko rodzilam 15 lat temu w Polsce wiec na pewno tutaj bedzie
        inaczej. A doswiadczenie z tutejszym szpitalem mam i owszem. W lecie ugryzla
        mnie osa i w zyciu bym nie pomyslala, ze moge miec uczulenie, bo w Polsce nie
        mialam. A jednak zaczelam puchnac no i wyladowalam w szpitalu. Za 2,5 godziny
        lezenia na korytarzu i 4 zastrzyki zaspiewali 2500$. Po ciezkich i dlugich
        negocjacjach zeszli na 1250$. Moim zdaniem polityka zdrowotna w tym kraju stoi
        na glowie. Ja nie mowie, ze ma byc za darmo ale 2,5 godz. na szpitalnym lozku
        nie moze kosztowac 900$ a tyle bylo na rachunku.Sorry, ze sie rozpisalam.
        Jeszcze raz dziekuje za wszystkie rady.

        Pozdrawiam
        • edytkus Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 00:38
          arybka68 napisała:
          >Ja nie mowie, ze ma byc za darmo ale 2,5 godz. na szpitalnym lozku
          > nie moze kosztowac 900$ a tyle bylo na rachunku.Sorry, ze sie
          rozpisalam.

          alez moze, w koncu jakos trzeba pokryc straty spowodowane wydatkami
          na "darmowe porody" i leczeniem pacjentow z falszywymi danymi :(
          • magdamajewski Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 01:08
            3 czy 4 lata temu 10-cio dniowy pobyt w szpitalu (bez operacji) sam
            szpital z ubezpieczenia sciagnal 35tys. lekarze prawie drugie tyle...
    • olensia Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 01:39
      Skoro nie masz ubezpieczenia i nie stac was na nie to musisz zalatwic sobie
      medicaid. Napewno sie kwalifikujecie przecie nie urodzisz na ulicy... Ja bylam w
      takiej samej sytuacji jak ty. Poszlismy i zalatwilismy medicaid, stamtad
      skierowali nas tez do kliniki gdzie za wizyte bez ubezpieczenia placilismy
      60-80$, ale to zalezy jaki macie dochod. Mialam naprawde super lekarzy, za porod
      nic nie zaplacilismy a dziecko dostalo 12 miesiecy bezplatnego leczenia po
      porodzie, wrazie gdyby chorowalo...
      Jak bedziesz miala jakies pytania to pytaj chetnie pomoge
    • beatamc Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 02:00
      poczytaj o tym, wiem ze oni wspolpracuja ze szpitalami. Moze zapytaj
      sie pielegniarki o to. To powinno obnizyc koszty.
      www.astrazeneca-us.com/default.asp
    • kobraluca Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 16:02
      arybko, zrob co w twojej mocy,zeby zdobyc
      ubezpieczenie, przy porodzie moze wydarzyc sie cos
      niespodziwanego i koszta ida strasznie w gore.
      Moj malutki dostal drgawek, przetransferowali nas do
      innego szpitala na oddzial intensywnej terapii i
      rachunek urosl nam do 50.000 !!!

      Gdyby nie ubezpieczenie to bysmy z torbami poszli...
      • jasti Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 17:30
        Tak, tak zgadzam sie z kobraluca, moj porod kosztowal $200.000
        dzidzia urodzila sie za wczenie i 3 doby spedzila na intensywnej
        terapii plus dwa tygodnie na oddziale dzieciecym. Gdyby nie
        insurance nie wiem co bym zrobila. Nigdy nie wiadomo co sie moze
        wydarzyc. Powodzenia zycze.
      • klaudona Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 17:37
        kobraluca napisała:

        > arybko, zrob co w twojej mocy,zeby zdobyc
        > ubezpieczenie, przy porodzie moze wydarzyc sie cos
        > niespodziwanego i koszta ida strasznie w gore.
        > Moj malutki dostal drgawek, przetransferowali nas do
        > innego szpitala na oddzial intensywnej terapii i
        > rachunek urosl nam do 50.000 !!!
        Najlepjej rodzic w szpitalu, w ktorym jest bardzo dobry NICU. I
        tutaj nie chodzi mi o koszty, ale zdrowie dziecka.
        • kobraluca Re: znowu o ubezpieczeniu 01.02.08, 19:10
          Zgadzam sie z klaudona i ja po tym co przeszlismy nigdy nie
          zdecydowalabym sie na porod domowy, za duze ryzyko w razie powiklan
          • kaszka13 Re: znowu o ubezpieczeniu 03.02.08, 04:19
            Arybka, ciesze sie, ze udalo Ci sie znalezc kogos kto Cie poprowadzi przez te
            wszystkie zawilosci organizacyjne. Dobrze, ze sa takie mozliwosci, i ze nie
            czekalas do ostatniego momentu, zeby cos zalatwic (w sensie ostatniej minuty
            przed porodem). Mnie nie bylo dane doczekac normalnego terminu rozwiazania, bo
            Mloda pospieszyla sie o miesiac, tak jak pisza dziewczyny lepiej byc
            przygotowanym w razie czego. zycze Ci spokojnej ciazy :)
            • arybka68 Re: znowu o ubezpieczeniu 03.02.08, 15:14
              Dzieki Kasia za zyczenia! Do ostatniej chwili to bym nie czekala nigdy, najwyzej
              wyjechalabym do Polski. Tak jak pisalam ja jestem tu za krotko zeby pojac te
              wszystkie zawilosci a do glowy by nam nie przyszlo, ze nikt nie bedzie chcial
              mnie ubezpieczyc?!? Maz w ogole kiepsko sie czuje w tej sytuacji, bo to tez dla
              niego nowe a to on mial byc naszym przewodnikiem po tej dzunglii.
              Kasia a wiesz jak sie ma ten chlopczyk, ktory mial operacje w Wilmington?
              • nuna27 wklejam link o Ignasiu 03.02.08, 18:21
                Jestesmy po wizycie u dr Mackenzie
                Autor: nati_28☺ 31.01.08, 21:39

                I wszystko jest w porzadku. Przeswietlenie wykazalo, ze wszystko
                swietnie sie goi, a przeszczepiona z biodra kosc, ladnie narasta na
                kabel ze stali chirurgicznej. Lekarz byl bardzo zadowolony. Jest
                szansa, ze juz za 1,5 miesiaca Halo brace pojdzie w odstawke.

                Marze o powrocie z chodzacym na wlasnych nozkach Ignasiem...
                • arybka68 Re: wklejam link o Ignasiu 03.02.08, 21:18
                  Dzieki za info! Super ze tak swietnie poszlo!!!
                  • natkos1 ubezpieczenie na porod 05.02.08, 05:03
                    ja dopisze cos od siebie, widze,ze juz za pozno, bo sprawa sie jakos ulozyla,
                    ale pomimo wsyztsko...
                    Ja tez bylam w ciazy bez ubepzieczenia, rowniez nie znalezlismy miejsca gdzie by
                    ubezpieczano juz po zajsciu w ciaze,ale udalo mi sie zalapac na taki wlasnie
                    program stanowy (floryda).Mialam duze szczescie, bo jak moja ciaza sie konczyla
                    to sie doweidzialam, ze juz nie beda tego programu wiecej prowadzic, bo nie
                    dostali na to pieniedzy od rzadu. Najpierw znalazlam taka mala fundacje pomocy
                    rodzinie, czy jak tosie zwie, oglaszaja sie w gazecie ,,profesjonalne bezplatne
                    testy ciazowe, zadzwon...'' To takie miejsce bardziej z psychologiem, ktory ma
                    pomoc osowic sie zmysla o ciazy i odsunac od ciebie mysli o abrocji.Ja takowych
                    nie mialam,ale dobrze trafilam,bo tam juz mialam pierwsze usg za darmo (ok.300$)
                    w bodajze 9 tygodniu.Io ni mnie skieroali do FL health department.Tma na
                    podstawie zarobkow meza przyznano mi tymczasowa medicaid i zakwalifikowano mnie
                    do grupy dziewczyn,ktore placily tylko 30% kosztow wizyt, co rownalo sie
                    ok.$25-30.Jedno usg mialam rowniez, pozniej jak wpsominalam obcieto wydatki.
                    Znalzezlismy jednak miejsce, jakis college, gdzie mozna bylo zrobic usg tez za
                    darmo, bo studenci sie uczyli;) tam jednak ograniczenie bylo do 5 mies.ciazy No
                    i dopiero po porodzie aplikowano jeszcze w szpitalu za mnie o medicaid na
                    pokrycie kosztow porodu,sprawa sie ciagnela dosc dlugo, bo oczywiscie panny sie
                    pogubilu=y i musialam sama jezdzic i wszytsko zalatwiac i zalatwilam:) Porod
                    wycieniono na ok.$13-14 tys i po medicaid pozostalo do oplacenia przeze mnie
                    ok.$1000.
                    Co do wysokosci rachunku to nie chce sie juz denerwowac, $2 tys/ doba za samo
                    lozko to jest dla mnie szok! zwykly pokoj z tv i lazienka, zadnych dodtakowych
                    opcji, prezentow, specjlanej opieki, albo jak dziewczyny kiedys pisaly,ze przed
                    wyjsciem szpital zapraszal rodzicow na kolacje przy swiecach!!!!!!!!!!!! nic z
                    tych rzeczy! zadzownilam spytac za co tyle, powiedziano mi ,ze jakies kompikacje
                    byly, ja na to,ze bylam tam i nic i niewiadomo o tym.Okazalo sie,ze to ze mnie
                    zszyto to wlasnie byla ta komplikacja i dlatego rachunek taki wysoki!!!

                    No wiec dla mnie to ten system tez tu jest chory, jakby nie bylo w polsce to
                    sie ZUS placi obowiazkowo i pokrywa wsyztsko, jak sie chce isc z katarem do
                    przychodni do sie idzie albo na dyzur do spiztala to sie jedzie i nikt sie
                    martwi, ze racunek na tysiace przyjdzie.
                    A co do placenia/nieplacenia rachunkow to niesiety nawet jak nie planujesz
                    zadnego kredytu teraz to nie znaczy ze nie ma sie czym przejmowac. Ja mialam
                    jeden rachunek niezaplacony, stara sprawa sprzed lat i sie dziwilam,ze nikt mi
                    karty kredytowej nie cche dac. Teraz znow probowalam, niestety znow nic,
                    pomimo,ze mi przyslali nawet z mojego banku, ze jestem preaproved to jak
                    aplikowalam to zaraz mi odeslali,ze niestety im przykro.... generlanie jestem
                    skonczona juz tutaj i nie mam pojecia jak to naprawic.Na pewno najlepiej splacic
                    rachunki haha:) ale w miedzyczasie juz mi kolejny doszedl, wiec ten system tez
                    jest dla mnie tragiczny, to ze zyciem tuaj rzadzi karta kredytowa...
                    • arybka68 Re: ubezpieczenie na porod 05.02.08, 18:03
                      Dzieki natkos, ze napisalas. Mam nadzieje, ze moja sprawa da sie zalatwic przez
                      medicaid ale im wiecej mozliwosci tym lepiej.

                      Pozdrawiam
Pełna wersja