Dodaj do ulubionych

Odkupie zbedne dzieciece ubranka!

29.05.08, 21:25
Dziewczyny ja w Polsce znam bardzo duzo dzieciakow a ich rodzice
raczej z tych biedniejszych, nie raz prosili mnie o to jak znam
kogos kto ma jakies ubranka po dzieciach to by byli bardzo
wdzieczni! Ja jednak nigdy nikogo takiego nie znalam, a wiadomo
jakie w Polsce dzieciece zeczy sa drogie. Wiec kochane moje jak
macie cos na zbyciu to ja chetnie odkupie za (mniej niz musiala bym
dac w sklepie) nawet jezeli to beda ubranka uzywane wiecej niz kilka
razy(czyli nawet znoszone) Uwiezcie dla niektorych mam w Polsce
ubranka ktore dla was sa do wyrzucenia dla nich beda duza radoscia
i "pomoca" Prosze dajcie znac jak macie cos na zbyciu! I z gory
wielkie dzieki! Dodam, ze mieszkam w Il.
Obserwuj wątek
    • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 29.05.08, 21:47
      Nie sadze, zeby mamy w Polsce chcialy zakladac dzieciom "znoszone"
      ubrania niezaleznie czy pochodza z USA czy z osciennych krajow.
      Jesli ktos nie ma pieniedzy to w kazdym miescie moze sie za grosze
      zaopatrzyc w secondhandzie w dobrej jakosci ubrania.
      A poza tym jak sobie wyobrazasz transport do Polski tych ubran -
      koszt przewyzszylby znacznie wartosc paczki. Poczta jest strasznie
      droga. Ja kiedys dostawalam mase dzieciecych ubran od tesciowej, ale
      wkrotce wysylanie przestalo sie zwyczajnie oplacac.
      Ja spedzam wiekszosc roku w Polsce i z tego co zauwazylam Polki
      przywiazuja wieksza wage do ubioru swoich dzieci i dzieciaki w
      porowananiu z amerykanskimi chodza wrecz wystrojone. Pomijam
      oczywiscie rodziny patologiczne, ktorym na pewno pomoc by sie
      przydala. Jesli sam transport bylby oplacalny a niestety nie jest.
      No chyba, ze masz dojscia w liniach lotniczych.
      Pozdrawiam
      p.s. Ja mam w piwnicy w Polsce 10 olbrzymich paczek ubranek dla
      dziecka - wiekszosc przywiezionych z USA i wiekszosc zalozonych
      tylko raz lub wcale i nikt ich nie chce. Ale moze dlatego, ze to
      Warszawa.
        • klaudona Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 01:50
          Swojego czasu, gdy czesto bywalam na forum rowiesnikow mojego synka, dziewczyny
          czesto pisaly o kupowaniu uzywanych ubranek w ciucholandach i na allegro i
          chwalily sie na forum swoimi zdobyczami. czytalam tez artykul, ze niektore osoby
          robily niezly interes z tego oszukujac ludzi, ze niby ubranka byly lekko
          znoszone po ich dzieciach.

          Fogito, wspaniale, ze tak sie Tobie i Twoim znajomym powodzi i ze udalo Ci sie
          rodzic w modelowym szpitalu, ale najwyrazniej przecietna krajowa nadal
          zaopatruje sie w uzywane rzeczy i rodzi w szpitalach-fabrykach.
          • fogito Re: klaudona 30.05.08, 07:31
            Wiele mam kupuje ubrania na allegro albo w ciucholandach, ale nie sa
            to 'znoszone' ubrania - jak napisala autork watku- tylko bardzo
            dobrej jakosci. Mase moich kolezanek sprzedalo ubrania swoich
            maluchow na allegro, ale ja nie mam smykalki do interesow i jakos
            nie potrafie sie tym zajac. Moze dlatego, ze maz ciagle czeka na
            drugiego syna i ma nadzieje, ze ten drugi przerobi tone ubran. Co
            jest praktycznie niemozliwe.

            Nie wiem skad czerpiesz informacje, ale ja nie rodzilam
            w 'modelowym' szpitalu - jesli takowy istnieje w W-wie...? Rodzilam
            w panstwowym na Starynkiewicza.
            Mam kolezanke, ktora pracuje w policji razem z mezem i nie zarabiaja
            kokosow, bo to przeciez budzetowka. Ona tez nie chce uzywanych
            ubranek i kupuje wszystko nowe. W poniedzialek idziemy do Zary i H&M
            na zakupy przedporodowe :) A z racji zawodu rodzic bedzie w szpitalu
            MSWA, ktory jest bardziej 'wypasiony' niz Starynkiewicza.

            ps. ja mialam mase ubran po chrzesnicy (!) dla mojego Malego chociaz
            stac mnie bylo na kupno nowych. Zrezygnowalam tylko z wsciekle
            rozowego kombinezonu z powodow oczywistych :O
        • fogito Re: magdziol18 30.05.08, 07:22
          Wrzucam wiele ubran do pojemnikow PCK, ale problem polega na tym, ze
          te ubrania wbrew pozorom nie trafiaja do potrzebujacych. Wiele z
          tych pojemnikow jest zdewastowanych przez tzw. meneli, ktorzy
          wyjmuja ubrania i sprzedaja 'na szmaty'. Obok przedszkola mamy taki
          rozbebeszony pojemnik, do ktorego wrzucilam sporo doroslych ubran.
          Moje kolezanki, ktore maja male dzieci nie chca uzywanych ubran.
          Nawet tych amerykanskich - cokolwiek by to nie znaczylo - bo
          wiekszosc przeciez pochodzi z Chin:)
      • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 03:51
        fogito napisała:
        > Ja spedzam wiekszosc roku w Polsce i z tego co zauwazylam Polki
        > przywiazuja wieksza wage do ubioru swoich dzieci i dzieciaki w
        > porowananiu z amerykanskimi chodza wrecz wystrojone.

        to ma byc zart? na edziecku czy innych forach nie widuje za czesto
        ladnie ubranych dzieci - przewaznie jakas koszulka i rajstopy, a do
        tego kapcie "bez palcow." Wbrew temu co piszesz moi znajomi z PL
        zawsze pytaja o ubrania dla dzieci stad komplementujac jak jest
        ubrana moja corka (a przeciez nie ubieram jej u Versace ;)). Moja
        Mama wrecz nie chciala uwierzyc ze ubieram ja tak na co dzien a nie
        tylko do zdjec ;))) Np. wczoraj moja kuzynka zamiescila na NK
        zdjecia swojej klikumiesiecznej coreczki w ubraniach ktore dostala
        ode mnie i mojej siostry w prezencie z okazji narodzin i te tez
        zostaly skwitowane przez "znajomych" jako "wypasione" :) Ogladalam
        niedawno zdjecia z przedszkoli w miejscowosci z ktorej pochodze i w
        porownaniu do ubran dzieci w przedszkolu do ktorego chodzila moja
        corka w zeszlym roku te polskie wygladaja dosc nieciekawie, nie dosc
        ze wszystko z innej beczki to do tego te nieszczesne rajstopy bez
        spodi i spodnic. Co to za, kurde felek, moda jest? Ja nie twierdze
        ze wszystkie dzieci w PL sa brzydko ubrane ale stwierdzenie "Polki
        przywiazuja wieksza wage do ubioru swoich dzieci" jakos nie znajduje
        potwierdzenia w obserwacjach. No chyba ze wg Ciebie rajstopy u
        chlopca z koszulka to wlasnie gustowny wyglad?
        • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 10:34
          Nie to nie jest zart. Nie wiem jakie ty fora ogladasz, ale ja widze
          mase zdjec fajnie ubranych dzieciakow. Poza tym codziennie na ulicy
          i w parkach widze ladnie ubrane dzieci.
          Kwestia rajtuz, to bardziej problem esetyki i wlasnie 'polskiej'
          mody. Ja sama nie cierpie takiego zestawu, bo dziecko od razu
          wyglada jak z ochronki, niezaleznie jak fajne bylyby te rajtuzy.
          Wielokrotnie 'walczylam' na wielu forach o nie zakladanie chlopakom
          rajtuz, ale niestety ta opcja wydaje sie byc bardzo popularna z
          powodu wygody rodzicow bardziej niz dzieci.
          Ja nigdy tak dziecka nie ubieralam i w przedszkolu syna nigdy nie
          widzialam tak ubranego dziecka, wiec na szczescie nie jest to
          zwyczaj powszechny.
          Nie dziwie sie, ze twoje dziecko jest ladnie ubrane, bo w koncu
          jestes polska mama i przywiazujesz do ubioru dziecka wage. Na pewno
          jednak zauwazylas mieszkajac w Stanach od wielu lat, ze wiele dzieci
          jest tam bardzo niechlujnie ubranych podobnie jak ich rodzice.
          Oczywiscie i w Polsce zdarzaja sie przypadki ludzi okropnie
          ubranych, ale wydaje mi sie jednak, ze strojenie dzieciakow w drogie
          ciuchy na wyjscie do parku to polski zwyczaj. A najczesciej jest
          tak, ze im kto biedniejszy tym ma dziecko lepiej ubrane, zeby
          pokazac sasiadom, ze owo dziecko jest najladniejsze. Dziecko cierpi
          potem w niewygodnych ciuchach i nie moze sie ubrudzic, zeby tych
          drogich laszkow nie pobrudzic :/
          Ja mieszkam teraz przy Parku Praskim i widuje mase dzieci z rodzin
          delikatnie mowiac patologicznych, ktore puszczone samopas biegaja w
          parku godzinami. Moze nie maja ciuchow od Ralpha Laurena, ale jak na
          moj gust czesto sa fajniej ubrane niz te bogatsze jednostki. Bo nie
          pieniadze decyduja w tym wypadku o wygladzie tylko poczucie
          estetyki - a tego sie za pieniadze nie kupi.
          W przedszkolu syna najbardziej wypasione ubrania maja polskie
          dzieci - Burberry to standard, zas dzieciaki obcokrajowcow biegaja
          w 'ubogich' ciuchach od Gapa. Moj Maly nalezy do tej ubozszej grupy,
          bo ja jeszcze nie zwariowalam, zeby wydawac majatek na ubrania,
          ktore nosi kilka miesiecy.

          Sorki za tak dlugi wywod. Generalnie chodzi mi o to, ze nawet te
          biedniejsze mamy w Polsce wola kupowac nowe ubranka dla swoich
          dzieci lub zaopatrywac sie w secondhandach albo na allegro w calkiem
          porzadne ciuchy za kilka zlotych niz dostawac 'znoszone ciuchy ze
          Stanow', ktore przeciez w wiekszosci produkowane sa w Chinach i maja
          taka sama jakosc jak wszystkie ubrania na swiecie.
          Gdyby bylo inaczej to pewnie juz dawno pozbylabym sie ubran z
          piwnicy i rozdala je w mojej rodzinnej wsi.
          • natkos1 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 31.05.08, 02:12
            obydwoje pracuja w budzetowce, na wiele ich nie stac i zakupy w ZARA i H&M well
            well well... no hcyba sie im tak zle nie powodzi, bo te sklepy sa okropnie
            drogie jesli chodzi o ciuszki dzieiece.Jak bylam w Polsce to sie nawet nie
            probowalam w H&M.
            Z tego co zaobserwowalam na allegro jak cieple bulki sie sprzedaja
            nieprzyzwoicie drogie ciuszki NEXT...
            • fogito Re: natkos1 31.05.08, 21:29
              H&M to jeden z najtańszych sklepów jeśli chodzi o ubranka dla
              dzieci. I sadzac po placach zabaw wiele mam sie tam zaopatruje.
              Wydaje mi sie to niemozliwe, zeby nie bylo cie stac na H&M po
              przyjezdzie ze Stanow...
              ps. a znajomym powodzi sie normalnie - nie dorabiaja, bo w tym
              zawodzie nie mozna i zyjac z budzetowej pensji calkiem niezle sobie
              radza. I nie mieszkaja garnuszkiem u tesciow tylko w nowo kupionym
              mieszkaniu pod Warszawa.

              natkos1 napisała:

              > obydwoje pracuja w budzetowce, na wiele ich nie stac i zakupy w
              ZARA i H&M well
              > well well... no hcyba sie im tak zle nie powodzi, bo te sklepy sa
              okropnie
              > drogie jesli chodzi o ciuszki dzieiece.Jak bylam w Polsce to sie
              nawet nie
              > probowalam w H&M.
              > Z tego co zaobserwowalam na allegro jak cieple bulki sie sprzedaja
              > nieprzyzwoicie drogie ciuszki NEXT...
      • reninka72 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 15:19
        Mysle, ze cale nieporozumienie bierze sie z tego, ze Warszawa to jednak nie
        reszta Polski. Wiem po swoich warszawskich znajomych, ze wielu przedstawicieli
        nowej klasy sredniej zyje na bardzo dobrym europejskim poziomie i stac ich na
        markowe ciuchy dla dzieci. Poza Warszawa, a szczegolnie w Polsce "B", sytuacja
        jest inna. Owszem, Polki wszedzie przywiazuja wage do wygladu dzieci ale jednak
        czesto maja ograniczone srodki. Z pewnoscia znalazloby sie wiele rodzin chetnych
        do przyjecia ubranek w dobrym stanie, bo niby dlaczego nie? Natomiast pozostaje
        jeszcze kwestia oplaty za wysylke. Paczki sa straszliwie drogie, wiec w sumie
        tez sie zastanawiam jak to sie moze komukolwiek oplacac...
        • fogito Re: reninka72 30.05.08, 16:15
          To sie moze 'oplacac' tylko jesli te potrzebujace matki mieszkaja w
          Stanach, bo kazda wysylka czegokolwiek przewyzszy znacznie wartosc
          towaru.
        • kasia-p1981 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 21:32
          DZieki dziewczynki, ja naprawde liczylam ma pomoc a wy sobie
          uzadzilyscie pogaduszki o dzieciecej modzie i o tym czy chlopcom
          ubierac rajstopki czy nie. Jestem zszokowana wypowiedzia fogito!!!
          Ja jezdze do Polski co roku i co roku biore lub wysylam paczka z
          tym co mi sie udalo kupic lub dostac(wyslanie sporej paczki droga
          morsko to ok. 25$)a w tej paczce moze sie zmiescic wiele. I prosze
          mi uwierzyc droga "mamusiu z Warszawy" ze ja znam ludzi ktorzy
          ubieraja chlopcow w rajstopkui tylko dlatego ze nie wiedzo ze mozna
          je zastapic czims innym mnie niemodnym a te rajstopki to noszone
          ktores pokolenie z kolei bo na nowe nie stac. ALLEGRO!? do tego
          trzeba miec kompa i internet. Owszem tez uwazam ze mamy w Polsce
          bardzo dbaja o modny ubior dzieci, ale pod warunkiem ze je na to
          stac! Moze ta twoja Warszawa ogranicza Twoja swiadomosc na reszte
          spoleczenstwa a ja i tak na ile bede w stanie bede kupowac nowe i
          uzywane ubranka ktore po mimo ze noszone to i tak wielu sprawia
          radosc!
      • basienkas Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 31.05.08, 03:08
        Ponizsze stwierdzenia ot moje zdanie:-)(na podstawie moich
        obserwacji i doswiadczen)
        1. Zgadzam sie z fogito, ze w Polsce ludzie stroja siebie i dzieci
        bardziej niz w US, pokazowka, nawet do Biedronki po chleb trzeba sie
        przebrac i umalowac a wyprawa do kosciola to juz cakowity pokaz
        mody...
        2. Bez sensu jest stwierdzenie, ze nie ma roznicy pomiedzy ubraniami
        z US i PL bo wszystkie i tak sz szyte w Chinach... come on, przeciez
        inne rzeczy sa szyte w innych fabrykach, z drozszych lub tanszych
        materialow, przez pracownikow ktorym placi sie mniej lub
        wiecej...itp
        3.Ubrania w Stanach sa ladniejsze i lepszej jakosci
        4. Ubrania w Stanach sa o wieeele tansze, zawsze znajda sa
        wyprzedaze, w PL jednach ciezko cos fajnego wygrzebac z
        ciucholandach dla dzieci chyba, ze sie trafi na swiezy towar :-/
        5.Rajtuzy sa super, moj maly lata w nich (i koszulce tylko!) po domu
        cala zime :-D

        • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 31.05.08, 21:38
          dorzucam swoje trzy grosze :) o gustach i guścikach
          Dla mnie kazde szwedzkie, francuskie czy hiszpanskie ubrania/buty sa
          lepszej jakosci niz 'amerykanskie'. Sorki, ale koszulki z Gapa po
          kilku praniach rozlaza sie w rekach, ale pewnie dlatego, że oni chca
          jak najtaniej załatwić sprawę.
          A na przyklad ubrania dla chlopcow firmy Carters to dla mnie porazka
          estetyczna a niestety amerykanska rodzina ciagle mi je zapodaje.
          Podobnie zreszta nie trawie estetyki Oshcosh.
          I na pewno polskie buty dla dzieci sa o niebo lepsze niz
          amerykanskie.
          Sprawe rajtuz pomijam minuta ciszy :)
          ps. z jednym sie zgodze ubania w Stanach sa o wiele tansze.


          basienkas napisała:

          > Ponizsze stwierdzenia ot moje zdanie:-)(na podstawie moich
          > obserwacji i doswiadczen)
          > 1. Zgadzam sie z fogito, ze w Polsce ludzie stroja siebie i dzieci
          > bardziej niz w US, pokazowka, nawet do Biedronki po chleb trzeba
          sie
          > przebrac i umalowac a wyprawa do kosciola to juz cakowity pokaz
          > mody...
          > 2. Bez sensu jest stwierdzenie, ze nie ma roznicy pomiedzy
          ubraniami
          > z US i PL bo wszystkie i tak sz szyte w Chinach... come on,
          przeciez
          > inne rzeczy sa szyte w innych fabrykach, z drozszych lub tanszych
          > materialow, przez pracownikow ktorym placi sie mniej lub
          > wiecej...itp
          > 3.Ubrania w Stanach sa ladniejsze i lepszej jakosci
          > 4. Ubrania w Stanach sa o wieeele tansze, zawsze znajda sa
          > wyprzedaze, w PL jednach ciezko cos fajnego wygrzebac z
          > ciucholandach dla dzieci chyba, ze sie trafi na swiezy towar :-/
          > 5.Rajtuzy sa super, moj maly lata w nich (i koszulce tylko!) po
          domu
          > cala zime :-D
          >
          • basienkas Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 05:51
            fogito,
            zastanow sie co piszesz,
            twierdzilas, ze ubrania z PL sa lepsze i ladniejsze(gap vs. h&m
            itp),
            chcialabym wiedziec, ktora(przecietna) polska mama ubiera swoje
            dziecko w H&M?
            Tam skad pochdze do najblizszego H&M trzeby jechac(sprawdzilam z
            ciekawosci) ponad 1,5 godziny...
            wiec badzmy realni porownujemy tak naprawde CARTER's (ich ubranka
            dla maluchow mnie w zupelnosci zadowalaja, sa dobrej jakosci i mile
            w dotyku), ktore mozna dostac w kazdym kohlsie(czyli dostepne dla
            wiekszosci przecietnych amerykanek, w dostepnej cenie)do ubran z
            prywaciarzy/targowisk/ciucholandow w Polsce...

            poza tym
            Rajtuzy Rulez(po domu:-)
            • fogito Re: basienkas 01.06.08, 07:44
              Trzeba by sie pewnie zastanowic co to jest 'przecietna' polska
              mama...
              Matki z mojej wsi maja 15 minut do centrum handlowego czy to
              autobusem czy samochodem a do Poznania godzine.
              Na pewno ludzie mieszkajacy w Bieszczadach maja gorzej, bo wszedzie
              dalej, ale w Polsce ostatnio powstalo tyle centrow handlowych, ze
              dostep do fajnych sklepow jest o wiele latwiejszy.
              Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze na pewno jest sporo biednych
              miejscowosci zwlaszcza powstalych wokol dawnych PGR'ow, gdzie ludzie
              nie maja pracy i pieniedzy i najczesciej wiekszosc z nich laduje za
              granica.
              W kazdym razie nie ma sie o co sprzeczac. Punkt widzenia zalezy
              przeciez od punktu siedzenia :) Pozdrawiam
          • jagoda_k Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 18:40
            fogito napisała:

            > Dla mnie kazde szwedzkie, francuskie czy hiszpanskie ubrania/buty
            sa
            > lepszej jakosci niz 'amerykanskie'. Sorki, ale koszulki z Gapa po
            > kilku praniach rozlaza sie w rekach, ale pewnie dlatego, że oni
            chca
            > jak najtaniej załatwić sprawę.

            Jeszcze nigdy zadna koszulka z Gapa (a mielismy ich sporo) nie
            rozlazla mi sie po praniu. Wrecz przeciwnie. Mimo ze byly prane
            wielokrotnie, to zawsze, gdy juz moje dziecko z nich wyroslo sluzyly
            innemu dziecku. Ba, bywaly takie koszulki i inne czesci garderoby,
            ktore nosila starsza kuzynka mojej corki, potem corka, a potem
            mlodsza kuzynka. I jeszcze potem inne dziecko, bo szwagierka z
            powodzeniem sprzedawala je potem na garage sale.
            Dla odmiany w H&M kupilam raz synowi jeansy i koszulke. Koszulka nie
            wiem, jak dlugo by sluzyla, bo zaczepil nia o plot i sie rozdarla
            zaraz po kupnie. Ale nigdy nie mielismy tak nietrwalych jeansow. Moj
            syn jest z tych, co to ubrania sie na nim pala ;) i zwykle spodnie
            koncza z dziurami na kolanach. Te z H&M mialy dziury po kilku
            tygodniach. Duuuuzo szybciej niz jakiekolwiek inne, jakie
            kiedykolwiek maly mial. I mimo, ze mi sie fason tych spodni podobal,
            to juz nie robie zakupow w H&M :)
            • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 19:50
              Wszystko zalezy pewnie od konkretnej partii ubran. Ja kupilam w
              Wielkanoc pare tshirtow w gapie i jestem w szoku jak nietrwale sie
              okazaly. Maly je wprawdzie uwielbia, bo sa tam i batman i superman,
              ale juz po pierwszym praniu kolory zaczely znikac. A tshirty H&M
              nosi juz drugi sezon i nic im sie nie dzieje.
              Od kolezanki, ktora mieszka w Hiszpanii wiem, ze ich sklepy H&M maja
              ubrania lepszej jakosci niz np w Polsce, wiec chyba jednak firmy
              roznicuja dostawy zaleznie od rynku.

              jagoda_k napisała:

              > fogito napisała:
              >
              > > Dla mnie kazde szwedzkie, francuskie czy hiszpanskie
              ubrania/buty
              > sa
              > > lepszej jakosci niz 'amerykanskie'. Sorki, ale koszulki z Gapa
              po
              > > kilku praniach rozlaza sie w rekach, ale pewnie dlatego, że oni
              > chca
              > > jak najtaniej załatwić sprawę.
              >
              > Jeszcze nigdy zadna koszulka z Gapa (a mielismy ich sporo) nie
              > rozlazla mi sie po praniu. Wrecz przeciwnie. Mimo ze byly prane
              > wielokrotnie, to zawsze, gdy juz moje dziecko z nich wyroslo
              sluzyly
              > innemu dziecku. Ba, bywaly takie koszulki i inne czesci garderoby,
              > ktore nosila starsza kuzynka mojej corki, potem corka, a potem
              > mlodsza kuzynka. I jeszcze potem inne dziecko, bo szwagierka z
              > powodzeniem sprzedawala je potem na garage sale.
              > Dla odmiany w H&M kupilam raz synowi jeansy i koszulke. Koszulka
              nie
              > wiem, jak dlugo by sluzyla, bo zaczepil nia o plot i sie rozdarla
              > zaraz po kupnie. Ale nigdy nie mielismy tak nietrwalych jeansow.
              Moj
              > syn jest z tych, co to ubrania sie na nim pala ;) i zwykle spodnie
              > koncza z dziurami na kolanach. Te z H&M mialy dziury po kilku
              > tygodniach. Duuuuzo szybciej niz jakiekolwiek inne, jakie
              > kiedykolwiek maly mial. I mimo, ze mi sie fason tych spodni
              podobal,
              > to juz nie robie zakupow w H&M :)
          • moniamm Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 18:11
            normalnie rece mi opadaja jak to czytam.
            osobiscie chyba najczesciej kupuje swojej coreczce ubranka
            firmy "carters". moim zdaniem sa bardzo dobrej jakosc, dobrze sie
            piara i nie rozciagaja sie.
            nie wiem dlaczego ty sie tak polskimi ubrankami podniecasz. tak sie
            sklada, ze mam porownanie, bo bardzo czesto babcie podsylaja mi nowe
            ubranka z Polski. moze sa ladne wizualnie ale jakosciowo to
            porazka!!! jest porazajaca roznica w materiale - wystarczy porownac
            w dotyku 100% baweniane ubrako polskie i amerykanskie.
            jedynie co podoba mi sie w polskich ubrankach to np. wieksy wybor
            rajstopek i czapeczek niz tutaj.
            Sorry Kasiu za ciagniecie tego tematu.
          • moniamm Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 18:14
            fogito napisała:

            > dorzucam swoje trzy grosze :) o gustach i guścikach
            > Dla mnie kazde szwedzkie, francuskie czy hiszpanskie ubrania/buty
            sa
            > lepszej jakosci niz 'amerykanskie'. Sorki, ale koszulki z Gapa po
            > kilku praniach rozlaza sie w rekach, ale pewnie dlatego, że oni
            chca
            > jak najtaniej załatwić sprawę.
            chyba trafilas na jakies pdrobki Gapa. ja mam pare ubranek tej firmy
            kupione w ssecondhandach i jakos nic sie nie rozlazi. nowych ubranek
            z Gapu nie kupuje bo, bo szkoda kasy.
            > A na przyklad ubrania dla chlopcow firmy Carters to dla mnie
            porazka
            > estetyczna a niestety amerykanska rodzina ciagle mi je zapodaje.
            > Podobnie zreszta nie trawie estetyki Oshcosh.
            tu to tylko zostaje mi pokrecic glowa w akcie bezaprobaty nad tym co
            za bzdury tu wypisujesz.
            >
            • fogito Re: de gustibus non est disputandum 05.06.08, 18:31
              hmmm jesli roznice w gustach sa dla ciebie bzdura to faktycznie nie
              ma o czym dysktutowac. A ubrania firmy Carters moze sa dobrej
              jakosci, ale juz kolekcje dla chlopcow powyzej dwoch lat to jak dla
              mnie porazka estetyczna.

              moniamm napisała:

              > fogito napisała:
              >
              > > dorzucam swoje trzy grosze :) o gustach i guścikach
              > > Dla mnie kazde szwedzkie, francuskie czy hiszpanskie
              ubrania/buty
              > sa
              > > lepszej jakosci niz 'amerykanskie'. Sorki, ale koszulki z Gapa
              po
              > > kilku praniach rozlaza sie w rekach, ale pewnie dlatego, że oni
              > chca
              > > jak najtaniej załatwić sprawę.
              > chyba trafilas na jakies pdrobki Gapa. ja mam pare ubranek tej
              firmy
              > kupione w ssecondhandach i jakos nic sie nie rozlazi. nowych
              ubranek
              > z Gapu nie kupuje bo, bo szkoda kasy.
              > > A na przyklad ubrania dla chlopcow firmy Carters to dla mnie
              > porazka
              > > estetyczna a niestety amerykanska rodzina ciagle mi je zapodaje.
              > > Podobnie zreszta nie trawie estetyki Oshcosh.
              > tu to tylko zostaje mi pokrecic glowa w akcie bezaprobaty nad tym
              co
              > za bzdury tu wypisujesz.
              > >
    • beatamc Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 14:14
      Ja mieszkam w NY, wiec to pewnie troche za daleko? :)
      A propos tego co piszecie o tych strojeniach dzieci. Przeciez ,
      to sie dzieje i tu, i w Polsce. Sa rodzice, ktorzy nie przywiazuja
      do tego uwagi (tak jak ja) i sa tacy, ktorzy dziewczynki bez
      kokardki nie wypuszcza na ulice (tak jak moja amerykanska
      kolezanka). Nie ma co sie licytowac. Tym bardziej, jezeli dawno sie
      w Polsce nie bylo i zycie tam zna sie z netu. Zreszta chyba kazdy
      rodzic chce, zeby jego dziecko bylo ladnie ubrane, sliczne, zdolne,
      niezaleznie, czy to Ameryka, czy Polska.
    • parasol-ka Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 30.05.08, 14:53
      fogito napisała:

      > Nie sadze, zeby mamy w Polsce chcialy zakladac dzieciom "znoszone"
      > ubrania niezaleznie czy pochodza z USA czy z osciennych krajow.
      > Jesli ktos nie ma pieniedzy to w kazdym miescie moze sie za grosze
      > zaopatrzyc w secondhandzie w dobrej jakosci ubrania.

      Jak ktos nie ma pieniedzy to nie ma tez “groszy” na zakupy w
      secondhandzie. “Grosze” to pojecie wzgledne i z pewnoscia oznacza co
      innego dla ciebie a co innego dla biednej rodziny.

      > A poza tym jak sobie wyobrazasz transport do Polski tych ubran -
      > koszt przewyzszylby znacznie wartosc paczki. Poczta jest strasznie
      > droga.

      Moze autorka postu leci do Polski i chce przy okazji wziac te
      ubranka? Poza tym to ona chce zajac sie transportem tych rzeczy wiec
      nie musisz sie o to martwic.

      > Ja spedzam wiekszosc roku w Polsce i z tego co zauwazylam Polki
      > przywiazuja wieksza wage do ubioru swoich dzieci i dzieciaki w
      > porowananiu z amerykanskimi chodza wrecz wystrojone.

      Mieszkalam w Warszawie (i zawsze zahaczam o stolice podczas wakacji
      w Polsce) i jakos nie zauwazylam tych wystrojonych na co dzien
      polskich dzieci. Amerykanskie ubranka, nawet te ‘casual’ sa o wiele
      ladniejsze od polskich. Niby dlaczego na forach zagranicznych jest
      tyle prosb od matek z Polski o uzywane ubranka z Zachodu?

      > Wiele mam kupuje ubrania na allegro albo w ciucholandach, ale nie
      sa
      > to 'znoszone' ubrania - jak napisala autork watku- tylko bardzo
      > dobrej jakosci.

      Nie uwierze w to, ze jakas mama ze wsi na przyjelaby znoszonego
      dresu dla swojeg dziecka do biegania po polu.

      > ps. ja mialam mase ubran po chrzesnicy (!) dla mojego Malego
      chociaz
      > stac mnie bylo na kupno nowych.

      Ja tez dostalam troche ubran po dzieciach kolezanki z Polski i na
      tle tych amerykanskich wygladaly po prostu biednie i smutno.

      > Na pewno
      > jednak zauwazylas mieszkajac w Stanach od wielu lat, ze wiele
      dzieci
      > jest tam bardzo niechlujnie ubranych podobnie jak ich rodzice.

      Ty przejezdzasz do Stanow raptem 2 razy w roku ale oczywiscie wiesz
      lepiej od nas, jak tutaj jest.

      > W przedszkolu syna najbardziej wypasione ubrania maja polskie
      > dzieci - Burberry to standard

      I oczywiscie musialas zaznaczyc, ze twoj syn chodzi do ekskluzywnego
      prywatnego przedszkola :)

      > nawet te
      > biedniejsze mamy w Polsce wola kupowac nowe ubranka dla swoich
      > dzieci lub zaopatrywac sie w secondhandach albo na allegro w
      calkiem
      > porzadne ciuchy za kilka zlotych niz dostawac 'znoszone ciuchy ze
      > Stanow',

      Te biedniejsze mamy z Polski to wola za kilka zlotych kupic chleb
      dla rodziny niz ubranka.

      > Gdyby bylo inaczej to pewnie juz dawno pozbylabym sie ubran z
      > piwnicy i rozdala je w mojej rodzinnej wsi.

      To musi byc jakas bogata wies! Mam kolezanke, ktora zawsze przed
      odlotem do Polski zbiera po znajomych uzywane ubrania i zawozi je
      swojej rodzinie na polska wies. Jak cos im nie pasuje, to rozdaja
      sasiadom i jakos nigdy nie brakuje chetnych! I sa zachwyceni
      ciuchami z Ameryki.


      • fogito Re: parasol-ka 30.05.08, 16:34
        strasznie dlugie wiec wybacz jesli nie na wszystko odpowiem :0
        - grosze to dla mnie kilogram ubran za 1 zl

        - nawet jak ktos chcialby przewiezc do Polski ubrania w walizce to
        przy wprowadzonych ostatnio limitach wagowych byloby to dosyc
        trudne.

        - nie wiem, ktore amerykanskie ubranka sa ladniejsze od polskich.
        Wszystkie firmy amerykanskie i europejskie szyja swoje ubrania w
        Chinach. Wyjatkowo mozna trafic na cos polskiego czy amerykanskiego.
        Mnie najbardziej podobaja sie ubrania szwedzkie z H&M oraz
        hiszpanskie z Zary, ktore zreszta tez pochodza z Chin.

        - czytam fora dla matek od lat i nigdy nie widzialam prosby o
        przyslanie ubran. Widzialam prosbe o rozne rzeczy, ale nie o ubrania.

        - ja pochodze z wielkopolskiej wsi :) gdzie aktualnie nie ma ani
        jednego rolnika i dzieci po polach nie ganiaja tylko siedza przed
        komputerem. A zaopatruja sie w centrum handlowym w pobliskim miescie.

        - owszem przyjezdzam do Stanow dwa razy do roku, ale siedze tam
        czasami miesiacami. Moj 'rekord' to pol roku. Czy wedlug ciebie mam
        dosyc czasu na obserwacje zycia zarowno w jednym jak i drugim kraju?
        Nie powiem, ze tak jest fajnie, ale poki co nie mam wyboru i staram
        sie ograniczac pobyty za oceanem.

        - moj syn chodzi do angielskiego przedszkola co nie czyni go
        ekskluzywnym. Wprowadzilam rozroznienie - polskie dzieci i
        zagraniczne tylko dlatego, ze te polskie sa o niebo lepiej ubrane. A
        przedszkola prywatne to norma w Polsce a nie wyjatek.

        - a co do polskich biednych wsi to trzeba pamietac, ze sa regiony
        bardzo biedne, ale tez bardzo bogate. I chyba z twojego opisu
        wynika, ze ja jednak pochodze z bogatej wsi:)

        pozdrawiam
        • basienkas Re: parasol-ka 31.05.08, 19:02
          a propos

          fogito napisała:
          > - czytam fora dla matek od lat i nigdy nie widzialam prosby o
          > przyslanie ubran. Widzialam prosbe o rozne rzeczy, ale nie o
          ubrania.
          >

          www.dwukropek.pl/0,71293,3096513,0,Dziecko___Oddam_Przyjme,m1-14.html
    • kasz.ka Fogito! 30.05.08, 15:22
      Jesl masz chlopiece ubranka rozmiar 104 i wyzej to mozesz pomoc Mateuszkowi:

      www.mateusz.egm.pl/
      wlasnie zbieram dla niego ubranka :) do osob, ktore potrzebuja czasem trudno
      jest dotrzec, ale jest ich naprawde duzo. pozdrawiam :)
      • parasol-ka Re: Fogito! 30.05.08, 15:50
        Fogito, oglos sie na emamie, ze masz do oddania 10 paczek ubran i
        zobaczysz, ze bedzie wielu chetnych, nawet na te ubranka, ktore
        tesciowa kupila w Walmarcie! ;)
        • fogito Re: parasolka 30.05.08, 16:07
          Oglosilabym sie, ale obawiam sie, ze obdarowani sprzedaliby je po
          prostu na allegro, zeby zarobic. Tak sie zdarzalo a nie o to mi
          chodzi. Ja wielokrotnie oferowalam ubranka po moim synku, ale zadna
          ze znanych mi teoretycznie potrzebujacych osob ich nie chciala.
          Moze dlatego, ze dla pierwszego dziecka zawsze chce sie kupic
          wszystko co najlepsze.
          Jestem wlasnie przed generalnymi porzadkami w piwnicy i mam zamiar w
          koncu z tym cos zrobic. Wiec skorzystam z propozycji podrzuconych
          wyzej.
      • fogito Re: kasz.ka 30.05.08, 16:11
        Mam sporo ubran tego rozmiaru, bo moj Maly nosi juz wiekszy. Poza
        informacja o zbiorce pieniedzy nie ma info, ze potrzebna jest
        jeszcze jakas pomoc. Ale moze po prostu skontaktuje sie z nimi.
        Ja juz kilka razy wysylalam maila z oferta pomocy w innych
        przypadkach, ale o dziwo nie dostawalam odpowiedzi. Odnioslam
        wrazenie, z rodzicom bardziej zalezy na pieniadzach niz na
        ubraniach. Co oczywiscie jest zrozumiale.
        • olensia Re: kasz.ka 30.05.08, 19:33
          ja bedac w Polsce sama widzialam jak sa ubierane dzieci. Moja corcie staram sie
          ubierac ladnie ale nie wywalam na ubrania duzych sum, poniewaz dziecko i tak
          wczesniej czy pozniej je ubrudzi, zniszczy itp. Do Polski zabralam przecietne
          ubranka a wszyscy byli zachwyceni, to nic ze wszystko szyte jest w Chinach wazny
          jest styl i fason, kaza firma ma inne zamowienia. Ja w polskich sklepach nie
          znalazlam nic ciekawego a jak juz cos bylo to ceny powalay mnie z nog. Poza tym
          gdy wyjezdzalam zaczelam rozdawac ubranka mojej corci, bo zabralysmy sporo
          letnich rzeczy ktore i tak po powrocie do USA nie przydalby sie nam bo bylo juz
          chlodniej. Wszyscy brali i cieszyli sie z tego co dostali, poza tym w sklepach z
          uzywana odzieza dla dzieci jest zawsze tloczno. Wiec jak widac nie wszystkich
          stac na super ubranka nawet zeby ubierac w GAP... Jak dla mnie ubranka dostepne
          w Stanach sa o wiele ladniejsze, tansze i wygodniejsze ale to juz zalezy od gustu...
          • fogito Re: olensia 30.05.08, 20:48
            Na pewno ubrania w Stanach sa tansze, ale co do urody to
            polemizowalabym. Anyway kazdy ma wlasny gust. Ja np. uwielbiam
            spodnie z H&M i Zary dla chlopcow bo maja fajny styl. Sa cool
            podobnie jak wiele koszulek i bluz. A ubranka dla dziewczynek to
            bajka po prostu, ale ja niestety nie mam powod do zakupów w tym
            sektorze :(
        • kasz.ka Re: Fogito 30.05.08, 20:03
          ja jestem z nimi w kontakcie i kazda darowizna rowniez w postaci ubran, zabawek,
          wszystko co moze zaoszczedzic im wydatkow jest mile widziana :) wystarczy, ze
          skontaktujesz sie z dziadkiem Mateuszka, on prowadzi stronke. mysle, ze beda
          zachwyceni!
          • fogito Re: Fogito 30.05.08, 20:43
            Sliczny chlopczyk - imiennik mojego syna i ladnie ubrany :) to tak a
            propos tematu. Skontaktuje sie z nimi i wysle paczke. Dzieki za
            info.
            • kasia-p1981 Re: Fogito 30.05.08, 21:35
              DZieki dziewczynki, ja naprawde liczylam ma pomoc a wy sobie
              uzadzilyscie pogaduszki o dzieciecej modzie i o tym czy chlopcom
              ubierac rajstopki czy nie. Jestem zszokowana wypowiedzia fogito!!!
              Ja jezdze do Polski co roku i co roku biore lub wysylam paczka z
              tym co mi sie udalo kupic lub dostac(wyslanie sporej paczki droga
              morsko to ok. 25$)a w tej paczce moze sie zmiescic wiele. I prosze
              mi uwierzyc droga "mamusiu z Warszawy" ze ja znam ludzi ktorzy
              ubieraja chlopcow w rajstopkui tylko dlatego ze nie wiedzo ze mozna
              je zastapic czims innym mnie niemodnym a te rajstopki to noszone
              ktores pokolenie z kolei bo na nowe nie stac. ALLEGRO!? do tego
              trzeba miec kompa i internet. Owszem tez uwazam ze mamy w Polsce
              bardzo dbaja o modny ubior dzieci, ale pod warunkiem ze je na to
              stac! Moze ta twoja Warszawa ogranicza Twoja swiadomosc na reszte
              spoleczenstwa a ja i tak na ile bede w stanie bede kupowac nowe i
              uzywane ubranka ktore po mimo ze noszone to i tak wielu sprawia
              radosc!


              • reninka72 Re: Fogito 30.05.08, 21:55
                Kasiu,

                Nikt Ciebie tutaj nie atakuje, wiec nie ma naprawde powodu od razu przybierac
                postawy obronnej i obrazac sie przy okazji obrazajac dyskutantki na forum. My
                sie tutaj tylko ZASTANAWIAMY jak to mozliwe, ze wysylka ubran sie oplaca. Nie
                widze zadnych zlosliwych wypowiedzi.

                Osobiscie zgadzam sie z Toba, ze jest wiele mam potrzebujacych, ktore chetnie
                przyjelyby ubranka w dobrym stanie. Nie wyjasnilas w jaki sposob zamierzasz je
                przekazac i komu, a teraz oskarzasz nas o zle intencje i urzadzanie
                "pogaduszek". Osobiscie czuje sie dotknieta Twoim atakiem. Z wlasnego
                doswiadczenia moge Cie zapewnic, ze mamy na tym forum zawsze chetnie sluza rada,
                dobrym slowem, a czesto pomagaja finansowo potrzebujacym dzieciom w Polsce.
                Naprawde nie ma potrzeby ani powodu nikogo tu obrazac.
              • fogito Re: Fogito 30.05.08, 22:02
                Sorki, ze cie zszokowalam, ale to ze mieszkam w W-wie o niczym nie
                stanowi. Tym bardziej, ze mieszkam na Pradze, gdzie jest mase tzw.
                biedniejszych rodzin. A poza tym jesli uwaznie czytasz to wiesz, ze
                czesto bywam w swojej rodzinnej wsi, gdzie naprawde ludzie nie zyja
                na granicy ubostwa. Ja rozumiem, ze mozna kupic tanie ubranka w
                Stanach i je wyslac do Polski albo gdziekolwiek zechcesz. Chodzilo
                mi raczej o oplacalnosc takiej procedury skoro w kazdym miescie sa
                secondhandy z zachodnimi ubrankami dla dzieci do kupienia na
                kilogramy za przyslowiowa zlotowke. I na pewno nie sa one znoszone -
                a takiego wlasnie okreslenia uzylas. Moze chodzilo ci raczej
                o 'noszone' to zdecydowanie brzmi lepiej.
                A z tymi rajstopkami to chyba przesadzasz troche...
            • fogito Re: Fogito 30.05.08, 22:07
              Wyslalam maila i mam nadzieje, ze odpowiedza. Troche glupio mi tak
              dzwonic skoro ich nie znam. Poczytalam tez stronke i smutno mi sie
              zrobilo, ze 'ojciec' zostawil to dziecko - jakiez to typowe
              zachowanie.
                • kasia-p1981 Re: 30.05.08, 23:35
                  Nie uwazam zeby moja wypowiedz byla atakiem lub obrzazniem
                  kogokolwiek. Ja naprawde wiem co robie i robilam to wiele razy, nie
                  chce aby ktos mi dawal cos za darmo, ale uzywane(noszone a nie
                  znoszone) jak wolisz ubranka so wiele tansze niz nowe a ja nie "mam"
                  jadnego a wiecej dzieci ktorym bym chciala pomoc, wiec nie stac
                  mnie aby je kupowac w sklepie, dodam ze to wszystko jest na prosbe
                  rodzicow i fakt ze znam te rodziny b dobrze i naprawde wiem "jak tam
                  jest" jeszcze raz napisze, bo tez zaskoczyla mnie wasza wiedza na
                  temat wysylki, paczka morska duzo tansza niz lotnicz lub przesylka
                  pocztowa sporych rozmniarow koszt. ok 25$ a napcham do niej wiele. 25
                  $ w polsce to jeden dobry dresik, to chyba sie oplaca,wiec bardzo
                  dziekuje za pouczenia na temat transportu, ale to nie jest mi obce a
                  zreszta koszta to ja ponosze nikt inny i na tyle to sobie moge
                  pozwolic. A z tymi rajstopkami to nie przesadzam!!! Mimo wszystko
                  skoro tak piszesz to nadal uwazam, ze jednak problemy ubogich rodzin
                  sa Tobie opce( nie chce Ciebie obrazac, ale nie rozumie jak osoba
                  ktora wie cokolwiek o tej biedniejszej czesci spoleczenstwa moze cos
                  takiego pisac) P.S. A w internecie na forach nie widzi sie zdiec
                  dzieci w "rajtuzkach" bo ich mamusia choc by chciala sie pochwalic
                  swoim skarbem nawet w rajt. to poprosto nie ma komp.
                  • fogito Re: 31.05.08, 07:34
                    Masz prawo do pomocy swoim zaprzyjaznionym rodzinom i oczywiscie z
                    calego serca popieram pomysl. Po prostu uwazam, ze prosba
                    o 'znoszone' ubrania byla niefortunna, bo ja wstydzilabym sie kogos
                    obdarowywac znoszonymi ubraniami. Moze byl to skrot myslowy ale
                    zabrzmial pejoratywnie.

                    A co do nieszczesnych rajtuz - to mase dziewczyn na forach
                    przeroznych tak wlasnie ubiera swoje dzieci, bo uwaza, ze jest
                    wlasnie tak fajnie i wygodnie dla dziecka. I nie ma to nic wspolnego
                    ze statusem spolecznym. To typowo polski zwyczaj, ktory ja uwazam za
                    niezbyt szczesliwy zwlaszcza jesli chodzi o chlopcow. Co jakis czas
                    tocza sie dyskusje na forum przedszkole - czy tak ubierac dzieci do
                    przedszkola.
                    No ale w Stanach nie produkuja rajtuz dla chlopcow, wiec nie ma
                    problemu.
                    pozdrawiam pokojowo.
                    • fogito Re: Dziekuje 31.05.08, 09:53
                      Dostalam odpwiedz od rodziny Mateuszka i dlatego chciałam
                      podziekowac kasz.ka za namiary oraz autorce watku kasi-p1981, bo w
                      sumie dzieki niej i calej tej dyskusji ktos otrzyma pomoc i calkiem
                      nowe ubrania nie beda sie marnowac w piwnicy.
                      • kasz.ka Re: Dziekuje 31.05.08, 15:01
                        juuuuuuuupi! wiedzialam, ze sie odezwa :) a wiesz, oni swoja droga tez staraja
                        sie pomagac innym pomimo swojej ciezkiej sytuacji. takze, jesli cos od Ciebie
                        dostana to jak nie beda juz korzystac, to pojdzie to w kolejne dobre rece.
                        Dzieki Fogito :)
                        • fogito Re: Dziekuje 31.05.08, 20:10
                          to ja dziekuje... bardzo sie ucieszylam, ze dostalam odpowiedz.
                          Teraz musze tylko ruszyc pupe na poczte po jakies wielkie pudlo a
                          potem do piwnicy.
                          Pozdrawiam i jak to sie mowi 'nie ma tego zlego co by na dobre nie
                          wyszlo'.
                    • klaudona Re: 31.05.08, 15:24
                      fogito napisała:
                      >
                      > A co do nieszczesnych rajtuz - to mase dziewczyn na forach
                      > przeroznych tak wlasnie ubiera swoje dzieci, bo uwaza, ze jest
                      > wlasnie tak fajnie i wygodnie dla dziecka. I nie ma to nic wspolnego
                      > ze statusem spolecznym. To typowo polski zwyczaj, ktory ja uwazam za
                      > niezbyt szczesliwy zwlaszcza jesli chodzi o chlopcow. Co jakis czas
                      > tocza sie dyskusje na forum przedszkole - czy tak ubierac dzieci do
                      > przedszkola.
                      > No ale w Stanach nie produkuja rajtuz dla chlopcow, wiec nie ma
                      > problemu.
                      > pozdrawiam pokojowo.
                      Sa i tutaj choc wybor nie wielki. Na rejstopach wieszacie psy, ale ja uwazam, ze
                      sa super tylko na pewno nie nadaja sie na stroj wyjsciowy. Moj maly pol zimy
                      przehasal w domu na kolanach w rejstopkach. Nie mamy dywanow, podloga chlodna a
                      moja maly zmarzlak jak ja. Na wyjscie na dwor super pod spodnie jak kalesony.
                      Nie wiem, jak ubieralabym go w zimie na mrozy, gdybym rajstop nie miala.
                      • kasia-p1981 Re: 31.05.08, 18:54
                        Ciesze sie ze z mojego posa skozystal chociaz Mateuszek,jak mi sie nie udalo.
                        Sprobuje zalozyc jeszcze jednego posta, moze tym razem nikt nie zmieni watku i
                        uda mi sie cos wskorzc(to nie mialo byc zlosliwe)
                        A z tymi rajstopkami to moja przedmowczyni miala racje, tu w stanach mroz
                        trzaskajacy a ci madrzy amerykanie z dzieckiem w samych spodenkach i do tego
                        czesto lekko podwinietych az skarpetki i gole nozki widac! Nie wspomne juz o
                        golej glowce!
                        • jaga_nj Re: 31.05.08, 20:17
                          Przepraszam, ze sie wtrace ale z moich obserwacji zauwazylam, ze te
                          z gola glowka i bez rajtuzek o wiele mniej choruja od tych
                          przegrzanych. Przyznaje bez bicia, ze moje bez szalika z domu
                          wypuszcze;)))i nie jestem madra Amerykanka;))))
                          • jagoda_k Re: 31.05.08, 21:21
                            jaga_nj napisała:

                            > Przyznaje bez bicia, ze moje bez szalika z domu
                            > wypuszcze;)))i nie jestem madra Amerykanka;))))

                            To ja tez sie przyznam, ze moje dzieci nawet szalikow nie
                            posiadaja :) Moim zdaniem szalik to zupelnie zbedna rzecz, no chyba,
                            ze ma sluzyc jako ozdoba ;) Do ochrony przed zimnem wystarcza bluza,
                            czy kurtka zapieta pod brode, a przy trzaskajacych mrozach duzo
                            praktyczniejsze sa golfy. Zreszta dyndajacy szalik stwarza
                            niebezpieczenstwo uduszenia. Moze sie o cos zaczepic i dziecko moze
                            na nim zawisnac :(
                        • fogito Re: 31.05.08, 20:23
                          Moze jeszcze ktos sie odezwie w sprawie przekazania ci ubran...
                          Jesli masz kogos potrzebujacego w W-wie to mnie zostana ubrania dla
                          chlopca do dwoch lat, bo Mateuszek dostanie wieksze.

                          ps. Amerykanie stosuja zimny wychow a ciagle przeziebione dzieci
                          okreslaja mianem alergicznych. Na zasadzie - co nas nie zabije to
                          nas wzmocni. To oczywiscie byl zlosliwy komentarz oparty na
                          obserwacjach wlasnych :)

                          kasia-p1981 napisała:

                          > Ciesze sie ze z mojego posa skozystal chociaz Mateuszek,jak mi sie
                          nie udalo.
                          > Sprobuje zalozyc jeszcze jednego posta, moze tym razem nikt nie
                          zmieni watku i
                          > uda mi sie cos wskorzc(to nie mialo byc zlosliwe)
                          > A z tymi rajstopkami to moja przedmowczyni miala racje, tu w
                          stanach mroz
                          > trzaskajacy a ci madrzy amerykanie z dzieckiem w samych spodenkach
                          i do tego
                          > czesto lekko podwinietych az skarpetki i gole nozki widac! Nie
                          wspomne juz o
                          > golej glowce!
                      • fogito Re: 31.05.08, 20:16
                        ja mam rajtuzowa traume z dziecinstwa, bo za ciezkiej komuny zawsze
                        dostawalam za male rajstopy, ktore strasznie mi przeszkadzaly w
                        zabawie. Dlatego w wielkie polskie mrozy wkladam Malemu kalesony -
                        mozna takie dostac w roznych kolorach np w H&M.
                        Doskonale rozumiem wlozenie ich pod spodnie albo bieganie w nich po
                        domu, ale juz widok dziesieciolatkow pomykajacych w miejscach
                        publicznych w samych rjtuzkach doprowadza mnie do mdlosci. Zapewne
                        jest tak wygodniej dla rodzicow, ktorzy oddajac dziecko na plac
                        zabaw w centrum handlowym zdejmuja mu po prostu spodnie, bo tak
                        szybciej. Ja wole zdjac kalesony a spodnie zalozc ponownie. W kazdym
                        razie jest to kwestia gustu.
    • hannamay Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 31.05.08, 21:19
      kasia -

      ja chyle glowe prze dosobami takimi jak ty pomagajacymi innym
      bezinteresownie. wierze ze mozna w oplacalny sposob wyslac paczke z
      rzeczami uzywanymi i sprawic ogromna radosc innym. osobiscie znam
      liczne rodziny wielodzietne gdzie kazda pare spodni, kazda bluzka
      sprawia radosc. nie stac te mamy na wydanie nawet jednego grosza w
      sklepei z odzieza uzywana.
      sama mam troche rzeczy po dzieciahc ktore bede chciala sie pozbyc.
      sa to fajne rzeczy malo uzywane dla noworodkow i do roku po moich
      dziewczynkach. po powrocie postaram sie skontaktowac z toba.

      pozdrawiam
      m.
    • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 07:33
      Fogito, opusc troche przyciemniona szybke swojej limuzyny - moze
      wtedy zauwazysz ze styl zycia przecietnej polskiej rodziny sporo
      odbiega od "realiow" z filmu "Tylko mnie kochaj." Nie kazdy ma
      dochod 40tys. na miesiac jak to jest u Ciebie (co dalas do
      zrozumienia piszac w jakims poscie ze zarabialas 4 tys. a Twoj maz
      ma dziesiec razy tyle), w co zreszta i tak watpie przypuszczajac ze
      ponosi Cie wyobraznia i chec zaimponowania innym.
      Osobiscie nigdy nie znalazlam nic ciekawego w sklepach H&M, IMO ze
      wzornictwa i jakosci przypominaja ubrania z katalogow BonPrix czyli
      pod obydwoma wzgledami nic ciekawego. Swoja droga czy uwazasz ze
      ubranie H&M kupione w PL jest lepsze i ladniejsze od takiego samego
      zakupionego w PL? LOL Ubrania Carter's bdb sie piora, tak samo Gap,
      nie wiem jakie masz z tym problemy, mnie sie z ich rzeczy nigdy nic
      po praniu nie odksztalcilo (oprocz spodni ktore mialy wade fabryczna
      i rozpruly sie w pralce ale bezproblemowo zostaly przyjete w
      sklepie). Za to polskie ubrania, ktore dostaje
      moja corka bardzo czesto traca fason, guziki, kolor, pruja sie szwy.
      A szkoda, bo niektore ciuszki sa bardzo ladne, chociaz inne wrecz
      przeciwnie ;) Jak ktos wyzej napisal nie jest wazna marka ani cena,
      mysle ze w WalMart tez mozna ladnie ubrac dziecko, to w koncu
      kwestia poczucia estetyki, ktore u Ciebie najwyrazniej jest inne niz
      u mnie. Powodowana Twoim komplementem zajrzalam na strone tego
      chlopczyka wyzej i niestety nie znalazlam potwierdzenia dla slowa
      "ladnie" - czesto ma wszystko z innej beczki. Nie watpie ze rodzice
      tego chlopca maja o wiele wazniejsze sprawy na glowie niz kwestia
      ubioru ale Twoj gust jest dosc... ekhm... wyszukany ;))) i tu
      zapewne lezy pies pogrzebany. Wracajac do
      wystrojonych dzieci na placach zabaw, IMO dziewczynka w wyjsciowej
      sukience w takim miejscu wyglada smiesznie ale nie dobrze i tu tez
      mozna polemizowac na temat estetyki oraz wyczucia sytuacji. Juz
      pomijajac te nieszczesne rajstopy innym polskim akcentem sa buty,
      czesto matki kupuja tylko jedna, dwie pary porzadnych drogich butow
      bez zastanowienia czy beda pasowac do garderoby. I tak do ladnej
      rozowej sukienki w paski dziecko ma niebiesko-zolte sandalki w
      kwiatki :O Ale co tam kwiatki, grunt ze buty znanej firmy! W zeszlym
      roku kupowalam corce zestaw na impreze, taki sam zostal wyslany dla
      znajomego dziecka w PL. Moja corka zebrala morze komplementow tak
      samo jak jej rowiesniczka w PL. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy na
      zdjeciach z PL tamta miala calosc rozkompletowana (jak sie okazalo
      zeby moc wiecej razy zrobic wrazenie ;)) i tak np. na wesele poszla
      w eleganckiej sukience i... sportowych butach a wyjsciowe pantofle,
      tak pieczolowicie wyszukane specjalnie do tej sukienki, miala do
      dzinsow. Matka tej dziewczynki innym razem prosila o zakup dresow "i
      koniecznie zeby mialy duze logo Nike albo Adidas" ;)))) To jest to
      co w PL zazwyczaj uchodzi za gustowne: marka i cena. Zamiast wygladu
      dziecka liczy sie wyglad ubrania. Ja sama kupuje ubrania ktore mnie
      sie podobaja nie przejmujac sie zbytnio cena, marka czy sklepem z
      ktorego pochodza wychodzac z zalozenia ze w dresach od Diora i z
      tradycyjna torebka Chanel wyglada sie rownie glupio jak w K-
      mart'owskich kaloszach do pidzamy z Sears.


      A tak poza tym Fogito cut the crap. Poczytalam Twoje posty i tylko
      tu wieszasz psy na tym co amerykanskie, natomiast na "polskich"
      forach calkiem na odwrot, czesto podkreslasz ze: w USA..., w
      Stanach..., Amerykanie... to albo tamto i sa to superlatywy :O Nie
      mowiac juz o tak dobitnym stwierdzeniu jak "Polska to kraj
      psychopatow" :O
      • edytkus mala poprawka 01.06.08, 07:35
        edytkus napisała:

        >
        > Swoja droga czy uwazasz ze
        > ubranie H&M kupione w PL jest lepsze i ladniejsze od takiego
        samego
        > zakupionego w PL?

        oczywiscie na koncu powinno byc "w USA"
      • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 08:42
        :))) Ja to uwielbiam twoje posty na temat mojego domniemanego
        bogactwa :O
        Chyba dawno nie bylas w Polsce, bo gdybys byla, to powinnas
        wiedziec, ze bogaci ludzie mieszkaja w Wilanowie albo Konstancinie a
        nie na Pradze Polnoc, a do pracy dojezdzaja Range Rover'ami a nie
        Renault albo tramwajem :)
        A maz zarabia przecietnie w swoim zawodzie, ale pewnie tego tez nie
        wiesz.

        Co do Mateuszka, ktory wedlug ciebie 'wszystko ma z innej beczki' to
        chyba nie powinno ci to dziwic skoro wiekszosc to pewnie ubrania
        darowane a nie kupione z rozmyslem.
        A moj gust ma sie dobrze, podobnie jak wyczucie sytuacji i taktu.

        Skoro zadalas sobie tyle trudu, zeby przeczytac wszystkie moje
        posty, to przynajniej powinnas wyciagnac z nich wlasciwe wnioski.
        Nie ma kraju idealnego - nie jest nim ani Polska ani Stany. Wiele
        rzeczy mnie irytuje i tu i tam, ale tez wiele rzeczy jest
        pozytywnych po obu stronach.
        Stany zwykle wychwalam na watkach o biciu dzieci, bo jest to
        faktycznie kraj, w ktorym nigdy nie widzialam, zeby ludzie bili
        dzieci w miejscach publicznych, co niestety jest polska
        norma. "Polska to kraj psychopatow" pochodzi wlasnie z takiego
        watku, w ktorym to jeden z ojcow nie widzi nic zlego w laniu swoich
        pociech. A zostal napisany na fali ostatnich wydarzen, czyli kilku
        smiertelnych pobic dzieci w Polsce.
        Mysle, ze ten mocny tekst byl bardziej uzasadniony, niz twoje
        niedawne "ludzie mieszkajacy w Polsce sa do doopy" - czy jakos tak,
        bo nie chce mi sie przegladac starych postow :)
        Anyway koncze, bo temat ciuchow zostal zameczony, a bicie dzieci nie
        przynalezy do tego watku.

        • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 08:49
          fogito napisała:

          > :))) Ja to uwielbiam twoje posty na temat mojego domniemanego
          > bogactwa :O

          mnie nie interesuje Twoje "bogactwo." Zwyczajnie nie cierpie gdy
          wciska mi sie kity - temat nie ma znaczenia.


          > Chyba dawno nie bylas w Polsce, bo gdybys byla, to powinnas
          > wiedziec, ze bogaci ludzie mieszkaja w Wilanowie albo Konstancinie
          a
          > nie na Pradze Polnoc, a do pracy dojezdzaja Range Rover'ami a nie
          > Renault albo tramwajem :)

          Hmm, czyli ze ta bogata Polska jakas bardzo ograniczona jest? Czy
          tez 40tys. to miesieczne minimum krajowe? LOL




          > Co do Mateuszka, ktory wedlug ciebie 'wszystko ma z innej beczki'
          to
          > chyba nie powinno ci to dziwic skoro wiekszosc to pewnie ubrania
          > darowane a nie kupione z rozmyslem.

          wydawalo mi sie ze dalam jasno do zrozumienia ze wypowiadam sie na
          temat Twego gustu a nie mozliwosci tamtej rodziny?


          > A moj gust ma sie dobrze, podobnie jak wyczucie sytuacji i taktu.

          szczerze watpie



          > Stany zwykle wychwalam na watkach o biciu dzieci,


          nie tylko, krotka masz pamiec
          • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 01.06.08, 09:30
            Jesli prawde uwazasz za kity, to juz nie moj probem. A o zarobkach
            meza nie bede dyskutowac na forum publicznym wiec wybacz.
            Polecam jednak wycieczke do kraju, bo masz lekko przestarzaly obraz
            Polski.

            Zwykle nie oznacza zawsze, prawda?
        • kisiulak Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 16:56
          Jestem z Warszawy. Mam bardzo wiele znajomych ktorzy nigdy nie pogardza
          uzywanych ciuchem! Nikomu sie nie powodzi tak bardzo fantastycznie, nawej w tej
          "Warszawce" mojej kochanej. Moj brat wraz ze swoja Amerykanska rodzina mieszka w
          Wilanowie, i mimo ze im sie lepiej powodzi, to nawet oni nie pogardza
          "secondhandem"

          Pozdrawiam.


    • happiest1 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 02.06.08, 00:17
      Kasia, jak moj synek wyrosnie z ubranek, bo dopiero miedawno sie urodzil, to ja
      chetnie Tobie je oddam. Wyslalabym je sama do Polski ale u mnie nie ma firm
      polskich a poczta to jednak zbyt drogo, ale wiem ze duza paczke droga morska
      przez np poloneza mozna wyslac za niecale 30$. Wedlug mnie to sie oplaca.
      Pozatym wiele razy widzialam na forach prosby o ubranka, nawet poplamione do
      chodzenia po domu.
    • parasol-ka Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 02.06.08, 21:18
      edytkus napisała:

      > Nie kazdy ma
      > dochod 40tys. na miesiac jak to jest u Ciebie (co dalas do
      > zrozumienia piszac w jakims poscie ze zarabialas 4 tys. a Twoj maz
      > ma dziesiec razy tyle

      Nie dziesiec razy tyle tylko 20!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=79578971&a=79694095
      • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 02.06.08, 21:35
        No wlasnie! Jak edytkus mogla sie pomylic w przeliczeniach!

        parasol-ka napisała:

        > edytkus napisała:
        >
        > > Nie kazdy ma
        > > dochod 40tys. na miesiac jak to jest u Ciebie (co dalas do
        > > zrozumienia piszac w jakims poscie ze zarabialas 4 tys. a Twoj
        maz
        > > ma dziesiec razy tyle
        >
        > Nie dziesiec razy tyle tylko 20!
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=79578971&a=79694095
        • bella41 Re: Tanie zakupy w Stanach! 02.06.08, 22:24
          kasia
          piszesz o tanich przesylkach, ja zamierzam niedlugo wyslac paczke do rodziny,
          wiec moglabys mi podac nazwe firmy, przez ktora wysylasz?
          ostatnio wysylalam na poczatku zimy i zaplacilam za 2 duze paczki prawie $100
          (wczesniej za mniej wiecej taka sama paczke placilam nie wiecej niz $25), wiec
          jesli istnieje cos tanszego, chetnie skorzystam
          • aneta05 Re: Tanie zakupy w Stanach! 02.06.08, 22:48
            ja ostatnio za 2 srednie paczki placilam $48, wysylalam z polskiej
            agencji chyba $0.90 za funt plus $6 za wysylke (byly to paczki
            morskie)
            na pewno oplaca sie wyslac jedna wielka niz dwie mniejsze
      • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 04:32
        Ogladalam dzisiaj w wiadomosciach z POLSAT felieton o rodzinie ktora
        ma na cztery osoby poltora tysiaca na miesiac i zyje w zasadzie od
        pozyczki do pozyczki. Nie moga ubiegac sie o zadne zasilki poniewaz
        pensje obydwojga rodzicow przekraczaja "minimum egzystencjalne"
        (czyli prog ubostwa) ktore wynosi cos kolo 450 zl a za taka kwote
        musi przezyc w PL az dwa i pol miliona rodzin :O - w sam raz na
        ladne i swietnej jakosci ubrania, a moze nawet zakupy w USA, prawda
        Fogito? Kobieta z felietonu z placzem mowila ze jej dzieci dostaly
        wczoraj na Dzien Dziecka wyjazd na ryby dzieki czemu mialy dobra
        kolacje :(


        PS. Aniutek, no to PLASK! ;)
        • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 07:30
          Biedne rodziny, zyjace na granicy ubostwa sa wszedzie. Nawet w
          Stanach. I to jest chyba oczywiste dla wszystkich. Raczej rzadko
          robi sie programy o ludziach, ktorym sie dobrze powodzi, bo nie sa
          to tematy chwytajace za serce.
          A czytajac niektore wypowiedzi 'zasiedzialych amerykansko-polskich
          mam' mozna odniesc wrazenie, ze Polska to kraj trzeciego swiata, co
          absolutnie nie ma odniesienia w rzeczywistosci.

          • olensia Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 14:32
            >>A czytajac niektore wypowiedzi 'zasiedzialych amerykansko-polskich
            mam' mozna odniesc wrazenie, ze Polska to kraj trzeciego swiata, co
            absolutnie nie ma odniesienia w rzeczywistosci.<<

            Bez przesady, nikt tutaj tego nie napisal a Ty juz ukladasz swoj scenariusz.
            Najpierw piszesz ze ubranka dla dzieci sa beznadziejne i ubierasz swoje w
            polskich sklepach, bo sa o niebo fajniejszejsze, pozniej dowiadujemy sie czegs
            innego. Sama sie motasz w tym co piszesz. Przejrzyj na oczy i zobacz jak zyja w
            Polsce ludzie ktorzy nie maja tak dobrze jak Ty, bo mnie trzesie jak czytam
            takie wypowiedzi. Opierasz sie tylko na swoim kregu znajomych ktorych stac na to
            zeby sobie chodzic po galeriach, arkadiach itp. a zauwaz ze ludzi z mniejszych
            miast na to nie stac - nie wszzyscy zyja w Wa-wie i maja super zarabiajacych
            mezow...
            • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 16:10
              A mnie tarpie jak czytam posty o Polsce napisane przez ludzi, ktorzy
              wyjechali lata temu i Polske znaja tylko z telewizji i opowiadan.
              A propos nieszczesnych ubran - bo temat zaczyna sie robic nudny - to
              60% kupuje w Polsce a okolo 40% w Stanach. Dlatego latwo mi porownac
              ceny i jakosc. Kupowanie ubran w Stanach nie wyklucza chyba robienia
              zakupow w Polsce...?
              A co do moich znajomych, to wielu z nich pracuje za pieniadze
              budzetowe i jakos o dziwo biedy nie klepia. A do Akradii poszlam z
              kolezanka policjantka, ktora wydala tam dwa razy wiecej ode mnie.
              Nie wiem skad przeswiadczenie, ze jak ktos mieszka w stolicy to nie
              wie, jak wyglada zycie poza nia. Milion razy napisalam, ze
              regularnie odwiedzam moje rodzinne strony i tam tez chodze do
              sklepow, ktore nie swieca pustkami.
              A bieda w Polsce owszem jest, tak jak wszedzie. Sa tacy, ktorych
              dotknela choroba lub smierc kogos bliskiego, ale tez tacy, ktorym
              nie chce sie pracowac. A najwiecej niestety mamy tych, co pieniadze
              wydaja na alkohol.
              I na koniec - moj maz :), ktory owszem super teraz zarabia, ale
              kiedy przyjechal do Polski 8 lat temu to zaczal od uczenia jezyka
              angielskiego i zarabial mniej ode mnie. Jestem z niego dumna, bo
              niewielu Amerykanow zdecydowaloby sie na rzucenie dobrej pracy i
              wyjazd do postkomunistycznego kraju, w ktorym musial wszystko
              zaczynac od nowa. Zawsze bede mu wdzieczna za to, ze nie musialam
              wyjezdzac z Polski, bo dla mnie byloby to o wiele trudniejsze w
              sensie psychicznym.
              • olensia Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 19:28
                > A mnie tarpie jak czytam posty o Polsce napisane przez ludzi, ktorzy
                > wyjechali lata temu i Polske znaja tylko z telewizji i opowiadan.

                No wiesz ja sie do tej grupy nie zaliczam, jestem tutaj zaledwe 2 lata i wiem
                jakie sa realia zycia w Polsce...
              • hannamay Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 19:43
                fogito --

                moim skromnym zdaniem to mocno przesadzasz w tych sielankowych
                opisach polkich klimatow rodzinnych itd .. popatrz prawdzie w oczy -
                wyjedz raz jeszce na swoja"wies" wyjdz poza krag rodziny a spotkasz
                sie natychmiast z bieda piszczaca, z tragediami rodzinnymi, z
                brakiem wszystkiego dla dzieci. nie sa to jakies pojedyncze
                przyklady ani sensacyjne .. takie sa realia polkich wiejskich rodzin
                i bynajmniej nie sa to moje wymysly - ja jestem tutaj na tej biednej
                polskiej wsi juz od paru miesiecy co dzien widze jak borykaja sie
                matki najczesciej z utrzymaniem rodziny gdzie maz przepija wszystko
                doslowienie wszystko. jestem tutaj i widze i zal mi ich
                wszsystkich .. znam blisko mieszkajaca rodzine 8 - osobowa gdzie
                maja jeden pokoj i malenka kuchnie, nei maja pralki nawet wiec
                wszytko to albow rzece piora albo "jednorazowego urzytku" az sie
                rozleci i mozna spalic zeby ugotowac zupe .. im nawet nie w glowie
                zeby wybrzydzac czy spodnie maja jedna plame czy starte kolana ..
                wiesz twoj obraz jest nadzwyczaj sielankowy .. realnia sa inne wierz
                mi!!
                • fogito Re: hannamay 03.06.08, 20:56
                  Nasze spostrzezenia sa inne pewnie dlatego, z ja pochodze ze wsi
                  wielkopolskiej, gdzie bieda jest tylko tam gdzie patologia. Bieda na
                  wsiach np. poludniowej czy wschodniej Polski jest czesto wynikiem
                  mentalnosci ludzi, braku wyksztalcenia, niecheci do jakiejkolwiek
                  zmiany i niestety alkoholizmu.
                  Mamy podzial na Polske 'A' i 'B' nie bez powodu.
                  • hannamay Re: hannamay 03.06.08, 21:27
                    fogito --

                    naprawde nie przekonasz mnie ze tak sie zle powodzi tylko tutaj na
                    poludniu, a wszedzie poza jest niemal idealnie. daj juz spokoj.
                    • fogito Re: hannamay 03.06.08, 21:46
                      to chyba musimy dac sobie spokoj nawzajem :P
                      A idealnie to nigdzie nie ma, nawet na ksiezycu :)
                      ps. to ty jednak mieszkasz na poludniu... ok, nie musisz odpowiadac.
                  • klaudona Re: hannamay 03.06.08, 21:48
                    fogito napisała:

                    > Bieda na
                    > wsiach np. poludniowej czy wschodniej Polski jest czesto wynikiem
                    > mentalnosci ludzi, braku wyksztalcenia, niecheci do jakiejkolwiek
                    > zmiany i niestety alkoholizmu.
                    > Mamy podzial na Polske 'A' i 'B' nie bez powodu.

                    O rany co za brednie. Oczywiscie w Polsce A mieszkaja tylko sami
                    pracowici i wyksztalceni ludzie dlatego Polska A jest bogata i nie
                    musi sie zaopatrywac w ciucholandach ani czekac na darowizny ze
                    Stanow. Oczywiscie podloze hostoryczne, inwestycje zagraniczne i
                    krajowe i polityka rzadu nie maja nic do rzeczy. Wszystko wina (albo
                    zasluga) mieszkancow.
                    • fogito Re: klaudona 03.06.08, 21:57
                      nie wszystko, ale podejscie ludzi do zycia ma olbrzymie znaczenie. Z
                      Polski 'B' pochodzi najwieksza liczba emigrantow wlasnie dlatego, ze
                      te regiony sa niedoinwestowane, a ludzie nie majac wyksztalcenia nie
                      sa w stanie znalezc dobrej pracy albo zalozyc wlasny biznes.
                      ps. A Wielkopolska zawsze byla tym przodujacym regionem, gdzie sie
                      nie czeka na manne z nieba tylko zakasuje rekawy :)
                      • jagoda_k Re: klaudona 04.06.08, 16:18
                        fogito napisała:

                        > nie wszystko, ale podejscie ludzi do zycia ma olbrzymie znaczenie.
                        Z
                        > Polski 'B' pochodzi najwieksza liczba emigrantow wlasnie dlatego,
                        ze
                        > te regiony sa niedoinwestowane, a ludzie nie majac wyksztalcenia
                        nie
                        > sa w stanie znalezc dobrej pracy albo zalozyc wlasny biznes.
                        > ps. A Wielkopolska zawsze byla tym przodujacym regionem, gdzie sie
                        > nie czeka na manne z nieba tylko zakasuje rekawy :)

                        A Twoim zdaniem emigracja (czesto nielegalna) to takie latwe
                        rozwiazanie? To nie jest przypadkiem zakasanie rekawow, a nie
                        czekanie na manne z nieba? Ci ludzie z reguly decyduja sie na taki
                        krok wlasnie dlatego, ze w kraju nie maja zadnych szans. A zyja w
                        gorszych warunkach, niz Twoi znajomi i rodzina nie dlatego, ze sa
                        nierobami i nieukami, tylko dlatego, ze, jak sama piszesz, te
                        regiony sa niedoinwestowane. Ubogich ludzi czesto nie stac na nauke,
                        a nawet jesli maja wyksztalcenie, to czesto nie sa w stanie znalezc
                        pracy, bo jest duzo wiecej ludzi niz miejsc pracy. I nawet gdyby im
                        sie udalo zalozyc biznes, to maja niewielkie szanse na to, ze bedzie
                        prosperowal, skoro wkolo bieda az piszczy. Strasznie trudno zrobic
                        cos z niczego.
                        • fogito Re: jagoda_k 04.06.08, 16:38
                          W Polsce poki co studia dzienne sa bezplatne i mozna dostac
                          stypendia i dofinansowania. Oczywiscie kosztuje to troche trudu.
                          Sama studiowalam w 'biednych' czasach i nie mialam wielokrotnie
                          nawet na jedzenie.
                          W kazdym razie ja juz nie bede o tym dyskutowac, bo autorka watku
                          nie zyczy sobie odbiegania od tematu i ma racje.
                          Pozdrawiam

                          jagoda_k napisała:

                          > fogito napisała:
                          >
                          > > nie wszystko, ale podejscie ludzi do zycia ma olbrzymie
                          znaczenie.
                          > Z
                          > > Polski 'B' pochodzi najwieksza liczba emigrantow wlasnie
                          dlatego,
                          > ze
                          > > te regiony sa niedoinwestowane, a ludzie nie majac wyksztalcenia
                          > nie
                          > > sa w stanie znalezc dobrej pracy albo zalozyc wlasny biznes.
                          > > ps. A Wielkopolska zawsze byla tym przodujacym regionem, gdzie
                          sie
                          > > nie czeka na manne z nieba tylko zakasuje rekawy :)
                          >
                          > A Twoim zdaniem emigracja (czesto nielegalna) to takie latwe
                          > rozwiazanie? To nie jest przypadkiem zakasanie rekawow, a nie
                          > czekanie na manne z nieba? Ci ludzie z reguly decyduja sie na taki
                          > krok wlasnie dlatego, ze w kraju nie maja zadnych szans. A zyja w
                          > gorszych warunkach, niz Twoi znajomi i rodzina nie dlatego, ze sa
                          > nierobami i nieukami, tylko dlatego, ze, jak sama piszesz, te
                          > regiony sa niedoinwestowane. Ubogich ludzi czesto nie stac na
                          nauke,
                          > a nawet jesli maja wyksztalcenie, to czesto nie sa w stanie
                          znalezc
                          > pracy, bo jest duzo wiecej ludzi niz miejsc pracy. I nawet gdyby
                          im
                          > sie udalo zalozyc biznes, to maja niewielkie szanse na to, ze
                          bedzie
                          > prosperowal, skoro wkolo bieda az piszczy. Strasznie trudno zrobic
                          > cos z niczego.
                          • hannamay Re: jagoda_k 04.06.08, 17:33
                            fogito --


                            w jakim ty swiecie zyjesz??? az szkoda slow .. studia sa
                            bezplatne .. dobre .. hehehe .. tylko pomysl ze ktos musi za
                            akademik zaplacic, za przynajmniej jeden posilek dziennie, za
                            ksiazki, za zeszyty, za dojazdy,przejazdy itd ..oczywiscie
                            stypendium zafundowane wszystko pokrywa ?!!! dobre!!!

                            fantazjujesz kobieto czy jestes juz tak znudzona swoim przepychem ze
                            nie widzisz nic poza ..
                            • klaudona Re: jagoda_k 04.06.08, 20:08
                              Hannamay, o jednej rzeczy zapominasz. Aby dostac sie na dzienne
                              studia trzeba brac korki w liceum, na ktore biednych nie stac.
                              Pozostaja wiec im zaoczne studia albo prywatne, ktore sa odplatne.
                              No i kolo sie zamyka.
                              • fogito Re: 04.06.08, 20:28
                                obiecalam, ze sie nie odezwe, ale teraz to juz nie zdzierzylam i mam
                                nadzieje, ze autorka watku wybaczy...
                                Ja dostalam sie na studia dzienne na oblegany kierunek w W-wie a
                                przez cale liceum nie mialam zadnych korkow. Nie mialam znajomosci,
                                ukladow, korkow, pieniedzy, pochodzenia tylko troche oleju w glowie.
                                Bo do dostania sie na studia potrzebna jest wiedza, a te nabywa sie
                                ciezka praca.


                                klaudona napisała:

                                > Hannamay, o jednej rzeczy zapominasz. Aby dostac sie na dzienne
                                > studia trzeba brac korki w liceum, na ktore biednych nie stac.
                                > Pozostaja wiec im zaoczne studia albo prywatne, ktore sa odplatne.
                                > No i kolo sie zamyka.
                                >
                                • olensia Re: 04.06.08, 20:56
                                  I ja na korepetycje nie chodzilam szkoda mi bylo pieniedzy. I jakos dostalam sie
                                  na studia dzienne, wystarczy miec silna wole...
                                • jagoda_k Re: 04.06.08, 21:09
                                  Tez mysle, ze z tymi korepetycjami to przesada. Ale to nie zmienia
                                  faktu, ze ludzi i tak czesto nie stac na studia. Stypendia nie
                                  pokrywaja wszystkiego. Zdecydowanie latwiej jest studiowac, jesli
                                  uczelnia jest w miejscu zamieszkania, bo nie trzeba placic za
                                  akademik i dojazdy, ale we wsiach i malych miasteczkach uczelni
                                  raczej brak. Poza tym czesto rodzina tylko czeka az syn czy corka
                                  pojdzie do pracy, bo dzieki dodatkowym groszom jakie zarobi beda
                                  mogli czasem zjesc mieso na obiad, albo zaplacic za swiatlo :| Ale
                                  na studia zaoczne to juz raczej nie starczy...
                                  • fogito Re: 04.06.08, 21:30
                                    Stypendia oczywiscie nie pokryja wszystkiego i dlatego studenci
                                    dorabiaja w ciagu roku, a w wakacje, ktore trwaja 3 miesiace
                                    wyjezdzaja na zarobek za granice. Ja przynajmniej tak robilam i
                                    udawalo sie przetrwac, pomimo ze przyjechalam z przyslowiowej malej
                                    wioski.
                                    Mysle tez, ze jak 'wiejskie' dziecko dostaje sie a studia, to jest
                                    powodem do dumy dla rodzicow i raczej nie 'przeszkadzaja' mu w
                                    ukonczeniu studiow. Finansowe oczekiwania zwykle maja od tych
                                    dzieci, ktore wyjezdzaja na stale za granice i zostaja jedynym
                                    zywicielem rodziny. Co oczywiscie nie jest fair.



                                    jagoda_k napisała:

                                    > Tez mysle, ze z tymi korepetycjami to przesada. Ale to nie zmienia
                                    > faktu, ze ludzi i tak czesto nie stac na studia. Stypendia nie
                                    > pokrywaja wszystkiego. Zdecydowanie latwiej jest studiowac, jesli
                                    > uczelnia jest w miejscu zamieszkania, bo nie trzeba placic za
                                    > akademik i dojazdy, ale we wsiach i malych miasteczkach uczelni
                                    > raczej brak. Poza tym czesto rodzina tylko czeka az syn czy corka
                                    > pojdzie do pracy, bo dzieki dodatkowym groszom jakie zarobi beda
                                    > mogli czasem zjesc mieso na obiad, albo zaplacic za swiatlo :| Ale
                                    > na studia zaoczne to juz raczej nie starczy...
                                    • jagoda_k Re: 05.06.08, 03:49
                                      fogito napisała:

                                      > Stypendia oczywiscie nie pokryja wszystkiego i dlatego studenci
                                      > dorabiaja w ciagu roku, a w wakacje, ktore trwaja 3 miesiace
                                      > wyjezdzaja na zarobek za granice. Ja przynajmniej tak robilam i
                                      > udawalo sie przetrwac, pomimo ze przyjechalam z przyslowiowej
                                      malej
                                      > wioski.

                                      Ale Ty przyjechalas z wioski w Polsce A :p
                                      • basienkas Re: 05.06.08, 04:30
                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > Stypendia oczywiscie nie pokryja wszystkiego i dlatego studenci
                                        > > dorabiaja w ciagu roku

                                        Tylko trzeba najpierw ta prace znalezc..a o to nie latwo,
                                        kto w Polsce przyjmie do pracy studenta na 1/4 czy pol etatu...
                                        ja studiowalam w lubuskim i chociaz wielu probowalo, nikt pracy nie
                                        znalazl,
                                        ale nie wiem czy to byla Polska A czy B
                                        ale chyba D, bo z praca bylo do dupy
                                        • fogito Re: 05.06.08, 07:13
                                          basienkas napisała:

                                          > Tylko trzeba najpierw ta prace znalezc..a o to nie latwo,
                                          > kto w Polsce przyjmie do pracy studenta na 1/4 czy pol etatu...
                                          > ja studiowalam w lubuskim i chociaz wielu probowalo, nikt pracy
                                          nie
                                          > znalazl,
                                          > ale nie wiem czy to byla Polska A czy B
                                          > ale chyba D, bo z praca bylo do dupy

                                          ...to juz chyba przesadzasz. Ja sprzatalam, kelnerowalam a pod
                                          koniec studiow pracowalam na etat w recepcji kliniki. Wielu moich
                                          warszawskich kolegow nie pracowalo, bo nie musialo, ale z
                                          przyjezdnych dorabiali wszyscy.
                                          Teraz jest nawet latwiej, bo wiele sklepow daje ogloszenia o
                                          przyjeciach do pracy na 1/2 lub nawet 1/4 etatu lub tylko na
                                          weekend - codziennie widze takie ogloszenia. Podobnie zawsze jest
                                          zapotrzebowanie na kelnerow i sprzataczy albo dostawcow przesylek. I
                                          mowie tu o duzych miastach, w ktorych sa uniwersytety.
                                          Anyway kazdy 'jest kowalem wlasnego losu' i 'dla chcacego nic
                                          trudnego'.
                                          • basienkas Re: 05.06.08, 15:10

                                            fogito napisała:
                                            I
                                            > mowie tu o duzych miastach, w ktorych sa uniwersytety.
                                            > Anyway kazdy 'jest kowalem wlasnego losu' i 'dla chcacego nic
                                            > trudnego'.

                                            No to wyglada na to, ze chyba nie chcielismy za bardzo...:(
                                            Nie, moja droga, po prostu pracy nie bylo!(i nikt nie chcial
                                            zatrudniac studentow, zwlaszcza, ze -jak chyba wiekszosc z nas sie
                                            orientuje-polski student ma plan narzucony z gory i zajecia sa
                                            porozpierdzielane po calym dniu...). I dalej pracy nie ma, wielu
                                            moich znajomych nawet po studiach nie moze znalezc pracy, a jak juz
                                            cos znajda to za grosze... no ale to nie WARSZAWA(chociaz moja
                                            kolezanka -po dwoch kierunkach-pracuje w Warszawie i ledwo jej
                                            starcza od 1 do 1-szego i gdyby nie pieniadze zaoszczedzone z
                                            wyjazdow za granice(i tu Polska B...chyba sie klania znow) to nie
                                            dalaby rady).
                                            • fogito Re: 05.06.08, 15:42


                                              chcialoby sie powiedziec 'zycie jest ciezkie'. Ja nie znam zadnej
                                              osoby z wyzszym wyksztalceniem, ktora mialaby problem ze
                                              znalezieniem dobrej pracy - i nie chodzi mi tu wylacznie o W-we.
                                              Czesto nie jet to praca w wyuczonym zawodzie, ale jest.

                                              > No to wyglada na to, ze chyba nie chcielismy za bardzo...:(
                                              > Nie, moja droga, po prostu pracy nie bylo!(i nikt nie chcial
                                              > zatrudniac studentow, zwlaszcza, ze -jak chyba wiekszosc z nas sie
                                              > orientuje-polski student ma plan narzucony z gory i zajecia sa
                                              > porozpierdzielane po calym dniu...). I dalej pracy nie ma, wielu
                                              > moich znajomych nawet po studiach nie moze znalezc pracy, a jak
                                              juz
                                              > cos znajda to za grosze... no ale to nie WARSZAWA(chociaz moja
                                              > kolezanka -po dwoch kierunkach-pracuje w Warszawie i ledwo jej
                                              > starcza od 1 do 1-szego i gdyby nie pieniadze zaoszczedzone z
                                              > wyjazdow za granice(i tu Polska B...chyba sie klania znow) to nie
                                              > dalaby rady).
                                              • basienkas Re: 05.06.08, 16:39
                                                No wlasnie fogito, Ty i Ci Twoi znajomi....
                                                ....
                                                a najsmutniejsze jest to, ze Ty naprawde wierzysz w to co piszesz :-/
                                                • fogito Re: 05.06.08, 18:28
                                                  Mnie nie jest smutno, bo mam wokol siebie optymistow :) ktorym sie
                                                  calkiem niezle wiedzie w tym kraju.
                                              • moniamm Re: 05.06.08, 18:02
                                                skoro sama takich osob nie znasz to nie znaczy, ze taki problem nie
                                                istnieje. w Polsce "b" (sama z tej czesci pochodze) czesto to nie
                                                wyksztalcenie decyduje o znalezieniu pracy a tzw. "plecy" i rodzina.
                                      • fogito Re: 05.06.08, 07:02
                                        jagoda_k napisała:


                                        > Ale Ty przyjechalas z wioski w Polsce A :p

                                        I dlatego nie czekalam na cud tylko ciezko pracowalam - uczac sie i
                                        pracujac.
                                        • jagoda_k Re: 05.06.08, 15:52
                                          fogito napisała:

                                          > jagoda_k napisała:
                                          >
                                          >
                                          > > Ale Ty przyjechalas z wioski w Polsce A :p
                                          >
                                          > I dlatego nie czekalam na cud tylko ciezko pracowalam - uczac sie
                                          i
                                          > pracujac.

                                          To nie tak. Dlatego moglas ciezko pracowac, zeby dofinansowac
                                          studia, a nie budzet domowy, jak duzo mlodych ludzi z Polski B. Oni
                                          tez czesto ciezko pracuja, czasem na czarno, a najczesciej dorywczo
                                          i za smieszne grosze, bo tylko taka praca tam jest. I wyobraz sobie,
                                          ze mimo wszystko czesto sie ucza, tylko rzadko stac ich na porzadne
                                          studia.
                                          I rzeczywiscie moze nie oceniasz ludzi po wygladzie, jak napisalas
                                          wyzej, ale zdecydowanie oceniasz ich po pozorach.
                                          • fogito Re: 05.06.08, 16:00
                                            alez ja przez cale studia pracowalam na czarno i dorywczo zarowno w
                                            Polsce jak i za granica. Tylko pod koniec studiow wzielam prace na
                                            etat.
                                            A finansowanie rodziny przez studiujace 'dziecko' to jak dla mnie
                                            jest patologia i przyczyny jej sa rozmaite.


                                            jagoda_k napisała:


                                            > To nie tak. Dlatego moglas ciezko pracowac, zeby dofinansowac
                                            > studia, a nie budzet domowy, jak duzo mlodych ludzi z Polski B.
                                            Oni
                                            > tez czesto ciezko pracuja, czasem na czarno, a najczesciej
                                            dorywczo
                                            > i za smieszne grosze, bo tylko taka praca tam jest. I wyobraz
                                            sobie,
                                            > ze mimo wszystko czesto sie ucza, tylko rzadko stac ich na
                                            porzadne
                                            > studia.
                                            > I rzeczywiscie moze nie oceniasz ludzi po wygladzie, jak napisalas
                                            > wyzej, ale zdecydowanie oceniasz ich po pozorach.
                                            • jagoda_k Re: 05.06.08, 16:11
                                              fogito napisała:
                                              > A finansowanie rodziny przez studiujace 'dziecko' to jak dla mnie
                                              > jest patologia i przyczyny jej sa rozmaite.

                                              Zgoda. Tylko tak czesto wyglada sytuacja w tej biedniejszej czesci
                                              Polski. Pytanie tylko, czy za te patologie nalezy obwiniac ludzi tam
                                              mieszkajacych, czy raczej sytuacje gospodarcza kraju i zaniedbanie
                                              tych regionow.
                                              • fogito Re: 05.06.08, 16:41
                                                Ludzi obwinialabym jedynie za brak wyobrazni i produkowanie bez
                                                opamietania dzieci, ktore potem nie ma w co ubrac i czym nakarmic. I
                                                oczywista wina jest alkoholizm 'zywiciela' rodziny, ktory doprowadza
                                                do skrajnej biedy... pewie cos wiecej by sie znalazlo.


                                                jagoda_k napisała:

                                                > Zgoda. Tylko tak czesto wyglada sytuacja w tej biedniejszej czesci
                                                > Polski. Pytanie tylko, czy za te patologie nalezy obwiniac ludzi
                                                tam
                                                > mieszkajacych, czy raczej sytuacje gospodarcza kraju i zaniedbanie
                                                > tych regionow.
                                  • klaudona Re: 05.06.08, 06:02
                                    Szkoda, ze artykul na ten temat jest dostepny tylko w odplatnym archiwum a szkoda.

                                    Biedni płacą za studia, bogaci dostają się na uczelnie bezpłatne
                                    [podpis] NOT. WOT
                                    Gazeta Wyborcza nr 156, wydanie waw z dnia 07/07/2003JEDYNKA, str. 1

                                    Ponad trzy czwarte dzieci z rodzin słabo wykształconych - a więc na ogół mniej
                                    zamożnych - trafia na studia płatne (zaoczne, wieczorowe bądź w prywatnej
                                    uczelni). Częściej wybierają krótsze studia zawodowe niż dłuższe magisterskie.
                                    Za to spośród dzieci rodziców z wyższym wykształceniem na płatnych studiach
                                    ląduje mniej niż połowa. Żeby opłacić czesne, młodzież - na ogół pochodząca z
                                    biedniejszych rodzin - musi dorabiać. Ma mniej czasu na naukę. Jednak, jak
                                    podkreśla Ewa Świerzbowska ...

                                    [autor fot./rys] STUDIO GAZETA
                                    GW

                                    To jest tylko fragment artykułu, aby przeczytać go w całości wykup dostęp.
                                • hannamay Re: 04.06.08, 21:24
                                  fogito --

                                  bo ty jestes ponad wszystko i wszystkich chodzacym idealem, z
                                  niesamowita iloscia "oleju w glowie", zyjaca w sielankowym kraju w
                                  czesci A, gdzie bieda ach coz to takiego?!, posiadajaca wspaniala
                                  rodzine, super zarabiajacego i ponad wszystko odwaznego meza, mozesz
                                  sobie robic nawet w paryzu dla ochoty zakupy raz na jakis czas
                                  robisz wypady do tej okropnej ameryki aby sie dowartosciowac a tak w
                                  ogole to o czym my tu gadamy ?!! i jeszce masz ochote dyskutowac z
                                  takim motlochem .. my po prostu jakas marnota, mamy jakies klapki
                                  na oczach, widzimy biede ze az piszczy, nie stac nas nawet na
                                  darmowe studia, a dzieciom fundujemy uzywana odziez .. ach .. nic
                                  tylko zakochac sie w twojej krainie szcesliwosci! fantazjuj sobie
                                  dalej .. powodzenia ..
                                  • fogito Re: 04.06.08, 21:36
                                    ojej, ale czemu sie tak denerwujesz :O
                                    Mam chyba prawo do odmiennego zdania... a moze nie...
                                    ps. a do Ameryki jezdze, bo musze. Gdybym sie chciala dowartosciowac
                                    to polecialabym na Bali albo w jakies inne fajne miejsce.

                                    hannamay napisała:

                                    > fogito --
                                    >
                                    > bo ty jestes ponad wszystko i wszystkich chodzacym idealem, z
                                    > niesamowita iloscia "oleju w glowie", zyjaca w sielankowym kraju w
                                    > czesci A, gdzie bieda ach coz to takiego?!, posiadajaca wspaniala
                                    > rodzine, super zarabiajacego i ponad wszystko odwaznego meza,
                                    mozesz
                                    > sobie robic nawet w paryzu dla ochoty zakupy raz na jakis czas
                                    > robisz wypady do tej okropnej ameryki aby sie dowartosciowac a tak
                                    w
                                    > ogole to o czym my tu gadamy ?!! i jeszce masz ochote dyskutowac z
                                    > takim motlochem .. my po prostu jakas marnota, mamy jakies klapki
                                    > na oczach, widzimy biede ze az piszczy, nie stac nas nawet na
                                    > darmowe studia, a dzieciom fundujemy uzywana odziez .. ach .. nic
                                    > tylko zakochac sie w twojej krainie szcesliwosci! fantazjuj sobie
                                    > dalej .. powodzenia ..
                • aniutek Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 01:27
                  Hannamay, zgadzam sie z Toba w 100%, znam taka wies niedaleko
                  Warszawy, Trebaczew sie nazywa bieda az piszczy, rowiesnica mego 16
                  letniego syna ma juz 2 dzieci ( 2 i 3 lata) faceci pija, kobiety
                  placza i pracuja, nie maja nic! adopotowana corka mojej siostry
                  urodzila sie na wsi gdzi w jednej izbie bylo wszystko + 6 dzieci,
                  klepisko, poslanie ze slomy, 5 latka opiekujaca sie roczna siostra,
                  gotujaca jej zupe z kartofla i mleka. I nie sa to jakies wyjatki we
                  wspomnianej wsi ( gdzie z zachwytem wkladaja moment po otworzeniu
                  paczki wszystkie ciuchy od nas) znam takich gospodarstw 3.
                  Znam smietanke warszawska, znam biede warszawska, znam emerytow
                  warszawskich, znam wsie oddalone 10 km od stolicy....nie zyje na
                  ksiezycu i takie teksty Fogito czasem powoduja, ze zagryzam zeby.
          • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 15:51
            fogito napisała:

            > Biedne rodziny, zyjace na granicy ubostwa sa wszedzie. Nawet w
            > Stanach. I to jest chyba oczywiste dla wszystkich.

            tak, tylko ze bycie biednym w USA a w PL to OGROMNA roznica. Pokaz
            mi ile rodzin w USA z dwojka dzieci ktorych obydwoje rodzice pracuja
            rzeczywiscie klepia biede? Poza tym system pomocy spolecznej w USA
            jest bardziej rozwiniety, szczegolnie jesli chodzi o dzieci i z
            wygladu raczej nie poznasz czy ktos jest biedny lub nie.
            • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 16:50
              to zalezy gdzie pracuja - bo jesli w walmarcie to zapewne klepia
              biede. Jesli pojedziesz na poludnie to zobaczysz mnostwo
              biedniejszych rodzin. Nie widzialam w Polsce biednych rodzin
              mieszkajacych w przyczepach, a w Virgini wiele miasteczek to same
              przyczepy + kosciol i ewentualnie szkola.
              Pod Waszyngtonem jest sporo slamsow, gdzie ludzie spia w kartonach -
              nie widze tego w Warszawie.
              A co do wygladu to owszem poznasz, bo dzieci sa z reguly brudne,
              rozczochrane a rodzice sa kolosalnych rozmiarow, bo rodziny zywia
              sie w McDonaldsie, gdzie jest najtaniej.

              Z jednym sie zgodze, ze system opieki spolecznej lepiej dziala w
              Stanach a przynajmniej powinien.
              Moja tesciowa pracuje jako wolontariuszka we Free Clinic i czesto
              widze tam pacjentow na granicy ubostwa, ktorych nie stac na lekarza,
              bo nie maja ubezpiecznia.
              W kazdym razie mysle, ze temat zostal zameczony i nie ma sie co
              licytowac w tej kwestii.
              • edytkus Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 02:03
                fogito napisała:

                > to zalezy gdzie pracuja - bo jesli w walmarcie to zapewne klepia
                > biede.

                niekoniecznie, znajoma rodzina zyjaca z welfare wlasnie wrocila z
                wakacji w Kalifornii. Ile takich piecioosobowych rodzin w PL moze
                sobie w ogole pozwolic na wakacje? A tylko w zeszlym roku byli na
                egzotycznym rejsie, i w Puerto Rico, jezdza SUV (a benzyna podobno
                jest droga) i ich dzieci nosza "markowe" ubrania i buty. Mnie sie
                osobiscie bardzo niepodoba ze takie lenie zyja na moj koszt ale
                dzieci szkoda (tymbardziej ze dobrych przykladow i ambicji nie ma im
                kto przekazac).


                Jesli pojedziesz na poludnie to zobaczysz mnostwo
                > biedniejszych rodzin. Nie widzialam w Polsce biednych rodzin
                > mieszkajacych w przyczepach,

                Przyczepy to temat rzeka. Wyzej wymieniona rodzina mieszka w
                projects, maja tam ladne mieszkanie z debowymi podlogami, ludzi do
                konserwacji, sprzatania i strzyzenia trawnikow. Z ich wygladu tez
                nie wygladaja biednie. A przeciez mieszkaja w projects - w budynku
                dla biednych :O Niedaleko mnie jest trailer park, przyczepy maja
                altanki z sadzawkami a przed nimi parkuja bmw, mercedesy, nawet
                lamorghini raz widzialam. Kiedys widzialam w tv wywiad z mezczyzna
                mieszkajacym w przyczepie ktory pokazywal swoj six-pack spod
                skalpela - czy biednego stac na operacje plastyczne? Znajomy Polak
                kiedys przekonywal mnie ze na emeryturze tez zakupi sobie przyczepe:
                jak mu sie znudzi mieszkac w jednym miescie przeprowadzi sie z domem
                do innego ;) Czasem mieszkanie w przyczepie to wybor a nie
                koniecznosc. Np. w tym park niedaleko mnie mieszka pielegniarka,
                widuje ja codziennie rano gdy wraca z nocnej zmiany, innym razem
                widzialam ja w porzadnej restauracji gdy wydawala przyjecie -
                pielegniarki przeciez niezle zarabiaja i na pewno stac je na cos
                wiecej niz przyczepa ale najwyrazniej jej tak odpowiada.


                > Pod Waszyngtonem jest sporo slamsow, gdzie ludzie spia w kartonach
                -
                > nie widze tego w Warszawie.

                Bo Ty masz wybiorcze spojrzenie ;) Wlasnie znalazlam info ze w
                Warszawie jest 10tys. bezdomnych ale moze sie przeniesli ostatnio do
                Polski B i dlatego. Nie rozumiem dlaczego porownujesz Warszawe do
                Waszyngtonu, te miasta maja zupelnie inne znaczenie w odniesieniu do
                reszty kraju. Swoja droga co Ty robilas w slamsach pod Waszyngtonem
                ze jestes tak dobrze poinformowana?!


                > A co do wygladu to owszem poznasz, bo dzieci sa z reguly brudne,
                > rozczochrane a rodzice sa kolosalnych rozmiarow, bo rodziny zywia
                > sie w McDonaldsie, gdzie jest najtaniej.

                Skad Ci sie biora takie poglady? Twoje dziecko jest zawsze idealnie
                czyste? Na zjezdzalni na placu zabaw scielesz mu aksamitny dywan
                zeby sie nie pobrudzil, nie miewa nigdy kataru i nie bawi w
                piaskownicy?
                Musisz czesto jadac w McDonald's skoro wyrobilas sobie takie a nie
                inne zdanie. Jeszcze wezma cie za zebraczke ;) Co do kolosalnych
                rozmiarow ja mikrusem nie jestem a za McDonald's nie przepadam, tez
                nie kupuje najtanszego jedzenia. Mam znajomego w ktorego rodzinie
                wszyscy maja spora nadwage chociaz ;) on zarabia kilkaset tys.
                rocznie i mieszka w willi za dwa mln. Osobiscie nie mialabym nic
                przeciw takiej biedzie ;)

                Fogito, nie szata zdobi czlowieka a czlowiek szate. Nie oceniaj
                ludzi po wygladzie: mozesz sie BARDZO pomylic!

                • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 07:37
                  edytkus napisała:

                  > niekoniecznie, znajoma rodzina zyjaca z welfare wlasnie wrocila z
                  > wakacji w Kalifornii. Ile takich piecioosobowych rodzin w PL moze
                  > sobie w ogole pozwolic na wakacje? A tylko w zeszlym roku byli na
                  > egzotycznym rejsie, i w Puerto Rico, jezdza SUV (a benzyna podobno
                  > jest droga)

                  w porownaniu z Europa to benzyna jest smiesznie tania.


                  > Przyczepy to temat rzeka. Wyzej wymieniona rodzina mieszka w
                  > projects, maja tam ladne mieszkanie z debowymi podlogami, ludzi do
                  > konserwacji, sprzatania i strzyzenia trawnikow. Z ich wygladu tez
                  > nie wygladaja biednie. A przeciez mieszkaja w projects - w budynku
                  > dla biednych :O Niedaleko mnie jest trailer park, przyczepy maja
                  > altanki z sadzawkami a przed nimi parkuja bmw, mercedesy, nawet
                  > lamorghini raz widzialam. Kiedys widzialam w tv wywiad z mezczyzna
                  > mieszkajacym w przyczepie ktory pokazywal swoj six-pack spod
                  > skalpela - czy biednego stac na operacje plastyczne? Znajomy Polak
                  > kiedys przekonywal mnie ze na emeryturze tez zakupi sobie
                  przyczepe:
                  > jak mu sie znudzi mieszkac w jednym miescie przeprowadzi sie z
                  domem
                  > do innego ;) Czasem mieszkanie w przyczepie to wybor a nie
                  > koniecznosc. Np. w tym park niedaleko mnie mieszka pielegniarka,
                  > widuje ja codziennie rano gdy wraca z nocnej zmiany, innym razem
                  > widzialam ja w porzadnej restauracji gdy wydawala przyjecie -
                  > pielegniarki przeciez niezle zarabiaja i na pewno stac je na cos
                  > wiecej niz przyczepa ale najwyrazniej jej tak odpowiada.
                  >

                  Co do przyczep - sorki, ale nie zgadzam sie. Tesciowie mieszkaja w
                  bogatszej miejscowosci, gdzie przyczep nie ma. Sasiednie miasteczko
                  to prawie same przyczepy - roznica jest drastyczna, moze dlatego, ze
                  przez kontrast. Samochody sa tanie w Stanach i dlatego
                  nawet 'biednych' jest stac na wielkie auto, ale juz kupno domu to
                  inna historia.


                  > > Pod Waszyngtonem jest sporo slamsow, gdzie ludzie spia w
                  kartonach
                  > -
                  > > nie widze tego w Warszawie.
                  >
                  > Bo Ty masz wybiorcze spojrzenie ;) Wlasnie znalazlam info ze w
                  > Warszawie jest 10tys. bezdomnych ale moze sie przeniesli ostatnio
                  do
                  > Polski B i dlatego. Nie rozumiem dlaczego porownujesz Warszawe do
                  > Waszyngtonu, te miasta maja zupelnie inne znaczenie w odniesieniu
                  do
                  > reszty kraju.

                  Porownuje, bo oba miasta to stolice kraju - niezalenie od znaczenia.
                  A w W-wie slamsow nie ma, pomimo, ze sa bezdomni. Ci
                  ktorzy 'mieszkaja' na dworcach sa tam z wlasnego wyboru, bo w
                  schroniskach nie wolno pic alkoholu. Ale to tez temat rzeka.

                  Swoja droga co Ty robilas w slamsach pod Waszyngtonem
                  > ze jestes tak dobrze poinformowana?!

                  Bo czesto jezdze po Waszyngtonie samochodem albo nawet rowerem. I
                  oczy mam jednak otwarte :)


                  > > A co do wygladu to owszem poznasz, bo dzieci sa z reguly brudne,
                  > > rozczochrane a rodzice sa kolosalnych rozmiarow, bo rodziny
                  zywia
                  > > sie w McDonaldsie, gdzie jest najtaniej.
                  >
                  > Skad Ci sie biora takie poglady? Twoje dziecko jest zawsze
                  idealnie
                  > czyste? Na zjezdzalni na placu zabaw scielesz mu aksamitny dywan
                  > zeby sie nie pobrudzil, nie miewa nigdy kataru i nie bawi w
                  > piaskownicy?

                  hihihi dobre. Mam na mysli tygodniowy brud a nie jednodniowy. Jak
                  synek ma katar to zawsze mu nos wycieram, bo nie cierpie jak
                  dzieciakom wisza zaschniete gluty.

                  > Musisz czesto jadac w McDonald's skoro wyrobilas sobie takie a nie
                  > inne zdanie. Jeszcze wezma cie za zebraczke ;)

                  Czesto podrozujemy i zatrzymujemy sie tam na pojscie do lazienki i
                  ewentualnie na cos do picia. Ja nigdy nie jadam w McDonaldzie w
                  Stanach, bo jedzenie jest o wiele gorsze niz w Polsce, gdzie zdarza
                  mi sie w podrozy kupowac kanapke z kurczakiem. Dziecko na szczescie
                  do tej pory nic tam nie jadlo ani tez nie zna smaku coli.

                  > Fogito, nie szata zdobi czlowieka a czlowiek szate. Nie oceniaj
                  > ludzi po wygladzie: mozesz sie BARDZO pomylic!

                  Nie oceniam ludzi po wygladzie tylko po zachowaniu.
                    • fogito Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 17:38
                      Nie moge wstawic linku po awarii komputera ;/ wiec nie podrzuce
                      danych o bezdomnosci w DC, ale jest sporo na ten temat w necie. Z
                      moich osobistych doswiadczen to widzialam kartonowe miasteczka
                      wzdluz Potomaku, w okolicach Alexandrii, w metrze na koncowych
                      stacjach w roznych miejscach. Ostatnio tez przez przypadek, szukajac
                      nowego mieszkania znajomych zle skrecilismy w nocy i znalezlismy sie
                      w 'czarnej' dzielnicy i to byl koszmar po prostu. Niestety nie
                      pamietam nazwy, bo uciekalismy stamtad szybciutko.
                      Waszyngton zamieszkaly jest w okolo 66% przez ludnosc czarna, ktora
                      zyje w biednych dzielnicach i czesto zamieszkuje pustostany
                      przeznaczone do rozbiorki. W takich miejscach kwitnie przestepczosc
                      i dlatego Waszyngton przoduje w tej niechlubnej statystyce.
                      Ale znow jestesmy daleko od tematu wyjsciowego wiec koncze.
                      • edytkus Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 18:20
                        daj spokoj Fogito, lepsze i gorsze miejsca sa w kazdym miescie,
                        slums znajdziesz nawet pod Paryzem, zaloze sie ze w Warszawie tez sa
                        zakatki w ktore bys sie nie zapuscila nawet rowerem - no chyba ze
                        lubisz szukac przygod jak w Waszyngtonie ;) W PL nie ma tylu
                        czarnoskorych a statycznie przestepczosc wcale nie jest mniejsza niz
                        tutaj.

                        Jeszcze tylko o studiach. Gdyby w PL studenci i absolwenci tak latwo
                        mogliby znalezc dobrze platna prace czy prace w ogole tylu mlodych
                        ludzi nie rozjechaloby sie tak po krajach UE (i nie tylko).

                        PS. gdzie sie kupuje rozowe okulary? ja tez takie chce :)
                          • fogito Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 18:47
                            trzeba myslec po amerykansku, w koncu Amerykanie to niepoprawni
                            optymisci :)))


                            moniamm napisała:

                            > edytkus napisała:
                            >
                            >
                            > >
                            > > PS. gdzie sie kupuje rozowe okulary? ja tez takie chce :)
                            >
                            > Edyta - trzeba bylo zazyc czerwona pigulke a nie niebieska :P
                          • edytkus Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 18:55
                            moniamm napisała:

                            > edytkus napisała:
                            >
                            >
                            > >
                            > > PS. gdzie sie kupuje rozowe okulary? ja tez takie chce :)
                            >
                            > Edyta - trzeba bylo zazyc czerwona pigulke a nie niebieska :P

                            aa, to tylko glitch w matrixie... szkoda, tez chcialam byc miss
                            perfect ;)
                        • fogito Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 18:46
                          Jako mieszkanka Pragi cos wiem o gorszych miejscach w W-wie, bo mam
                          niedaleko siebie bazar Rozyckiego. Ale to naprawde pikus w
                          porownaniu z niektorymi okolicami w Waszyngtonie. Anyway, nie ma sie
                          co licytowac - chodzilo mi tylko o przyklad biedy, ktora nawet w
                          Stanach mozna dostrzec.
                          • olensia Re: Pytanie do Fogito! 05.06.08, 20:47
                            A wracajac do tematu studiow. Ja nie pracowalam, bo nie mialam nawet czasu sie
                            po tylku podrapac. Niestety nie kazdy kierunek studiow pozwala na to ze sobie
                            mozna pracowac. Ja mialam zajecia od 7 rano min. do 4 po poludniu (do domu
                            mialam ok. 45 min drogi). W weekendy mialam do zrobienia projekty i to
                            pochlanialo mi cale dnie. A w wakacje mialam cwiczenia terenowe, i jesli bym na
                            nich nie byla to zawalilabym caly rok. Wiec sama widzisz jak zycie czasami sie
                            uklada, chcialam uczyc sie tego co mnie naprawde interesuje dlatego musialam
                            mieszkac z rodzicami, a ksiazki i inne pomoce, a takze za dojazdy na uczelnie
                            placilam sama ze stypendium naukowego. To ze jedni maja mozliwosc pracy na
                            studiach to nie znaczy ze inni moga sobie na to pozwolic, no ale to juz byl moj
                            wybor i reszty studentow ktorzy studiowali na tym kierunku co ja. A
                            najsmutniejsze jest to ze garstka z nich pracuje w swoim zawodzie w Polsce,
                            reszta wyjechala z kraju :(
                  • jagoda_k Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 16:06
                    fogito napisała:
                    Samochody sa tanie w Stanach i dlatego
                    > nawet 'biednych' jest stac na wielkie auto, ale juz kupno domu to
                    > inna historia.

                    Czytalam niedawno artykul o tym, ze w Polsce WIEKSZOSCI mlodych
                    ludzi nie stac na kupno mieszkania. Dlatego latami mieszkaja z
                    rodzicami, czesto w dwoch czy trzech pokojach. Czasem na tych
                    kilkudziesieciu metrach mieszka jeszcze ich mlodsze rodzenstwo albo
                    nawet brat z zona i dziecmi. I mowa tu o normalnych rodzinach, nie
                    jakiejs patologii. Jak czesto spotyka sie taka sytuacje w Stanach?
                    Ale Ty pewnie zaraz napiszesz, ze autor tego artykulu klamal, bo TY
                    nie znasz nikogo, kto by tak zyl :DDD
                    • fogito Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 17:44
                      Znalam jedna rodzine, ktora zyla sobie "na glowie" a teraz od kilku
                      lat mieszka w Chicago.
                      W takich sytuacjach to chyba lepiej mieszkac w przyczepie niz z
                      tesciowa lub tesciem na karku :O
                      Ja nie wytrzymalabym z ojcem i dlatego przez wiele lat wynajmowalam
                      wyprowajac sobie zyly przy okazji.
          • basienkas Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 15:54
            fogito napisała:

            > Biedne rodziny, zyjace na granicy ubostwa sa wszedzie. Nawet w
            > Stanach. I to jest chyba oczywiste dla wszystkich. Raczej rzadko
            > robi sie programy o ludziach, ktorym sie dobrze powodzi, bo nie sa
            > to tematy chwytajace za serce.
            > A czytajac niektore wypowiedzi 'zasiedzialych amerykansko-polskich
            > mam' mozna odniesc wrazenie, ze Polska to kraj trzeciego swiata,
            co
            > absolutnie nie ma odniesienia w rzeczywistosci.

            Niestety, fogito, chyba zapominasz o tym, ze rodzin takich jaka
            opisala edytkus jest w Polsce o wieeeeeele wiecej niz tych robiacych
            zakupy w H&M...


    • lilazw Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 03.06.08, 19:36
      Alez sie burza rozpetala. Pozwole sobie napisac o swoich
      doswiadczeniach w tym temacie. Niedawno odwiedzila mnie kolezanka z
      Warszawy. Wpadla na weekend na zakupy :) Po prawie 48 godz.
      wielkiego "szopingowania" dokupiala walizke i zadowolona poleciala
      do Polski. Przyznam, ze troche zaszokowaly mnie te zakupy. Ja chyba
      przez ostatni rok nie wydalam tyle ile ona przez ten weekend i
      wszystko bylo super tanie i sie oplacalo :)
      Z drugiej strony mam do czynienia (czarodziejka) z ubogimi rodzinami
      w Polsce. Niektorym faktycznie brakuje na wszystko czesto poniewaz
      maja chore dziecko lub po prostu sa nieporadni zyciowo. Wiekszosc z
      tych rodzin jest wdzieczna za jakakolwiek pomoc, inni nie. Ciezko
      tez na odleglosc sprawdzic czy faktycznie jej potrzebuja czy tylko
      naciagaja. Ale czy znaczy to, ze nie powinno sie pomagac? Ja
      uwazam, ze jesli kazdy pomoglby choc raz jednemu czlowiekowi swiat
      bylby lepszy. Kazdy kiedys bedzie musial rozliczyc sie ze swoim
      sumieniem i ci co daja i ci co biora (zarowno potrzebujacy jak i
      oszusci ktorym mam nadzieje jest znacznie mniej). Poza tym czesto
      oddajemy rzeczy ktorych i tak juz nie potrzebujemy wiec materialna
      strata jest niewielka.

      Kasia-p1981 moze poszukaj osiedlowych "garage sales". Czesto na
      przedmiesciach cale osiedla wyprzedaja mnosto rzeczy: zabawki,
      ksiazki, ubrania ktore mozna kupic juz za 25 centow.
      • kasia-p1981 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 00:38
        Dzieki lilazw jezdze i szukam czasami ale jakos zadko trafiam a
        wiem, ze to by bylo najlepsze rozwiazanie.
        A wam dziewczynki bardzo dziekuje, ze przeistoczylyscie sobie mojego
        posta z prosba o pomoc w zajebis.. pogaduszki na poczatku o
        dzieciecej modzie o rajstopkach, najlepszych sklepach, roznicy zycia
        w Ameryce I w Polsce, podzial Polski na A i B i co tam jeszcze
        bylo...? W sumie wiele ale nic na temat(z wyjatkiem paru milych
        dziewczynek)
        Jak macie ochote prowadzic dyskusje na takie tematy to zaluzcie
        sobie kakretne posty a nie zmieniajcie watkow juz istniejacych.
        A ja za kazdym razem wchodzac tu to musze czytac mase rzeczy nie na
        temat bo mam nadzieje, ze moze ktos mi napisal na temat!
        Ja naprawde nie mam czasu na te bzdury!
        • lilazw Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 16:37
          Kasiu-p1981,

          Wyluzuj troszeczke! Nie ma powodu zeby z igly robic widly. Moze i
          dyskusja odbiegla od tematu ale w koncu forum jest zywym tworem i
          trzeba sie z tym liczyc. Zaloz po prostu nowy watek i popros o
          trzymanie sie tematu. Moge Ci jeszcze doradzic zebys kupila gazete z
          jakis przedmiesc (najlepiej tych lepszych) i tam z pewnoscia
          znajdziesz informacje na temat osiedlowych wyprzedazy. W moim
          miescie praktycznie co weekend trafiam na tego typu imprezy wcale
          nie szukajac wiec mysle, ze Ty rowniez nie powinnas miec z tym
          problemu.
          • kisiulak Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 17:02
            Sprobuj rowniez wieksze Thrift Store. U nas jest jeden nazywa sie U-nique, w
            zyciu tak wielkiego thrift sklepu nie widzialam. Moja znajoma z Polski jak byla
            tez nim nie gardzila. Piekne, czasem nowe rzeczy. Po dolarze, po dwa. Rozejzyj
            sie w okolicy.

            • kasz.ka Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 18:28
              ja podepne sie jesli chodzi o yard/garage sales. czesto szkoly, instytucje
              charytatywne organizuja zbiorki i potem sprzedaja dzieciece rzeczy w ramach
              zbierania dodatkowych funduszy. bardzo polecam sprawdzanie craigslist tam
              wlasnie czesto sa ogloszenia o takich imprezach, albo tez ludzie oglaszaja, ze
              sprzedaja torby ciuchow za np $20 i mozna naprawde dobrze trafic. zycze udanych
              lowow!
              • lilazw Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 04.06.08, 20:38
                Wlasnie znalazlam na craiglist chicago.craigslist.org/gms/
                W Naperville sa przynajmniej 3 ogromne osiedlowe wyprzedaze. White
                Eagle jest jednym z bardzej ekskluzywnych osiedli i ponoc 100 domow
                bedzie uczestniczylo w garage sale. Na pewno beda mieli mnostwo
                ubran dla dzieci. Wildflower rowniez ma garage sale.
        • moniamm Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 16:59
          Kasiu, mialam troche ubranek po mojej coreczce ale wlasnie
          wspomoglam swoja 19-letnia kuzynke, ktora spodziewa sie blizniakow.
          nie wiem z jakiej miejscowosci w il. jestes, ale w kazdym polskim
          sklepie mozna znalezc "monitor"-bezplatna gazete z ogloszeniami.
          bardzo czesto jest co najmniej 2-3 ogloszenia o sprzedazy ubranek
          dzieciecych za $1.

          Kasia napisz w jakim przedziale wiekowym szukasz ubranek.
        • moniamm Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 17:18
          Kasiu przypomnialo mi sie - moge ofiarowac komus kolderke do
          lozeczka. mam o jedna za duzo. nie wiem czy wymiary w polsce sa
          zbiezne z ameryk. kolderka jest praktycznie nowa - raz wyprana i nie
          uzywana . moze znalazloby sie jeszcze z pare kocykow.
          daj znac czy jestes zainteresowana.
        • kasia-p1981 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 22:24
          Dzieki dziewczynki. Oczywiscie nic nie chce za darmo, z checia bym
          skorzystala z waszych propozycji. Co chodzi o przedzial wiekowy to
          jest spory, moze to dziwne ale w ostatnim okresie w mojej rodzinie i
          wsrod znajomych nastapil wielki boom dzieciaczkow i wiekszosc z nich
          to raczej tacy"biedniejsi" bez obrazy dla nich a czesc raczej
          srednio zamoznych, ale mysle ze "wsparcie ubrankowe" tez bedzie dla
          nich duza pomoca bo wszyscy wiemy ze przyslowiowa wyprawka dla
          dziecka to nie maly wydatek w Polsce, a wiadomo ze kazda mamusia
          cieszy sie jak moze ladnie ubrac swojego malucha, a z tego co
          zauwazylam w mojej rodzince to amerykanskie zeczy nawet uzywane z
          mala plamka gdzie niegdzie uwazane sa za fajne(moze i maja racje),
          pomijajac juz to ktore ubranka P czy A sa bardziej jakosciowe. Ja w
          dziecinstwie dostawalam paczki od babci z ameryki to wiem jaka byla
          radosc(a czesto to byly rzeczy urzywane)zaznacze ze moi rodzice
          wcale nie byli tacy biedni, a mimo to. I dodam jeszcze ze te ubranka
          po mnie i mojej siostrze wedrowalu dalej po rodzinie jak to kiedys
          bywalo. Wiem teraz sytuacia jest troche inna(komuna i puste polki
          sie skonczyly ale mimo wszystko sa tacy co nadal potrzebuja.
        • kasia-p1981 Re: Odkupie zbedne dzieciece ubranka! 05.06.08, 22:42
          Z garage sale tez skorzystam jak tylko gdzies znajde, dzieki za
          namiary nie wiedziala, ze o tym pisza w gazetach lub na necie DZIEKI.
          Te maluchy z Polski to tak w skrocie: chlopcy 3,5latek i 6 miesiecy,
          i jeden w sierpniu sie urodzi, a dziewczynki jedna urodzila sie
          tydzien temu jedna przyjdzie na swiat w lipcu, Agniesia ma 2,5 roku
          i Weronika 4. Nie jest to moze ilosc duza ale ci ludzie sa dla mnie
          bliscy i pochodza raczej z tej czesci B naprawde bym chciala im
          pomoc a jak bym miala wszystko kupowac w sklepie to troche duzo $ by
          mnie to wynioslo. Troche meczy mnie czytanie wszystkich wypowiedzi
          na te rozne tematy nie zwiazane z tematem postu i nie mam zabardzo
          na to czasy, bo zanim sie dokopie to takich osob jak Wy co piszecie
          na temat to troche mi to zajmuje.Podam swojego maila jak by ktos byl
          tak mily i w ten sposob sie ze mna skontaktoeal kasia@gpdesigning.com